Następna smutna historia???-baaardzo długie

11.10.04, 11:49
Witam,chciałabym podzielic się z wami moją historia, nie bardzo wiem od czego
zacząć więc może od początku...
Jestem mężatką od prawie 7 lat, mamy 2 dzieci, 6 letnia córcie i 3 letniego
synka. Byliśmy uważani wśród znajomych i całej rodziny za bardzo dobrą
parę.Trzymanie się za rączki,partnerskie układy (mąż dużo pracował na nasze
utrzymanie ja zajmowałam się domem i dziećmi),romantyczne kolacje, wypady do
kina,wyznania miłośći,wiersze pisane w smsach, przynoszenie kwiatów bez
okazji...
Przeszliśmy też wiele bardzo trudnych chwil,na początku ja kompletnie nie
tolerowana przez teściów,(nasz ślub odbył się bez ich obecności), następnie
próba odbudowania dobrych stosunków z teściową,która skończyła sie tym,że
wyrzuciła mnie z domu w zime z 5 miesięczną córcią.Takich przykłdów można by
mnożyc.Moja przebyta ciężka choroba,kiedy lekarze dawali mi na przeżycie
tylko 30%,nagła smierc mojej najlepszej przyjaciółki,która dla mnie skończyła
się nerwicą lękową.Mąż zawsze przy mnie był,wspierał, pomagał, wiem,że bez
niego nie dałabym sobie z tym wszystkim rady.
Można by powiedzieć,że idealny mąż,ale niestety...
ZAuważyłam jakieś niecałe 2 lata temu,że między nami dzieje się coś
złego.Coraz mniej rozmawialismy,coraz mniej było między nami
czułości.Próbowałam rozmawiac on twierdził,że to stres spowodowany kłopotami
finansowymi.Coraz więcej pracował,znikał z domu na weekendy twierdząc,że
wyjeżdża w interesach... Dziwnym trafem przewaznie podczas tych wyjazdów miał
wyłączona komórkę.
Aż nagle w tamtym roku stwierdził,że chyba będzie lepej dla nas jak się
wyprowadzi,bo nie chce mnie ranić więcej i on musi wiele rzeczy
przemysleć.SZOK.Oczywiście twierdził,że tu nie chodzi o żadną kobietę.Ja
niestety dowiedziałam się,że jest inaczej.Powiedziała mi to jednak
osoba,której niezbyt ufałam.Mąz zaraz na drugi dzień przyszedł skruszony,że
przeprasza,żebym dała nam jeszcze jedną szansę.Powiedziałam mu o tym,że wiem
że on ma kochanke,nawet wiedziałam kto to jest.On wszystkiego się wyparł,
chciałam mu wierzyć,stwierdziłam,że nie ważne,czy kogoś miał czy nie
naprawiamy swój związek i walczymy o nasze uczucie.Poprosiłam tylko, aby
zerwał kontakty z tamta panią.
Przez dlugi czs było super,na nowo stalismy się wspaniałą rodziną.Byłam
szczęśliwa.Ale szczęscie widocznie nie może trwac długo,sytuacja zaczęła się
powtarzac.Wyjazdy,praca do póżna, brak ochoty na sex,jego obojętność.Dwa
tygodnie temu wyprowadził się twierdząc to samo co rok temu.
Wypierał się do końca,aż zabawiłam się w detektywa i sama namierzyłam gdzie
mieszka i z kim.Ma kochankę od ponad roku.Podobno ją kocha,podobno chcę
układac sobie z nią życie,ale mówi to bez żadnego przekonania. Do rozwodu mu
się nie spieszy... Nie wiem co on czuje tak naprawdę i co planuje.
Planujemy iść do psychologa małżeńskiego,ale czy w tej sytuacji ma to sens?
Czy jeśli przestało mu zależec na mnie z tak błachych powodów to jest
jakikolwiek sens?
Kobieta z którą się związał jest juz po 2 rozwodach ma 10 letniego syna i
żyje w stałym związku od 8 lat z mężczyzną plus mój mąż na dochodne.Ja znam
ją, ona mnie,bywaliśmy u siebie.Nie ma żadnych zasad,przysięga małżeńska dla
niej nic nie znaczy...
