Idę do pracy..... mam pełno obaw

25.08.04, 11:51
Dostałam pracę.Zaczynam od 1 września.Rezygnuje z urlopu wychowawczego i idę
zarabiać pieniążki.Bardzo bym chciała posiedzieć z córcią w domu , ale teraz
kiedy zostałam z nią sama nie mogę sobie na to pozwolić.Muszę liczyć tylko na
siebie!!Bardzo się cieszę ,że znalazłam pracę, lepszą niż poprzednia ,ale mam
też wiele obaw.Moja mama nie pracuje i na całe szczęście zajmie się małą
podczas mojej nieobecności.Ja się poprostu boję że moje dziecko się odemnie
odsunie jak mnie nie będzie widzieć pół dnia.Wiem że to jest mało poważne ale
ja mam takie dziwne myśli.I nic na to nie poradzę.Napiszcie mi jak to jest u
was.Jak powrót do pracy zniosły wasze dzieciaczki? Jak wy to
odbieracie.Dziękuję wszystkim i pozdrawiam.
    • chalsia Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 25.08.04, 22:36
      Ja też bym wolała dłużej pobyć z małym. No ale cóż. Jedyne co mam ekstra, to
      pracę na 4/5 etatu, co znaczy niecałe 7 godz. dziennie zamiast 8. Idealnie by
      było pół etatu, ale niestety moja praca na to nie pozwala. Pamiętaj, ze masz
      PRAWO do pracy na nie mniej niż pół etatu do ukończenia przez dziecko 4 roku
      życia !!
      Mały przyzwyczajony od małego - wróciłam do pracy jak miał ok. roku a i
      wcześniej znikałam co kilka dni z domu na kilka godzin.
      Teraz ma 2 lata i 8 miesięcy i codziennie pyta, czy muszę jechac do pracy, albo
      kiedy będę miała urlop, albo kiedy znowu wezmę go ze sobą do pracy smile)))))
      Nie martw się, córeczka się od Ciebie nie odzwyczai !!!!!

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • pelaga Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 25.08.04, 23:11
      Poszlam do pracy, jak Mlody mial dwa lata. Plakal strasznie, kiedy wychodzilam,
      a ja razem z nim, serce krajalo mi sie na plasterki. Ale taki jest los
      samodzielnych mam, ze "musza ruszyc dupe do roboty", zeby nam nikt nie
      zarzucil, ze z alimentow na dziecko zyjemy my (bo my to potrafimy np. za 350 zl
      alimentow hulac, ze ho ho) sad(( Potem moj Mlody mial faze, buntu. Jak mu sie
      cos nie podobalo, to mowil: "idz sobie do pracy i juz!"
      Teraz ma 8 lat, a tez czasem pyta: "musisz isc do pracy?"
      Dlatego nie dziwie sie matkom, ktore zostaja w domach z dziecmi jesli moga
      sobie na to pozwolic, ale my samodzielne nie mozemy, niestety...
      Zycze duzo wytrwalosci, bo poczatki moga byc trudne.
      Pozdrawiam
      • mikawi Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 27.08.04, 15:41
        > Ale taki jest los samodzielnych mam

        bez przesady, nie tylko samodzielnych, samotne wychowywanie dziecka to nie
        jedyna sytaucja gdy matka idzie do pracy bo musi zarabiać

        > Poszlam do pracy, jak Mlody mial dwa lata.

        zazdroszczę, wiele matek - niekoniecznie samodzielnych - takiego komfortu nie
        miało i musiało/będzie musiało pójśc do pracy zaraz po macierzyńskim, który ile
        trwa wszyscy wiedzą
        • pelaga Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 27.08.04, 16:49
          mikawi napisała:

          > >Poszlam do pracy, jak Mlody mial dwa lata.
          >
          > zazdroszczę, wiele matek - niekoniecznie samodzielnych - takiego komfortu nie
          > miało i musiało/będzie musiało pójśc do pracy zaraz po macierzyńskim, który
          > ile
          > trwa wszyscy wiedzą

