Zadzwonilem, Zatelefonowalem,

16.10.04, 03:19
Pani kurator na spotkaniu z Dyr. przedszkoli poinformowala je, ze lista
matki, ojca, kto moze odbierac dziecko, to sa pobozne zyczenia, a o wladzy
rodzicielskiej decyduje wylacznie sad.
Nie mam zamiaru odbierac dziecka bez uzgodnienia tego z jego matka.
Chcialem Wam pokazac, naiwnym, ze brak ojca dziecka na liscie osob
upowaznionych, nie jest zadna ochrona dziecka.
Pozdrawiam
    • serengetti Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 16.10.04, 09:27
      Wiesz co, Samodzielny? Idź się leczyć! Dla mnie jesteś chory - chory z
      nienawiści i z przeogromnej chęci udowodnienia nam, samodzielnym, już
      wystarczająco doświadczonym przez życie i exów, że i tak nic nie poradzimy, bo
      wy, faceci, jak macie prawa, to możecie zrobić wszystko i możemy wam wskoczyć.
      Musisz nas dołować? Uwierz, nam nie jest lekko. Najczęściej zostajemy z dnia na
      dzień wyrzucone na bruk z mieszkań, w których urządziłyśmy życie sobie, mężom i
      dzieciom, często bez pracy, z malutkimi dziećmi o które musimy się SAME
      zatroszczyć. Więc jeśli nie masz nic konstruktywnego do napisania oprócz
      typowego pieniactwa, to do czorta weź mordę w kubeł i łapy pod tyłek i czasem
      po prostu uruchom resztkę swoich szarych komórek i POMYŚL, zanim coś napiszesz.
      Ufff, dawno się tak nie wkurzyłam.
      A co do Twojego tematu - ja osobiście - jak moja córa była w przedszkolu -
      rozmawiałam z wychowawczyniami i mówiłam im, że jestem w trakcie rozwodu i
      bardzo proszę o niewydawanie dziecka bez mojej zgody ojcu. I co? Tatulek zjawił
      się po półrocznej przerwie prosto w przedszkolu po dziecko - oczywiście bez
      jakiegokolwiek uzgodnienia ze mną - i tego dziecka nie dostał. Dostał jedynie
      prawo pobawienia się z dzieckiem w przedszkolu, z czego skorzystał. Jak
      przyszłam po córkę, zastałam ją razem z tatą bawiących się w najlepsze. A
      pomyśl, gdyby panie w myśl Twojego pieniaczego podejścia dały dziecko ojcu? A
      ja bym o tym oczywiście nie wiedziała, bo nieodpowiedzialny tatuś nawet nie
      spróbował się skontaktować ze mną w tej sprawie? Co bym przeżyła? O tym
      oczywiście nie pomyślisz, bo ważniejsze są PRAWA ojca, a nie spokój psychiczny
      dziecka i jego matki, która nad tym dzieckiem sprawuje bezpośrednią opiekę.
    • natasza39 Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 09:40
      Zal mi facetow ktorzy choc kochaja bardzo swoje dzieci i nigdy w zyciu nie
      zrobiliby im krzywdy, maja kontakt z dziecmi utrudniony, a w szkole, w
      przedszkolu sa traktowani jak obcy ludzie - to do serengetti.

      Nie wszyscy tatusiowie to jednak odpowiedzialni faceci. Czasem matka pomimo
      horroru jaki przezyla z ojcem codziennie musi sie bac, że nieodpowiedzialny
      idiota wykorzysta wlasne dziecko w chorej walce z ich matka i dlatego musi to
      dziecko chronic - to do samodzielnego.

      Tak sie akurat sklada, ze znam i takie i takie przypadki w swoim zyciu i nigdy
      nie staram sie generalizowac. Niepotrzebnie sie serengetti unioslas na
      samodzielnego, a Ty samodzielny nie generalizuj.
      Juz mówilam, ale powtorze.
      Ani niodpowiedzialne baby, ani niebezpieczni faceci raczej nie pisuja po forach
      szukajac wsparcia u osob przezywajacych podobne historie, wiec nie uogólniajmy
      i nie wylewajmy kubła pomyj przeznaczonych dla konkretnych ex (naszych
      wlasnych) na rozmówcow plci przeciwnej
      • serengetti Re: Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 18:48
        Nataszo, przeze mnie i mój ździebko rozgoryczony post przemawiał fakt, ze
        Samodzielny odkąd się pojawił, stara się mącić, dołować i udowadniać nam -
        samotnym matkom - że prawo jest najważniejsze i każdy tatuś ma to PRAWO! Tylko
        że zapomniał, że oprócz praw są też obowiązki - i nie oszukujmy się - te
        obowiązki najczęściej w ilości 100% spadają na nas - matki. Niech więc
        Samodzielny sobie prawami ojców gęby nie wyciera, tylko ruszy do roboty i
        weźmie tez na siebie trochę obowiązków. Bo to nie ojcowie siedza przy chorym
        dziecku w nocy, nie ojcowie jeżdżą do lekarzy, nie ojcowie sprzątają po
        rozstroju żołądka dziecka, nie ojcowie wysłuchują zwierzeń i płaczów, nie
        ojcowie chodzą na zebrania do szkoły i wysłuchują, co dzieciątko
        narozrabiało... Przynajmniej ja - wśród rozwiedzionych par - nie znam ani
        jednego takiego przypadku. Sama nigdy nie ograniczałam praw mojemu exowi, tyle
        że wkurza mnie fakt, że on uważa, że jak płaci alimenty, to ma już wyłącznie
        prawa - zupełnie jak Samodzielny. Ale żadnej z powyższych czynności nigdy nie
        wykonał - po co, on ma przecież prawa!
        A swoją drogą Samodzielny mógłby wreszcie zmienić temat, bo te telefony do
        kuratorium, dyrekcji przedszkoli i Bóg wie jeszcze gdzie są już po prostu
        nudne... I zalatują zwykłym pieniactwem sądowym.
        • griffon Re: Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 19:22
          Bo to nie ojcowie siedza przy chorym
          > dziecku w nocy, nie ojcowie jeżdżą do lekarzy, nie ojcowie sprzątają po
          > rozstroju żołądka dziecka, nie ojcowie wysłuchują zwierzeń i płaczów, nie
          > ojcowie chodzą na zebrania do szkoły i wysłuchują, co dzieciątko
          > narozrabiało... Przynajmniej ja - wśród rozwiedzionych par - nie znam ani
          > jednego takiego przypadku.
          Dzieje się tak ponieważ "mamusie " skutecznie uniemożliwiają ojcom kontakt z
          dzieckiem
          A swoją drogą Samodzielny mógłby wreszcie zmienić temat, bo te telefony do
          > kuratorium, dyrekcji przedszkoli i Bóg wie jeszcze gdzie są już po prostu
          > nudne... I zalatują zwykłym pieniactwem sądowym.
          Dziecko ma prawo do obojga rodziców a jak ojciec walczy o możliwość
          uczestniczenia w wychowywaniu dziecka to wedłóg Ciebie jest pieniaczem BRAWO!!!
          Właśnie udowodniłasś że jesteś jedną z mamuś które traktuja dziecko jako swoją
          wyłączną własność.
          • serengetti Re: Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 23:16
            Wiesz co, Griffon, daruj sobie. Nawet nie masz pojęcia, o czym mówię.
            Szczególnie, że sam tego nie doświadczyłeś - dzieci miałeś przy sobie. Ale nie
            wiem, czy miałeś takie sytuacje, ze chory z gorączką chodziłeś na semestralne
            zebranie do szkoły, bo druga strona się wypięła. Także wtedy, kiedy bylismy
            małżeństwem z exem, cała opieka nad dzieckiem spadała zawsze na mnie - nawet,
            kiedy on siedział w domu i mógł z nami jechać do lekarza. Taaak, jestem mamusią
            utrudniającą kontakt "tatusiowi". Tylko że to ja dzwonię do niego, kiedy córka
            ma imieniny czy urodziny i przypominam, bo on tego nie pamięta. I to ja pytam,
            kiedy dziecko odwiedzi, bo tęskni, na co słyszę: "jak będę miał ochotę". Bo on
            ma PRAWA, prawda? A ja co???? Tylko obowiązki....
          • czarna.porzeczka Do Griffona 19.10.04, 13:32
            Wiesz co stary, chyba deczko przesadzasz.
            Jak sobie technicznie wyobrazasz, po wyprowadzce ze siedzisz nocami nad
            lozeczkiem chorego dziecka ktore mieszka z matka?
            Piersia tez Ty bedziesz karmil....
            Bzdet pierwszy.

            A druga sprawa - odpowiedz sobie na pytanie, czy aby ta walka o uczestnictwo w
            zyciu dziecka nie jest aby tak naprawde walka o mozliwosc chachmecenia w zyciu
            exowej...? Bo panow wkurza fakt, ze MUSZA placic, najczesciej interpretujac ze
            placa JEJ a nie NA DZIECKO i chca sie w ten durny sposob odegrac.
            Jakos tak to wszystko wychodzi.

            Wedlug pisze sie przez U!!!!
            Pozdrawiam
            Porzeczka
            • griffon Re: odp czarna.porzeczka 23.10.04, 22:29
              A dlaczego sądzisz że dziecko musi zostać z matką co może ojciec jest gorszy ?
              Właśnie o to w tym wszystkim chodzi Matki z góry ustalaja że dzieci zostają
              przy nich i tu się mylicie my ojcowie mamy takie same prawa i zaczynamy pomału
              je egzekfować. Ja jestem żywym przykładem że można pomimo tendecyjnego
              nastawienia Instytucji Antyrodzinnych przejąć opiekę nad dziecmi. Za moim
              przykładem będą następni zrozumcie dzieci nie są tylko wasze a o tym czy będą
              po roztaniu mieszkać z mamą czy z tata powinny decydować warunki jakie rodzic
              jest im wstanie stworzyć a nie jak to jest teraz płeć.
        • samodzielny Re: Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 19:39
          serengetti napisała:
          tak jakby mnie znala
          Skad to wszystko wiesz o mnie?
          Wiesz wiecej o mnie niz ja sam o sobie.
          > Samodzielny sobie prawami ojców gęby nie wyciera, tylko ruszy do roboty i
          > weźmie tez na siebie trochę obowiązków. Bo to nie ojcowie siedza przy chorym
          > dziecku w nocy, nie ojcowie jeżdżą do lekarzy, nie ojcowie sprzątają po
          > rozstroju żołądka dziecka, nie ojcowie wysłuchują zwierzeń i płaczów, nie
          > ojcowie chodzą na zebrania do szkoły i wysłuchują, co dzieciątko
          > narozrabiało

          a mi wydaje sie to zupelnie naturalna konsekwencja rozstania rodzicow, dziecko
          mieszka z jednym z nich, sam walczyl o to aby z nim mieszkalo, a potem ma
          pretensje do ojca mieszkajacego o iles tam km od dziecka, ze nie wstaje w nocy
          gdy zakaszle. Chore.
          Gdy jest sprawa o alimenty, to argumentuje, ze sprawuje beposrednia opieke, a
          gdy trzeba ja sprawowac to ma pretensje do ojca, ze nie mieszka z dzieckiem.
          Rozdwojenie jazni? Albo , albo. Jezeli z dzieckiem wyjade na wakacje, to bede
          mial zal do Ciebie, ze nie Ty pojdziesz do lekarza z nim??? Skoro podjalem sie
          opieki nad dzieckiem, to opiekuje sie.
          Pozdr
          • serengetti Re: Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 23:20
            Nie bądź śmieszny, Samodzielny. Argumentujesz jak przedszkolak. Taak, pewnie,
            mam pretensje do człowieka, który ze mną nie mieszka, że nie wstaje do dziecka.
            Nie, Samodzielny - ja tylko pokazuję, ile obowiązków w stosunku do dziecka ma
            ten rodzic, który z nim jest na codzień. Bo dziecko to nie tylko PRAWA, którymi
            tak chętnie szafujesz. To przede wszystkim obowiązki. Mam wrażenie, że Ty wcale
            nie zdajesz sobie z tego sprawy. Nie mówiąc już o tym, że pewne obowiązki może
            wziąć na siebie również ten rodzic, który nie mieszka z dzieckiem - chodzenie
            na zebrania do szkoły, pomoc w nauce, wyjazd na wakacje... To takie trudne? Ja
            bym na to z rozkoszą przystała. Ale mój ex jest taki, jak Ty - on ma PRAWA. A o
            obowiązkach to od czasów szkolnych chyba nie słyszał!
        • samodzielny Re: Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 19:49
          Tak na marginesie, to do leeyla wyslalem "dowod rzeczowy" fotke gdy kapie moje
          dziecko juz po rozstaniu.
          Chcesz nastepne "dowody" gdy spie z nim? Gdy jestesmy na spacerze? Na lodach?
          U lekarza? Tak, ja bylem z dzieckiem u lekarza!
          Wyslac Ci???
        • samodzielny Re: Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 20:42
          dodam jeszcze, wlasnie odlozylem sluchawke po godzinnej rozmowie z moim
          dzieckiem.
          Dopytuje sie, kiedy przyjedziesz, a ja mam lzy w oczach
          Ech zycie...
          • natasza39 Re: Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 20:50
            No wlasnie o tym mowie...
            Z jednej strony rozgoryczona serengetti,na ktorej barki za duzo spadlo, z
            drugiel samodzielny chcacy sie opiekowac dzieckiem i nie moze.
            Dwa swiaty choc tak podobne...
            Ech zycie!
            Pozdrawiam Was oboje!!!!
            • serengetti Re: Samodzielny, serengetti!!! 16.10.04, 23:22
              Nataszko, dzięki za zrozumienie. Nie wiem, czy jestem rozgoryczona. Po prostu
              pan Samodzielny w końcu i mnie wkurzył. Dość długo się powstrzymywałam od
              komentowania jego postów i wreszcie nerwy puściły - dodam, że było to niedługo
              po totalnym wypięciu się ojca na dziecko w dniu urodzin, więc podminowana
              jestem podwójnie. Bardzo lubię tatusiów, którzy tylko na prawo i lewo trąbią o
              swoich prawach, a nic tak naprawdę dla tego dziecka nie robią oprócz ciągania
              jego matki po sądach...
              • new_live Re: Samodzielny, serengetti!!! 17.10.04, 18:53
                Samodzielny - prawi sie rozpalakal. ale pamietam , ze to ty pislase ze masz
                duzego juz syna i on spotyka sie z tOba na miescie a nie w przedszkolu smile)))



                Wiesz czy dla siebie porosumienim z matak jest poinforawanie jej-
                teklefon"Wlasnie odbieram malego z przedszkola" odlozenie sluchawki- Pamietaj
                ze kazdy kij ma dwa konce. Jesli przyjmiemy ze to poinformowanie... To druhga
                strona moze tez tak uzgodaniac inne prawy...
                Moje dziecko nigdy do tehj pory nie plakalo za ojcem.. czyzyby ewenement...
                A moze spotkan ma tyle ile potrzeba.... No nie wiem bo nie czescie niz inne
                dzieci
          • new_live Re: Samodzielny, serengetti!!! 17.10.04, 19:00
            Ja poprosze o to zdjecie..
            Widzisz wiekszosc matek ma tyle spraw i tyle rzeczy , ze nie fotografuje kazdej
            czynnosci wykonaje z dzieckiem. A i nie pedagodicznie i nie zdrowo la dziecka
            gdy Ty z nim spisz...
            A i uwazaj na bo na zachodzi moze to juz pujsc nza dziecieca porbnografie..
    • leeya Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 16.10.04, 09:55
      Do tej pory nie odzywalam sie, ale teraz juz nie zdzierzylam!!