Dla mnie taak wiele,ale czy jest sens ratować to małżeństwo???
Powiedzcie co myślicie na ten temat?
Co robić?
    • mamajulci Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 11:57
      Raz zrobił, drugi raz...będą też kolejne- takie jest moje zdanie...zawsze
      chcesz się bać???
      • doska_r Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 12:59
        Ten romans to jest jeden i ten sam trwający od ponad roku,ale nie to jest
        istotne.Istotne jest to czy jestem gotowa mu wybaczyć i zaufać? NIE WIEM!!!!
        I nie chce więcej się bać! Ale z drugiej strony nie jestenm w stanie zapomnieć
        tego wszystkiego co nas łączyło,jak było nam dobrze...
        Podobno ludzie błądzą i nie powinno się nikogo od razu przekreslać...ale gdzie
        jest granica między cierpliwością a głupotą?
    • an-da Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 12:17
      nas pytasz, czy jest obiektywny sens ratować wasze małżeństwo?
      a czy ty chcesz je ratować?
      czy twój mąż chce?
      nic nie piszesz o swoim gniewie...co ty tak naprawdę czujesz???
      • doska_r Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 12:55
        Jestem totalnie zagubiona.Straciłam wiarę w miłość, zaufanie,szczęście.Nie
        wiem,czy jest sens ratować to co zostało tak brutalnie zburzone. Czuje się
        zgwałcona,zdradzona,zdeptana...
        nie wiem,czy będę w stanie mu zaufać,czy jesli zrobił to raz czy zrobi to
        następny. Nie wiem czy mu wybaczę...
        Mnóstwo pytań bez odpowiedzi....
    • asmielaczek Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 13:20
      Przeczytałam kiedyś, ze "stare arabskie porzekadło ludowe mówi,
      ze wszystko co zdarza się raz, może juz nie przydarzyć się nigdy wiecej, ale
      to, co zdarza się dwa razy zdarzy się na pewno i trzeci"

      Kiedyś ten tekst pomógł mi podjąc wazne decyzję - i sprawdziło się.
      Ale myślę ze najistotniejsze jest to co Ty myślisz, czujesz i jak oceniasz
      sytuację. Powodzenia
      ania
      • doska_r Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 13:38
        A jeśli nie dam mu teraz szansy to do końca życia będe sobie zarzucać,że nie
        zrobiłam wszystkiego???Że może nasz związek ma jeszcze szanse przetrwać?
        • asmielaczek Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 13:53
          To sama już sobie odpowiedziałaś,
          jeśli masz na tyle siły zeby walczyć, potrafisz wybaczyc i zapomnieć to
          działaj, tylko czy Twój mąz chce do was wrócić?
          Najważniejsze zebyś o Ty była pewna ze zrobiłas wszystko by było oki, wtedy
          będziesz mogła spokojnie zyć nie obwiniając siebie.
          Trzymaj się i powodzenia
    • dobrydzien Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 14:44

      to nie wygląda na przelotny romans, tylko równoległy związek z inną kobietą,
      nie sądzę aby twój mąż chciał ratować wasz związek, jeśli on cię już nie kocha
      tylko niepotrzebnie poranisz siebie przeciąganiem takiej sytuacji,

      wszyscy wiemy że zdrada boli ale szczerośc przed samym sobą i tak jest
      najlepsza jesli Cię nie kocha pozwól mu odejść
    • mamajulci Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 15:01
      Mój ex miał rok kochankę, podejżewałam, lecz się wypierał...też znajomi
      myśleli, że jesteśmy dobrą parą, bo nikt nie widział tego co dzieje się
      naprawdę, może nikt nie chciał widzieć.Jak wkońcu zdecydowałam się odejść (nie
      było proste-byliśmy prawie 10 lat i mieliśmy 1,5 roczną córeczkę, która w
      dodatku była po operacji serduszka)przyznał się, że miał kochankę, raz chciał
      pozwolić mi odejść, to znów robił wszystko bym została- miotał się. Jednak
      teraz wiem, że podjęłam słuszną decyzję- on miał już kilka panienek odkąd jest
      sam, zażywa narkotyki, alkohol, obraża mnie i nastawia córcię przeciwko
      partnerowi- jak dziś wyglądałoby nasze życie gdybym nie odeszła? zapewne nie
      ciekawie.
