obiektywne sądy?

15.10.04, 05:28
jestem po ostatniej sprawie rozwodowej
maz znalazł kochanke, odszedł do niej, zostawiając mnie z półrocznym dzieckiem
chciałam z orzekaniem jego winy...niestety, sad stwierdzil, ze wina także
lezy po mojej stronie bo:
- skoro maz był zazdrosny w trakcie mażeństwa powinnam unikac spojrzeń
mężczyzn, rozmów z kolegami w pracy ( niestety mam samych facetów) i pewnie
wrrr...przenieśc się do zakładu krawieckiego gdzie pracują same baby (
nadmienie róniez, ze mąz wymyslil sobie, ze miałam romanse i go zdradzalam,
nawet dwóch nieznanych mi świadków sie znalazło widzacych jak flirtowałam ( o
zgrozo...w 7 mies. ciąży wtedy mialam być)
- po porzucenieu ( a mineło juz 1,5 roku) poszłam z kumplem na wesele jako
towarzysząca osoba, oraz dzwoniłam do niego
fakt, miał też bardziej wyszczekaną adwokat

jego wina oczywiście też jest, a jakże , śad to podkreślił, nie podreślil
natomiast mojej walki o związek, jakbym olała rodzinę
wspomnę tez o fabrykowaniu dowodów w postaci rozmów z gg - wydruk z worda
typu "justyna ....." "pan x....." zero numerów, tu podpowiedź dla szukajacych
dowodów...sąd to przyjął, a nawet moje nazwisko tam nie padło, a rzekomy mój
bliski znajomy odnalazł męża i dal mu to, natomiast nie chca ujawnić go,
adwokat męża prawie krzyczała że zabrania mu mówić nazwiska

kolejna sprawa...to juz szczyt chyba, nakazano mi jeździć z dzieckiem i mężem
do byłych teściów bo dziecko powinno mieć kontakty z dziadkami...noo dziecko
tak, tylko że dziecko z mamą było w styczniu, a dziadkowie od tamtej pory
zero kontaktów telefonów, odwiedzin, mimo, ze przyjeżdżają do córki
mieszkającej 1,5 km od nas, nie wspominając o braku zaproszenia na święta ( w
sumie źle nie jest bo jedynego wnuczka zobaczyli jak ojciec go przywiózł gdy
mały miał 4 lata a mieszka od nich 15 km, gdzie oni w jego miejscowości
bywali)

nie wiem co w sumie teraz robić, nawet usnąc nie moge, powtarza sie koszmar
sprzed 1,5 roku
a sądy podobno są promatczyne, ciekawe gdzie
dylemat...odwoływać się, czy nie?
za stoi fakt mojej dumy, własnego ja, żalu, próby potwierdzenia własej
wartości, udowodnienia czegoś, nie pozwolenia sobie na robienie ze mnie
szmaty, kiedy mówi mi sie 2 tyg wcześniej jak mu sie ze mna dobrze układało,
jaki był szczęsliwy,a w sadzie co innego, dowiedzenia prawdy,
przeciw, 150 km w jedną stronę do sądu, koszta w sumie mały pryszcz, nerwy,

