Dodaj do ulubionych

Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl next

27.08.04, 09:12
Z kazdej sytulacji plynie jakies dobro.
Zalozylam ten watek by Panie Next wreszcie zrozumialy , ze my sie nie
mscimy , ale idziemy do przodu i budujemy nowe zycie..Owszem - mamay swoje
problemy - ale rozwiazujemy je.
Pewnie dla tego na tej liscie tyle o problemach .

Zaczne
1. Uswiadomilam soebi raz na zawsze , ze aby cos przetrawlo trzeba pracy
DWOJGA .. Na tyle mocna , ze teraz nie wejde w zwiazek z zadna osbos ktora
nie wykazuje takich checii nie tylko jako partnera , ale przyjacolkoi ,
kolezanki - bo kazdy zwiazek - relacja miedzy ludzka wymaga wysilku u
zangazowania dwojga- w roznej miezrze inaczej zwykla kolezenskosc i naczej
przyjazn, a inaczej partenratswo- ale zawsze OBU strom. Dzieki temu mpoj nowy
dom jest opart na tym zalozeniu i moje dziecko wklada tez w niego prace -
dlatego Go tak cenii dlatego chroni ta prace razem ze mna
2.Znalazma nowych przyjacol. Zrozumialam, ze w moim zyciu musi byc czastka
mnie - ktora badzie maial odskocznie od podstawowje jednostki- ordziny i
tegio ucze tez sybna- ze sa chwile i sa sytuacje gdy mozemy zostac sami - ale
trzeba pamietac ze to czy juz na zawsze bedziemy sami zalezy od nas.
tak naprawde zawsze jestesmy sami a zwiazek tyko lagodzi ta samotnosc..i daje
radosc dzielenie
3. Zrozumialam dlaczego wybralam tak nieodpowiedniego partnera dla siebie, ze
tkwilam w ziwazku ktory mnie niszczyl i tylko uderzal w miejsca czule zamista
to lagodzic- wiec mam pole do popisu i moge to zmienic. przemyslec,
przepracowac i dojsc do sedna a tym samysm mam sznase na PRAWDZIWY - DOBRY
zwiazek- gdyz nie popelnie juz tych beldow.
4. Lepsze podejscie do pracy i zaczekma znowu MARZYC.. Czy z to nie piekne....


Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • nowajulka Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 23.10.04, 21:10
      Ja też nie żaqłuję, że poznałam swojego byłego aktualnego jeszcze, męża.
      Gdyby nie on :
      - nie miałabym bejbika
      - byłabym, głupiutką dziewczynka, na dodatek wstydliwą.Bardzo się przy nim
      zmieniłam
      - Dał mi taka szkołę życia, że teraz mam wrażenie, że dam sobie radę ze
      wszystkim
      zmieniłam pracę itp.....jest super........
    • amfenix Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 23.10.04, 22:39
      1.Przestał przychodzić komornik po mandaty exa, teraz ona płaci
      2.Alimenty przychodzą w terminie ( ona wysyła)
      3.Mój ex może się nareszcie spełnić jako głowa rodziny, dla odmiany teraz on
      pracuje, a next siedzi w domu ( u nas raczej odwrotnie bywało )
      4.Ex może się przekonac jak to jest z kobietą, która wprawdzie na chlebek nie
      zarobi ale obiad ugotuje i kapcie poda
      5.Ex nie dostanie lania jak wróci nachlany z całonocnej imprezy bo next mała i
      go nie dosięgnie
      6.Next z racji nieposiadania własnego zdania jest oczkiem w głowie mojej byłej
      teściowej, kamień z serca exa może teraz ciągnąć kase od mamuni ile wlezie

      ale mam dobry humor smile))))))))))))))))))))))))))

    • leeya Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 24.10.04, 22:03
      Otoz:
      1. Nie musze prac skarpetek i gatek eksa ani przygotowywac obiadkow na
      okreslona pore, a przy malutkim dziecku to czysta wygoda.
      2. Nie musze biegac za jego sprawami, niech nexia biega.
      3. Rachunek telefoniczny jest duuuuzo nizszy, moze z nexia pogadac osobiscie, a
      nie z mojego telefonu. I ja jeszcze te rachunki placilam!!
      4. Nie przychodzi do mnie do domu i mi awantur juz nie robi. Kulki tez nie
      odwiedza...
      5. Moge spac z Kulka w lozkusmile
      6. Nie musze pilnowac, czy sie nie lajdaczy, teraz go niech nexia pilnuje.

      Reasumujac: mniej stresu, wiecej czasusmile

      Pozdrawiam,
      Leeya
      • justinka_s Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 11:50
        hahhaha dobre
        u mnie jakieś plusy tez są
        1. rachunki za tel. spadły, rozmawia z kochaną w realu
        2. za paliw mniej bo do niej nie jeździ
        3. niech go pilnuje czy na boku sie nie puszcza
        4. dostałam dodatkowe prace
        5. kupilam mieszkanie
        6. zmienilam samochód
        7. mam wiecej znajomych ( bydlaki nie przyznawali sie, ze go nie lubiąsmile))
        8. wiecej mam rozrywek..obowiżaków też ale to pryszczsmile)

        chyba wszytko
        noo ale chcę sie zakochać, bardzo...juz chcę
      • mikawi Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 11:55
        >6. Nie musze pilnowac, czy sie nie lajdaczy, teraz go niech nexia pilnuje.

