Czy są tu samotne mamy-wdowy?

17.10.04, 22:21
Pytanie jak w temacie.

Czy może istnieje forum dla rodziców samotnych z powodu śmierci drugeij
połowy?

Będę wdzięczna za informacje.
    • tede5 Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 19.10.04, 11:02
      Ja jestem samotnym rodzicem. Czasem tu zaglądam, szukam samotnych ojcow. O
      oddzielnym forum nie słyszałem. Pozdrawiam
    • stynka Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 19.10.04, 21:53
      Witaj inka!
      Z rok albo i więcej temu czytałam Twoje posty na innym forum i ryczałam jak
      bóbr. Do dziś nie mogę zapomnieć. Jak sobie radzisz? Chyba nie do końca, skoro
      tu szukasz informacji... Nie znam takiego forum, nie słyszałam. Jeśli coś się
      dowiem na pewno dam znać.
      Jeśli jakoś mogłabym pomóc (choć moja sytuacja jest całkowicie inna), daj znać.
      Pozdrawiam Cię serdecznie!
      stynka
    • natasza39 Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 19.10.04, 22:27
      Ja jestem wdową, ale nie wiem czy taka jak ty.
      Nie tesknię za tym co bylo i z przerazeniem myśle o tym ze zbliza sie 1-go
      listopada.
      Powinnam tam isc i mdli mnie normalnie, mdli....
      • stynka Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 19.10.04, 22:32
        To zdecydowanie nie taką, jak inka...
      • ewagrant Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 20.10.04, 02:48
        Nataszo ja tez jestem ta nietypowa.....jak masz ochote napisz
        • natasza39 Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 21.10.04, 15:07
          Napisze, ale na priwa.
          Pozdrawiam!
      • inka_sama Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 21.10.04, 13:42
        natasza39 napisała:
        > Ja jestem wdową, ale nie wiem czy taka jak ty.
        > Nie tesknię za tym co bylo i z przerazeniem myśle o tym ze zbliza sie 1-go
        > listopada.
        > Powinnam tam isc i mdli mnie normalnie, mdli....

        U mnie to już prawie trzy lata. Nauczyłam sie już radzić sobie z tęsknotą i
        choć czasem wszystko wraca jakby to było wczoraj - żyję, po prostu żyję. Nawet
        mi już w miarę na tym zalezy. Czego się nie dało powiedzieć wtedy...
        Możesz napisać czemu jest w tobie to przerażenie?
        Różni ludzie, różne doświadczenia. Różne problemy i sposoby radzenia sobie
        znimi.
        Czasem warto cos napisac tylko po to by wreszcie to z siebie wyrzucić.
    • capa_negra Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 20.10.04, 09:46
      Witaj inko - pamietam cie z FK
      Dawno nie widziałam twoich postów i miałam cicha nadzieje, że poradziłaś sobie
      i znów słońce wyglada za chmur.
      Prosze napisz co u ciebie słychac - zmartwił mnie twój post
      • inka_sama Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 21.10.04, 13:38
        Cieszę się, że ktoś sie odezwał. smile

        Nie jest tak źle, choć wiadomo, że całkiem normalnie tez nie jest.
        Przez prawie trzy lata nie da sie nic nie zmienić. Dzieci rosną i świat wokół
        mnie się zmienia. Jest... spokojniej.
        Wiedziałam, że tak będzie z czasem, tylko że wiedziec a doczekac to dwie różne
        sprawy.

        Odezwałam sie nie dlatego, że jest znowu źle (a bywa czasem, to normalne) ale
        chciałoby sie czasem pogadać z kims kto ma podobne doświadczenia. Może sie
        okazać, że trzeba komuś pomóc, kto dopiero uczy sie radzic sobie z tym
        wszystkim. Może po prostu pogadać.

        Pamiętam, że wtedy bardzo żałowałam, że nie ma gdzie sie zwrócić o wsparcie
        duchowe. Przypadek sprawił, że trafiłam na forum gdzie dostałam mnóstwo listów
        z dobrym słowem. I to bardzo pomogło w tych pierwszych miesiącach.
        Nie wiem, może założyc odrębne forum? Choć może nie ma to sensu, takie
        zamykanie się.

        • natasza39 Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 21.10.04, 15:13
          inka...
          Czas leczy rany.
          Ja juz nie jestem sama, a jestem nietypowa, bo jak ide na cmentarz, to nie
          umiem płakac po nim, raczej po tym, że nie bylo tak jak w normalnych rodzinach.
          Choc pierwszy szok po smierci nie pozwalal mi pamietac o tym złym, teraz juz
          nie wspominam tylko wylacznie dobrego (a nie bylo tego duzo).
          Raczej mysle ile oszczedzila mi ta smierc nerwow i zgryzoty i szarpania.
          Moze to egoistyczne, ale musze zyc dla dziecka przede wszystkiem.
          To juz prawie dwa lata. Drugie świeto Zmarlych gdzie równiez jemu zapale
          swieczke
        • capa_negra Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 21.10.04, 16:04
          Ufff - ulzyło mi
          Bardzo się cieszę, ze to chęć pomocy innym spowodowała powstanie twojego postu,
          a nie dołek.
          Ciesze sie, ze sie pozbierałaś na tyle na ile było to mozliwe.
          A jak twoje dzieci sobie radzą ?? ( nie wiem czy sie nie myle, ale chyba masz
          dwie dziewczynki??)

          Czy odzielne forum...... no nie wiem - inaczej...... mam poprostu nadzieję, że
          na szczęście nie ma zbyt wielu kobiet , które przezyły taka tragedie jak ty.
          Pozdrawiam - trzymaj sie ciepło
        • hafal Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 21.01.05, 15:30
          Inko. pomóż mi.
          Jestem wdową, od dwóch miesięcy. Mam 35 lat i dwie malutkie córeczki (2 i 4
          latka). Miałam piękne życie, dobrego, kochanego męża, dla którego liczyła się
          tylko rodzina. Ktoś podał mi odnośnik do Ciebie. NIe umiem sobie poradzić. Z
          niczym. Ze sobą, z wychowaniem dzieci. Jeśli możesz, przeczytaj i napisz.
          Hania
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=19573644&v=2&s=0
          • stynka Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 22.01.05, 03:03
            napisz na maila inki
            inka_sama@gazeta.pl

            A swoją drogą ja jej zaraz prześlę treść Twojego posta...
            Mam nadzieję, że odpowie i jakoś pomoże...

            Nie wiem, w jaki sposób napisać jak bardzo Ci współczuję.

            stynka
        • magdatysz Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 22.01.05, 13:56
          Ja też jestem wdową - od 3 tygodni... i jest mi bardzo ciężko. Na forum jestem
          dopiero od niedawna - zdecydowałam sie tu napisać gdy przeczytałam post hafal
          na temat życia po śmierci męża. Wcześniej tylko czytałam. Również podłączam się
          do jej prośby o pomoc... Po prostu na razie nie wiem jak żyć. Wszyscy mi
          mówią,że czas leczy rany ale na razie to do mnie nie dociera. Niełatwo gdy
          nagle odchodzi ktoś kto był bardzo bliski i z kim tworzyło sie szcześliwą
          rodzinę.
          Magda
          • kawiwo Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 25.01.05, 22:56
            11 dni temu umarł mój jedyny przyjaciel. Najbliższa memu sercu osoba. Mój skarb,
            moje całe życie. Mój ukochany mąż. Zostalam sama z półrocznym dzieckiem. Ciągle
            czekam, tak jaby wyjechał w delegację, albo wyszedł do sklepu - na chwilę. Z
            jego śmiercią umarłam i ja. Skończyło się całe moje życie. Gdyby nie dziecko
            byłabym już z nim. Przecież przez ostatnie 10 lat wszystko robiliśmy razem.
            Dlaczego teraz odszedł sam i zostawił mnie. Dlaczego to nie ja, tylko ty najdroższy?
            • magdatysz Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 01.02.05, 11:53
              Ja też czekam. Wiadomo - nadaremnie. Masz jednak troszkę lżej ode mnie -
              dziecko nie pyta cały czas o tatę. Tłumaczenia, że on już do nas nie wróci
              niewiele dają. Ostatnio mały postawił na biurko taty samochodzik - żeby tatuś
              naprawił jak wróci... Te pytania, wszystkie odniesienia do taty bardzo bolą i
              wyciskają łzy z oczu. A jednoczenie chcę żeby pamiętał, chociaż wiem że to
              niemożliwe na dłuższą metę - on ma dopiero 3 lata.
              Pozdrawiam
              Magda
              Ps. Jakbyś chciała "pogadać" to podaję swój adres: magdatysz@tlen.pl
    • carri Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 21.10.04, 17:15
      Czesc!

      Nie jestem wdową i nie znam żadnego forum na ten temat. Właściwie nie mam chyba
      prawa zabierać głosu w Twoim wątku, a już na pewno sugerować, że "mogę sobie
      wyobrazić, co czujesz", bo pewnie nie potrafię zrozumieć, jaki to ogrom
      nieszczęścia.
      Ale mam też swoje, a jak wiadomo każdemu się wydaje, że jego nieszczęście jest
      najgorsze. Kiedyś potrafiłam się rozpłakać ot tak, tylko na samą myśl, że
      mojemu mężowi coś mogłoby się stać. Nie wyobrażałam sobie życia bez niego. A
      później on mnie zostawił, za nic mając to wszystko, co nas łączyło i nie dając
      najmniejszych szans na uratowanie tego. Znalazł kogoś innego...
      I wiesz co? Zaczęłam zazdrościć tym, które utraciły ukochaną osobę na zawsze,
      ale mają choć swiadomość, że do końca były kochane, że przeżyły coś pięknego, o
      czym tylu ludzi może tylko marzyć.
      Mam nadzieję, że Cię tym nie uraziłam, że Twoje piękne wspomnienia dodadzą Ci
      sił. Trzymaj się cieplutko
      • natasza39 Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 21.10.04, 19:34
        carri napisała:

        Zaczęłam zazdrościć tym, które utraciły ukochaną osobę na zawsze,
        > ale mają choć swiadomość, że do końca były kochane, że przeżyły coś pięknego,
        o czym tylu ludzi może tylko marzyć.

        Moge Cie tylko "pocieszyc" tym że czasem lepiej jak ktos odejdzie do innej, niz
        jak masz faceta od którego Ty sie nie mozesz uwolnic.
        Uwierz mi ze sa tysiace kobiet które z kolei Tobie zazdroszcza.
        Pewnie, że jak maz, kochanek, wogóle facet odchodzi do drugiej to bardzo boli,
        ale bardziej boli nas nasza duma nasze urazone ego niz serce.
        O wiele łatwiej jest przestac kochac drania, ktory wyrzadził nam krzywde w ten
        wlasnie sposób niz drania, który nie "zdradza" ale gnebi Cie caly czas.
        Bo jak od tego drugiego Ty chcesz odejsc, to gnebia Cie wyrzuty sumienia, a te
        sa czasem gorsze niz urazona duma.


        • derena33 Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 21.01.05, 16:43
          że jak maz, kochanek, wogóle facet odchodzi do drugiej to bardzo boli,
          > ale bardziej boli nas nasza duma nasze urazone ego niz serce.

          -----------------
          Nataszo,
          Skoro nie przezylas sytuacji gdy czlowiek ktorego kochasz, odchodzi do innej
          kobiety to jak mozesz oceniac czy to boli serce, czy urazona duma?

          Smierc ukochanej osoby to trudne do wyobrazenia przezycie, jedyna pewnosc w tym
          ze kiedys bol zlagodnieje, natomiast zawsze w sercu pozostana piekne
          wspomnienia, ktore pozwola ukoic smutek.Po latach nie pozostaje w czlowieku
          osad zlosci i niecheci, nie ma poczucia krzywdy.

          Nie mozna porownywac tych trudnych zdarzen do siebie, bo gdy cie partner
          opuszcza dla innej kobiety to trzeba wszystko z serca powyrywac, a dobre
          chwile z przeszlosci przeslania krzywda jakiej sie doznalo. Nie ma dobrych
          wspomnien, a jezeli sa to nierealne, lub obarczone pozniejszym klamstwem. Bo
          zdrada to klamstwo.

          Czasem zazdroszcze mojemu obecnemu partnerowi, ktory owdowial , bo on moze
          powiedziec o swojej zmarlej zonie, ze to byla milosc jego zycia, natomiast ja,
          zdradzona, wstydze sie tych slow i tego,ze kiedys tak myslalam.

          Pozdrawiam








          > O wiele łatwiej jest przestac kochac drania, ktory wyrzadził nam krzywde w
          ten
          > wlasnie sposób niz drania, który nie "zdradza" ale gnebi Cie caly czas.
          > Bo jak od tego drugiego Ty chcesz odejsc, to gnebia Cie wyrzuty sumienia, a
          te
          > sa czasem gorsze niz urazona duma.
          >
          >
          • natasza39 Re: Czy są tu samotne mamy-wdowy? 23.01.05, 13:06
            derena33 napisała:

            > Nataszo,
            > Skoro nie przezylas sytuacji gdy czlowiek ktorego kochasz, odchodzi do innej
            > kobiety to jak mozesz oceniac czy to boli serce, czy urazona duma?
            >
            Tak sie sklada droga dereno, że ja zawsze piszę tylko o tym co sama przezyłam,
            albo co widziałam na własne oczy.
            Nie wkładam literaturowych pierdoł w moje posty, bo one do zycia nie przystają.

            Dlatego wiem o czym piszę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja