Wina zawsze leży po środu

07.10.04, 21:10
Czytam wasze wypowiedzi oraz wypowiedzi mężczyzn i stwierdzam że w naszym
społeczęstwie następuje całkowity rozpad rodziny. Wartości które jeszcze
jakis czas temu były oczywiste stały sie teraz reliktem przeszłości. Kobiety
i mężczyźni nie dorośli do roli matek i ojców. Piszecie że mąż zrobił to czy
tamto ale tak naprawdę wina zawsze leży po środu tylko pytam was wszystkich
dlaczego za głupotę dorosłych maja odpowiadać dzieci które potrzebuja obojga
rodziców.
    • matkapolka007 Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 04:01
      tez sie nad tym zastanawiam.
      • new_live Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 08:18
        Wina za co??
        Wybacz w kazdym ukladzie gdzie jest wiecej niz jeden czlowiek sa lepsze i gorze
        chwile i nad kazdym ukladme trzeba pracowac, starc sie itd..
        Wina za to ze jest w danej chwiwli zle - nie jest zadna wina - tak sie dziej
        zawsze. Wina jest za to ze ktos zamiast rozwiazywac problemy i wziawszy na
        siebie odpwoiedzialnosc( poprzez zalozenie rodziny) - po prostu olewa te
        problemy i zaczyna nowe zycie z nowa ososba. Zakladajac , ze jesli ta zabwka
        sie zepsula kupi sobie lepsze.
        Lub jesli zakadjac rodzine postapil nieodpowiedzialnie- I za to ponosi juz
        winne tylko jedna strona.

        Pozdrawaim
    • smallm Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 08:39
      Griffon! Dawno Cię nie widziałam.
      Jak tam z żoną?? Bo już troszkę czasu minęło.
      Udaje się wytrwać w odbudowywaniu rodziny??

      Pozdrawiam
      • griffon Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 15:22
        Dziękuje w domu wszystko w pożądku ja staram się być dobrym mężem a ona żoną
        jak na razie nam sie to udaje. Niestety po tym co zrobiła nie mam juz do niej
        zaufania juz nigdy nie bedzie tak jak było ale najwazniejsze że dzieciaki są
        szczęśliwe maja mame i tatę reszta jest mniej istotna.
        • smallm Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 16:03
          No to gratuluję smile
          Oby tak dalej, a powoli Wasze zaufanie zacznie kiełkować... Życzę, żeby wyrosło
          w niezłą dżunglę smile

          Pozdrawiam.
          • griffon Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 16:14
            To jest niemożliwe ja juz jej nigdy nie zaufam do samego końca już nigdy nie
            bede jej kochał tak jak to było kiedyś. Teraz na pierwszym miejscu dbam o swoje
            i moich synów interesy ona juz zawsze pozostan ie na drógim planie.
            • smallm Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 22:02
              Smutne sad
    • szczur.de Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 08:46
      Nie moge sie z Toba zgodzic...
      Sa przypadki, kiedy jedna strona chce dobrze i ustepuje, a druga wszystko
      torpeduje i wciaz wiecej wymaga.
      W koncu jedna osoba staje sie widzem w spektaklu swojego zycia i sprawy tocza
      sie jak po rowni pochylej. Wtedy pozostaje ten zal, ze robiles czlowieku
      wszystko zeby bylo dobrze, charowales jak osiol, starczalo nie tylko na czynsz
      i papu - byly wyjazdy zagraniczne co 2-3 miesiace, ciuszki itp. Do tego
      zmienialo sie swoje przyzwyczajenia, odsuwalo sie do rodziny... ale ciagle bylo
      malo... I na koniec zdrada, rozwscieczenie oklamani tesciowie, adwokaci itp.
      I powiem Ci jedno co ma sobie do zarzucenia to to ze dalem sie wciagnac w
      glupia pyskowke z tesciem...
      szczur.de
    • ann_mart Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 08:48
      Po pierwsze: nie wina ale udział czy odpowiedzialność.
      Po drugie: nie po środku - bo po środku oznacza rozkład 50% na 50%, a nie
      zawsze to tak wygląda czasem jest to 90% na 10% a czasami 99% na 1%.
      Po trzecie: miałam szczerą nadzieję, że nowy/stary pełny szacunku związek z
      żoną sprawi, że już więcej nie będziesz pisał truizmów.
      Po czwarte: twoje wypowiedzi o żonie, kiedy jeszcze była "zwierzęciem, które
      urodziło ci dzieci" świadczą najlepiej o tym, że pewne wartości stały się
      reliktem przeszłości - więc w tej kwestii zgadzam się z tobą w pełni.
    • grey-pippin Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 09:39
      jasne dokladnie posrodku !!!
      maz bije zone 50% winy (widac ma ja za co bic)
      ona daje sie bic 50% (widac jej sie musi nalezec)

      zona zdradza meza 50% (widac niewiele moze sie spodziewac po mezu)
      on pozwala sie zdradzac 50% (widac ma wazniejsze sprawy)

      ojciec nie placi alimentow 50% (widac nie stac go)
      matka jednak karmi dziecko 50% (widac jednak ja stac)
      itd.itp.

      wina lezy posrodku jesli chodzi o zaniedbanie antykoncepcji
      i tylko w tej sytuacji wink
    • maligne Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 10:13
      Po srodku? nie, nie zawsze po srodku, najczesciej to wina zony.
      zona rodzi dziecko zajmuje sie domem, haruje jak glupia, wypruwa sobie flaki i
      nie dosypia, a maz dla odskoczni od ciezkiej pracy przed komputerkiem, zaczyna
      latac po knajpach, imprezach i na dziwki. no i wina lezy po obu stronach,
      powiem wiecej - to wina zony, bo nie umiala facetowi dogodzic.

      a grey-pippin co do tej antykoncepcji, to wiesz, ja uslyszalam ze specjalnie
      zaszlam w ciaze (po kilku lat malz), niektorzy faceci jednak chyba nadal
      uwazaja ze wszystko to wina zony.

      pozdrawiam
      maligne
    • atenasil Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 10:46
      Nie zgadzam się z Tobą "wina leży po środku" też tak uwżałam do momentu kiedy
      przestałam być naiwną żoną. No właśnie są naiwni ludzie którzy dają się
      krzywdzić ludziom którzy rzekomo ich kochają, przebaczają, łudzą się że to się
      zmieni, "bo przecież ja go tak kocham on mi teo nie zrobi" a on znów to samo ,
      internet i kolejna owieczka która szuka wielkiej miłości a naj lepiej męża
      czyjeś żony.
    • rakijka Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 11:16
      Zabraklo slowa "gdzies"
      Wina zawsze lezy gdzies po srodku. Gdzies miedzy dwojgiem ludzi.
      Czasami wyglada to tak:
      Maz................................................wina.... zona.
      lub tak:
      Maz....wina..................................................zona.
      albo jeszcze inaczej.
      Interpretowanie wypowiedzi griffona, ze dokladnie w srodku (50/50) jest chyba
      niewlasciwe.
      Pzdr
    • zuza_a Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 22:18
      oczywiscie że pośrodku. Ktoś coś powiedział, a ktoś inny nie zareagował, nie
      zrobił, albo zrobił, nie powiedział a trzeba było... za bardzo ustępował lub
      nie... nie zawsze jesteśmy świadomi swoich czynów, czasami robimy coś żeby
      komuś się przypodobać, a to obraca się przeciw nam... nie zauważamy pewnych
      rzeczy lub nie chcemy ich zauważyc... a to nasza wina...
    • iziula1 Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 22:27
      Ja uważam,że zamiast tracic czas na doszukiwanie sie winy lub kto jest bardziej
      winny lepiej zacząć działac.
      Rozumiem,że rozeznanie sytuacji jest ważne ale czasem można w obwinianiu sie
      zagalopować i podążyć w niewłaściwym kierunku.Może dojśc do sytuacji,kiedy to
      same zaczniemy sie obwiniać o wszystko lub całkowicie zrzucimy z siebie
      odpowiedzialność na kogoś innego.
      A to,że wina leży pośrodku to tylko slogan.Szkoda czasu na interpretacje.
      Pozdrawiam.
    • natasza39 Re: Wina zawsze leży po środu 08.10.04, 22:28
      >ale tak naprawdę wina zawsze leży po środu<

      Swietnie griffon, swietnie to ujales!!!
      znaczy sie dostrzegles juz 50% swojej winy w tym że ci sie zona puścila?
      • griffon Re: Odp Natasza 08.10.04, 23:41
        Oczywiście że to dostrzegłem ja po prostu za bardzo dbałem o nią a za mało o
        siebie teraz sie to zmieniło Ja i moi synowie sa najwazniejsi to moja krew kość
        z kości żon moge mieć kilka dzieci tylko jedne.
        • natasza39 Re: Odp Natasza 09.10.04, 00:13
          >Oczywiście że to dostrzegłem ja po prostu za bardzo dbałem o nią a za mało o
          > siebie<

          Jestes jedyny w swoim rodzaju!!!
          No widzisz, to calkiem inaczej niz u nas kobiet...
          Wy biedaczki zdradzacie "TYLKO" wtedy jak my o was nie dbamy...
          A baby tylko wtedy jak im sie z "DOBROCI" pod powałą co pieprzy...
          PPPPPPPPPPPP)))))))))))))
          • griffon Re: Odp Natasza 09.10.04, 00:23
            Ja tylko dbam o swoje i moich dzieci interesy teraz to sie liczy Ja juz nie
            bedę w zyciu do końca szczęśliwy niech oni chociaż maja normalnę dzieciństwo i
            jak wyrosna na pożadnych ludzi i ja to zobaczę to bedzie moje szczęście. Żona
            zabiła we mnie prawdziwą miłość a bez niej człowiek nie może być do końca
            szczęśliwy
            • natasza39 Re: Odp Natasza 09.10.04, 00:45
              > Ja tylko dbam o swoje i moich dzieci interesy teraz to sie liczy Ja juz nie
              > bedę w zyciu do końca szczęśliwy niech oni chociaż maja normalnę dzieciństwo
              i
              > jak wyrosna na pożadnych ludzi i ja to zobaczę to bedzie moje szczęście. Żona
              > zabiła we mnie prawdziwą miłość a bez niej człowiek nie może być do końca
              > szczęśliwy

              Sam sobie teraz zaprzeczyles.
              JAk czlowiek nieszczesliwy moze wychowac szczesliwe dzieci???
              A apropos tesciowej... Mówisz ze ona jest zwierzeciem.
              I czego to uczy twoje dzieci, gdy tak nazywasz matke ich matki?
              Myslisz ze szczesliwe dziecinstwo mozna zapewnic tylko tym ze tatus mieszka z
              mamusia na ktora nie moze de facto patrzec. Półzwierzeciem (po matce).
              Jak dzieci sa normalne to widza to ich szczescie i napewno nauczy to twoich
              synow "czułego" podejscia do przyszlych zon.
              Pewnie uswiadomiles juz synów w kwestii przyszlych zwiazkow, coby za dobrzy dla
              bab nie byli.
              Ide spac, bo jak jeszcze poczytam te Twoje "wypociny" na temat podzialu winy w
              malzeńskich kryzysach, to strace wiare w to ze istnieja jeszcze jacys normalni
              faceci na tym swiecie
              • griffon Re: Odp Natasza 09.10.04, 01:09
                Po pierwsze na temat tego czegos co urodziło moja żonę nie rozmawiam z dziecmi
                ponieważ mamy ciekawsze tematy do rozmów. Po drugie po tym co przeszli moi
                synowie jak zobaczyli jak zachowała sie ich matka wątpie aby zaufali
                bezgranicznie swoim przyszłym żoną( mam nadzieję że sie mylę)Powiedz mi z czego
                ja mam się cieszyć żę kobieta która była moja jedyna prawdziwa miłością życia
                okazała sie ........... i ma być powód do szczęścia. Co z tego że ja kocham
                skoro nie potrawie zauwać i nie potrafie tak jak kiedyś być jej oddany
                bezgranicznie. A to że wróciła do domu to chyba tylko z czystego wyrachowania
                bo w zapewnienia o jej miłosci ja juz po prostu nie wierzę.
                • natasza39 Re: Odp Natasza 09.10.04, 09:01
                  >Powiedz mi z czego
                  ja mam się cieszyć żę kobieta która była moja jedyna prawdziwa miłością życia
                  okazała sie ........... i ma być powód do szczęścia. Co z tego że ja kocham
                  skoro nie potrawie zauwać i nie potrafie tak jak kiedyś być jej oddany
                  bezgranicznie. A to że wróciła do domu to chyba tylko z czystego wyrachowania
                  bo w zapewnienia o jej miłosci ja juz po prostu nie wierzę<

                  Pokrętny był ten Twoj watek od poczatku samego, ale ta wypowiedzia przeszłeś
                  sam siebie!
                  Ja mojego zdania nie zmienie! Dzieci nieszczesliwych rodziców same sa
                  nieszczesliwe i wczesniej czy później podziekuja i mamie i tacie za "gre
                  pozorów" ktora stworzyliscie im dla jakiegoś zle pojmowanago "dobra wyzszego".
                  Może mój sceptycyzm jest jakis chory, ale Ty masz facet w sobie tyle żalu do
                  żony i jadu do teściowej, że on az tryska i nie wierze ze dzieci tego nie
                  widza. A jak jeszcze nie widza, to napewno zobacza za pare lat.
                  Rodzina ma sie jak nie kochac szaleńczo, to szanowac, przekazywac wzorce
                  dzieciom, trwac w złych chwilach i cieszyc sie z dobrych.
                  To nie slogan, to prawda, jak jest inaczej to nie rodzina tylko ludzie
                  zamieszkujacy pod wspólnym dachem dla pozorów.
                  Jak nie potrafisz do konca wybaczyc zdrady i przestac o tym myslec nie wroze
                  nic dobrego ani twojej zonie, ani tobie, ani waszej "rodzinie".
                  JAk nie potrafisz sie pozbyc jadu to w koncu on sam cie zabije.
                  A tak na przyszlosc. Nie powinno sie kochac bezgranicznie. Powinno sie kochac
                  madrze. Zadna zona, ani zaden maż nie zdradza tego drugiego z dnia na dzien. To
                  narasta czasem latami. Nie mowie tu o tzw. pospolitym kurewstwie i skokach w
                  bok, bo to przewaznie w zyciu nie wychodzi na jaw.
                  Ale żadna normalna baba nie porzuca "kochajacego bezgranicznie" faceta i swoich
                  dzieci i leci do jakiegos fagasa tak ni z tego ni z owego.
                  A wiec albo ona nie jest normalna, albo ty nie byłes taki "kochajacy
                  bezgranicznie" jak piszesz.
                  I jak zukasz tych win po połowie, to moze zastanów sie dlaczego i w czym tamten
                  był lepszy od ciebie.
                  A najlepiej jak juz wrocila, to przekreslic to co bylo, nie wracac i budowac
                  wszystko od nowa.
                  Co ci pomoze rozdrapywanie od poczatku ran?
                  Nie wiem... I nie mysl sobie ze nie wiem o czym mowie. Dokladnie to wiem, bo na
                  wlasnej skorze przezylam zdrade i przezylam pare faz wybaczania.
                  Ale jak sie powiedzialo A to powiedz i B.
                  Sprobuj RODZINE stworzyc a nie POZORY!.
                  JAk sie Niemcy z Polakami po wojnie dogadali i sobie wybaczyli to chyba wy tez
                  mozecie.

              • annoda Re: Odp Natasza 09.10.04, 01:14
                Do tego co napisała natasza dodam tylko, dwa fragmenty
                "reszta jest mniej istotna"
                reszta czego? życia?
                "żon mogę mieć kilka, dzieci tylko jedne"
                tu już coś mi się nielogiczne wydaje -to dzieci to liczba mnoga czy pojedyńcza?
                A te inne żony to niepłodne by były, jak rozumiem?
            • nowajulka Re: Odp Natasza 23.10.04, 20:53
              Jezu...to po cholerę z nia jesteś ??? Chyba nie "dla dobra dzieci" ????
              • griffon Re: Odp Natasza 23.10.04, 21:53
                Jezu...to po cholerę z nia jesteś ??? Chyba nie "dla dobra dzieci" ????



                -Bo ją kocham
                -Bo jest moja jedyną prawdziwą miłością życia
                -Bo jest matka moich dzieci
                -Bo jest moją żoną
                -Bo zrozumiała swój błąd i wyciąga wnioski
                Wystarczy czy mam wymieniać dalej?
                • natasza39 Re: Odp Natasza 23.10.04, 22:45
                  A widzisz griffon, masz wiecej fanek!

                  Jestes jeden jedyny w swoim rodzaju!!!
                  Ja Ci radze poczytaj sam siebie.Nawet w jednym watku, wystarczy....
                  Chyba sobie kupie malego kameleonka do terarrarium i nazwe go GRIFFONEK!
                  swoja droga idealne imie dla gada!
                  • griffon Re: Odp Natasza 23.10.04, 23:09
                    Zawsze są dwie strony medalu z jedne moje uczucie jakie mam do żony a zdrugiej
                    świadomość tego co zrobiła. Ty natomiast Nataszo rozumiesz o co mi chodzi ale
                    dlatego że masz olbrzymi żal do mężczyz ponieważ zostałaś zraniona przez męża i
                    nie udało Wam się uratować rodziny stałaś się zgryźliwą kobietą nie potrafiącom
                    patrzeć na związek przez pryzmat innych. Pamiętaj o jednym kazdy człowiek jest
                    inny i szuka czegoś innego w życiu to co jest dla Ciebie dobre wcale nie musi
                    być dla innych.
                    P.S.
                    Griffon(fr) znaczy Gryfus
                    • natasza39 Re: Odp Natasza 24.10.04, 00:47
                      griffon napisał:

                      > Zawsze są dwie strony medalu z jedne moje uczucie jakie mam do żony a
                      zdrugiej
                      > świadomość tego co zrobiła.

                      No to pisz o tym a nie badz kameleonem na potrzeby tego czy innego forum!!!
                      Mów prawde, wiem ze to trudne!

                      Ty natomiast Nataszo rozumiesz o co mi chodzi ale
                      > dlatego że masz olbrzymi żal do mężczyz ponieważ zostałaś zraniona przez męża
                      i nie udało Wam się uratować rodziny


                      Mojego meza nie tykaj, bo nie zyje!!! (tu mialam dodac okreslenie twojej osoby
                      ale przez szacunek do forum nie dodam)
                      zmarlych sie nie tyka!!!!!
                      a ty masz akurat gówno do tego bo nie wiesz jak miedzy nami bylo.
                      Nie na tym ani gdzie na "swietojebliwego" starasz sie uchodzic, wiec won od
                      niego!!!!


                      stałaś się zgryźliwą kobietą nie potrafiącom
                      patrzeć na związek przez pryzmat innych.

                      Potrafię patrzyc na innych tolerancyjnie i nie jestem zgryzliwa, ale
                      SZCZESLIWA kobieta, a że gadów Twego pokroju nie trawie to juz inna para
                      kaloszy.
                      Po prostu nie lubie kłamców~!!!!

                      Pamiętaj o jednym kazdy człowiek jest
                      > inny i szuka czegoś innego w życiu to co jest dla Ciebie dobre wcale nie musi
                      > być dla innych.

                      Tu sie akurat zgodze, choc to banal i prawda ogólna.
                      Ale trzymanie sie jednej prawdy, chociaz w jednym watku, powinno byc wartoscią
                      każdego człowieka.


                      > P.S.
                      > Griffon(fr) znaczy Gryfus

                      A dla mnie griffonek to kameleonek.
                      Tyle i tylko!
                    • samodzielny Re: Odp Natasza 24.10.04, 02:19
                      griffon, boj sie smile))
                      • Re: Jest tu kto?????
                      natasza39 24.10.2004 00:50 + odpowiedz


                      A ja jestem jak zwykle nocna porą!
                      Podejrzewam ze jestem wampirem, bo noca wiem ze zyje!!!!!


                      wink)))))))
                      • natasza39 Re: Odp Natasza 24.10.04, 09:32
                        griffon, boj sie smile))
                        > • Re: Jest tu kto?????
                        > natasza39 24.10.2004 00:50 + odpowiedz
                        >
                        >
                        > A ja jestem jak zwykle nocna porą!
                        > Podejrzewam ze jestem wampirem, bo noca wiem ze zyje!!!!!
                        >
                        >
                        > wink)))))))


                        Ej samodzielny nieładnie inne fora tu cytowac smile))
                        Kolega, którego tak bronisz,tez chyba nie chciałby, abym cytowała na innych
                        forach jego wypowiedzi.