          Nie zazdrosc Mikawi, bo nie ma czego, ja te dwa lata spedzilam na rehabilitacji
          dziecka, jezdzac z jednego szpitala do drugiego z chorym dzieckiem. Potem byl
          zabieg i gips od czubka glowy po sam pepek, a potem znowu rehabilitacja. I
          bylam ze wszystkim SAMA, bo moj ex ukladal sobie nowe zycie i dla dziecka nie
          mial czasu i serca. Bledy zaczal naprawiac, jak Mlody doszedl do siebie nieco.
          A ja glupia sie zgodzilam...
          I pewnie dluzej nie poszlabym do pracy pewnie, gdybym miala taka mozliwosc.
          Ale dla Ciebie i osob z podobnie wykrystalizowanymi pogladami na temat
          niepracujacyh exiar, to pewnie nie ma zadnego znaczenia, pewnie powinnam byla
          ruszyc dupe do roboty duuuuuzo wczesniej, co tam choroba dziecka, na pewno do
          sadu ja sobie wymyslilam...
          • mikawi Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 30.08.04, 08:58
            bardzo współczuję choroby dziecka, a mój post miał na celu jedynie ukazanie że
            nie tylko "taki jest los samodzielnych mam, ze musza ruszyc dupe do roboty" jak
            to napisałaś, ale matki nie-samodzielne też muszą iść do pracy bo trzeba z
            czegoś żyć; to wszystko
            • pelaga Re: OT do Mikawi 31.08.04, 00:26
              Najsmieszniejsze (czy najsmutniejsze) w tej calej walce ex-next jest to, ze w
              realnym swiecie wiele z nas mogloby byc zwyklymi znajmomymi, w nawet
              kolezankami, czy przyjaciolkami. A na tym i tamtym forum skaczmy sobie do oczu,
              bez sensu, zamiast dzielic sie doswiadczeniami i pomagac sobie przedstawiajac
              punkt widzenia z drugiej strony barykady. Bez zawisci z odrobina checi
              zrozumienia.
              A nakrecamy siebie na wzajem. Po co???
              Przeciez nie kazda ex jest zla i nie kazda next rozbila mazenstwo.
              Jak sie tu pojawilam inaczej to wszystko odbieralam, bez podzialow, a teraz
              czasem nie chce mi sie juz nic pisac...
              Pozdrawiam
            • sokka Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 12:43
              Mikawi,
              rachunek jest prosty - jeśli dwoje partnerów wychowuje dziecko, potencjalne
              źródła dochodu są dwa, jeśli dziecko jest wychowywane przez samotnego rodzica -
              źródło dochodu (też potencjalne) jest jedno. czyli, zakładając, że
              prawdopodobieństwo bycia osobą bezrobotną wynosi 1/2, to w pełnej rodzinie
              będzie ono równe 1/4, zaś dla samodzielnego rodzica nadal będzie to 1/2,
              zakładając, że średnia pensja wynosi 1500 (nie mam bladego pojęcia ile wynosi ;-
              ) to średni dochód pełnej rodziny będzie wynosił 3000, zaś samodzielnego
              rodzica 1500 sad... itd
              właściwie, niczego to nie dowodzi, bo wszak jest całe mnóstwo wyjątków. ale
              jednak ciśnie się uogólnienie, że w pełnej rodzinie jest łatwiej, również pod
              względem finansowym...

              serdecznie pozdrawiam
              • sokka Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 13:11
                hihi,
                jestem matematyczną ignorantką i chyba powinnam sobie darować takie przykłady...
                generalnie chciałam tylko napisać, że w poprawnym związku nieszczęścia dzielimy
                przez dwa, a radości mnożymy razy dwa, dotyczy nie tylko finansów.
                pozdr

                • wertig Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 13:23
                  sokka napisała:


                  > generalnie chciałam tylko napisać, że w poprawnym związku nieszczęścia
                  > dzielimy przez dwa, a radości mnożymy razy dwa, dotyczy nie tylko finansów.

                  Sokka, niestety taką są koszty rozstania.
                  Wydźwięk Twojej wyżej zacytowanej wypowiedzi jest taki, ze powinno się
                  współczuć samodzielnym mamom, bo są same, bo same muszą sobie radzić.
                  A przecież na tym forum wiele z nich cieszy się z rozwodu, rozstania.
                  Więc jak to w końcu jest?

                  Do Pelagi - oczywiście, że w realu niektóre z nas mogłyby byc koleżankami. Ale
                  zastanów się sama, jakie są chociażby Twoje reakcje na wypowiedzi niezgodne z
                  Twoimi poglądami. Na pewno nie sprzyja to poprawie atmosfery na forum i
                  spokojnen wymianie opinii.

                  • sokka Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 14:31
                    wertig napisała:
                    > Wydźwięk Twojej wyżej zacytowanej wypowiedzi jest taki, ze powinno się
                    > współczuć samodzielnym mamom, bo są same, bo same muszą sobie radzić.
                    > A przecież na tym forum wiele z nich cieszy się z rozwodu, rozstania.
                    > Więc jak to w końcu jest?

                    nie wiem, czy powinno się współczuć samodzielnym mamom (a jeśli już, to
                    dyskretnie, bo niektórzy nie lubią by im współczuć). moja argumentacja miała
                    jedynie dowieść, że sytuacja samodzielnych rodziców jest inna niż
                    niesamodzielnych, ot, taka oczywistość.
                    dlaczego zaś niektóre mamy cieszą się z rozstania? może będąc z kimś związane,
                    musiały być nie mniej samodzielne niż teraz?... poza tym myślę sobie, że to
                    jest zawsze radość zaprawiona goryczą.

                    pozdr
                    • wertig Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 14:45
                      sokka napisała:

                      > moja argumentacja miała
                      > jedynie dowieść, że sytuacja samodzielnych rodziców jest inna niż
                      > niesamodzielnych, ot, taka oczywistość.


                      Oczywiście. Inna, nie koniecznie gorsza chyba.

                      > dlaczego zaś niektóre mamy cieszą się z rozstania? może będąc z kimś
                      > związane, musiały być nie mniej samodzielne niż teraz?... poza tym myślę
                      > sobie, że to jest zawsze radość zaprawiona goryczą.

                      Niewykluczone.
                      A moze tez niektórym łatwiej się cieszyć, niż przyznać do porażki? I mamy obraz
                      złego faceta, od którego w końcu uwolniła się szczęśliwa teraz mama.
                      Bo trudniej powiedzieć - było mi wygodnie, dobrze, ale miałam swój udział w
                      zepsuciu.
                      • sokka Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 15:08
                        wertig napisała:
                        > Oczywiście. Inna, nie koniecznie gorsza chyba.

                        ja kiedyś sobie zadałam trud wyszukiwania pozytywów samotnego rodzicielstwa,
                        ale teraz pamiętam tylko dwa:
                        - nie trzeba chodzić na kompromis w sytuacji rozbieżnych zdań, co do metod
                        wychowawczych,
                        - można odebrać trochę kasy nienawistnemu fiskusowi wink
                        było ich więcej smile
                        ale poważnie, to uważam, że bycie w satysfakcjonującym związku jest
                        bezwzględnie fajniejsze. podkreslam - w satysfakcjonującym...

                        > Niewykluczone.
                        > A moze tez niektórym łatwiej się cieszyć, niż przyznać do porażki? I mamy
                        obraz
                        >
                        > złego faceta, od którego w końcu uwolniła się szczęśliwa teraz mama.
                        > Bo trudniej powiedzieć - było mi wygodnie, dobrze, ale miałam swój udział w
                        > zepsuciu.

                        myślę, że ile mam tyle przypadków, a każdy inny... zaś forum zawsze będzie
                        subiektywne, tego się chyba nie da uniknąć.

                        pozdr
                        • wertig Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 16:07
                          sokka napisała:


                          > ja kiedyś sobie zadałam trud wyszukiwania pozytywów samotnego rodzicielstwa,
                          > ale teraz pamiętam tylko dwa:
                          > - nie trzeba chodzić na kompromis w sytuacji rozbieżnych zdań, co do metod
                          > wychowawczych,

                          No chyba przy ojcu interesującym się dzieckiem nadal jest jakieś tam
                          współdecydowanie?

                          > - można odebrać trochę kasy nienawistnemu fiskusowi wink


                          Eee, to można też w małżeństwie smile

                  • pelaga Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 15:56
                    wertig napisała:

                    > Sokka, niestety taką są koszty rozstania.

                    Jesli rozstanie wynika z winy i zdrady faceta, to nadal koszty ponosi tez (czy
                    czasem nawet przede wszystkim) matka.

                    > Wydźwięk Twojej wyżej zacytowanej wypowiedzi jest taki, ze powinno się
                    > współczuć samodzielnym mamom, bo są same, bo same muszą sobie radzić.

