trochę empatii dla facetów

31.08.04, 13:37
Nie rozumiem stosunku pewnych kobiet do partnera. Widziałem taką scenę na
wakacjach. Bo baru na plaży przyszło dwóch facetów i zamówili sobie piwo. Gdy
wypili połowę zjawiły się żony. Jedna z nich wzieła bez pytania kufel męża i
wylała ostentacyjnie. Pokazała swoją władzę. Facet zaczerwienił się ale nic
nie powiedział. Tylko dlatego, że facet się z nią ożenił i ma z nią dziecko,
ona rości sobie prawa do takich zachowań. Skutek? Widziałem następnego dnia.
Pod pozorem wyprowadzenia psa z plaży, faceci urwali się na piwko, tylko
dalej, do ustronnej knajpki. Zaczęła się gra. Żona poprzez swoje zachowania i
zakazy stała się niewygodna. Z tym piwem to tylko przykład, bo istnieje
tysiąc innych zachowań żon, które krepują faceta w normalnych sprawach. I
efektem tego jest ucieczka przed żoną. Ale to jest efekt jej działań.
Dochodzi do sytuacji, że facet jest szczęśliwy jak ona idzie w diabły na
zakupy czy do koleżanki.
Nie dopuście dziewczyny aby mąż czuł waszą obecność przy sobie jako
niewygodną. Bądźcie mądre. Inaczej poszuka pocieszycielki, liberalnej do
tego, a wtedy nie wytrzymacie konkurencji.
Forum akurat nie musi być przewodnikiem zachowań. Gdy czytam tu niektóre
posty dziewczyn to odpadam.
Np.
"czy mogę starać się o alimenty na dziecko, które się jeszcze nienarodziło?".
albo
"przez trzy lata bił mnie, poniżał, kompletne dno. Odeszłam i było mi bardzo
źle"
    • kamila77 Re: trochę empatii dla facetów 31.08.04, 14:08
      cartoon_network napisał:

      > Inaczej poszuka pocieszycielki, liberalnej do tego, a wtedy nie wytrzymacie
      >konkurencji.

      Hue, hue, hue. Ergo: pozwalajcie na wszystko, wtedy "konkurencja" nie grozi? A
      moze by tak, zwyczajniej - wiecej empatii dla czlowieka?
      • cartoon_network Re: trochę empatii dla facetów 31.08.04, 14:47
        no to zabraniaj wszystkiego a wtedy na pewno faceci będą się do Ciebie garnąć.
        Przecież my nie mamy na myśli zachowań patalogicznych - upijania się, panienek -
        tylko zachowania normalnego człowieka. Niektóre żony roszczą sobie prenetsje
        aby w te normalne zachowania ingerować. I ta ingerencja ma różne formy. Np. ja
        mam kolegę, który jest fanem sportu. I jak tylko są jakieś ważne zawody w
        telewizji, żona wymyśla wtedy wspólne pranie na przykład. Ja myślę, że to jest
        zwykła zazdrość o ten sport, ale tak destrukcyjna, że facet nie może już na nią
        patrzeć. Zobowiązania, dzieci, rodzina, itp. trzymają go w tym wszystkim. Ale
        nie fakt istnienia żony.
        • pelaga Re: trochę empatii dla facetów 01.09.04, 00:05
          cartoon_network napisał:

          > no to zabraniaj wszystkiego a wtedy na pewno faceci będą się do Ciebie
          > garnąć.

          Swietny pomysl wink))))))))))) Powalajacy z nog wink))))))
          Do mnie sie garna bez pozwalania na wszystko wink
          Ale sie usmialam wink))))))))))))
    • marcepanna RABBI twoje nauki sa genialne 31.08.04, 20:42
      dzieki
    • chalsia Re: trochę empatii dla facetów 01.09.04, 01:42
      A może ten gościu to alkoholik ??? I układ między nimi to "wóz albo przewóz"???

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • tata_malolata Re: trochę empatii dla facetów 01.09.04, 11:40
      Ogólnie popieram Twoje hasło smile
      Jako "kawaler z odzysku" wiem jednak, że kiedy się nie ma "pantofelka" pod
      którym by można trochę posiedzieć też nie jest fajnie...

      Więc proponuję - wszystko z umiarem i zdrowum rozsądkiem (i w obie strony).



      • new_live Re: trochę empatii dla facetów 02.09.04, 12:28
        Tato_malolata- pierwszy raz sie z Toba zgadzam....
        Myslalam, ze ta chwila nigdy nie nastapi.
    • iksel1 Re: trochę empatii dla facetów 01.09.04, 12:42
      A moze tak:

      Jest sobie kobieta i facet. Ona prosi go, żeby czegoś tam nie robił - nie
      wymusza, delikatnie zwraca uwagę bo jej to akurat przeszkasza.
      Zwykła błachostka, ale jakże istotna dla niej.
      On uważa, ŻE TO BŁACHOSTKA i totalnie to zaniedbuje... zapomina... lekceważy...
      (jak kto woli)
      Ona zwykłym tonem zwraca mu uwagę, nie naciska, czeka - ale bez zadnego efektu.

      Mija czas, Ona nie wytrzymuje, pewnego dnia wkurza się na maxa.
      On wybałusza oczy ze zdziwienia - "przeciez wcześniej to ci nie
      przeszkadzało???"
    • kudlata1978 Re: trochę empatii dla facetów 02.09.04, 12:23
      Niestety, ale trudno jest powiedzieć cokolwiek o tej parze, jeśli widziało się
      ją tylko przez chwilę. Nic o nich przecież nie wiesz.
      No, ale to miał być przykład jakiegoś zachowania kobiety, które Ci przeszkadza.
      Świetnie. Pamiętaj jednak o tym, że przesada zdarza się po obu stronach i zawsze
      jest szkodliwa. Mi także trudno jest zrozumieć kobiety, które są żandarmami w
      domu, wszystkego zabraniają i wszystko kontrolują, ale też trudno mi zrozumieć
      faceta, który jest chorobliwie zazdrosny, zachowuje się jak surowy ojciec, chce
      też wybierać swojej partnerce przyjaciół (przykład z mojego związku). Niektórzy,
      po rozstaniu zapominają o dobrych chwilach i przekreślają je, albo mają
      skłonność do robienia z byłego partnera potwora. To też niedobrze.
      Podziwiam małżeństwo moich znajomych. Ci ludzie, z kompletnie różnych środowisk,
      z różnymi przyzwyczajeniami (prawie jak jedynaki - "wszystko dla mnie"), z
      trudnymi charakterami, pracowali ciężko przez pięć lat na to, żeby teraz nie
      bawić się w dziecinady, zazdrość do bólu, nieufność, awantury bez konkretnego
      powodu. Są szczęśliwi, potrafią cieszyć się sobą, potrafią przetrwać każdy
      kryzys i wspierać się. Gdy ona miała ciężką depresję - on cieszył się, gdy
      usiadła na łóżku, bo to był postęp w chorobie ....Zazdroszczę tym ludziom tego,
      że potrafili podjąć się tak ciężkiej pracy. A może to dlatego, że naprawdę się
      kochają i dojrzeli do związku. Bo większość ludzi, których znam jeszcze nie
      dojrzała.
      Pozdrawiam, Asia
      • griffon Re: trochę empatii dla facetów 02.09.04, 14:42
        Moje zdanie jest takie w domu powinna rzadzic kobieta i tu nie ma miejsca na
        demokracje. U mnie tak własnie jest mamy jasny podział obowiazkow ja zajmuje
        sie nauka dzieci ona sprzataniem(poza moim biurkiem), ja wstawiam pranie i
        rozwieszam zona natomiast prasuje. Jesli chodzi o gotowanie to z tym jest jest
        róznie ponieważ obydwoje to robimy bez jakis ustalonych zasad. Moja zona
        absolutnie nie wtraca sie do mojej pracy, ma dokładna rozpiske kiedy sa mecze
        na które chodzę razem z dziecmi wymaga tylko telefony w czasie przerwy i po
        jego zakończeniu. Mam natomiast całkowity zakas picia jakiegokolwiek alkocholu
        to ze wzgledu że ja juz swoje w życiu wypiłem. Reszte decyzji
        podemujemy "wspólnie " to znaczy ona je podejmuje a ja akceptuje.
        • kamila77 Re: trochę empatii dla facetów 02.09.04, 15:05
          Ja nie mooooge, myslalam ze tacy Dulscy to tylko u Zapolskiej. Gryfek, co dla
          ciebie znaczy okreslenie "prawdziwy mezczyzna"? To taki, co nie ma wlasnego
          zdania? Nie przypuszczalam, ze kiedykolwiek tak pomysle, ale twoja zona jest
          prawdziwym aniolem, ze zdecydowala sie z toba byc. Miętki jestes jak ciepla
          plastelina.
          • griffon Re: trochę empatii dla facetów 02.09.04, 16:13
            A co w tym złego mnie jest z tym dobrze. Prawdziwy męzczyzna powinien zapewnic
            bezpieczęstwo swojej rodzinie i ja to robię.
            • kudlata1978 Re: trochę empatii dla facetów 02.09.04, 16:19
              Zgadzam się z Tobą griffon. Poza tym, chodzi o to, żeby obie strony czuły się
              dobrze, żeby miały satysfakcję ze związku. Co to kogo obchodzi, kto w domu
              zmywa, a kto zasuwa łopatą? A poza tym, czy trzeba robić podział prawdziwy
              mężczyzna / prawdziwa kobieta gdy mówi sę o szczęściu, o zadowoleniu? Wydaje mi
              się, ze nie bardzo. Najważniejsze żeby partnerzy dorośli do związku, do
              kompromisów, do brania i dawania .....
              Pozdrawiam, Asia smile
            • kamila77 Re: trochę empatii dla facetów 02.09.04, 16:22
              Aha, no jak TOBIE jest z tym dobrze, to rzeczywiscie, nie mam wiecej pytan.
              Bezpieczenstwo, zwlaszcza emocjonalne, to rzeczywiscie, dzieciom zapewniliscie,
              tak tak.
              • kudlata1978 Re: trochę empatii dla facetów 03.09.04, 09:49
                Kamila77 nie rozumiem czemu czepiasz się Griffona i tej okropnej definicji
                męskości, która zakłada, że facet musi okazywać swoją siłę i władzę. Ja tam
                podziwiam, że ma on w rodzinie taki układ, że role są podzielone zgodnie z
                chęciami, i jest określone kto decyduje w różnych sprawach i sytuacjach. Co za
                różnica dla Ciebie kto decyduje, skoro oni są partnerami i oni ustalają zasady w
                swoim związku? A jeśli chodzi o emocje dzieci, to Ci którzy na siłę narzucają
                komuś rolę jest bardziej niebezpieczne.
                Pozdrawiam, Asia.
                • griffon Re: trochę empatii dla facetów 03.09.04, 10:22
                  Kamila juz taka jest obojętnie co bym nie napisał i tak będzie krytykować,
                  niektóre osoby uważaja że tylko to co one robia w swoim zwiazku jest dobre a
                  wszystko inne jest złe. Droga Kamilo skora uważasz że Twój model rodziny jest
                  najlepszy to powiedz prosze dlaczego Twoja rodzina sie rozpadła. Nie odbieraj
                  tego jako moja złośliwa uwagę tylko przemyśl to sobie może jednak nie powinno
                  byc tak jak piszesz? Pozdrawiam Marek
                  • kamila77 Re: trochę empatii dla facetów 03.09.04, 10:43
                    Gryfek, ja nie krytykuje twoich poczynan, wkurza mnie tylko to, ze probujesz
                    swoj model postepowania narzucic wszystkim. A zwyczajnie sie nie da.

                    > Droga Kamilo skora uważasz że Twój model rodziny jest najlepszy

                    Napisalam tak gdzies?

                    > powiedz prosze dlaczego Twoja rodzina sie rozpadła

                    Bo nie lubię trójkątów.
                  • kudlata1978 Re: trochę empatii dla facetów 03.09.04, 11:33
                    Moi dzrodzy .... nie zacznijcie się licytować, co jest lepsze a co gorsze, bo to
                    tylko wasze zdanie. Czy nie należy się cieszyć, że komuś układa się w związku,
                    że jego rodzina jest szczęśliwa? Co za różnica jaką metodą osiągnął to
                    szczęście, jeśli nikogo tym nie skrzywdził?
                    Pozdrawiam, Asia
                • kamila77 Re: trochę empatii dla facetów 03.09.04, 10:41
                  Słonko, zle mnie zrozumialas. Nie mialam na mysli tego, aby okazywac swoja sile
                  i wladze. Mialam na mysli OSOBOWOSC i CHARAKTER. Nie znam Gryfka, ale z tego co
                  pisze, wylania sie obraz cieplych klusek bez wlasnego zdania.
                  Piszac o bezpieczenstwie emocjonalnym dzieci mialam na mysli te hustawke
                  rozstan i powrotow, ktora oboje z zona zafundowali swoim synom.
                  • fringilla Re: trochę empatii dla facetów 03.09.04, 13:04
                    A mnie zawsze pociągali mężczyźni z silnym charakterem i OSOBOWOŚCIĄ. Za
                    takiego pacjenta wyszłam za mąż i po kilku spędzonych z nim latach stwierdzam
                    że wolałabym chyba żyć z kimś bardziej spolegliwym. Abstrahując zupełnie od
                    Griffona... Mój mąż zawsze robił to co chciał, chodził dokąd chciał, kiedy
                    chciał, wracał kiedy chciał itd. Niby nie robił nic zdrożnego, ale co z tego,
                    jeśli w domu sie tylko mijalismy, a ka.żde z nas żyło własnym zyciem? Niektóre
                    mądre kobiety mówią, że faceta trzeba wychować. Cóż, albo mojego nie dało się
                    wychować, albo ja tego nie potrafiłam zrobic. Może komuś innemu sie uda...

                    A tak a propos to miło poznać męski punkt widzenia. Zazwyczaj nasze oceny
                    skrajnie się różnią. Mój mąż uważał że jestem zołzą, która wiecznie się czepia,
                    ja - że jestem przesadnie tolerancyjna (bo nie miałam innego wyjścia).
Pełna wersja