mam małe pytanie?

05.10.04, 15:27
Właśnie poczytuje Wasze forum nieraz także udzielam się, no i mam pytanie:

czy ojcom Waszym dzieciom utrudniacie kontakt między sobą;
jak te kontakty się odbywają;
no i czy faktycznie mają je nieoraniczone, czyli mogą przyjśc kiedy chcą?


pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi
    • samamama3 Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 15:32
      nigy nie utrudniałam i nie mam takiego zamiaru,przychodzi przed wcześniejszą
      zapowiedzią telefoniczną.Szkoda tylko że tak rzadko sad o nich pamięta
    • new_live Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 15:33
      Co rozumiesz kiedy chca. Czy pytasz mnie - czy siedze w domu i czekam na teefon
      codziennie?
      Czy Do Twojego domu kazdy ma wstep keidy chce?
      Nawet moja sisistra nie zawsze przychodzi do mnie kiedy chce- bo czesem jestem
      w kine, czesm w pracy, czesm jestem w domu i mam handre( tu sie zazwyczaj
      lamie)..
      Co rozumiesz kiedy chcac??
      I czy kontatak nieograniczynoony - oznaczacz kiedy chce ojciec czy dzicko. Bo
      ja obstawiam to durgie,.

      Pozdrawaim
    • burza4 Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 15:45
      Mój ma praktycznie nieograniczone, jakoś do kompromisu doszliśmy w tej kwestii.
      Zasada jest jedna - mam o tym wcześniej wiedzieć; podobnie on jest wcześniej
      informowany, że np. wyjeżdżam na weekend i chciałabym, zeby wziął młodą do
      siebie.

      W praktyce utarło się tak, że widywał się z nią w weekendy, tzn. zabierał do
      siebie, spotkania w tygodniu byłyby zbyt kłopotliwe dla obu stron (dojazd
      itd.), co do swiąt się dogadywaliśmy (u których dziadków najpierw Wigilia itd),
      teraz mieszkamy bliżej siebie i zdarza się, że widują się w tygodniu, jak eks
      np. przyjeżdza na zakupy do supermarketu.

      Dodam że i ja i ex byliśmy dość elastyczni, no i po pierwszych zgrzytach eks
      dostosował się do moich oczekiwań w tym względzie (np. że nie będzie obiecywał
      dziecku, że "może wpadnie", że nie ma mowy, żeby przyjeżdżał "pod wpływem" itp)
    • kkokos Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 16:10
      mój eks w ogóle nie wykazywal chęci widywania się w tygodniu. Kontakty wychodzą
      z jego inicjatywy, ja do niego nie dzwonię. Czasem, kiedy moja mama bywa w
      szpitalu (a jak już tam trafia, to na kilka tygodni, tak jest od parunastu lat,
      choć od roku się nie zdażyło, na szczęściesmile ja dzwonię i proszę, by wziął
      dziecko na weekend czy tylko na noc, bo ja np. mam imprezę. Na ogół brał. Tak
      samo jak ja - na ogół - na poranny telefon w sobotę: "macie na dziś plany? bo
      może wziąłbym dziecko na parę godzin?" mówię: "weź", choćbym w tym momencie
      rezygnowała z zapalanowanej MOJEJ przyjemności z dzieckiem typu "mój wypad do
      kina z synem" - w końcu syn z matką też musi mieć jakieś przyjemności, matka
      nie jest wyłącznie od walki o odrobione lekcje. ale uznaję, że jak tatuś się
      odzywa, to jest to święto i trzeba ustąpić pola smile Nie ustępuję tylko, gdy
      zaplanowaliśmy coś, w co zaangażowane są osoby trzecie, czyli np. wizyta u
      moich znajomych, którzy mają dzieci w wieku mojego itp.
      • kkokos zapomniałam dodać, że 05.10.04, 16:26
        ten poranny telefon od tatusia to tak trafia się nam raz na trzy tygodnie -
        miesiąc, nie żeby częściej smile)
    • ashan Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 16:32
      szymon00 napisał:

      > Właśnie poczytuje Wasze forum nieraz także udzielam się, no i mam pytanie:
      >
      > czy ojcom Waszym dzieciom utrudniacie kontakt między sobą;

      tzn. między tatą a dzieckiem? nie utrudniam

      > jak te kontakty się odbywają;

      wtedy, gdy tata ma czas i ochotę i wolny kawałek popołudnia w sobotę - w ciągu
      ostatnich czterech m-cy było to słownie: raz. Chęć syna wpływu na to wielkiego
      nie ma (pomimo szumnych deklaracji, że jak dziecko będzie chciało się spotkać
      to ma zadzwonić - tak, jak już napisałam udało się to w ostatni weekend
      pierwszy raz od czterech m-cy)

      > no i czy faktycznie mają je nieoraniczone,czyli mogą przyjśc kiedy chcą?

      to dla mnie nie jest tożsame smile - tak jak ja nie podrzucam syna jego ojcu
      wtedy kiedy JA CHCĘ (nota bene było by to trudne, bo nie znam jego adresu, a i
      syna do swojego domu tata zabrał do tej pory zaledwie kilka razy - na
      jedenaście lat ojcostwa (?)) Tyle teorii wink, a w praktyce - ew. spotkania
      ustalają panowie między sobą, z jakim skutkiem, pisałam wyżej. Gdy młody był
      mniejszy i nie miał swojego telefonu kontakty między nim i tatą następowały po
      moich wcześniejszych wielokrotnych naleganiach, wydzwanianiach do mamy
      niesfornego tatusia i urywały po trzech-czterech spotkaniach, odbywających się
      w terminach dogodnych dla taty i bez mojej obecności. Od około roku zaniechałam
      tego - dziesięć lat zupełnie wystarczy, tym bardziej, że syn jest inteligentnym
      dzieckiem i sam zaczyna wyciągać wnioski z tego, co widzi. Smutne, ze musi
      dorastać w tak bolesny sposób sad.

      > pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi

      pozdrawiam również
      a.
      • nooleczka Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 16:44
        Mój ma nieograniczone kontakty i mógłby przychodzić choćby codziennie, gdyby...
        mu się chciało. Ale mu się nie chce.
        Mój synek widzi ojca 4 razy do roku, tj. dzień dziecka, urodziny, imieniny,
        Gwiazdka. I tyle. osobiście uważam, że jest to ZDECYDOWANIE ZA MAŁO - z czym
        zresztą mój ex się najzupelnie zgadza i zawsze grzecznie główką potakuje, że
        tak, to za mało. I dalej ma to w d... No bo przecież on nie ma czasu, nie ma
        ochoty, musi to, musi tamto, no bo przecież on pracuje itd.
        ZAWSZE znajdzie się dogodna do sytuacji wymówka.

        Pozdrawiam
    • kudlata1978 Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 16:44
      szymon00 napisał:

      > Właśnie poczytuje Wasze forum nieraz także udzielam się, no i mam pytanie:
      >
      > czy ojcom Waszym dzieciom utrudniacie kontakt między sobą;
      > jak te kontakty się odbywają;
      > no i czy faktycznie mają je nieoraniczone, czyli mogą przyjśc kiedy chcą?
      >
      >
      > pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi

      Hejka,
      Ja ojcu mojego dziecka pozwoliłam na nieograniczone kontakty, żadnego
      harmonogramu typu raz w tygodniu, w sobotę. Tylko prosiłam żeby wcześniej
      umawiał się ze mną przez telefon (chyba zrozumiałe?). I co? I był raz u
      tygodniowego Malucha, potem prawie wymusiłam kolejne spotkanie, które w
      rezultacie trwało 10! minut, i do dziś go nie widziałam, A dziecko jutro skończy
      15 miesięcy. Chciałabym, żeby Maluch miał kontakt z ojcem, ale chyba on wybrał
      inaczej.
      Nie rozumiem natomiast kobiet, które robią wszystko, żeby ograniczyć kontakty
      dziecka z ojcem ....... no to sobie pogadałam. Czas zbierać się do domu smile
    • pelaga Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 19:09
      szymon00 napisał:

      > czy ojcom Waszym dzieciom utrudniacie kontakt między sobą;
      > jak te kontakty się odbywają;