                    Jesli to jest ich (samodzielnych) decyzja, lub wspolna, to nikt nie bedzie sie
                    nad soba uzalal i nie ma po co mu wspolczuc. Jesli matka zostala postawiona
                    przed faktem dokonanym, facet sobie poszedl w sina dal, to czasem TAK, powinno
                    sie wspolczuc samodzielnej mamie.

                    > A przecież na tym forum wiele z nich cieszy się z rozwodu, rozstania.

                    Zgadza sie. Ja jestem zadowolona, nie wymagam wspolczucie z powodu mojej
                    samodzielnosci. Nie znaczy to jednak, ze zawsze jest mi latwo. Sa sytuacje, w
                    ktorych przedalaby sie pomoc, ale ojciec MIMO PELNI PRAW RODZICIELSKICH nie
                    wywiazywal sie i nie wywiazuje ze swoich obowiazkow. Zdaje sobie sprawe, ze w
                    wielu przypadkach byloby mi latwiej, gdyby on nie byl kolejnym piotrusiem panem.

                    > Więc jak to w końcu jest?

                    Jest roznie w zaleznosci od sytuacji.

                    > Ale
                    > zastanów się sama, jakie są chociażby Twoje reakcje na wypowiedzi niezgodne z
                    > Twoimi poglądami. Na pewno nie sprzyja to poprawie atmosfery na forum i
                    > spokojnen wymianie opinii.

                    Nie wiem... sugerujesz, ze moje wypowiedzi zaklocaja spokoj forum?????? Czy to
                    tylko moja nadinterpretacja???
                    Poczytaj sobie moje wypowiedzi, te stare, jak sie tu pojawilam, na tym i tamtym
                    forum, jakie mialam nastawienie i jesli masz ochote na dalsza analize to
                    zobaczysz, ze moje podejscie z czasem sie BARDZO zmienilo. I pojawiam sie juz
                    nie tak czesto jak dawniej, bo inaczej sobie to wyobrazalam. Wielokrotnie
                    pisalam o podejsciu i nieznanej mi wczesniej walce next-ex. Ja sie z czasem do
                    tej walki sila forumowego rozpedu dostosowalam. Ale chyba nieslusznie.
                    Co nie znaczy, ze nie mam prawa bronic swoich przekonan.
                    • wertig Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 16:05
                      pelaga napisała:

                      > Nie wiem... sugerujesz, ze moje wypowiedzi zaklocaja spokoj forum??????
                      > Czy to tylko moja nadinterpretacja???

                      Zdecydowanie to nadinterpretacja. Nie uważam, że Twoje wypowiedzi burzą spokój,
                      raczej po prostu nie sprzyjają one rzeczowej wymianie zdań.
                      Masz prawo bronić swoich przekonaniań, ale przyznasz, że niektóre Twoje wpisy
                      są po prostu złośliwe.
                      Jestem rzeczywiście krótko na forum, nie śledziłam ewolucji Twoich wpisów.
                      Wyciągnęłam wnioski na podstawie tego, co widzę teraz, a zwróciłaś moją uwagę,
                      bo tak bolejesz nad nienajlepszymi relacjami eks-next na tym forum. A skoro
                      sama pisujesz czasem nienajmilej, to dostrzegłam niekonsekwencję.
                      • pelaga Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 16:17
                        wertig napisała:

                        > Nie uważam, że Twoje wypowiedzi burzą spokój,
                        > raczej po prostu nie sprzyjają one rzeczowej wymianie zdań.

                        Acha.

                        > Masz prawo bronić swoich przekonaniań, ale przyznasz, że niektóre Twoje wpisy
                        > są po prostu złośliwe.

                        Przyznam, ze sa zlosliwe. Nie tylko moje, zdaje sie. I nie sadze zeby byly
                        zlosliwe, jesli ktos potrzebuje rzeczywistej pomocy.

                        > Jestem rzeczywiście krótko na forum, nie śledziłam ewolucji Twoich wpisów.
                        > Wyciągnęłam wnioski na podstawie tego, co widzę teraz, a zwróciłaś moją
                        > uwagę,
                        > bo tak bolejesz nad nienajlepszymi relacjami eks-next na tym forum.

                        Ten wniosek, ze boleje, to na podstawie tego jednego wpisu wyciagnelas???
                        Mysle, ze gdybym bolala, to pisalabym to czesciej. Na poczatku faktycznie
                        bolalam, ale powoli mi przeszlo. Czasem mam jeszcze takie przeblyski idealizmu
                        i empatii, ale dusze je zazwyczaj w sobie. Przekonano mnie, ze nie warto.

                        > A skoro
                        > sama pisujesz czasem nienajmilej, to dostrzegłam niekonsekwencję.

                        Coz... ta spostrzegawczosc wink
                        • wertig Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 16:23
                          pelaga napisała:


                          > Przyznam, ze sa zlosliwe. Nie tylko moje, zdaje sie.

                          Owszem, nie tylko Twoje. Ale to Ty piszesz o tym, że szkoda, że jest jak jest.


                          > Coz... ta spostrzegawczosc wink

                          To tak a propos tej złośliwości smile))))
                          • pelaga Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 16:27
                            wertig napisała:

                            > Owszem, nie tylko Twoje. Ale to Ty piszesz o tym, że szkoda, że jest jak jest.

                            Dobrze wiec postaram sie pamietac, zeby nie pisac tego wiecej, skoro to AZ tak
                            razi wink))))))

                            > To tak a propos tej złośliwości smile))))

                            Zaraz tam zlosliwosci wink)
                            • wertig Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 16:32
                              Cieszę się, że osiągnęłyśmy porozumienie na płaszczyźnie eks - next. smile)
                              Może to początek lepszego jutra? smile))))))))))))
                              • pelaga Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 02.09.04, 14:18
                                wertig napisała:

                                > Może to początek lepszego jutra? smile))))))))))))

                                Chyba raczej niewielkie na to szanse widze, zeby tu na tych forach cos sie
                                zmienilo.
                                Pozdrawiam
                      • ak81 Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 15.01.05, 11:46
                        wertig napisała:

                        > Jestem rzeczywiście krótko na forum, nie śledziłam ewolucji Twoich wpisów


                        Jak to niedlugo??? Czy to nie ty pisalas jako domali? Oj klamczuszku, uwazaj,
                        bo nosek sie wydluza stopniowo wink
    • sabiniuk Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 26.08.04, 07:50
      Jestem juz półtorej roku na urlopie,był moment gdy myslałam, że z dnia na dzień
      muszę wrócić do pracy. Przebeczałam dzień cały.Zalało mnie szczęscie i nadal
      jestem z synkiem...ale to kiedyś minie i boje sie tej chwili.Drugi raz
      przecieta pępowina?
      • emilciaaa2003 Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 26.08.04, 15:08
        Hej dziewczyny!!!Ja wiem ,że los samodzielnych mam jest taki właśnie że trzeba
        się "ruszyć" do pracy.I że każda matka to ma,że przeżywa ten moment strasznie
        mocno.MOja córka ma dopiero roczek, więc może nie przeżyje tego tak strasznie
        jak mamuśka(czyli ja)Jestem dobrej myśli.ZAczynam na to patrzeć pozytywnie i
        wiem że będzie super.I nigdy nie powiem mojemu dziecku: kochanie nie kupię Ci
        dzisiaj chleba bo nie mamy pieniążków.DZiękuję wam za opisanie swoich "rozstań"
        z maluchami i pozdrawiam serdecznie.
    • elaw2 Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 26.08.04, 16:19
      Ja też kiedy w styczniu tego roku wracałam do pracy miałam pełno obaw, ale było
      już tak krucho z forsą, że nie miałam wyboru. Moja Kasia miała wtedy 2 latka i
      3 miesiące i bardzo się bałam jak zniesie moją nieobecność. Tym bardziej, że
      mimo iż mieszkam z mamą musiałam poszukać niani. Moja mama jest po prostu chora
      i nie mogłaby wyjść z dzieckiem na spacer. Pamiętam ten pierwszy dzień, kiedy
      po pracy z sercem w gardle biegłam do domu. I co się okazało? Moja rybka
      powitała mnie lakonicznym: a to ty i wróciła do zabawy. Wyszło na to, że ja
      bardziej przeżyłam to rozstanie niż ona. Oczywiście było potem trochę
      problemów, jak na przykład niekompetencja niani albo pierwsza choroba. Jednak
      na wszystko jest rada. Nianię udało mi się znaleźć nową i bardzo super a
      chorobę udało się wyleczyć. I jak dotychczas Kasika omijają poważne infekcje. A
      ja zyskałam tak wiele. Pracuję, zarabiam, może niezbyt dużo, ale nawet brak
      forsy od męża nie stanowi dla nas problemu. Dzięki mojej pracy, mogłyśmy
      wyjechać w tym roku na wakacje. Kontakt z ludźmi też był mi bardzo potrzebny.
      Bałam się tego powrotu, bałam się powiedzieć koleżankom, że odeszłam od męża
      (kiedyś mąż pracował razem ze mną). I co nagle dostałam tyle wsparcia, że aż
      się zdziwiłam. Oczywiście, Kaśka pewnie wolałaby być cały dzień z mamą, ale
      jest już na tyle duża, że rozumie, iż na pieniążki trzeba pracować. Zresztą
      trzy latka to już spora panna i mogłaby już nawet iść do przedszkola.
      Reasumując: wracaj do pracy a wszystko się ułoży. Pierwsze koty za płoty a
      strachy na lachy! Będzie dobrze. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją pociechę.
    • kudlata1978 Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 27.08.04, 09:43
      WIem co czujesz, ale mimo wszystko na pewno sobie poradzisz. Tak jak poradziłam
      sobe ja i wiele innych mam. Miałam szczęście być z moim synkiem 11 miesięcy, a
      potem znalazłam pracę. Cieszyłam się z niej, bo pomino wielkiej radości z
      macierzyństwa bardzo odczuwałam brak kontaktu z innymi ludźmi i czegoś jeszcze
      mi brakowało. Po dwóch miesiącach zaczęłam mieć straszliwe wyrzuty sumienia.
      Moje dziecko chodzi do prywatnego żłobka i ma tam bardzo dobrą opiekę, ale
      często bardzo płacze gdy się rozstajemy rano. Bolało mnie, i boli nadal, że tak
      mało czasu z nim spędzam przez pracę. Ale znajoma z forum skutecznie mnie
      pocieszyła smile Okazało się, że rzeczywiście Maluch płacze przy rozstaniu, a
      potem się uspokaja i zaczyna szaleć (dosłownie) z rówieśnikami i
      przedszkolakami. Gdy wracam z pracy cały czas spędzam z nim, razem bierzemy
      kąpiel w duże wannie, potem masując go przed snem opowiadam co się zdarzyło w
      ciągu dnia, co będziemy robić w weekend, i mimo iż niewiele jeszcze rozumie,
      słucha mnie uważne, a potem przyula się i zasypia. To takie słodkie chwile i
      najbardziej doceniam je właśnie teraz, gdy rozstajemy się na cały dzień. A i w
      weekendy staram się poświęcać mu jak najwięcej czasu (czasami tylko robię coś
      dla siebie). Jednocześnie jestem zadowolona z pracy i spotykam nowych ludzi. To
      naprawdę można pogdzić. Na pewno odnajdziesz się w nowej sytuacji. W tej chwili
      pewnie Cię to przeraża i masz do tego prawo, ale potem t już nie będzie takie
      straszne i sobie poradzisz. Zyczę powodzenia, Asia i Mateuszek
      • emilciaaa2003 Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 27.08.04, 12:12
        Dziewczyny!!Ten pierwszy dzień mojej pracy zbliża się nieubłaganie.Dziękuję wam
        serdecznie za wszystkie słowa wsparcia.Bardzo mi to pomogło.Wiem ,że ta praca
        da mi dużo tzn. oprócz względów finansowych również nowe znajomości, kontakt z
        ludzmi.Będzie dobrze.Wierzę w to coraz mocniej.Niedługo po tym jak mąż nas
        zostawił powiedziałam sobie ,że muszę zacząć życie od nowa.I teraz nadszedł ten
        czas.ZAczynam moje życie od początku...... 1 września.DZięki wszystkim i odezwę
        się po kilku dniach pracy żeby powiedzieć wam jak było.PApa
        • as79 Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 30.08.04, 11:21
          Dobrze, że ktos poruszył ten temat, przy okazji chcialabym sie od Was , kobiet,
          które macie juz dzieci zapytac, ile czasu minimalnie trzeba spedzic z
          dzieckiem po porodzie? Ja bede rodzic za kilka miesiecy, ale zmuszona bede jak
          najszybcie jznaleźc sobie pracę (jetem do tego optymistką i wierze, że szybko
          mi sie uda ją zdobyć). Ciezko mi i smutno, ze nie bede mogła poswiecic mojemu
          dziecku tyle czasu na ile zasługuje, ale wyjścia nie mam. I jeszcze jedno,
          orientujecie się, od kiedy mozna dziecko zapisać do złobka, jakie koszty są z
          tym związane i czy mozecie napisać, jak to własciwie jest w tych placowkach,czy
          sa one po prostu przechowalnia dzieci, czy czasy się trochę zmieniły? pozdrawiam
          • sokka Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 11:57

