ondysia
29.09.04, 09:01
Kochane kobiety, pomóżcie bo zawala się mój świat. Mąż powiedział że nie wie
czy mnie jeszcze kocha, nie czuje tego co kiedyś. Wszystko to było reakcją na
wydarzenia sprzed 10 dni (pisałam o tym na emamie). Przepłakałam cały
wieczór. Powiedział mi to pomiędzy jednym gwizdkiem sędziego a drugim, mecz
był fascynujący. Psychicznie jestem wrakiem, gdyby nie dziecko, wolałabym nie
żyć. Potrzebuję psychologa - możecie polecić mi kogoś w Warszawie, kto
pomógłby mi to przejść? Nie mogę non stop płakać. Jestem słaba. Nie wiem co
robić. Powiedział że już teraz nic nie mogę zrobić. Rozwód to dla mnie
katastrofa. Na razie o tym nie rozmawialiśmy - dwa tygodnie temu było OK, a
teraz wielka pustka. Do tego zawsze, w każdej naszej sprzeczce ja byłam
winna, ja przepraszałam - choć nie zawsze wina była po mojej stronie. Może to
był błąd, przestałam się szanować. Teraz nie mogę na niego patrzeć,
unicestwił część mojej duszy. Mimo wszystko chciałabym to ratować. Ale jak?
Mam jakby nigdy nic podawać mu obiad, prasować jego koszule, spać w jednym,
łóżku - mimo że mnie nie kocha. Kim będę? Służącą, gosposią. Jak długo to
może trwać zanim nastąpi koniec? Mam się nie odzywać, rano tak właśnie było.
Bolał mnie jego widok. Ondysia