        to MUSIAŁAŚ go pilnować? współczuje w takim razie związku w którym sie z kimś
        jest komu sie nie ufa i jak się go nie pilnuje to sie lajdaczy; a swoją droga
        ciekawe jak to robiłas? przeszukiwałas telefon, śledziłaś co robi, przeglądałaś
        kieszenie? brrrr....
        • leeya MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 15:41
          Lajdaczyl w sensie nie szlajal sie nie wiadomo gdzie i nie wiadomo z kim po
          jakis watpliwej reputacji miejscach. I mam tu na mysli KNAJPY, a nie np. burdel
          Drogie, Na Jedno Ukierunkowane Panie. Pilnowanie polegalo na telefonie i
          spytaniu kiedy wroci tudziez, zeby juz wracal.
          Mikawi, odpiorkuj sie ode mnie i nie szukaj powodu, zeby sie przyczepic z laski
          swojej.
          I tak, kontrola oprocz tego, co wymienilyscie, obejmowala jeszcze dedektywa i
          armie komandosow, a co, stac mnie, w przeciwienstwie do poconiektorych, prawda
          Mikawi??
          A tak swoja droga, to traume jakas macie czy strach przed przyszloscia, ze tak
          sie tego zdradzania czepiacie?? Jak bym chciala powiedziec, ze pilnowalam, zeby
          mnie nie zdradzal, to napisalabym, ze musialam pilnowac, zeby sie z INNYMI ne
          lajdaczyl.
          Ale przecie MY eksie, to schize mamy i w Kontrolerow sie bawimy.
          Leeya
          PS. Aha Wertig, ja zaluje, ze zostawil kompletnie swoja corke przez podjudzanie
          neksi, a nie ze mnie zostawil... No ale jak ma taka neksie jak Ty, to nic
          dziwnego.
          • wertig Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:15
            leeya napisała:

            > No ale jak ma taka neksie jak Ty, to nic dziwnego

            Taką neksię jak ja? Gdyby miał taką, to nie odwróciłby się od córki. Mało
            (nic?) o mnie wiesz, więc może przystopuj?
              • wertig Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:27
                leeya napisała:


                > I nawzajem.

                Dlatego też ja nie pisze, że dzięki Bogu nei mam takiej eks, jak Ty.


                > Wnioski wysnute z Twoich wypowiedzi.

                Których?


                • leeya Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:38
                  .....Grunt to zdecydowanie. Bo
                  dobrze móc jednocześnie wmówić sobie i innym, że super, że tego głąba już przy
                  mnie nie ma i zdobyć współczucie pisząc, jak to on skrzywdził....
                  ........Zauważam pewną schizofrenię u wielu samodzielnych.......

                  Jeszcze tylko dorzuc, jak bardzo chore z zazdrosci jestesmy i jak bardzo nalezy
                  nam tego wspolczuc.

                  L.
                  • wertig Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:40
                    Opisałam swoje spostrzeżenia. Nie wynika z nich raczej to, jaką next jestem.
                    Ale może Ty, o przenikliwa, potrafisz odczytać ze słów coś, czego w nich nie ma.

                    leeya napisała:

                    > Jeszcze tylko dorzuc, jak bardzo chore z zazdrosci jestesmy i jak bardzo
                    > nalezy nam tego wspolczuc.

                    Ależ ja wcale tak nie uważam. Więc nie wkłądaj mi pod palce swoich sądów.
          • mikawi Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:24
            dziekuje za wyjasnienie co WEDŁUG CIEBIE oznacza słowo łajdaczyć się, bo według
            słownika języka polskiego:
            łajdaczyć się «prowadzić życie hulaszcze, niemoralne, rozpustne»
            i tak tez i ja ten zapis zrozumiałam

            > Jak bym chciala powiedziec, ze pilnowalam, zeby
            > mnie nie zdradzal, to napisalabym, ze musialam pilnowac, zeby sie z INNYMI ne
            > lajdaczyl.

            w czapce niewidce?
            • leeya Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:30
              mikawi napisała:


              > słownika języka polskiego:
              > łajdaczyć się «prowadzić życie hulaszcze, niemoralne, rozpustne»
              > i tak tez i ja ten zapis zrozumiałam
              -------------------------------
              A gdzie tu mowa, o Oczytana, o zdradzaniu????????????? Dla mnie "życie
              hulaszcze, niemoralne, rozpustne" to Szlajanie sie... a z reszta, przeciez juz
              pisalam, po co mam sie powtarzac?

              >
              > w czapce niewidce?
              --------------------------------
              Jak napisalam wczesniej: dedektyw, banda komandosow, platny zabojca jak trzeba
              itd, itp.... W koncu wredna eksia jestem, prawda??
              L.
          • wertig Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:37
            leeya napisała:

            > Pilnowanie polegalo na telefonie i spytaniu kiedy wroci tudziez, zeby juz
            > wracal.

            Boże, biedny facet. A może to instynkt macierzyński, wtedy niewykorzystany?
            • leeya Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:43
              wertig napisała:
              >
              > Boże, biedny facet. A może to instynkt macierzyński, wtedy niewykorzystany?

              No i odkrylas, czemu odszedl, a ja sie zastanawialam glupia! Przeciez powinnam
              mu pozwolic robic co chce i o 2 w nocy nie interesowac sie, co sie z nim
              dzieje, skoro mial wrocic o 10... O ja wredna Kontrolerka.
              • wertig Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:44
                Co Wy z tymi kontrolerkami z wielkiej litery? Tu naprawdę nie ma się czym
                chwalić...
                A co do powrotów o umówionej porze - to jednak ten instynkt.
          • mikawi Re: MIKAWI, WERTIG 25.10.04, 16:49
            > I tak, kontrola oprocz tego, co wymienilyscie, obejmowala jeszcze dedektywa i
            > armie komandosow, a co, stac mnie, w przeciwienstwie do poconiektorych,
            prawda
            > Mikawi??

            oczywiście, pogratulowac koniecznych wydatków w takim razie
      • wertig Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 12:15
        Leeya, skoro ten facet to tylko kula u nogi była, to skąd ten stres, że
        odszedł? Skąd łzy itd.
        Zauważam pewną schizofrenię u wielu samodzielnych:
        Jedna wersja to: facet jest zły, bo ODSZEDŁ do innej.
        Druga: cieszycie się, że go nie ma (bo zazwyczaj to wy go zostawiłyście).
        Rozumiem, że wybór wersji zależy od potrzeb, tak?
        • omama Do wertig, mikawi 25.10.04, 12:37
          Rozumiem, że was by bardzo cieszyło, gdyby eks nie znajdowały żadnych zalet w
          zniknięciu swoich mężczyzn? Szczerze mówiąc bardzo niepięknie to świadczy o was
          i waszym stosunku do innych kobiet.
              • wertig Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 12:46
                Cóż, w normalnym związku nie trzeba się kontrolować. Ani jedna, ani druga
                strona nie odczuwa takiej potrzeby. I jest coś takiego, jak zaufanie. Gdyby mój
                facet próbował mnie kontrolowac, długo by to nie trwało. Ja chcę być w związku
                z facetem, nie z Kontrolerem (czemu z wielkiej litery, czyżby szacunek się
                należął <wątpię>wink.
                Jeśli ktoś na siłę próbuję coś na tego drugiego znaleźć, to działać to może jak
                samospełniająca się przepowiednia.
                • kamila77 Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 12:59
                  W normalnym oczywiscie nie trzeba. Ale zdaje sie, nie mowimy tu o normalnych
                  zwiazkach, tylko o zakonczonych burzliwym zazwyczaj rozstaniem.
                  "Samospelniajaca sie przepowiednia", jasne. Dziala na zasadzie: zajrzyj do
                  mężowskiej komórki a na pewno cie zdradzi? Mea culpa, jasne, jasne.
                • virtual_moth O kontrolowaniu 25.10.04, 13:07
                  Nie wiem, czy Wy też tak miałyście (to do samodzielnych), że kiedy w wyniku
                  kontrolowania udowodniłyście exowi zdradę, ten nie tylko nie okazywał skruchy,
                  ale miał pretensje o sam fakt kontroli ("przeczytałam maile, już wiem, że masz
                  kochankę - ty suko, jak mogłaś czytać moją korespondencję!").

                  To samo obserwuję w tej dyskusji - samodzielne mówią, że już nie muszą
                  kontrolować, a next odpowiadają "och, co to za związek, w którym trzeba było
                  faceta kontrolować". Moim zdaniem należałoby zapytać: co to za związek, w
                  którym FACET prowokuje do kontroli? Odpwiedź ta sama. Jednak pierwsze pytanie
                  sugeruje, jakoby fakt kontroli przyczyniał się do rozpadu związku, co moim
                  zdaniem jest bzdurą.
            • zyletta Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 20:01
              Twoj zwiazek to Twoja sprawa, nie masz chyba recepty na zycie dla wszystkich?
              Czy moze nalezych do grupy nieomylnych? Moze masz tez insrukcje obslugi do
              innych zwiazkow?
          • mikawi Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 13:12
            ależ nie chodzi mi o to aby eks nie znajdowały zalet w rozstaniu ze swoimi
            mężami; mnie po prostu oczy szeroko ze zdziwienia i zdumienia się otworzyły jak
            przeczytałam że takową zaletą jest to, że teraz eksia nie musi juz pilnować
            swojego męża żeby sie nie łajdaczyl, bo mnie taki wzorzec związku jest zupełnie
            obcy i ciekawa byłam PO CO w takim razie kobieta jest z kimś kogo MUSI pilnować
            i komu nie ufa.
            • omama Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 13:21
              Cóz, moim zdaniem mamy dwie możliwości.
              1) Piszesz teraz szczerą prawdę, a ja mylę się głęboko, podejrzewając, że
              czerpiecie satysfakcję, kiedy jakaś eks cierpi, a martwi was, gdy jest
              odwrotnie. Nie jest to ładne podejrzenie, i jeżeli jest mylne, skrzywidziłam
              nim niewinne osoby.
              i mozliwość druga
              2)Teraz wycofujesz się z niezbyt pięknej postawy bo dotarło do ciebie, że
              wdzięku ona nie dodaje. A ja miałam rację, uznając twoją wypowiedź za dowód
              czystej schadenfreude, kiedy napisałaś: "bawi mnie po prostu udowadnianie jak
              wam jest dobrze bez tego okropnego eksa, a powód numer 6 powalił mnie śmiechem".
              • podenka Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 13:46
                Niemniej,
                życie PO nieudanym związku (niezależnie dlaczego nieudanym), kiedy jest się
                samą z dzieckiem jest super, człowiek jest zależny tylko od siebie, nie musi
                dodatkowo zmywać, prać, sprzątać i wreszcie nie kłóci się co sekunda. Sama
                teraz czasami wracam do tej chwili kiedy byłam z Młodą sama-wszystko było takie
                poukładane(dosłownie i w przenośni)! To nie znaczy, że nie jestem szczęśliwa z
                moim obecnym mężem i naszy przychówkiem ale wtedy miałam takie inne problemy i
                jednocześnie taki inny spokój.
                Pozdrawiam.
              • mikawi Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 13:48
                owszem nie rozumiem postaw po tytułem "musze pilnować męża żeby nie zdradzał" i
                życzę (szczerze) samodzielnym żeby znalazly się kiedys w związku w którym nikt
                nikogo pilnowac nie musi bo ludzie sie kochają i sobie ufają; natomiast jak
                przeczytałam interpretację kamili na moje niezrozumienie "problemu" - rozbawiło
                mnie to setnie
                      • mikawi Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 14:09
                        z calym szacunkiem dla twoich tropicielskich zapędów - pamiętam o czym pisałam
                        i nie sądzę żebym pisała o sposobach na znalezienie dowodów zdrady, bo takowych
                        problemów po prostu nie mam, czego i tobie w przyszłości życzę smile a może i
                        tropienie ludzi przez wyszukiwarke kiedys ci przejdzie
                        • kamila77 Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 14:45
                          Mikawi, co mi na pewno nie przejdzie - to znakomita pamiec, niepotrzebujaca
                          podpierania sie wyszukiwarka. Pozwolisz, ze nie bede ponownie czytac twoich
                          wpisow, nie chcialabym znowu natknac sie na ten, w ktorym nazywasz moje dziecko
                          kundlem.
                            • kamila77 Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 15:00
                              Jak juz wspomnialam - nie chce sie w tym babrac. Moge zatem walnąć się piąchą w
                              biust, przyznac do błędów i wypaczeń, trzech morderstw i dwóch zbiorowych
                              gwałtów, natomiast czytac tego ponownie NIE BĘDĘ.
                              • mikawi Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 15:10
                                ciekawa postawa - raz że wyrywasz z kontekstu coś zupełnie nie na temat, dwa -
                                przypisujesz mi coś, czego nie napisałam (nota bene słowa kundel użyła niejaka
                                ewka5) a kiedy proszę żebys odświeżyła swoja pamięc, bo dokonujesz
                                przekłamania - ty sie wycofujesz... hmmm....
                                a dla zainteresowanych:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=13072063&a=13186268
                                • mikawi do kamili 25.10.04, 15:21
                                  i jesli wszystko pamiętasz tak "dobrze" jak to - nie polegaj w waznych sprawach
                                  na swojej pamięci, bo zawodna jest bardzo
                                • leeya Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 16:04
                                  mikawi napisała:

                                  >a kiedy proszę żebys odświeżyła swoja pamięc, bo dokonujesz
                                  > przekłamania - ty sie wycofujesz... hmmm....
                                  ------------------------
                                  Masz racje, przeklamanie. Oczywiscie "mutant" jest o wiele lepsze niz "kundel".
                                  Ale z ciebie urocza, kulturalna i elokwentna dziewczyna. Nie dziwie sie Kamili.

                                  Wiesz co, nie lubie cie.
                                  Leeya
                                    • leeya Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 16:56
                                      mikawi napisała:

                                      > jest neutralne jeśli rozpatrujemy temat pod kątem dziedziczenia - a tak był
                                      > rozpatrywany - polecam podręcznik genetyki

                                      Korzystajac z rady siegnelam po takowy. Nie ma tu nic o mutantach w stosunku do
                                      ludzi. Czyli Chamidlo wyszlo z Ciebie, o Idealna czy tez nie doczytalam??
                                    • pwrzes Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 19:34
                                      Neutralnie odpowiem, ze debil z ciebie pacynko anonimowa. Bedziesz tak odwazna
                                      i podpiszesz sie imieniem i nazwiskiem?

                                      M(nie zdzierzylem)
                                      PS. Wygooglaj sobie moje dane, proste nawet dla debili.
                                • vialle anty - argument mikawi 28.10.04, 17:42
                                  nie bylo mnie tu jakis czas i czytam teraz ten watek w ktorym jestesmy i ten,
                                  ktory Ty podlaczylas - czytam ze zgroza.
                                  Staram sie zawsze robic konstruktywne komentarze, staram sie zeby mnie nie
                                  ponosilo - ale tym razem mam inny cel - chce Ci popsuc mikawi Twoje dobre
                                  samopoczucie. W moim odczuciu jakies paskudne rzeczy Toba kieruja, dziewczyno.
                                  Paskudne, ciemne, stronnicze, zajadle. A watek ktory zalaczylas i Twoje wlasne
                                  posty, ktore mozna w nim przeczytac... dodaja przykladow na to jak ciagla
                                  zaczepiasz, prowokujesz i judzisz - jakby dla samego "funu" i ciagniecia
                                  rozgrywki. Niemilo sie to czyta. Niemily osad zostaje po atmosferze Twoich
                                  postow.
                        • leeya Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 15:48

                          > i nie sądzę żebym pisała o sposobach na znalezienie dowodów zdrady, bo
                          takowych
                          >
                          > problemów po prostu nie mam, czego i tobie w przyszłości życzę smile

                          buahahahaha
                          Tozem sie usmiala!!!!
                          Do czasu Dziecinko, do czasu. Facet jak raz zdradzil, bedzie zdradzal zawsze.
                          Leeya
            • zyletta Re: Do wertig, mikawi 25.10.04, 20:10
              > ciekawa byłam PO CO w takim razie kobieta jest z kimś kogo MUSI pilnować
              > i komu nie ufa.

              PO nic juz. No i wlasnie dlatego, ze tak, a nie inaczej to wygladalo, przestala
              byc z takim facetem.
    • new_live Wertig i Mikawi 25.10.04, 13:49
      Na[islam z kazdej sytuacji plynie jakies dobro..
      Przeczytajcie uwaznie...

      na pocztku - dobra nie bylo- byla ZDRADAi zly zwiazeki i mnostwo zlych zeczy
      zjak dla mnie z jego strony...
      Ale taka sytuacja, bol ktory przezylam zrodzil tez dobro- ktore opisalam...
      Co Wam nie pasuje?????

      Oczywiscie czlowiek ktory ZDRADZIl, i co tam dlaej - przestaje byc przyjacielem
      i jego oedjscia sie nie zaluje..
      Zostakje jednak uczicie zdrady przez kogos - kogo wydawalo nam sie ze znamy ,
      kogo dopusicilsmy blisko siebie- tak jak nigoo przedtem...
      I dlatego te uczucia- krzywdy - krzywdy ze zrobil to czlowiek ktoremu nie jedna
      kobieta ofiarowala duza czesc swego zycia...