            do Emilciiiiii:
            jak tam pierwszy dzień w pracy?

            do As:
            as79 napisała:

            > Dobrze, że ktos poruszył ten temat, przy okazji chcialabym sie od Was ,
            kobiet,
            >
            > które macie juz dzieci zapytac, ile czasu minimalnie trzeba spedzic z
            > dzieckiem po porodzie?

            6 tygodni to absolutne minimum, potrzebne Ci na odzyskanie sił, dziecku
            potrzebny jest znacznie dłuższy pobyt z mamusią, ale cóż, jak trzeba, to
            trzeba, nie.

            ja wróciłam do pracy bezpośrednio po urlopie macierzyńskim (ale miałam ten
            dłuższy 26-tygodniowy). nie było źle, ale czasami mam poczucie, że tracę coś
            ważnego... cóż, teraz znowu jestem w ciąży i chyba tym razem posiedzę z
            dzieciakami z 8 może 9 m-cy smile, jako niesamodzielna mogę sobie na to pozwolić.

            . I jeszcze jedno,
            > orientujecie się, od kiedy mozna dziecko zapisać do złobka, jakie koszty są z
            > tym związane i czy mozecie napisać, jak to własciwie jest w tych
            placowkach,czy
            >
            > sa one po prostu przechowalnia dzieci, czy czasy się trochę zmieniły?

            ja słyszałam, że jak maluch skończy 6 m-cy, ale nigdy nie sprawdzałam.

            pozdr.
            • emilciaaa2003 Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 12:07
              HEj!!!Zapomniałam na śmierć.Wczoraj wieczorem dostałam telefon,że mam jeszcze
              nie przychodzić dzisiaj do pracy.Nie wiem kiedy.CZekam jak na
              szpilkach.Podświadomie się bardzo ucieszyłam ,że to nie już a z drugiej strony
              jak sobie poradzę bez kasy.Alimentów za sierpien jeszcze nie dostałam bo
              podobno u mojego już prawie ex jest ciężki miesiąc itd...... itp....Całuski
          • emilciaaa2003 Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 01.09.04, 12:02
            HEj!! Chyba nie można określić minimalnego czasu jaki powinno się poświęcić
            swojemu dziecku po porodzie.NAjlepiej by było gdyby każda mama mogła być ze
            swoim dzieciątkiem przez pierwsze lata jego życia.Jednak realia są niestety
            inne.A dla nas samodzielnych mam, praca jest jedynym wyjściem.Bez pieniążków
            się żyć niestety nie da!!!!sadJEśli jednak miasz obecnie jakąś pracę to po
            porodzie przysługuje ci 16 tygodni urlopu macierzyńskiego.JEśli natomiast
            chodzi o żłobki to niestety nie mogę ci nic na ten temat powiedzieć bo nie mam
            zielonego pojęcia jak to naprawdę jest.Pozdrawiam serdecznie.
    • kundziuk Re: Idę do pracy..... mam pełno obaw 15.09.04, 15:55
      Cześć, takie życie. Ja wróciłam do pracy jak moja córka miała 7 miesięcy
      (miałam jeszcze długi urlop). Było mi ciężko jak cholera, ale jak już wróciłam
      przyzwyczaiłam się natychmiast. Moja córka na szczeście też. Pewnie, że
      wolałanym siedzieć z nią w domu, ale nie mam takiej możliwości. Obiecuję sobie,
      że przy drugim dziecku pobędę w domu dłużej, ale też pewnie się nie uda.
      Pozbylam się też wyrzutów sumienia-co zrobić, nie ma wyjścia. Poza tym mogłaby
      się mną zmęczyćsmile za często ją całuję. pozdrowienia i udanego powrotu do pracy,
      kinga
Pełna wersja