      Jednak decyzję musisz podjąć sama- tylko i wyłącznie- broń Boże nie próbuj
      kolejny raz tłumaczyć swojego męża przed wszystkimi i samą sobą ( wiele kobiet
      popełnia ten błąd. Spróbuj spojrzeć na wszystko z boku jak obca osoba- będzie
      Ci łatwiej ocenić sytuację...Powodzenia- Basia
      p.s. jeszcze jedno- ja nie potrafiłam przebaczyć tego, że mówił, że mnie kocha,
      szedł ze mną spać, a potem przychodził z nią do naszego łóżka, była w naszej
      kuchni, w naszej łazience- rok kłamstw...
    • mamajulci Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 15:04
      Mój ex miał rok kochankę, podejżewałam, lecz się wypierał...też znajomi
      myśleli, że jesteśmy dobrą parą, bo nikt nie widział tego co dzieje się
      naprawdę, może nikt nie chciał widzieć.Jak wkońcu zdecydowałam się odejść (nie
      było proste-byliśmy prawie 10 lat i mieliśmy 1,5 roczną córeczkę, która w
      dodatku była po operacji serduszka)przyznał się, że miał kochankę, raz chciał
      pozwolić mi odejść, to znów robił wszystko bym została- miotał się. Jednak
      teraz wiem, że podjęłam słuszną decyzję- on miał już kilka panienek odkąd jest
      sam, zażywa narkotyki, alkohol, obraża mnie i nastawia córcię przeciwko
      partnerowi- jak dziś wyglądałoby nasze życie gdybym nie odeszła? zapewne nie
      ciekawie.
      Jednak decyzję musisz podjąć sama- tylko i wyłącznie- broń Boże nie próbuj
      kolejny raz tłumaczyć swojego męża przed wszystkimi i samą sobą ( wiele kobiet
      popełnia ten błąd. Spróbuj spojrzeć na wszystko z boku, jak osoba bezstronna-
      będzie łatwiej w ten sposób ocenić sytuację. Nie śpiesz się- każda decyzja nie
      jest łatwa.
      p.s. jeszcze jedno- ja nie potrafiłam przebaczyć tego, że mówił, że mnie kocha,
      szedł ze mną spać, a potem przychodził z nią do naszego łóżka, była w naszej
      kuchni, w naszej łazience- rok kłamstw...
      • doska_r Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 16:34
        Mój mąż nie ćpa i nie pije,ale może tylko taka jest między nimi różnica, mimo
        wszystko chyba spróbuje...
        pozdrawiem Dorota
    • sokka Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 15:34
      ja bym spróbowała.
      powodzenia
      • marcepanna nie masz zadnych szans 11.10.04, 16:02
        NIC OD SIEBIE MU NIE DALAS PROCZ SEKSU I WYCHOWANIA DZIECKA
        masz idealnego meza ale tylko bralas od niego, w koncu sie skonczylo
        kiedy ty chorowalas on cie wspieral, kiedy ty mialas problem on cie wspieral itd
        a kiedy ty go wspieralas w jego problemach i cos dalas?
        pomoglas mu kiedykolwiek w czymkolwiek?

        biedny facet
        • doska_r Re: nie masz zadnych szans 11.10.04, 16:13
          Ty mówisz poważnie czy sobie ze mnie żartujesz?
          Wspierałam go jak tylko mogłam,zawsze i wszędzie, bylam największą
          powierniczką.Wiedzial,że oprócz żony i kochanki ma we mnie przyjaciela. Dlatego
          nie rozumiem co sie stalo? Nie ukrywam,że podczas choroby a trwało to troche
          nasze życie seksualne spadło na dalszy plan i to jest jedyne co moge sobie
          zarzucić!!!
        • mamajulci Re: nie masz zadnych szans 11.10.04, 22:01
          Ty chyba oszalałeś, skąd możesz wiedzieć, czy Ona nic mu nie dała...
        • natasza39 Re: nie masz zadnych szans 12.10.04, 00:09
          >NIC OD SIEBIE MU NIE DALAS PROCZ SEKSU I WYCHOWANIA DZIECKA
          >masz idealnego meza

          Wiesz marcepanno, jak czytam twoje wypowiedzi to przypomina mi sie czesto
          niejaka Martha z forum "w strone ojca".
          Filozofia polegajaca na "włażeniu facetowi do dupy" jest może i dobra w
          przypadku zwiazków sado-macho,
          ale dla mnie i wiekszosci normalnie myslacej ludzkosci zwiazek to partnerstwo.
          Zauwaz ponadto, że autorka postu nie gloryfikuje sie i nie wybiela i z jej
          postu nie wynika nawet ze maz to zimny drań. W przeciwienstwie do wielu tutaj
          postów, w których praktycznie nie ma opisów tego co bylo dobre w zwiazku tylko
          to co zle, ona wlasnie dostrzega te dobro, a zatem musiało tam byc partnerstwo.
          Mało tego nawet go usprawiedliwia w pewnym sensie.
          Ten maz autorki postu to nie jakis zepsuty gnojek ale raczej zagubiony facecik.
          Ona go nawet broni.
          Ale zeby zinterpretowac ta wypowiedz jako opis idealu meza trzeba sie jednak
          posunac do NADINTERPRETACJI wypowiedzi.
          Do takiej nadinterpretacji i braku krytycyzmu oraz posadzanie autorki o bierna
          postawe w zwiazku, stawianie jej w roli "bioracego" a nie partnera, moze
          posunac sie tylko jakis homoseksualista nie cierpiacy kobiet wogole, stara
          panna zazdroszczaca kazdej babie kazdego faceta, czy tez zboczona masochistka
          uwazajaca ze kobieta ma tylko dawac i nie wymagac.
          Kim jestes zatem marcepanno?



          • doska_r Re: nie masz zadnych szans 12.10.04, 12:32
            Nataszo bardzo dziękuję za te słowa.Podbudowały mnie ,bo zaczęłam myśleć,że to
            ze mną jest tu coś nie tak...
            POzdrawiam
            Dorota
      • doska_r Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 16:17
        Dzięki, wiesz stwierdziłam,że jeżeli nie znajdzie się tu ani jedna osoba,która
        stwierdzi,że jest jakakolwiek szansa na uratowanie naszego uczucia a nie
        związku bo o to mi chodzi,bo jeśli będzie uczucie to i związek też,to się
        poddam.I nie będę walczyc.Może rzeczywiście jest o co walczyć??
        Pozdrawiam
        Dorota
        • kamila77 Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 22:03
          Bombowe wyjscie z klopotliwych sytuacji - uzalezniac swoje postepowanie od
          tego, co obcy ci ludzie napisza w necie. Nie latwiej rzucic monetą?
        • natasza39 Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 22:14
          Nie jest wazne co my myslimy tylko czego TY chcesz!!!
          Jesli umiesz przezwyciezyc fizyczny wstret przed tym ze on byl z kims innym i
          kochal sie z toba i z nia w tym samym czasie, jesli potrafisz mu z powrotem
          zaufac, jesli go dalej kochasz, jesli potrafisz nie wracac do tego co bylo to
          spróbuj. Juz nigdy nie bedzie tak jak kiedys, bedzie juz inaczej, z tego musisz
          zdac sobie sprawe ale jesli jestes na tyle odwazna i zdeterminowana, zeby
          spelnic te warunki to tak - spróbuj ratowac małzeństwo.
          Lecz jesli bedziesz mu przy kazdej klotni wypominac zdrade, jesli nie potrafisz
          mu zaufac , sprawdajac na kazdym kroku czy cie nie oklamuje, jesli nie kochasz
          go bardziej niz siebie samej, jesli nie pragniesz z nim byc bo dlatego ze
          to "ten jeden jedyny" a nie jestes z nim tylko dlatego ze boisz sie byc sama,
          to lepiej odejdź.
          Juz pisalam to griffonowi ale napisze i Tobie:
          Rodzina to nie mama + tata + dzieciaki pod jednym dachem,
          RODZINA to milosć + zaufanie + to cos dla którego zawsze do domu sie chce
          wracac.
          Nie ratuj zwiazku w ten sposób ze to TY chcesz ratunku. Ratuj go tylko wtedy
          gdy OBOJE bedziecie tego chcieli.
          Inaczej stworzysz POZORY a nie prawdziwi ZWIAZEK
          • annoda Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 11.10.04, 23:09
            pomyśl nad tym co napisała ci natasza
            niegłupio gada...
            zgadzam się z tym w zupełności.
            • doska_r Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 12.10.04, 12:40
              Uważam,że Natasza jest bardzo mądrą kobietą i zgadzam się z nia w 100%. Dla
              mnie związek to przede wszystkim zaufanie, dlategoteż tak bardzo jestem
              rozbita. Musi napewno minąć trochę czasu,żebym mogła spojrzec na całą sytuację
              mniej emocjonalnie.I dopiero wtedy podejmowac decyzje.Nie mniej jednak
              trzymajcie dziewczyny za mnie kciuki i dziękuję za wszystkie posty.
              Pozdrawiam
              Dorota
    • grey-pippin Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 12.10.04, 04:01
      Kazdy czlowiek moze przezyc calkowity kryzys i sie pogubic, czlowieka zawsze
      mozna skraslic w kazdym momencie, na zawsze i nieodwolalnie. To co i komu sie
      wybacza, to inna historia. Zdrada nie dla kazdego znaczy to samo i nie zawsze
      wazy tyle samo.
      Jesli na przeciwszali do tej zdrady nic nie mozna polozyc jest inaczej niz
      mozna wiele. Jesli jest o co walczyc trzeba walczyc, jesli to donkichoteria
      trzeba przejzec na oczy.
      Nigdy nie ma jednej odpowiedzi nawet dla tej samej pary, wszyscy sie zmieniamy
      caly czas i wszystko wokol nas tez, wszystkie emocje te dobre i te najgorsze
      moga nas w zyciu dotknac, ale my tez mozemy zdecydowac ktore z nich nadawac
      beda mu bieg.
      Tyle ludzi ogladajac sie wstecz zaluje swoich decyzji, nie rozumie jak to
      mozliwe ze dali soba kierowac emocjami, ktorych nawet cien nie zostal w nich
      obecnie. Dlatego co nagle to po diable, daj sobie czas na podjecie decyzji w ta
      czy inna strone, ale mysl dlugo, az zostana same czyste uczucia, bez emocji, az
      bedziesz pewna, a wtedy nigdy nie bedziesz zalowac niczego co zrobilas.
      • an-da Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 12.10.04, 13:15
        zdrada nie dla każdego znaczy to samo...
        zapytaj siebie, ile to dla ciebie znaczy???
        i zapytaj siebie, co musiałby zrobić, by ci zadośćuczynić???
        miłosierdzie (i miłość) to nie wybaczanie każdego zła, to stworzenie drogi do
        poprawy...
        no i oczywiście on musi chcieć naprawić krzywdy, które ci wyrządził
        ale to musi zostać otwarcie powiedziane między wami...
        wybaczyć, a potem sprawdzać każdy powrót i telefon... to związanie, a nie
        związek
        • alicja0 Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 14.10.04, 22:12
          doska-r: a ja bym spróbowała przeczekać. Jeśli kochanka Twego męża ma już
          trzeciego stałego partnera, którego aktualnie zdradza z Twoim mężem, to nawet
          jeśli Twój mąż da się wciągnąć w ten układ, to po jakimś czasie wyjdzie mu to
          bokiem. Za jakiś czas zatęskni za normalnym domem, który miał z Tobą. Może
          wydaje mu się dziś, że z nową kobietą będzie jakoś łatwiej, inaczej,
          świeżej..Niestety, czy stety - nie będzie. Powtórzą się te same problemy, z
          jakimi wszyscy się muszą borykać w swoich małżeństwach. I wydaje mi się, że
          wówczas Twój mąż dostrzeże, że wcale nie zmienił nic na lepsze, a żyje z inną
          kobietą i jeszcze utrzymuje jej dziecko (a także zapewne i Wasze, bo w
          przypadku utrwalenia tego odejścia zapewne postarasz się o alimenty od niego).
          Na Twoim miejscu nie udawałabym, że wszystko OK, ale też nie zrywałabym
          zupełnie z mężem. Jeśli sytuacja się przedłuży, postarałabym się o separację i
          alimenty od męża. To da mu do zrozumienia, że nie godzisz się ze zdradą. A
          zarazem, dla samej siebie - nie zamykasz furtki. Jak rozumiem, Twój mąż nie
          zdradza Cię z różnymi kobietami, ale jest to jego pierwsza taka sytuacja, którą
          będzie musiał jakoś wyjaśnić. Nie pozwól na trwanie w zawieszeniu zbyt długo
          (stąd moja propozycja separacji), ale też uważam, że nie są stracone wszystkie
          szanse na odbudowę waszego małżeństwa. Jeśli mąż sam zrozumie, że zrobił bardzo
          głupio i źle, i będzie chciał wrócić, to może wasze małżeństwo nie będzie już
          takie jak kiedyś, może odbudować zaufanie będzie bardzo trudno, ale mimo to
          może być to nawet szczęśliwe małżeństwo, które przetrwało nawet takie huragany.
          Znam małżeństwo, gdzie kobieta rozwiodła się z mężem po jego zdradzie i choć
          mąż chciał wrócić, to wytrwała w tej decyzji do końca. Teraz po kilku latach od
          rozwodu mówi, że była głupia, bo czas leczy rany i mogłaby z nim żyć dalej. To
          taka jej refleksja - nie każdy wybaczy zdradę, ale sądzę, że też zależy to od
          tego jaka to była zdrada, jaki to był facet.
          Inne, dobrze znane mi małżeństwo: również rozwiedli się i kobieta kategorycznie
          zerwała z nim kontakt. Po kilku latach, była szansa na powrót - on zrozumiał,
          że zrobił bardzo źle, ale ona zaparła się w swym honorze. I cóż, teraz każde
          żyje oddzielnie, wcale nie są szczęśliwi i w rozmowach z nimi widać, że żałują
          tej walki ze sobą, kłótni, definitywnego rozstania. Nie zrozum mnie źle - nie
          tłumaczę zdrad mężów, że trzeba czekać na nich z otwartymi ramionami - zrobili
          wielkie świństwo, rozwalili swoją rodzinę i całe zaufanie w nich pokładane.
          Tylko, że jeśli facet był normalny, nie latał za każdą kobietą, potrafił
          angażować się w dom, opiekę nad dzieckiem - był ojcem rodziny, to jeśli taki
          facet zdradza, bo nagle sam nie wie czego chce, to moim zdaniem, jest jeszcze
          mała, ale jest szansa, że da się taką rodzinę odbudować. Dlatego z jednej
          strony nie udawałabym, że wszystko OK, gdy nie jest OK (zresztą to tylko
          pogorszyłoby sytuację, wojna nerwów i brak szacunku do samej siebie) i
          wystąpiłabym o separację. Ale poczekałabym nawet kilka lat i próbowałabym
          odbudować rodzinę. Bo co mi da, że powiem "to jego wina" i przekonana o własnej
          słuszności, będę musiała układać sobie życie od nowa.. I kto mi zagwarantuje,
          że nowy mąż nie zaaplikuje mi takiej samej porcji doświadczeń.. Przecież nie
          wyszłaś za faceta, o którym od razu można byłoby powiedzieć, że to drań. A
          więc.. kto zagwarantuje, że nowy, równie dobry mąż, nie zrobi tego samego?
          To tylko moje zdanie - zrobisz jak uważasz.
          • doska_r Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 15.10.04, 12:37
            Rozmawiałam z mężem wczoraj stwierdził,że nie jest szczęśliwy i że zdaje sobie
            sprawę z tego z jaką kobieta się związał(niestety wiele osób ma o niej bardzo
            złe zdanie, w skrócie kwitują to jednym słowem- szmata).Twierdzi,że nie
            oczekuje ode mnie ani wybaczenia,ani tego żebym mu zaufała,ani żebym na niego
            czekała,bo nie ma do tego prawa.Chcę,żebym zajęła się soba i dziecmi a on w tej
            chwili koncentruje się także na dzieciach i pracy (podobno ma szanse
            awansować).Sam zaczął tę rozmowe ja do niczego go nie zmuszam,ani nie
            namwiam...Z drugiej jednak strony mieszka z nia dalej.(jej dziecko mieszka w
            innym mieście z jej stałym facetem facetem).Nic z tego nie rozumiem,jestem
            totalnie zagubiona i nie mam pojęcia o co temu człowiekowi tak naprawdę
            chodzi...
            Czy wszyscy faceci to tchórze,którzy nie sa w stanie podjąć decyzji? Czekający
            na to,że jakoś to będzie....
            • natasza39 Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 15.10.04, 13:27
              Czy wszyscy faceci to tchórze,którzy nie sa w stanie podjąć decyzji? Czekający
              > na to,że jakoś to będzie

              Obawiam sie ze wiekszosc tak mysli, ze jakos to bedzie i niestety wiekszosc
              chcialoby miec ciastko i zjesc ciastko.
              Tobie sie na dodatek trafil jakis wyjatkowo głupi, albo perfidny egzemplarz.
              Skoro wie ze zyje ze "szmata" i ponoc nie jest szczesliwy, to po co z nia jest.
              Albo sam nie wie czegoi chce, albo co bardziej prawdopodobne po prostu mysli,
              że na tymczasem cie takim stwierdzeniem uspokoi, a potem to jakos samo sie to
              wszystko ulozy.
              Niektórzy faceci niestety nigdy nie dorastaja....
              • doska_r Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 15.10.04, 14:02
                Nataszo niestety mnie właśnie trafił sie taki model....
                Dowiedziałam się właśnie,że kobieta mojego mężą ma dziwne znajomości z nie
                grzecznymi panami!Jestem przerażona!!
                Czy mój mąż się nie wplątał w jakies dziwne interesy??
                • sjanna Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 15.10.04, 21:18
                  Dosko,
                  jeżeli mogę się dołączyć - mam wrażenie, że obydwoje w tym momencie nie wiecie,
                  co będzie dla każdego z Was dobre. Może warto spróbować to poukładać z pomocą
                  specjalisty? (Zdaje się, że pisałaś na początku o zamierzonym spotkaniu z
                  psychologiem.) Ja to gorąco polecam, często można spojrzeć wówczas w
                  nieoczekiwany (choć przecież nie obiektywny!)sposób na problem. A poza tym,
                  jeśli to będzie porządny psycholog, mąż nie wymiga się od jasnej odpowiedzi,
                  (jeśli już sam ją pozna). No i w ogóle jeżeli zdecyduje się iść, to będzie
                  znaczyło, że jest zdecydowany wyjść z tego bagna. Poza tym podpisuję się obiema
                  rękami pod tym, co napisały wcześniej dziewczyny - szczególnie dwie długie
                  wypowiedzi: Nataszy i ... nie pamiętam w tej chwili czyja.
                  Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, bądź odważna i ratuj to, co możesz uratować,
                  w najlepszy dla Ciebie sposób. Masz na pewno dobrą podstawę, żeby ratować -
                  historię Waszego związku - tylko wiadomo, że teraz tym bardziej boli.
                  • doska_r Re: Następna smutna historia???-baaardzo długie 16.10.04, 12:07
                    Dziekuje wam wszystkim za dobre słowa,wiele to dla mnie znaczy w tak trudnych
                    dla mnie chwilach.
                    Propozycja pójścia do psychologa wyszła od mojej teściowej,mąż niestety nie
                    wierzy w tego typu usługi porównując je mniej więcej do czarów i wróżek...On
                    chciałby recepty,ale niestety nikt mu jej nie da...
                    Juz wiele rzeczy zostało powiedzianych a jeszcze więcej zrobinych,czasu cofnąc
                    sie niestety nie da,musimy obydwoje tylko bardzo chcieć naprawiac wyrządzone
                    krzywdy.Ale czy to jest wlaśnie to czego on chce...po prostu nie wiem...
                    Pozdrawiam was wszystkich
                    Dorota
Inne wątki na temat:
Pełna wersja