                        Ponadto kolega g bać sie nie musi.
                        Wampiry nie odżywiają się krwią gadów.



                        • griffon Re: Odp Natasza 24.10.04, 11:55
                          Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?
                          • natasza39 Re: Odp Natasza 24.10.04, 18:18
                            Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?

                            Moje dziecko jest sierota, jego ojciec nie zyje.
                            Lepiej Ci?
                            Pewnie lepszy przez to sie czujesz?
                          • ann_mart Re: Odp Natasza 25.10.04, 13:58
                            griffon napisał:

                            > Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?

                            No gratuluję, gratuluję. Wyszło szydło z griffonka.
                            Obrzydzenie mnie bierze, wasza świętojebliwość.
                            Czytam cie od początku i w zasadzie nic mądrego sie nie spodziewałam, ale
                            zdołałeś mnie zaskoczyć. To mnie utwierdza w przekonaniu, że lepsza niepełna
                            rodzina niż małżeństwo z kimś takim jak ty. Naprawdę doceniam mojego męża
                            • griffon Re: Odp Natasza 25.10.04, 18:25
                              No gratuluję, gratuluję. Wyszło szydło z griffonka.
                              co niby miało wyjść zawsze prezentowałem takie poglądy i nic się nie
                              zmieniło.Szkoda że tak późno zaczełaś doceniać byłego męża jakbyś zrobiła to
                              trochę wcześniej to może.......... a zresztą Ty sama wiesz lepiej
                              Drogie Panie jesteście takie wspaniałe wszystkowiedzace najlepsze matki. Skoro
                              tak jest to proszę odpowiedzcie mi dlaczego wasze dzieci wychowuja się w
                              niepełnej rodzinie? Ja natomiast jestem be najgorszy itp ale jakoś ten facet do
                              którego żywicie obrzydzenie walczył o rodzinę i ta walkę wygrał. Któryś kolejny
                              raz powtarzam że to moje dzieci maja pełną rodzinę i jest to moja zasługa. Wam
                              sie to nie udało, a w waszych wypowiedziach dopatruje sie tylko i wyłocznie
                              zwykłej zawiści. Widzicie drzazgę w oku partnera a belki w swoim nie
                              dostrzegacie
                              • natasza39 Re: Odp Natasza 25.10.04, 19:52
                                >co niby miało wyjść zawsze prezentowałem takie poglądy i nic się nie
                                > zmieniło

                                Przez szacunek do forum, bo raz, że nie mam czasu, a dwa nie chce aby
                                dziewczyny spluły monitory, nie zacytuje Ci twoich "niezmiennych pogladów"!

                                >Szkoda że tak późno zaczełaś doceniać byłego męża jakbyś zrobiła to
                                > trochę wcześniej to może.......... a zresztą Ty sama wiesz lepiej

                                Niby kto nie docenial męża???
                                Ty nie wiesz o czym mówisz.
                                Ale biorąc poprawkę na twoją "szambową" "intelygencyję" tłumaczę, że mój stary
                                nie zyje i dlatego Tobie won od niego! O zmarłych sie nie mówi, a na pewno nie
                                dyskutuje z kimś takim jak ty!

                                >Drogie Panie jesteście takie wspaniałe wszystkowiedzace najlepsze matki. Skoro
                                > tak jest to proszę odpowiedzcie mi dlaczego wasze dzieci wychowuja się w
                                > niepełnej rodzinie?

                                Może teraz przesadze, ale lepiej, że są same niż z "gadem".
                                Nikt przy zdrowych zmysłach nie rozpieprza rodziny dla swojego "widzimiesie".
                                Twoja zona, jesli jest normalna kobietą, majaca normalne odruchy kobiety -
                                matki musiała być niebywale zdesperowana Twoja "dobrocią", że olała wszystko i
                                uciekła do diabła!
                                To że zostawiła dzieci jest tylko dowodem jej desperacji!
                                Widocznie rozum jej odebrało od tej twojej pożal sie boze "milości" i "dobroci".

                                > Ja natomiast jestem be najgorszy itp ale jakoś ten facet do
                                >którego żywicie obrzydzenie walczył o rodzinę i ta walkę wygrał. Któryś kolejny
                                >raz powtarzam że to moje dzieci maja pełną rodzinę i jest to moja zasługa

                                No wlasnie !!!! TWOJA rodzina, TWOJA milosć, TWOJE poswiecenie, TWOJA walka.
                                Weź ty sie Griffon w ramki się opraw!!!!
                                Jak juz sie oprawisz w nie to może sie wystawisz na forum ojca i paru
                                nawiedzonych facetów i jakies głupie baby może Cie tam konsekruja
                                na "świętojebliwego jedynie sprawiedliwego".
                                A pomyślałeś może ile Twoja zona musiała poświęcić?
                                Jak musiała się upokorzyc?
                                Ile swojej osobowości musiała się zrzec?
                                Nie, Ty widzisz tylko swoja urażoną samczą ambicję!
                                Ktos Ci moczył w "twoim" gniazdku i to cie boli.
                                A ze ty tez moczyles...
                                No coz... Ty jestes griffon i Tobie wolno bo ona pierwsza zaczela.
                                Jak poczytalam twoje wypowiedzi na temat bab, z którymi byles wtedy jak ona cie
                                opuscila, to o mało sie nie zerzygałam.
                                Ty je traktowales jak dupy do dogadzania, bo twoja dupa poszla sobie do innego.
                                Dlatego jestes dla mnie gadem.
                                Jak nie szanujesz tamtych kobiet, jak matka kobiety która ponoc kochasz
                                jest "czymś" jestes dla mnie gadem.
                                Nawet nie powiem ci ze świnią, bo świnia to pozyteczne stworzenie.


                                >Wam sie to nie udało, a w waszych wypowiedziach dopatruje sie tylko i
                                wyłocznie zwykłej zawiści.

                                Jak ty masz czelnośc wogóle do tych kobiet powiedziec ze sie im nie udalo???
                                Jak ty masz czelnosc do mnie to powiedziec????
                                Co wiesz o mnie?
                                Nic! JA nie chcialam utopic w szambie mojej tesciowej, i nigdy "cosiem robiacym
                                mi dziecko" nie nazywalam mojego meza.
                                Wiekszosc tutaj zylo w toksycznych zwiazkach i ucieklo, albo po prostu faceci
                                powiedzieli "by".
                                Co to zatem za porównanie?
                                Czego?
                                W czym jestes lepszy? Ze przestraszona tym, że jej dzieci zabierzesz kobieta
                                wróciła do domu?
                                Tym ze moze odkryła, że ten facet do ktorego uciekła okazal sie wiekszym wałem
                                niz ty?
                                I to jest TWOJE zwyciestwo?
                                Jestes zapatrzonym w siebie dupkiem jesli tak myslisz!!!!



                                > Widzicie drzazgę w oku partnera a belki w swoim nie dostrzegacie


                                A może by tak stanac przed lustrem griffonku, popatrzec w swe gadzie oblicze i
                                dostrzec belke w swoim ślipiu?
                                Co? Za duzo?
                                No pewnie!!! Ty jestes niewinny, bo byles tylko "za dobry"!
                                Zadnej drzazgi! Po prostu facio bez skazy!!!
                                Mialabym dla Ciebie moze gram szacunku, gdybym nie poczytała co na forum w
                                strone ojca pisales jeszcze dwa, trzy miesiace temu.
                                Ale dlatego ze mnie czytac nauczono zawsze pozostaniesz dla mnie KAMELEONEM z
                                samcza urazona ambicja.
                                A gdybys umial sie do tego przyznac, powiedziec jaka byla cena mialabym dla
                                ciebie szacunek.
                                Ale ty tego nie potrafisz....
                                Jestes płytki jak to szambo w którym chciałes utopic teściową.


                                Ps. Przepraszam wszystkie samodzielne mamy za to, że wygarnęłam gadowi na tym
                                forum!!!!
                                Sorry!!!!

                                • samodzielny Re: Odp Natasza 25.10.04, 20:21
                                  natasza39 napisała
                                  > Przez szacunek do forum, bo raz, że nie mam czasu, ...
                                  Jezeli kobiety ktorym brak czasu pisza posty na 3 ekrany, to jak dlugie pisza
                                  kobiety dysponujace czasem??????????????? smile))))))))))))))))))))))

                                  > Ps. Przepraszam wszystkie samodzielne mamy za to, że wygarnęłam gadowi na tym
                                  > forum!!!!
                                  A ja??????????? tongue_outPPPP

                                  Pozdr
                                  • natasza39 Re: Odp Natasza 25.10.04, 20:37
                                    samodzielny napisał:

                                    > natasza39 napisała
                                    > > Przez szacunek do forum, bo raz, że nie mam czasu, ...
                                    > Jezeli kobiety ktorym brak czasu pisza posty na 3 ekrany, to jak dlugie pisza
                                    > kobiety dysponujace czasem??????????????? smile))))))))))))))))))))))

                                    Samodzielny kieruje Toba "solidarnsc plemników".
                                    Myslisz, że ja siedze cały czas na forum?
                                    Pracuje na kompie po prostu!!!!
                                    No pewnie ze to dziwne, bo baba to neptyk i generalnie powinna w garach
                                    siedziec, ewentualnie jakies robótki ręczne (najlepiej jak facetowi ręka robi
                                    good).
                                    Siedze na kompie wieczorami, bo taka mam prace.
                                    Ja wiem, że sie to w meskiej pale nie miesci ale tak jest niestety....

                                    > Ps. Przepraszam wszystkie samodzielne mamy za to, że wygarnęłam gadowi na
                                    > tym
                                    > > forum!!!!
                                    > A ja??????????? tongue_outPPPP

                                    A Ty co?????
                                    No nie wiem czemu tak rzysz???
                                    Jak juz komentujesz wypowiedz, to moze odnies sie do reszty wypowiedzi
                                    Twojego "przyjaciela"




                                    >
                                    > Pozdr



                                    • natasza39 I jeszcze jedno samodzielny!!! 25.10.04, 20:47
                                      Siedze czasem na wielu wiecej niz 3 fora.
                                      O jednym z nich nie masz pojecia, bo pewnie nawet nie wiesz ze sa takie
                                      problemy!

