elaw2
27.08.04, 07:56
Witam! Od dłuższego czasu śledzę dyskusję o prawach ojca i odebraniu władzy
rodzicielskiej. Problem ten żywo dotyczy mnie i mojej córeczki. Jak pewnie
niektórzy z Was pamiętają, mój mąż (jeszcze niestety) oraz ojciec Kasi jest
alkoholikiem, czynnym zawodowo czyli mówiąc prościej pije bez umiaru i
opamiętania. Odeszłam definitywnie po sześciu latach, kiedy żabka miała
niecałe półtora roku. Teraz jestem po trzeciej sprawie rozwodowej i wciąż
żyję w strachu. Otóż mąż mój wciąż straszy, że zabierze mi dziecko. Od
ostatniej sprawy rozwodowej a właściwie juz od czasu, kiedy dowiedział się,
że będzie musiał płacić alimenty - podałam sprawę do komornika - znów wpadł w
ciąg alkoholowy i uszczęśliwia mnie i całą moją rodzinę nieustannymi
telefonami. Jego dom a kiedyś przecież i mój i Kasi zamienił się w pijacką
melinę. Nawet kiedy "rozmawiamy" przez telefon to słyszę jakiś dziwnych
ludzi, którzy tam przychodzą. Ostatnio zostałam uraczona opowieścią jakiejś
pani o niesamowitej dobroci mego ślubnego (głos zdradzał wyraźne upojenie
alkoholowe). Dwa dni temu, też telefonicznie o godz. 23 z minutami moje
słońce wybierało się gdzieś z jakimś Michałem. Kiedy proszę męża o pójście na
odwyk, bo to jest mój warunek aby mógł spotykać się z Kasią słyszę, że jestem
chora i powinnam się leczyć. On zaś jest zdrowy i żadnych problemów nie ma.
Trzy stracone prace, rozpad rodziny, łomot jaki dostał pod monopolowym, dwa
krwiaki w głowie i złamana żuchwa w dwóch miejscach z tej okazji oraz tego
typu podobne atrakcje nie stanowią dla niego problemu, że nie wspomnę o
rozwalonej wątrobie. I teraz zapytuję jak dać dziecko takiemu tacie? Ja na
spacer z nim się już nie wybiorę. Mam dość wysłuchiwania w miejscach
publicznych obelżywych tekstów na swój temat i strachu kiedy znów zostanę
podduszona, bo może wtedy zrozumiem jaką krzywdę mu wyrządzam. Jak więc
pozwolić mu przychodzić po dziecko, jak dać Kasię facetowi, który mówi:
żałuję, że ją spłodziłem?!. A może zrobić eksperyment i dać a potem modlić
się aby wróciła cała i zdrowa i aby żaden z licznych kolegów taty nie zrobił
jej krzywdy! Ja wiem że kontaków z tatą zabraniać nie można, ale jeśli tata
bardziej kocha butelkę niż własne dziecko...