      Samodzielny, ja glupia wariatka, nie zamierzam ograniczac Tatuskowi kontaktow z
      corka. I oto mala dawka mojej glupoty:

      Przychodzi Tatus. Nie mialam nawet chleba w domu, wiec mowie "posiedz chwilke z
      Mala, ja skocze szybko po zakupy i jak wroce pojdziemy na spacer z Mala".
      Polecialam jak kot z pecherzem, zrobilam zakupy i przypomnialam sobie, ze kot
      nie ma piasku do kuwety. Patrze na zegarek, minelo 10 minut, pomyslalam sobie,
      ze kolejne 10 Tatuska nie zbawi. Polecialam, kupilam i wracam do domu. Domofon.
      Cisza. Kurde, moze sie cos stalo, wiec otwieram drzwi kluczem, ktory odruchowo
      zabralam ze soba i lece na gore. Dupa. Mieszkanie zamkniete. Otwieram, ani
      Tatuska ani Malej!!!!Dzwonie na komorke, nie odbiera. WIESZ CO JA WTEDY
      PRZEZYLAM??????????? Nie wiesz!! I szlak mnie trafia jak widze Twoje posty

      Okazalo sie, ze Tatusiek zdenerwowal sie, ze mnie nie bylo tak dlugo (max 30
      minut) i sam poszedl na spacer z Mala zabierajac zapasowe klucze. Nawet nie
      sprawdzil, czy ja mam klucze, nie zostawil informacji... Mialam komorke przy
      sobie, przeciez mogl wyslac smsa.... zadzwonic. I jeszcze mi awanture na koniec
      zrobil gdzie ja sie szlajam.

      Samodzielny, jak myslisz, jak to wplynelo na mnie?? A potem posrednio na
      Kulke??? Zacznij myslec czlowieku a nie wycierac sobie twarz prawami ojca, bo
      to nieuczciwe wobec dzieci i ich matek. I wiesz co, jak Mala pojdzie do zlobka
      albo przedszkola, to tez zabronie wypuszczac jej z ojcem, chyba, ze wczesniej
      bedzie to ze mna ustalone i te ustalenia przekaze wychowawczyniom. Nie mam
      zamiaru przezywac takiego czegos jeszcze raz.... A jak widac Tatusiek jest
      zdolny do takich numerow.

      Pozdr,
      Leeya
      • konkubinka Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 16.10.04, 11:10
        ja tak tylko dodam , ze bywaja i nieodpowiedzialne matki.I tak czy siak sa gora
        w przedszkolu , szkole i w innych miejscach.I mysle , ze kazdy wie o co chodzi
        Samodzielnemu .Nie lepiej pozostawic jego post bez odpowiedzi ?Nie, trzeba mu
        udowodnic za wszelka cene , ze jest taki jak nieodpowiedzialni ojcowie ziejacy
        nienawiscia.
        A gdzie w tym wszystkim dzieci?Gdzie obiektywizm?
        • leeya Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 16.10.04, 11:46
          alez oczywiscie, ze sa tez nieodpowiedzialne matki!! nikt temu nie przeczy...
          Ale po cholere Samodzielny tak ladnie pokazuje, ze mimo wszystko, to mozemy sie
          za przeproszeniem w pupe pocalowac a i tak Tatuskowie sa gora... BO PRZECIEZ
          MAJA PRAWA!!
        • new_live Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 17.10.04, 18:58
          Dzieci w wieku przedszkolnym ktore przeszly rozwod - potrzebuje aprzede
          wsyzztskim regulranoasci, poczucia bezpieczenstwa , pewnosci. Pewnej
          schemtaycznosci ( to dotyczy rowniez spotak z ojcem). I jesli taki
          nieodpowiedzialny ojciec wkaracza ni z szewki ni zpodszewki do przedszkola- to
          co sie dzieje???
          Dziecko po pierwsze nie rzouzumie czemu?? mama mowial ze przyjdzie... Wie ze sa
          napiecia miedzy rodzicamui wiec zaczyna sie BAC.. Uwaga bo taki strach moze
          orbocic sie przeciw:
          1. ojcu i moze wiecej nie chcie do niego pusc
          2. Nie chcie chodzid do przedszkola (ciekawe kto wtedy bedzie placil za
          opiekunke).
          Jesli chodzi o pododban sytuacje to przezylam. Moj eks nchial przekabacic
          dziecko - ktore nie bylo gototwe by u niego nococwalo. Wiec cos mu
          napopowiadal. Skonczylo sie tak ze maly wogole nie chial jezdzic dopiero jak
          dowiedzialm sie w czym rzecz - to wytlumaczylam, ze nie teraz, ze On musi zsam
          chciec itd..
          I wtedy dopiero wizyty wrocily do normalnosci.. panowie uwazajcie - nadurzycia
          prawa i spokoju dziecka obracaja sie przecowko WAM. Wiem bo moje dziecko nie
          raz to wykazalo..
    • olamad Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 16.10.04, 11:29
      Dyrektor naszego przedszkola oznajmiła na spotakaniu z rodzicami, że jedynym
      powodem, dla którego miałaby nie dać dziecka ojcu jest wyrok sądu. W każdym
      innym wypadku, wg prawa, ona jest zobowiązana puścić dziecko z ojcem.
      Zaznaczyła, że jedyne, co moze zrobic, wiedząc ze rodzice są rozwiedzeni, to
      powiadomić matkę o zaistniałaej sytuacji telefonicznie, ewentualnie tak długo
      przeciągać rozmowę z ojcem, by matka zdażyła w przedszkolu się pojawic.
      Wniosek, płynący z całej przemowy był taki, że przedszkole nie chce się mieszac
      do prywatnych spraw rodziców (z resztą słusznie) - dorosli ludzie powinni
      załatwiać takie sprawy między sobą, lub starać się o odpowiedni wyrok sądowy.
      • griffon Re; Kochane mamusie 16.10.04, 12:38
        Miłe Panie ja nie słyszałem o przypadku aby ojciec ograniczał mozliwość
        widywania się matce z dzieckiem. Natomiast mamusie robia to nagminnie i to jest
        fakt którego nie możecie podważyć. Przez pewien czas byłem samotnym ojcem z 2
        synów wszędzie traktowano mnie jak indywidułum w każdym Urzędzie musiałem
        udowadniać że dzieci mieszkaja ze mną, Czy któraś z was kiedykolwiek musiała to
        robić chyba nie. W Polsce ojcowie stoją na z góry przegranej pozycji jeśli
        chodzi o możliwość przejęcia opieki nad dzieckiem a jak zaczynamy głosno mówić
        o dystryminacji przez wszystkie istytucje antyrodzinne takie jak Sąd, RODK itp
        to od razu jesteśmy atakowani. Zrozumcie w końcu że dziecko nie jest Wasza
        własnościa i ma prawo do kontaktu z obojgiem rodziców może Wam sie to nie
        podobać ale kązde dziecko potrzebuje Matki i Ojca nie tylko samej kochajacej
        mamusiu która skutecznie stara się przy pomocy Antyrodzinnego Sądu Rodzinnego
        ograniczyć możliwości widywania się z Tatą. Przestańcie w końcu traktować
        swoich byłych jak Bank pozwólcie im uczestniczyć w życiu dziecka
        • leeya Re: Re; Kochane mamusie 16.10.04, 12:44
          Ja juz nie mam sily... Nie wytrzymam juz Griffon patrzac na Twoje posty.. I
          jeszcze raz napisze jak Ci wielokrotnie pisalam: NIE GENERALIZUJ BO KOMUS
          MOZESZ KRZYWDE ZLYM SLOWEM WYRZADZIC.

          A co tam w gniazdku szczescia?? Spokoj i cisza?

          Pozdr,
          Leeya
      • samodzielny Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 16.10.04, 12:41
        olamad,
        jak do tej pory jedyny rozsadny rzeczowy post, bez emocji, bez nienawisci, ot
        takie jest prawo. Zaden rodzic nie jest wladny ustanawiac wlasne prawa, to nie
        Dziki Zachod.
        • leeya Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 16.10.04, 12:59
          samodzielny napisał:

          > Zaden rodzic nie jest wladny ustanawiac wlasne prawa, to nie
          > Dziki Zachod.
          ------------------
          No widzisz, czasem tez potrafisz cos obiektywnego napisacsmile

          Pozdrowionka cieplutkiesmile
          Leeya
        • new_live Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 17.10.04, 19:03
          Wlasnie - nie Dziki Zachod. W koncu to zwuazzyles. Zauwazyles to jeszcze w
          punkcie ze matce dziecko powierzyles obowiazke sprawownia opieki. Opieka tyczy
          sie tez przedszkola i tego kto i kiedy bedzie go odbireal- to tez Opieka a ty
          powierzyles go matce dziecka..
          A i jeszcze pytanuie ile lat ma w koncu Twoje dziecko -. Przecierz pisales , ze
          duze.. , ze spotykasz sie z nim na miescie kiedy chce- to ak to w koncu jest???
    • pabloha 1:0 dla Ciebie?!! 17.10.04, 00:01

    • new_live Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 17.10.04, 18:19
      Tak jak poboznym zyczeniem jest dla matki i dziekca by ojciec przestal je
      trektowac jako swoja wlasnosc przedmiot a zacza jak czlowiek majac e\oprawo do
      wiedzy i poszanowania zasad jego zycia.
      Ale tak samo pobozne zyczenie.
      Co do mnie w moim przedszkolu nadal jest to przestrzegana. Dlatego ze wizyty
      ojca nie koliduja z przedszkolem ,. Sa ustalone ugodowo - ale pisemnie. Wiec w
      tych godzinach dziecko jest pod moja opieka i ojciec nie ma prawa go
      dobiera.. smile)) Nie ma jego wizytsmile)))))


      Pozdrawaim
    • new_live Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 17.10.04, 18:22
      I jeszcze. Oczywsice ze prawo nie zaborni ojcu zatruwac zycia dzoiecku i matce
      dziecka. Dreczyc , zmieniac , sprawaiz, ze zycie teak malego czlowieka i tak
      potrzebujacego pewnosci i pewnej rutyny zamieni sie w piekol.Ale//.. trzeba
      poamietac ze przyjcie czas ze maly czlowiek wyrowna rachjunki z ojcem i wtedyu
      moze sie okazac , ze nie jest to bezkaren. Im moj eks jest bardziej zgresywny w
      podejsciu do mnie tym , im wiecje zlosci , zacietosci i walki o wladze widzi od
      strony ojca . Checi pokazania "kto tu rzadzi" btym bardziej oddala sie od
      niego. Dziewczyny rzadajecie wszystkiego na piscie. Najmniejszego ustalenia!!!
      • iizaa Jak czytam... 17.10.04, 22:17
        ...wypowiedzi panów na forum, to nie bardzo wiem czy się śmieć czy płakać.
        No a Gifona to jestem wręcz fanką.Biedni pokrzywdzeni przez podłe baby
        tatusiowie, ach i te niecne sądy.Gifon zmagający sie z wieczną niehcecią do
        żony, i pokrzywdzony Samodzielny , gorący czytelnik kodeksów.
        No coż ja jestem akurat tą wredną paskudą, która na pewno nie pozwoli się
        zbliżyć pseudo ojcu do MOJEJ córki nawet na krok.W życiu. No i jak wspomniałam
        już gdzieś, posunęłam się dalej, bo nie dałam mu żadnych praw do małej.Małpa ze
        mnie jak nic. A dziecko jest moje, bo to ja od 3 lat jestem z nią 24 na dobę a
        nie "szanowny" tatuś, który hmm , chyba nawet nie wie jak jego 3 letnia corka
        ma na imię. Pozdrawiam cieplutko naszych biednych, aczkolwiek obeznanych w
        prawie tatusiow
    • nowajulka Re: Zadzwonilem, Zatelefonowalem, 23.10.04, 20:26
      Ja zrozumialam ten post jako ostrzeżenie.......dla matek rzecz jasna......
Pełna wersja