                                      I żałuję ze miałam o Tobie generalnie dobre zdanie...
                                      No coz człowiek uczy sie cale zycie, a wiedza o repitiologii jest tak szeroka,
                                      że do śmierci nie zaznasz wszystkiego i "scio me nihil scire" na temat gadów!!!
                                      • samodzielny Re: I jeszcze jedno samodzielny!!! 25.10.04, 21:30
                                        Nataszo 39
                                        Wybacz mi, wybacz, ze "nie mam czasu" a nastepnie napisanie na 3 ekrany
                                        rozbawilo mnie, wybacz.
                                        o tak mnie rozbawilosmile)))))))))))))))))))))))))) a nawet
                                        wiecej ))))))))))))))))
                                        Pozdr
                                    • samodzielny Re: Odp Natasza 25.10.04, 21:25
                                      natasza39 napisała:
                                      > Samodzielny kieruje Toba "solidarnsc plemników
                                      Nigdy , w zadnym poscie nie utozsamialem sie z pogladami P griffona.
                                      > Myslisz, że ja siedze cały czas na forum?
                                      jejkuu. A co mi do tego? Odnioslem sie do stwierdzenia Twojego, brak mi czasu,
                                      to napisze TYLKO na 3 ekrany smile)))))))

                                      > > Ps. Przepraszam wszystkie samodzielne mamy za to, że wygarnęłam gadowi na
                                      > > tym
                                      > > > forum!!!!
                                      > > A ja??????????? tongue_outPPPP
                                      >
                                      > A Ty co?????
                                      A mnie tez nie powinnas pominac przepraszajac !
                                      > No nie wiem czemu tak rzysz???
                                      Natura taka rzacasmile)))
                                      > Twojego "przyjaciela"
                                      Pan griffon nie jest moim przyjacielem!!
                                      Pozdr smile))))))))))))))))

                                      • natasza39 Re: Odp Natasza 25.10.04, 21:47
                                        > Samodzielny kieruje Toba "solidarnsc plemników
                                        > Nigdy , w zadnym poscie nie utozsamialem sie z pogladami P griffona.

                                        No własnie o utozsamianie sie z griffonem Cie nie podejrzewalam, wiec nie
                                        rozumiem dlaczego akurat teraz go bronisz...
                                        Stad wlasnie jedynie "solidarosci plemników" usprawiedliwia z nim
                                        dziwne "uczucie"...


                                        jejkuu. A co mi do tego? Odnioslem sie do stwierdzenia Twojego, brak mi czasu,
                                        > to napisze TYLKO na 3 ekrany smile))))

                                        Ty czytasz co sam piszesz????
                                        No i co do mojego braku czasu dla "gada" usprawiedkiwaja "3 ekrany",
                                        ewentualnie co wyjasniaja niby????
                                        Mam jednak nadzieje, że jako "wyżej stojący w hierarchii człowieczeństwa"
                                        wyjasnisz mi to...

                                        > Pan griffon nie jest moim przyjacielem!!<

                                        Jeśli nie jest Twym przyjacielem, to czemu go tak bronisz?
                                        Cyba że wraz z griffonem chcesz w partenonie "świetojebiwych" zaistnieć???
                                        • samodzielny Re: Odp Natasza 25.10.04, 22:33
                                          > rozumiem dlaczego akurat teraz go bronisz
                                          Bronie jego pogladow?? A w ktorym poscie???
                                          >"solidarosci plemników"
                                          Moje corki sa mi blizsze.. blizsza mi solidarnosc jajnikow smile)))))
                                          > No i co do mojego braku czasu dla "gada" usprawiedkiwaja "3 ekrany",
                                          Nawet 5.. ale nie mow, ze to z braku czasu tylko 5.. Co bedzie gdy bedziesz
                                          miala czas??smile)))))
                                          > Jeśli nie jest Twym przyjacielem, to czemu go tak bronisz?
                                          Bronie??? Nataszo, moze jestem chory, ja nie umialbym zyc, wspolzyc z kobieta
                                          ktora mnie zdradzila. Tylko nie komentuj. Nie powiedzialem, ze nie chcialbym.
                                          Ja nie potrafilbym. Klik, koniec. To bylby KONIEC !!
                                          • natasza39 Re: Odp Natasza 25.10.04, 22:59
                                            Tylko nie komentuj. Nie powiedzialem, ze nie chcialbym.
                                            > Ja nie potrafilbym. Klik, koniec. To bylby KONIEC !!

                                            No to KONIEC!!!!Jak dla mnie (sic!) z braku czasu........
                                • griffon Re: Odp Natasza 25.10.04, 20:53
                                  Po pierwsze moja odpowiedź nie była skierowana do Ciebie ( chodzi mi o męża)
                                  najpierw przeczytaj dokładnie a później się udzielaj, proponuje kurs czytania i
                                  słuchania ze zrozumieniem.
                                  P.S.
                                  Mogę Ci podać adres placuwki która organizuje takowe kursy
                                  • natasza39 Re: Odp Natasza 25.10.04, 20:59
                                    griffon jeśli chodzi o "placuwki" to raczej nie chce poznac.....
                              • ann_mart Re: Odp Natasza 26.10.04, 09:17
                                griffon napisał:
                                > No gratuluję, gratuluję. Wyszło szydło z griffonka.
                                > co niby miało wyjść zawsze prezentowałem takie poglądy i nic się nie
                                > zmieniło.
                                Griffonku - cieszę się niezmiernie, że przyznajesz się do swego chamstwa,
                                chodziło mi bowiem o to iż chamstwo z ciebie wyszło - bo czymże innym jest
                                uciecha, że masz "pełną rodzinę" zaś ktoś jej nie ma bo mąż umarł????

                                Szkoda że tak późno zaczełaś doceniać byłego męża jakbyś zrobiła to
                                > trochę wcześniej to może.......... a zresztą Ty sama wiesz lepiej

                                Mój mąż, nie jest moim byłym mężem tylko obecnym, i jesteśmy razem. raz jest
                                lepiej raz gorzej ale rozwód się hna razie nie szykuje.

                                > Drogie Panie jesteście takie wspaniałe wszystkowiedzace najlepsze matki.
                                Skoro
                                > tak jest to proszę odpowiedzcie mi dlaczego wasze dzieci wychowuja się w
                                > niepełnej rodzinie? Ja natomiast jestem be najgorszy itp ale jakoś ten facet
                                do
                                >
                                > którego żywicie obrzydzenie walczył o rodzinę i ta walkę wygrał.
                                Buhahahaha, ta walka wyglądała tak, że zonę eliminowałeś z rodziny, jako fcoś
                                co urzodziło dzieci, opluwałeś ją, zdradzałeś a teraz odgrywasz
                                świetojebliwego. Jeżeli walka o rodzinę wygląda tak jak ty ją zaprezentowałeś
                                to naprawdę wolałobym, żeby mój mą nie walczył.

                                Któryś kolejny
                                >
                                > raz powtarzam że to moje dzieci maja pełną rodzinę i jest to moja zasługa.

                                Buhahahaha Gdyby zony kochanek nie zostawił nie wróciłaby do ciebie.

                                Wam
                                > sie to nie udało, a w waszych wypowiedziach dopatruje sie tylko i wyłocznie
                                > zwykłej zawiści.
                                No cóż mnie się udało.

                                Widzicie drzazgę w oku partnera a belki w swoim nie
                                > dostrzegacie
                                Z wieku dzieci wynika, że powinieneś mieć co najmniej koło trzydziestki, a z
                                twoich tekstów, że max 15. spójrz w lustro.
                                • griffon Re: Odp Natasza 26.10.04, 18:05
                                  Griffonku - cieszę się niezmiernie, że przyznajesz się do swego chamstwa,
                                  > chodziło mi bowiem o to iż chamstwo z ciebie wyszło - bo czymże innym jest
                                  > uciecha, że masz "pełną rodzinę" zaś ktoś jej nie ma bo mąż umarł????
                                  Widzę że następnej Pani jest potrzebny kurs czytania ze zrozumieniem.
                                  • natasza39 Re: Odp Natasza 26.10.04, 18:14
                                    griffon napisał:

                                    > Widzę że następnej Pani jest potrzebny kurs czytania ze zrozumieniem.<

                                    A moze nie nam jest potrzebny kurs czytania, tylko tobie kurs pisania?
                                    Proponuję taki solidny z zasadami ortografii!!!
                                  • samodzielny Re: Odp Natasza 26.10.04, 20:29
                                    griffon...
                                    Do cholety ciezkiej, ludzka przyzwoitosc, odrobina kuktury wymagalaby, abyc po
                                    tej odpowiedzi nataszy:

                                    --------------------------------------------------------------------------------
                                    Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?

                                    Moje dziecko jest sierota, jego ojciec nie zyje.
                                    Lepiej Ci?
                                    Pewnie lepszy przez to sie czujesz?
                                    ---------------------------------

                                    powiedzial zwykle .. przepraszam, przepraszam, nie wiedzialem !!
                                    swiety jestes, ale przyzwoitosci brak.

                                    Jak ten swiety , co go Jasiu dostal. Opowiem Ci.
                                    Ksiadz gral w karty, zobaczyl ktora godz. , pozno, karty w kieszen i na religie
                                    dla dzieci.
                                    Po religii rozdawal obrazki swietych ktore mial zawsze w kieszeni.
                                    - Wacus, a jakiego Ty dostales swietego??
                                    - Aaa dostalem swietego Stanislawa. A Ty Jasiu jakiego?
                                    - A ja dupka zolednego.

                                    Jak widac, tacy swieci tez bywaja.
                                    • natasza39 Cofam posadzenie Samodzielny! 26.10.04, 22:53
                                      Cofam posadzenie o solidarnosc plemników z niejakim g!