      No drogie panie. Przemyslcie to sobie. A pAni wertig - czj jak jej tam ma cos
      do mnie to prosze na priwa......
      Alebo zreszta nie. ja z pania nie chce miec nic wsolnego...
      Dlaczego - pani sie pewnie domysla.
      • new_live Re: Wertig i Mikawi 25.10.04, 13:52
        Jeszcze krotkie podsumowanie:
        jestem szczeliwa , ze juz z nim nie jestem.. Ale zlo ktore wyrzadzil zostalo i
        Zdrady zanazlam - a tego bolu zdrady przez kogos kogo uwazlo sie za bliskiego
        nie mozna sie cieszyc. I po tym nosi sie zalobe- a po rfakcie , ze tego pana
        juz nie ma radosc...
        • mikawi Re: Wertig i Mikawi 25.10.04, 14:01
          oczywiście, to jest jasne jak słońce, że jesli facet zdradził kobieta cieszy
          się że ma taki związek już za sobą i nie jest juz z kims kto zawiódł - ZGADZAM
          SIĘ

          nie rozumiem natomiast ulgi z faktu że się nie musi kogoś pilnować, bo po
          prostu nie rozumiem sensu bycia z kimś do kogo się nie ma zaufania i rozczaruję
          kamilę - zareagowałam na ten punkt wlaśnie dlatego że NIE ROZUMIEM takich
          zachowań bo przeczą one istocie związku
          • new_live Re: Wertig i Mikawi 25.10.04, 14:03
            Mikawi- nie wiem co autorka miala na mysli. Trzeb aspytac autorke- A ona chyba
            nie ma ochoty z Wami dyskutowac...
            Czec wyasniej byla do weritg - ktora nie mozna zrozumiec, ze mozna sie
            cieszycze facet odszedl i czuc bol zwiazny ze zdrada, zlym, traktowaniem , zlym
            malzenstwem......
          • new_live Re: Wertig i Mikawi 25.10.04, 14:22
            "> nie rozumiem natomiast ulgi z faktu że się nie musi kogoś pilnować, bo po
            > prostu nie rozumiem sensu bycia z kimś do kogo się nie ma zaufania i
            rozczaruję
            >
            > kamilę - zareagowałam na ten punkt wlaśnie dlatego że NIE ROZUMIEM takich
            > zachowań bo przeczą one istocie związku

            Wybacz , ale zdrada jest zazwyczaj pocztkiem konca zwiazku .. Wiec istota
            isnienia zwiazku zostala zachwiana w chwili zdrady nie w chcwili sprawdzenia
            tej zdrady...
            Czesm kobiety to czuja i jednym to wystarcxa.. inna musi wykazac i sobie i
            jemu ... Roznie to bywa.
            Ale sama istsoa zwiazku zostala zachwaian w chwili zdrady. I odpowiedzialnosc
            za to ponosi nie ten kto udowodnil zdrade ale ten kto jej dokonal...
            • mikawi Re: Wertig i Mikawi 25.10.04, 14:30
              > Wiec istota isnienia zwiazku zostala zachwiana w chwili zdrady nie w chcwili
              sprawdzenia tej zdrady..

              jasne, tylko zauważ, że czynność "pilnowanie męża" to co innego niż sprawdzenie
              że zdradzil, zostało to napisane obok prania skarpetek i załatwiania spraw
              eksa - czyli czegoś co było stałym elementem, stale powtarzaną czynnością; stąd
              moje zdziwienie po pierwsze: po co pilnować? bo moim zdaniem lepiej sie rozstać
              z kims komu sie nie ufa; po drugie: jak to wyglądało, to pilnowanie? sorry, ale
              dla mnie to jakiś abstrakt
              • owsik102 Re: Mikawi 25.10.04, 14:41
                No widzszi-= nie wiesz, ani jak wygladalo ani co wogole autorka miala na mysli-
                m"lajdactwo"to szeroko pojete slowow..
                I zgadza sie , ze facet zachwial podstawa zwiazku - i dlatego w koncu sie
                rozpad. Taki rozpad nie nastepuje z minuty na minute i z gdzoiny na godzien...
                A co autorka miala na mysli- nie mama piojecia
                • leeya Re: Mikawi 25.10.04, 15:55
                  owsik102 napisała:

                  > No widzszi-= nie wiesz, ani jak wygladalo ani co wogole autorka miala na
                  mysli-
                  >
                  > m"lajdactwo"to szeroko pojete slowow..
                  -----------------------
                  Dziekuje ze w koncu ktos to zauwazyl!!!!!!!

                  > I zgadza sie , ze facet zachwial podstawa zwiazku - i dlatego w koncu sie
                  > rozpad. Taki rozpad nie nastepuje z minuty na minute i z gdzoiny na godzien...
                  > A co autorka miala na mysli- nie mama piojecia
                  -----------------------
                  Mial na tyle godnosci, ze wyprowadzil sie jak tylko dowiedzialam sie o
                  zdradzie. Zeby nie bylo watpliwosci: od zyczliwych. Potem wyszlo, ze zdradzal
                  czesciej. I to byl koniec, tak po prostu, w 8 miesiacu ciazy.
                  Jeszcze chcesz cos powiedziec Mikawi???
                  Leeya
                    • omama Re: Mikawi 25.10.04, 16:05
                      droga Mikawi, odpowiem ci cytatem z Leeyi, który, w swoim szczęściu że możesz
                      wreszcie wykazać pogardę i niechęć jaką masz dla samodzielnych, przeoczyłaś:
                      ..."Lajdaczyl w sensie nie szlajal sie nie wiadomo gdzie i nie wiadomo z kim po
                      jakis watpliwej reputacji miejscach. I mam tu na mysli KNAJPY, a nie np. burdel
                      Drogie, Na Jedno Ukierunkowane Panie. Pilnowanie polegalo na telefonie i
                      spytaniu kiedy wroci tudziez, zeby juz wracal..."
                      W kolejnym zdaniu autorka prosi, żebyś się od niej odpiórkowała. Proponuję, byś
                      wzięła sobie do serca tę prośbę.
                      • leeya Re: Mikawi 25.10.04, 16:07
                        Omamo, jestes niezastapionasmile))))
                        Ja jej tak cierpliwie tlumaczyc nie jestem w stanie... nie ten wiek, nie te
                        nerwy...smile

                        Pozdrowionka cieplutkie
                        Leeya
                          • leeya Re: Mikawi 25.10.04, 16:45
                            omama napisała:

                            > To nie wiek, leeya, to hormony pociążowe....wiek to u mnie raczej...


                            Nie sadze, raczej nie hormony. Raczej irytacja na ignorancje i czepialstwo...

                            Jaki wiek Omamosmile
                            Leeya
                            • omama Re: Mikawi 25.10.04, 17:13
                              hormony, ja ci to mówię. Bez nich czepialstwo, ignorancja i inne przejawy
                              anonimowej netowej wredoty by cię tak nie irytowały. Nie musisz wierzyć na
                              słowo, zobaczysz za parę miesięcy.
          • virtual_moth Re: Wertig i Mikawi 25.10.04, 15:22
            mikawi napisała:

            > nie rozumiem natomiast ulgi z faktu że się nie musi kogoś pilnować, bo po
            > prostu nie rozumiem sensu bycia z kimś do kogo się nie ma zaufania

            To zdanie miałoby sens, gdyby autorka tych słów NADAL tkwiła w chorym związku.
            Ona go przerwała MIĘDZY INNYMI dlatego właśnie, że kontrolowanie było dla niej
            upokarzające. I jest szczęśliwa, że tak się to skończyło, że JUŻ nie musi
            kontrolować, że wyzowliła się z chorego związku.

            > zareagowałam na ten punkt wlaśnie dlatego że NIE ROZUMIEM takich
            > zachowań bo przeczą one istocie związku

            Oczywiście, że przeczą. Dlatego związku nie ma.
            • mikawi Re: Wertig i Mikawi 25.10.04, 15:32
              tylko że moim zdaniem chore jest również ciagłe kontrolowanie partnera; dla
              mnie sygnałem że powinnam odejść będzie moment w ktorym do glowy mi przyjdzie
              chęc skontrolowania czy pilnowania partnera czy mnie zdradza; prościej nie
              potrafie tego wyjasnić
              • zyletta Re: Wertig i Mikawi 25.10.04, 20:32
                Dla mnie sygnalem, ze MUSZE odejsc bylby fakt, ze mialabym faceta utrzymywac, z
                jakichkolwiek powodow.
                Widac kazdy ma inne sygnaly. Wiec moze przestaniesz dawac dobre rady i przepisy
                na rezygnowanie ze zwiazkow? Kazdy sam decyduje, kiedy zwiazek trzeba
                zakonczyc, bo dla kazdego inne rzeczy sa wazne.
    • wertig Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 16:19
      Widać czyta się to, co chcę się przeczytać. Next naprawdę nie mają problemu z
      tym, że eks sobie życie układają. Wręcz odwrotnie, może dzięki temu niektórym
      next łatwiej będzie, bo eks zajęcie będą miały.
      A co do słów mikawi, bo chyba towarzystwo nie załapało. Chodziło o to, że
      kontrola faceta została wymieniona tak, jakby było to codzienne zachowanie,
      czyli:
      1. pranie skarpetek
      2. czytanie maili
      3. płacenie rachunków
      4. przeglądanie komórki
      5. gotowanie
      6. inna forma kontroli
      Wyglądało to tak, jakby to była taka sama czynności, jak każda inna przez cały
      czas trwania związku. To było śmieszne i... dziwne. I nienormalne.
      • domali Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 16:26
        wertig napisała:

        > Next naprawdę nie mają problemu z tym, że eks sobie życie układają. Wręcz
        > odwrotnie, może dzięki temu niektórym next łatwiej będzie, bo eks zajęcie
        > będą miały.

        Może też wpłynąć (pozytywnie) na częstotliwość kontaktów dziecka z ojcem.
        • ak81 Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 15.01.05, 11:50
          Hihi, jakie to uczucie rozmawiac samemu ze soba?

          domali napisała:

          > wertig napisała:
          >
          > > Next naprawdę nie mają problemu z tym, że eks sobie życie układają. Wręcz
          >
          > > odwrotnie, może dzięki temu niektórym next łatwiej będzie, bo eks zajęcie
          >
          > > będą miały.
          >
          > Może też wpłynąć (pozytywnie) na częstotliwość kontaktów dziecka z ojcem.
      • leeya Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 16:52
        wertig napisała:

        > Widać czyta się to, co chcę się przeczytać. Next naprawdę nie mają problemu z
        > tym, że eks sobie życie układają. Wręcz odwrotnie, może dzięki temu niektórym
        > next łatwiej będzie, bo eks zajęcie będą miały.
        --------------------------
        No patrz, a u mnie odwrotnie. To neksia sie za bardzo mna interesuje. Przezyc
        nie moze, ze szczesliwsza jestem bez niego? Pewnie dlatego robi wszystko, zeby
        Malej nie odwiedzal.

        > A co do słów mikawi, bo chyba towarzystwo nie załapało. Chodziło o to, że
        > kontrola faceta została wymieniona tak, jakby było to codzienne zachowanie,
        > czyli:
        > 1. pranie skarpetek
        > 2. czytanie maili
        > 3. płacenie rachunków
        > 4. przeglądanie komórki
        > 5. gotowanie
        > 6. inna forma kontroli
        > Wyglądało to tak, jakby to była taka sama czynności, jak każda inna przez
        cały
        > czas trwania związku. To było śmieszne i... dziwne. I nienormalne.
        -------------------------
        Tepota czy po prostu czepialstwo?? Moja kontrola, jak to okreslasz, ograniczala
        sie do dzwonienia, czyli jak to juz nazwalas, biedny facet musial wytrzymywac
        moj rozbujaly instynkt macierzynski. Dlatego zostawil mnie sama z nowym
        obiektem tych uczuc.
    • triss.m Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 16:54
      taaa, kolejny 'goracy' watek dla next i ex wink a tak a propos powinnas dodac,
      new_live alias mag_p, ze to 'dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkal next,
      ktora rozwalila nasz zwiazek' .. to bylaby dopiero prawda w kontekscie
      wypowiedzi kolezanek. hmm, jako 'pani next' naprawde i bez Twojego zapewnienia
      rozumiem ze 'idziecie do przodu i budujecie nowe zycie'. super wink to wiele
      ulatwi we wzajemnych kontaktach miedzy exami, doroslymi i dziecmi itd.. mniej
      zolci, mniej zapewnien a wiecej realizacji tych zapewnien. wiecej zycia w
      zyciu, chcialoby sie powiedziec smile pozdrawiam
      • new_live Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 17:08
        Widzisz - ludzie sie zmieniala. Cala wypoeiedz ni byla do Was- Ale do innych
        samodzielnyc i dzis bym jeje juz nie nzapisala - nie dlatego ze sie nie zmiena-
        ale datego , ze .. Nie potrzebuje o tym pisac....
        Sama to wiem i moi najblizis .
        Zmiana na dobrze w zyciu czlowieka nie rowna sie lepsze kontkata z eks. Moze
        mniejsz... to tak...

        A w zyciu.. Nie bede odpowiadac - bo ja wiem a tobie nie musze udowadniac..
        • triss.m Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 17:21
          hmm, popatrz tylko, co sie stalo z watkiem... rozpetal batalie ex-next.. jako
          next wyczuwam w podtekstach ironie, gre polslowek, przytykow i cholerne
          generalizowanie: next=ta, co rozwala zwiazek. szczerze mowiac, mnie to pasuje,
          ze 'nasza ex' uklada sobie zycie z facetem (chyba nawet juz wyszla za maz..
          albo zrobi to wkrotce.. nie wiem), stala sie mniej drazliwa, czepialska.. i po
          prostu bardziej zajeta swoimi sprawami. i tyle. nie napisze watku
          na 'macochach' typu: "kazda sytuacja niesie cos dobrego, ech.. pozytywy tego,
          ze moj facet ma ex" wink po co? no chyba, ze poczuje sie sprowokowana wink ale to
          bedzie zlosliwe. mial zone? to jego przeszlosc. i tyle. terazniejszoscia sa
          dzieci. na nich trzeba sie skupic, zeby jakos wspolnie poukladac im ten swiat.
            • triss.m Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 17:30
              Cytuje ... z Ciebie, zeby nie bylo watpliwosci
              >Zalozylam ten watek by Panie Next wreszcie zrozumialy , ze my sie nie
              >mscimy , ale idziemy do przodu i budujemy nowe zycie..Owszem - mamay swoje
              >problemy - ale rozwiazujemy je.

              dlatego sie odezwalam, bo jestem "pania Next' heh
              • new_live Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 17:33
                Ale widac - nie zrozumialy....
                I zostawmy to tak.
                Dziweczyny sie wpisaly zobaczyly poztytwy i dla nich to dobrze smile))

                Pisalam to dawni i dzis bym tego nie napislama z tak naprawde dwu powodow
                1. Bo nie mama potrzeby- wierze , ze dziewczyny za jakis czas sam do tego dojada
                2. Bo wiem - ze druga strona widzi tylko to co chce i interpretuje jak chce i
                prawde powiedziewszy nie zalezy mi juz by cokolwiek zrozumialama...
          • omama Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 17:32
            TRiss, jeżeli spojrzysz na wątek w całości (o ile masz czas, długi się zrobił)
            być może uznasz, że słuszna jest moja interpretacja (oczywiście gotowa jestem
            na gwałtowne protesty szanownych pań Mikawi i Wertig.
            Otóż z mojego pkt widzenia dyskurs wygląda tak:
            1) Założycielka wątku: spójrzmy na życie od jasnej strony. Nawiązanie drugiego
            związku przez eks (tożsame w wielu przypadkach z rozbiciem pierwszej rodziny)
            ma też pozytywy. Wymieńmy je sobie.
            2)Samodzielne - wymieniają
            3) Mikawi & Wertig: ha ha ha, jakie to śmieszne widzieć jak wy, gorsze,
            porzucone, do niczego, udajecie, że wcale takie (gorsze porzucone etc.) nie
            jesteście. I nic dziwnego że od takich zołz chłopy pouciekały, no wy przecież
            ich śledziłyście, podsłuchiwałyście, niewinnych biedaków, my wspaniałe i lepsze
            na was z góry ten tego.
            4)Burzliwa reakcja samodzielnych NIE przechowdząca w owację na stojąco
            5) Wątki poboczne
            6) Autorka postu który był pretekstem do wtrętu pań M&W: ale kurczę, ja tylko
            dzwoniłam jak chlał po knajpach
            7)Kurtyna
            • triss.m Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 25.10.04, 17:53
              a ja mysle z kolei, ze to new_live niezrecznie sformulowala swoje zdanie
              >Zalozylam ten watek by Panie Next wreszcie zrozumialy , ze my sie nie
              >mscimy , ale idziemy do przodu i budujemy nowe zycie..
              bo potem te pozytywy rozejscia z ex wygladaja jak plucie na 'next' ktore
              powinny poczuc sie gorsze, ze z takim wybrakowanym obiektem chca byc wink
              zreszta same wybrakowane (patrz na post amfenix heh, nie dosc ze next mala, to
              zdolna jedynie do przynoszenia kapci i wyciagania kasy od tesciowej) nie bede
              sie za dziewczyny wypowiadac, ale mnie osobiscie troche ten watek podminowal
              wink, no moze to za duze slowo. obawiam sie, ze te konkretne next, ktore powinny
              go przeczytac, nigdy go nie zobacza, bo ich tu nie ma.. za to "macochywink" moga
              odczuc to generalizowanie negatywnie. niestety, wg mnie watki takie jak ten,
              nazwijmy je: niedoprecyzowane w sensie odbiorcy komunikatu winkniczego dobrego
              poza zlosliwosciami nie wniosa. bedzie trzecia wojna swiatowa ex-next wink nie
              wiadomo o co.
    • okruszek100 do new_live:) 25.10.04, 19:15
      się narobiłosmile Zobacz jaki hicior wymyśliłaś z tym wątkiem, co włączam komuter
      to najpierw śledzę tu akcjęsmileTrzeba myśleć pozytywnie- jedni widzą to w
      odejściu faceta inni w tym,że takiego przygarnęli.Cóż- wiadomo,że punkt
      widzenia zależy od punktu siedzeniasmilepozdrowieniasmile
      • justinka_s Re: Dobro wynikajace z faktu ze moj eks spotkanl 26.10.04, 09:23
        żałosne...nie dość że sposób rozumowania na początku ( po co być razem skoro
        trzeba kontrolować? - przeciez nie są razem - dalsze dyskusje zbędne) to i
        późniejsze próby polemiki a raczej dogryzania sobie
        zakończcie już dopisywanie do tego wątku czegokolwiek bo kompromitacja
        osiągnęła apogeum
        • amfenix DO triss 26.10.04, 12:16
          Chciałam, aby moja odpowiedź na ten post była lekka, żartobliwa i nie
          krzywdząca nikogo.Ja nie mam nic do swojej ex.Ba nawet mi jej szkoda, bo jest
          młodą dziewczyną, której się jeszcze wydaje, ze znalazła szczęście.To tak jak
          mi się kiedyś wydawało.
          Szkoda mi jej bo znam już tą rodzinę i tego człowieka.I widzę, że powiela moje
          błędy, poza jednym może jest cicha i uległa, może to rzeczywiście sposób na
          tych ludzi.A żart na temat jej wzrostu? W zasadzie był przytykiem w kierunku
          exa z którym w końcowym etapie naszego związku nikt już sobie nie radził, i
          nikt nie miał wpływu na jego destrukcyjne poczynania, jeszcze na moment
          otrzeżwił go kiedyś policzek wymierzony przeze mnie, gdy przyszedł kolejny raz
          pijany jak bela po całonocnej zabawie z kolegami i zaczął rozrabiać w domu,
          odmawiając jechania na przetarg od którego zależało nasze byc albo nie być.

          Tak na prawdę to mało jest rzeczy z których powinnam się cieszyć w związku z
          posiadaniem next, smucić się też nie mam za wielu powodów, może dla tego,że nie
          żyję ich życiem i oni nie żyją moim.To są już dwa oddzielne światy.Tylko Mały
          tak pomiędzy, ale bez jakiś zgrzytów z jej strony i z mojej także.

          Kiedyś mały rozpłakał sie wieczorem nad swoim kłopotem, bo on chciałby lubic
          next bo jest dla niego miła a przecież nie może bo tata nas zostawił i jest
          teraz z nią i ja sie na poewno będę gniewać jak on ją polubi.Powiedziałam mu ze
          jesli ktos jest dla nas miły i dobry to nie ma powodu żeby go nie lubić i nie
          mam nic przeciwko temu.Wiecie jaki szczęśliwy zasnął?A to przeciez o niego
          teraz tylko chodzi,O niego i o mnie.PO cholerę ja mam się ciągle oglądać za
          siebie?
          • triss.m Re: DO amfenix :) 26.10.04, 17:06
            Twoja wypowiedz teraz jest plastrem na dusze 'wrednej macochy' heh. ja tez nie
            zyje zyciem ex mojego M, ani ona naszym i jest OK. oboje znalezli nowych
            partnerow i ukladaja sobie zycie na nowo. to chyba najlepsze rozwiazanie w
            sytuacji rozwodu... i zycze wszystkim samodzielnym, ktore tego chca,
            naturalnie, zeby sie tak poukladalo. nie lubie takich watkow, ktore w
            zamierzeniu maja generalizowac (i tu i 'u nas'), pelne sa niedopowiedzianych
            przytykow i zlosliwosci. tak sie zastanawiam, czy rzeczywiscie jestesmy po obu
            stronach barykady, mam na mysli macochy i ex... przeciez sytuacja zawsze moze
            sie odwrocic smile i co wtedy ? wink pozdrawiam
            • okruszek100 Re: DO triss.m 26.10.04, 17:44
              dzięki, ja też tak myślę, że gdybyśmy- MY czyli- obie strony tej barykadysmile
              spotkały się całkiem gdzie indziej i na gruncie neutralnym np. w kafejce albo
              na siłowni albo u fryzjera- popatrzyłybyśmy na siebie całkiem
              innym, "nieskażonym sytuacją "- okiem... mogłoby być całkiem miło.Tak jak już
              napisałam- punkt widzenia zależy od punktu siedzenia- los tak sprawił, że raz
              byłam po tej stronie, raz po tamtej( na dziś jestem właściwie pośrodku- to
              moiżliwe wbrew pozoromsmile ale wiem, że problemy można mieć i tu i tam.Ja, będąc
              w jakimś sensie po tamtej stronie miałam oczywiście kłopoty innego rodzaju, ale
              uwierzcie mi- cholernie ciężko mi bywało.Pozdrawiam - strony obie, bo jak
              zauważyłaś, nigdy nie wiadomo jakie los ma jeszcze dla nas niespodziankismile
    • odalie pilnowanie? 26.10.04, 22:32
      Mniej więcej tak w połowie tego pasjonującego wątku przyszła mi do głowy
      interpretacja "pilnowania męża". Nie wiem, czy autorka to miała na myśli,
      niemniej jednak ja mam pewien pomysł.

      Otóż "pilnowanie męża" polega na tym, że żona obarczona jest nieprzyjemnym,
      upierdliwym i nieustającym obowiązkiem przywracania małżonka do pionu. Inaczej
      mówiąc, gdyby nie jej kontrola i upominanie, małżonek nie poczuwałby się do
      żadnej odpowiedzialności, punktualności, terminowości i tak dalej.

      Oczywiście nie jest to zdrowe w związku, ale jak mniemam, eks nie spodziewają
      się po swoich byłych jakiejś nagłej odmiany obyczajów, przynajmniej nie tych
      najgłębiej zakorzenionych nawyków - stąd domniemamie, że teraz to next
      będzie "pilnować". Obawiam się, że w większości wypadków są w błędzie, bo
      większość byłych jednak czegoś się z własnych błędów uczy.

      Nie chodziło zapewne autorce o to, że "pilnowanie" jest rozkoszą. Po prostu
      było codziennością przed rozpadem związku.

      ...............

      Dobra, doczytam drugą połowę wątku :}
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka