Jak to jest?

27.08.04, 19:26
Dziewczyny, jak to jest?
Czy mężczyzna po rozwodzie, w okolicach 30 lat prędzej się zwiąże z 20-latką?
Czy to czysty przypadek, czy to norma, czy to zależy o konkretny przypadek
zakochania, czy przemyślenie i mądrość życiowa?
Dochodzę do wniosku, że powinnam być po rozwodzie w okolicy 25 lat, i nie
mieć chyba dziecka, bo często i to jest dużym problemem dla ewentualnego
ukochanego. O co chodzi w tym wszystkim?
Pomijając spawy wiary, co dla mnie jest barierą straszną, co myślicie o tym.
Czy w dobie równouprawnienia jest możliwość równych szans na drugie uczucie?
Drugą miłość?
Emocje mnie wzięły. Człowiekowi, który dostał od życia sporo złego zaczyna
się układać, on w strachu, a mnie naszły myśli: dlaczego młoda kobieta,
dlaczego nie mężatka z dzieckiem. Oczywiście nie mam tu siebie na myśli,
jedynie zdrowo mu zazdroszczę, bo wariuję bez przytulania i zwykłych rozmów
wieczornych.
Pozdrawiam serdecznie.
Kasia.
    • samodzielny Re: Jak to jest? 28.08.04, 00:35
      kasiajulia napisała:

      > Dziewczyny, jak to jest?
      > Czy mężczyzna po rozwodzie, w okolicach 30 lat prędzej się zwiąże z 20-latką?
      > Czy to czysty przypadek, czy to norma, czy to zależy o konkretny przypadek
      > zakochania, czy przemyślenie i mądrość życiowa?
      mądrość życiowa

      > Dochodzę do wniosku, że powinnam być po rozwodzie w okolicy 25 lat, i nie
      > mieć chyba dziecka, bo często i to jest dużym problemem dla ewentualnego
      > ukochanego. O co chodzi w tym wszystkim?
      O co chodzi w tym wszystkim?

      > Pomijając spawy wiary, co dla mnie jest barierą straszną, co myślicie o tym.
      > Czy w dobie równouprawnienia jest możliwość równych szans na drugie uczucie?
      > Drugą miłość?
      jest możliwość

      > Emocje mnie wzięły. Człowiekowi, który dostał od życia sporo złego zaczyna
      > się układać, on w strachu, a mnie naszły myśli: dlaczego młoda kobieta,
      > dlaczego nie mężatka z dzieckiem. Oczywiście nie mam tu siebie na myśli,
      > jedynie zdrowo mu zazdroszczę, bo wariuję bez przytulania i zwykłych rozmów
      > wieczornych.

      O co chodzi w tym wszystkim?

      > Pozdrawiam serdecznie
      Pozdrawiam serdecznie



      • kasiajulia Re: Jak to jest? 28.08.04, 04:11
        Fajna odpowiedź Samodzielny.
        Pozdr.
        K.
    • darcia73 Re: Jak to jest? 28.08.04, 12:52

      to jest tak:
      rodzaj żeński sprawgniony jest uczuc i miłośći, kobiety są stworzone do tego by
      kochac i byc kochane, realizujemy się jako żony i matki i NIESTETY częśćiej niz
      panowie jestesmy slepe na wady naszych ukochanych. Młode panienki sa głupie i
      naiwne a zaineresowanie starszego faceta nimi bardzo im imponuje, a gdyby
      doszedł czynnik tzw ustawienia i stabilizacji to juz w ogole. Sporo kobiet lubi
      mężczyzn z pienięzmi, ktorzy są w stanie cos im zapewnic.
      Dlatego panom łatwiej jest znaleźć następczynię eks niż odwrotnie. Czesto
      kobiety zostaja same z powodu typowego porzucenia dla innej i wtedy blokada
      psychiczna utrudnia im założenie nowego związku.
      • kasiajulia Re: Jak to jest? 28.08.04, 17:34
        Darciu,
        Myśli o których piszesz "żywcem" wyrwałaś z mojej głowy. Cały dzień mnie to
        męczy, Julia chora i ja z tegoz powodu nie moge odwiedzic taty w szpitalu.
        Mój "jeszcze nie eks" bawi się dziś, po raz kolejny jest kawalerem, smutne, bo
        zawsze uzurpowałam sobie prawo do wyłączności uczuć. Rozeźlona na życie,
        właśnie miewam często owe blokady o których piszesz. Mijamy się Darciu na
        różnych forach, prawda? Serdecznie pozdrawiam,
        Kasia.
        • darcia73 Re: Jak to jest? 28.08.04, 21:16
          Kasiu, to, co ostatnio przezywasz, mogłoby zdołować największego twardziela.
          Ale niestety dla dobra swojego i dziecka musisz, wbrew wszystkiemu, co się
          dzieje wokół Ciebie, wpuścić do swojego życia odrobinę optymizmu. Nie często
          spotkasz mężczyznę, który będzie chciał być wiecznym pocieszycielem. Takie
          historie są tylko w filmach, a ze romansidła są robione pod kobiety to wiadomo.
          Nie znam żadnego mężczyzny, który lubi takie filmy. A życie nie jest romansem.
          Musisz cos zmienić, bo się wykończysz. Twój tato, nawet w chorobie, będzie
          szczęśliwy, ze jego kochana córka jest optymistycznie nastawiona do
          przyszłości. Nasze szczęście nie zależy od okoliczności, w jakich się
          znajdujemy, ale od nas samych, od tego, co jest w nas w środku. Ja znalazłam
          receptę na to ciesząc się z każdego drobiazgu, z każdej chwili życia, jaka jest
          mi dana, z każdej sekundy spędzonej z moim synkiem i z najbliższymi mi osobami,
          z tego,że mogę rano wstać i iść do pracy, żeby zarabiać na chleb, z tego,ze
          moje dziecko jest zdrowe. Ze mogę spotkać się z przyjaciółmi, pomoc komuś,
          przeczytać dobra książkę, obejrzeć fajny film, zrobić pachnące pranie lub
          pomoczyć stopy w pachnących olejkach. Każdy z nas, nawet w najgorszych chwilach
          ma, za co dziękować. KAZDY Z NAS CHCIALBY, ZEBY NASZE DZIECKO BYŁO SZCESLIWE,
          TWOJ TATA TEZ. Uszczesliwiając siebie dajesz szczescie swoim bliskim. Postaw
          sie na miejscu taty, wyobrax sobie ze to Ty lezysz w szpitalu a domu jest twoja
          corka, porzucona przez mężą. Na pewno byłby Ci lżej w chorobie, gdybys
          widziała, ze twoja corka podnosi się załamania, ze znowu uczy cieszyc sie
          zyciem, a nie, ze chodzi ciagle smutna i zalamana, nawet twoja chorobą.

          Kiedyś się zadręczałam, ze jestem beznadziejna, że nic mi się w życiu nie
          udaje, ale doszłam do wniosku, ze to bez sensu. Bóg kocha mnie taką, jaka
          jestem, moim rodzice mnie kochają taka, jaka jestem, mój syn i mój narzeczony.
          A jestem tak „wadliwa”, że szok. Czasami mogłabym myśleć, ze czego się nie
          dotknę, to mi nie wychodzi. Czasami mam jeszcze takie zakusy, ale potem sobie
          myślę – czy to jest dla mnie sensem życia? Czy musze być ideałem? Najważniejsze
          to mieć czyste sumienie i nie krzywdzić nikogo wokół, chociaż to tez nie zawsze
          mimo dobrych chęci się udaje. Ale codziennie dostajemy nowa szansę.

          Przepraszca, ze zbyt moralizatorsko napislam, ale nie jestem dobra w pisaniu i
          przelewaniu na papier (a raczej na ekran) roznych nastrojów.

          Trzymam za Ciebie kciuki, bo wiele radości sprawiłoby mi gdybym kiedyś
          przeczytała, ze jesteś szczęśliwa.
          • griffon Re: Jak to jest? 28.08.04, 21:26
            Powiem wam jak to było u mnie Mam 37 lat i przez 10 miesiecy nie mieszkałem z
            żoną ( ona odeszła) Był to dla mnie bardzo ciężki okres, w tym czasie poznałem
            wiele kobiet ale tylko 2 chciały sie bardziej zaangażowac jedna miała 22 lata
            dróga 24 .Spoyukałem sie rownierz z kobietami w wieku lat 30 ale żadna nie
            chciała sie wiązać z facetem który samotnie wychowuje 2 synów. Chyba cos w tym
            jest ja sobie to tłomaczyłem że starsze mnie nie chcą na dłużej podobna
            sytuacje mają moi znajomi którzy twierdza że młode lubia starszych. Pozdrawiam
            Marek
    • iziula1 Re: Jak to jest? 28.08.04, 21:34
      Czy kobieta z dzieckiem ma te same szanse co inna bez zobowiązań? Nie.
      Uważam,że ma większe szanse na znalezienie faceta bardziej dojrzałego.Na
      takiego,który decyzje bycia partnerem dla mamy i dziecka podejmuje świadomie.
      Tak, My mamy większe szanse.Posiadamy też większy bagaż doświadczeń życiowych i
      trudniej nas oszukać czułymi słówkami.Wiekszośc niedojrzałych męskich osobników
      unika nas jak ognia bo nie chcą trudnych związków.Ale przecież nie tego szukamy.
      Marku,kobiety które nie chciały angażować się w związek z powodu dzieci nie
      były dla Ciebie.
      Oczywiście to moja prywatna teoria.Można się z nią nie zgadzać.
      Ale przez kilka Samodzielnych lat miałam mnóstwo czasu na snucie przeróżnych
      teorii.
      Pozdrawiam.
    • kasiajulia Re: Jak to jest? 28.08.04, 22:15
      Witam,
      i dziękuję, że odpisaliście. Nie potrafię pięknie pisać, nawet już nie
      pamietam, że kiedykolwiek mi to wychodziło.
      Darciu mam za co dziękować, i dziękuję, że mam dziecko, którego miało nie być,
      że nie choruje na nic poważnego, że ja sama mam siłę i możliwości na pracę.
      Uśmiecham się, w pracy, 4 osoby wiedzą o moich kłopotach.
      To nie to, że jestem niewdzięczna, tylko chyba to, że część mnie za nic nie
      godzi się na stan rzeczy. Przegrana i czasem uszczypliwe komentarze innych
      ludzi. Ostatnio : "dlaczego wypuściłam z rąk takiego cudownego
      człowieka"...Można to pytanie odwrócić, ale nie upieram się. Widocznie więcej
      czasu potrzebuję na ból, jakikolwiek.
      Mam słabą sobotę, a wszystko za sprawą mojego "jeszcze męża", który powiedział,
      że jedzie się bawić na weselu. Często mnie zawodził, a ostatnio zabawiał się w
      kawalera jak Julia była chora.
      Wracają wspomnienia, 14 lat dobrych, tłustych, teraz chyba będzie 25 lat
      chudych, bo na mniej już nie liczę.
      Uściski.
      Kasia.
      • darcia73 Re: Jak to jest? 28.08.04, 23:36
        Kasiu, Twoj eks jako męzczyzna niech będzie juz zamkniętym watkiem. Rozumiem,
        że mogł Cie już szlak trafic, ale niech się bawi, na zdrowie. Dzis sie bawi,
        jutro moze płakać. Ale obie wiemy jaki to z niego wspaniały męzczyna, ktory
        zostawia zonę i dziecko. Wspolne lata trudno przekreslic, tym bardziej, ze
        piszesz o nich jako o "dobrych i tłustych". To wcale nie znaczy, ze teraz maja
        nastapic chude. raz tak było w dziejach ludzkosci za Jozefa w Egipcie, ale nie
        musi byc reguła do naszego zycia, ze lata dobre i zle cyklicznie się
        przeplataja. Mysle, ze teraz bedzie juz coraz lepiej.
        a moze i się usmiechasz i wiesz,z emasz byc za co wdzieczna,(pisząc to nie
        mialam na mysli,z e jestes niewdzieczna) ale ten smutek gdzies w Tobie jest, bo
        przebija z tego co piszesz. Na to tylko jest jedna rada: PRECZ ZE SMUTKIEM. Nie
        ma znaczenia TERAZ ,z e eks Cię porzucil, bo jestes wartosciowa kobietą i byc
        moze sam kiedys przyzna, ze duzo stracił a moze bedzie to wiedzial w
        podswiadomosci ale ze wstydu i tchorzostwa nawet sam przed soba nie przyzna...
        a poza tym kazdy koniec jest poczatkiem czegos nowego i od nas samych zalezy
        czy spotka nas cos dobrego. Ja myslę, ze dobrze sie stało, ze eks cie teraz
        zostawił a nie za 10 lat. Masz większe szanse na ułozenie zycia. I ciesz się,
        ze wyszło szydlo z worka i przekonałas się jaki palant z twojego męża.
Pełna wersja