Jak wprowadzic temat taty

21.08.04, 13:39
Moja coreczka ma teraz prawie 3 lata i nigdy nie poznala swojego taty. Nie
bylam z nim formalnie zwiazana, on zrezygnowal z wszelkich kontaktow z
dzieckiem,a ja nie upieralam sie, zeby ja koniecznie uznal prawnie. Czyli -
formalnie i faktycznie ojciec nie istnieje.

Teraz jednak malenka coraz czesciej spotyka sie z rowiesnikami, niedlugo
pojdzie do przedszkola. Nie chce, zeby zamurowalo ja, jak ktos spyta "A gdzie
twoj tata, dziewczynko?" Nie bardzo wiem, jak ten temat w ogole wprowadzic.
Przy roznych okazjach, kiedy pojawialo sie jakies dziecko z ojcem, staralam
sie jej wytlumaczyc, co znaczy slowo "tata" i ze jej tata nie mieszka z nami.
Sama z siebie coreczka nigdy mnie o to nie zapytala, moze jest jeszcze za
mala, a moze czuje, ze temata jest jednak troche "sliski".

Poradzcie cos...
beataewa
    • iziula1 Re: Jak wprowadzic temat taty 24.08.04, 21:42
      Temat nie zbyt przyjemny.Przynajmniej dla samotnych mam.
      Powiem na przykładzie mego synka.Nie przygotowywałam go do tematu taty.Nie
      umiałam z nim rozmawiać,bałam się jego pytań na które nie umiałabym
      odpowiedzieć.
      Puściłam go w wieku 3 lat do przedszkola.Któregoś dnia wróciła i zapytał czemu
      nie ma taty.I ja zaczełam mu pokazywać zdjęcia z chrztu na których był jego
      biologiczny tatuś.Wiem,że nie pochwaliłby mnie za to nikt ale wytłumaczyłam
      synkowi,że tatuś bardzo go kocha ale musiał wyjechac i nie ma go z
      nami.Odpowiedz:to ja znów chce być malutki.
      Synek nie pamięta ojca,on odwiedził go może ze 3 razy.I nawet nie miał
      świadomości kim jest ten pan.
      Dziewczyny tutaj radziły odpowiadać na pytania dziecka związane z ojcem"nie
      wiem"Bo faktycznie nie wiesz dlaczego go nie ma,dlaczego nie odwiedza dziecka.
      Ale wszystko jest łatwiej napisać,radzić niż wykonać.
      Może popełniłam błąd.Ale wolałam,żeby syn miał świadomość,że ojciec go kocha
      tylko nie może być z nami bo wyjechał.Bo to dorośli nie mogli się dogadać.Że to
      nie on jest winny.
      Kocham mego syna i naprawde nie potrafie zrozumieć jak rodzony ojcciec potrafi
      życ bez niego.I że obcy człowiek(mój partner)pokochał Młodego tak
      poprostu,zwyczajnie.
      Pozdrawiam.
      Iza
      • smallm Re: Jak wprowadzic temat taty 24.08.04, 23:22
        Iziula, ja ze swoją córką robiłam podobnie. Chociaż o tatę zaczęła pytać zanim
        poszła do przedszkola. "Tato mieszka w innym mieście" "A dlaczego??" "Bo tam ma
        swój dom i tam pracuje" Ogólnie opowiadałam o ojcu same dobre rzeczy. Tatus to
        był dla niej niemal bożek. Wiedziała np., że jest wysoki, więc jak tylko ktoś
        nie mgł dosięgnąć czegoś było; "A mój tatuś na pewno by dosięgnął" itd. Troszkę
        się to zawaliło w momencie jak rok temu przyjechał podpisać zgodę na
        paszport... Jakos nie przypadł jej do gustu, bo nawet za bardzo nie próbował
        nawiązac z nią kontaktu. Przez ponad rok temat taty to był temat tabu... Sama
        nie chciała na ten temat mówić. A od jakiegoś czasu znów zaczyna swoje
        idealizowanie ojca. Ale jakoś taki teoretyczny ojciec jej wystarcza. Ostatnio
        moja mama mi powiedziała, że córka wytłumaczyła jej, że "moja mamusia z
        tatusiem też się kochali, dlatego się urodziłam, ale nie wzięli ślubu i teraz
        nie mieszkają razem" przy okazji jakis rozmów o rodzinie. Jak na 5latkę całkiem
        nieźle potrafiła sobie to poukładać. Nie wykazuje żadnych problemów w związku z
        tym, że tego ślubu nie było wink. Może dlatego, że w przedszkolu jest więcej
        dzieci, które wychowuje sama mama... więc wie, że nie zawsze to jest takie
        proste.

        Najgorsze były początki, jak sobie wymyśliła, że "pewnie byłam niegrzeczna i
        płakałam, a tato się zdenerwował i sobie pojechał". Całą winę chciała na sibei
        wziąć. Ale długo z nia wtedy rozmawiałam, że to nie jej wina, że czasem tak już
        jest, że dorośli nie mogą być ze soba i znów zastawiałam się tym innym miastem
        itd... Nie uważam, że odpowiedź "nie wiem" jest najlepsza. Widzę po córce, że
        dobrze sie czuje z tym co wie.

        Pozdrawiam,
        SmallM
        • pelaga Re: Jak wprowadzic temat taty 25.08.04, 00:20
          smallm napisała:

          > Nie uważam, że odpowiedź "nie wiem" jest najlepsza.

          A ja uwazam, ze jest najlepsza i dwoje psychologow z ktorymi sie kontaktowalam
          tez tak uwaza. Ja wiem to z perspektywy matki tlumaczacej pseudo-ojca, dla
          dobra dziecka oczywiscie. Ale mitu kochajacego ojca nie mozna ciagnac w
          nieskonczonosc, to jest KLAMSTWO, jakim raczymy dzieci. Jest nam latwiej
          wiedzac, ze dziecku jest latwiej wierzyc w taki mit, ale dziecko dorasta i
          zaczyna sie orientowac, ze cos jednak jest nie tak i zaczyna tracic zaufanie do
          nas i do tego, co mowimy o ojcu. A skoro moze liczyc tylko na nas, nie
          oklamujmy go.
          Zycze madrych wyborow i rozsadnych decyzji smile
          Pozdrawiam
          • smallm Re: Jak wprowadzic temat taty 25.08.04, 07:30
            Pelaga, owszem, w pewnym momencie też dochodzi się do tego "nie wiem", bo
            przecież nie wiem dlaczego np. teraz nie chce mu się przyjechać. Ale pewne
            rzeczy wolałam wyjaśnić nie kłamiąc, bo kłamstwo nie jest dobre. To, że
            rodzice "kiedyś się kochali", że teraz "mieszkają w dwóch różnych miastach",
            że "czasem tak już bywa, że dorośli nie mogą ze sobą być" to przecież żadne
            kłamstwa. Sama też kiedyś przecież kochałam tego człowieka i musiałam widzieć w
            nim dobre cechy, więc o nich staram się opowiadać dziecku, oczywiście jeśli
            pyta, bo nie często się to zdarza. Nie wiem jak podchodzą do sprawy
            psychologowie z ktorymi Ty rozmawiałaś, bo ja też przeczytałam sporo publikacji
            na ten temat, rozmawiałam też z kompetentnymi osobami i zdanie jest takie, że
            do prawidłowego rozwoju dziecka należy wytworzyć pozytywny obraz ojca. Dziecko
            wiedząc, że ojciec zachował się jak (piiii) i jednocześnie jest koszmarnym
            człowiekiem (nawet jeśli tego drugiego nie powiesz dziecku samo wyciągnie taki
            wniosek) - samo będzie czuło się gorsze.

            Ani przez moment nie uważam, że okłamałam swoje dziecko. Jedyne co, to nie
            wyjaśniłam jakie okoliczności wpłynęły na to, że "czasami dorośli nie mogą być
            razem" w przypadku jej rodziców. Ale do tego dojdzie jak będzie miała troszkę
            więcej lat.

            Pozdrawiam
          • smallm Re: Jak wprowadzic temat taty 25.08.04, 07:40
            > Ale mitu kochajacego ojca nie mozna ciagnac w
            > nieskonczonosc, to jest KLAMSTWO, jakim raczymy dzieci. Jest nam latwiej
            > wiedzac, ze dziecku jest latwiej wierzyc w taki mit, ale dziecko dorasta i
            > zaczyna sie orientowac, ze cos jednak jest nie tak i zaczyna tracic zaufanie
            do
            >
            > nas i do tego, co mowimy o ojcu.

            Jeszcze co do tego mitu... Przecież nie wmawiam dziecku, że ojciec usycha z
            tęsknoty za nią tak bardzo, że nie jest aż w stanie przejechać tych 120 km...
            Nawet unikałam mówienia o tym, że ją kocha, bo przecież wiedziałam, że to
            śliski temat, bo fakty mówią co innego, chociaż on czasem sam przez tel lub sms
            zapewnia, że ją kocha (jakoś sama nie potrafię takiej miłości zrozumieć, więc
            nawet nie próbuję jej wytłumaczyć dziecku, bo mogę wówczas rzeczywiście
            zapędzić się w ślepą uliczkę). Raczej opowiadałam o ojcu ogólnie. To jej
            wystarczało, a to czy ją kocha czy nie - sądzę, że o to nie pyta, bo sama
            wyciąga wnioski. Miała tylko moment kiedy próbowała zrozumiec dlaczego nie
            jesteśmy razem, ale wówczas musiała zadziałać metoda na "czasami tak już bywa".

            Pozdrawiam wszystkie samodzielne smile
            SmallM
    • griffon Re: Jak wprowadzic temat taty 25.08.04, 08:11
      Moja znajoma ma podobną sytuacje i córke w ty samym wieku. Jej "ojciec"
      zostawił ja na 4 dni przed porodem nie będę tego komentował bo na tym forum
      nie mozna uzywac niecenzuralnych słów powiem tylko tyle że powinno sie go
      wysterylizować tak jak to sie robi z psami i kotami. W pokoju córki wisi jego
      zdjęcie tak aby dziecko wiedziało kto jest jego ojcem sam nie wiem czy to jest
      dobre rozwiazanie. Jedno natomiast jest pewne ja mała dorosnie bedzie
      przynajmniej wiedziała jak on wyglada.
      • maminka_wiktorynki Re: Jak wprowadzic temat taty 12.09.04, 17:14
        ...i komu napluć w twarz!
    • beataewa Re: Jak wprowadzic temat taty 28.08.04, 16:32
      Dziekuje za wszystkie Wasze listy.
      Temat jest koszmarnie trudny i dalej nie wiem, jak mam to rozegrać. Dziękuję,
      że podzieliłyście się ze mną swoimi doświadczeniami.

      Jeśli będziecie miały jakiś pomysł (jakieś doświadczenia?) - proszę, napiszcie.
      Jeśli ja dojdę do jakichś przełomowych wniosków, to też napiszę.

      Beataewa
    • borys.joszko Re: Jak wprowadzic temat taty 28.08.04, 17:29
      To może ja się jeszcze dopiszę. Nie wprowadziłem tamatu mamy, dopóki syn sam o
      to nie zapytał. Nie chciałem, żeby myślał, że nasza sytuacja jest nienormalna i
      trzeba ją specjalnie tłumaczyć. A zapytał po kilku tygodniach w przedszkolu.
      Nie okłamywałem go. Powiedziałem, że jego mama wyjechała i nigdy nie wróci.
      Oczywiście, nie mogę mieć pewności, że nie wróci, ale wygląda na to, że
      rzeczywiście to się nie zdarzy, a nie chciałem zostawiać małemu marginesu
      niepewności, nie chciałem, żeby na nią czekał. Przyjął to bez większych emocji.
      Myślałem, że będzie gorzej. Nie pytał, czy go kochała, nie chciał oglądać
      zdjęć, zresztą i tak nie mam żadnego, nawet nie pytał, jak ma na imię. Trudno
      budować pozytywny obraz kogoś, kogo w jego życiu ewidentnie nie ma i kto go
      zostawił, więc nawet nie próbowałem. Mówiłem obojętnie, również bez żadnych
      negatywnych emocji. Zapytał tylko, dlaczego wyjechała, to mu powiedziałem na
      tyle, na ile znałem jej motywację. Temat mamy nie wracał - znaczy, on nie
      pytał. Czasem tylko wychodziło to przypadkiem, jak na przykład niedawno
      zagadnął mnie, dlaczego on ma jasne włosy a ja ciemne. Powiedziałem, że jego
      mama jest blondynką i ma tak po niej. Stwierdził, że wolałby mieć po mnie.
      Zauważyłem, że kiedy ktoś go pyta, mówi, że nie ma mamy. Nie mówi, że
      wyjechała, tylko, że nie ma. Czyli mówi o stanie faktycznym. Niedawno chyba
      zdał sobie sprawę, ze rodzinę można zrekonstruować i bardzo go to ucieszyłosmile
      Zaczął mnie namawiać na dobranie kogoś do ekipy, a kiedy tak się rzeczywiście
      stało, błyskawicznie polubił moją przyjaciółkę i bardzo się do niej przywiązał.
      Aż oboje byliśmy zdziwieni. Luka więc zawsze będzie istniała, choćby nie wiem
      jak się starać.
      • iziula1 Re: Jak wprowadzic temat taty 28.08.04, 17:39
        Dzieci potrafią radzic sobie z takimi sytuacjami lepiej niż my dorośli.Może to
        dziecinna szczerość ułatwia rozumienie trudnego swiata dorosłych?
        Myśle Borysie,że w swoim poście udzieliłeś najlepszej rady autorce postu.
        Szczerość przede wszystkim.Gdy brnie sie w kłamstwo trudno sie potem z niego
        wyplątać a w dziecku pozostanie poczucie lekcewazenia i przestanie nam wierzyć.
        Pozdrawiam i życze wszystkiego dobrego!
        • nan26 Re: Jak wprowadzic temat taty 29.08.04, 15:57
          Witajcie; mój synek ma 2 miesiące i jeszcze smile nie pyta o "tatę" zato mi ten
          problem spędza sen z powiek każdej nocy gdy karmię maluszka. Co powiem? Czy mój
          synek wybaczy mi kiedyś to, że stworzyłam mu niepełną rodzinę, że nie pokażę mu
          jak można żyć w szczęśliwej rodzinie - pełnym modelu - tak naturalnie z mamą i
          tatą za rękę.
          Jak sobie poradzić, serce pęka
          • borys.joszko Re: Jak wprowadzic temat taty 29.08.04, 23:28
            nie pokażę mu
            > jak można żyć w szczęśliwej rodzinie

            Ależ mozesz mu pokazać, jak żyć w bardzo szczęśliwej dwuosobowej rodzinie. Albo
            też z czasem dobrać kogoś do tej rodziny, żeby była liczniejsza. Różnie się
            życie układa. Życie jest wielkim darem i obdarzyłaś nim swoje dziecko.
            Zobaczysz, że nie będzie bardzo grymasić, że u Was nie jest tak jak u
            większości. Nie martw się zawczasu. pozdrawiam serdecznie.
          • vialle Re: Jak wprowadzic temat taty 30.08.04, 15:53
            a dlaczego mu nie pokazesz jak mozna zyc w szczesliwej rodzinie? Nie bedzie zyl
            ze swoim biologicznym tata, tak? Ale to wcale nie znaczy ze nie bedzie mial
            szczesliwej pelnej rodziny, kochajacej mamy, kochajacego ojczyma! To co
            napisalas brzmi jakbys sadzila, ze nie ulozysz juz sobie nigdy zycia z inn ym
            mezczyzna niz tata Twojego maluszka. A czemuz to???

            Dodam, ze ja tez tak myslalam. Ze nic mnie juz nie czeka, ze nie znajde faceta
            ktory kochalby nie tylko mnie ale takze moje dziecko, ze musialabym wybierac
            pomiedzy jednym a drugim a bez watpienia wybralabym dziecko. etc etc etc. W
            konkursie na czarne mysli mialabym zloty medal. I co? Kocham. Jestem kochana i
            moj syn tez. Latwo nie jest, wiele jeszcze przed nami ale powoli, powoli z
            czasem ulozymy relacje nawet z tata mojego dziecka. Jestem dobrej mysli.
            • beataewa Re: Jak wprowadzic temat taty 03.09.04, 14:59
              Jeszcze raz dziękuję za Waszą pomoc.
              Też jestem zdania, że kłamstwo nie ma sensu i w kontakcie z dzieckiem
              obowiązuje wyłącznie szczerość. Co wcale nie znaczy, że łatwo jest zdecydować,
              w jaki sposób, w jakim zakresie i kiedy tę prawdę przekazywać.
              A rodzina może być szczęśliwa zarówno w układzie dwuosobowym, jak i trzy- czy
              więcej. "Rodzina nuklearna" - rodzice + dziecko lub dzieci - w ujęciu naszych
              pradziadków była tragicznie niepełna, jeśli nie uzupełniała jej rozgałęziona
              sieć dziadków, wujków, ciotek, krewnych i powinowatych. Teraz mocno zawęziliśmy
              pojęcie rodziny, ale nadal przecież nie jest tak, że każda rodzina jest taka
              sama. Pojęcie "rodzina niepełna" trochę się zdezaktualizowało, jeśli dotyczy
              około jednej czwartej wszysstkich dzieci. Szczęście naparawdę nie zależy od
              posiadania partnera.

              Pozdrawiam
              BeataEwa
              • olina2 Re: Jak wprowadzic temat taty 12.09.04, 16:52
                Z ciekawością przeczytałam ten wątek. Mój mąz ma nieślubne dziecko, chłopca.
                Stało się to w trakcie naszego małżeństwa. Chłopiec ma 6 lat i nie zna mojego
                męża nie mówiąc o mnie i naszych dzieciach. Mąż gwoli ścisłości łoży na małego,
                wysyłane są prezenty przy każdej okazji gdy dostają nasze dzieci. Ciekawi mnie
                co będzie dalej. Przecież kiedyś się dowie o jego istnieniu. Zbieram wszystkie
                dowody wysyłanych paczek i przelewów. Ja uważam, że jego matka robi mu krzywdę.
                Ja zgadzam się na widzenia, mąż chciałby małego widywać. Nie chce tylko wojny.
                Mam wrażenie , że ta osoba mści się za niezbyt pomyślnie zakończony romans.
                • beataewa Re: Jak wprowadzic temat taty 12.09.04, 17:03
                  Oj, temat znowu trochę odżył.
                  Dwie szybkie myśli: każdy człowiek ma prawo znać swoje korzenie. Dzieci z domów
                  dziecka, ba, nawet dzieci anonimowych dawców nasienia, mają niesamowite parcie
                  do tego, żeby poznać swoich biologicznych rodziców, nawet jeśli nie mają co do
                  nich jakichś nierealnych złudzeń. Rozmwiałam z wieloma osobami, w tym z kilkoma
                  psychologami - wszyscy są zdania, że dla dziecka jest lepiej, jeśli może poznać
                  swoich biologicznych rodziców. Pozostaje "tylko" kwestia, jak to zrobić
                  najlepiej.
                  Z drugiej strony - są chyba sytuacje, kiedy lepiej jednak tego
                  biologicznego "taty" nie przedstawiać. Moim znajomym przydarzyła się ostatnio
                  bardzo nieprzyjemna sytuacja: on miał romans, w wyniku którego urodziło się
                  dziecko z zespołem Downa. A wtedy on się wypiął na wszystko. Najpierw negował
                  sam fakt romansu, potem twierdził, że to nie może być jego dziecko. Kiedy
                  badania nie pozostawiły cienia wątpliwości i przyszło do sądowego ustalania
                  alimentów, okazało się, że on zrobił wszystkie możliwe ruchy (przepisanie
                  prywatnej firmy itp), żeby alimenty były jak najmniejsze i żeby w przyszłości
                  dzieciak jak najmniej po nim dziedziczył. Wydaje mi się, że w tym przypadku
                  dziecko nie odniesie specjalnych korzyści z poznawania "tatusia", tym bardziej,
                  że jako człowiek z zespołem Downa może nie móc ogarnąć całej złożoności tej
                  sytuacji.
                  BeataEwa
                • chalsia Re: Jak wprowadzic temat taty 12.09.04, 22:10
                  > Ja uważam, że jego matka robi mu krzywdę.


                  > Ja zgadzam się na widzenia, mąż chciałby małego widywać. Nie chce tylko
                  wojny.
                  > Mam wrażenie , że ta osoba mści się za niezbyt pomyślnie zakończony romans.


                  Nie tylko matka robi mu krzywdę. Twój mąż też. A czemu ?? Z powodu obawy o tzw.
                  wojnę. Czyli w imię spokoju własnego ducha i wygody.
                  Jest mi sobie cięzko wyobrazić co czuje i myśli ten chłopiec (to musi być
                  koszmarne) - zwłaszcza w obliczu faktu otrzymywania od nieznanego ojca
                  prezentów.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                  • olina2 Re: Do ChalsiJak wprowadzic temat taty. 13.09.04, 13:56
                    Zgadzam się z Tobą całkowicie. Mały nie wie, że prezenty są od taty. Ja bym to
                    dawno załatwiła ile mogłam to namawiałam męża. On nie umie się dogadać z matką
                    chłopca. Obawiam się tego co czeka go w przyszłości. A wystarczyło się dogadać.
                    Wiem, że to trudne, ale ze względu na małego uważam, że powinni zrobić
                    wszystko. Ja więcej nie mogę się trącać. Mimo wszystko mi nie było lekko to
                    przeżyć. Pozdrawiam
    • pabloha temat taty w przedszkolu 12.09.04, 21:21
      Witaj, pół roku temu rozmawiałam z moim (teraz 3letnim) synkiem o tym, że
      mieszkamy sami z misiem, a tata nie mieszka z nami. Teraz poszedł do
      przedszkola i chciałam, aby przyzwyczaił się do nowego otoczenia, dzieci i
      sytuacji, a za kilka tygodni pokazać Mu zdjęcia ojca. Mozesz planować sobie co
      chcesz, a życie i tak Cie zaskoczy, albo Twoje dziecko smile Któregoś dnia po
      powrocie z przedszkola syn zaczął bawic sie w rozmowy telefoniczne i miałam
      odebrać telefon od TATY CHŁOPCA... Z tego, co zorientowałam się, temat taty
      dzieci zdążyły poruszyć, bo przecież to dla innych naturalne. Syn ochoczo
      zgodził sie na obejrzenie zdjęć ze swoim tatą i był cały szczęśliwy, że jest z
      nim na zdjęciach. Zapytał sie tylko, gdzie mieszka i tyle. To był koniec
      tematu, ale reszta siedzi w Jego głowie, zobaczymy kiedy będzie cd.
      Jedno powiem: widać było po Nim ulgę, radość, że zobaczył go. Teraz wie, że gdy
      ktoś spyta sie o tatę, będzie wiedział, że MA go, wie jak wygląda i wie, że
      mieszka daleko.
      Nie możemy unikać takich rozmów, bo dzieci poczują się zagubione i bezradne.
      Pozdrawiam smile
      • olina2 Re: temat taty w przedszkolu 21.09.04, 12:50
        Tez myslałam o tym jak chłopczyk daje sobie radę w przedszkolu. Ja, gdy
        skończył się romans męża zakończony owocem miłości czyli dzieckiem,
        poinformowałam dzieci ,że mają braciszka. Pokazałam zdjęcie /jeszcze wtedy
        dostawał mąż/. Gdy trzeba było kupić prezent dla małego, pomagały mi dzieci.
        Nie robiłam tego z wielkiego..... Chciałam, żeby dzieci przyzwyczaiły się do
        tego, że on jest. I nie chciałam, żeby ktoś "życzliwy" je
        poinformował..Pozdrawiam.
Pełna wersja