Dodaj do ulubionych

Tydzien z życia małego chłopca....

26.10.04, 16:09
Mój syn ma jak wiecie 10 lat i ADHD, zdjagnozowane leczone itd.Wytrzymanie z
moim synem jednego dnia i nie wpadniecie we sciekłość rozpacz bezsilność jest
wyczynem niebywałym.

Moja mama podwóch latach zajmowania się nim wyjechała z dnia na dzień na
skaraju wyczerpania nerwowego i od tygodnia nawet się do nas nie odzywa.
Zostaliśmy sami.Miotam się pomiędzy pracą a domem.Pierwszy tydzień mamy za
sobą.Tydzień bardzo ważny.Daliśmy radę.Nie zwariowałam.
Mały chłopiec zaczyna dzien od pytania mamo a powiedz mi i zaczyna się
niekończąca się seria trwająca od szóstej rano do 23 wieczorem...
( z przerwą na szkołę w tym czasie dręczy nauczycieli)
Mój syn przynosi codziennie od dwóch do pięciu uwag: chodzi po klasie,spiewa,
zawsze odrabia nie to co trzeba, rozśmiesza dzieci, odpowiada nie pytany,je
na lekcji bo na przerwie zapomniał, "ydaje dziwne odgłosy", siada tyłem do
pani, wszystko gubi itd itd
W tym tygodniu zaobserwowałam że:
napolecenie odkurz pokój, próbuje zasilić odkurzać bateriami r4, na technikę
zanosi listwy 3 metrowe choć inne dzieci mają 30 cm, dwa razy odrabia to same
ćwiczenia z matematyki bo nie zauważa że ma nie swoją książkę, uczy się
słówek z pieciu rozdziałów, choć miał tylko uzupełnić 10 ( żle zapisał),
poszedłna basen bez stroju, bo zostawił go w szatni gdy zakładał
kurtkę,Postanowił wyprowadzać królika na spacer bo brudzi trociny w klatce
zęby myje chodząc po krawędzi wanny,do perfekcji opanował udawanie że ma
założony aparat (charkterystyczne mówienie, wciąganie śliny, zapomina tylko
aparatu schować),komplikuje rozwiązywanie zadań twierdząc, że to nie może byc
tek proste i godzinami szuka haka lub alternatywnych rozwiązań, próbuje mnie
namówić, żebym nauczyłą się grać w coś tam o 22.00 wieczorem bo musze być
nowoczesną mamą, a nowoczesne mamy podobno tłuką w gry na komputerze, w
planach ma jescze zrobienie domku na technikę bo chce mieć szóstkę a na
szóstkę ptrzeba być ponad programem,je obiad siedząc na deskorolce, na
basenie poinformował wszystkich w saunie o tym jaka jest temperatura, kiedy
dolewał wody,ile wytrzymuje maxymalnie i że dziś na mszy jedna dziewczynka
jadła baby z nosa.., w kościel oznajmił księdzu zbierającemu na tacę,że nie
będzie kantował i w tym tygodniu niezupełnie był grzeczny, w liście do
prababci, który pisaliw szkole kazał pozdrowić kÓry,wczoraj gdy pojechałam po
swooich pracowników na budowę uciekł mi do lasu bo chciał po ciemku szukać
jeży pod kupkami liści,ze szkoły wrócił dziś w podkoszulku na ramiączka
ciągnąc po ziemi kurtkę i bluze bo podobno jest ggggggggorąco,mimo moich
błagań, krzyków i gróżb gra w domu w piłkę strącając co się da z
półek,poinformował dziadków exa telefonicznie, że siedzi sam w domu wieczorem
bo dziadek gdzieś poszedł ( Wyszedł na pieć minut z psem) a mama pojechała na
randkę do Warszawy ( wyszłam do kina co czynie dwa razy w roku)....
Kocham swojego syna i modlę się o siłę o dużo siły...
Obserwuj wątek
      • naturella Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 16:28
        Amfenix, wiem, że Ci ciężko, ale muszę Ci powiedzieć, że dzieciak jest po
        prostu odlotowy - pomysł z wyprowadzaniem królika, szczerość wobec księdza, no
        i te kÓry rozbawiły mnie do łez. Skąd mu się takie pomysły biorą?
        Niesamowite...!
    • okruszek100 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 18:02
      amfenix napisała- takie pomysły biorą się z ADHD...
      Ufff, wyobrażam sobie jak czasem trudno nadążyć za tym
      wszystkim...pozdrawiam .Poza tym widać, że synek trafił na kochającą
      Mamę smile...Życzę dużo cierpliwości i wytrwałości- czyli tego, co tak naprawdę
      masz w sobie, nawet jeśli bedziesz potrzebować chwili przerwy..
    • natasza39 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 18:48
      Jestes naprawde bezgranicznie cierpliwa. Nie wyobrazam sobie siebie w Twojej
      roli.
      Ale musze przyznac, że syna masz cholernie inteligentnego.
      Biedactwo... zycze Ci cierpliwosci.
      Z nadpobudliwości sie wyrasta, ale do tej pory zostaniesz chyba świeta!
    • cheerio Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 21:17
      uroczyscie oswiadczam po lekturze tego postu, źe moje rozbrykane dziecko tak
      naprawde jest bardzo spokojnym 16-miesiecznym maluchem wink
      a tak w ogole, to zdziwilo mnie troche ze nauczyciele codziennie zarzucają
      Twojego synka uwagami, nie znam sie na adhd ale to chyba malo pedagogiczne, a
      jesli wiedza o jego przypadlosci, to tym bardziej chyba nie tedy droga ..
      cheerio
      • amfenix Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 21:27
        No i dostał lanie.Ale nie za ognisko tylko za to,że strzelał do psa z korkowca.
        Niedługo będzie noc, całkiem niedługo.
        On ma taki specjany zeszyt na uwagi, sześćdziesięciokartkowy i tam się
        nauczyciele produkują do woli, pochwały też wpisują, tylko rzadziej
        zdecydowanie...

        Dowiedziałam, się dziś pocztą pantoflową, że jak którys z nauczycieli wbiega do
        pokoju nauczycielskiego i pada z rezygnacją na krzesło, to wszyscy już wiedzą,
        że miał lekcje z moim synem.
        • natasza39 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 22:50
          Jezuuu, amfenix!!!
          Ognisko rozłozyło mnie na łopatki...
          Dobrze, że umiesz humor w tym wszystkim zachować.

          A swoja droga faktycznie jacys dziwni ci nauczyciele.
          Tyle sie mówi o takich dzieciach, pisze, a oni nadal chcieliby aby wszystkie
          dzieciaczki były jak z obrazka, grzeczniutkie i siedzace na bacznosc.

          Chodziłam z takim chłopakiem do klasy w podstawówce wtedy jeszcze nikt nie
          slyszal o dzieciach z zespołem adhd.
          Krzys, bo tak mial na imie, mial pomysły z piekla rodem, ale mysmy go wszyscy
          lubili, bo z nim sie klasa nie nudzila.
          spotkalam go kiedys po latach. Studiował na na WSP w Krakowie.
          Ciekawe jakim jest teraz nauczycielem?
            • naturella Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 09:34
              Amfenix, pewnie już to wszystko wiesz, ale na wszelki wypadek wkleje post z
              innego forum:

              Jako logopedka mam z tym troche do czynienia. Nie jestem lekarzem, wiec
              wlasciwie nie mam kompetencji, zeby sie wypowiadac na temat lekow, ale...
              generalnie jestem przeciwna. Stosuje sie rozne lekarstwa, przez
              psychostymulanty (np. z dodatkiem amfetaminy!), po rozne leki antydepresyjne, a
              nawet prozac... Zalezy oczywiscie od przypadku i lekarz niekoniecznie od razu
              przepisze jakies silne srodki, ale przy dziesieciolatku to ja bym poszukala po
              prostu dobrego terapeuty i unikala na poczatku lekow. Dziecko potrzebuje
              specjalnego traktowania nie tylko w domu i na terapii, ale rowniez w szkole.
              Cala grupa ludzi musi pracowac na rzecz takiego dziecka.
              Dlatego polecam Ci udanie sie do specjalisty - moze byc psycholog, moze tez byc
              dobrze wyszkolony pedagog szkolny, a nawet logopeda. Jak sami nie pomoga, to
              skieruja w odpowiednie miejsca. Niestety nie orientuje sie jak to wyglada w
              Polsce.
              Jesli znasz angielski to polecam strone www.adhdnews.com/

              A w ogole to kilka drobnych rad (pewnie wiekszosc lub wszystkie juz slyszalas
              od specjalisty, do ktorego chodzisz):
              - wyjasnij problem swojemu dziecku, wytlumacz, ze nie jest goprsze od innych
              dzieci, tylko musi wiecej pracowac itd.
              - nazywaj problem po imieniu i podkreslaj, ze nie on jeden ma taki problem (z
              czasem dzieci wpadaja w depresje myslac, ze sa glupsze/gorsze od rowiesnikow
              itd.)
              - uswiadom mu, ze ma zawsze pomoc w zasiegu reki - od rodzicow, nauczycieli,
              lekarzy, terapeutow itd
              - opowiedz dziecku o jego talentach mozliwosciach - czesto takie dzieci sa
              bardziej kreatywne i nowatorskie od pozostalych, maja wiele niespozytkowanej
              energii, ktora mozna db wykorzystac (duzo cwiczen fizycznych), sa spontaniczne
              i chetne do zabawy, sa rowniez pracowite i gotowe do wytrwalej pracy, czesto
              maja swietne poczucie humoru, uwielbiaja ryzyko, nadaja sie swietnie do
              wystapien publicznych itd.
              - pokazuj mu droge: nie mow "co bedzie jesli...", tylko " co potrzebuje zrobic,
              zeby sie nauczyc, kiedy jest najlepszy czas na nauke, jakie rzeczy juz wiem"
              itd. Dziecko musi odzyskac pewnosc siebie
              - stawiaj realne cele - to co on moze najlepiej zrobic, nic nie jest
              perfekcyjne
              - naucz go radzic sobie z pomylkami i niepowodzeniami (maja swoja przyczyne,
              zmniejszaja sie wraz z wlozonym wysilkiem, sa czasowe i oznaczaja, ze chociaz
              sprobowal)
              - nie porownuj go z innymi
              - podkreslaj kazdy jego sukces
              -wazne: jedzenie tez moze miec wplyw!!! = dawaj mu pokarmy wysokoproteinowe (np
              ser), niskotluszczowe, zredukuj ilosc cukrow, zwroc uwage czy nie ma alergii,
              czy uczulen na jedzenie (mleko, zyto, kukrydze, drozdze, orzechy, czekolade,
              czy jajka)
              -upewnij sie, ze nie ma bolow glowy (jesli tak - najpierw wylecz je)
              - naucz go pytac o to, czego potrzebuje (np. o pomoc)
              - ustal z nauczycielem,z e dostanie najlepsze miejsce do siedzenia w klasie,
              tak zeby dobrze widzial tablice i slyszal nauczyciela etc.
              - naucz go "przesiewac" rzeczy, ktore go rozpraszaja (dzwieki w tle, zabawki w
              tle, ubrania jakie nosi itp.)
              - niech sledzi ruch warg osoby ktora do neigo mowi
              - jak sam mowi, niech rowniez Ci pokazuje rzecz, o ktorej mowi (jesli to
              mozliwe)
              - niech powie nauczycielow czy Tobie,z e czegos nei rozumie
              - niech prosi o powtorzenie informacji, o wolniejszy przekaz, wytlumaczenie
              nowych slowek itd.
              - mozesz prowadzic notatki kiedy jest rozkojarzony, w jakich sytuacjach, starac
              sie potem wyeliminowac rzeczy, ktore odciagaja jego uwage od zadania
              - kazda prace moze sprawdzac 2 x zeby miec pewnosc

              To tyle, co mi przychodzi tak na postojeniiu. Jest etgo mnostwo i wiele zalezy
              od tego, jaki jest Twoj synek, dlatego radze udac sie do specjalisty, albo
              przycisnac obecnego, do ktorego juz chodzisz, zeby Ci dal wiecej informacji i
              ksiazek.
              Wyszperalam jeszcze w internecie:
              1. Zrozumieć dziecko z nadpobudliwością psychoruchową : poradnik dla rodziców i
              nauczycieli / Paul Cooper, Katherine Ideus ; [tł. tekstu na jęz. pol. Oleg
              Licholet ; przygot. wersji w jęz. pol. Joanna Głodkowska, Stefan Przybylski]. -
              Warszawa : Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej. Wydaw.,
              2001. - 164 s. ; 24 cm

              Ukazano, jak czuje się i zachowuje dziecko z AD/HD w klasie szkolnej, diagnozę
              AD/HD, zaproponowano ułożenie przez nauczyciela indywidualnego planu
              edukacyjnego dla dziecka z AD/HD i podano wskazówki do nauczania tych dzieci,
              omówiono farmakoterapię i wskazano rolę nauczyciela w niej. Poruszono problem
              płci i AD/HD, dorosłych z AD/HD, orientacji wobec AD/HD. Choć odzwierciedlono
              warunki panujące w Wielkiej Brytanii, wskazówki do nauczania dzieci
              nadpobudliwych mogą być wykorzystywane w Polsce.

              pliki.2gim.zory.pl/pliki/Pedagog/adhd-naucz.php
              www.wychowawca.pl/miesiecznik/09-129/07.htm
              www.babyboom.pl/wyswietl.asp?id=D748
              www.publikacje.edu.pl/publikacje.php?nr=728
          • iwcia75 nauczyciel to tez czlowiek 09.12.04, 12:25
            i tez w koncu nerwowo nie wytrzyma, zwlaszcza kobieta! mama chlopca z ADHD jest
            wykonczona, nie daje rady pomimo tego,ze on jest jeden. a wezcie sobie
            wyobrazcie nauczycielke, ktora musi prowadzic lekcje w sposob sensowny (zeby
            sie dzieci czegos nauczyly), musi panowac nad cala klasa, nie tylko nad jednym
            dzieckiem. bez dziecka z ADHD nauczanie w klasie bywa trudne,a co dopiero, gdy
            ma sie takiego gagatka w klasie? nie mozna,chocby sie chcialo, skupiac przeciez
            tylko na tym jednym dzieciaku,bo ma sie zadanie do wykonania z cala klasa i
            trzeba poswiecic czas kazdemu dziecku.
            • pwrzes Re: nauczyciel to tez czlowiek 09.12.04, 12:55
              > i tez w koncu nerwowo nie wytrzyma, zwlaszcza kobieta!

              A co to za argument? TO tylko oznaka, ze nauczyciel ten nie nadaje sie do tego
              zawodu - to niech zrezygnuje. Praca nauczyciela nie jest dozywotnia. "Zwlaszcza
              kobieta" - tak durnego argumentu nie slyszalem nigdy ROTFL. Feministki zaraz
              cie zjedza. Smacznego zycze suspicious

              M.
              • iwcia75 Re: nauczyciel to tez czlowiek 09.12.04, 13:07
                jasne, ty jestes zawsze oaza spokoju i z pewnoscia sie do tego zawodu nadajesz.
                ja powinnam zrezygnowac, bo draznia mnie dzieci,ktore mi bez przerwy łazą po
                klasie i przerywaja w pol slowa. ciebie by nie draznily?? mozna to
                tolerowac,ale nie udawajmy,ze nas to nie drazni, bo wybacz,ale ja nie jestem
                jak skała
                • pwrzes Re: nauczyciel to tez czlowiek 09.12.04, 13:53
                  Logiki juz nie ucza w szkolach? Tak. Jesli sie nie nadajesz, to zrezygnuj bo
                  szkodzisz dzieciom. Nie, do zawodu nauczyciela sie nie nadaje - jest w nim za
                  malo adrenaliny i uwielbiam to co robie. Podaj w jakiej szkole "nauczasz" -
                  bedzie to dobra wskazowka dla rodzicow, gdzie nie posylac dzieci.

                  M.
                    • kamila77 Re: pwrzes 09.12.04, 14:04
                      Ajmwerysory, ale przeciez to logiczne do bolu: nauczanie nie ogranicza sie
                      tylko do czytania grzecznym dzieciaczkom bajeczek i glaskania jasnowlosych
                      aniolkow po glowkach. Trzeba tez nauczyc sie pracowac z dziecmi z
                      najrozmaitszymi dysfunkcjami. Jesli sie tego nie umie - no to po prostu traci
                      sie (albo wcale nie zyskuje) predyspozycje do bycia nauczycielem. Jesli moj
                      szef kaze mi np. opanowac jakis nowy program, to przeciez nie rozplacze mu sie
                      (a jako Nerwowa Kobieta - moglabym) tylko sie zwyczajnie wezme do roboty.
                  • iwcia75 a w ogole nie zycze sobie 09.12.04, 14:00
                    Twojej oceny mojej osoby. przepraszam bardzo,ale kim ty jestes,ze bedziesz
                    ocenial moja przydatnosc do zawodu?? nie Twoj interes. a poza tym na podstwie
                    czego dokonales tej analizy mojej przydatnosci?
                    znizam sie do Twojego poziomu i wysylam na Ciebie myszy jako kobieta ciezarna i
                    niech Cie zeżra.
                    • wasia6 Iwcia 09.12.04, 14:08
                      Przedstawiałaś swoje poglądy na szkolnictwo, swój stosunek do dzieci i swoje
                      wymagani wobec nich. Na tej podstawie rodzic może powiedzieć czy chce by dana
                      pani nauczycielka maiła wpływ na wychowanie jego dziecka bądź nie. JA NIE CHCE
                      BY moje dziecko kiedykolwiek miało cokolwiek wspólnego z takim nauczycielem
                      jak TY.
                      Wobec tego informacja w jakiej szkole uczysz wydaje mi się bardzo przydatna...

                      Podanie adresu może tez wpłynąć pozytywnie dla Ciebie zaczną tam posyłać dzieci
                      takie osoby jak Ewa2000 itd.. , ale czy Ty sprostasz oczekiwaniom ich idealnych
                      dzieci co do idealnych nauczycieli .. . życie pokaże. Ale pomyś, na 100%
                      pozbędziesz sie tych nie idealnych smile))

                      Usmiechnij sie smile))
                      Oddychaj spokojnie....

                    • pwrzes Re: a w ogole nie zycze sobie 09.12.04, 14:10
                      iwcia75 napisała:

                      > Twojej oceny mojej osoby. przepraszam bardzo,ale kim ty jestes,ze bedziesz
                      > ocenial moja przydatnosc do zawodu??

                      Sama sie ocenilas i podlozys tekstem "traca nerwy, zwlaszcza kobiety" Podziekuj
                      tej drugiej sobie i ustalcie jedna wersje wydarzen.

                      >nie Twoj interes.

                      Moj oraz rodzicow, niech wiedza z jakim nerwusem maja do czynienia.

                      a poza tym na podstwie
                      > czego dokonales tej analizy mojej przydatnosci?

                      Powtarzasz sie ;P

                      > znizam sie do Twojego poziomu i wysylam na Ciebie myszy jako kobieta ciezarna
                      i
                      >
                      > niech Cie zeżra.

                      "Myszo, wysylam cie!" ROTFLMAO

                      M.
                      PS.Myszy, myszy sa mile suspicious
                      • iwcia75 Re: a w ogole nie zycze sobie 09.12.04, 14:16
                        oceniac moja przydatnosc do zawodu to moga moi przełozeni,ale nie Wy! uczniowie
                        mnie uwielbiaja,zwłaszcza ci młodsi,a i ja ich lubie. wazne,ze przez nich
                        jestem uwazana za cierpliwa osobe.

                        a co do forum dla samocdzielnych mam, to czytalam je z ogromnym
                        zainteresowaniem, uronilam niejedna łże czytajac Wasze doswiadczenia i
                        przezycia. widze jednak,ze to niepotrzebna strata czasu- wiele z Was w tym
                        watku pokazala swoje prawdziwe oblicze.

                        a do mojej szkoly mozesz wysylas juz swoje dziecko,bo ide na zwolnienie od
                        stycznia-jestem juz w 8miesiacu i jest mi obecnie dosyc juz trudno pracowac. z
                        tym,ze nie maja nikogo za mnie na zastepstwo na razie.
                        • iwcia75 mnostwo w was jadu 09.12.04, 14:21
                          nie tego sie bym spodziewala po osobach, ktore cos przezyly w zyciu. jest mi
                          naprawde bardzo przykro i niemilo,gdy czytam ten watek pelen nietolerancji i
                          zawisci- z powodu tego,ze ktos ma wiecej wolnego czasu czy pieniedzy.
                          niesmaczne! czy tez jest adwokatem lub lekarzem.
                        • pwrzes Re: a w ogole nie zycze sobie 09.12.04, 14:24
                          No tak, bo nauczyciel to swieta krowa i slowa krytyki to zamach na niego. Jak
                          sie "piszesz", tak cie widza. To pierwsza zasada. I jak widze, nie tylko ja nie
                          chce by dzieci uczyli nerwusi.

                          Druga, czytaj i pisz uwazniej, bo jak na razie jestes na bakier i z logika, i
                          ortografia a nauczycielowi to nie uchodzi. Ale ja to truskawki cukrem...

                          M.
                          • iwcia75 pwrzes 09.12.04, 14:33
                            bądz łaskawy nie pisac do mnie,bo ja tez potrafie byc zlosliwa i zaczne Ci
                            wytykac,ze siedzisz na forum dla mam. a o ortografie to mnie nie zaczepiaj, bo
                            ja zaraz powiem,co Tobie nie przystoi,a to,co robisz w tej chwili-czyli Twoje
                            zlosliwe uwagi do mnie-nie przystoja mężczyznie. a jak mi podasz swoj zawod, to
                            wynajde ci mnostwo powodow,dla ktorych tego zawodu uprawiac nie powinienes- to
                            akurat,jak i ortografie,to kazdy glupi potrafi wytykac. najlatwiej kogos
                            ponizyc i obrazic na podstwie wyrwanego z kontekstu zdania.

                            bez zrozumienia to ty to przeczytales. powiedzialam,ze nauczyciel tez jest
                            czlowiekiem i moze sie wkurzyc na dziecko,ktore co chwila jemu i innym
                            przeszkadza,a to nie znaczy,ze jest znerwicowany czy cos takiego, tylko
                            normalny, ma swoje uczucia, nie jest z kamienia. wnisoski za daleko posuniete
                            wysunąles i myslisz,ze juz wygrales. tylko pomysl,z kim walczysz- bo jesli ze
                            znerwicowana kobieta,za jaka mnie uznales,to gratuluje, znalazles godnego
                            przeciwnika. zenada
        • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 11:39
          A dziwisz się nauczycielom? Bo ja nie. Możesz także spodziewać się mało miłych
          reakcji ze strony innych rodziców - interwencji u psychologa, pedagoga itp. Żal
          mi Was, ale równie żal mi i nauczycieli i innych uczniów. Jedno dziecko z ADHD
          może skutecznie(!) uniemozliwic prowadzenie lekcji i spowodować, że cała klasa
          dorobi się olbrzymich zaległości. Nie obchodzą Cie inni? Innych także może nie
          obchodzić ADHD Twojego dziecka. I będą bezlitośni.
          Własna babcia nie wytrzymała, a muszą to robic obcy.
          Nie piszę tego po to, aby Cię dobić- tylko uświadomić co może Cię czekać. Czy
          nie myślałaś o szkole integracyjnej? Takiej, gdzie na lekcji jest również
          pedagog lub psycholog? Czy dziecko, oprócz tego, że z zespołem ADHD, nie jest
          po prostu źle wychowane?
          Mój 5 letni sąsiad wrzucił do wózka innego dziecka zapaloną zapałkę trwało to
          sekundę.Inna rzecz skąd ją zdobył. Matka niemowlęcia potwornie się zdenerwowała
          i w obecności, nie protestującego ojca winowajcy, porządnie go stłukła. Od tego
          czasu mały nieco się i przestraszył i uspokoił. Tak zgodnie twierdzą jego
          rodzice.
          ŻŻyczę Ci duzo wytrwałości.
          • zyletta Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 12:17
            > A dziwisz się nauczycielom? Bo ja nie.

            Ty w ogole prezentujesz niezle poglady, gratuluje zrozumienia.

            > Nie obchodzą Cie inni? Innych także może nie
            > obchodzić ADHD Twojego dziecka. I będą bezlitośni.

            Z pewnoscia Amfenix powinna swoje dziecko usunac z zycia spoleczenstwa, zeby
            mamuska Twojego pokroju nie miala do niej pretensji, ze dziecko ma ADHD.

            > Nie piszę tego po to, aby Cię dobić

            Czyzby?

            > Czy dziecko, oprócz tego, że z zespołem ADHD, nie jest
            > po prostu źle wychowane?

            A Ty jestes dobrze wychowana?

            > Matka niemowlęcia potwornie się zdenerwowała

            Miala prawo, tez bym sie wsciekla. Tylko ja zadalabym wyciagniecie konsekwencji.

            > i w obecności, nie protestującego ojca winowajcy, porządnie go stłukła.

            Na miejscu ojca stluklabym ja. NIKT nie ma prawa bic nieswojego dziecka. Sa tez
            poglady, ze bic sie w ogole nie powinno. Rodzice powinni wyciagnac
            konsekwencje, a nie obca, choc poszkodowana osoba. To nie Dziki Zachod!
            Chwilke refleksji proponuje.
            • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 13:40
              Żyletto kochana, mam prawo mieć swoje poglądy- podobnie jak Ty. Postaw się w
              sytuacji rodziców innych dzieci. Każda lekcja to sprowadzanie do parteru
              nadpobudliwego chłopca, uspakajanie rozweselonej klasy, przeszkadzanie,
              uniemozliwienie wytłumaczenia czegokolwiek. W konsekwencji cała klasa albo
              funduje sobie zaległości, albo rodzice muszą ślęczec w domu, żeby wytłumaczyc
              co to jest przydawka ( bo na lekcji udało się tylko o niej zasygnalizować) czy
              jak oblicza się pole trapezu ( w tym czasie nauczyciel szarpał się z uczniem z
              ADHD, który szalał z cyrklem).
              Trudno, żeby rodzice tych uczniów wykazywali zrozumienie i pobłażliwość,
              zwłaszcza, że zdarza się, że ich dzieci wracają do domu np. z uszkodzonym
              nowym piórnikiem, który nie podobał sie ( albo podobał) nadpobudliwemu koledze.
              Stań na miejscu tych rodziców. Ale uczciwie!
              Moje dziecko chodziło przez rok do szkoły z chłopcem z ADHD. Przez pewien czas
              byłam wyrozumiała, ale po pół roku ( inni rodzice zbuntowali się wcześniej).
              Dziecko z ADHD jest dzieckiem szczególnej troski , ma swoje prawa, ale nie może
              stwarzać zagrożenia innym lub uniemożliwiać naukę.
              Myślę, że jednak jestem dobrze wychowana- nikomu nie ubliżam - prezentuję
              własne poglądy, do których jak każdy obywatel wolnego kraju mam prawo!
              Piszesz, że też byś się wściekła, ale wątpię czy w sytuacji zagrożenia życia
              Twojego dziecka zachowałabys zimną krew. Mało kto by to zrobił. Większość
              zareagowałaby tak jak opisana matka, tylko nieliczni potrafią się do tego
              przyznać.
              Moja koleżanka - znakomity i bardzo znany chirurg dziecięcy - bardzo często
              powtarza zbyt pobłażliwym rodzicom, że lepsze dziecko bite niż martwe.....
              A co do refleksji - Tobie też by się przydała.
              Pozdrawiam również.
              • natasza39 bylam w takiej klasie! 27.10.04, 15:22
                Droga ewo2000!!!
                Wiem, że mowisz teraz z pozycji mamy, ktorej dziecko musi czy tez
                musialo "meczyć" sie w klasie z dzieciakiem z ADHD, a ty z kolei w mekach
                musiałas w domu tłumaczyć swemu dziecku zawiłe definicje "przydawki" oraz
                ojaśniać wzory na pole trapezu.
                Ja, jak juz wcześniejk wspomniałam, chodziłam do podstwówki, z takim chłopakiem.
                Zapewniam Cię, że do dnia dzisiejszego wiem co to jest przydawka oraz nie tylko
                na nieszczesny trapez znam wzory.
                Jak juz wcześniej wspomniała lideczka, to po prostu kwestia dobrych nauczycieli.

                My wszyscy w klasie Krzysia naszego nadpobudliwego uwielbialismy, bo pomysły
                miał swietne, co jednak połowie prawie mojej podstawowówkowej klasie nie
                przeszkodziło w dalszej kontynuacji nauki na studiach wyższych.
                Sam Krzys dzis jest pewnie nauczycielem, bo stracilam w liceum z nim kontakt.
                Ale jak spotykam sie z kumelami po latach, nikt nie wspomina
                Krzysiowego "rozwalania lekcji", tylko wszyscy do łez smiejac sie wspominaja
                jego szalone kawaly.
                I nawet nasza pierwsza wychowawczyni, którą potrafił do łez doprowadzic
                niejednokrotnie, ciepło wspominała Krzysia po latach.

                Ja osobiscie wolałabym takie dziecko w klasie mojego syna, niż cwanego synalka
                pewnego doktorka, który szantazował i wyzywał wszystkie bez wyjatku dzieciaki
                w podstawówkowej klasie mojego dziecka, za to nauczyciele pięli nad nim
                zachwyty, bo na lekcji był taki "grzeczniutki".
                Ja sie do pani nie skarzyłam, bo pewnie wczesniej moje dziecko z klasy by
                wywalila niz "ugrzecznionego szczyla", wiec po któryms razem sama i osobiscie
                załatwilam sprawe.
                Tak że reasumując czasem ten "diabelek" z ADHD to suma sumarum anioł w
                porównaniu z wyglądającym o zachowujacym się "normalnie" rozpieszczonym
                szczylem, za którego jakas mamusia czy tatus rozwiąże problemy.
                • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 08:57
                  Nataszo droga,
                  trudno się licytować- ja również chodziłam do szkoły z kilkoma bardzo żywymi
                  kolegami- którym pewnie dziś ktos rozpoznałby ADHD-, ale w ich zachowaniu był
                  umiar. Żaden nie przekraczał granicy współzycia w szkolnym społeczeństwie.
                  Szkoła jest miejscem, w którym pobiera się naukę - nie cyrkiem czy areną
                  wygłupów. W szkole nauczyciele odpowiadają i za nauczanie i bezpieczeństwo
                  powierzonych im dzieci.
                  Czy uważasz, że uczciwe jest zadawanie innym dzieciom do domu np. 10 zadań,
                  których nie zrobiono w klasie, bo sprowadzano do parteru nadpobudliwe dziecko?
                  Czy uważasz, że marnowanie czasu innych ( muszą uczyć się w domu, bo na lekcji
                  nauczyciel nawet nie zasygnalizował problemu) jest w porządku?
                  Oczywiście, można stracić raz na jakiś czas 10-15 minut zająć, ale codzienne
                  rozwalanie wszystkich lekcji ( a tak jest w przypadku dzieci z ADHD) jest po
                  rostu niemożliwe.
                  Tak jak w pracy nie chcemy ludzi uciążliwych i dezorganizujących wszystkie
                  działania tak i w szkole.
                  Nawet najlepszy nauczyciel w końcu spasuje.
                  Szkoła to nauka życia wśród innych, ale jest granica - nikt na dłuższą metę nie
                  wytrzyma zachowania przwdziwie nadpobudliwego dziecka.
                  Są klasowe s... syny. Tez takich znam. Krew wypije, a dziurki nie zrobi. I
                  nauczyciele najczęściej wychwalają takich. Tym nie mniej to dwa różne i
                  nieporównywalne przypadki.
                  W dalszym ciągu upieram się, że współistnienie z dzieckiem z ADHD jest trudne i
                  uciążliwe dla wszystkich. Nie wytrzymała tego nawet babcia dziecka autorki
                  wątku ( osoba zaangazowana uczuciowo) a jak w takim razie można wymagać tego od
                  ludzi obcych?
                  Bardzo łatwo teoretyzować, współczuć na odległość, pisać słowa pełne miłości
                  itp., Moje posty są niepopularne ponieważ piszę to co myśli większość - tylko w
                  sposób obłudny albo milczy, albo współczuje. Bo ostatecznie współczucie bez
                  zrobienia czegokolwiek nic nie kosztuje, zaś brzmi tak ładnie!Gorzej gdyby
                  przyszło stanąć oko w oko z tak trudnym dzieckiem - lub postawic tam własne.
                  • kamila77 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 09:07
                    Chwalic pana na wysokosciach nie jestes w wiekszosci. No, ale skoro pomaganie
                    dziecku w domowej nauce jest dla ciebie 'marnowaniem czasu', to ja nie mam
                    wiecej pytan (moge ewentualnie zaoferowac pomoc w wytlumaczeniu, czym jest
                    przydawka, jesli masz z tym klopoty).
                    Mialam kiedys praktyki w podstawowce. Nie wiem, czy Marcinek mial zdiagnozowane
                    ADHD, w kazdym razie zachowywal sie kropka w kropke jak synek autorki watku.
                    Nie wybiegalam z wrzaskiem i obledem w oczach z klasy.
                    ADHD jest choroba. Czy jesli ktos w twojej obecnosci osmieli sie np. miec tik
                    nerwowy albo nie daj Boze zespol Turreta (dalipan, nie wiem, jak to sie pisze),
                    tez uznasz, ze to cyrk i wyglupy? A jesli twoje dziecko, nękane niestrawnoscia,
                    zwymiotuje w sklepie, tez bedzie to 'niewlasciwie spoleczne'? aha, mialam nie
                    miec wiecej pytan. To ja przepraszam.
                    • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 13:36
                      Kamilko, naucz się czytać ze zrozumieniem! Strata czasu - to nie pomaganie
                      przeze mnie(!) dziecku w nauce, a konieczność siedzenia dziecka nad książkami w
                      domu i uczenie się od początku tego czego nauczyciel nie wyjaśnił w szkole. Bo
                      był zajęty uspakajaniem Marcinka czy Kubusia, aby ten nie zrobił sobie i innym
                      krzywdy.
                      Z przykrością również stwierdzam, że nie wiem na jakiej podstawie dochodzisz do
                      wniosku, że nie wiem co to jest przydawka. Wiedzę na ten i inny temat musialam
                      sobie odświeżyc, gdyż moje dziecko ( podobnie jak i inni koledzy z jego klasy)
                      nie nauczyli się o niej na lekcji.
                      W proteście przeciwko zachowaniu dziecka z ADHD rzeczywiście znalazłam się w
                      ostatniej ( najpóźniej i najłagodniej) protestującej grupie. A więc byłam w
                      zdecydowanej mniejszości. Inni rodzice nie byli tak wyrozumiali- protestowali
                      ostro i bardzo kategorycznie. Jeden z ojców ( wiem to od dziecka i nie
                      popieram) powiedział córce, że gdy zostanie zaatakowana ma zdrowo oddać.
                      ADHD jest chorobą, ale chorobą która uniemożliwia innym normalną egzystencję,
                      powoduje zagrożenie, naraża na niebezpieczeństwo. Chorobą jest również
                      alkoholizm i narkomania- czy wobec tego chętnie tolerujesz w swoim otoczeniu
                      narkomanów i alkoholików ( oczywiście nie tych niepijących od kilku lat, tylko
                      takich w ciągu).
                      Dzięki Bogu, potrafię, chocby z racji wykształcenia, odróżnić tiki od wygłupów.
                      Ja tak - dzieci nie. Dla nich zachowanie ADHD-owca jest znakomitą okazją do
                      nakręcenia spirali wygłupów.
                      Dziecko z niestrawnością raczej siedzi w domu a nie chodzi do sklepu, więc
                      wizja wymiotów w takiej sytuacji jest mało prawdopodobna. Natomiast irytują
                      mnie matki, których dzieci nękane np. chorobą lokomocyjną w porę temu nie
                      zapobiegną narażając innych na dodatkowe "atrakcje" w podrózy.
                      Raz jeszcze podkreślam - teoretyzować łatwo, jednak gdybys znalazła się po
                      drugiej stronie rónież nie byłabys taka wyrozumiała i wspaniałomyslna.
                        • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 14:02
                          Co bym zrobila gdyby moje dziecko miało ADHD? Napewno szukała pomocy u
                          psychologów i psychatrów, ćwiczyła , tłumaczyła, poświęciła się minimalizowaniu
                          skutków choroby. Przeczytalabym wszystko co jest dostępne na temat ADHD.
                          Włączyła do pomocy męża, rodziców,ALE NIGDY nie zmuszała innych do
                          niedogodności związanych z choroba mojego (!) dziecka. Szanowałabym prawo
                          innych ludzi do spokoju i bezpieczeństwa. Zastanowiłabym sie nad szkołą
                          integracyjną- nawet gdyby wiązało sie to z bardzo duzymi wydatkami i
                          wyrzeczeniami z mojej strony. Miałabym oczy dookola głowy.
                          • owsik102 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 14:24
                            Och coz za wspaniala wizja. Nie zapomnij, ze musialabys jeszcze zarabiac na to
                            wszystko no i .. zakladam , ze mamy dzieci z ADHD nie sa cyborgami a ludzmi..
                            maja cos takiego jak zmeczenie ...
                            A co jesli jedna z from by dziecko z tego wyszlo jest wlansie usilowanie
                            wdrozyc go do spoleczestwa i nauczyc kjakies kontroli i ze bez tego
                            spoleczesntwa tylko w grupuie innych dzieic z tym samym problemem bedzie sie
                            cofac zamiast isc do przodu...???

                            Skad wiesz , ze wtedy geniusz wiekszy niz Twoje dziecko ( a te dziecii maja
                            nieprzecietne zdolnosci) nie zostanie skazany na ... brak szansy..
                            Wiesz koncze dyskuysje . Patrzac na Twoja postawe - mysle ze Spartanie byli
                            bardziej wielkoduszni.
                            • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 16:52
                              Być może, że wyrośnie geniusz, ale póki co ów geniusz skutecznie uniemozliwi
                              egzystencję innych. Dziwię się , że osoba inteligentna nie może tego zrozumieć.
                              Czy jesteś matka? Bo jeżeli tak, to wyobraź sobie, że otrzymujesz telefon, że
                              Twoje dziecko ( tfu, odpukać) ma ciężkie uszkodzenie np. oka- bo kolega "się
                              bawił", albo wstrząśnienie mózgu, czy choćby wybity ząb. Głupstwo, prawda? Ty
                              byłabyś przecież wielkoduszna i wybaczyla. Zastanów się.
                          • ashan ... 28.10.04, 15:04
                            mój syn jest w szkole integracyjnej. Jest zdrowy. Wysłałam go tam SPECJALNIE po
                            to, żeby nauczył się tego, że ludzie są ROŻNI. A jednocześnie tacy sami. I żeby
                            potrafił spostrzec w chłopcu z nadpobudliwością, z porażeniem mózgowym -
                            kolegę, a nie dałna. Żeby nie oglądał się ukradkiem za dziewczyną z zesp.
                            Turnera. Bo taka jest reakcja dzieci "normalnych" - "Ty chodzisz do szkoły dla
                            dałnów". I teraz, po kilku latach widzę, że posłanie mojego syna do takiej
                            szkoły nie załatwi sprawy. Bo KAŻDA szkoła powinna być szkołą integracyjną (i
                            wcale nie musi zawierać tego w nazwie!).
                            Dziwnym trafem dzieciaki mają bardzo dobre wyniki w zestawieniach
                            dzielnicowych. Jest w klasie także dziecko nadpobudliwe. Owszem, jest
                            kłopotliwe, głównie dla nauczycieli. I co? I nic. Czasem jest trudniej, czasem
                            lżej, ale widać, że jest dużo lepiej niż cztery lata temu.
                            Nie rozumiem Twojego nastawienia Ewo. Wnioskuję natomiast, że Ty swojego
                            dziecka do szkoły integracyjnej nie wysłałabyś, prawda?
                            a.
                            • ewa2000 Re: ... 28.10.04, 16:59
                              W szkole integracyjnej są s p e c j a l n e warunki dla dzieci również tych
                              szczególnej troski. Nie wiem czy bym nie wysłała - gdyby szkoła miała coś
                              ciekawego do zaoferowania, nie wykluczam takiej mozliwości. Dzieci nadpobudliwe
                              mogą uczyć się razem z "normalnymi" ( cudzysłów nie przypadkowy) , ale tylko
                              wtedy gdy stworzy się odpowiednie warunki. Małe grupy, odpowiednio przeszkolona
                              kadra, możliwości reakcji gdy dzieje się coś niepokojącego itp. W sytuacji
                              polskiej szkoły, niestety, takich mozliwości nie ma. I nie mozna wymagać, aby
                              klasa 30 osobowa stanowiła grupę terapeutyczną dla dziecka wymagającego
                              szczególnej opieki i podejścia.
                              Dzieci ( a szerzej osoby) z zespołem Downa nie stanowią zagrożenia dla innych,
                              są przyjazne i ufne- zwykle zbyt ufne. A te z ADHD - odwrotnie.
                              • ashan Re: ... 28.10.04, 17:53
                                jako, że z taką szkołą mam do czynienia trochę skoryguję Twoje wyobrażenia smile
                                Nie ma s p e c j a l n y c h warunków. Nie ma łóżek z pasami wink, ani kozy dla
                                rozbrykanych (wyłożonych materacami oczywiście wink), są nawet klamki w
                                drzwiach smile)) Jedyną aberracją jest winda dla dzieci na wózku.
                                Klasy ok. dwudziestoosobowe. Przeszkolona kadra? A czyż to nie przeszkoleni
                                ludzie powinni pracować w szkołach? Nie ma takich warunków w naszych szkołach?
                                Owszem, na niektórych lekcjach jest nauczyciel wspomagający, z dobry rezultatem
                                dla wszystkich!, bo uczniowie mogą rozwijać się zgodnie ze swoimi
                                możliwościami. I ci wybitnie zdolni i ci mający problemy z koncentracją. I tak
                                powinna wyglądać KAŻDA szkoła.
                                a.
                                ps. zadziwię Cię, ale w klasie mojego syna krąg terapeutyczny jest tworzony
                                przez c a ł ą klasę + wychowawca i zdumiona jestem jak rewelacyjnie działa to
                                nie tylko na tych "normalnych" (cudzysłów nieprzypadkowy).
                                • ewa2000 Re: ... 28.10.04, 18:08
                                  Klasa dwudziestoosobowa a 32 to różnica- czyżbym się myliła? Nauczyciel
                                  wspomagający jednak jest- sama przyznajesz. A kadra również szczególnie dobrana-
                                  w "normalnych" szkołach jest z tym różnie. Nie dyskutujemy, o tym jak być
                                  POWINNO, ale o tym jak jest. Zapewniam Cię, że szkoły w Polsce daleko odbiegają
                                  od ideału.
                                  Porównaj warunki, choćby te które opisałaś, a sądzę, że jest ich więcej -
                                  choćby psycholog i pedagog , z tymi panującymi w większości szkół i odpowiedź
                                  będzie gotowa.
                                  Nie można zmuszać kogokolwiek, a zwłaszcza dzieci, aby były kręgiem
                                  terapeutycznym bez specjalnych warunków ( chocby przeszkolonego wychowawcy)
                                  PISZESZ O REWELACYJNYCH EFEKTACH kontaktów z dziecmi niepełnosprawnymi - zgodzę
                                  się, że kontaktz kolegą chorym np. na SM, po wypadku, z zespołem Downa
                                  dziecięcym porażeniem mózgowym nie jest czymś złym ( oby jednak nie były
                                  zachwiane proporcje), jednak te dzieci nie stanowią zagrożenia fizycznego i
                                  jeśli lekcje prowadzone są przez wyszkolone osoby, nie dezorganizują zajęć.
                                  A tak na marginesie - dlaczego WSZYSCY rodzice z klasy mojego syna
                                  zaprotestowali przeciwko temu co wyprawia dziecko z ADHD? Wszyskich należy
                                  zakopać w ogródku?
                                  • ashan Re: ... 28.10.04, 18:21
                                    wiesz, trochę jesteś niekonsekwentna. Z jednej strony twierdzisz, że opisane
                                    przez mnie warunki to ideał, o który trudno i do którego daleko wielu szkołom w
                                    Polsce, z drugiej zaś każesz zabierać dziecko z nadpobudliwością z
                                    niedoskonałej "normalnej" szkoły i szukać tego ideału?! Taaak, byle problem
                                    dalej od siebie, od swojego dziecka, a, że jak piszesz, takich szkół niewiele,
                                    to nie Twój problem.... Grunt, że jesteś uczciwa....

                                    "... A tak na marginesie - dlaczego WSZYSCY rodzice z klasy mojego syna
                                    zaprostestowali przeciwko temu co wyprawia dziecko z ADHD? Wszystkich należy
                                    zakopać w ogródku?"

                                    Ekhm, przepraszam? W jakim ogródku?

                                    I słusznie napisałaś: można protestować przeciwko temu c o r o b i dziecko,
                                    a nie przeciwko dziecku.
                                    a.
                                  • zyletta Re: ... 28.10.04, 21:19
                                    > A tak na marginesie - dlaczego WSZYSCY rodzice z klasy mojego syna
                                    > zaprotestowali przeciwko temu co wyprawia dziecko z ADHD? Wszyskich należy
                                    > zakopać w ogródku?

                                    Alez skadze rodzice sa "normalni" tyle, ze dla mnie inaczej, a w ogrodku
                                    zakopaliby chetnie pewnie dziecko z ADHD. Madrzy rodzice mieliby pretensje do
                                    nauczycieli, ze sa niekompetentni, bo kompetentny nauczycie jakos radzi sobie z
                                    dzieckiem z ADHD (istnieje tez mozliwosc skierowania dziecka przez szkole na
                                    badania do poradni psych-pedag), do dyrekcji, ze nieporadna i nie potrafi sobie
                                    z problemem poradzic. A nie do dziecka z ADHD i jego rodzicow, ze poslali
                                    dziecko do "normalnej" szkoly.
                                    Pomijajac to wszystko w "normalnych" szkolach istnieje mozliwosc utworzenia
                                    klasy specjalnie dla dziecka ze zdiagnozowanym ADHD, zgodnie z obowiazujacymi
                                    przepisami, mniej licznej i z pedagogiem do pomocy. Jestem jednak przekonana,
                                    ze wtedy poza tym dzieckiem nikogo by tam nie bylo, mimo wsparcia
                                    pedagogicznego, bo przeciez wszyscy rodzice zaprotestowali. Oni chcieli sie
                                    tylko pozbyc problemu, a nie rozwiazac go.
                                    ADHD to choroba, w niektorych przypadkach wymagajaca farmakologii.
                                    Los bywa przewrotny, pamietaj o tym planujac potomstwo, bo dzieci z ADHD nie
                                    wybiera sie w supermarkecie na polce.
                                    • halina.kantor Re: ... 08.12.04, 00:36

                                      -zyletto jesteś cudowna-
                                      kilka lat temu usiłowano w pewnym miasteczku na Śląsku w gimnazjum założyć klasę
                                      integracyjną, bo w podstawówce były i są, a w gimnazjum dalej nie ma, a
                                      dlaczego, bo jedno gimnazjum nie chciało przyjąć całych klas ze szkoły
                                      podstawowej , a w drugim zabrakło "NORMALNYCH" dzieci do tej klasy, tak to się
                                      dzieje, a gdyby w każdej szkole były klasy integracyjne, bo tak powinno być to
                                      wszyscy bylibyśmy zdrowsi.
                                      PS moi obydwaj synowie mają ADHD i jakoś sobie radzimy, najgorsi są nauczyciele,
                                      którzy nie potrafią zrozumieć, albo nawet czytać orzeczeń PPP
                                      Mój starszy syn jest dzieckiem, które nie wykazuje nadruchliwości, już i Pani
                                      pedagog wspomagająca, nie potrafi zauważyć jego problemów z koncentracją uwagi
                                      on jest dla niej niedojrzały i niedbały, i nie potrafi czytać i pisać, a w
                                      orzeczeniu PPP napisała, żeby sprawdzano jego wiedzę ustnie, a nie pisemnie.
                                      Serdecznie pozdrawiam
                                      Halina
                          • konkubinka Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 15:54
                            ewa2000 napisała:

                            > Co bym zrobila gdyby moje dziecko miało ADHD? Napewno szukała pomocy u
                            > psychologów i psychatrów, ćwiczyła , tłumaczyła, poświęciła się
                            minimalizowaniu

                            czego inni rodzice wg ciebie nie robia??
                            >
                            > skutków choroby. Przeczytalabym wszystko co jest dostępne na temat ADHD.
                            > Włączyła do pomocy męża,
                            jestes na forum SAMODZIELNA MAMA ZAUWAZYLAS???????

                            rodziców,ALE NIGDY nie zmuszała innych do
                            > niedogodności związanych z choroba mojego (!) dziecka. Szanowałabym prawo
                            > innych ludzi do spokoju i bezpieczeństwa. Zastanowiłabym sie nad szkołą
                            > integracyjną- nawet gdyby wiązało sie to z bardzo duzymi wydatkami i
                            > wyrzeczeniami z mojej strony. Miałabym oczy dookola głowy.

                            To bardzo madra kobieta z Ciebie, taka zdolna do wyzeczen, do poswiecen, taka
                            normalnie KUL , skarb , ktory najlepiej zakopac w ogrodku.....!
                            Tylko ze nosi mnie jak czytam Twoje posty dziewczyno , no poprostu
                            nosi.Jezuuuuuu
                            • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 17:38
                              Co robią rodzice dzieci z ADHD? Robią rzeczy różne- jedni wyskakują ze skóry,
                              próbują różnego rodzaju terapii, szukają dla dziecka odpowiedniej i szkoły i
                              opieki. Są i tacy, którzy nie dostrzegają problemu - wyrośnie, jest żywe, jest
                              jakie jest. Są również i tacy, którzy tłuka i biją.
                              Jestem na forum Samodzielna mama, ale nigdzie nie jest powiedziane, że taka
                              właśnie mama ma specjalne przywileje co do sposobu wychowywania dziecka. Normy
                              wszystkich obowiązują takie same!
                              Mnie nie nosi, gdy czytam Wasze odpowiedzi - mnie przeraża obłuda. Nie znam Cię
                              i być może jesteś jedną z niewielu osób, które skłonne są do prometejskiej
                              postawy, jednak 99% naszego ( i nie tylko ) społeczeństwa taka nie jest. Tylko
                              brak jej odwagi żeby się przyznać. Bo o ile łatwiej się poużalać, powspółczuć,
                              pogłaskać, ale z bezpiecznej odległości. Miłosierdzie pryska gdy problem
                              pojawia się bliżej niż na forum internetowym lub w bliżej nieokreślonym miej
                              Zważ, że z chłopcem nie wytrzymała jego własna babcia, i zerwała kontakt z
                              rodzina. Tez potwór?
                              • kamila77 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 20:11
                                Jak Boga kocham, ze ostatni raz kometuje wpis Pramatki Ewy.

                                Pramatka napisała:

                                > Jestem na forum Samodzielna mama, ale nigdzie nie jest powiedziane, że taka
                                > właśnie mama ma specjalne przywileje co do sposobu wychowywania dziecka

                                Pramatko, zwrocono ci uwage na to, ze pisanie o "wciaganiu do pomocy męża" na
                                tym wlasnie forum (na forum, przypomnijmy, o wymownej nazwie Samodzielna Mama)
                                jest co najmniej nietaktowne. Mniej więcej, jak kupienie głuchemu płyty z
                                muzyką w prezencie.

                                Kolejna twoja malenka niekonsekwencja - najpierw piszesz, ze spoleczenstwu brak
                                odwagi, ze siedza cicho, jako te myszy polne pod miotłą, pozniej wyznajesz,
                                jakobyś byla ostatnia z protestujacych (aaale, jak mowi Pismo - ostatni będą
                                pierwszymi). Nie wyjezdzaj nam tu, Pramatko, z milosierdziem, to z lekka za
                                duze slowo jak na okreslenie zwyklej (?) ludzkiej przyzwoitosci.

                                P.S. Zauwazylam, ze masz problem z pisaniem 'nie' z innymi czesciami mowy.
                                Chodzilas do klasy z ADHDowcem, czy to zwykle nieuctwo?
                      • kamila77 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 14:06
                        Owszem, bylabym wyrozumiala i wspanialomyslna. I na Boga, wole, zeby moje
                        dziecko do konca zycia nie mialo bladego pojecia o przydawce i pomyslow na
                        izolowanie chorych dzieci ze spoleczenstwa. I EOT, cisnienie i tak mam wysokie.
                        • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 14:12
                          Wysokie ciśnienie trzeba leczyć- serio. Oczywiście, że bez pewnych elementow
                          wiedzy zyć można, jednak gdy przez 6 lat uniemożliwia się prowadzenie 90%
                          lekcji braki w wiedzy mogą znacznie utrudnić dalszą edukację. Chyba, że
                          nadrabia się to kosztem wolnego czasu w domu. Ponawiam pytanie - czy w ramach
                          szeroko rozumianej wspaniałomyslności zabrałabyś swojemu dziecku czas
                          przeznaczony na np.sport czy hobby? Czy byłoby Ci wszystko jedno co umie ? A
                          może nabity guz na głowie czy rozcięte czoło uznałabyś za życiowe doświadczenie?
                          Pomyśl, ale uczciwie. Pozdrawiam.
                            • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 17:40
                              A wybity ząb ( przedni, sztuczny do końca życia), albo wstrząśnienie mózgu (
                              takie do szpitalnej obserwacji czy nie ma krwiaka wymagającego operacji
                              neurochirurgicznej), albo uszkodzone oko - tak na zawsze- to też życiowe
                              doświadczenie? Jeśli tak, to albo nie masz dzieci albo rozmijasz sie z prawdą.
                              • kamila77 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 19:05
                                Sztuczny ząb? Do końca życia? Jeeeej, traaagedyyyyja w pieciu aktach. Jeeeeej,
                                obserwacja szpitalna? Jeeeeju, toz to trauma, matkoswinta, moje dziecko
                                spędziło na obserwacji neurologicznej trzy dni w szpitalu, jeeeeeeju, wywalilo
                                sie na slizgawce i pierdyknelo w lod lepetynką aż miło, jeeeejuuuu, od
                                pierwszych śniegów do wiosny trzymam go w domu. Albo przywiążę do kaloryfera,
                                wtedy mu sie na pewno nic nie stanie. Oko uszkodzone, powiadasz? No nie, na
                                smietnik z takim półślepym dzieciakiem, jeszcze trafi na kogoś, kogo jego
                                wygląd będzie mierził, zaburzenia poczucia estetyki to, proszę ja ciebie, do
                                dłuuugotrwalej psychoterapii sie nadają.

                                Modna postawa akceptowania innosci? Na nasze nieszczescie, jak widac, istnieje
                                tez postawa typu: 'won z ulomnosciami'. Ale to do wujka Adolfa z tym.
                              • halina.kantor Re: bylam w takiej klasie! 08.12.04, 00:46
                                Czy Ty Ewo wiesz, że najczęściej to dzieci z ADHD są ofiarami tzw. "NORMALNYCH"
                                kolegów, bo i tak bądzie na te z ADHD, a nauczyciele chcą pozbywać się takich
                                dzieci na wszelkie możliwe sposoby i to najczęściej nauczyciele, żeby mieć
                                święty spokój podjudzają rodziców tzw."Normalnych" dzieci, żeby wystąpili do
                                dyrekcji szkół o usunięcie takiego dziecka ze szkoły.
                                Zastanów się nad tym co piszesz, mój syn z ADHD kilka dni temu wrócił z
                                sanatorium, gdzie był zaszczuty przez tzw. "NORMALNYCH" kolegów, ciągle mu
                                dokuczali, bo takłatwo jest go zdenerwować, zniszczyli mu okulary, bez których
                                ma problemy w szkole. I to nie robiły tego dzieci z ADHD, tylko Ci NORMALNI, jak
                                piszesz, ja nazwałabym zdrowi, bo normalni to oni na pewno nie są.
                                • jodma Re: bylam w takiej klasie! 08.12.04, 13:18
                                  Bardzo współczuję..Bo mam syna z ADHD, który był napiętnowany w potworny sposób
                                  przez dzieci zdrowe, nauczycieli i mozna powiedzieć rodzicow w szkole
                                  publicznej.Na żadne obozy, kolonie, zgrupowania nie jeżdził i nie jezdzi /ma 13
                                  lat /gdyż miałby straszne kłopoty i narażony byłby na ciągły
                                  stress.../odrzucony przez grupę, i niedaj Bóg dorosłych /
                                  Nikt nie jest w stanie pomóc dziecku, nie ma takiej instytucji czy prawa ..
                                  Obecnie chodzi do gimnazjum prywatnego, bo nie było innego wyjścia.Tam jakoś
                                  funkcjonuje, przynajmniej mogę wtrącać się czasami...
                            • lideczka_27 w kwestii zaległości 28.10.04, 18:20
                              Lekcja w szkole nie ma na celu dostarczyć dzieciom kompletnej wiedzy! Każde
                              dziecko zobowiązane jest do pracy w domu, by ją poszerzyć, utrwalić wiadomości
                              itd. Zadaniem nauczyciela jest nauczenie swoich podopiecznych, by tę pracę
                              potrafili wykonać samodzielnie - i tu wstępem do tego jest właśnie lekcja
                              szkolna. Metoda dyktowania notatki jest najgorszą z możliwych metod i najmniej
                              atrakcyjną dla dzieci. To po prostu NUDA. A dzieci trzeba zmotywować do nauki,
                              okiełznać ich energię i odpowiednio wykorzystać, dotyczy to WSZYSTKICH. Wtedy
                              nie ma patrzenia na zegarek i modlenia się o przerwę. Mój nadpobudliwy uczeń
                              siedział w pierwszej ławce. Gdy miał gorszy dzień, potrafił nawet używać
                              brzydkich słów. Wszelkie dyktowanie to dla grupy był koszmar, on wówczas
                              wtrącał swoje trzy grosze i nikt się skupić nie chciał, woleli ryczeć ze
                              śmiechu. Więc ja tę klasę wykańczałam. Po prostu. Zmuszałam do myślenia i
                              wzmożonej aktywności. W życiu nie usłyszeli ode mnie książkowej definicji
                              podanej na talerzu. Metodami poszukującymi (z elementami zabawy także)
                              dochodziliśmy do definicji, oni sami je tworzyli. A później najpilniejszy uczeń
                              w ramach nagrody zapisywał definicję na tablicy - reszta przepisywała do
                              zeszytów. Zadaniem domowym była np. konfrontacja ich definicji z def.
                              książkową, gdzie na następnej lekcji mieli mi powiedzieć o różnicach, jeśli
                              takowe dostrzegli. Dzięki takim lekcjom moje dzieciaki nie miały dużo prac
                              domowych. I chcę powiedzieć, że posiadały dużo wiadomości, bo one niejako same
                              je odkryły, a nie wyryły z książek. Widziałam to głównie na sprawdzianach i
                              kartkówkach - najsłabsi uczniowie posiadali dużą wiedzę praktyczną, umieli
                              zastosować zasady, jakie poznali, do ćwiczeń. I przez bardzo długi czas znali
                              różne definicje, które zawsze bez stresu przedstawili swoimi słowami, bo
                              pamiętali o czym WSPÓLNIE rozmawialiśmy na lekcji. Metoda heurezy w przypadku
                              tego ucznia sprawdzała się znakomicie. Chłopiec był aktywny, rezolutny. Czasem
                              wygłupiał się, ale wówczas zaraz wciągałam go do pracy, interesowałam,
                              pokazywałam, że właśnie jest za coś odpowiedzialny - że cała klasa czeka, by on
                              im pomógł. I w przypadku Patryka to działało znakomicie. Kiedyś dyrektorka
                              zapytała mnie dlaczego boję się jej naskarżyć na tego ucznia. Zapytałam
                              dlaczego mam na niego skarżyć, skoro to jeden z lepszych moich uczniów, pilny
                              (!), kreatywny i nie sprawiający mi wiele więcej problemów niż przeciętny
                              szóstoklasista, któremu hormony zaczynają uderzać do głowy.

