czarownica37
07.08.04, 19:57
rozwodzę się drugi raz, ale tamten był z facetem z klasą, wszystko wczesniej
uzgodniliśmy...
a teraz jest z burakiem, który może z czymś wyskoczyć...
jak to jest? jeśli oboje prosimy o rozwód bez orzekania o winie, to co
właściwie sąd interesuje? że ustała wspólnota małżeńska, tak? no to jasne...
a co z przyczynami? jak zaczniemy na siebie wywalać żale, to już nie bardzo
będzie, że bez winy?
o co własciwie chodzi?
ja chce jednego- przejść to najmniej boleśnie jak można, chcę to zakończyć i
zaczać zyć jak człowiek... znaczy w spokoju...