                                      W końcu okazales sie przyzwoity chłop!
                                    • ann_mart Re: Odp Natasza 27.10.04, 08:21
                                      samodzielny napisał:

                                      > griffon...
                                      > Do cholety ciezkiej, ludzka przyzwoitosc, odrobina kuktury wymagalaby, abyc
                                      po
                                      > tej odpowiedzi nataszy:
                                      >
                                      > ------------------------------------------------------------------------------
                                      -
                                      > -
                                      > Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?
                                      >
                                      > Moje dziecko jest sierota, jego ojciec nie zyje.
                                      > Lepiej Ci?
                                      > Pewnie lepszy przez to sie czujesz?
                                      > ---------------------------------
                                      >
                                      > powiedzial zwykle .. przepraszam, przepraszam, nie wiedzialem !!
                                      > swiety jestes, ale przyzwoitosci brak.
                                      >
                                      Samodzielny - on nie zrozumie, to nie ten poziom, nie ta sama liga.
                                      Griffon nikogo nie przeprosi bo przecież nie ma za co. Tacy jak on są przecież
                                      najlepsi i błędów nie popełniają.
                                      Pozdrawima
                                      Anka
                                      • griffon Re:ann_mart 27.10.04, 08:33
                                        To samo jeszcze raz Tobie napisze Zdaję sobie sprawę że mąż Nataszy nie żyje i
                                        nie wypowiadam się na jego temat od momętu jak sie o tym dowiedziałem.
                                        • ann_mart Re:ann_mart 27.10.04, 09:10
                                          griffon napisał:

                                          > To samo jeszcze raz Tobie napisze Zdaję sobie sprawę że mąż Nataszy nie żyje
                                          i
                                          > nie wypowiadam się na jego temat od momętu jak sie o tym dowiedziałem

                                          Nie momętu ale momentu.

                                          24 października o godz. 00.47 Natasza napisała "Mojego męża nie tykaj bo nie
                                          żyje"
                                          tego samego dnia ale 11 godzin PÓŹNIEJ (o 11.55) ty napisałeś:
                                          "jestem jaki jestem, ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, a Twoje?"
                                          Więc twórz sobie legendę gdzie indziej.
                                          Nawet gdyby Natasza nie była wdową, takie sowa źle by o tobie świadczyły, ale
                                          jest i świadczą jeszcze gorzej.
                                          • griffon Re:ann_mart 27.10.04, 14:30
                                            Ann-mart masz racje widocznie musiałem nie przeczytać wypowiedzi Nataszy przed
                                            napisaniem tego postu to było niedopatrzenie z mojej strony. Wsoja drogą to
                                            durzo zamieszania robi kolejność wyświetlania sie postów oczywiście nie jest to
                                            wytłomaczenie powinienem napisać ten tekst w innej formie.
                                    • griffon Re: Samodzielny 27.10.04, 08:30
                                      O czym ty piszesz, przecież napisałem że moja wypowiedź nie była skierowana do
                                      Nataszy zdaję sobie z tego sprawę że jej mąż nie żyje. Po odpowiedzi Nataszy
                                      którą cytujesz już to wyjaśniłem.
        • iizaa Re: Odp Natasza 09.10.04, 10:55
          No skonam ze smiechu. Za bardzo dbałem - no typowa odpowiedz faceta.
          Skoro ona miła tak dobrze, to hmm, ciekawe czego jej zabrakło....
          I to jest "dostrzeganie swojej winy" ?
          Cos mało samokrytyki kolego.
      • x_slawek Re: Winne są dwie strony 09.10.04, 00:14
        Ja troszeczkę zmieniłbym postawioną tezę: winne są dwie strony! najczęściej żona
        i teściowa.
        • griffon Re: Winne są dwie strony 09.10.04, 00:26
          Sławku w mojej sytuacji tesciowa niczemu nie zawiniła ponieważ ona nie jest
          człowiekiem tylko zwykłym zwierzęciem a ja nie moge obarczac winą czegos co nie
          jest istotą ludzką
        • natasza39 Re: Winne są dwie strony 09.10.04, 00:31
          Ja troszeczkę zmieniłbym postawioną tezę: winne są dwie strony! najczęściej żona
          i teściowa.


          No to idźmy dalej....
          Może teść i jeszcze kotek tescia, tylko nigdy facet.
          Bo nawet jak winny to tylko dlatego, że nie dostrzegał własnych potrzeb i był
          za dobry.

          A tak powaznie rzecz ujmujac nie opowiadajcie panowie głupot!
          Tak jak są na tym swiecie baby co myślą tylko dupą, tak sa i faceci nie widzacy
          nic ponad czubek wlasnego fiuta.
          I oczernianie na sile wszystkich kobiet przez facetów, którzy trafili na takie
          wlasnie i na odwrót kłotnie kobiet z facetami tylko dlatego, ze nienawidza
          wlasnego ex sa bez sensu!!!
          • griffon Re: Winne są dwie strony 09.10.04, 00:38
            Natasza ja nie mam zamiaru nikogo oczerniać niektóre Panie tak własnie
            postępują że wnioski same sie nasuwają. Ja miałem po prostu życiowego pecha że
            własnie zakochałem sie w jednej z nich
            • iizaa Re: Winne są dwie strony 09.10.04, 11:04
              griffon napisał:

              > Natasza ja nie mam zamiaru nikogo oczerniać niektóre Panie tak własnie
              > postępują że wnioski same sie nasuwają. Ja miałem po prostu życiowego pecha
              że
              > własnie zakochałem sie w jednej z nich


              To jakim musiałeś byc (i jesteś) męzem, skoro kobieta szukała czegoś w raminach
              innego??
              To co teraz piszesz jest przerażające. Bo gdybys to TY ja zdradził, to
              oczekiwałbyś ,że ci wybaczy i zapewne burzył się z kazdym razem, kiedy by ci to
              wypominała. A sam jakos wspaniałomyslny nie jesteś i jak widze do wybaczenia ci
              daleko. A ponoć tak berdzo ją kochałeś.
              Jeżeli się kogoś kocha , bardzo kocha i widzi się , że ktoś, mimo złego
              postępku stara sie wszystko naprawić , to daj mu się szanse i stara wybaczyć i
              za[pomnieć.

              Nie wierzysz?? Poczytaj listy dziewczyn jak raz za razem próbowały i dawały
              szanse swoim męzom , facetom, bo ich kochały i wierzyły ze bedzie ok.
              Ale wychodzi na to, że taki potrafią być tylko kobiety, bo mężczyźni w swej
              chorej dumie, ambicji i zacietrzewieniu nie dostrzegają niczego. A ty, nasuwa
              mi się jednoi stwierdzenie po przeczytaniu twoich postow - Ty jesteś po prostu
              egoistą. I jeśli byłeś taki przez całe małżeństwo, to może jednalk żona miała
              powody...

              Pozdrawiam IZa
              • griffon Re: Winne są dwie strony 09.10.04, 16:23
                Jeżeli się kogoś kocha , bardzo kocha i widzi się , że ktoś, mimo złego
                postępku stara sie wszystko naprawić , to daj mu się szanse i stara wybaczyć i
                za[pomnieć.
                Izo ja się staram zapomnieć o wszystkim ale nie za bardzo mi to wychodzi, dałem
                żonie szansę ale nie moge jej ufać muszę przedewszystkim mysleć o dzieciach aby
                jak najmniej ucierpiały jak ona znowu wywinie jakiś numer.
                • iizaa Re: Winne są dwie strony 09.10.04, 16:42
                  Dlaczego zakładasz, że znowu coś zrobi??!!!Z takim podejsciem daleko nie
                  zajedziesz. A kiedy ona widzi twoje nastawienie, to musi sie czuc bardzo
                  zniechecona. A dzieci - nie boj sie dzej niz myslisz dostrzega twoją obłudę
                  wobec niej i tą całą pokazówę " ze względu na dobro dziecka".
                  • griffon Re: Winne są dwie strony 11.10.04, 18:03
                    iizaa napisała:

                    > Dlaczego zakładasz, że znowu coś zrobi??!!!Z takim podejsciem daleko nie
                    > zajedziesz. A kiedy ona widzi twoje nastawienie, to musi sie czuc bardzo
                    > zniechecona. A dzieci - nie boj sie dzej niz myslisz dostrzega twoją obłudę
                    > wobec niej i tą całą pokazówę " ze względu na dobro dziecka".
                    Zakładam że jest to możliwe ponieważ skoro raz odwineła taki numer to może
                    zrobić to następnym razem. O dzieci się nie obawiam moi synowie jasno się
                    określili że chcą mieszkać ze mną i raczej zdania nie zmienią oni wiedzą na
                    kogo w życiu mogą liczyć oraz kto o nich tak naprawdę dba. Chodzi tylko o
                    oszczędzenie im tej całej przepychanki jaka miała miejsce w przypadku gdyby
                    żona zdecydowała się znowu odejśc. Jeśli chodzi natomiast o jej zniechęcenie to
                    naprawdę mało mnie to interesuje trzeba odpowiadać za swoje czyny, naprawiać
                    błędy i wyciagać wnioski. Zastanów się jak ja sie muszę czuć i jak trudne było
                    dla mnie przyjęcie żony z powrotem do domu.
                    • natasza39 Re: Winne są dwie strony 11.10.04, 21:42
                      >Zakładam że jest to możliwe ponieważ skoro raz odwineła taki numer to może
                      > zrobić to następnym razem.

                      Przy takim założeniu to nawet Niemcy z Polakami teraz by sie nie dogadali, bo a
                      nuż nastepnym razem Hitler sie tam urodzi i "powtórke z rozrywki" urządzi.

                      > O dzieci się nie obawiam moi synowie jasno się
                      > określili że chcą mieszkać ze mną i raczej zdania nie zmienią oni wiedzą na
                      > kogo w życiu mogą liczyć oraz kto o nich tak naprawdę dba.

                      No.... "raczej" dobrze to ujałeś. Na razie sa to małe dzieci i uważaj zoby
                      matka na "cierpieynicę" w ich oczach nie wyrosłą.
                      A tak nawiasem gratuluje wciagania dzieci ponizej 10 lat w rodzinne brudy i syf!
                      Grasz Mareczku, grasz... Jak juz dzieci sa uświadomione w kwestii na kogo moga
                      liczyc, jak piszesz, to daje sobie obie rece u pach odrabac, ze sa uswiadomione
                      rowniez w kwestii "kurewstwa" mamusi "menelstwa" babci a to co teraz
                      robisz "klejac" niezdarnie rodzine odbije sie czkawka za pare lat.
                      Albo sie dzieciom rozpieprzajac rodzine mówi otwarcie ze nie moga byc juz
                      rodzice razem ze soba, albo sie próbuje tworzyc rodzine. Taka prawdziwa, gdzie
                      kazdy na kazdego moze liczyc i kazdy kazdemu wybacza glupoty.
                      To co Ty tworzysz to szopka!
                      Jesli Twoje dzieci to nie uposledzone debile to uwierz mi ze wyznaja sie na
                      tych pozorach i "dulszczyznie" która tworzysz.

                      > Chodzi tylko o oszczędzenie im tej całej przepychanki jaka miała miejsce w
                      przypadku gdyby żona zdecydowała się znowu odejśc.

                      A niby jak je teraz chronisz przed ta "przepychanka"?
                      Tym niby ze przyjales z powrotem matke swoich dzieci pod swoj dach i nie
                      wierzac jej za grosz, nie kochajac, nie ufajac czekasz jak nastepny numer
                      wykreci?
                      Dla mnie to jest chore.
                      Jak masz wrzoda na dupie to sie go wycina albo sie z nim uczy zyc, a nie czeka
                      sie czy ten wrzód na dupie nie zmieni sie w raka.
                      alo tego ty caly czas podejrzewasz "wrzód na dupie" o to że zamieni sie w
                      nowotwor, w to juz jest dla mnie chore.

                      >Jeśli chodzi natomiast o jej zniechęcenie to naprawdę mało mnie to interesuje
                      trzeba odpowiadać za swoje czyny, naprawiać
                      > błędy i wyciagać wnioski.

                      Ciebie wogóle mało co interesuje oprócz tego, że zostales skrzywdzony
                      niemiłosiernie. Taki Ojciec Pio zdradzony ale swiety.
                      Osłabiajacy jestes! Ty tez sobie uzywales pod jej nieobecnosc i nie mow mi ze
                      to sie nie liczy bo świety to ty napewno nie jestes.
                      Rzucaj w nia kamienie jak jestes niewinny, jak nie to może tez wyciagnij
                      wnioski z bledów "świetoszku molierowski"

                      > Zastanów się jak ja sie muszę czuć i jak trudne było
                      > dla mnie przyjęcie żony z powrotem do domu.


                      No wlasnie tylko Twoje odczucia. Tylko Ty. Egoista!!!
                      Jak Ci tak z tym zle to ja wywal, bo inaczej stworzysz piekło dla tych dzieci.
                      Wychowasz synów, dla ktrórych kazda baba to bedzie k.... a facet to bedzie
                      cierpietnik i albo faktycznie sobie takich poszukaja, albo dla zasady beda
                      twoje przyszle synowe lac po gebie na zasadzie "profilaktyki" bo to w koncu
                      baby a zatem k...., wiec im sie nalezy dla zasady.
                      Zapamietaj sobie ze jak Ty baby nie szanujesz to twoi synowie tez jej nie beda
                      szanowac.
                      Brak szacunku do kobiet przedłozy sie w przyszlosci na inne baby i patologia
                      przeniesie sie na nastepne pokolenia.

                      Reasumujac:
                      Albo sie z baba rozwiedz raz na zawsze i wychowaj synów w poczuciu, ze wam,
                      rodzicom nie wyszlo i czasem sie tak zdarza
                      Albo jak juz z nia zyjesz to zacznij od nowa a nie wesz podstepu i nie
                      rozczulaj sie nad soba bo nie jestes swiety.
                      Idź do psychologa bo masz powazne problemy z wlasna tożsamościa i naucz sie
                      przebaczania, bo to co teraz robisz tworzy z ciebie jakiegos masochiste, a jak
                      na mój gust taki czlowiek w takiej atmosferze nie moze stworzyc normalnej
                      rodziny.
                      Jeszcze raz powtarzam mamusia + tatuś + dzieciaczki w jednym domu wszyscy to
                      nie jest RODZINA.
                      RODZINA to bezpieczeństwo + zaufanie + miłość i to cos dla którego zawsze do
                      domu rodzinnego chce sie wracac.
                      Ty nie odbudowales rodziny! Ty stworzyłeś jej nędzne POZORY.


                      • griffon Re: Winne są dwie strony 12.10.04, 17:35
                        Nataszo nie rozumiesz mojego podejscia do sprawy, więc po krótce postaram Ci
                        sie to wyjaśnić. Po pierwsze ja kocham swoja żoną i tylko dlatego walczyłem o
                        jej powrót do domu oraz przyjołem ja z otwartymi rękoma. Nie oczerniam jej w
                        oczach dzieci, nie robię wymówek, nie podważam jej autorytetu, staram się być
                        dobrym mężem ale niestety nie mogę jej zapomnieć tego co zrobiła. Dlatego też
                        stosuję zasadę ograniczonego zaufania wobec niej zabezpieczyłem sie pod kontem
                        prawnym ( chodzi mi dzieci)oraz finansowym. Moi synowie za wiele wycierpieli za
                        dozo było walki między nami dlatego też musiałem to zrobić aby sytuacja była
                        jasna jak żonie znudzi się mieć rodzinę. Jeśli chodzi natomiast o mnie to ja
                        żony nie zdradzałem i teraz też tego nie robię Po jej odejściu miałem kilka
                        kobiet ale nie poczuwam sie do żadnej winy z tego powodu ponieważ to nie ja
                        rozwaliłem rodzinę. Jestem zdrowym facetem i miałem pełne prawo tak postąpić i
                        wierz mi gdyby nie obecność innych Pań w tym bardzo ciężkim dla mnie okresie
                        nie wiem czy bym sobie z tym wszystkim poradził. Jeśli chodzi natomiast o to
                        coś co urodziło moją żonę to ono dla mnie po prostu nie istnieje dla mnie to
                        coś zdechło i koniec. Dlatego też wcale nie rozmawiam na ten temat i nie
                        interesuje mnie on wogóle. Z żoną jest mi dobrze i jej też ale ..... właśnie to
                        małe ale pozostanie już we mnie do końca życia i ja juz nic na to nie poradzę
                        ona była przed tym wszystkim dla mnie ideałem wierzyłem jej bezgranicznie,
                        kochałem bez opamiętania. Tamte czasy i tamta miłość już nie powrócą zostało to
                        wszystko zabite przez jej zdradę. Pozdrawiam Marek
                        • natasza39 Re: Winne są dwie strony 12.10.04, 21:32
                          Nataszo nie rozumiesz mojego podejscia do sprawy,

                          Owszem rozumiem, co czujesz, mój maz mnie zdradzal i na dodatek kurwil sie w
                          moim lózku za moje ciezko zarobione pieniadze m.in na imprezie ktora
                          zorganizowalam mu sama z okazji jego urodzin.

                          Nie oczerniam jej w
                          > oczach dzieci, nie robię wymówek, nie podważam jej autorytetu, staram się być
                          > dobrym mężem ale niestety nie mogę jej zapomnieć tego co zrobiła

                          Nie wiem czy mówisz o tym, ale masz tyle żalu, że jesli nie okazujesz tego w
                          zyciu codziennym, to jestes tak swietnym aktorem, ze jak dla mnie masz "oskara".
                          A co do zapomnienia.....
                          Nie da sie tego zapomniec. Nie da sie zapomniec ze ktos kogo sie kocha, komu
                          sie ufa zdradza oklamuje.
                          Ale albo sie próbuje, albo sie rozstaje.
                          Ja staralam sie zrozumiec "dlaczego?"
                          I nie bolalo mnie nawet to tak bardzo ze mnie zdradzil, tylko to ze chcial ze
                          mnie zrocic debila, a tego nie lubie.
                          Ale jak po 3-ch tygodniach rozpaczy, wscieklosci, gniewu
                          powiedzialam "wybaczam" to ja naprawde wybaczylam i nie wracalam juz do tego.
                          To co on potem zrobil to juz inna sprawa, ale zachowam to juz dla siebie, bo
                          nie ma go juz posrod zywych, wiec nie tykajmy duchów.

                          stosuję zasadę ograniczonego zaufania wobec niej zabezpieczyłem sie pod kontem
                          > prawnym ( chodzi mi dzieci)oraz finansowym

                          to akurat popieram! Bezpieczenstwo finansowe dzieci jest najwazniejsze


                          Jeśli chodzi natomiast o mnie to ja
                          > żony nie zdradzałem i teraz też tego nie robię Po jej odejściu miałem kilka
                          > kobiet ale nie poczuwam sie do żadnej winy

                          Po pierwsze tez zdradzales, wiec to co w tym akapicie piszesz to hipokryzja.
                          Nie ma tu odstepstwa.
                          Nie przysiega sie wiernosci pod warunkiem ze duga strona nie zdradzi. chyba ze
                          ja co innego przysiegalam

                          Jeśli chodzi natomiast o to
                          > coś co urodziło moją żonę to ono dla mnie po prostu nie istnieje dla mnie to
                          > coś zdechło i koniec

                          To "cos" jak piszesz urodzilo matke twoich dzieci. Maja wiec 1/4 genów
                          tego "cosia".
                          Moja tesciowa wyrzadzila mi straszna krzywde, ale ja i tak namawiam mojego syna
                          do kontaktow z nia. Zawsze bedzie to jego babcia. Choc dla mnie obca juz baba,
                          Mimo wszystko babaka mojego syna.

                          Z żoną jest mi dobrze i jej też ale

                          No chyba ci tu o seks chodzi. Dla mnie "dobrze" oznacza w calej rozciaglosci, a
                          tu tego nie widze

                          właśnie to
                          > małe ale pozostanie już we mnie do końca życia i ja juz nic na to nie poradzę


                          Tutaj powinienes poradzic sie jednak psychologa. Nie mówie tego zlosliwie....
                          Mnie psycholog pomógl w pogodzeniu sie z pewnymi rzeczami. Naprawde spróbuj!


                          ona była przed tym wszystkim dla mnie ideałem wierzyłem jej bezgranicznie,
                          > kochałem bez opamiętania

                          Nie ma idealów!!! Nawet w milosci musimy byc czasem egoistami


                          Tamte czasy i tamta miłość już nie powrócą zostało to
                          > wszystko zabite przez jej zdradę.


                          Tamte czasy nigdy nie wróca. Nic nie wraca. Dlatego mówilam zbuduj od nowa. Nie
                          szukaj starego ale buduj od nowa. Tylko wtedy jest szansa.


                          Pozdrawiam Cie Marku!
                          Natasza
                          • griffon Re: Winne są dwie strony 12.10.04, 22:25
                            Nataszo nie poczuwam się do zdrady ponieważ moja żona wyprowadziła się z domu
                            na początku grudnia i od razu zamieszkała z kochankiem z którym miała romans od
                            lipca. Zabrała wszystko co było cenne w domu. Ja strasznie to przeżyłem miałem
                            ogromnę kłopoty ze zdrowiem przez pół roku musiałem zarzywać leki z powodu
                            załamania nerwowego. W styczniu poznałem młodą kobietę która pomogła mi sie
                            jakoś poskładać psychicznie i bardzo dobrze się stało ponieważ w lutym żona
                            oddała mi dzieci właściwie to synowie ja do tego zmusili poniewaz nie chcieli
                            mieszkać z mną. Ja jej w tym czasie nie traktowałem jako żonę ona zresztą mnie
                            też nie nazywała mężem. Opamiętała się dopiero w sierpniu i wróciła do domu
                            oczywiście bez kasy, złota, i do tego z długami ( mam rozdzielność więc to mnie
                            nie interesuje)Teraz między nami jest wszystko w porządku jest dobrą żoną i
                            matką a ja staram się być dobrym mężem i tak będzie ponieważ dla mnie rodzina
                            jest najważniejsza a to co ja czuje zostawiam dla siebie. Najważniejsze że
                            dzieci sa szczęśliwe spełniły sie ich pragnienia a ja na pewno nie zrobię
                            niczego co by mogło im przysporzyć cierpienia. Mam nadzieje że oni jak dorosną
                            własciwie ulokują swoje uczucia i nie będa musieli przechodzić tego co ja.
                            Pozdrawiam Marek
                            P.S.
                            Oni wcale nie tęsknia zwierzęciem które urodziło mi żonę wiedza że Babcie maja
                            jedną moją mamę. To coś zbyd wiele złego zrobiło mnie i moim synom aby za tym
                            tęsknić nawet moja żona od momętu powrotu do domu tylko raz do niej pojechała.
          • x_slawek Re: Winne są dwie strony 11.10.04, 13:04
            Szkoda, że żart który miał nieco rozładować atmosferę, wywołał taką burzę.
            Chodziłem po lesie i nawet nie zdawałem sobie sprawy jak narozrabiałem. Czasami
            tak bywa i dlatego warto zastanowić się, jak nasze zachowanie odbiera "druga
            strona". Na pewno o wiele mniej byłoby nieporozumień.

            dzisiaj już śmiertelnie poważny
            Slawek
            • kleczkowskabeata Re: Winne są dwie strony 14.10.04, 21:41
              A moze ktos mi powie kogo jest wina , jezeli chlop tylko spi, siedzi przed
              kompem, tv, a kobieta zasuwa jak maly samochodzik. A zapomnialm dodac ze facet
              czasami pobeka 9po jedzeniu0 zeby urozmaicic sobie zycie.
              • natasza39 Re: Winne są dwie strony 14.10.04, 22:46
                kleczkowskabeata napisała:

                > A moze ktos mi powie kogo jest wina , jezeli chlop tylko spi, siedzi przed
                > kompem, tv, a kobieta zasuwa jak maly samochodzik. A zapomnialm dodac ze
                facet
                > czasami pobeka 9po jedzeniu0 zeby urozmaicic sobie zycie.

                Ty jestes winna. Nie karm go, to nie bedzie mial po czym bekać!
              • virtual_moth Re: Winne są dwie strony 14.10.04, 22:47
                kleczkowskabeata napisała:

                > A moze ktos mi powie kogo jest wina , jezeli chlop tylko spi, siedzi przed
                > kompem, tv, a kobieta zasuwa jak maly samochodzik. A zapomnialm dodac ze
                facet
                > czasami pobeka 9po jedzeniu0 zeby urozmaicic sobie zycie.

                W większości wina kobiety, że:
                - wybrała sobie takiego chłopa
                - że pozwala się tak traktować

                Pozdrawiam
              • griffon Re: Winne są dwie strony 15.10.04, 08:34
                Beatko pozwoliłas sobie na takie jego zachowanie, ale można to zmienić zacznij
                pracowac nad mężem. Pozdrawiam Marek
                • gorniakela123 Re: Winne są dwie strony 15.10.04, 19:05
                  Pracowac to mozna na roli ale nie nad chlopem!!! Jak ktos jest zlosliwy to mu
                  juz nic nie pomoze
    • leeya Re: Wina zawsze leży po środu 15.10.04, 21:11
      Griffon, zawsze jak czytam Twoje wypowiedzi, to mam ochote podac Ci numer do
      mojego ex... Tez tak gadal, a potem zostawil mnie w osmym miesiacu ciazy...
      echhh... faceci...
      • griffon Re: Wina zawsze leży po środu 16.10.04, 12:21
        Leeya
        Jest pewna różnica ja nie tylko tak gadam ale również postępuje.
        Miłe drogie Panie każdy mężczyzna powinien znać swoje miejsce w domu od zawsze
        było tak że to kobieta decydowała jak ma fukcjonować rodzina. Skoro nie
        potraficie wyegzekfować od swoich partnerów tej oczywistej zasady to musicie
        się tego po prostu nauczyć.Krzykiem i awanturami do niczego nie dojdziecie to
        przynosi tylko odwrotny efekt. U mnie w domu jest jasny podział obowiązków
        ustaliliśmy to sobie już dawno jak cos jest nie zrobione to pada tylko pytanie
        Kto miał to wykonać i jest po rozmowie. Po co sobie komplikować życie przecież
        można wszystko ustalić raz a potem tylko sie tego trzymać. Pozdrawiam Marek
        • leeya Re: Wina zawsze leży po środu 16.10.04, 12:49
          pierdu, pierdu.... puste gadanie... Ja tez mysle, ze facet mnie zostawil, bo
          bylam magiera, ktora za duzo od niego wymagala. No wiesz.. uczciwosci,
          lojalnosci, takie tam gupoty.

          Moze jednak chcesz telefon do mojego exa??smile

          Pozdr,
          Leeya
          • griffon Re: Wina zawsze leży po środu 16.10.04, 13:28
            Podstawą związku jest uczciwość partnerów wobec siebie, ale to nie wystarczy
            wszystko musi być poukładane kazdy powinien wiedziec co należy do jego
            obowiązków. Nie mozna tylko brać trzeba równiez dawać miłość to poświęcenie się
            drógiej osobie nie wiem co było przyczyną rozpadu Twojego związku ale na pewno
            nie fukcjonował on poprawnie. Oczywiście nic nie usprawiedliwia Twojego exsa że
            Cię zostawił jak byłaś w ciąży skoro się zdecydowaliście na dziecko. Jeśli w
            związku pojawia się dziecko to trzeba za wszelka cenę utrzymać rodzinę.
            Pozdrawiam Marek
            P.S.
            Po co niby miałbym rozmawiać z Twoim ex?
            • leeya Re: Wina zawsze leży po środu 16.10.04, 13:47
              Mareczku, powodem rozpadu mojego zwiazku bylo to, ze moj ex jest starym
              satyrem, ktorego bardziej pociagaja jego wlasne studentki niz zuzyta
              dwudziestosiednilatka w domu. One nie musza prac, gotowac, pracowac... z nimi
              mozna wyskoczyc na piwko, a ta magiera domowa to kurde abstynentka. Z nia co
              najwyzej mozna bylo wyskoczyc do teatru, kulturalna sie znalazla.. ale po co??
              Juz 3 lata temu przestala byc jego studentka. A ze dzieki niej do tej pory nie
              wie, co to sa rachunki, gdzie je sie placi, ile kosztuje utrzymanie domu, jak
              sie zalatwia przedluzenie rejestracji samochodu, bilet lotniczy tudziez miliony
              spraw codziennych, to inna sprawa. Odszedl, bo w ciazy nie bylam juz taka pilna
              sluzaca... Zdazalo mi sie o zgrozo przedkladac swoje samopoczucie nad jego
              zachcianki. No wiesz, zamiast koldunow domowej roboty dostal kupowane, o
              zgrozo, a mial ochte na domowe!!

              Mareczku, na dziecko to ja sie zdecydowalam, a nie my. On nie chcial tego
              dziecka. Rzucil mi na odchodne .."szkoda, ze tego tez nie poronilas..." Teraz
              kreuje sie na SuperTate, ktory poza Mala swiata nie widzi, zakochany w niej do
              szalenstwa.

              reasumujac:
              Moja decyzja, moja sprawa, moje konsekwencje, ale tez i moje najwieksze
              szczescie pod sloncemsmile

              A co do Twojego gadania z moim eksem, to te teksty, ktore tu wsztawiasz o
              utrzymaniu rodziny za wszelka cene dla dzieci to w wiekszosci przypadkow
              powinni uslyszec nasi byli, a nie my. Bo widzisz, ja, a podejrzewam, ze
              wiekszosc dziewczyn tutaj, stanela na rzesach i zatupala uszami, zeby
              JasniePanowie wrocili, zeby dzieci mialy normalny dom... Tylko, ze oni olali
              nas i nasze dzieci oraz stworzenie im normalnego domu.

              Smutne, ale prawdziwe....

              Pozdrowionka,
              Leeya
        • ann_mart Re: Wina zawsze leży po środu 18.10.04, 10:54
          griffon napisał:

          > można wszystko ustalić raz a potem tylko sie tego trzymać

          Powtórzę za leeyą - pierdu, pierdu. Jesteś skarbnicą niewyczerpaną komunałów.
          Problem większości dziewczyn na tym forum polega na tym, że ustalili - tylko
          panowie się nie trzymali ustaleń. I jak stali się exami dalej się nie trzymają
          ustaleń. No ale to oczywiście wina koiet bo "Skoro nie potraficie wyegzekfować
          od swoich partnerów tej oczywistej zasady..."
          No to się wszyscy dowiedzieli - wina leży zawsze po stronie kobiety ( a nie po
          środku, jakby tytuł wątku wskazywał) - bo nie umiała wyegzekwować.
          I już mi wszystko opadło a nie tylko ręce.
    • basiakgs4 Re: Wina zawsze leży po środu 18.10.04, 13:28
      No cóż, tyle czasu już zmarnowałam na szukanie w sobie winy za rozpad mojego
      małżeństwa, że nawet nie chce mi się pisać.Wiem dzisiaj że moją największą winą
      było to , że wyszłam za człowieka praktycznie OBCEGO. Byłam taka głupia i
      naiwna , że aż się wierzyć nie chce.Matka mojego już byłego męża wmanipulowała
      mnie podstępem w ten związek.Nie będę pisać o szczegółach bo za dużo tego ,ale
      byłam poprostu niedoświadczona i miałam zbyt wielką wiarę w ludzi (szczególnie
      w ich słowa).Po ślubie dopiero dotarły do mnie opowieści rodzinne i cała prawda
      o tych ludziach. Była to zwyczajnie patologiczna rodzina gdzie, kłamstwa,
      konflikty z prawem, bijatyki rodzinne i ciąże u piętnastolatek były na porząku
      dziennym.Wiem, pewnie spytacie jak mogłam tego wcześniej nie
      zauważyć...poprostu mieszkaliśmy w różnych miastach i nie było nikogo kto mógł
      mnie przed nimi ostrzec. Odegrali przede mną mistrzowskie przedstawienie. Cel
      mojej teściowej- ożenić syna i "wyprowadzić z domu" ze względu na jego
      skłonności do alkoholu i awantur.
      Głupia głupia byłam. Ale to co wyprawiał po ślubie i urodzeniu córki nie było
      moją winą. NIE BYŁO.
    • dobrydzien Re: Wina zawsze leży po środu 18.10.04, 14:42
      czytam Twoje wypowiedzi i jestem zalamana , czy myslałeś co przedstawiasz swoim
      dzieciom , jaki obraz rodziny one mają?

      Zycie bez milości jest smutne i szare, bycie ze sobą dla dzieci najbardziej
      krzywdzi włanie dzieci

      Uważam, że powinniście się rozstać i przyznać się przed dziećmi, że wam nie
      wyszło razem.
      Jesteś słaby , nie masz odawgi odejść to nie biadol jaki z ciebie super ojciec.
      Jeszcze jedno nie wiem czemu nie widzisz, że krzywdzisz również swoją zonę ,
      ona też potrzenuje ciepła i miłości której od Ciebie dostać nie może.

      ogólnie jesteś beznadziejny



      • griffon Re: Podsumowanie 18.10.04, 18:01
        Nie wiem dlaczego ale cały czas niektórzy na tym forum twierdzą że nie kocham
        żony. Jestescie w wielkim błędzie ona jest jedyną prawdziwa miłością w moim
        życiu, a Kto raz kocha szczerze drugi raz kochać nie umie.Gdyby tak nie było to
        nigdy po tym wszystkim nie moglibyśmy być już razem. Okazuje jej uczucie, dbam
        o nią, staram sie aby było jak najlepiej. Jeśli chodzi natomiast o żonę to jak
        na razie nie mogę jej niczego zazucić mam nadzieje że tak juz bedzie na zawsze.
        Jedyny problem to brak całkowitego zaufania z mojej strony oraz obawa przed
        powtórką sytuacji jaka miała miejsce.Wszystko jest O.K. ale jest to małe ale o
        którym ja niestety nie mogę zapomnieć.
        • natasza39 Re: Podsumowanie 18.10.04, 18:50
          griffon napisał:

          > Nie wiem dlaczego ale cały czas niektórzy na tym forum twierdzą że nie kocham
          > żony. Jestescie w wielkim błędzie ona jest jedyną prawdziwa miłością w moim
          > życiu, a Kto raz kocha szczerze drugi raz kochać nie umie.

          Ładne... az sie poplakalam....
          To z Harlekina?

          A teraz co griffon napisal kilka wypowiedzi wczesniej...(we w tym samiusieńkim
          watku)....

          >Ja tylko dbam o swoje i moich dzieci interesy teraz to sie liczy Ja juz nie
          bedę w zyciu do końca szczęśliwy niech oni chociaż maja normalnę dzieciństwo i
          jak wyrosna na pożadnych ludzi i ja to zobaczę to bedzie moje szczęście. Żona
          zabiła we mnie prawdziwą miłość a bez niej człowiek nie może być do końca
          szczęśliwy


          No coments...
          Choć tyż ładne!
          Tyle tylko że nie z Harlekina, ale z ruskiej komedii.

          UPss!
          Sorry griffon, ale nie mogłam sobie darowac....+smile)))))))
          • kamila77 Re: Podsumowanie 18.10.04, 19:05
            I wez tu, kobieto, maluj paznokcie przy czytaniu forum, jak mozna zaczac walic
            reka w biurko przy niekontrolowanym smiechu smile
            • griffon Re: Podsumowanie 18.10.04, 20:17
              No i nadaj nie rozumiecie przynajmniej się starałem Wam wytłomaczyć ale z tego
              co czytam to nie za bardzo mi się to udało
              • kamila77 Re: Podsumowanie 18.10.04, 20:34
                Tloomacz nam dalej, tloomacz, ale nie tylko to ci sie nie udaje big_grin

                PS Kiedy rozpocznie sie proces beatyfikacji (jeszcze za życia) twojej żony?
              • natasza39 Re: Podsumowanie 18.10.04, 21:55
                griffon napisał:

                > No i nadaj nie rozumiecie przynajmniej się starałem Wam wytłomaczyć ale z
                tego
                > co czytam to nie za bardzo mi się to udało

                Ja rozumiem doskonale.
                Ty ja kochasz tylko nie mozesz przestac myslec o tym ze ona byla z kims innym.
                Tyle tylko, że "milosc Ci wszystko wybaczy" to piosenka ktora napisal facet aby
                zaspiewala ja baba, a nie odwrotnie.

                Zawsze juz bedziesz w łózku "we trójke" Ty, ona i on, bo jestes facetem i nie
                możesz zdzierzyc tego, że ci ktos inny "poletko uprawial".
                Ty to co innego! Ty w koncu robiles to bo ona pierwsza zaczela, a przeciez ty
                jestes chlop i musisz bo sie inaczej udusisz.
                Ale ona? Jak smiala?

                NA koniec musze cie pocieszyc, że z Toba wszystko w porzadku.
                Zasadniczo samce wszystkie tak maja.
                No, moze oprócz strusia, ale żaden z was nie chcialby byc strusiem.
                Lwem, tygrysem tak, ale strus?

                No wiec jak dla mnie to nie musisz tlumaczyc tylko nie pisz o MILOŚCI.
                Pisz szczerze, że Cie to boli i co Cie boli, ale nie opowiadaj o milosci.


                • griffon Re: Podsumowanie 18.10.04, 22:18
                  No w końcu Natasza po części zrozumiała o co mi chodzi ale tylko po części,
                  jest jeszcze obawa że to sie może powtórzyć oraz to że ja po tym wszystkim
                  dopuszczam możliwość zdradzania żony.
                  • natasza39 Re: Podsumowanie 18.10.04, 22:26
                    Z Nataszy jest stara dupa, co zna zycie po prostu...
                    I Natasza nie po "cześci" cie rozumie, bo tez nie wybacza zdrady.
                    Nie umię fizycznego wstretu przezwyciezyc.
                    Widzisz jak po zdradzie mojego slubnego i niby po przebaczeniu to z nim
                    robilam, to po prostu "czyłam" tamta.
                    Nic na to nie poradze taka juz jestem.
                    Tylko, że ja nie udawalam. Powiedzialam wprost, że zobacze, czy bede mogla.
                    Nie moglam... Rzygac mi sie chcialo!
                    Wiec Natasza cie rozumie!
                    A chec "zemsty" za zdrade i zrobienie mu tego samego tak żeby jego tez bolało
                    jest jak najbardziej ludzkie.
                    Tyle tylko, że ja nauczylam sie to artykułowac i mówie o tym
                    Po co do odruchów wymiotnych dorabiac ideologie?
                  • natasza39 Griffon!!!!!!! 19.10.04, 14:51
                    Wiesz gdzie lezy twoja wina?
                    Jestes szczery jak Żyd w geszefcie!
                    Po co na jednym forum piszesz ze nigdy juz po zdradzie nie bedzie jak dawniej,
                    a na drugim rżniesz frajera. Boisz sie M i A1?
                    No coż ... dwa niki, dwie osobowosci...
                    Mam mdłosci....
                    • griffon Re: Griffon!!!!!!! 19.10.04, 17:38
                      Zawsze na jednym i na drugim forum mam takie same poglądy na sprawy zasadnicze.
                      Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi chyba nie dokładnie przeczytałaś moje
                      wypowiedzi albo mylisz mnie z kimś innym na Forum W stronę Ojca jest wielu
                      Marków.
                      P.S.
                      Przecież to oczywiste że po przejściach juz nigdy nie będzie tak jak kiedyś
                      • natasza39 Re: Griffon!!!!!!! 19.10.04, 17:57
                        Zawsze na jednym i na drugim forum mam takie same poglądy na sprawy zasadnicze.
                        > Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi chyba nie dokładnie przeczytałaś moje
                        > wypowiedzi albo mylisz mnie z kimś innym na Forum W stronę Ojca jest wielu
                        > Marków.

                        Wiesz co Maruś... Ty jestes jeden jedyny w soim rodzaju. Taki Griffonek -
                        kutafonek. Naprawde trudno sobie pomylic twoje "oryginalne" okreslenia z
                        jakimikolwiek innymi.

                        Alez ja nie lubie tego rodzaju "oślizgłych" facetów.
                        I nie uwłaczaj mojej inteligencji, bo nawet jak mialabym IQ na poziomie kury,
                        to rozpoznalabym Twoje wypowiedzi, jak nie po delikatnych okresleniach którymi
                        darzysz tesciowa ile po bykach ortograficznych


                        > P.S.
                        > Przecież to oczywiste że po przejściach juz nigdy nie będzie tak jak kiedyś

                        Pewnie ze oczywiste, tylko powiedz ja tez na "ojcach".
                        Ty jednak starsz w gacie, zeby Cie "wszystkowiedzaca" nie zjechala, bo grasz
                        tam role świetojebliwego i dobrego Marusia tak wspanialego że nie dlugo
                        Twoj "fan club" tam zalożą.
                        A jak nie żalujesz ze z nia z powrotem jestes to po co tu wypisujesz te
                        pierdoly?



                        • smallm Re: Griffon!!!!!!! 25.10.04, 14:52
                          Natasza... podziwiam Cię... za cierpliwość w dyskusjach z tym panem big_grinbig_grinbig_grin

                          Buziaki smile
                          • iizaa Re: Griffon!!!!!!! 27.10.04, 09:55
                            Żona - lafirynad go zdradziła.

                            Ajemu biedaczkowi "po przejaściach" (skonam ze śmiechu) POMOGŁA pewna MŁODA
                            KOBIETA. Żona sie pusciła a on sobie TYLKO DAŁ POMÓC.

                            A jednak faceci to chory gatunek.

                            Ciekawe ile kobiet od tamtej pory mu Pomagało
Pełna wersja