kanga_i_roo
15.10.04, 11:42
Dziewczyny,
Mam dylemat. Zastanawiam się czy po raz kolejny probowac nakłonic ex'a do
odwiedzin córeczki. Ma 3,5 roku i tęskni, bo był jednak taki czas kiedy
przychodził ja odwiedzać. Dla wyjaśnienia: mieszka w tym samym mieście.
Teraz od czerwca się nią nie interesuje. Taki sposób ukarania mnie za to, że
się z nim nie zgadzam. Tym razem w kwestii ugodowego obniżenia alimentów do
200 zł miesięcznie (sic!) Przedtem też były takie okresy, że nie przychodził -
bo nie miałam zamiaru zostac współkredytobiorcą jego kredytu mieszkaniowego
(BTW jak Wam się ten pomysł podoba?) albo dlatego, że zdziwiłam się że w
odwiedzinach u córki przeszkodził mu deszcz, etc. Znacie te wymówki więc Wam
oszczędzę.
Na podstawie własnych przemyśleń i obserwacji zachowań córeczki (rozbudzone
nadzieje w okresie kiedy ją odwiedzał) doszłam do wniosku, że nie powinnam
się zgadząc na mieszanie jej w głowie i w sercu. Albo się szanuje uczucia
dziecka i je odwiedza często i regularnie, dając mu tym samym poczucie
bezpieczeństwa i wartości. Albo jedynie się zaspokaja swoje własne potrzeby
kiedy odwiedza się dziecko sporadycznie - każdy lubi się czuć kochany, no nie?
Ale patrząc na moją córeczkę zastanawiam się czy nie powinnam po raz kolejny
spróbować - tylko co wtedy jeśli za jakiś czas znów się obrazi? Pomijam juz
fakt ile razy można komuś dawać szansę. Dla mnie ważna jest coreczka i jej
dobro. Czy powinnam wystapić o uregulowanie kontaktów?
Macie swoje doświadczenia. Może rozmawiałyście na ten temat z psychologiem.
Czy takie odwiedzanie raz na jakis czas (jak się tatusiowi trafi wolne i
zatęskni za maluchem) są lepsze niż całkowity ich brak?