      Na poczatku ex wpadal kiedy chcial i na ile chcial, to oznaczalo raz na kilka
      miesiecy w okolicach swiat i urodzin Mlodego, zazwyczaj informowal mnie dzien
      wczesniej albo wcale, po protu sie zjawial. Nie oponowalam.
      Potem zajal sie odbudowywaniem swojego szczescia zyciowego i na dziecko nie
      mial czasu po 6-8 miesiecy. Nie zebym zabraniala, po rpotu mial wazniejsze
      sprawy an glowie, czy raczej glowce. Jak sie pojawil po jednej z dluzszych
      przerw, zapowiedzialam, ze koniec wizyt u mnie, ze ma zabierac Mlodego do
      siebie, bo nie mam zamiaru znosic dluzej jego naburmuszonej miny (tak tak moi
      drodzy, to o co wielu tatusow musi wywalczac w sadzie ja zaproponowalam
      sama!!!), tydzien wczesniej mnie o tym informowac, zeby mogla sobie cos
      zaplanowac, no i strzelilam wyklad o regularnosci kontaktow. I co i zniknal
      biedaczysko, bo sie wystraszyl nawalu obowiazkow przy kilkuletnim dziecku przez
      CALY dlugi dzien wink)))))) PO jakims czasie, nie pamietam cos kolo 8 miesiecy
      zadzwonil i zabral Mlodego do siebie na sobote. I tak pozostalo.
      Kontakty "zagescil" jak next byla w ciazy, mylslal, ze to pomoze mu wygrac
      sprawe o obnizenie aliemntow. Juz w trakcie sprawy przestal dziecko odwiedzac.
      Niedawno minal rowny rok bez odwiedzin.
      Zakazu z mojej strony NIE BYLO.
      A co zrobie jak sie pojawi teraz??? Kaze mu isc do sadu po ustalenie kontaktow,
      przeciez ma wprawe we wloczeniu mnie po sadach i wloczeniu siebie i wydawaniu
      kasy na adwokatow. Tak pierwszy raz w zyciu zabranie, choc w glebi duszy mysle,
      ze nie bede miala takiej okazji, bo pseudotatuncio sie raczej nie pojawi.
      Pozdrawiam
      • pelaga Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 19:11
        pelaga napisała:

        > PO jakims czasie, nie pamietam cos kolo 8 miesiecy
        > zadzwonil i zabral Mlodego do siebie na sobote. I tak pozostalo.

        Nie w sensie, ze Mlody zostal u niego, tylko, ze zabieral go do siebie na
        dzien, a kiedys nawet na weekend (na zyczenie Mlodego oczywiscie) do siebie raz
        na jakis czas.

        Pozdrowki
    • czekolada72 Re: mam małe pytanie? 05.10.04, 22:38
      szymon00 napisał:

      Coz, wlasciwie nie dodam nic nowego od moich poprzedniczek. Nie utrudniam
      kontaktów mojego Dziecka (12 lat)z ex
      Powiedziałam mu , prosze bardzo mozesz spotykac sie kiedy chcesz, oczywiscie
      musisz dostosowac to do szkoly i zajec pozaszkolnych no i byloby wskazane,
      zebym jednak wiedziala o tym troche wczesniej, bo moze nas nie byc. Nie
      zamierzam przykuwac sie do grzejnika, Dziecka tez nie.

      Okazalo sie, ze gdybym utrudniala - tatus robilby mi na zlosc i zjawial sie
      czesciej smile) , a tak - ustalil sobie (sam? jego panienka? - wsio ryba), ze
      spotyka sie z Dzieckiem gora 4 razy w miesiacu, no w super extra szczegolnych
      przypadkach 5, ale sa i miesiace kiedy zjawia sie 2 razy. Poczatkowo bylo to
      jeszcze 1-2 razy w tygodniu zawiezienie poznym popoludniem i odwiezienie
      Dziecka na trening i/lub spacer w sobote lub niedziele. Kolejny rok 1 w
      tygodniu wspolne wyjscie na basen lub!! zawiezienie do dentysty, przywiezienie
      alimentow - az cale 5 minut. Tak wiec jezeli byla sytuacja, ze w danym miesiacu
      na poczatku miesiaca zawiozl Dziecko do dentysty, poszedl na basen, drugi raz
      do dentysty i przyniosl alimenty - to juz mam 99,5 % pewnosci, ze na kolejne 3
      basyny ja zawoze i przywoze. Co bardziej - ex nie potrafi uczciwie powiedziec -
      sluchaj pasuja mi 4 spotkania w miesiacu. On sie : przeziebia, dostaje angine,
      grype, zapalenie spojowek, bol ucha, niestrawnosci, psuje mu sie samochod (a
      komunikacja miejscka zapewne w tym momencoe strajkuje), wyjezdza, przyjezdza,
      ma konferencje, narade, wyklady itp, do wyboru do koloru smile)
      • nooleczka Re: mam małe pytanie? 06.10.04, 14:50
        czekolada72 napisała:

        > czesciej smile) , a tak - ustalil sobie (sam? jego panienka? - wsio ryba), ze
        > spotyka sie z Dzieckiem gora 4 razy w miesiacu,
        >
        czekolada, w porównaniu z tym co napisałam np. ja albo pelaga to Ty masz
        prawdziwy RAJ.
        4 razy w miesiącu...zawozi na basen...zawozi do dentysty...w moim przypadku
        byłyby to marzenia ściętej głowy
    • elaw2 Re: mam małe pytanie? 06.10.04, 08:24
      No to się narażę, bo ja zabroniłam. Tata chla, jest agresywny i sypie
      wyzwiskami jak z rękawa. Nie interesuje się z czego utrzymuję dziecko. Teraz
      Kasia ma trzy latka (skończyła w ubiegły piątek) i tatę widziała ostatni raz w
      maju tego roku, kiedy złożony ciężką niemocą, z powodu łomotu pod monopolakiem
      kurował się w szpitalu. Niestety po wyjściu z niego pić nie przestał. Teraz to
      chyba już dno ostatnie. Na dzień przed jej urodzinami uaktywnił się
      telefonicznie, aby mi trochę poubliżać i zawiadomić, że forsy na razie nie
      przyśle, bo jest ciężko chory i ma kupę długów. Kiedy zaproponowałam, że mam
      propozycję aby widzenia z córeczką odbywały się na placu zabaw w mojej
      obecności a jako drugą osobę zaproponowałam jego siostrę, to usłyszałam, że
      nie, bo on chce dziecko zabierać do siebie a takiej k...jak ja widzieć nie
      chce. Wiem, że dziecko powinno mieć tatę. Widzę szczęśliwe rodziny i wiem, że
      wychodząc siedem lat temu za mąż, podjęłam najgorszą decyzję swego życia a
      teraz płacić za nią będzie Kasia. Na swoją obronę mam tylko swoją naiwność a
      potem bardzo szybko strach, wstyd i bezradność. Mąż w ciągu naszego małżeństwa
      miał tylko paręnaście miesięcy abstynencji, zresztą później okazywało się że i
      wtedy sięgał po alkohol. Odeszłam, kiedy urodziła się Kasia ale później raz
      jeszcze wróciłam, żeby dać nam szansę. Niestety... Wiem że krzywdzę córeczkę,
      zabraniając jej tacie wizyt, ale inaczej nie mogę.
    • hondzia Re: mam małe pytanie? 06.10.04, 08:38
      nie zabraniałam i nie zabraniam..od roku mieszkamy w tym samym miescie,blisko
      siebie,tatus dzwoni,ze chciałby wtedy i wtedy wpaść lub wziąć gdzies małą(7lat)-
      nie ma problemu i mała jest zadowolonasmileczasami jak mi coś nagle wypada dzwonię
      do niego czy nie mógłby się zająć i zazwyczaj robi tosmilejeden dzień w tygodniu-
      czwartek musi ją odbierac ze szkoły i zajmowac sie do wieczora,bo mam zajęcia
      popołudniu..w weekendy czasem wyjeżdżają razem..tatuś często chodzi z nią do
      kina,do parku..
    • jaikaja1 Re: mam małe pytanie? 06.10.04, 08:46
      nasz tatus to wyjatkowy czlowiek....widzial ostatni raz kajke (18 mies)2 mies
      temu, zawsze sie umawia i zawsze cos wypada...jedyne szczescie w tym takie ze
      miska prawie go nie zna, nie teskni.....jestesmy bardzo zrzyte a czasami nawet
      zastanawiam sie czy to nie jest mi "na reke"?


      pozdrawiam ania
    • maligne Re: mam małe pytanie? 06.10.04, 13:02
      szymon00 napisał:

      > czy ojcom Waszym dzieciom utrudniacie kontakt między sobą;

      no nie, ale o wizytach trzeba uprzedzac bo ja tez mam zaplanowane wyjscia z
      synkiem np. z kolezanka, czy z dziadkami itp. jak dzwoni tego samego dnia to
      zazwyczaj moze uslyszec ode mnie nie. milion razy mowilam zeby ustalal wizyty z
      tyg wyprzedzeniem. ja sie dostosuje. no ale z tym jest problem bo tatus duzo
      pracuje i tez ma duzo rozrywek, i nie ma gdzie tych spotkan z synkiem upchnac.
      ale zazwyczaj moze kiedy chce. raz sie wkurzylam jak powiedzial ze ma dwie
      godz w sobote i mam powiedziec ktore dwie godz. to ja dla jego dwoch gdozinek
      mam w nosie jego wizyte (mysle ze dla synka to tez za krotko). bo ani to przed
      obiadkiem, ani po, ani nie wiem kiedy bedzie spiacy w dzien , bo zalezy jak
      wstanie rano (moze akurat w te dwie godz co zaplanuje wizyte ex). normalne by
      bylo gdyby wpadl na co najmniej pol soboty. wtedy powiedzialam ze nie, bo to
      nie ma sensu.
      teraz sie troche podprzadkowal i zdecydowal na raz w tyg (jeden konkretnt dzien)
      po poludniu i w sobote na dluzej. ale nie zlicze ile z tych odwiedzin on
      odwoluje...

      > jak te kontakty się odbywają;
      gdzies o tym pisalam, nie bede sie powtzrac, niestety zajmuje sie synkiem
      fatalnie (np. oglada telewizje...)

      > no i czy faktycznie mają je nieograniczone, czyli mogą przyjśc kiedy chcą?

      tak jak napisalam, to wymaga USTALENIA kiedy i na ile a to nigdy nie oznacza
      nieograniczone. to chyba raczej niemozliwe.

      > pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi
      jak widac z powyzszyc postow otrzymasz zapewne odpowiedzi mam ktore sa rozsadne
      i nie unikaja tych kontaktow (oczywiscie poza patologia ojca) a tych ktore
      utrudniaja to raczej na forum to nie ma.
      pozdrawiam rowniez
      maligne
    • chalsia Re: mam małe pytanie? 08.10.04, 01:07
      Eee, nie mam już teraz siły pisać. Może jutro/pojutrze coś napiszę.
      Tak jak dla Ashan, nieograniczone nie jest dla mnie równoznaczne z
      przychodzeniem, kiedy się chce (nawet moi rodzice wyjątkowo tylko wpadali do
      mnie nie zapowiedziani).
      Ale jednego jestem pewna - w oczach ojca mojego dziecka jestem matką, która
      utrudnia i ogranicza mu kontakty z dzieckiem. Jego prawo tak to widzieć. Ja to
      widzę inaczej.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • griffon Re: mam małe pytanie? 08.10.04, 15:31
      Ja bym jeszcze zapytał czy pozwalacie ojcom Waszych dzieci zabierac ich do
      siebie na wekent tak aby nocowały u Taty?
      • iziula1 Re: mam małe pytanie? 08.10.04, 18:02
        Szymonie prowadzisz statystyke? A ty Grifonie próbujesz prowokować?
        A może jestem przewrażliwiona?!
        I wiecie co przeczytałam wszystkie odpowiedzi i jestem teraz wściekła.
        Wszystkie dziewczyny pisały o odstepach tygodniowych,kilku miesiecznych a ja
        mam napisać kilka lat?! A jeszcze wyskakuje Marek o zabieraniu na weekendy, o
        nocowaniu u taty?!
        Dzis jestem drażliwa i wiecie co jakie to ma znaczenie czy miesiąc,rok czy 3
        lata.Dla mnie żadne bo mnie teraz boli to,ze po kilku latach można pojawic sie
        w zyciu dziecka jako "to ja twój tatuś" i znów zniknąc pozostawiać za sobą
        gruzy i pytania na które nie umiem odpowiedzieć!

        To taka osobiste dygresja.
        Odreagowałam.
      • ashan Re: mam małe pytanie? 08.10.04, 18:44
        griffon napisał:

        > Ja bym jeszcze zapytał czy pozwalacie ojcom Waszych dzieci zabierac ich do
        > siebie na wekent tak aby nocowały u Taty?

