co by było gdyby

25.09.04, 23:38
Mam problem z gatunku takich właśnie, czyli pewnie zawracanie głowy. Ale
jednak spróbuję.
Synek ma nieco ponad 2 lata. Z ojcem żadnego kontaktu. Były próby zakończone
jeżeli nie awanturami (po awanturach to chybabym została wrakiem nerwowym nie
nadającym się do pracy i wychowywania dziecka), to kłótniami przez telefon z
wyzwiskami. Pisałam o tym wcześniej, ale nie umiem wklejać linków. Ja mam
obawy, czy w wypadku kontaktów ojca z dzieckiem nie wynikałyby awantury i
szlag trafiłby spokój, który jaki jest taki jest, ale którego tak bardzo
oboje potrzebujemy.
Tym niemniej, czasem zastanawiam się, czy nie zrobić jako pierwsza tego kroku
i nie skontaktować się z nim w sprawie kontaktów z dzieckiem (jakkolwiek
przewidywałam taką możliwość w chwili, kiedy synek się o ojca zapyta) mimo
wszystko.
Synek ma alergię. Od jakiegoś czasu, mimo że jest na diecie, nie ma problemów
ze zdrowiem, co dla mnie jest wielką pociechą. Notabene, przy alergii tego
typu, stresy są bardzo niewskazane i mogą wpłynąć na pogorszenie stanu
zdrowia. Zresztą, kto wie, czy jego choroba nie jest wynikiem mojego stresu w
ciąży, do którego między innymi przyczynił się i ojciec mojego synka.
Tymczasem ojciec mojego synka pali, ma w domu dwa psy, kota i papużki i w
związku z tym jest chodzącym rozsadnikiem alergenów i substancji
zaostrzających stany alergiczne. Wizyty dziecka w jego domu są wykluczone (a
nie wiem, czy zaakceptowałby to). Natomiast przed kontaktem z dzieckiem (np.
u mnie, bo przecież nie zawsze na dworze), powinien w zasadzie przefrunąć do
łazienki (zostawiając płaszcz i buty nie wiadomo gdzie), cały się umyć i
włożyć jakieś inne ubranie, a ubranie z dworu powinno się jakoś odizolować i
zabezpieczyć na czas jego wizyty. Też nie wiem, znając go, czy by mi się w
nos nie roześmiał, gdybym mu powiedziała, że jeżeli tego nie będzie robił, to
grozi dziecku, że dostanie alergii wziewnej, czego do tej pory udało się
uniknąć.

Czy w tej sytuacji jest sens dążyć samej do nawiązania kontaktów z ojcem
dziecka, jeżeli mam świadomość, że najprawdopodobniej ojciec dziecka obruszy
się na moje "wymysły" i może się to negatywnie odbić na zdrowiu dziecka.
Pozdrawiam,

Jogo
    • chalsia Re: co by było gdyby 26.09.04, 00:10
      > Czy w tej sytuacji jest sens dążyć samej do nawiązania kontaktów z ojcem
      > dziecka, jeżeli mam świadomość, że najprawdopodobniej ojciec dziecka obruszy
      > się na moje "wymysły" i może się to negatywnie odbić na zdrowiu dziecka.

      Póki się nie spytasz, póty się nie dowiesz.
      Dla spokoju własnego sumienia skontaktowałabym się i jasno przedstawiła warunki
      (tak, jak to opisałaś - czyli całkowita zmiana garderoby po przyjściu do
      Ciebie, mycie rąk, twarzy). Duże znaczenie ma czy mały JUŻ jest uczulony na
      psa, kota czy nie. Bo jesli tak, to rzeczywiście bez takich kroków nie da rady.
      Ze względu na to, ze synek ojca nie zna, i tak wizyty przez dłuzszy czas
      powinny odbywac się u Ciebie, bo najpierw mały musi go poznac i przyzwyczaić
      się.
      Jak ojcu te warunki nie będą odpowiadać, to trudno, cóż.........

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • jogo2 Re: co by było gdyby 26.09.04, 02:41
        Chalsiu,

        dzięki.

        Jogo
    • walkiria7 Re: co by było gdyby 26.09.04, 00:48
      Kontakt dziecka z ojcem jest moim zdaniem bardzo wazny. A zwlaszcza jesli to
      jest syn. Maly mezczyzna potrzebuje doroslego mezczyzny jak kania dżżu! Tym
      niemniej jak masz obawy co do mozliwości kontaktu dziecka z alergenami powinnas
      malemu zrobic testy na co jest zasadniczo uczulony. Z drugiej strony dzieci nie
      majace kontaktu ze zwierzetami czesto czesciej sa alergikami niz te ktore z
      nimi maja kontakt. Tym niemniej najpierw testy! Moze sie okazac ze nie jest
      uczulony ani na psy, ani na koty, ani na ptaki. A tak nota bene .... czy ty
      przypadkiem nie masz alergii na ojca dzieciaka?
      • chalsia Re: co by było gdyby 26.09.04, 16:28
        Testów skórnych nie wykonuje się u tak małych dzieci, a testy z krwi są poniżej
        3-go roku zycia niemarodajne (dużo wyników fałszywie ujemnych).

        Pzdr,
        Chalsia
    • tygrysica_krakow Re: co by było gdyby 26.09.04, 09:53
      To ojciec powinien dążyć do kontakóów z dzieckiem nie Ty. Ja mam teraz
      zasądzone kontakty eksa z małą i nawet nie wiesz jak żałuję całej tej sprawy z
      ograniczeniem praw. Ja jestem matką a on mi mówi, że może tyle co ja i że
      będzie mnie ciągać po sądach. Że mam sie zgadzać na każdą jego propozycję....
      Na Twoim miejscu cieszyłabym się spokojem. Kiedyś sama go miałąm a teraz boję
      się pomyśleć co będzie dalej....
Pełna wersja