moze mi ktoś pomoze, mialam pustke w głowie a tera zkłębi mi sie tysiąc
pomysłów co zrobic, jakie znowu dowody zbierać...
pomóżcie bo oszaleję
    • elaw2 Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 07:49
      Przykro mi, że tak to u Ciebie się potoczyło. Ja jestem po trzeciej sprawie,
      też z orzekaniem o winie i już boję się co będzie na czwartej. Po ostatniej
      bytności w Sądzie wyłam chyba z dwie godziny. Usłyszałam, że pić można i nie
      jest to powodem do orzekania o winie, moje chodzenie na Al-on i terapię dla
      ofiar przemocy w rodzinie zostało potraktowane jako przyczynianie się do picia
      męża a na koniec dostałam obuchem w łeb stwierdzeniem, iż to mnie może zostać
      zabrana trzyletnia córeczka i to ja będę mogła ją odwiedzać raz w miesiącu!
      Nadmienię, że tatuś nie daje na dziecko grosza i prawdę mówiąc ma ją głęboko w
      d.... Choć przed sądem zgrywał wielce pokrzywdzonego. Widzę, że bez dobrego
      adwokata rady sobie nie dam. Twoja "druga połówka" miała dobrego adwokata. A
      czy Ty też miałaś? Jesteś już po rozwodzie i to Ty musisz sobie odpowiedzieć na
      pytanie czy chcesz dalej walczyć, czy odpuszczasz. Mam jeszcze pytanie czy dużo
      płaci się za rozwód bez orzekania. Ja nie zarabiam kokosów i boję się, że kwota
      może być zawrotna. Smutne te nasze sądy. Życzę dużo siły. Pozdrawiam. A ten
      flirt w siódmym miesiącu rozbawił mnie do łez.
    • elaw2 Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 07:58
      A jeszcze o kontaktach z teściami. Moja teściowa oraz rodzina męża olała mnie i
      rybkę całkowicie. Nawet na jej urodziny nie zadzwonili a brat męża i jego żona
      to chrześni Kasi. To pewnie kara za to, że ośmieliłam się odejść od męża. Sąd
      nakazuje ale wcale nie musisz się do tego stosować! Rób jak uważasz. W końcu
      rodzina twojego byłego też mogłaby zrobić jakiś krok w kierunku wnuka. Ja
      zabiegałam o kontakty, ale ile można się poniżać.Raz jeszcze dużo siły życzę i
      zobaczysz dziś będzie lepiej a jutro jeszcze lepiej.
    • california_dreaming Odwołuj się 15.10.04, 08:39
      Jak się nie odwołasz to dasz się skrzywdzić i zawsze będziesz miała poczucie
      bycia ofiarą, już nie tylko jego ale też społeczeństwa.
      Koniecznie wez też adwokata. Zabawa się skończyła, idz na całość. Do sądu
      przywdziewaj swoja zbroje złości. Potem tę zbroje zdejmuj.
      Samej sobie i dziecku jesteś winna żeby jeszcze z siebie trochę siły do tej
      walki wykrzesać.
      Pociesze Cię że moja walka trwa już 3,5 roku i może jeszcze potrwać z rok.
      Trzymaj się, jeszcze dasz radę!
    • kamila77 Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 08:54
      Justinko, co ja ci moge powiedziec, trzymaj sie. I odwoluj sie, jesli czujesz
      taka potrzebe. Adwokat koniecznie.
      Zaczynam myslec, ze moj rozwod to byla bułka z masłem.
    • bob_dinozaur Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 09:36
      Zawsze mnie smieszylo kiedy dwoje doroslych ludzi bawi sie przed sadem w
      udowadnianie kto jest bardziej be i jeszcze w dodatku sami za to placa calkiem
      sporo. Dzieki takim ludziom palestra ma sie dobrze. Jesli nie chodzi o pieniadze
      (alimenty na siebie w przypadku orzeczenia winy), to nie bardzo rozumiem po co
      ta cala awantura. Chcecie sie rozwiesc to sie rozwiedzcie, jakie znaczenie ma
      kto kogo i dlaczego? Daj sobie spokoj z ta piaskownica, pomysl lepiej co dalej.
      Co zrobic zeby dziecko wyszlo z tego wszystkiego jak najmniej pocharatane
      psychicznie.
      • grey-pippin Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 11:00
        To rzeczywiscie smieszne "kiedy dwoje doroslych ludzi bawi sie przed sadem",
        problem w tym jesli ktos zaczyna sie bawic twoim kosztem i w zywe oczy lgac,
        wybacz jesli ktos publicznie uzylby choc jednego przeklamania, dostarczal
        falszywe dowody i oczernial mnie, zrobilabym wszystko zeby dostal za to
        porzadna nauczke, i nie wazne czy to bylby maz, znajomy czy upierdliwy sasiad,
        co innego umiec rozsatac sie w umiarkowanym pokoju i z szacunkiem, a co innego
        skakac po kims i smiac mu sie w twarz.
        • justinka_s Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 11:46
          dzięki za podtrzymanie mnie na duchu, myslalam, zeby sie poddac
          ale pomyślałam sobie o córce, co bedzie za 15 lat, mozę mi przeciez
          powiedzieć "mamo, to przez ciebie tata odszedł" do teog też mi potrzebna wina
          orzeczona przez sąd, na alimentac mi nie zależy
          mozę to śmieszne moje tłumaczenie, ale do cholery ile mogę dac się robić w
          wała, brzmią mi słowa jego przed pierwsza spraą gdy adwokat proponuje mi ugode
          i zwrot kasy a potem jego pyta, "to co próbujemy udowodniac jej wine" maż
          zmarnowany "próbujemy"
          dopięli swego
          sorry, dwoje ludzi sie chce rozstać, ja nie chciałam postawil mnie przed faktem
          dokonanym, gdyby umial na tym poprzestać a nie regularnie nasyłać na mnie
          policję , prokuratora, prasę, i buntować swoja rodzinę to oka, mogłabym pójść
          na ukłąd, a tak, dlaczego mam mu darować????
          bede sie odwołyywać to pewne, dziś już jestem w lepszym nastroju, mimi snu 1,5
          godzinnego
          pozdrawiam, dzięki za podpowiedzi
          • amfenix Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 12:28
            A ja mimo ewidentnej winy exa dałam mu rozwód bez orzekania.I tak trwało to dwa
            lata i tak straciłam kupę pieniędzy na adwokata i kupę nerwów.Gdybym wiedziała
            jaki spokój ogarnie mnie po ostatecznym rozwiązaniu sprawy, jak odmieni się
            moje życie,dałabym mu rozwód na pierwszej rozprawie.Justynko, nikt za parę lat
            nie będzie pamiętał i wnikał co było na rozprawie, co powiedział sąd, jak ex
            się wygłupił i jak cię uraził.Ja też się nasłuchałam.Ale pokazałam klasę.Na
            pytania czy mąż panią zdradzał odpowiadałam prosze spytać męża,jako przyczynę
            rozpadu podałam ogólną niedojrzałość i załamanie psychiczne exa na skutek
            niemożności osiągnięcia życiowych celów. Pomijałam milczeniem oskarżenia
            wysuwane w moją stronę, kłamstwa i oszczerstwa.Sąd pochwalił nas na koniec za
            bardzo spokojny i kulturalny rozwód i obarczył opłatą sto złotych...
            Dziewczyno szkoda twojego zdrowia i czasu.Zostaw to wszystko, zacznij żyć od
            nowa.Wiesz co mi powiedziaął znajoma sędzina?Pani Agnieszko do sądu nie idzie
            się po sprawiedliwość tylko po wyrok.I co ci da ten papier o jego winie.Twoja
            córka nie będzie czytać w przyszłości sprawozdań z sądu.Przyjmie za pewnik
            twoją wersję wydarzeń bo to ty będziesz ją przecież wychowywać.A mówienie
            dziecku że to tatuś był podły i zły i okrutny, nawet jeśłi taka jest prawda,
            nie wpłynie dobrze na równowagę psychiczną małej.Masz dużo energii i złości w
            sobie.Jesteś urażona, zraniona rozumiem.Ale radzę ci odetnij się od tego
            wszystkiego i zacznij nowe życie.Po co ci ta wendeta?Żyj dziewczyno, żyj!!!!!
            • chalsia Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 12:33
              He he he, długą drogę przeszłaś Amfenix - pamiętam Twoje pierwsze posty tutaj i
              parę kubłów zimnej wody jakie zaliczyłaś smile)))
              Mądrze napisałaś.
              Ale ludzie są różni i różne rzeczy są dla nich ważne.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • amfenix Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 12:48
                Pamiętasz przysłowie o krowach i zmianach poglądów??/
                Rzeczywiście wrzuć sobie mnie Justynko na wyszukiwarkę w listopadzie 2003
                roku.Też byłam taka zbuntowana.A teraz doceniam uroki w miarę spokojnego życia
                pooooooooooooo rozwodzie.I nikt dobrowolnie nie zaciągnie mnie więcej na salę
                sądową!!!
                Chalsia ty miałaś nie zaglądać w pracy!!!Mam cię, zaraz to gdzieś zgłoszę hi hi
                hi...
                • derena33 Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 12:53
                  smile)) to do dyskusji wyzejsmile) a jakbyscie mnie sluchaly piec lat temusmile)
                  to nie krowa i nie poglady to zobojetnienie i wyciszenie emocji wreszcie...

                  Ale jak to wszystko przechodzi to ten cudowny spokoj, ktory staje sie naszym
                  udzialem jest wart wszystkich spokojow swiata...
                  • amfenix Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 13:01
                    To jeszcze jest tak, że ja zawsze lubiłam wysłuchać wielu opinii.I nie dla
                    tego,że nie mam własnego zdania, ale dlatego, że nie zjadłam wszystkich
                    rozumów i nie mam patentu na życiowe doświadczenia, więc korzystam z
                    doświadczeń innych i wyciągam wnioski.I to forum pomogło mi wiele rzeczy
                    zrozumieć.
                    • justinka_s Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 13:56
                      ja nie chcę małej buntować, nie robię tego też i teraz, ale boję sie o
                      przyszłość
                      wiem,z ę ojciec dojezdny będzie większym autorytetem niż ja
                      poprostu sie boję
                      złości własnie nie mam tylko zal, cholera, jakbym miałm złość i energię moze
                      byłoby lepiej
                      niby już decyzję podjęłam, ale mam jeszcze 3 tyg...prosze piszcie mi co tym
                      sądzicie, jak było w waszym przypadku, co z dzieckiem...co z urażoną dumą...
                      ja też własnie nie zjadłam wszystkich rozumów, chcę porady, a kto moze mi ją
                      dać jak nie ten kto to przeszedł
                      • chalsia Re: obiektywne sądy? 15.10.04, 14:10
                        Urażona duma nie jest dobrym doradcą życiowym.

                        Chalsia
Pełna wersja