                              Z doświadczenia wiem, że dzieci bywają leniwe, nie chcą uczestniczyć w lekcji,
                              a w domu mówią, że "pani nie wytłumaczyła". A i rodzicom w domu pomóc się nie
                              chce, bo "od tego jest nauczyciel i za to mu płacą". No, takim podejściem to
                              wiele nie wskóramy...

                              pozdrawiam
                              lidka
                          • natasza39 szkoda gadac! 28.10.04, 15:21
                            My ciebie nie przekonamy, a ty nas.
                            Dyskusja robi sie w tym momencie jałowa.

                            Ja tak sobie tylko mysle, że to może te dzieci "kruche" i "delikatne" powinny
                            chodzic do prywatnych szkół po prostu.
                            Beda sobie rodzice za swoja forse wybrac dla swoich dzieci i kolegow i
                            nauczycieli po prostu.

                            Moje dziecko tez przyszlo z guzami i siniakami do domu bo go szczyl "grzeczny i
                            nienadpobudliwy" tylko złośliwy i źle wychowany pobil.
                            Tyle tylko, że ja załatwilam sprawe w 4 oczy, a nie robilam afery.

                            Bawia mnie rodzice usuwajacy spod stop swych dzieci wszystkie ciernie zycia.
                            Ciekawe czy kiedys wybierzesz mu zone, albo meza, a jak bedzie niedobry ten
                            malzonek to go rozwiedziesz.
                            Prace mu zalatwisz i pójdziesz do szefa naskarzyc jak w pracy bedzie mial
                            niemila atmosfere.
                            Zycie jest ciezkie i jak sie chowa w domu "mimoze" to przy małóym
                            przymrozku ,moze nam uwiednac...
                            • ewa2000 Re: szkoda gadac! 28.10.04, 17:48
                              Słusznie, i tu się w pełni zgadzam - nie przekonamy się . Pozostaje mi życzyc,
                              aby Wasze dzieci nie mialy do czynienia z kolegami z ADHD, bo zmienicie zdanie.
                              Oczywiście racji nikt mi nie przyzna, bo to nie honor, ale może gdzieś
                              przypomnicie sobie tę dyskusję.
                              Najbardziej napastliwe i bezwzględne w stosunku do "innych" są nie osoby
                              widzące problem i mówiące prawdę- tylko te "wyrozumiałe" i "miłosierne". Bo jak
                              dojdzie do konfrontacji - tej prawdziwej, wtedy postawa zmienia sie w sposób
                              radykalny i dotąd te wspaniałe mamy byłyby gotowe zamordować "bandziora" ( bo
                              nie jest on już chory).
                              Sama to widzialam. W szkole bywam dość rzadko, nie wtrącam się do wielu spraw,
                              które biegną swoim torem, podejmuję interwencję, gdy widzę cos nieprawidłowego.
                              I tak sie jakoś dziwnie zdarza, że większość rodziców jest po tej smej stronie
                              barykady.
                              Jeszcze raz życzę wszystkim WYROZUMIAŁYM MAMOM, żeby nie musiały weryfikować
                              własnej wspanialomyślności.
                              • ashan Re: szkoda gadac! 28.10.04, 17:59
                                Łaaaaaaał. To jedyna reakcja na tak pełen wzgardy post.
                                a.
                                ps. dziękuję za życzenia

                                pps. w przeciwieństwie do Ciebie bywam w szkole dosyć często i WIEM, co się tam
                                dzieje. Działanie zaś podejmuję wtedy, gdy jest potrzeba włączenia się w pracę
                                szkoły, nie tylko wtedy, gdy coś już wymaga mojej interwencji.
                                a.
                                • pwrzes Re: szkoda gadac! 28.10.04, 18:30
                                  ashan, daj spokoj. Przeciez z objawieniem i Glebokim Przekonaniem (tm) nie mamy
                                  co dyskutowac. ewa2000 wie lepiej i juz. Prowadz nas ewo2000 ku swietlanej
                                  przyszlosci - kraina wiecznej szczesliwosci juz blisko.

                                  (zaspiewajmy na znana melodie)
                                  Na barykady rodzicu walczacy
                                  'Inne' (dzieciaki) wywalic, nie bedzie szkod

                                  M (mspancnie)
                              • amfenix Re: szkoda gadac! 28.10.04, 18:37
                                No nie mam ja czasu teraz wam odpisać ze względów wiecie jakich, obawiam się
                                noża w oku albo wstrząśnienia mózgu hi hi.Żartowałam.Odpowiem i opowiem wam
                                póżniej jak potworek zasnie jak to jest.

                                A do Ewy tak niezłośliwie ale mi sie nasunęło, kiedyś był taki pan, który miał
                                na imię Adolf, on nie przepadał za nieczystymi rasowo i dużo dużo ludzi za nim
                                poszło, też robili porządek.........
              • konkubinka Re: Ewo Droga 27.10.04, 18:10
                Chyba nie zrozumialas postu Amfenix.Ta dziewczyna ma cholernie ciezko i
                przyszla tu wyzalic sie i podzielic tym co ja spotkalo i Jej wspanialego syna.
                A nie sluchac i czytac madrosci trojki klasowej!!!!!!!

                No a z takich dzieci wyrastaja geniusze a nie z dzieci takich Rodzicow co maja
                wiecznie obawy wobec innych i o wlasne d....
                Agus, wiiesz ze jestem z Tobasmile
              • ann_mart Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 28.10.04, 08:20
                ewa2000 napisała:


                Każda lekcja to sprowadzanie do parteru
                > nadpobudliwego chłopca, uspakajanie rozweselonej klasy, przeszkadzanie,
                > uniemozliwienie wytłumaczenia czegokolwiek. W konsekwencji cała klasa albo
                > funduje sobie zaległości, albo rodzice muszą ślęczec w domu, żeby wytłumaczyc
                > co to jest przydawka ( bo na lekcji udało się tylko o niej zasygnalizować)
                czy
                > jak oblicza się pole trapezu ( w tym czasie nauczyciel szarpał się z uczniem
                z
                > ADHD, który szalał z cyrklem).


                A może dzieciom, oprócz tego, że był chłopiuec z ADHD po prostu nie chciało sie
                uczyć?
                A może zamiast wysyłać to dziecko do szkoły specjalnej zmienić nauczyciela,
                który sobie nie radzi? A może ITN?

                > Myślę, że jednak jestem dobrze wychowana- nikomu nie ubliżam - prezentuję
                > własne poglądy, do których jak każdy obywatel wolnego kraju mam prawo!

                No to juz mnie rozbawiło - czy jeżeli zaprezentuję własny pogląd, że Pani X
                może być lekkiego prowadzenia nie będzie to ubliżające? A Twoja uwaga o złym
                wychowaniu w ten deseń właśnie była.
                Anka
              • iwcia75 ewo i zyleto 09.12.04, 12:33
                zgadzam sie z Ewa,ale co do wypowiedzi Zylety...mysle,ze nie zdajesz sobie
                sprawy,jak to wyglada w klasach. nie mozna kosztem calej klasy zajmowac sie
                jednym dzieckiem- pomimo calej swojej zyczliwosci- nie moge i musze predzej czy
                pozniej to dziecko zignowrowac(jesli to mozliwe w ogole)

                ponad rok temu chlopiec zaczal rzucac krzeslami i zamachnal sie na kolege-
                zdązylam stanac pomiedzy nimi i zlapac krzeslo. gdyby sie cos takiego stalo
                teraz, to bym nie stanela w obronie tego dziecka, bo jestem w ciazy...nie mam
                pojecia jak by sie to skonczylo. wole nie myslec!
          • lideczka_27 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 12:40
            Jestem nauczycielem. Nie belfrem odbębniającym swoje godzinki. Interesują mnie
            szkolenia i kursy, dzisiaj to konieczność. Ośrodki metodyczne prowadzą kursy
            nauczania dzieci "problemowych", także nadpobudliwych. Od ambicji nauczyciela i
            chęci pomocy uczniowi zależy to, czy dziecko będzie miało szansę na dobrą,
            efektywną naukę w szkole. Najlepiej zwalić na dzieciaka, że nieznośny jest i
            modlić się, by zabrali go do innej klasy. Problem z głowy. A to już niestety
            znaki naszych czasów - dzieci z ADHD jest coraz więcej, zwłaszcza w większych
            miastach. Zamykanie w gettach i indywidualna nauka nie są dobrym rozwiązaniem.
            Trzeba te dzieciaki przystosować do życia w grupie a innym ludziom uświadomić,
            że taki problem istnieje i nauczyć współżycia z innością. Jeśli klasa dziecku
            dukucza, to jest to porażka nauczycieli, ba - całej szkoły. Laniem jeszcze nikt
            dzieciaka nie wychował, a już w szczególności dziecka nadpobudliwego - bicie
            wyzwala agresję.
            Szkoła integracyjna to szansa dla niewielu rodziców - w małych miastach o czymś
            takim można tylko pomarzyć. Jak się starym nauczycielom poszerzać kompetencji
            nie chce, to mogą zwolnić etaty młodym, przynajmniej pożytek z tego będzie... I
            zapewne klasa nie dorobi się zaległości...

            • verdana Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 13:48
              No tak - najlepiej weź dziecko na dietę (sprawdzaj uważnie kzdy produkt),
              prowadź z nim specjalną terapię (pół godziny ale CODZIENNIE + dwa razy w
              tygodniu z psychologiem), przenieś go do specjalnej szkoły integracyjnej (po
              cóż w ogóle w społeczeństwie takie dzieci - tylko przeszkadzają, podobnie jak
              dzieci chore, niepełnosprawne, dyslektycy itd, które nie powinny zakłócać życia
              normalnym dzieciom.)
              Potem weź skierowanie do domu wariatów. Ja już będę na Ciebie tam czekała.
              Pociesz się - uczyłam kiedyś w liceum nastolatka, którego wyrzucano z 3
              kolejnych szkół, bo był nadpobudliwy. Był. W czasie lekcji porozrywał na
              strzępy firankę, własny zeszyt, kiwał się tak, ze patrzałam kiedy się
              przewróci, rozkręcił wszystkie długopisy (w tym kilka moich), rysował na
              wszystkim, co mu wpadło w ręce.
              Był moim ulubionym uczniem. Co za inteligencja, chęć do dyskusji itd. Co mnie
              obchodzi, czy przy okazji coś zepsuje - wolę nadpobudliwego chłopaka z chęcią
              do nauki, niż grzeczną dziewczynę, której sie nie chce, albo bezczelnego typa.
              Mój syn był tez nadpobudliwy (ale w szkole, mniej w domu). Trochę z tego mu
              zostało. Teraz, jako student (psychologii oczywiście, kim mógł zostać po
              spędzeniu połowy dzieciństwa u psychologów)twierdzi, że najbardziej pomaga mu
              origami. Zamiast demolować sale wykładową, cały wykład składa pudełka, ptaki
              itd - gdy ma zajęcie dla rąk, potrafi wytrzymać spokojnie. Moze to jakaś
              metoda?
              I teraz nie wiem - czy Ci współczuć, czy zazdrościć?
            • capa_negra Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 20:49
              Lideczko - gdybym kidyś miała dzieci to chciałabym, żebys je uczyła...

              A wracając do tematu.
              Szkoły czy klasy integracyjne nie zawsze są w zasięgu, a poza tym uważam, że
              izolowanie "innego dziecka" od dzieci "normalnych" jest poprostu niemoralne.
              Jesli tylko to dziecko jest w stanie poradzic sobie w "normalnej klasie" to
              powinno do niej chodzić.
              ( znam dziecko z cechami autystycznymi, które w wieku 7 lat nie mówi, wiec siła
              rzeczy nie jest w stanie uczestniczyć w zajęciach w "normalnej" klasie)
              A zastrzeżenia innych rodziców ...... jedna czy dwie "stracone" dydaktycznie
              lekcje mogą się okazac bardzo waznymi dla społecznego i emocjonalnego rozwoju
              dzieci , moga pozwolić im zauważyc, że mimo iz nie wszyscy tak samo postrzegaja
              świat to nie są gorsi.
              Za "moich czasów" nie było owy o klasach integracyjnych - wręcz to pojęcie nie
              było znane, a do mojej klasy chodziło dziecko jakające się, inne trzęsące
              głową i plujące (niezamierzenie w trakcie mówienia),był dyslektyk i dysgrafik
              i było dziecko nadpobudliwe, a nawet jedno na wózku inwalidzkim , które
              pojawiało sie tylko na uroczystościach szkolnych, ale za to cała klasa szła do
              niego na urodziny, mikołajki etc.
              Jedno z tych dzieci ma własna firmę i "dobrze przędzie", inne jest cenionym
              specjalistą w swojej dziedzinie, jeszcze inne skończyło 2 fakultety i tez nie
              narzeka - nie wiem co się dzieje z dzieckiem na wózku inwalidzkim, ale "
              wybrakowanej" reszcie poprostu sie powiodło.
              Które z tych dzieci to ja?????

              Nie można skreślac problematycznych dzieci bo często czy nam sie to podoba czy
              nie z "brzydkich kaczątek" wyrastaja łabędziedzie....., a niejednokrotnie
              piekne kaczki pozostaja poprostu kaczkami.
              A zniszczony piórnik ???? fakt strata , ala strata która jest niczym wobec
              zniszczonego życia.

              Pamietajcie o tym wszyscy rodzice " normalnych" dzieci, którzy nie możecie
              znieśc inności innych...
    • kachwi1 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 14:34
      kochana amfenix: życię ci dużo wytrwałości i cierpliwości. pamiętaj o jednym -
      nie obwiniaj swojego syna za jego zachowanie, w końcu to nie on wymyślił ADHD.
      spróbuj zachować spokój (wiem, jak to brzmi, i że wcale nie jest to łatwe), ale
      tylko spokojem możesz cokolwiek wygrać. agresja z twojej strony (czy słowna czy
      inna) tylko dzieciaka rozkręci. kochasz go przecież, prawda? trzymam kciuki,
      żeby było dobrze, żebyście obydwoje wytrzymali to wszystko. ułoży się,
      zobaczysz. miłość czyni cuda. serdecznie ściskam.
    • bei Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 28.10.04, 17:27
      a jak nie będziesz miala innych planów na wakcje- to zapraszamsmile
      mnie pomysłowosć dzieci nie zdziwismile- chociaż przyznaję- że moi byli wybitnie
      grzeczni- chociaż nie wiadomo- co mi teraz loz przyniesie- ztn typ
      charakterologiczny....
      pozdrawiamsmile
    • jogo2 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 28.10.04, 23:08
      Dziwię się takiej zgodnej napaści na ewę (dokładnego nicka zapomniałam) i to na
      dodatek tak obniżającego się poziomu dyskusji. Zmieniłam zdanie na temat
      niektórych osób obecnych na tym forum. A naprawdę je lubiłam. To nie sztuka
      każdego adwersarza w dyskusji porównać do Hitlera. Aleście jej dowaliły!!!
      Brawo!!! A co, niech ma za ten brak wychowania (to akurat się zgadzam było
      bardzo mało zręczne).
      Natomiast niezależnie od problemu Amfenix, Ewę rozumiem i moim zdaniem wasz
      atak na nią da się tylko tym wytłumaczyć, że akurat Amfenix od jakiegoś czasu
      jest obecna na tym forum, więc ktoś kto ma problem nie dający się pogodzić z
      problemem Amfenix racji mieć nie może. Trochę na zasadzie "bo to moja kumpela".
      Faktycznie, może mało zręczne było zamieszczenia takiego posta, jak post Ewy w
      kontekście postu Amfenix, jak to zwróciła uwagę jedna z autorek, Amfenix
      chciała się wyżalić, a zwłaszcza wyrażanie głośno przypuszczenia, iż może syn
      Amfenix jest źle wychowany (a może jest właśnie dobrze wychowywany, nie sposób
      tego sprawdzić, uwaga nie wiadomo czemu służy). Natomiast pozostałe argumenty
      były zupełnie rzeczowe, na co żadna z was nie przedstawiła rzeczowej
      odpowiedzi, tylko wiązkę epitetów mających na celu obrazić i poniżyć (te
      pramatki, ciemne komórki itp.), co się intensyfikowało w miarę wymiany zdań,
      bardzo przykre moim zdaniem. Nie sztuka będąc w grupie atakować jednej osoby i
      w zasadzie właśnie dlatego nie mogłam się powstrzymać od odpowiedzi.
      Ponadto Ewa przedstawiła swój problem i zgadzam się z nią, że jest to problem.
      Ja też bym nie chciała, żeby moje dziecko spędzało czas na lekcjach, których
      nie można normalnie przeprowadzić i miało w związku z tym zadawane więcej do
      domu, niż gdyby lekcje mogły być normalnie przeprowadzone, abstrahując od
      reszty argumentów, niezależnie od tego, co stanowiłoby przyczynę. I za to się
      jej oberwało do was nieziemsko. I żadna z was tego jej argumentu nie zdołała
      obalić. Pisze Ashan: a mój syn chodzi do szkoły integracyjnej i jestem
      zadowolona. Pisze lideczka: a ja umiałam poprowadzić lekcje z uczniem z ADHD,
      że się udawało. No i co z tego? A panuje w tej szkole integracyjnej na
      lekcjach zamęt i musi syn Ashan ślęczeć nad lekcjami, bo o tym Ewa pisze. A
      lideczka co, pojedzie poprowadzić w związku z tym lekcje, tam gdzie chodzi syn
      Ewy. To nie jest odpowiedź na argumenty Ewy, podobnie jak inwektywy. Sorry, ale
      takiego przysłowiowego braku logiki dawno nie widziałam. Pismo święte
      mówi "kochaj bliźniego jak siebie samego" a nie "bardziej niż siebie samego" i
      moim zdaniem nikt nie ma prawa wymagać od kogoś poświęceń, bo to właśnie chodzi
      o poświęcenie w przypadku sytuacji przedstawionej przez Ewę (będę dłużej
      odrabiał lekcje, nie będą lekcje normalnie prowadzone, może dostanę nożyczkami
      w oko, ale za to Józio, Henio, itp. "przyszły geniusz" jak napisała jedna z
      pań, nie będzie musiał chodzić do szkoły integracyjnej, która skądinąd chyba
      nie jest takim przekleństwem, skoro Ashan jest z niej zadowolona). Co innego
      kiedy poświęcenia są dobrowolne, ale osoby, które się na nie decydują, rzadko
      atakują innych za brak tego samego.

      Pozdrawiam,

      Jogo
      • lideczka_27 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 00:01
        Ponieważ zostałam wywołana do tablicy, to się wypowiem. Problem na lekcjach -
        jeśli istnieje, jest problemem nauczyciela i całej kadry nauczycielskiej. Nie
        pisałam postu, by mnie zaproszono do pracy w szkole ewy czy amfenix. Zgodnie z
        doświadczeniem zasygnalizowałam, że szkoła jest w obowiązku mieć
        wykwalifikowaną kadrę (nauczyciel nie kończy kształcenia wraz z uzyskaniem
        dyplomu magistra). Odniosłam się do metod opisanych przez ewę - bicia nie
        uważałam i nie uważam za wychowawcze - w przypadku dziecka nadpobudliwego to
        już w ogóle porażka. Napisałam też o pracy w domu, która obowiązkiem jest
        każdego ucznia i wolałabym, by nie zasłaniano się tu "winą" syna amfenix. Nie
        zgadzam się z wieloma argumentami ewy, bo nie popieram wydalenia takiego
        dziecka z klasy, ze szkoły. Najlepsze wyjście to nauczanie integracyjne z uwagi
        na pewne sprawy organizacyjne i kadrowe. Rozumiem ewę, wiem, że się boi o różne
        wyczyny chłopca nadpobudliwego. Tyle, że ja nie jestem subiektywna jak rodzice
        i prowadząc lekcje nie raz byłam świadkiem, że dzieci "normalne" przykładają
        rączkę do wyczynów takiego dziecka, podsycają, zachęcają, a potem mówią "proszę
        pani, to on!". I rodzicom też to mówią, a rodzice wierzą, no bo ich dzieci to
        przecież przykłady dobrego wychowania! Pobożne życzenia… Co mogę powiedzieć
        ponad to, że rozumiem ewę - rozumiem jej problem tak jak rozumiem problem
        amfenix, ale separacja nie była i nie jest dobrym rozwiązaniem. Jakie argumenty
        ewy miałabym zbijać? Które? Które są niezaprzeczalne? Te, że takie dziecko
        stanowi zagrożenie dla innych? Stanowi. Tak jak inne dzieci też stanowią -
        "zdrowi" chłopcy tak przywalili mojej uczennicy drzwiami w głowę, że miała
        wstrząśnienie mózgu z poważnymi komplikacjami - dziewczyna już nie wróciła do
        szkoły. Co mogą zrobić rodzice? Zwołać zebranie szkolne i kategorycznie zażądać
        zmiany nauczyciela, kadry lub choćby pomocy w postaci dodatkowej osoby (drugi
        nauczyciel, pedagog, psycholog). Właśnie w ten sposób dorabiałam sobie
        nadgodziny – uczestniczyłam w lekcjach mojej koleżanki, która w klasie miała
        dwóch takich urwisów. Rodzice mogą się z tym zwrócić do kuratorium jeśli
        dyrektor szkoły chowa głowę w piasek. Ale - na Boga! Dziecko z nadpobudliwością
        nie jest trędowate, nie traktujmy go więc tak. Najlepiej wyrzucić go z klasy,
        ze szkoły. Niech wie, że gorszy jest, że nie nadaje się do życia w grupie,
        niech wie, że go nie lubią. Najlepiej jeszcze, by ci wszyscy rodzice stanęli
        twarzą w twarz z tą matką i jej to powiedzieli: pani syn to potwór, my tu
        takich nie chcemy. Ja miałam takie zebranie, bo Patryk też narozrabiał i
        zawiązał się komitet antypatrykowy, chcieli go do specjalnej szkoły oddać. A
        matka już bezsilna była, do tego zaszczuta przez rodziców, starsza kobieta.
        Wiem, że niektórzy z moich kolegów też by odetchnęli, gdyby chłopaka usunięto
        ze szkoły. Ale nie tędy droga! Na szczęście w dyrektorce drgnął nerw
        organizacyjny i się kobiecie przypomniało jakie ma obowiązki. Nauczyciel to
        zawód, który wymaga poświęcenia i stawia przed nami wyzwanie. Wspólnie z
        rodzicami nauczyciele mogą pomóc dzieciakom z różnymi problemami i zupełnie
        zdrowym. Ale tu trzeba kompromisów i wspólnej pracy, tu chodzi o młodego
        człowieka - wszak szkoła wpływa na osobowość. Walczyć o dobro wszystkich a nie
        poddawać się i iść po linii najmniejszego oporu - jakim bez wątpienia będzie
        usuwanie nadpobudliwych uczniów z klasy. Wymagać od nauczycieli, wymagać,
        wymagać - to samo od dyrektora szkoły. Jeden rodzic nic nie wskóra, ale
        trzydziestu już tak. Tylko trzeba chcieć i działać a nie sprawy załatwiać na
        drodze eliminacji.

        dobranoc
        lidka
      • ashan Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 08:47
        jogo2 napisała:

        Pisze Ashan: a mój syn chodzi do szkoły integracyjnej i jestem
        > zadowolona.

        bo tak jest i wiem, że niekoniecznie jest tak paskudnie, jak twierdzi tzw.
        opinia publiczna, czytująca w gazetach historie, jak z horroru


        (...) podobnie jak inwektywy.

        bez komentarza.

        >crying...)i chodzić do szkoły integracyjnej, która skądinąd chyba
        > nie jest takim przekleństwem, skoro Ashan jest z niej zadowolona).

        mieszkam w dużym mieście, gdzie takich szkół jest kilkanaście. W tym i
        publiczne i społeczne i prywatne. Co ma zrobić osoba, w której mieście takiej
        szkoły nie ma? Receptą wg. Ciebie i Ewy jest zamknięcie dziecka w domu, no bo
        przecież jest niebezpieczne. Szkoła integracyjne nie jest przekleństwem,
        dobrze, że to zauważyłaś smile jest bardzo pozytywnym doświadczeniem także dla
        dzieci zdrowych. Nie, mój syn nie ślęczy po lekcjach. Lubi swoją szkołę. Tylko,
        że w świadomości społ. taka placówka cały czas funkcjonuje jako getto.

        cały czas podtrzymuję swoje zdanie, że opinie takie, jak przez Ciebie i Ewę są
        prezentowane, służą tylko samousprawiedliwieniu: ja przecież nie jestem
        niesprawiedliwa/zła/źle nastawiona/chcąca izolować chorych, ja tylko jestem
        UCZCIWA. A z tym kukułczym jajem byle dalej ode mnie i mojej rodziny.

        a.
        ps. życzę, żeby żadna z Was drogie panie nie zatknęła się z takim
        niebezpiecznym dzieckiem w swojej rodzinie, czy wśród sąsiadów, bo wtedy albo
        zerwiecie kontakty z najbliższymi, albo się przeprowadzicie, czyż nie? wink
        • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 11:37
          Nie wiem czy zerwę stosunki, a już napewno się nie przeprowadzę. Prawdopodobnie
          będę ograniczała kontakty z dzieckiem z ADHD - bo piszę uczciwie- chcę mieć
          spokój, nie chcę wybitych szyb, krzyków, ruszania wszystkich domowych sprzetów.
          I założę sie, że zrobi to każda z Was - takich tolerancyjnych. Ja nie domagam
          się dla siebie, ani swojej rodziny specjalnych praw. Domagam się poszanowania
          tych należnych. Obawam sie, że część rodziców mających problem będący
          przedmiotem dyskusji domaga się od otoczenia wykazywania nadzwyczajnej
          cierpliwości i tolerancji wobec ich dzieci. Osoby z zewnątrz nie muszą takie
          być i w większości nie są.Co więcej - nikt nie wnika czy za uciążliwym
          zachowaniem stoi ADHD czy zwyczajnego złego wychowania.
          A teraz moje pytanie- czy byłabyś tolerancyjna gdyby moje dziecko urządziło
          sobie pod Twoim balkonem zabawę "kto krzyknie głosniej", a Ty własnie
          bezskutecznie próbowałabyś uspić chore niemowlę, które cała noc płakało.
          Na zwrócona uwagę moje dziecko zamilkłoby na 10 sekund. Odpowiedz uczciwie.
          • ashan Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 12:13
            ewa2000 napisała:

            > A teraz moje pytanie- czy byłabyś tolerancyjna gdyby moje dziecko urządziło
            > sobie pod Twoim balkonem zabawę "kto krzyknie głosniej", a Ty własnie
            > bezskutecznie próbowałabyś uspić chore niemowlę, które cała noc płakało.
            > Na zwrócona uwagę moje dziecko zamilkłoby na 10 sekund. Odpowiedz uczciwie.
            >
            A jakie są możliwe odpowiedzi?
            1. Krzyczenie na wyjca co 10 sek?
            2. zejście na dół i zaklebnowanie dzieciaka?
            3. pójście do jego rodziców i zrobienie awantury, że Ty sobie wypraszasz, bo
            masz chore dziecko (nota bene przypominam, że ADHD to też choroba)?
            4. zgłaszasz sprawę we wspólnocie/spółdzieni i naciskasz na wyrzucenie
            kłopotliwej rodziny?
            5. naciskasz na rodziców, żeby takie dziecko trzymali w domu - najlepiej w
            dźwiękoszczelnym pomieszczeniu (do szkoły przecież wg. chodzić nie może, bo
            stanowi zagrożenie, widać na dwór też nie) - strach pomyśleć, że mogłabyś mieć
            takich sąsiadów przez ścianę surprised
            6. ...
            7. ...

            Ciekawe, co Ty zrobiłaś (nie sugeruję, że wybrałaś, którąś opcji, naprawdę
            jestem ciekawa...)

            Niestety, wyżej wymienione przykłady nie są tak kuriozalne, jak na pierwszy
            rzut oka się wydają. Gdy czytam relacje z bojów rodziców ze szkołą, w której
            uczy się chory chłopiec, gdy czytam wypowiedzi rodziców innych uczniów... wtedy
            ten czarny humor przestaje być śmieszny...

            Uczciwie odpowiadam - nie wiem, co bym zrobiła smile Nie wiem, czy to chuligan (w
            końcu może być źle wychowany, prawda Ewo?) czy chore dziecko. Nie wiem, jaki
            jest stosunek jego rodziców do tej choroby. W jakim jest wieku? Czy ma
            zapewnioną opiekę/był pod opieką na dworzu, czy puszczony samopas. Czy zdarza
            się to ciągle, czy sporadycznie, a Ty po prostu byłaś zmęczona i przejęta
            chorobą swojego dziecka. NIe wiem. Staram się być elastyczna. Czy jestem
            tolerancyjna? W potocznym rozumieniu tego słowa pewnie nie smile. Wielu postaw
            teraz modnych i promowanych nie uznaję. Co nie znaczy, że konkretne osoby
            wyznające takie poglądy szykanuję, czy odmawiam im życia w społeczeństwie.

            Dla mnie eot. Nie przekonamy się nawzajem. Trudno.
            Mam nadzieję, że życie wymusi na naszych kuratoriach/ministerstwach zmiany,
            które spowodują, że większość szkół publicznych będzie integracyjna. I że
            ludzie chorzy (także ci z ADHD, czy schizofrenią), niepełnosprawni będą
            normalnymi członkami społeczeństwa.
            Ot, taka sobie idee fix wink

            pozdrawiam
            a.
            • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 12:46
              Nie odpowiedziałas na moje pytanie. Czy naprawdę nie wiesz jak byś postąpiła?
              Ja raz, jeden jedyny zwróciłabym uwagę, a następnie odwiedziła rodziców i była
              juz mniej łagodna i tolerancyjna. Bez wgłębiania się w przyczynę nienormalnego
              zachowania. Przeczytaj jeszcze raz mój post i zdobądź się na obiektywizm.
              Ukłony.
              • ashan Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 13:19
                wiesz możemy teraz się przebijać w tym kto na czyj post nie odpowiedział wink Bo
                jeśli po Twojej wizycie sytuacja by się nie zmieniła, to co wtedy byś zrobiła?
                A jeśli się zmieniła - to po co bić pianę? wink. Bo zrozumiałam (po przeczytaniu
                Twojego postu oczywiście smile), że to nie jest sytuacja hipotetyczna, tylko
                Twoje doświadczenie. Bo widzisz, ja bym inaczej postąpiła, gdyby dziecko było
                na dworzu samo, a inaczej gdy z opiekunem. Gdybym w rozmowie z rodzicami
                dowiedziała się, że jest to objaw choroby, niestety musiałabym to ścierpieć (i
                moja rodzina również)- stwierdzenie, że to nie mój problem i mnie nie
                interesuje również nie załatwiłby sprawy. Tak, jak godzę się z zaczepkami (nie
                zawsze miłymi) sąsiada z mojego bloku. Nie, on nie ma ADHD, jest
                dwudziestokilkuletnim mężczyzną dotkniętym jakimś upośledzeniem intelektualnym.
                Jednyne co mogę to przyjąć do wiadomości współegzystowanie w tym samym domu,
                rozmawiać o tym z moimi chłopcami (ze zwróceniem szczególnej uwagi na
                zachowanie bezpieczeństwa). ALbo się wyprowadzić wink

                Zrozum Ewo, że nie każda osoba, która ma inne zdanie niż Ty, żyje w
                wyidealizowanym świecie. Lub ewentualnie jest hipokrytą, który w razie realnego
                zagrożenia zrzuca maskę i żąda krwi wink (co w którymś ze swoich postów między
                wierszami mi imputowałaś). Ty uczciwie określasz swoją postawę. Daj mi prawo do
                tego samego.

                pozdrawiam
                i eot, wyjaśniłam chyba Twoje wątpliwości, rozmowa staje się cokolwiek jałowa,
                nie uważasz?
                a.
                ps. gdyby okazało się, że krzykaczem jest chuliganiący wyrostek i rodzice
                ignorują moje uwagi, ostrzegłabym o konsekwencjach i przy następnej okazji
                zgłosiłabym sprawę do dzielnicowego. Uprzedzając pytanie - tak, to nie jest
                sytuacja hipotetyczna.
              • ann_mart Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 13:49
                Czy mogłabym się dowiedzieć co to znaczy "odwiedziła rodziców i była mniej
                łagodna i tolerancyjna"? Nawtykałabyś im, zażadałabyś wyprowadzki? Nasłałabyś
                czeczeńców? Czy może zrobiłabyś coś innego?
                Też nie odpowiedziałaś na pytanie.

                BTW w jednym z postów napisałaś, że zostałaś zarzucona inwektywami, pisałaś też
                o nieumiejętności dyskusji.
                Tymczasem sama zarzuciłaś interlokutorkom nieuczciwość i obłudę (bo ty piszesz
                to co myśli większość, zaś one też tak myślą tylko się z tym nie ujawniają i
                obłudnie współczują).
                Teraz napisałaś "zdąbądź się na obiektywizm" - ergo "teraz nie jesteś
                obiektywna".
                No, to ostatnie można i Tobie zarzucić, podobnie jak każdej z piszących - punkt
                widzenia jest zawsze subiektywny. I inny nie będzie.
                Chalsia słusznie napisała, że takie protesty jak Twój nie są konstruktywne.
                Sugerujesz, że może problemy wynikają nie z choroby, że jest źle wychowane. A
                jak ADHD - to szkoła integracyjna. Poza zaleceniem "oddać do szkoły specjalnej"
                (takie magiczne słowa) nic nie wnosisz. Nie dajesz odpowiedzi, co zrobic z
                dzieckiem, które do takiej szkoły iść nie może, bo jej nie ma. Strach pomyśleć
                co byłoby przy zespole Turreta (czy jak tam go zwą).
                Tymczasem nie wszystkie dzieci z ADHD są agresywne.
                I powiem Ci co ja bym zrobiła gdyby w klasie mojego syna było dziecko agresywne
                (także z ADHD). Po pierwsze domagałabym się fachowego nauczyciela (jak nie ma
                niech się doksztsłci). Po drugie poczytałabym sobie oADHD, żeby wiedzieć z czym
                to się je. Może znalazłabym informacje(kursy itp.) przydatne nauczycielowi.
                Jeżeli byłby odporny na wiedzę - uderzyłabym do dyrekcji, niech wywrze nacisk
                lub zmieni nauczyciela. Po trzecie - zebrałabym rodziców (wszystkich, także
                tego dziecka), razem można więcej czyż nie? Dowiedziałabym się co sądzą o
                sprawie co robią rodziece dziecka.
                Po czwarte - jeżeli to nie odniosłoby skutku, przeniosłabym SWOJE dziecko do
                innej szkoły lub klasy.
                Bo w końcu - moje dziecko ma prawo do nauki, ale tamto dziecko też. Każdy ma.
                Przy dziecku chamowatym a nie chorym pominęłabym pkt. 1 i 2. Zaczęłabym od 3
                (współpracując z nauczycielem i dyrekcją szkoły).
                A ta dyskusja niebezpiecznie przypomina mi inną: Czy matki z małymi dziećmi
                mogą jeździć pociągami, autobusami, chodzić do restauracji - bo przecież to
                innym przeszkadza.
                Jak podzielimy świat na getta nic dobrego z tego nie wyniknie.,
                A i jeszcze jedno - powiedz mi Ewo - jak takie dziecko ma nauczyć się
                funkcjonowania w "normalnym" społeczeństwie, jeżeli ma nie mieć z nim
                kontaktów? Czy gdyby stworzyć klasę dla uczniów z ADHD byłyby jakieś korzyści?
                Przecież tak naprawdę skazałoby się te dzieci na brak nauki - bo jak to sobie
                wyobrażasz 10-20 dzieci z ADHD w jednej klasie? Czy rzeczywiście w szole, gdzie
                są dzieci niepełnosprawne ruchowo, takie dziecko nie będzie stwarzało Twoim
                zdaniem zagrożenia? Czy tamte dzieci Twoim zdaniem nie mają prawa do spokoju w
                szkole? Bo tak mi się wydaje,że tego spokoju żadasz tylko dla "normalnych"
                dzieci, ze szkół nieintergacyjnych.
                A jak rodzice ze szkoły integracyjnej też zaprotestują? Co wtedy?

                Chetnie przeczytam - jakie widzisz rozwiązanie.
                • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 14:18
                  Miałam już wyłączyć się z dyskusji, ale odpowiem. To co piszesz brzmi ładnie,
                  ale jest nierealne. 99% rodziców nie będzie zaprzątało sobie głowy CUDZYM
                  chorym dzieckiem. 99% nauczycieli nie pójdzie na żadne dokształcające kursy w
                  tym zakresie, bo przy tak niskich pensjach pobiegnie np. na korepetycje, albo
                  będzie brało nadgodziny. Dyrekcja wysłucha, pewnie z politowaniem Twoich (moim
                  zdaniem słusznych ) uwag, i zrobi swoje. Kuratorium zaproponuje ( w najlepszym
                  razie) przeniesienie agresywnego ucznia gdzie indziej, tym bardziej, że będzie
                  to poparte petycją znakomitej większości rodziców. Takie sa REALIA.
                  Nie róbmy z siebie lepszych niz jesteśmy. System oswiatowy jest jaki jest i
                  jedyna rzecz, która może go polepszyć to lobby rodziców dzieci z
                  dysfunkcjami "atakujące" np. kuratoria z prosba o stworzenie warunków nauki dla
                  ICH dzieci.Rodzice dzieci niepełnosprawnych ruchowo mają pełne prawo domagać
                  się bezpieczeństwa SWOICH dzieci.
                  Zarzucam obłudę- być może . Opowiem o losach chłopca ze szkoły mojego syna ,
                  tego, który miał ADHD.
                  Od pierwszego dnia dezorganizował lekcje, ojciec był głuchy , na wywiadówkach
                  usiłował obrócic kota ogonem, atakowali go rodzice, których dzieci ucierpiały w
                  bezpośrednim starciu ( co dziwniejsze ci sami rodzice, NIM ich dzieci
                  ucierpiały byli tolerancyjni i namawiali do współpracy, lew wstępował w nich
                  gdy zagrożone było ICH dziecko). Grześ ( chyba tak miał na imię) nie pozwalał
                  prowadzić lekcji- nauczyciele dostawali białej gorączki. Dochodziło także do
                  zniszczeń - a to mienia szkoły, a to własności innych uczniów. Chłopiec
                  niszczył oczywiście i własne rzeczy, ale ojciec nie poczuwał się do wyrównania
                  strat ( bo on swoje także niszczy).
                  Po dziesiątkach rozmów rodzice byli bezradni i przy milczącej akceptacji
                  nauczycieli zaczęli namawiać swoje dzieci do dania wycisku zaczepiającemu i
                  nieznośnemu koledze.
                  Byłam jedna z nielicznych matek, która nie akceptowała tej metody i poprosilam
                  syna, aby nie opowiadał się po jakiejkolwiek stronie. Gwoli uczciwości dodam,
                  że raz nie wytrzymał i mu przyłozył - po tym jak ten napluł mu do kanapki.
                  Skomasowany atak na chłopca spowodował zabranie go do innej szkoły. Wszyscy
                  odetchnęli z ulgą. Z tego co wiem, nie było to ostatnie przenoszenie do tzw.
                  normalnej placówki.Największą szkodę poniósł chłopiec- czy zatem nie lepiej
                  było poszukać dla niego ODPOWIEDNIEJ SZKOŁY.
                  • ann_mart Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 15:04
                    ewa2000 napisała:

                    > Miałam już wyłączyć się z dyskusji, ale odpowiem. To co piszesz brzmi ładnie,
                    > ale jest nierealne. 99% rodziców nie będzie zaprzątało sobie głowy CUDZYM
                    > chorym dzieckiem.
                    Nie jestem 99% rodziców i nie uważam, zeby właczenie się do tej większości w
                    zakresie, jak to ładnie piszesz "niezaprzątania sobie głowy CUDZYM chorym
                    dzieckiem" było powodem do chwały. Raczej trzeba walczyć, żeby ta większość się
                    zminiejszała.

                    99% nauczycieli nie pójdzie na żadne dokształcające kursy w
                    > tym zakresie, bo przy tak niskich pensjach pobiegnie np. na korepetycje, albo
                    > będzie brało nadgodziny.
                    No cóż, tego również za powód do chwały nie uważam. W takim razie naprawdę wolę
                    poszukac nauczyciela, który nie uważa dokształcania za stratę czasu. Naprawdę
                    uważasz, że dobrze jest by Twoje dziecko uczył ktoś, kto nie chce się
                    dokształcać???

                    Dyrekcja wysłucha, pewnie z politowaniem Twoich (moim
                    > zdaniem słusznych ) uwag, i zrobi swoje.

                    tego nie wiem, jakoś do tej pory trafiałam, jako uczeń i opiekun (siostry) i
                    matak (w przedszkolu) na świetnych, nauczycieli, dyrektorów.

                    Kuratorium zaproponuje ( w najlepszym
                    > razie) przeniesienie agresywnego ucznia gdzie indziej, tym bardziej, że
                    będzie
                    > to poparte petycją znakomitej większości rodziców. Takie sa REALIA.

                    Większość, większość, większość. Widzisz tu się różnimy - mnie nie obchodzi
                    czego chce większość. Mnie obchodzi to co jest słuszne. A opieka nad chorym
                    dzieckiem (CUDZYM) i pomoc jego rodzicom jest słuszna. Pomoc nauczycielom też.
                    Przynajmniej w moim świecie.

                    > Nie róbmy z siebie lepszych niz jesteśmy.
                    Nie robię i, doprawdy czuję się urażona sugestią, że robię. Jak widać nie
                    trzeba inwektyw, żeby jakaś wypowiedź była, nazwijmy to, nie na miejscu.

                    System oswiatowy jest jaki jest i
                    > jedyna rzecz, która może go polepszyć to lobby rodziców dzieci z
                    > dysfunkcjami "atakujące" np. kuratoria z prosba o stworzenie warunków nauki
                    dla
                    >
                    > ICH dzieci.
                    I tu się mylisz - taką rzeczą jest lobby rodziców zdrowych dzieci, którzy
                    walczą o to by WSZYSTKIE dzieci miały szansę skorzystać z takiej samej nauki w
                    tych samych szkołach.
                    Rodzice dzieci niepełno
                    sprawnych ruchowo mają pełne prawo domagać
                    > się bezpieczeństwa SWOICH dzieci.

                    No właśnie - to gdzie mają pójść te z ADHD? Do szkoły dla ADHD-owców, gdzie w
                    ogóle nauczanie nie będzie możliwe?

                    > Zarzucam obłudę- być może .

                    Nie być może - zarzucasz.
                    Opowiem o losach chłopca ze szkoły mojego syna ,
                    (...)Z tego co wiem, nie było to ostatnie przenoszenie do tzw.
                    > normalnej placówki.Największą szkodę poniósł chłopiec- czy zatem nie lepiej
                    > było poszukać dla niego ODPOWIEDNIEJ SZKOŁY.
                    A co jeżeli takiej szkoły nie ma? Omijasz ten temat bo jest niewygodny?
                    W sytuacji, którą opisałaś prawdziwym problemem nie było dziecko tylko brak
                    reakcji rodziców i nauczycieli. A szkodę poniósł nie tylko ten chłopiec.
                    Poniosły też wasze dzieci. Bo nauczyły się, że najlepszym wyjściem jest
                    spuszczenie problemu na kogoś innego. I co gorsza nauczyły się, że można
                    sprawić by nauczyciel był bezsilny. I tak naprawdę to była wasza porażka.

                    BTW - dobrze, że jest ten 1% ludzi, którzy myślą i robią inaczej niż większość,
                    o której piszesz. Bo inaczej nikt nie mógłby liczyć na pomoc. Nikt nie
                    zakładałby fundacji, nie byłoby wolontariuszy. Liczyłoby się tylko MOJE.
            • iwcia75 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 09.12.04, 13:04
              akurat ashan! bajki opowiadacie! gdybys miala w domu chore niemowle, bylabys
              wykonczona i zestresowana, to nie zastanawialabys czy wrzeszczacy dzieciak ma
              ADHD czy cokolwiek innego (duzo by cie obchodzilo wtedy poza Twoim dzieckim!) z
              pewnoscia.
              jestem zadziwiona,jakie to Wy jestescie tolerancyjne dla nieprzewidzianych
              wyczynow obcych dzieci. jakos nie zauwazylam tej tolerancji w zachowaniach w
              realu wsrod rodzicow w klasie. dla kazdego liczy sie przede wszystkim jego
              dziecko i taka jest prawdziwa rzeczywisctosc. co Wy chcecie udowodnic?

              Amfemix jest matka chlopca i ona wypowiada sie z calkiem innej pozycji,ale
              nawet ona zdaje sobie sprawe,ze jej dziecko(kochane przez nią)nie jest łatwe i
              moze dreczy np nauczycieli.

              dodam,ze sa rozne dzieci nadpobudliwe. jesli tylko chodza po klasie i sie
              wierca lub cos wykrzykuja, to mozna wytrzymac. ale wszystko do czasu. jesli
              zaczynaja szkodzic innym dzieciom ,atakowac je, to ja moge nie byc w stanie-
              nie wiem,jak bym nie byla wyksztalcona- poradzic sobie z taka sytuacja. i boje
              sie takich sytuacji. (na szczescie wiekszosc nadpobudliwych nie jest grozna,
              tylko uciazliwa w swoim zachowaniu,ale daja sie te dzieci lubic i czesto sa
              uzdolnione)
    • jogo2 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 28.10.04, 23:30
      Przyszedł mi jeszcze jeden argument do głowy w odpowiedzi na ten chór napaści.
      Ewa podnosi kwestię bezpieczeństwa, który Kamila (chyba w zacietrzewieniu)
      kompletnie zignorowała. Mniejsza z tym, jeżeli chodzi o guza, czy siniak,
      gorzej jak o coś więcej. Uważacie, że Ewa powinna się z tym pogodzić, bo ADHD
      to nie zła wola tylko choroba. A co powiecie o schizofrenii? To też tylko
      choroba. I bardzo często schizofrenicy to ludzie zdolni i wrażliwi, zupełnie
      tak jak była o tym mowa w powyższej dyskusji o dzieciach z ADHD. Wyobrażam
      sobie tutaj Kamilę jak tłumaczy swojemu dziecku: Jak możesz mówić, że się
      boisz Józia, bo cię może ugryźć albo kopnąć, a nawet zdarza się, że gania za
      tobą z nożem. Wstyd!!! Przecież on jest chory! Ciesz się, że jesteś zdrowy i
      przestań się bać. Od guza i paru zadrapań (nożem na przykład) jeszcze nikt nie
      umarł, a nawet i bez oka i paru innych części zapasowych też żyć można.

      Pozdrawiam,

      Jogo
      • natasza39 Jezuu jogo2 a co z AIDS??? 28.10.04, 23:57
        Mialam juz nie zabierac głosu w kotłujacym sie watku na temat ADHD, ale nie
        mogę, bo mnie mdli.
        Tez mam dziecko, chłpaka i tez chciałabym aby byl bezpieczny i szczesliwy w
        szkole (jak kazda mam chyba), ale nie róbmy z dyskusji na temat problemów z
        dzieckiem z zespołem ADHD dyskusji na temat schizofrenii, bandytyzmu i wogóle
        na temat niebezpieczeństw tego świata.
        Może i ten konkretny przypadek dziecka, którego klasa niechce (a zasadniczo
        rodzice) jest jakis specyficzny. Moze oprocz ADHD to bandyta jakis i bydlę.
        Ale ten temat dotyczy chyba problemu a nie zagrozen jakie czychaja we
        wspólczesnym świecie na nasze dzieci wogóle.
        Takie dziecko jest łatwo zidentyfikowac, ale nie wiesz czy inny "spokojny"
        kolega w ławce obok to nie psychopata który nagle wybuchnie i "porzyczajac"
        sobie fuzje dziadka mysliwego zastrzeli pól klasy i połowe "grona
        pedagodicznego". Takie przykłady mamy w zyciu i nie mowcie mi ze
        nieprawdopodobne to jest!!!
        No więc...jak juz wczesniej wspominalam, nie hodujmy mimozy!!
        Nie dmuchajmy na zimne, bo moze w obłedzie "zagrożenia" bedziemy wymagac badan
        krwi kolegi z lawki czy przypadkiem nie jest nosicielem HIV!

        Pytanie do ewy2000...
        Może i faktycznie to dziecko, w klasie twego dzieciaka zrobilo cos co zagraza
        bezpieczenstwu innych. No nie wiem..próbowalo oko wybic ktoremus, zabic chcialo
        itp. Wtedy faktycznie nalezy je odseparowac od reszty.
        Ale mały "bandzior" nie musi wcale cierpiec na ADHD zeby byc bandziorem
        (przyklad podala ci w moich postach)
        Nie mylmu jednak pojęć!!!!
        Co innego kłopoty z takim dzieckiem zwiazane z "rozwalaniem lekcji" od ktorych
        sie zaczela dyskusja, a których geneze i sposób zapobiegania objasnila ci
        wyrażnie lideczka, ktora jest pedagogiem a co innego mały "bandziorek"
        terroryzujacy klase, bo na tym dyskusja sie skonczyla, jak ewa2000 wytoczyla
        tzw. "ciezkie dziala".

        Nie mylmy zatem pojec, upraszam raz jeszcze.
        Jesli to zagrożenie dla innych (faktycznie próbowal wylupac oko innemu dziecku,
        podpalal szkole, czy gwałcił staruszki) usunac i resocjalizowac!!!
        Przypominam jednak, że nie wszyscy bandyci mali czy duzi maja zespół ADHD.
        Ja pisalam ze maly "bandziorek" klasowy u mojego młodego w klasie byl wg.
        nauczycieli grzcznym i mądrym chlopcem.

        Ale my rozmawiamy o problemie nadpobudliwosci, a nie o tym czy powinno sie od
        spokojnych i "normalnych" dzieciaków pragnacych wiedze zdobywac w szkole
        odizolowywac "element" niebezpieczny.

        To sa dwa rózne pojecia i mysle, że gdybys opisala od poczatku udowodnione
        proby pozbawienia wzroku innych uczniom przez tego dzieciaka to w porzadku
        zrozumialabym.
        Ty jednak ewo i jogo popadłyście w skrajnosc.
        JAk zabrakło merytorycznych uwag wytoczyłyscie:"cieżkie dziala".
        Tyle tylko, że odgłos tych dział jest jaky nie na miejscu....
    • jogo2 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 00:14
      Nataszo,

      Ciężkie działa to kto inny tu wytoczył pierwszy, ale najlepiej nie
      ustosunkowywać się do zarzutów.
      Właśnie, rozmawiamy o problemie ADHD i całkiem abstrahując od kwestii
      bezpieczeństwa, która się w pewien sposób z tym problemem wiąże pozostaje sam
      problem dziecka cierpiącego na ADHD, który podniosła ewa, za co została tu
      prawie zadeptana.
      W twojej obszernej wypowiedzi nadal brak ustosunkowania się do mojego zarzutu
      waszej reakcji na to, na co uskarżała się Ewa, że dziecko z problemem ADHD jest
      w stanie ?"rozwalić" każdą lekcję i to też nie jest takie nic. Ja bym chciała,
      żeby moje dziecko chodziło do szkoły po to, żeby uzyskiwać tam wykształcenie, a
      nie tracić czas i potem znowu uczyć się samodzielnie po szkole. I za to Ewa
      została zakrzyczana w brzydki sposób, że powinna się wstydzić (powyższe
      stwierdzenia stanowią rekapitulację postów Ewy, już sama nie wiem po co to
      robię, bo kiedy się czyta jej posty to jest to oczywiste, najwyraźniej jednak
      nie dla wszystkich, widać jak ktoś chce to wyczyta to co chce, a nie to co jest
      napisane) i ja nie rozumiem, czego ona powinna się wstydzić. Tego, że chce,
      żeby jej dziecko miało warunki do nauki?
      I na te pytanie nie otrzymałam odpowiedzi do tej pory, ponieważ wolisz się
      skupiać na wątku bandytyzmu niż dać mi rzeczową odpowiedź na moje lub Ewy
      (trzeba przyznać, że mimo licznych inwektyw była do końca rzeczowa w, hmm,
      dyskusji z wami) rzeczowe argumenty.
      Eh, faktycznie Ewa ma rację. Jesteście bardzo obłudne w tej dyskusji.
      Dobranoc,

      jogo
      • natasza39 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 00:26
        Na watku "rozwalania lekcji", droga jogo skupilam sie w moim poscie pt. "ja tez
        chodzilam do takiej klasy"
        Wyjasnialam to i zwracalam uwage na fakt, jak wielka role odgrywaja w tym
        wszystkim nauczyciele.
        Zresztą, nie jestem pedagogiem, wybralam w zyciu lzejszy chleb i zostałam
        inzynierem.
        Wyjasniala ta kwestie obszernie "lideczka".
        A zatem "rozwalic lekcje" dziecko z ADHD moze nieudolnemu nauczycielowi po
        prostu, a mały "bandziorek" może wybić oko innemu dziecku bez względu na to czy
        cierpi na cokolwiek, czy po prostu rodzice wychowuja go "bezstresowo" i
        szczylowi wydaje sie ze wszystko mozna....
        Ja ewie wyjasnialam ze z dzieckiem nadpobudliwym mozna spokojnie "ustawic"
        zajecia w szkole i dopiero po tym wszystkim ewa2000 rozpoczela "atak" wyjmujac
        te zagadnienia zwiazane z "wybijaniem oka" i innymi zagrozeniami.
        Ja te pojecia oddzielilam, a ewa chyba je łaczy i to jest moim zdaniem jej
        blad!!!!
      • lideczka_27 Na skróty 29.10.04, 00:30
        jogo2 napisała:

        „W twojej obszernej wypowiedzi nadal brak ustosunkowania się do mojego zarzutu
        waszej reakcji na to, na co uskarżała się Ewa, że dziecko z problemem ADHD jest
        w stanie ?"rozwalić" każdą lekcję i to też nie jest takie nic.”

        1. „Co mogą zrobić rodzice? Zwołać zebranie szkolne i kategorycznie zażądać
        zmiany nauczyciela, kadry lub choćby pomocy w postaci dodatkowej osoby (drugi
        nauczyciel, pedagog, psycholog) […] Rodzice mogą się z tym zwrócić do
        kuratorium jeśli dyrektor szkoły chowa głowę w piasek.”


        2. „Wymagać od nauczycieli, wymagać, wymagać - to samo od dyrektora szkoły.
        Jeden rodzic nic nie wskóra, ale trzydziestu już tak. Tylko trzeba chcieć i
        działać a nie sprawy załatwiać na drodze eliminacji.”


        jogo2 napisała:

        „Ja bym chciała,
        żeby moje dziecko chodziło do szkoły po to, żeby uzyskiwać tam wykształcenie, a
        nie tracić czas i potem znowu uczyć się samodzielnie po szkole.”

        1. „Napisałam też o pracy w domu, która obowiązkiem jest
        każdego ucznia i wolałabym, by nie zasłaniano się tu "winą" syna amfenix.”


        2. „Lekcja w szkole nie ma na celu dostarczyć dzieciom kompletnej wiedzy!
        Każde dziecko zobowiązane jest do pracy w domu, by ją poszerzyć, utrwalić
        wiadomości itd.”

        3. „Z doświadczenia wiem, że dzieci bywają leniwe, nie chcą uczestniczyć w
        lekcji, a w domu mówią, że "pani nie wytłumaczyła". A i rodzicom w domu pomóc
        się nie chce, bo "od tego jest nauczyciel i za to mu płacą". No, takim
        podejściem to wiele nie wskóramy...”
        • jogo2 Re: Na skróty 29.10.04, 00:43
          lideczka_27 napisała:

          >> 1. „Co mogą zrobić rodzice? Zwołać zebranie szkolne i kategorycznie zaż
          > ądać
          > zmiany nauczyciela, kadry lub choćby pomocy w postaci dodatkowej osoby (drugi
          > nauczyciel, pedagog, psycholog) […] Rodzice mogą się z tym zwrócić do
          > kuratorium jeśli dyrektor szkoły chowa głowę w piasek.”
          > A dlaczego to nauczyciel jest winny. Może on nie ma i nie musi mieć
          doświadczenia, jak prowadzić lekcję z udziałem dziecka chorego na ADHD.
          Zresztą, może nie ma warunków. Jak wspomniała Ashan, klasy w szkole
          integracyjnej liczą ok. 20 uczniów, nie ponad 30, jak w zwykłej szkole.
          >
          > 2. „Wymagać od nauczycieli, wymagać, wymagać - to samo od dyrektora szk
          > oły.
          > Jeden rodzic nic nie wskóra, ale trzydziestu już tak. Tylko trzeba chcieć i
          > działać a nie sprawy załatwiać na drodze eliminacji.”
          >
          >
          > „Ja bym chciała,
          > żeby moje dziecko chodziło do szkoły po to, żeby uzyskiwać tam wykształcenie,
          a
          >
          > nie tracić czas i potem znowu uczyć się samodzielnie po szkole.”
          >
          > 1. „Napisałam też o pracy w domu, która obowiązkiem jest
          > każdego ucznia i wolałabym, by nie zasłaniano się tu "winą" syna amfenix.”
          > ;
          >Chyba jest różnica pomiędzy pracą domową w ilości 5 zadań a 10 zadań i o taki
          wymiar pracy domowej chodziło Ewie, więc proszę się tu nie zasłaniać rzekomym
          uskarżaniem się na fakt istnienia pracy domowej.
          >
          > 2. „Lekcja w szkole nie ma na celu dostarczyć dzieciom kompletnej wiedz
          > y!
          > Każde dziecko zobowiązane jest do pracy w domu, by ją poszerzyć, utrwalić
          > wiadomości itd.”
          > J.w.
          > 3. „Z doświadczenia wiem, że dzieci bywają leniwe, nie chcą uczestniczy
          > ć w
          > lekcji, a w domu mówią, że "pani nie wytłumaczyła". A i rodzicom w domu pomóc
          > się nie chce, bo "od tego jest nauczyciel i za to mu płacą". No, takim
          > podejściem to wiele nie wskóramy...”
          >Czyli sugerujesz że: Ewa ma leniwe dziecko, ponadto: nie chce się jej pomóc
          dziecku, bo od tego jest nauczyciel. Zresztą chyba ma rację, jeżeli nauczyciel
          nie byłby od uczenia, to po co dziecko posyłać do szkoły. Wychodzi na to, że
          uczyć się należy samemu, a do szkoły trzeba chodzić, chociaż być może wcale tam
          nie ma warunków do nauki.
          Gratuluję logiki.

          Jogo
          • lideczka_27 Re: Na skróty 29.10.04, 01:03
            jogo2 napisała:

            > > A dlaczego to nauczyciel jest winny. Może on nie ma i nie musi mieć
            > doświadczenia, jak prowadzić lekcję z udziałem dziecka chorego na ADHD.

            Nie ma, ale może mieć. W dzisiejszym szkolnictwie - musi. Kwestia kwalifikacji,
            tak się teraz dużo mówi o bylejakości - skąd nagle przyzwolenie i tolerancja
            dla zawodowego lenistwa? Jeśli pójdę do lekarza, to mam nadzieję, że na wykłady
            chodził i luk w edukacji nie ma - sądzę, że nie jest tylko od zdiagnozowania
            grypy ale także poradzi coś na popękane naczynka.

            > Zresztą, może nie ma warunków.

            Wszystko kwestia organizacji - jeśli klasa liczna, może otrzymać pomoc -
            pisałam o tym.

            Jak wspomniała Ashan, klasy w szkole
            > integracyjnej liczą ok. 20 uczniów, nie ponad 30, jak w zwykłej szkole.

            j.w.

            > >Czyli sugerujesz że: Ewa ma leniwe dziecko,

            Niczego nie sugeruję, bo nie bawię się w niedomówienia. Gdybym piła do Ewy,
            napisałabym: zapewne masz leniwe dziecko. Uogólniłam, bo WIEM jakie dzieci
            BYWAJĄ. Proszę się w moich wypowiedziach nie doszukiwać na siłę tego, czego w
            nich nie ma.

            ponadto: nie chce się jej pomó
            > c
            > dziecku, bo od tego jest nauczyciel.

            Takich właśnie zdań wysłuchiwałam od rodziców na zebraniach. I tu się tym
            podzieliłam, nie był to bezpośredni zwrot do ewy, ale uogólnienie, które każdy
            czytający może wziąć do siebie - takie jest moje zamierzenie i stąd liczba
            mnoga.

            Zresztą chyba ma rację, jeżeli nauczyciel nie byłby od uczenia, to po co
            dziecko posyłać do szkoły.

            Już napisałam od czego są lekcje i nauczyciel - proszę nie spłycać moich
            odpowiedzi. Sama szkoła, jeśli chcemy by dziecko posiadło odpowiednią wiedzę i
            umiejętności, nie wystarcza - stąd idea samodzielnej pracy w domu (przy pomocy
            rodziców jeśli dziecko samo sobie nie radzi), stąd tak modne pozaszkolne kursy
            i wszechobecne korepetycje.

            Wychodzi na to, że
            > uczyć się należy samemu, a do szkoły trzeba chodzić, chociaż być może wcale
            tam
            >
            > nie ma warunków do nauki.

            To już Twój wniosek - pozwolę sobie nie skomentować.

            > Gratuluję logiki.

            A ja Tobie braku kultury w dyskusjach ze mną. Jesteś niekonsekwentna zarzucając
            go innym. Jeśli o mnie chodzi - temat zakończony, gdyż nie będę poświęcać
            swojego czasu komuś, komu późną nocą zachciało się popluć i pokąsać. Ale cóż
            robić, gdy argumentów brakło...

            EOT
        • jogo2 Re: I jeszcze jedna rzecz - Natasza 29.10.04, 00:49
          Wam oczywiście wolno porównywać kogoś do Hitlera, sugerować, iż marzy o
          zamknięciu dziecka w ciemnej komórce, to nie są żadne grube działa, o nie.
          Natomiast mi od przykładów wara, bo będzie Jezuuu, a AIDS? Kali ukraść krowy -
          dobrze, Kalemu ukraść krowy - źle.
          Zresztą nie potrzebne są przykłady, bo całkiem trafnie zreasumowała, o co
          chodzi Ewa, czy ADHD, czy schizofrenia, czy np. gruźlica, każde dziecko ma
          prawo, żeby jego istotne interesy nie ucierpiały dlatego, że ktoś inny też jest
          cierpiący.
          Pisałam już o tym raz, ale widać, jak ktoś nie chce to nie widzi.
          Tendencyjność, tendencyjność i jeszcze raz tendencyjność widzę w tej dyskusji.

          Jogo
          • natasza39 Re: I jeszcze jedna rzecz - Natasza 29.10.04, 00:57
            Słuchaj, a zasadniczo czytaj!!!!
            Nie przyrównywalam nikogo do Hitlera!!!
            Mój argument z AIDS zostal wyciagniety po Twoim ze schizofrenia, wiec kto
            pierwszy "diala" wyciaga niech do oceny czytelników i dyskutantów tego forum
            pozostanie.
            Tym niemniej ja mówilam o tym co przezylam OSOBISCIE i na wlasnej skórze
            przetestowalam.
            Ewa2000 nie raczyla nam wyjasnic zasadniczo o co chodzi.
            Od poczatku dyskusje na temat ADHD odniosła do konkretnego przypadku dziecka, z
            którym jej dziecko do klasy uczęszczało.
            Jesli chodzi o tendecyjnosc, to chyba obie strony moga sobie zatem ja zarzucic.
            Mnie wkurza po prostu, że dyskusja z ogólnej zeszla na temat szczegolny, czyli,
            że jakies dziecko dalo sie klasie dziecka ewy we znaki.
            a w tym watku, moim skromnym zdaniem, nie o to chodzilo...
    • jogo2 Re: A Jezuuu 29.10.04, 00:27
      to sobie zachowaj Nataszo na wizytę w kościele. Wydawało mi się, że kultura
      dyskusji polega na wymianie racjonalnych argumentów, a nie na demonstracji
      własnych emocji i prześciganiu się w sypaniu epitetami.
      • natasza39 Re: A Jezuuu 29.10.04, 00:37
        No nie wiem kiedy ja "epitetami" sypalam, ale moze mi sie kiedys wyjasni...
        Ostatnio mi ten test IQ cos słabo wyszedl i chyba musze sobie lecytyne
        pozazywac.
        Sorry, ale jak uchybilam przepraszam, nie wiem tylko gdzie i kiedy...
        • samodzielny Re: A Jezuuu 29.10.04, 02:06
          natasza39 napisała:.... przed 24 godzinami..

          Lecytyna... juz sobie zanotowalam na liste jutrzejszych zakupów!!!

          natasza39 napisała: ..... dzisiaj..

          >chyba musze sobie lecytyne pozazywac.

          nataszo39, zapomnialas zakupic????smile))))))
          Pozdr
          • amfenix Re: A Jezuuu 29.10.04, 08:12
            O Boszszsz, kolejny wątek który miał być rochę, do zadumy, a trochę, żeby
            dziewczyny zajęte szarpaniem się z exami odciągnąć od tego wykańczającego
            psychikę zajęcia i skłonic do zadumy nad problemami innego zupełnie typu, (z
            którymi byc może zetkną się kiedyś, oby nie) wywołały burzę.Mój komentarz o
            Hitlerze i ślepym grupowaniu się w myśl jakichs idei był złosliwy, bo parę
            rzeczy w wypowiedziach Ewy zwyczajnie mnie zabolało, a to dla tego , że nijak
            się mają do mojej sytuacji.Ale o tym wszystkim póżniej,postaram się na
            wszystkie te posty odpowiedzieć,żeby nie było niepotrzebnych dywagacji i
            zastanawiania się. Bo: Ewo ja teraz to muszę ubrać małego,powtórzyć z młodym
            materiał na klasówkę, dać mu śniadanie, zapakowac pracowników i małego do
            samochodu,zawieżć ich do pracy, zamówić i przetransportowąć parę ton żwiru,rur
            i piachu, wydać dyspozycje na cały dzień, zawieżć małego na klasówkę z
            angielskiego, spotkać się z nowym klientem, odebrac małego ze szkoły i zawieżć
            na wizytę kontrolną do psychiatry do Warszawy, potem wrócić ugotowac dla całej
            rodziny obiad, podskoczyć do pracy, wydać następne dyspozycje, wrócić do
            małego, odrobić z nim lekcje, zawieżć go na kółko plastyczne, przywieżć,spisać
            lekcje ze szkoły bo opuści dziś część z racji lekarza, odrobic,przywieżć
            pracowników itd itd.Ewo ja nie mam męża który mi pomoze, w tej chwili nie mam
            nikogo, ja musze wszystko zrobic sama, wszystko....Będe wieczorem.A i jeszcze
            jedno, wychowawczyni powiedziałą na ostatniej wywiadówce, że mój syn ma
            nienaganną kulturę osobista w przeciwieństwie do innych dzieci w klasie, to a
            propos wychowania, bo bardzo mnie zabolało..........
            • ewa2000 Re:ewa2000 do P.T Dyskutantek 29.10.04, 09:12
              1. Zaatakowałyście mnie Panie tak, że gdybyście tylko miały taką możliwość,
              pewnie znalazłabym się na OIOM-ie z ciężkimi uszkodzeniami ciała.
              2. W ramach umiejętności prowadzenia dyskusji - na moje argumenty padały
              inwektywy. Jesli nie pamiętacie- przeczytejcie wątki. Porównanie do Hitlera
              świadczy o wysokiej kulturze osobistej autorki porównania.
              3. Chyba nawet najbardziej nieobiektywne Panie będą musiały przyznać mi rację,
              że ja nikomu ani nie wymyślałam, ani nie obrażałam, ani nie stosowalam
              inwektyw, ani słów powszechnie uważanych za obraźliwe. Natomiast gros P.T
              Dyskutantek - owszem ( odsyłam do postów- są dostępne).
              4.Umiejętność prowadzenia dyskusji - to ustosunkowywanie sie do zarzutów, a nie
              opluwanie przeciwnika i przytaczanie swoich argumentów- słusznych lub nie, ale
              nie mających nic wspólnego z zarzutami. Nie wierzycie- posty sa nieskasowane.
              5. Autorka wątku oburza się na mój zarzut "złego wychowania" - niech zajrzy do
              swojego pierwszego postu i zastanowi się dlaczego tak napisałam.
              6. Forum internetowe daje każdemu możliwośc wypowiadania swojego zdania. Ja mam
              takie a nie inne i go nie zmienię. Wy macie prawo do swojego, i byłoby dobrze,
              gdyby przełożyło się ono w przyszłości na cały ciąg zachowań. Znam, i to bardzo
              dobrze, mamy aktywnie uczestniczące w życiu szkoły, głoszące miłosierdzie,
              uważające się za tolerancyjne, zaś w sytuacjach konfliktowych ich czyny do
              deklaracji miały się tak jak dzień do nocy. I oby tak nie było i w tej sytuacji.
              7. Jedyną, i to wcale nie dlatego, że mnie broniącą, obiektywną osobą jest
              Jogo. Jej się także dostało.
              8. Amfenix - to, że masz na głowie tysiąc spraw, że jesteś przemęczona, że sama
              musisz borykać się z trudnościami, które inni ludzie dzielą na pół- to jedno.
              Rozumiem i współczuję ( choć Toja uwaga porównująca mnie do Hitlera była na
              tyle chamska, że 99% osób odrzuciłoby nawet cień współczucia kwitując ją
              kwiecistą inwektywą). Tym nie mniej nawet największe współczucie i zrozumienie
              sytuacji nie spowoduje u mnie akceptacji nieprzewidywalnych zachowań dziecka z
              ADHD. Ty kochasz swoje dziecko, inni rodzice swoje- to normalne. I pamiętaj, że
              prawa do nauki, odpoczynku, bezpieczeństwa w szkole wszystkie dzieci maja takie
              same. Prawa Twojego dziecka nie są w żadnym razie większe,
              Pozdrawiam Ewa
              • owsik102 Re:ewa2000 do P.T Dyskutantek 29.10.04, 09:29
                Odpowiem Tak.Jestem Mataka. I podpisuje sie , ze dla Takich dzieci jak Twoje ,
                ktore wymagaja specjalnych warunkow i doskonalego spoleczenstwa - powinny byc
                tworzone odreben - specjalne szkoly.

                Ja uwazam , ze kontak z dzieckiem , ktore samo tak jest nastawione do zycia ,
                jak i jego rodzice bede taka mysl przewdonia probowac forsowac - bylby
                szkodliwy dla mego dziecka , jak i mysle , dla wiekszosci ludzi pragnacych zyc
                w normalnym spoleczenstwie ( nie mylic z idealnym)


                • ewa2000 Re:ewa2000 do P.T Dyskutantek 29.10.04, 09:57
                  Normalne spoleczeństwo to nie idealne. I tu jesteśmy zgodne. Tym nie mniej
                  norma to również prawo do nauki ( normalnej, nie zakłóconej coraz to nowymi
                  pomysłami), prawo do bezpieczeństwa ( o tym jakoś cicho), prawo do normalnej
                  egzystencji.
                  Być może różnie rozumieny normę- bo jest ona różna dla różnych ludzi.
                  Np. dla sportowca norma jest codzienny trening - mnie wystarcza spacer do lasu;
                  dla palacza - norma to palenie papierosów- gdzie chce i kiedy chce- ci, którzy
                  proponują ograniczenia łamią owe normy.
                  Mam sąsiadkę - jej córka ma ciężka postać dziecięcego porażenia mózgowego.
                  Ciężkie upośledzenie umysłowe, niedosłuch, niesprawność fizyczna w stopniu
                  znacznym itp. Ta kobieta , choć moglaby być rozżalona i rozgoryczona na cały
                  świat, zajmuje się córka 24 godziny na dobę i nie wymaga dla siebie specjalnych
                  praw. A moglaby i to akurat byoby uzasadnione.
                  • new_live Re:ewa2000 do P.T Dyskutantek 29.10.04, 10:02
                    Ewo , alez wlasnie TY caly czas zadasz dla swego dziecka specjalnych praw...

                    I koncze jalowa dyskusje. jak napisalam jestem za tym , aby dla twkich rodzicow
                    jak Ty tworzyc specjalne szkoly - bo to nie dziecko winne.
              • zyletta Re:ewa2000 do P.T Dyskutantek 30.10.04, 20:36
                > 3. Chyba nawet najbardziej nieobiektywne Panie będą musiały przyznać mi
                > rację,
                > że ja nikomu ani nie wymyślałam, ani nie obrażałam, ani nie stosowalam
                > inwektyw, ani słów powszechnie uważanych za obraźliwe

                Nie przyznam Ci racji. Pewnie od razu uznasz mnie za nieobiektywna, ale sama
                przeczytaj co napisalas:

                > choć Toja uwaga porównująca mnie do Hitlera była na
                > tyle chamska

                To jest Twoje zdanie i dla mnie wykracza ono poza normy dobrego zachowania.
                Poza tym wilokrotnie przytaczane przez Ciebie zdanie, jak to nawet babcia z
                dzieckiem nie wytrzymala, jako dowod na poparcie Twoich hipotez odnosnie syna
                autorki watku rowniez uwazam za obrazliwe, ja samo domniemanie, ze chlopiec
                moze byc zle wychowany.

                > I pamiętaj, że
                > prawa do nauki, odpoczynku, bezpieczeństwa w szkole wszystkie dzieci maja
                > takie same.

                Czyzby??? Bo chyba Twoim zdaniem dzieci z ADHD jednak nie maja rownych praw z
                dziecmi "normalnymi"????

                > Prawa Twojego dziecka nie są w żadnym razie większe,

                Ani Twojego dziecka. O tym tez warto pamietac.
              • iwcia75 Re:ewa2000 do P.T Dyskutantek 09.12.04, 13:22
                Ewa napisała:

                znam dobrze mamy aktywnie uczestniczące w życiu szkoły, głoszące miłosierdzie,
                > uważające się za tolerancyjne, zaś w sytuacjach konfliktowych ich czyny do
                > deklaracji miały się tak jak dzień do nocy. I oby tak nie było i w tej
                sytuacji

                dokładnie tak by było! ja równiez znam takie mamy! czym bardziej głosza swoja
                tolerancyjnosc, milosierdzie i poswiecenie,tym bardziej sa zaklamane i w
                sytuacjach,gdy trzeba cos zrobic,pokazuja swoje prawdziwe oblicze. sa to osoby
                najbardziej bezlitosne, dbajace tylko o swoj wlasny interes (i tylko ich dzieci
                je obchodza,po drodze zniszcza kazdego,kto stanie im na drodze). i nie
                przekonujcie mnie,ze tak nie jest,bo juz sie czesto o tym przekonywalam.
                podobnie i tu na forum-wiem do czego byscie byly zdolne,jesli chodzi o czyny. w
                slowach natomiast jestescie tak tolerancyjne,ze nie tolerujecie osoby,ktora ma
                inne od Was zdanie (EWA, JOGO)

                • chalsia Re:ewa2000 do P.T Dyskutantek 14.12.04, 00:43
                  A Ty do czego byłabyś zdolna??
                  Skad Ty wiesz do czego kazda z nas z osobna była by zdolna???
                  Przecież nie od dziś wiadomo, że ludzi stac na wszystko i najgorsze rzeczy
                  ludziom się przytrafiają z rąk bliźnich zwłaszcza.
                  Nie sadzę, zebyś się od nas różniła w tym temacie.

                  Chalsia
    • bojana Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 09:28
      Do amfenix:
      Twój synek jest naprawdę fajnysmile))) Jego kreatywność jest powalająca. Tylko
      musisz być dzielna... Mój szkodnik ma 2,5, też jest podejrzewany o ADHD. Zanim
      dowiedziałam się co i jak, traktowałam jego zachowanie jako normę. Obserwowałam
      go kiedyś w grupie kilkorga równieśników, miał około 1,5 roku. Byłam
      przekonana, że wszystkie te dzieci, bez wyjątku, są opóźnione w rozwoju, jakieś
      takie nieruchawe i spokojnewink)))
      U nas błogosławieństwem jest basen. Po godzinie spędzonej w wodzie mój synek
      osiąga nirwanę, a ja z nimsmile))))))) Polecam i pozdrawiam

      Do ewa2000:
      napisałaś: "zgodzę
      się, że kontaktz kolegą chorym np. na SM, po wypadku, z zespołem Downa
      dziecięcym porażeniem mózgowym nie jest czymś złym ( oby jednak nie były
      zachwiane proporcje)"
      Wstyd mi za Ciebie, reprezentujesz tą stronę polskiego społeczeństwa, za którą
      się wstydzę. Do tego wszystkiego jeszcze pewnie jesteś zagorzałą katoliczką?
      • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 09:47
        Może wstydź się za siebie, a mnie zostaw w spokoju. Tak będzie zdrowiej.
        Zmartwię Cię- nie jestem katoliczką, ani fanatyczną, ani praktykującą. Do
        kościoła chodzę jedynie po to, aby obejrzeć jego architekturę ( podobnie jak do
        cerkwi czy synagogi).
        Nie pasuję do wizerunku?
        P.S. Ubiegając kolejne pytania oświadczam, że nie zaliczam sie do elektoratu
        Andrzeja Leppera.
      • justyna701 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 10:14
        Zabieram głos w tej burzliwej dyskusji po przyznaję przeczytaniu tylko części
        postów więc moja wypowiedż może być trochę wyrwana z kontekstu.
        Jestem pełna podziwu i wyrozumiałości dla wszyskich mam dzieci z zespołem ADHD.
        Chłopczyk opisany przez Amfenix jest rzeczywiście wyjątkowy i pewnie wyrosnie
        na wyjątkowego "dorosłego". Jednocześnie rozumiem te mamy, które wyklęte od
        czci i wiary pozwoliły sobie na dostrzeżenie jak trudno innym dzieciom
        i "nieprzygotowanym " nauczycielom poradzić sobie np w klasie z takim dzieckim.
        Niezrozumcie mnie żle. Moja córka chodzi do szkoły integracyjnej. Ma
        niedowidzenie jednooczne. Do tej szkoły nie przyjmują dzieci z ADHD. Nie
        dlatego, że nie chcą kłopotu albo rodzice sobie tego nie życzą czy też
        umieściliby takie dzieciaki w gettach. Poprostu kadra nie specjalizuje się w
        kierunku ADHD i nie mogłaby fachowo pomóc tym dzieciom. Inny powód jest taki,
        że w szkole jest sporo dzieci niesprawnych ruchowo i dziecko nadpobudliwe
        stanowiłoby dla nich zagrożenie. Myślę, że jest to uczciwe i odpowiedzialne
        myślenie dyrekcji szkoły. Myślę sobie, że pobyt dziecka nadpobudliwego w szkole
        masowej to nie jest dobre rozwiązanie. Skutkuje to często grubym zeszytem uwag
        co dla mnie jest wyrazem bezradności nauczyciela i frustracjami pozostałych
        rodziców.
        Rzyczę wzajemnej tolerancji dla poglądów. Pozdrawim. Justyna.
        • ann_mart Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 10:31
          To poradź Justyno - piszesz, że szkoła integracyjna Twojego dziecka nie
          specjalizuje się w ADHD. A ile się specjalizuje? Co ma zrobić matka, jeżeli w
          jej mieście NIE MA żadnej szkoły integracyjnej? Albo nie ma specjalizującej się
          w ADHD?
          Pozdrawiam
          Anka
          • justyna701 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 11:05
            Masz razję, że to problem.Wiele razy myślałam o wyprowadzeniu się z wawy jednak
            zostałam bo: przedszkole dla dzieci z wadami wzroku, rehabilitacja widzenia,
            integracja sensoryczna itd. Nie wiem ile jest szkół gdzie nauczyciele wiedzą
            jak pracować z dzieckiem z ADHD, pewnie coraz więcej. Jeśli nie ma, pozostaje
            rodzicowi zostać specjalistą w tej dziedzinie (większość pewnie jest), dzielić
            się wiedzą z nauczycielami i pozostałymi rodzicami. To ciężka praca.
            Jeszcze jedna refleksja. Miałam wątpliwości decydując się na posłanie dziecka
            do przedszkola dla dzieci z wadami wzroku. A to przyklejam jej etykietkę,
            lepiej będzie się rozwijać wśród dzieci tzw. zdrowych. Teraz wiem, ze była to
            najlepsza decyzja bo w przedszkolu tym, panie wiedziały jakie problemy mają
            dzieci niedowidzące jednoocznie z mtoryką dużą i małą, z analizą i syntezą
            wyrazową przy nauce czytania i znały metody pracy z takimi dziećmi. To
            procentuje. Gdybym nie miała dostępu do takiego przedszkola, chodziłaby do
            masowego, odpowiadała kilka razy dziennie na pytanie, "co ci się stało w oczko"
            a ja tłumaczyłabym jaj dlaczego wszysce ją o to pytają. Pewnie byłaby słabszym
            uczniem w szkole a tak naprawde nie wiem co by było. Miałam wybór i myślę, że
            włąśnie mając wybór warto wybrać dla dziecka miejsce gdzie będą nauczyciele
            potrafiący zająć się dzieckiem mającym jakikolwiek problem, również ADHD.
            Tylko to chciałam powiedzieć. Jeszcze raz pozdrawiam.
            • serengetti Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 11:42
              Z mojego doświadczenia wynika, że takich szkół, specjalizujących się w ADHD nie
              ma nigdzie. Nauczyciele uczą się na bieżąco na konkretnych przypadkach, które
              mają u siebie w szkole.
              Ja mam trochę podobny problem jak Amfenix, ale jednocześnie inny - moja córka
              ma ADD - czyli odmianę ADHD bez nadpobudliwości, za to z ogromnym deficytem
              koncentracji. W dzieciństwie została zdiagnozowana na ADHD, po czym
              pani "psycholog" rozłożyła rączki, uśmiechnęła się i powiedziała: "wyrośnie z
              tego". To była cała pomoc psychologiczna, jaką otrzymałam. Rzeczywiście, z
              nadpobudliwości ruchowej wyrosła - to podobno częste u dziewczynek, natomiast
              deficyt koncentracji pozostał i niestety rósł razem z nią. Rozmawiałam w szkole
              wielokrotnie o jej przypadłości - a objawia się to np. tym, że w 90% nie
              usłyszy skierowanego do niej pytania, trzeba je powtórzyć 2-3 razy, a każde
              pisemne pytanie czy polecenie rozumie zupełnie inaczej, niż powinna - potrafi
              przeczytać je 5 czy 6 razy i za każdym razem odebrać inaczej. Co skutkuje 1 z
              kartkówek i klasówek, chociaż odpowiedzi na pytania zna... Od razu uprzedzam,
              że IQ ma powyżej normy i jest bardzo bystra - o niedorozwoju nie może tu być
              mowy. Muszę przyznać, że żadna nauczycielka nie słyszała o tej przypadłości i
              wręcz próbowały mi udowadniać, że to tylko moje widzimisię. Czy też powinnam ją
              posłać do specjalnej szkoły, bo nauczyciel nie chce się dokształcić w tym
              zakresie? Uważam, że w dzisiejszych czasach nauczyciel powinien być
              wszechstronnie wykształcony - z podstawami psychologii w pierwszym rzędzie. Bo
              nie oszukujmy się - będzie coraz więcej różnych schorzeń natury psychicznej u
              dzieci i kto ma być na bieżąco, jak nie nauczyciele, którzy z tymi dziećmi będą
              mieli codzienny kontakt? Sami rodzice nie wystarczą, niestety...
              A tak a propos nauczycieli - moja mama jest nauczycielką z 40-letnim stażem, z
              tzw. starej szkoły - muszę wam powiedzieć, że nie ma lepszych nauczycieli.
              Gdyby nie jej pomoc i chęć dokształcania się na temat schorzenia mojej córki,
              nie wiem, jak bym sobie dała radę.
          • chalsia Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 12:05
            Ann_ mart dzięki.

            Ewo2000, Jogo,
            z pełnym poszanowaniem do Waszego punktu widzenia zadam to samo pytanie - skoro
            lepiej by dziecko z ADHD nie chodziło do szkoły/klasy razem z Waszymi dziecmi,
            to gdzie ono u licha ma się uczyć? Zważywszy na nieliczność szkół
            integracyjnych i dodatkowo równiez, że niektóre z tych szkół dzieci z ADHD nie
            chcą.

            Łatwo jest problem odepchnąć od siebie (tak jak to robicie) ale co zrobić by go
            rozwiazać?
            I nie piszcie, że to nie Wasz problem, bo to nieprawda. Póki rodzice dzielący
            Wasz punkt widzenia kostruktywnie w jakiś sposób nie pomogą w rozwiązaniu tego
            problemu - sami się będą musieli z nim borykać (w taki sposób jak Ewa np).

            Chalsia
              • jaga2003 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 31.10.04, 23:06
                Czesc,
                jako samodzielna z dzieckiem bez ADHD (chociaz ma dopiero 9 miesiecy wiec moze
                wszystko przede mna) poczulam sie w obowiazku dopisac do tego watku, bo z
                segregacja trzeba walczyc pod kazda postacia, a tym mi wlasnie traca poglady
                ewy 2000. Szczerze mowiac zatkalo mnie, ze majac dziecko mozna byc tak
                nieczulym na los innych dzieci, w szczegolnosci takich, ktorym nie jest w zyciu
                zbyt latwo (ale ode mnie uciekl maz - i to dwa razy - wiec jestem beznadziejny
                przypadek smile))
                Pozdrawiam i chyle czola przed amfenix
                jaga


              • marcepanna Ewa i amfenix 01.11.04, 17:35
                Mnie zastanawia roznica w poziomie wypowiedzi ewy2000 i jej meza.
                Pani ewa prezentuje wybitny poziom a jej partner to jakis dziwny facet. No ale
                nie wazne

                osobiscie uwazam ze ewa ma racje ale najistotniejsze jest stanowisko szkoly
                twojego syna, zastanawia mnie czy szkola wie ze on jest chory i dlaczego
                zdecydowala sie na to aby byl ze zdrowymi dziecmi
                Jesli nauczyciele doszli ze pomimo choroby on jest sprawny umyslowo i oddanie
                go do szkoly specjalnej byloby dla niego smiercia umyslowa to CHWALA SZKOLE ZA
                TO
                Nauczycielom naleza sie brawa na stojaco tylko co z reszta dzieci? Ich rodzice
                to akceptuja? Co sie dzieje na wywiadowkach?
            • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 13:12
              Jak być POWINNO - wiemy, jak JEST również. I niekoniecznie, szczególnie w
              oświacie i słuzbie zdrowia JEST tak jak być POWINNO. Nie winkając w przyczyny -
              a jest ich wiele, i wszyscy z grubsza je znamy- musimy borykać sie z tym co
              JEST.
              Oświata ma zdecydowanie za mało pieniędzy, nauczyciele maja niewielkie pensje,
              są obarczeni papierkową robotą i nie mają motywacji aby się dokształcać.Ludzie
              żyja w pospiechu. Szkół integracyjnych być może jest niewiele ( nie wiem, nie
              interesowałam się tym), ale sa. Moze nie pod nosem, może trzeba wstać godzinę
              wcześniej, może nie są to szkoły publiczne, może trzeba przeznaczyć na ten cel
              dodatkowe pieniądze, może trzeba poszukać innych rozwiązań u psycholga,
              pedagoga, psychatry- niekoniecznie w najbliższej poradni. Uważam, że mimo
              wszystko jest to problem rodziców dzieci z dysfunkcjami a nie wszystkich
              rodziców. Bo idąc dalej tym tropem będziemy organizować szkoły dla dzieci z
              marginesu, dylektyków, niedosłyszących, wybitnych humanistów czy matematyków. W
              konsekwencji zaś ( zwazywszy na to co JEST, a nie BYĆ POWINNO)- nie zdziałamy
              nic.
              W dalszym ciągu się upieram, że dzieci z ADHD nie powinny chodzić do szkół z
              dziećmi zdrowymi.
              1. Ze względu na bezpieczeństwo - kolegów i ich samych. Dzieci są dziećmi i jak
              nadpobudliwy Jaś dokuczy po raz kolejny Stasiowi, Karolowi i Marysi - ci się
              skrzykną i zrobią krzywdę Jasiowi. I nikt się temu specjalnie nie będzie
              dziwił. O mozliwości zrobienia krzywdy innym - pisałam wielokrotnie, nie chcę
              się powtarzać.
              2. Szkoła jest miejscem NAUKI, nie wygłupów, szaleństw, rozrób. Oczywiście
              zdarzają się różne zachowania, ale większość dzieci da się ujarzmić i rozumieja
              one kiedy przestać. Oczywiście są prace domowe, ale materiał musi być
              wyjaśniony NA LEKCJACH nie w domu i przez NAUCZYCIELA a nie rodzica. Opowieści
              o leniwych uczniach sa częściowa prawdą.
              3. Nienormalnie zachowujące się dziecko męczy całe otoczenie i kolegów, i
              nauczycieli, i cały personel szkoły.Nie jest normalne, gdy dziecko po powrocie
              ze szkoły na pytanie co słychać CODZIENNIE odpowiada, że pani
              uciszała/krzyczała/prosiła o spokój itp. Jasia, a Jaś swoje. To zniechęci
              najlepszego nauczyciela , który straci motywacje do nauczenia w tej klasie
              czegokolwiek.
              4. Nie każdy musi kochać cudze dzieci i ich wybryki. To co dla matki jest
              dziełem jej 'kochanego bączka" dla osoby obcej jest karygodnym wyczynem
              koszmarnego bachora. I ta obca osoba też ma prawa.
              5. Posiadanie chorego dziecka to wyzwanie, to problem, to nieszczęście, ale nie
              można obarczać tym wszystkich dookoła. Jeśli ktos z zewnątrz chce pomóc-
              pięknie, jesli nie - jego prawo. Nie mozna żądać ani wymagać.
              Jeśli jesteście obiektywni myślę, że zgodzicie się z tym co napisałam, jeśli
              zacietrzewieni - mogę spodziewać się inwektyw, które na mnie nie robią
              większego wrażenia.
                  • ann_mart Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 13:57
                    ewa2000 napisała:

                    > A jakie wyczyny masz na myśli? Bo jeżeli moje dziecko stanowiłoby permanentne
                    > zagrożenie dla innych nie dziwiłabym się takim żądaniom.

                    I rozumiem, że poddałabyś się im bez protestu? "Tak jest, ma pan rację jutro
                    juz go przenosze do innej szkoły". Jak w innej szkole zaprotestują, to do
                    innej, nie bacząc na koszty ani na samopoczucie dziecka, ani na czas, obowiązki
                    rodzinne podporzadkowałabyś się tym żądaniom?
                    Śmiem wątpić.
                    I nadal nie rozumiem dlaczego chcesz skazać dzieci specjalnej troski na takie
                    permanentne zagrożenie, z którym nie radzą sobie "normalne"? Bo przecież to nie
                    rozwiązuje problemu, tylko spycha go na innych?
              • owsik102 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 13:22
                Co do inwektyw :
                "dla osoby obcej jest karygodnym wyczynem
                koszmarnego bachora. "- prodsze o darowanie nazywania tak dzieci...
                Co do:
                "Posiadanie chorego dziecka to wyzwanie, to problem, to nieszczęście"
                Wiesz zastanawiam sie co jest wiekszym nieszczeciem .. ale mialo byz bez
                obrazania.
                Dla mnie posiadanie dziecka to szczecie , chorego czy nie..
                Jakby ktora kowlwiek z matek traktowala swoje dziecko jak nieszczecie - bylo by
                to prawdzim dramatem i matki i dzicka. I moze wlasnie podejsc Twoje wdo tehj
                sprawy wynika z faktu iz nie widzisz w tym dziecku czlowieka, radosci ,
                rozwoju, a tylko..."nieszczecie" i chcessz od niego uciec - Bo TY masz prawo do
                swojego niezabuzonego niczym SZCZESCIA ...
                Mamy inne definicje i morlanosci i etyki i jak widac szczecia..

                Pozdrawaim
              • chalsia Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 14:15
                >Uważam, że mimo
                > wszystko jest to problem rodziców dzieci z dysfunkcjami a nie wszystkich
                > rodziców.

                Punkt widzenia jak widzisz zależy od punktu siedzenia.

                Ty masz dziecko zdrowe wiec tak stawiasz sprawę - nie mój problem gdzie się
                będą uczyły te "chore" dzieci, byle by daleko od mojego "zdrowego". I masz na
                to 150 tysięcy argumentów, mniej lub bardziej naciąganych.
                I przyznajesz sobie prawo do takiego sposobu myślenia i uważasz, że masz rację.

                Natomiast matka dziecka z ADHD, idąc dokładnie torem Twojego rozumowania, ma
                prawo myśleć - nie mój problem, ze dzieci "zdrowe" ponoszą jakieś szkody, jak
                ich rodzicom przeszkadza moje dziecko, niech zmienią swoim dzieciom szkołę (bo
                o zwykłą łatwiej niż specjalistyczną). I też będzie miała 150 tysięcy, mniej
                lub bardziej naciąganych, argumentów. I też będzie uważała, że ma rację.

                Jak obie strony będą tak patrzyły i umywały ręce (bo dla każdej ze stron "to
                nie mój problem"), to kto ucierpi???
                Ano dzieci. Wszystkie. I te zdrowe i te chore.

                Ale jak widać tego nie jesteś w stanie pojąć.

                Chalsia
                • chalsia Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 14:30
                  >Posiadanie chorego dziecka to wyzwanie, to problem, to nieszczęście, ale nie
                  >można obarczać tym wszystkich dookoła. Jeśli ktos z zewnątrz chce pomóc-
                  >pięknie, jesli nie - jego prawo. Nie mozna żądać ani wymagać.

                  I idąc dalej sparafrazuję Twoją wypowiedź.

                  Posiadanie ZDROWEGO dziecka to STANDARD i NORMA, ale nie można obarczać tym
                  wszystkich dookoła. Jeśli ktos z zewnątrz (ZNACZY Z TYCH, KTÓRZY NIE
                  MAJĄ "NORMALNYCH" DZIECI) chce pomóc- pięknie, jesli nie - jego prawo. Nie
                  mozna żądać ani wymagać.

                  Dla mnie taka postawa jak Twoja rzeczywiście trąci Kalim. Nie przyznajesz
                  wszystkim takich samych praw jak sobie.

                  Chalsia
                  • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 15:05
                    Czepiać się mozna wszystkiego - jesli ma sie na to ochotę. Uważam, że jedną z
                    norm współżycia jest nie przeszkadzanie(!) swoją osobą( zachowaniem,
                    postepowaniem) zycia innym. A to robia, niestety, dzieci z zespołem ADHD. I to
                    nie zachowujący się w granicach normy mają się do nich dostosować, ale
                    odwrotnie. Normą jest chodznie po ulicy w ubraniu, gdy ktos będzie biegał nago
                    uznamy, że jest poza normą i to on ma włozyc ubranie a nie pozostali je zdjąć (
                    chyba, że jesteśmy na plazy nudystów).
                    Nie przekonamy sie, niech każdy pozostanie przy swoim zdaniu i ma w związku z
                    tym lepsze samopoczucie. Wypada mi życzyć, aby żadna z Pań nie musiała zmagac
                    się z problemem dziecka z ADHD w otoczniu własnego potomka, bowiem teoria to
                    jedno a praktyka drugie. I stawienie czoła takiej sytuacji mogłoby zweryfikować
                    dotychczasowe poglądy.