        A skąd założenie, że tata tego właśnie sobie życzy?
        a.
        • griffon Re: mam małe pytanie? 08.10.04, 23:58
          Ashan to chyba normalne skoro jest ojcem ( nie mylić z osoba która tylko
          spłodziła dziecko) to powinien być szczęśliwym że ma mozliwośc zabrania dziecka
          do siebie
          • nooleczka griffon, mam pytanie 11.10.04, 15:41
            - czy jak mój ex wpada raz na kilka miesiecy do małego, a wizyta zajmuje 20
            min, akurat tyle ile ex potrzebuje na wypicie kawy, to jest ojcem czy osoba
            która spłodziła dziecko, skoro tak rozgraniczasz te 2 rzeczy?
      • burza4 Re: mam małe pytanie? 09.10.04, 18:15
        Mój zawsze zabierał ją na weekendy do siebie - w ilości dowolnej. Przyznaję bez
        bicia - było mi to bardzo na rękę. Mała miała ok. 4 lat jak się rozstaliśmy.
        Ale tez eks zawsze widywał się z nią systematycznie - 2, 3 weekendy w miesiącu,
        w tygodniu dzwonili do siebie i te relacje zawsze były bardzo ciepłe i bliskie.
        Nie wiem jakbym zareagowała, gbyby eks zainteresowanie wykazywał np. raz na
        rok...
    • ashan no i jak, Szymonie... 08.10.04, 18:40
      dowiedziałeś się czegoś ciekawego? Jakieś wnioski? Czy próba zbyt mała?
      a.
    • california_dreaming Nie ma czego utrudniać 09.10.04, 15:14
      Ojciec mojej córki nigdy nie był zainteresowany kontaktami z nią. Ostatni raz
      widziałyśmy go 3,5 roku temu (przyszedł tylko po to by mi wręczyć alimenty) bo
      potem wybył za granicę i zapadła głucha cisza.
      Próbował mnie też przekupić pieniędzmi abym wycofała pozew sądowy o ustalenie
      ojcostwa.
    • bb12 Re: mam małe pytanie? 10.10.04, 17:15
      Wpada kiedy ma kaprys.Nie dzwoni wcześniej,po prostu pojawia się w drzwiach,lub
      dzwoni na domofon.Nie chce się umawiać na konkretny dzień i godzinę.Mnie to
      przeszkadza.Bo co nie wpuścić tatusia,a dziecko słyszy ,że
      przyszedł.Twierdzi,że nie jest w stanie określić następnej wizyty,ze względu na
      charakter swojej pracy.
      Średnio w miesiacu spędza z dzieckiem 6 godz.[niestety często przed
      telewizorem].Ja wizyt nie utrudniam,ale czy mam być na każde skinienie?Gdzie
      moje prawo do prywatności?
      • rosemary_211 Re: mam małe pytanie? 10.10.04, 19:47
        ja tez nie bronie spotykac sie "tatusiowi" z corka, ale zabierac jej z domu nie
        pozwalam, on kiedy do niej przychodzi spedza swoj czas na kanapie wcinajac
        slodycze, ktore jej przynosi, odburkuje na pytania zadawane przez corke, a
        potem wychodzi, wiec dlaczego mam mu pozwolic na to zeby ja zabieral poza dom
        skoro nie potrafi zajac sie nia, zabawic jej (corcia ma 5 lat), bardziej go
        interesuje kto byl z nami na wakacjach niz to jaki nowy wierszyk zna jego
        pociecha.zastanawiam sie nawet nad odbyciem z eksem powaznej rozmowy na temat
        jego wizyt, bo wydaje mi sie ze to tylko proba kontroli mojego zycia a nie chec
        spotkania sie ze swoja pociecha (co to za frajda dla dziecka spotkanie sie z
        pozeraczem jej cukierkow, ktory nie ma nawet ochoty na rozmowe z nia)
    • pabloha Re: mam małe pytanie? 10.10.04, 22:08

      Cześć,
      nie utrudniam kontaktów.
      one po prostu nie odbywają się.
      nie wiem, zatem, czy są nieograniczone wink
      pozdrawiam,
      B.
    • madalenka25 Re: mam małe pytanie? 11.10.04, 16:07
      mój ma nieograniczony kontakt
      ale najlepiej by było gdybym Młoda przywoziła - dała kase na rozrywki a potem
      jeszcze zabrała tylko w miarę szybko bo może stanowić przeszkodę w wieczornych
      planach..

      od końca sierpnia tatuś nawet nie zadzwonił do dziecka - nie wspomnę o takim
      drobiazgu jak alimanety - niepłacone jakies pół roku

      ech.. żeby tak za słowmi jeszcze czyny szły - ja chyba nadal jestem naiwna w
      tym względzie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja