spyrogyra
27.08.04, 23:01
Właśnie wróciłam z delegacji,
Jestem w takim szoku, że mimo straszliwego zmęczenia nie mogę spać. Mój
kolega, zawsze go bardzo lubiłam, mający żonę, którą jak mowi kocha, która
jest fajna i słodka - otóz ten kolega zaproponował mi pójście do pustego o
tej porze biura ( jako tzw. kadra zarządzająca mamy dostęp naszych badgy całą
dobę) i seks.
Jej nie wiem jak o tym bez brzydkich wyrazów nie pisać, najpierw wypiliśmy
piwko na służbowym lunchu, potwm piwko rozparci w pociągu Intercity w Iszej
klasie, potem on zaproponowal mi żeby usiąść koło niego, potem,,,,
Oj szkoda gadać. Powiedziałam, że ma żonę, że nic z tego, że znienawidzi mnie
za to...
Jechałam taksówką do domu i w myślałach wyłam z tęsknoty za seksem.
Ale jestem dumna z siebie, że tego nie zrobiłam.
I jestem teraz już w 200 % przekonana ze faceci to skurwie....
Oj musiłam się wygadać.
I wiecie co - dobrze, że jestem sama - przynjmniej mój mąż nie proponuje
seksu w biurze koleżance z pracy w czasie gdy ja czekam na niego w domu.
Papapapap
maja