Dodaj do ulubionych

Tydzien z życia małego chłopca....

26.10.04, 16:09
Mój syn ma jak wiecie 10 lat i ADHD, zdjagnozowane leczone itd.Wytrzymanie z
moim synem jednego dnia i nie wpadniecie we sciekłość rozpacz bezsilność jest
wyczynem niebywałym.

Moja mama podwóch latach zajmowania się nim wyjechała z dnia na dzień na
skaraju wyczerpania nerwowego i od tygodnia nawet się do nas nie odzywa.
Zostaliśmy sami.Miotam się pomiędzy pracą a domem.Pierwszy tydzień mamy za
sobą.Tydzień bardzo ważny.Daliśmy radę.Nie zwariowałam.
Mały chłopiec zaczyna dzien od pytania mamo a powiedz mi i zaczyna się
niekończąca się seria trwająca od szóstej rano do 23 wieczorem...
( z przerwą na szkołę w tym czasie dręczy nauczycieli)
Mój syn przynosi codziennie od dwóch do pięciu uwag: chodzi po klasie,spiewa,
zawsze odrabia nie to co trzeba, rozśmiesza dzieci, odpowiada nie pytany,je
na lekcji bo na przerwie zapomniał, "ydaje dziwne odgłosy", siada tyłem do
pani, wszystko gubi itd itd
W tym tygodniu zaobserwowałam że:
napolecenie odkurz pokój, próbuje zasilić odkurzać bateriami r4, na technikę
zanosi listwy 3 metrowe choć inne dzieci mają 30 cm, dwa razy odrabia to same
ćwiczenia z matematyki bo nie zauważa że ma nie swoją książkę, uczy się
słówek z pieciu rozdziałów, choć miał tylko uzupełnić 10 ( żle zapisał),
poszedłna basen bez stroju, bo zostawił go w szatni gdy zakładał
kurtkę,Postanowił wyprowadzać królika na spacer bo brudzi trociny w klatce
zęby myje chodząc po krawędzi wanny,do perfekcji opanował udawanie że ma
założony aparat (charkterystyczne mówienie, wciąganie śliny, zapomina tylko
aparatu schować),komplikuje rozwiązywanie zadań twierdząc, że to nie może byc
tek proste i godzinami szuka haka lub alternatywnych rozwiązań, próbuje mnie
namówić, żebym nauczyłą się grać w coś tam o 22.00 wieczorem bo musze być
nowoczesną mamą, a nowoczesne mamy podobno tłuką w gry na komputerze, w
planach ma jescze zrobienie domku na technikę bo chce mieć szóstkę a na
szóstkę ptrzeba być ponad programem,je obiad siedząc na deskorolce, na
basenie poinformował wszystkich w saunie o tym jaka jest temperatura, kiedy
dolewał wody,ile wytrzymuje maxymalnie i że dziś na mszy jedna dziewczynka
jadła baby z nosa.., w kościel oznajmił księdzu zbierającemu na tacę,że nie
będzie kantował i w tym tygodniu niezupełnie był grzeczny, w liście do
prababci, który pisaliw szkole kazał pozdrowić kÓry,wczoraj gdy pojechałam po
swooich pracowników na budowę uciekł mi do lasu bo chciał po ciemku szukać
jeży pod kupkami liści,ze szkoły wrócił dziś w podkoszulku na ramiączka
ciągnąc po ziemi kurtkę i bluze bo podobno jest ggggggggorąco,mimo moich
błagań, krzyków i gróżb gra w domu w piłkę strącając co się da z
półek,poinformował dziadków exa telefonicznie, że siedzi sam w domu wieczorem
bo dziadek gdzieś poszedł ( Wyszedł na pieć minut z psem) a mama pojechała na
randkę do Warszawy ( wyszłam do kina co czynie dwa razy w roku)....
Kocham swojego syna i modlę się o siłę o dużo siły...
Obserwuj wątek
      • naturella Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 16:28
        Amfenix, wiem, że Ci ciężko, ale muszę Ci powiedzieć, że dzieciak jest po
        prostu odlotowy - pomysł z wyprowadzaniem królika, szczerość wobec księdza, no
        i te kÓry rozbawiły mnie do łez. Skąd mu się takie pomysły biorą?
        Niesamowite...!
    • okruszek100 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 18:02
      amfenix napisała- takie pomysły biorą się z ADHD...
      Ufff, wyobrażam sobie jak czasem trudno nadążyć za tym
      wszystkim...pozdrawiam .Poza tym widać, że synek trafił na kochającą
      Mamę smile...Życzę dużo cierpliwości i wytrwałości- czyli tego, co tak naprawdę
      masz w sobie, nawet jeśli bedziesz potrzebować chwili przerwy..
    • natasza39 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 18:48
      Jestes naprawde bezgranicznie cierpliwa. Nie wyobrazam sobie siebie w Twojej
      roli.
      Ale musze przyznac, że syna masz cholernie inteligentnego.
      Biedactwo... zycze Ci cierpliwosci.
      Z nadpobudliwości sie wyrasta, ale do tej pory zostaniesz chyba świeta!
    • cheerio Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 21:17
      uroczyscie oswiadczam po lekturze tego postu, źe moje rozbrykane dziecko tak
      naprawde jest bardzo spokojnym 16-miesiecznym maluchem wink
      a tak w ogole, to zdziwilo mnie troche ze nauczyciele codziennie zarzucają
      Twojego synka uwagami, nie znam sie na adhd ale to chyba malo pedagogiczne, a
      jesli wiedza o jego przypadlosci, to tym bardziej chyba nie tedy droga ..
      cheerio
      • amfenix Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 21:27
        No i dostał lanie.Ale nie za ognisko tylko za to,że strzelał do psa z korkowca.
        Niedługo będzie noc, całkiem niedługo.
        On ma taki specjany zeszyt na uwagi, sześćdziesięciokartkowy i tam się
        nauczyciele produkują do woli, pochwały też wpisują, tylko rzadziej
        zdecydowanie...

        Dowiedziałam, się dziś pocztą pantoflową, że jak którys z nauczycieli wbiega do
        pokoju nauczycielskiego i pada z rezygnacją na krzesło, to wszyscy już wiedzą,
        że miał lekcje z moim synem.
        • natasza39 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 26.10.04, 22:50
          Jezuuu, amfenix!!!
          Ognisko rozłozyło mnie na łopatki...
          Dobrze, że umiesz humor w tym wszystkim zachować.

          A swoja droga faktycznie jacys dziwni ci nauczyciele.
          Tyle sie mówi o takich dzieciach, pisze, a oni nadal chcieliby aby wszystkie
          dzieciaczki były jak z obrazka, grzeczniutkie i siedzace na bacznosc.

          Chodziłam z takim chłopakiem do klasy w podstawówce wtedy jeszcze nikt nie
          slyszal o dzieciach z zespołem adhd.
          Krzys, bo tak mial na imie, mial pomysły z piekla rodem, ale mysmy go wszyscy
          lubili, bo z nim sie klasa nie nudzila.
          spotkalam go kiedys po latach. Studiował na na WSP w Krakowie.
          Ciekawe jakim jest teraz nauczycielem?
            • naturella Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 09:34
              Amfenix, pewnie już to wszystko wiesz, ale na wszelki wypadek wkleje post z
              innego forum:

              Jako logopedka mam z tym troche do czynienia. Nie jestem lekarzem, wiec
              wlasciwie nie mam kompetencji, zeby sie wypowiadac na temat lekow, ale...
              generalnie jestem przeciwna. Stosuje sie rozne lekarstwa, przez
              psychostymulanty (np. z dodatkiem amfetaminy!), po rozne leki antydepresyjne, a
              nawet prozac... Zalezy oczywiscie od przypadku i lekarz niekoniecznie od razu
              przepisze jakies silne srodki, ale przy dziesieciolatku to ja bym poszukala po
              prostu dobrego terapeuty i unikala na poczatku lekow. Dziecko potrzebuje
              specjalnego traktowania nie tylko w domu i na terapii, ale rowniez w szkole.
              Cala grupa ludzi musi pracowac na rzecz takiego dziecka.
              Dlatego polecam Ci udanie sie do specjalisty - moze byc psycholog, moze tez byc
              dobrze wyszkolony pedagog szkolny, a nawet logopeda. Jak sami nie pomoga, to
              skieruja w odpowiednie miejsca. Niestety nie orientuje sie jak to wyglada w
              Polsce.
              Jesli znasz angielski to polecam strone www.adhdnews.com/

              A w ogole to kilka drobnych rad (pewnie wiekszosc lub wszystkie juz slyszalas
              od specjalisty, do ktorego chodzisz):
              - wyjasnij problem swojemu dziecku, wytlumacz, ze nie jest goprsze od innych
              dzieci, tylko musi wiecej pracowac itd.
              - nazywaj problem po imieniu i podkreslaj, ze nie on jeden ma taki problem (z
              czasem dzieci wpadaja w depresje myslac, ze sa glupsze/gorsze od rowiesnikow
              itd.)
              - uswiadom mu, ze ma zawsze pomoc w zasiegu reki - od rodzicow, nauczycieli,
              lekarzy, terapeutow itd
              - opowiedz dziecku o jego talentach mozliwosciach - czesto takie dzieci sa
              bardziej kreatywne i nowatorskie od pozostalych, maja wiele niespozytkowanej
              energii, ktora mozna db wykorzystac (duzo cwiczen fizycznych), sa spontaniczne
              i chetne do zabawy, sa rowniez pracowite i gotowe do wytrwalej pracy, czesto
              maja swietne poczucie humoru, uwielbiaja ryzyko, nadaja sie swietnie do
              wystapien publicznych itd.
              - pokazuj mu droge: nie mow "co bedzie jesli...", tylko " co potrzebuje zrobic,
              zeby sie nauczyc, kiedy jest najlepszy czas na nauke, jakie rzeczy juz wiem"
              itd. Dziecko musi odzyskac pewnosc siebie
              - stawiaj realne cele - to co on moze najlepiej zrobic, nic nie jest
              perfekcyjne
              - naucz go radzic sobie z pomylkami i niepowodzeniami (maja swoja przyczyne,
              zmniejszaja sie wraz z wlozonym wysilkiem, sa czasowe i oznaczaja, ze chociaz
              sprobowal)
              - nie porownuj go z innymi
              - podkreslaj kazdy jego sukces
              -wazne: jedzenie tez moze miec wplyw!!! = dawaj mu pokarmy wysokoproteinowe (np
              ser), niskotluszczowe, zredukuj ilosc cukrow, zwroc uwage czy nie ma alergii,
              czy uczulen na jedzenie (mleko, zyto, kukrydze, drozdze, orzechy, czekolade,
              czy jajka)
              -upewnij sie, ze nie ma bolow glowy (jesli tak - najpierw wylecz je)
              - naucz go pytac o to, czego potrzebuje (np. o pomoc)
              - ustal z nauczycielem,z e dostanie najlepsze miejsce do siedzenia w klasie,
              tak zeby dobrze widzial tablice i slyszal nauczyciela etc.
              - naucz go "przesiewac" rzeczy, ktore go rozpraszaja (dzwieki w tle, zabawki w
              tle, ubrania jakie nosi itp.)
              - niech sledzi ruch warg osoby ktora do neigo mowi
              - jak sam mowi, niech rowniez Ci pokazuje rzecz, o ktorej mowi (jesli to
              mozliwe)
              - niech powie nauczycielow czy Tobie,z e czegos nei rozumie
              - niech prosi o powtorzenie informacji, o wolniejszy przekaz, wytlumaczenie
              nowych slowek itd.
              - mozesz prowadzic notatki kiedy jest rozkojarzony, w jakich sytuacjach, starac
              sie potem wyeliminowac rzeczy, ktore odciagaja jego uwage od zadania
              - kazda prace moze sprawdzac 2 x zeby miec pewnosc

              To tyle, co mi przychodzi tak na postojeniiu. Jest etgo mnostwo i wiele zalezy
              od tego, jaki jest Twoj synek, dlatego radze udac sie do specjalisty, albo
              przycisnac obecnego, do ktorego juz chodzisz, zeby Ci dal wiecej informacji i
              ksiazek.
              Wyszperalam jeszcze w internecie:
              1. Zrozumieć dziecko z nadpobudliwością psychoruchową : poradnik dla rodziców i
              nauczycieli / Paul Cooper, Katherine Ideus ; [tł. tekstu na jęz. pol. Oleg
              Licholet ; przygot. wersji w jęz. pol. Joanna Głodkowska, Stefan Przybylski]. -
              Warszawa : Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej. Wydaw.,
              2001. - 164 s. ; 24 cm

              Ukazano, jak czuje się i zachowuje dziecko z AD/HD w klasie szkolnej, diagnozę
              AD/HD, zaproponowano ułożenie przez nauczyciela indywidualnego planu
              edukacyjnego dla dziecka z AD/HD i podano wskazówki do nauczania tych dzieci,
              omówiono farmakoterapię i wskazano rolę nauczyciela w niej. Poruszono problem
              płci i AD/HD, dorosłych z AD/HD, orientacji wobec AD/HD. Choć odzwierciedlono
              warunki panujące w Wielkiej Brytanii, wskazówki do nauczania dzieci
              nadpobudliwych mogą być wykorzystywane w Polsce.

              pliki.2gim.zory.pl/pliki/Pedagog/adhd-naucz.php
              www.wychowawca.pl/miesiecznik/09-129/07.htm
              www.babyboom.pl/wyswietl.asp?id=D748
              www.publikacje.edu.pl/publikacje.php?nr=728
          • iwcia75 nauczyciel to tez czlowiek 09.12.04, 12:25
            i tez w koncu nerwowo nie wytrzyma, zwlaszcza kobieta! mama chlopca z ADHD jest
            wykonczona, nie daje rady pomimo tego,ze on jest jeden. a wezcie sobie
            wyobrazcie nauczycielke, ktora musi prowadzic lekcje w sposob sensowny (zeby
            sie dzieci czegos nauczyly), musi panowac nad cala klasa, nie tylko nad jednym
            dzieckiem. bez dziecka z ADHD nauczanie w klasie bywa trudne,a co dopiero, gdy
            ma sie takiego gagatka w klasie? nie mozna,chocby sie chcialo, skupiac przeciez
            tylko na tym jednym dzieciaku,bo ma sie zadanie do wykonania z cala klasa i
            trzeba poswiecic czas kazdemu dziecku.
            • pwrzes Re: nauczyciel to tez czlowiek 09.12.04, 12:55
              > i tez w koncu nerwowo nie wytrzyma, zwlaszcza kobieta!

              A co to za argument? TO tylko oznaka, ze nauczyciel ten nie nadaje sie do tego
              zawodu - to niech zrezygnuje. Praca nauczyciela nie jest dozywotnia. "Zwlaszcza
              kobieta" - tak durnego argumentu nie slyszalem nigdy ROTFL. Feministki zaraz
              cie zjedza. Smacznego zycze suspicious

              M.
              • iwcia75 Re: nauczyciel to tez czlowiek 09.12.04, 13:07
                jasne, ty jestes zawsze oaza spokoju i z pewnoscia sie do tego zawodu nadajesz.
                ja powinnam zrezygnowac, bo draznia mnie dzieci,ktore mi bez przerwy łazą po
                klasie i przerywaja w pol slowa. ciebie by nie draznily?? mozna to
                tolerowac,ale nie udawajmy,ze nas to nie drazni, bo wybacz,ale ja nie jestem
                jak skała
                • pwrzes Re: nauczyciel to tez czlowiek 09.12.04, 13:53
                  Logiki juz nie ucza w szkolach? Tak. Jesli sie nie nadajesz, to zrezygnuj bo
                  szkodzisz dzieciom. Nie, do zawodu nauczyciela sie nie nadaje - jest w nim za
                  malo adrenaliny i uwielbiam to co robie. Podaj w jakiej szkole "nauczasz" -
                  bedzie to dobra wskazowka dla rodzicow, gdzie nie posylac dzieci.

                  M.
                    • kamila77 Re: pwrzes 09.12.04, 14:04
                      Ajmwerysory, ale przeciez to logiczne do bolu: nauczanie nie ogranicza sie
                      tylko do czytania grzecznym dzieciaczkom bajeczek i glaskania jasnowlosych
                      aniolkow po glowkach. Trzeba tez nauczyc sie pracowac z dziecmi z
                      najrozmaitszymi dysfunkcjami. Jesli sie tego nie umie - no to po prostu traci
                      sie (albo wcale nie zyskuje) predyspozycje do bycia nauczycielem. Jesli moj
                      szef kaze mi np. opanowac jakis nowy program, to przeciez nie rozplacze mu sie
                      (a jako Nerwowa Kobieta - moglabym) tylko sie zwyczajnie wezme do roboty.
                  • iwcia75 a w ogole nie zycze sobie 09.12.04, 14:00
                    Twojej oceny mojej osoby. przepraszam bardzo,ale kim ty jestes,ze bedziesz
                    ocenial moja przydatnosc do zawodu?? nie Twoj interes. a poza tym na podstwie
                    czego dokonales tej analizy mojej przydatnosci?
                    znizam sie do Twojego poziomu i wysylam na Ciebie myszy jako kobieta ciezarna i
                    niech Cie zeżra.
                    • wasia6 Iwcia 09.12.04, 14:08
                      Przedstawiałaś swoje poglądy na szkolnictwo, swój stosunek do dzieci i swoje
                      wymagani wobec nich. Na tej podstawie rodzic może powiedzieć czy chce by dana
                      pani nauczycielka maiła wpływ na wychowanie jego dziecka bądź nie. JA NIE CHCE
                      BY moje dziecko kiedykolwiek miało cokolwiek wspólnego z takim nauczycielem
                      jak TY.
                      Wobec tego informacja w jakiej szkole uczysz wydaje mi się bardzo przydatna...

                      Podanie adresu może tez wpłynąć pozytywnie dla Ciebie zaczną tam posyłać dzieci
                      takie osoby jak Ewa2000 itd.. , ale czy Ty sprostasz oczekiwaniom ich idealnych
                      dzieci co do idealnych nauczycieli .. . życie pokaże. Ale pomyś, na 100%
                      pozbędziesz sie tych nie idealnych smile))

                      Usmiechnij sie smile))
                      Oddychaj spokojnie....

                    • pwrzes Re: a w ogole nie zycze sobie 09.12.04, 14:10
                      iwcia75 napisała:

                      > Twojej oceny mojej osoby. przepraszam bardzo,ale kim ty jestes,ze bedziesz
                      > ocenial moja przydatnosc do zawodu??

                      Sama sie ocenilas i podlozys tekstem "traca nerwy, zwlaszcza kobiety" Podziekuj
                      tej drugiej sobie i ustalcie jedna wersje wydarzen.

                      >nie Twoj interes.

                      Moj oraz rodzicow, niech wiedza z jakim nerwusem maja do czynienia.

                      a poza tym na podstwie
                      > czego dokonales tej analizy mojej przydatnosci?

                      Powtarzasz sie ;P

                      > znizam sie do Twojego poziomu i wysylam na Ciebie myszy jako kobieta ciezarna
                      i
                      >
                      > niech Cie zeżra.

                      "Myszo, wysylam cie!" ROTFLMAO

                      M.
                      PS.Myszy, myszy sa mile suspicious
                      • iwcia75 Re: a w ogole nie zycze sobie 09.12.04, 14:16
                        oceniac moja przydatnosc do zawodu to moga moi przełozeni,ale nie Wy! uczniowie
                        mnie uwielbiaja,zwłaszcza ci młodsi,a i ja ich lubie. wazne,ze przez nich
                        jestem uwazana za cierpliwa osobe.

                        a co do forum dla samocdzielnych mam, to czytalam je z ogromnym
                        zainteresowaniem, uronilam niejedna łże czytajac Wasze doswiadczenia i
                        przezycia. widze jednak,ze to niepotrzebna strata czasu- wiele z Was w tym
                        watku pokazala swoje prawdziwe oblicze.

                        a do mojej szkoly mozesz wysylas juz swoje dziecko,bo ide na zwolnienie od
                        stycznia-jestem juz w 8miesiacu i jest mi obecnie dosyc juz trudno pracowac. z
                        tym,ze nie maja nikogo za mnie na zastepstwo na razie.
                        • iwcia75 mnostwo w was jadu 09.12.04, 14:21
                          nie tego sie bym spodziewala po osobach, ktore cos przezyly w zyciu. jest mi
                          naprawde bardzo przykro i niemilo,gdy czytam ten watek pelen nietolerancji i
                          zawisci- z powodu tego,ze ktos ma wiecej wolnego czasu czy pieniedzy.
                          niesmaczne! czy tez jest adwokatem lub lekarzem.
                        • pwrzes Re: a w ogole nie zycze sobie 09.12.04, 14:24
                          No tak, bo nauczyciel to swieta krowa i slowa krytyki to zamach na niego. Jak
                          sie "piszesz", tak cie widza. To pierwsza zasada. I jak widze, nie tylko ja nie
                          chce by dzieci uczyli nerwusi.

                          Druga, czytaj i pisz uwazniej, bo jak na razie jestes na bakier i z logika, i
                          ortografia a nauczycielowi to nie uchodzi. Ale ja to truskawki cukrem...

                          M.
                          • iwcia75 pwrzes 09.12.04, 14:33
                            bądz łaskawy nie pisac do mnie,bo ja tez potrafie byc zlosliwa i zaczne Ci
                            wytykac,ze siedzisz na forum dla mam. a o ortografie to mnie nie zaczepiaj, bo
                            ja zaraz powiem,co Tobie nie przystoi,a to,co robisz w tej chwili-czyli Twoje
                            zlosliwe uwagi do mnie-nie przystoja mężczyznie. a jak mi podasz swoj zawod, to
                            wynajde ci mnostwo powodow,dla ktorych tego zawodu uprawiac nie powinienes- to
                            akurat,jak i ortografie,to kazdy glupi potrafi wytykac. najlatwiej kogos
                            ponizyc i obrazic na podstwie wyrwanego z kontekstu zdania.

                            bez zrozumienia to ty to przeczytales. powiedzialam,ze nauczyciel tez jest
                            czlowiekiem i moze sie wkurzyc na dziecko,ktore co chwila jemu i innym
                            przeszkadza,a to nie znaczy,ze jest znerwicowany czy cos takiego, tylko
                            normalny, ma swoje uczucia, nie jest z kamienia. wnisoski za daleko posuniete
                            wysunąles i myslisz,ze juz wygrales. tylko pomysl,z kim walczysz- bo jesli ze
                            znerwicowana kobieta,za jaka mnie uznales,to gratuluje, znalazles godnego
                            przeciwnika. zenada
        • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 11:39
          A dziwisz się nauczycielom? Bo ja nie. Możesz także spodziewać się mało miłych
          reakcji ze strony innych rodziców - interwencji u psychologa, pedagoga itp. Żal
          mi Was, ale równie żal mi i nauczycieli i innych uczniów. Jedno dziecko z ADHD
          może skutecznie(!) uniemozliwic prowadzenie lekcji i spowodować, że cała klasa
          dorobi się olbrzymich zaległości. Nie obchodzą Cie inni? Innych także może nie
          obchodzić ADHD Twojego dziecka. I będą bezlitośni.
          Własna babcia nie wytrzymała, a muszą to robic obcy.
          Nie piszę tego po to, aby Cię dobić- tylko uświadomić co może Cię czekać. Czy
          nie myślałaś o szkole integracyjnej? Takiej, gdzie na lekcji jest również
          pedagog lub psycholog? Czy dziecko, oprócz tego, że z zespołem ADHD, nie jest
          po prostu źle wychowane?
          Mój 5 letni sąsiad wrzucił do wózka innego dziecka zapaloną zapałkę trwało to
          sekundę.Inna rzecz skąd ją zdobył. Matka niemowlęcia potwornie się zdenerwowała
          i w obecności, nie protestującego ojca winowajcy, porządnie go stłukła. Od tego
          czasu mały nieco się i przestraszył i uspokoił. Tak zgodnie twierdzą jego
          rodzice.
          ŻŻyczę Ci duzo wytrwałości.
          • zyletta Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 12:17
            > A dziwisz się nauczycielom? Bo ja nie.

            Ty w ogole prezentujesz niezle poglady, gratuluje zrozumienia.

            > Nie obchodzą Cie inni? Innych także może nie
            > obchodzić ADHD Twojego dziecka. I będą bezlitośni.

            Z pewnoscia Amfenix powinna swoje dziecko usunac z zycia spoleczenstwa, zeby
            mamuska Twojego pokroju nie miala do niej pretensji, ze dziecko ma ADHD.

            > Nie piszę tego po to, aby Cię dobić

            Czyzby?

            > Czy dziecko, oprócz tego, że z zespołem ADHD, nie jest
            > po prostu źle wychowane?

            A Ty jestes dobrze wychowana?

            > Matka niemowlęcia potwornie się zdenerwowała

            Miala prawo, tez bym sie wsciekla. Tylko ja zadalabym wyciagniecie konsekwencji.

            > i w obecności, nie protestującego ojca winowajcy, porządnie go stłukła.

            Na miejscu ojca stluklabym ja. NIKT nie ma prawa bic nieswojego dziecka. Sa tez
            poglady, ze bic sie w ogole nie powinno. Rodzice powinni wyciagnac
            konsekwencje, a nie obca, choc poszkodowana osoba. To nie Dziki Zachod!
            Chwilke refleksji proponuje.
            • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 13:40
              Żyletto kochana, mam prawo mieć swoje poglądy- podobnie jak Ty. Postaw się w
              sytuacji rodziców innych dzieci. Każda lekcja to sprowadzanie do parteru
              nadpobudliwego chłopca, uspakajanie rozweselonej klasy, przeszkadzanie,
              uniemozliwienie wytłumaczenia czegokolwiek. W konsekwencji cała klasa albo
              funduje sobie zaległości, albo rodzice muszą ślęczec w domu, żeby wytłumaczyc
              co to jest przydawka ( bo na lekcji udało się tylko o niej zasygnalizować) czy
              jak oblicza się pole trapezu ( w tym czasie nauczyciel szarpał się z uczniem z
              ADHD, który szalał z cyrklem).
              Trudno, żeby rodzice tych uczniów wykazywali zrozumienie i pobłażliwość,
              zwłaszcza, że zdarza się, że ich dzieci wracają do domu np. z uszkodzonym
              nowym piórnikiem, który nie podobał sie ( albo podobał) nadpobudliwemu koledze.
              Stań na miejscu tych rodziców. Ale uczciwie!
              Moje dziecko chodziło przez rok do szkoły z chłopcem z ADHD. Przez pewien czas
              byłam wyrozumiała, ale po pół roku ( inni rodzice zbuntowali się wcześniej).
              Dziecko z ADHD jest dzieckiem szczególnej troski , ma swoje prawa, ale nie może
              stwarzać zagrożenia innym lub uniemożliwiać naukę.
              Myślę, że jednak jestem dobrze wychowana- nikomu nie ubliżam - prezentuję
              własne poglądy, do których jak każdy obywatel wolnego kraju mam prawo!
              Piszesz, że też byś się wściekła, ale wątpię czy w sytuacji zagrożenia życia
              Twojego dziecka zachowałabys zimną krew. Mało kto by to zrobił. Większość
              zareagowałaby tak jak opisana matka, tylko nieliczni potrafią się do tego
              przyznać.
              Moja koleżanka - znakomity i bardzo znany chirurg dziecięcy - bardzo często
              powtarza zbyt pobłażliwym rodzicom, że lepsze dziecko bite niż martwe.....
              A co do refleksji - Tobie też by się przydała.
              Pozdrawiam również.
              • natasza39 bylam w takiej klasie! 27.10.04, 15:22
                Droga ewo2000!!!
                Wiem, że mowisz teraz z pozycji mamy, ktorej dziecko musi czy tez
                musialo "meczyć" sie w klasie z dzieciakiem z ADHD, a ty z kolei w mekach
                musiałas w domu tłumaczyć swemu dziecku zawiłe definicje "przydawki" oraz
                ojaśniać wzory na pole trapezu.
                Ja, jak juz wcześniejk wspomniałam, chodziłam do podstwówki, z takim chłopakiem.
                Zapewniam Cię, że do dnia dzisiejszego wiem co to jest przydawka oraz nie tylko
                na nieszczesny trapez znam wzory.
                Jak juz wcześniej wspomniała lideczka, to po prostu kwestia dobrych nauczycieli.

                My wszyscy w klasie Krzysia naszego nadpobudliwego uwielbialismy, bo pomysły
                miał swietne, co jednak połowie prawie mojej podstawowówkowej klasie nie
                przeszkodziło w dalszej kontynuacji nauki na studiach wyższych.
                Sam Krzys dzis jest pewnie nauczycielem, bo stracilam w liceum z nim kontakt.
                Ale jak spotykam sie z kumelami po latach, nikt nie wspomina
                Krzysiowego "rozwalania lekcji", tylko wszyscy do łez smiejac sie wspominaja
                jego szalone kawaly.
                I nawet nasza pierwsza wychowawczyni, którą potrafił do łez doprowadzic
                niejednokrotnie, ciepło wspominała Krzysia po latach.

                Ja osobiscie wolałabym takie dziecko w klasie mojego syna, niż cwanego synalka
                pewnego doktorka, który szantazował i wyzywał wszystkie bez wyjatku dzieciaki
                w podstawówkowej klasie mojego dziecka, za to nauczyciele pięli nad nim
                zachwyty, bo na lekcji był taki "grzeczniutki".
                Ja sie do pani nie skarzyłam, bo pewnie wczesniej moje dziecko z klasy by
                wywalila niz "ugrzecznionego szczyla", wiec po któryms razem sama i osobiscie
                załatwilam sprawe.
                Tak że reasumując czasem ten "diabelek" z ADHD to suma sumarum anioł w
                porównaniu z wyglądającym o zachowujacym się "normalnie" rozpieszczonym
                szczylem, za którego jakas mamusia czy tatus rozwiąże problemy.
                • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 08:57
                  Nataszo droga,
                  trudno się licytować- ja również chodziłam do szkoły z kilkoma bardzo żywymi
                  kolegami- którym pewnie dziś ktos rozpoznałby ADHD-, ale w ich zachowaniu był
                  umiar. Żaden nie przekraczał granicy współzycia w szkolnym społeczeństwie.
                  Szkoła jest miejscem, w którym pobiera się naukę - nie cyrkiem czy areną
                  wygłupów. W szkole nauczyciele odpowiadają i za nauczanie i bezpieczeństwo
                  powierzonych im dzieci.
                  Czy uważasz, że uczciwe jest zadawanie innym dzieciom do domu np. 10 zadań,
                  których nie zrobiono w klasie, bo sprowadzano do parteru nadpobudliwe dziecko?
                  Czy uważasz, że marnowanie czasu innych ( muszą uczyć się w domu, bo na lekcji
                  nauczyciel nawet nie zasygnalizował problemu) jest w porządku?
                  Oczywiście, można stracić raz na jakiś czas 10-15 minut zająć, ale codzienne
                  rozwalanie wszystkich lekcji ( a tak jest w przypadku dzieci z ADHD) jest po
                  rostu niemożliwe.
                  Tak jak w pracy nie chcemy ludzi uciążliwych i dezorganizujących wszystkie
                  działania tak i w szkole.
                  Nawet najlepszy nauczyciel w końcu spasuje.
                  Szkoła to nauka życia wśród innych, ale jest granica - nikt na dłuższą metę nie
                  wytrzyma zachowania przwdziwie nadpobudliwego dziecka.
                  Są klasowe s... syny. Tez takich znam. Krew wypije, a dziurki nie zrobi. I
                  nauczyciele najczęściej wychwalają takich. Tym nie mniej to dwa różne i
                  nieporównywalne przypadki.
                  W dalszym ciągu upieram się, że współistnienie z dzieckiem z ADHD jest trudne i
                  uciążliwe dla wszystkich. Nie wytrzymała tego nawet babcia dziecka autorki
                  wątku ( osoba zaangazowana uczuciowo) a jak w takim razie można wymagać tego od
                  ludzi obcych?
                  Bardzo łatwo teoretyzować, współczuć na odległość, pisać słowa pełne miłości
                  itp., Moje posty są niepopularne ponieważ piszę to co myśli większość - tylko w
                  sposób obłudny albo milczy, albo współczuje. Bo ostatecznie współczucie bez
                  zrobienia czegokolwiek nic nie kosztuje, zaś brzmi tak ładnie!Gorzej gdyby
                  przyszło stanąć oko w oko z tak trudnym dzieckiem - lub postawic tam własne.
                  • kamila77 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 09:07
                    Chwalic pana na wysokosciach nie jestes w wiekszosci. No, ale skoro pomaganie
                    dziecku w domowej nauce jest dla ciebie 'marnowaniem czasu', to ja nie mam
                    wiecej pytan (moge ewentualnie zaoferowac pomoc w wytlumaczeniu, czym jest
                    przydawka, jesli masz z tym klopoty).
                    Mialam kiedys praktyki w podstawowce. Nie wiem, czy Marcinek mial zdiagnozowane
                    ADHD, w kazdym razie zachowywal sie kropka w kropke jak synek autorki watku.
                    Nie wybiegalam z wrzaskiem i obledem w oczach z klasy.
                    ADHD jest choroba. Czy jesli ktos w twojej obecnosci osmieli sie np. miec tik
                    nerwowy albo nie daj Boze zespol Turreta (dalipan, nie wiem, jak to sie pisze),
                    tez uznasz, ze to cyrk i wyglupy? A jesli twoje dziecko, nękane niestrawnoscia,
                    zwymiotuje w sklepie, tez bedzie to 'niewlasciwie spoleczne'? aha, mialam nie
                    miec wiecej pytan. To ja przepraszam.
                    • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 13:36
                      Kamilko, naucz się czytać ze zrozumieniem! Strata czasu - to nie pomaganie
                      przeze mnie(!) dziecku w nauce, a konieczność siedzenia dziecka nad książkami w
                      domu i uczenie się od początku tego czego nauczyciel nie wyjaśnił w szkole. Bo
                      był zajęty uspakajaniem Marcinka czy Kubusia, aby ten nie zrobił sobie i innym
                      krzywdy.
                      Z przykrością również stwierdzam, że nie wiem na jakiej podstawie dochodzisz do
                      wniosku, że nie wiem co to jest przydawka. Wiedzę na ten i inny temat musialam
                      sobie odświeżyc, gdyż moje dziecko ( podobnie jak i inni koledzy z jego klasy)
                      nie nauczyli się o niej na lekcji.
                      W proteście przeciwko zachowaniu dziecka z ADHD rzeczywiście znalazłam się w
                      ostatniej ( najpóźniej i najłagodniej) protestującej grupie. A więc byłam w
                      zdecydowanej mniejszości. Inni rodzice nie byli tak wyrozumiali- protestowali
                      ostro i bardzo kategorycznie. Jeden z ojców ( wiem to od dziecka i nie
                      popieram) powiedział córce, że gdy zostanie zaatakowana ma zdrowo oddać.
                      ADHD jest chorobą, ale chorobą która uniemożliwia innym normalną egzystencję,
                      powoduje zagrożenie, naraża na niebezpieczeństwo. Chorobą jest również
                      alkoholizm i narkomania- czy wobec tego chętnie tolerujesz w swoim otoczeniu
                      narkomanów i alkoholików ( oczywiście nie tych niepijących od kilku lat, tylko
                      takich w ciągu).
                      Dzięki Bogu, potrafię, chocby z racji wykształcenia, odróżnić tiki od wygłupów.
                      Ja tak - dzieci nie. Dla nich zachowanie ADHD-owca jest znakomitą okazją do
                      nakręcenia spirali wygłupów.
                      Dziecko z niestrawnością raczej siedzi w domu a nie chodzi do sklepu, więc
                      wizja wymiotów w takiej sytuacji jest mało prawdopodobna. Natomiast irytują
                      mnie matki, których dzieci nękane np. chorobą lokomocyjną w porę temu nie
                      zapobiegną narażając innych na dodatkowe "atrakcje" w podrózy.
                      Raz jeszcze podkreślam - teoretyzować łatwo, jednak gdybys znalazła się po
                      drugiej stronie rónież nie byłabys taka wyrozumiała i wspaniałomyslna.
                        • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 14:02
                          Co bym zrobila gdyby moje dziecko miało ADHD? Napewno szukała pomocy u
                          psychologów i psychatrów, ćwiczyła , tłumaczyła, poświęciła się minimalizowaniu
                          skutków choroby. Przeczytalabym wszystko co jest dostępne na temat ADHD.
                          Włączyła do pomocy męża, rodziców,ALE NIGDY nie zmuszała innych do
                          niedogodności związanych z choroba mojego (!) dziecka. Szanowałabym prawo
                          innych ludzi do spokoju i bezpieczeństwa. Zastanowiłabym sie nad szkołą
                          integracyjną- nawet gdyby wiązało sie to z bardzo duzymi wydatkami i
                          wyrzeczeniami z mojej strony. Miałabym oczy dookola głowy.
                          • owsik102 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 14:24
                            Och coz za wspaniala wizja. Nie zapomnij, ze musialabys jeszcze zarabiac na to
                            wszystko no i .. zakladam , ze mamy dzieci z ADHD nie sa cyborgami a ludzmi..
                            maja cos takiego jak zmeczenie ...
                            A co jesli jedna z from by dziecko z tego wyszlo jest wlansie usilowanie
                            wdrozyc go do spoleczestwa i nauczyc kjakies kontroli i ze bez tego
                            spoleczesntwa tylko w grupuie innych dzieic z tym samym problemem bedzie sie
                            cofac zamiast isc do przodu...???

                            Skad wiesz , ze wtedy geniusz wiekszy niz Twoje dziecko ( a te dziecii maja
                            nieprzecietne zdolnosci) nie zostanie skazany na ... brak szansy..
                            Wiesz koncze dyskuysje . Patrzac na Twoja postawe - mysle ze Spartanie byli
                            bardziej wielkoduszni.
                            • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 16:52
                              Być może, że wyrośnie geniusz, ale póki co ów geniusz skutecznie uniemozliwi
                              egzystencję innych. Dziwię się , że osoba inteligentna nie może tego zrozumieć.
                              Czy jesteś matka? Bo jeżeli tak, to wyobraź sobie, że otrzymujesz telefon, że
                              Twoje dziecko ( tfu, odpukać) ma ciężkie uszkodzenie np. oka- bo kolega "się
                              bawił", albo wstrząśnienie mózgu, czy choćby wybity ząb. Głupstwo, prawda? Ty
                              byłabyś przecież wielkoduszna i wybaczyla. Zastanów się.
                          • ashan ... 28.10.04, 15:04
                            mój syn jest w szkole integracyjnej. Jest zdrowy. Wysłałam go tam SPECJALNIE po
                            to, żeby nauczył się tego, że ludzie są ROŻNI. A jednocześnie tacy sami. I żeby
                            potrafił spostrzec w chłopcu z nadpobudliwością, z porażeniem mózgowym -
                            kolegę, a nie dałna. Żeby nie oglądał się ukradkiem za dziewczyną z zesp.
                            Turnera. Bo taka jest reakcja dzieci "normalnych" - "Ty chodzisz do szkoły dla
                            dałnów". I teraz, po kilku latach widzę, że posłanie mojego syna do takiej
                            szkoły nie załatwi sprawy. Bo KAŻDA szkoła powinna być szkołą integracyjną (i
                            wcale nie musi zawierać tego w nazwie!).
                            Dziwnym trafem dzieciaki mają bardzo dobre wyniki w zestawieniach
                            dzielnicowych. Jest w klasie także dziecko nadpobudliwe. Owszem, jest
                            kłopotliwe, głównie dla nauczycieli. I co? I nic. Czasem jest trudniej, czasem
                            lżej, ale widać, że jest dużo lepiej niż cztery lata temu.
                            Nie rozumiem Twojego nastawienia Ewo. Wnioskuję natomiast, że Ty swojego
                            dziecka do szkoły integracyjnej nie wysłałabyś, prawda?
                            a.
                            • ewa2000 Re: ... 28.10.04, 16:59
                              W szkole integracyjnej są s p e c j a l n e warunki dla dzieci również tych
                              szczególnej troski. Nie wiem czy bym nie wysłała - gdyby szkoła miała coś
                              ciekawego do zaoferowania, nie wykluczam takiej mozliwości. Dzieci nadpobudliwe
                              mogą uczyć się razem z "normalnymi" ( cudzysłów nie przypadkowy) , ale tylko
                              wtedy gdy stworzy się odpowiednie warunki. Małe grupy, odpowiednio przeszkolona
                              kadra, możliwości reakcji gdy dzieje się coś niepokojącego itp. W sytuacji
                              polskiej szkoły, niestety, takich mozliwości nie ma. I nie mozna wymagać, aby
                              klasa 30 osobowa stanowiła grupę terapeutyczną dla dziecka wymagającego
                              szczególnej opieki i podejścia.
                              Dzieci ( a szerzej osoby) z zespołem Downa nie stanowią zagrożenia dla innych,
                              są przyjazne i ufne- zwykle zbyt ufne. A te z ADHD - odwrotnie.
                              • ashan Re: ... 28.10.04, 17:53
                                jako, że z taką szkołą mam do czynienia trochę skoryguję Twoje wyobrażenia smile
                                Nie ma s p e c j a l n y c h warunków. Nie ma łóżek z pasami wink, ani kozy dla
                                rozbrykanych (wyłożonych materacami oczywiście wink), są nawet klamki w
                                drzwiach smile)) Jedyną aberracją jest winda dla dzieci na wózku.
                                Klasy ok. dwudziestoosobowe. Przeszkolona kadra? A czyż to nie przeszkoleni
                                ludzie powinni pracować w szkołach? Nie ma takich warunków w naszych szkołach?
                                Owszem, na niektórych lekcjach jest nauczyciel wspomagający, z dobry rezultatem
                                dla wszystkich!, bo uczniowie mogą rozwijać się zgodnie ze swoimi
                                możliwościami. I ci wybitnie zdolni i ci mający problemy z koncentracją. I tak
                                powinna wyglądać KAŻDA szkoła.
                                a.
                                ps. zadziwię Cię, ale w klasie mojego syna krąg terapeutyczny jest tworzony
                                przez c a ł ą klasę + wychowawca i zdumiona jestem jak rewelacyjnie działa to
                                nie tylko na tych "normalnych" (cudzysłów nieprzypadkowy).
                                • ewa2000 Re: ... 28.10.04, 18:08
                                  Klasa dwudziestoosobowa a 32 to różnica- czyżbym się myliła? Nauczyciel
                                  wspomagający jednak jest- sama przyznajesz. A kadra również szczególnie dobrana-
                                  w "normalnych" szkołach jest z tym różnie. Nie dyskutujemy, o tym jak być
                                  POWINNO, ale o tym jak jest. Zapewniam Cię, że szkoły w Polsce daleko odbiegają
                                  od ideału.
                                  Porównaj warunki, choćby te które opisałaś, a sądzę, że jest ich więcej -
                                  choćby psycholog i pedagog , z tymi panującymi w większości szkół i odpowiedź
                                  będzie gotowa.
                                  Nie można zmuszać kogokolwiek, a zwłaszcza dzieci, aby były kręgiem
                                  terapeutycznym bez specjalnych warunków ( chocby przeszkolonego wychowawcy)
                                  PISZESZ O REWELACYJNYCH EFEKTACH kontaktów z dziecmi niepełnosprawnymi - zgodzę
                                  się, że kontaktz kolegą chorym np. na SM, po wypadku, z zespołem Downa
                                  dziecięcym porażeniem mózgowym nie jest czymś złym ( oby jednak nie były
                                  zachwiane proporcje), jednak te dzieci nie stanowią zagrożenia fizycznego i
                                  jeśli lekcje prowadzone są przez wyszkolone osoby, nie dezorganizują zajęć.
                                  A tak na marginesie - dlaczego WSZYSCY rodzice z klasy mojego syna
                                  zaprotestowali przeciwko temu co wyprawia dziecko z ADHD? Wszyskich należy
                                  zakopać w ogródku?
                                  • ashan Re: ... 28.10.04, 18:21
                                    wiesz, trochę jesteś niekonsekwentna. Z jednej strony twierdzisz, że opisane
                                    przez mnie warunki to ideał, o który trudno i do którego daleko wielu szkołom w
                                    Polsce, z drugiej zaś każesz zabierać dziecko z nadpobudliwością z
                                    niedoskonałej "normalnej" szkoły i szukać tego ideału?! Taaak, byle problem
                                    dalej od siebie, od swojego dziecka, a, że jak piszesz, takich szkół niewiele,
                                    to nie Twój problem.... Grunt, że jesteś uczciwa....

                                    "... A tak na marginesie - dlaczego WSZYSCY rodzice z klasy mojego syna
                                    zaprostestowali przeciwko temu co wyprawia dziecko z ADHD? Wszystkich należy
                                    zakopać w ogródku?"

                                    Ekhm, przepraszam? W jakim ogródku?

                                    I słusznie napisałaś: można protestować przeciwko temu c o r o b i dziecko,
                                    a nie przeciwko dziecku.
                                    a.
                                  • zyletta Re: ... 28.10.04, 21:19
                                    > A tak na marginesie - dlaczego WSZYSCY rodzice z klasy mojego syna
                                    > zaprotestowali przeciwko temu co wyprawia dziecko z ADHD? Wszyskich należy
                                    > zakopać w ogródku?

                                    Alez skadze rodzice sa "normalni" tyle, ze dla mnie inaczej, a w ogrodku
                                    zakopaliby chetnie pewnie dziecko z ADHD. Madrzy rodzice mieliby pretensje do
                                    nauczycieli, ze sa niekompetentni, bo kompetentny nauczycie jakos radzi sobie z
                                    dzieckiem z ADHD (istnieje tez mozliwosc skierowania dziecka przez szkole na
                                    badania do poradni psych-pedag), do dyrekcji, ze nieporadna i nie potrafi sobie
                                    z problemem poradzic. A nie do dziecka z ADHD i jego rodzicow, ze poslali
                                    dziecko do "normalnej" szkoly.
                                    Pomijajac to wszystko w "normalnych" szkolach istnieje mozliwosc utworzenia
                                    klasy specjalnie dla dziecka ze zdiagnozowanym ADHD, zgodnie z obowiazujacymi
                                    przepisami, mniej licznej i z pedagogiem do pomocy. Jestem jednak przekonana,
                                    ze wtedy poza tym dzieckiem nikogo by tam nie bylo, mimo wsparcia
                                    pedagogicznego, bo przeciez wszyscy rodzice zaprotestowali. Oni chcieli sie
                                    tylko pozbyc problemu, a nie rozwiazac go.
                                    ADHD to choroba, w niektorych przypadkach wymagajaca farmakologii.
                                    Los bywa przewrotny, pamietaj o tym planujac potomstwo, bo dzieci z ADHD nie
                                    wybiera sie w supermarkecie na polce.
                                    • halina.kantor Re: ... 08.12.04, 00:36

                                      -zyletto jesteś cudowna-
                                      kilka lat temu usiłowano w pewnym miasteczku na Śląsku w gimnazjum założyć klasę
                                      integracyjną, bo w podstawówce były i są, a w gimnazjum dalej nie ma, a
                                      dlaczego, bo jedno gimnazjum nie chciało przyjąć całych klas ze szkoły
                                      podstawowej , a w drugim zabrakło "NORMALNYCH" dzieci do tej klasy, tak to się
                                      dzieje, a gdyby w każdej szkole były klasy integracyjne, bo tak powinno być to
                                      wszyscy bylibyśmy zdrowsi.
                                      PS moi obydwaj synowie mają ADHD i jakoś sobie radzimy, najgorsi są nauczyciele,
                                      którzy nie potrafią zrozumieć, albo nawet czytać orzeczeń PPP
                                      Mój starszy syn jest dzieckiem, które nie wykazuje nadruchliwości, już i Pani
                                      pedagog wspomagająca, nie potrafi zauważyć jego problemów z koncentracją uwagi
                                      on jest dla niej niedojrzały i niedbały, i nie potrafi czytać i pisać, a w
                                      orzeczeniu PPP napisała, żeby sprawdzano jego wiedzę ustnie, a nie pisemnie.
                                      Serdecznie pozdrawiam
                                      Halina
                          • konkubinka Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 15:54
                            ewa2000 napisała:

                            > Co bym zrobila gdyby moje dziecko miało ADHD? Napewno szukała pomocy u
                            > psychologów i psychatrów, ćwiczyła , tłumaczyła, poświęciła się
                            minimalizowaniu

                            czego inni rodzice wg ciebie nie robia??
                            >
                            > skutków choroby. Przeczytalabym wszystko co jest dostępne na temat ADHD.
                            > Włączyła do pomocy męża,
                            jestes na forum SAMODZIELNA MAMA ZAUWAZYLAS???????

                            rodziców,ALE NIGDY nie zmuszała innych do
                            > niedogodności związanych z choroba mojego (!) dziecka. Szanowałabym prawo
                            > innych ludzi do spokoju i bezpieczeństwa. Zastanowiłabym sie nad szkołą
                            > integracyjną- nawet gdyby wiązało sie to z bardzo duzymi wydatkami i
                            > wyrzeczeniami z mojej strony. Miałabym oczy dookola głowy.

                            To bardzo madra kobieta z Ciebie, taka zdolna do wyzeczen, do poswiecen, taka
                            normalnie KUL , skarb , ktory najlepiej zakopac w ogrodku.....!
                            Tylko ze nosi mnie jak czytam Twoje posty dziewczyno , no poprostu
                            nosi.Jezuuuuuu
                            • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 17:38
                              Co robią rodzice dzieci z ADHD? Robią rzeczy różne- jedni wyskakują ze skóry,
                              próbują różnego rodzaju terapii, szukają dla dziecka odpowiedniej i szkoły i
                              opieki. Są i tacy, którzy nie dostrzegają problemu - wyrośnie, jest żywe, jest
                              jakie jest. Są również i tacy, którzy tłuka i biją.
                              Jestem na forum Samodzielna mama, ale nigdzie nie jest powiedziane, że taka
                              właśnie mama ma specjalne przywileje co do sposobu wychowywania dziecka. Normy
                              wszystkich obowiązują takie same!
                              Mnie nie nosi, gdy czytam Wasze odpowiedzi - mnie przeraża obłuda. Nie znam Cię
                              i być może jesteś jedną z niewielu osób, które skłonne są do prometejskiej
                              postawy, jednak 99% naszego ( i nie tylko ) społeczeństwa taka nie jest. Tylko
                              brak jej odwagi żeby się przyznać. Bo o ile łatwiej się poużalać, powspółczuć,
                              pogłaskać, ale z bezpiecznej odległości. Miłosierdzie pryska gdy problem
                              pojawia się bliżej niż na forum internetowym lub w bliżej nieokreślonym miej
                              Zważ, że z chłopcem nie wytrzymała jego własna babcia, i zerwała kontakt z
                              rodzina. Tez potwór?
                              • kamila77 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 20:11
                                Jak Boga kocham, ze ostatni raz kometuje wpis Pramatki Ewy.

                                Pramatka napisała:

                                > Jestem na forum Samodzielna mama, ale nigdzie nie jest powiedziane, że taka
                                > właśnie mama ma specjalne przywileje co do sposobu wychowywania dziecka

                                Pramatko, zwrocono ci uwage na to, ze pisanie o "wciaganiu do pomocy męża" na
                                tym wlasnie forum (na forum, przypomnijmy, o wymownej nazwie Samodzielna Mama)
                                jest co najmniej nietaktowne. Mniej więcej, jak kupienie głuchemu płyty z
                                muzyką w prezencie.

                                Kolejna twoja malenka niekonsekwencja - najpierw piszesz, ze spoleczenstwu brak
                                odwagi, ze siedza cicho, jako te myszy polne pod miotłą, pozniej wyznajesz,
                                jakobyś byla ostatnia z protestujacych (aaale, jak mowi Pismo - ostatni będą
                                pierwszymi). Nie wyjezdzaj nam tu, Pramatko, z milosierdziem, to z lekka za
                                duze slowo jak na okreslenie zwyklej (?) ludzkiej przyzwoitosci.

                                P.S. Zauwazylam, ze masz problem z pisaniem 'nie' z innymi czesciami mowy.
                                Chodzilas do klasy z ADHDowcem, czy to zwykle nieuctwo?
                      • kamila77 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 14:06
                        Owszem, bylabym wyrozumiala i wspanialomyslna. I na Boga, wole, zeby moje
                        dziecko do konca zycia nie mialo bladego pojecia o przydawce i pomyslow na
                        izolowanie chorych dzieci ze spoleczenstwa. I EOT, cisnienie i tak mam wysokie.
                        • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 14:12
                          Wysokie ciśnienie trzeba leczyć- serio. Oczywiście, że bez pewnych elementow
                          wiedzy zyć można, jednak gdy przez 6 lat uniemożliwia się prowadzenie 90%
                          lekcji braki w wiedzy mogą znacznie utrudnić dalszą edukację. Chyba, że
                          nadrabia się to kosztem wolnego czasu w domu. Ponawiam pytanie - czy w ramach
                          szeroko rozumianej wspaniałomyslności zabrałabyś swojemu dziecku czas
                          przeznaczony na np.sport czy hobby? Czy byłoby Ci wszystko jedno co umie ? A
                          może nabity guz na głowie czy rozcięte czoło uznałabyś za życiowe doświadczenie?
                          Pomyśl, ale uczciwie. Pozdrawiam.
                            • ewa2000 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 17:40
                              A wybity ząb ( przedni, sztuczny do końca życia), albo wstrząśnienie mózgu (
                              takie do szpitalnej obserwacji czy nie ma krwiaka wymagającego operacji
                              neurochirurgicznej), albo uszkodzone oko - tak na zawsze- to też życiowe
                              doświadczenie? Jeśli tak, to albo nie masz dzieci albo rozmijasz sie z prawdą.
                              • kamila77 Re: bylam w takiej klasie! 28.10.04, 19:05
                                Sztuczny ząb? Do końca życia? Jeeeej, traaagedyyyyja w pieciu aktach. Jeeeeej,
                                obserwacja szpitalna? Jeeeeju, toz to trauma, matkoswinta, moje dziecko
                                spędziło na obserwacji neurologicznej trzy dni w szpitalu, jeeeeeeju, wywalilo
                                sie na slizgawce i pierdyknelo w lod lepetynką aż miło, jeeeejuuuu, od
                                pierwszych śniegów do wiosny trzymam go w domu. Albo przywiążę do kaloryfera,
                                wtedy mu sie na pewno nic nie stanie. Oko uszkodzone, powiadasz? No nie, na
                                smietnik z takim półślepym dzieciakiem, jeszcze trafi na kogoś, kogo jego
                                wygląd będzie mierził, zaburzenia poczucia estetyki to, proszę ja ciebie, do
                                dłuuugotrwalej psychoterapii sie nadają.

                                Modna postawa akceptowania innosci? Na nasze nieszczescie, jak widac, istnieje
                                tez postawa typu: 'won z ulomnosciami'. Ale to do wujka Adolfa z tym.
                              • halina.kantor Re: bylam w takiej klasie! 08.12.04, 00:46
                                Czy Ty Ewo wiesz, że najczęściej to dzieci z ADHD są ofiarami tzw. "NORMALNYCH"
                                kolegów, bo i tak bądzie na te z ADHD, a nauczyciele chcą pozbywać się takich
                                dzieci na wszelkie możliwe sposoby i to najczęściej nauczyciele, żeby mieć
                                święty spokój podjudzają rodziców tzw."Normalnych" dzieci, żeby wystąpili do
                                dyrekcji szkół o usunięcie takiego dziecka ze szkoły.
                                Zastanów się nad tym co piszesz, mój syn z ADHD kilka dni temu wrócił z
                                sanatorium, gdzie był zaszczuty przez tzw. "NORMALNYCH" kolegów, ciągle mu
                                dokuczali, bo takłatwo jest go zdenerwować, zniszczyli mu okulary, bez których
                                ma problemy w szkole. I to nie robiły tego dzieci z ADHD, tylko Ci NORMALNI, jak
                                piszesz, ja nazwałabym zdrowi, bo normalni to oni na pewno nie są.
                                • jodma Re: bylam w takiej klasie! 08.12.04, 13:18
                                  Bardzo współczuję..Bo mam syna z ADHD, który był napiętnowany w potworny sposób
                                  przez dzieci zdrowe, nauczycieli i mozna powiedzieć rodzicow w szkole
                                  publicznej.Na żadne obozy, kolonie, zgrupowania nie jeżdził i nie jezdzi /ma 13
                                  lat /gdyż miałby straszne kłopoty i narażony byłby na ciągły
                                  stress.../odrzucony przez grupę, i niedaj Bóg dorosłych /
                                  Nikt nie jest w stanie pomóc dziecku, nie ma takiej instytucji czy prawa ..
                                  Obecnie chodzi do gimnazjum prywatnego, bo nie było innego wyjścia.Tam jakoś
                                  funkcjonuje, przynajmniej mogę wtrącać się czasami...
                            • lideczka_27 w kwestii zaległości 28.10.04, 18:20
                              Lekcja w szkole nie ma na celu dostarczyć dzieciom kompletnej wiedzy! Każde
                              dziecko zobowiązane jest do pracy w domu, by ją poszerzyć, utrwalić wiadomości
                              itd. Zadaniem nauczyciela jest nauczenie swoich podopiecznych, by tę pracę
                              potrafili wykonać samodzielnie - i tu wstępem do tego jest właśnie lekcja
                              szkolna. Metoda dyktowania notatki jest najgorszą z możliwych metod i najmniej
                              atrakcyjną dla dzieci. To po prostu NUDA. A dzieci trzeba zmotywować do nauki,
                              okiełznać ich energię i odpowiednio wykorzystać, dotyczy to WSZYSTKICH. Wtedy
                              nie ma patrzenia na zegarek i modlenia się o przerwę. Mój nadpobudliwy uczeń
                              siedział w pierwszej ławce. Gdy miał gorszy dzień, potrafił nawet używać
                              brzydkich słów. Wszelkie dyktowanie to dla grupy był koszmar, on wówczas
                              wtrącał swoje trzy grosze i nikt się skupić nie chciał, woleli ryczeć ze
                              śmiechu. Więc ja tę klasę wykańczałam. Po prostu. Zmuszałam do myślenia i
                              wzmożonej aktywności. W życiu nie usłyszeli ode mnie książkowej definicji
                              podanej na talerzu. Metodami poszukującymi (z elementami zabawy także)
                              dochodziliśmy do definicji, oni sami je tworzyli. A później najpilniejszy uczeń
                              w ramach nagrody zapisywał definicję na tablicy - reszta przepisywała do
                              zeszytów. Zadaniem domowym była np. konfrontacja ich definicji z def.
                              książkową, gdzie na następnej lekcji mieli mi powiedzieć o różnicach, jeśli
                              takowe dostrzegli. Dzięki takim lekcjom moje dzieciaki nie miały dużo prac
                              domowych. I chcę powiedzieć, że posiadały dużo wiadomości, bo one niejako same
                              je odkryły, a nie wyryły z książek. Widziałam to głównie na sprawdzianach i
                              kartkówkach - najsłabsi uczniowie posiadali dużą wiedzę praktyczną, umieli
                              zastosować zasady, jakie poznali, do ćwiczeń. I przez bardzo długi czas znali
                              różne definicje, które zawsze bez stresu przedstawili swoimi słowami, bo
                              pamiętali o czym WSPÓLNIE rozmawialiśmy na lekcji. Metoda heurezy w przypadku
                              tego ucznia sprawdzała się znakomicie. Chłopiec był aktywny, rezolutny. Czasem
                              wygłupiał się, ale wówczas zaraz wciągałam go do pracy, interesowałam,
                              pokazywałam, że właśnie jest za coś odpowiedzialny - że cała klasa czeka, by on
                              im pomógł. I w przypadku Patryka to działało znakomicie. Kiedyś dyrektorka
                              zapytała mnie dlaczego boję się jej naskarżyć na tego ucznia. Zapytałam
                              dlaczego mam na niego skarżyć, skoro to jeden z lepszych moich uczniów, pilny
                              (!), kreatywny i nie sprawiający mi wiele więcej problemów niż przeciętny
                              szóstoklasista, któremu hormony zaczynają uderzać do głowy.

                              Z doświadczenia wiem, że dzieci bywają leniwe, nie chcą uczestniczyć w lekcji,
                              a w domu mówią, że "pani nie wytłumaczyła". A i rodzicom w domu pomóc się nie
                              chce, bo "od tego jest nauczyciel i za to mu płacą". No, takim podejściem to
                              wiele nie wskóramy...

                              pozdrawiam
                              lidka
                          • natasza39 szkoda gadac! 28.10.04, 15:21
                            My ciebie nie przekonamy, a ty nas.
                            Dyskusja robi sie w tym momencie jałowa.

                            Ja tak sobie tylko mysle, że to może te dzieci "kruche" i "delikatne" powinny
                            chodzic do prywatnych szkół po prostu.
                            Beda sobie rodzice za swoja forse wybrac dla swoich dzieci i kolegow i
                            nauczycieli po prostu.

                            Moje dziecko tez przyszlo z guzami i siniakami do domu bo go szczyl "grzeczny i
                            nienadpobudliwy" tylko złośliwy i źle wychowany pobil.
                            Tyle tylko, że ja załatwilam sprawe w 4 oczy, a nie robilam afery.

                            Bawia mnie rodzice usuwajacy spod stop swych dzieci wszystkie ciernie zycia.
                            Ciekawe czy kiedys wybierzesz mu zone, albo meza, a jak bedzie niedobry ten
                            malzonek to go rozwiedziesz.
                            Prace mu zalatwisz i pójdziesz do szefa naskarzyc jak w pracy bedzie mial
                            niemila atmosfere.
                            Zycie jest ciezkie i jak sie chowa w domu "mimoze" to przy małóym
                            przymrozku ,moze nam uwiednac...
                            • ewa2000 Re: szkoda gadac! 28.10.04, 17:48
                              Słusznie, i tu się w pełni zgadzam - nie przekonamy się . Pozostaje mi życzyc,
                              aby Wasze dzieci nie mialy do czynienia z kolegami z ADHD, bo zmienicie zdanie.
                              Oczywiście racji nikt mi nie przyzna, bo to nie honor, ale może gdzieś
                              przypomnicie sobie tę dyskusję.
                              Najbardziej napastliwe i bezwzględne w stosunku do "innych" są nie osoby
                              widzące problem i mówiące prawdę- tylko te "wyrozumiałe" i "miłosierne". Bo jak
                              dojdzie do konfrontacji - tej prawdziwej, wtedy postawa zmienia sie w sposób
                              radykalny i dotąd te wspaniałe mamy byłyby gotowe zamordować "bandziora" ( bo
                              nie jest on już chory).
                              Sama to widzialam. W szkole bywam dość rzadko, nie wtrącam się do wielu spraw,
                              które biegną swoim torem, podejmuję interwencję, gdy widzę cos nieprawidłowego.
                              I tak sie jakoś dziwnie zdarza, że większość rodziców jest po tej smej stronie
                              barykady.
                              Jeszcze raz życzę wszystkim WYROZUMIAŁYM MAMOM, żeby nie musiały weryfikować
                              własnej wspanialomyślności.
                              • ashan Re: szkoda gadac! 28.10.04, 17:59
                                Łaaaaaaał. To jedyna reakcja na tak pełen wzgardy post.
                                a.
                                ps. dziękuję za życzenia

                                pps. w przeciwieństwie do Ciebie bywam w szkole dosyć często i WIEM, co się tam
                                dzieje. Działanie zaś podejmuję wtedy, gdy jest potrzeba włączenia się w pracę
                                szkoły, nie tylko wtedy, gdy coś już wymaga mojej interwencji.
                                a.
                                • pwrzes Re: szkoda gadac! 28.10.04, 18:30
                                  ashan, daj spokoj. Przeciez z objawieniem i Glebokim Przekonaniem (tm) nie mamy
                                  co dyskutowac. ewa2000 wie lepiej i juz. Prowadz nas ewo2000 ku swietlanej
                                  przyszlosci - kraina wiecznej szczesliwosci juz blisko.

                                  (zaspiewajmy na znana melodie)
                                  Na barykady rodzicu walczacy
                                  'Inne' (dzieciaki) wywalic, nie bedzie szkod

                                  M (mspancnie)
                              • amfenix Re: szkoda gadac! 28.10.04, 18:37
                                No nie mam ja czasu teraz wam odpisać ze względów wiecie jakich, obawiam się
                                noża w oku albo wstrząśnienia mózgu hi hi.Żartowałam.Odpowiem i opowiem wam
                                póżniej jak potworek zasnie jak to jest.

                                A do Ewy tak niezłośliwie ale mi sie nasunęło, kiedyś był taki pan, który miał
                                na imię Adolf, on nie przepadał za nieczystymi rasowo i dużo dużo ludzi za nim
                                poszło, też robili porządek.........
              • konkubinka Re: Ewo Droga 27.10.04, 18:10
                Chyba nie zrozumialas postu Amfenix.Ta dziewczyna ma cholernie ciezko i
                przyszla tu wyzalic sie i podzielic tym co ja spotkalo i Jej wspanialego syna.
                A nie sluchac i czytac madrosci trojki klasowej!!!!!!!

                No a z takich dzieci wyrastaja geniusze a nie z dzieci takich Rodzicow co maja
                wiecznie obawy wobec innych i o wlasne d....
                Agus, wiiesz ze jestem z Tobasmile
              • ann_mart Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 28.10.04, 08:20
                ewa2000 napisała:


                Każda lekcja to sprowadzanie do parteru
                > nadpobudliwego chłopca, uspakajanie rozweselonej klasy, przeszkadzanie,
                > uniemozliwienie wytłumaczenia czegokolwiek. W konsekwencji cała klasa albo
                > funduje sobie zaległości, albo rodzice muszą ślęczec w domu, żeby wytłumaczyc
                > co to jest przydawka ( bo na lekcji udało się tylko o niej zasygnalizować)
                czy
                > jak oblicza się pole trapezu ( w tym czasie nauczyciel szarpał się z uczniem
                z
                > ADHD, który szalał z cyrklem).


                A może dzieciom, oprócz tego, że był chłopiuec z ADHD po prostu nie chciało sie
                uczyć?
                A może zamiast wysyłać to dziecko do szkoły specjalnej zmienić nauczyciela,
                który sobie nie radzi? A może ITN?

                > Myślę, że jednak jestem dobrze wychowana- nikomu nie ubliżam - prezentuję
                > własne poglądy, do których jak każdy obywatel wolnego kraju mam prawo!

                No to juz mnie rozbawiło - czy jeżeli zaprezentuję własny pogląd, że Pani X
                może być lekkiego prowadzenia nie będzie to ubliżające? A Twoja uwaga o złym
                wychowaniu w ten deseń właśnie była.
                Anka
              • iwcia75 ewo i zyleto 09.12.04, 12:33
                zgadzam sie z Ewa,ale co do wypowiedzi Zylety...mysle,ze nie zdajesz sobie
                sprawy,jak to wyglada w klasach. nie mozna kosztem calej klasy zajmowac sie
                jednym dzieckiem- pomimo calej swojej zyczliwosci- nie moge i musze predzej czy
                pozniej to dziecko zignowrowac(jesli to mozliwe w ogole)

                ponad rok temu chlopiec zaczal rzucac krzeslami i zamachnal sie na kolege-
                zdązylam stanac pomiedzy nimi i zlapac krzeslo. gdyby sie cos takiego stalo
                teraz, to bym nie stanela w obronie tego dziecka, bo jestem w ciazy...nie mam
                pojecia jak by sie to skonczylo. wole nie myslec!
          • lideczka_27 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 12:40
            Jestem nauczycielem. Nie belfrem odbębniającym swoje godzinki. Interesują mnie
            szkolenia i kursy, dzisiaj to konieczność. Ośrodki metodyczne prowadzą kursy
            nauczania dzieci "problemowych", także nadpobudliwych. Od ambicji nauczyciela i
            chęci pomocy uczniowi zależy to, czy dziecko będzie miało szansę na dobrą,
            efektywną naukę w szkole. Najlepiej zwalić na dzieciaka, że nieznośny jest i
            modlić się, by zabrali go do innej klasy. Problem z głowy. A to już niestety
            znaki naszych czasów - dzieci z ADHD jest coraz więcej, zwłaszcza w większych
            miastach. Zamykanie w gettach i indywidualna nauka nie są dobrym rozwiązaniem.
            Trzeba te dzieciaki przystosować do życia w grupie a innym ludziom uświadomić,
            że taki problem istnieje i nauczyć współżycia z innością. Jeśli klasa dziecku
            dukucza, to jest to porażka nauczycieli, ba - całej szkoły. Laniem jeszcze nikt
            dzieciaka nie wychował, a już w szczególności dziecka nadpobudliwego - bicie
            wyzwala agresję.
            Szkoła integracyjna to szansa dla niewielu rodziców - w małych miastach o czymś
            takim można tylko pomarzyć. Jak się starym nauczycielom poszerzać kompetencji
            nie chce, to mogą zwolnić etaty młodym, przynajmniej pożytek z tego będzie... I
            zapewne klasa nie dorobi się zaległości...

            • verdana Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 13:48
              No tak - najlepiej weź dziecko na dietę (sprawdzaj uważnie kzdy produkt),
              prowadź z nim specjalną terapię (pół godziny ale CODZIENNIE + dwa razy w
              tygodniu z psychologiem), przenieś go do specjalnej szkoły integracyjnej (po
              cóż w ogóle w społeczeństwie takie dzieci - tylko przeszkadzają, podobnie jak
              dzieci chore, niepełnosprawne, dyslektycy itd, które nie powinny zakłócać życia
              normalnym dzieciom.)
              Potem weź skierowanie do domu wariatów. Ja już będę na Ciebie tam czekała.
              Pociesz się - uczyłam kiedyś w liceum nastolatka, którego wyrzucano z 3
              kolejnych szkół, bo był nadpobudliwy. Był. W czasie lekcji porozrywał na
              strzępy firankę, własny zeszyt, kiwał się tak, ze patrzałam kiedy się
              przewróci, rozkręcił wszystkie długopisy (w tym kilka moich), rysował na
              wszystkim, co mu wpadło w ręce.
              Był moim ulubionym uczniem. Co za inteligencja, chęć do dyskusji itd. Co mnie
              obchodzi, czy przy okazji coś zepsuje - wolę nadpobudliwego chłopaka z chęcią
              do nauki, niż grzeczną dziewczynę, której sie nie chce, albo bezczelnego typa.
              Mój syn był tez nadpobudliwy (ale w szkole, mniej w domu). Trochę z tego mu
              zostało. Teraz, jako student (psychologii oczywiście, kim mógł zostać po
              spędzeniu połowy dzieciństwa u psychologów)twierdzi, że najbardziej pomaga mu
              origami. Zamiast demolować sale wykładową, cały wykład składa pudełka, ptaki
              itd - gdy ma zajęcie dla rąk, potrafi wytrzymać spokojnie. Moze to jakaś
              metoda?
              I teraz nie wiem - czy Ci współczuć, czy zazdrościć?
            • capa_negra Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 20:49
              Lideczko - gdybym kidyś miała dzieci to chciałabym, żebys je uczyła...

              A wracając do tematu.
              Szkoły czy klasy integracyjne nie zawsze są w zasięgu, a poza tym uważam, że
              izolowanie "innego dziecka" od dzieci "normalnych" jest poprostu niemoralne.
              Jesli tylko to dziecko jest w stanie poradzic sobie w "normalnej klasie" to
              powinno do niej chodzić.
              ( znam dziecko z cechami autystycznymi, które w wieku 7 lat nie mówi, wiec siła
              rzeczy nie jest w stanie uczestniczyć w zajęciach w "normalnej" klasie)
              A zastrzeżenia innych rodziców ...... jedna czy dwie "stracone" dydaktycznie
              lekcje mogą się okazac bardzo waznymi dla społecznego i emocjonalnego rozwoju
              dzieci , moga pozwolić im zauważyc, że mimo iz nie wszyscy tak samo postrzegaja
              świat to nie są gorsi.
              Za "moich czasów" nie było owy o klasach integracyjnych - wręcz to pojęcie nie
              było znane, a do mojej klasy chodziło dziecko jakające się, inne trzęsące
              głową i plujące (niezamierzenie w trakcie mówienia),był dyslektyk i dysgrafik
              i było dziecko nadpobudliwe, a nawet jedno na wózku inwalidzkim , które
              pojawiało sie tylko na uroczystościach szkolnych, ale za to cała klasa szła do
              niego na urodziny, mikołajki etc.
              Jedno z tych dzieci ma własna firmę i "dobrze przędzie", inne jest cenionym
              specjalistą w swojej dziedzinie, jeszcze inne skończyło 2 fakultety i tez nie
              narzeka - nie wiem co się dzieje z dzieckiem na wózku inwalidzkim, ale "
              wybrakowanej" reszcie poprostu sie powiodło.
              Które z tych dzieci to ja?????

              Nie można skreślac problematycznych dzieci bo często czy nam sie to podoba czy
              nie z "brzydkich kaczątek" wyrastaja łabędziedzie....., a niejednokrotnie
              piekne kaczki pozostaja poprostu kaczkami.
              A zniszczony piórnik ???? fakt strata , ala strata która jest niczym wobec
              zniszczonego życia.

              Pamietajcie o tym wszyscy rodzice " normalnych" dzieci, którzy nie możecie
              znieśc inności innych...
    • kachwi1 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 27.10.04, 14:34
      kochana amfenix: życię ci dużo wytrwałości i cierpliwości. pamiętaj o jednym -
      nie obwiniaj swojego syna za jego zachowanie, w końcu to nie on wymyślił ADHD.
      spróbuj zachować spokój (wiem, jak to brzmi, i że wcale nie jest to łatwe), ale
      tylko spokojem możesz cokolwiek wygrać. agresja z twojej strony (czy słowna czy
      inna) tylko dzieciaka rozkręci. kochasz go przecież, prawda? trzymam kciuki,
      żeby było dobrze, żebyście obydwoje wytrzymali to wszystko. ułoży się,
      zobaczysz. miłość czyni cuda. serdecznie ściskam.
    • bei Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 28.10.04, 17:27
      a jak nie będziesz miala innych planów na wakcje- to zapraszamsmile
      mnie pomysłowosć dzieci nie zdziwismile- chociaż przyznaję- że moi byli wybitnie
      grzeczni- chociaż nie wiadomo- co mi teraz loz przyniesie- ztn typ
      charakterologiczny....
      pozdrawiamsmile
    • jogo2 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 28.10.04, 23:08
      Dziwię się takiej zgodnej napaści na ewę (dokładnego nicka zapomniałam) i to na
      dodatek tak obniżającego się poziomu dyskusji. Zmieniłam zdanie na temat
      niektórych osób obecnych na tym forum. A naprawdę je lubiłam. To nie sztuka
      każdego adwersarza w dyskusji porównać do Hitlera. Aleście jej dowaliły!!!
      Brawo!!! A co, niech ma za ten brak wychowania (to akurat się zgadzam było
      bardzo mało zręczne).
      Natomiast niezależnie od problemu Amfenix, Ewę rozumiem i moim zdaniem wasz
      atak na nią da się tylko tym wytłumaczyć, że akurat Amfenix od jakiegoś czasu
      jest obecna na tym forum, więc ktoś kto ma problem nie dający się pogodzić z
      problemem Amfenix racji mieć nie może. Trochę na zasadzie "bo to moja kumpela".
      Faktycznie, może mało zręczne było zamieszczenia takiego posta, jak post Ewy w
      kontekście postu Amfenix, jak to zwróciła uwagę jedna z autorek, Amfenix
      chciała się wyżalić, a zwłaszcza wyrażanie głośno przypuszczenia, iż może syn
      Amfenix jest źle wychowany (a może jest właśnie dobrze wychowywany, nie sposób
      tego sprawdzić, uwaga nie wiadomo czemu służy). Natomiast pozostałe argumenty
      były zupełnie rzeczowe, na co żadna z was nie przedstawiła rzeczowej
      odpowiedzi, tylko wiązkę epitetów mających na celu obrazić i poniżyć (te
      pramatki, ciemne komórki itp.), co się intensyfikowało w miarę wymiany zdań,
      bardzo przykre moim zdaniem. Nie sztuka będąc w grupie atakować jednej osoby i
      w zasadzie właśnie dlatego nie mogłam się powstrzymać od odpowiedzi.
      Ponadto Ewa przedstawiła swój problem i zgadzam się z nią, że jest to problem.
      Ja też bym nie chciała, żeby moje dziecko spędzało czas na lekcjach, których
      nie można normalnie przeprowadzić i miało w związku z tym zadawane więcej do
      domu, niż gdyby lekcje mogły być normalnie przeprowadzone, abstrahując od
      reszty argumentów, niezależnie od tego, co stanowiłoby przyczynę. I za to się
      jej oberwało do was nieziemsko. I żadna z was tego jej argumentu nie zdołała
      obalić. Pisze Ashan: a mój syn chodzi do szkoły integracyjnej i jestem
      zadowolona. Pisze lideczka: a ja umiałam poprowadzić lekcje z uczniem z ADHD,
      że się udawało. No i co z tego? A panuje w tej szkole integracyjnej na
      lekcjach zamęt i musi syn Ashan ślęczeć nad lekcjami, bo o tym Ewa pisze. A
      lideczka co, pojedzie poprowadzić w związku z tym lekcje, tam gdzie chodzi syn
      Ewy. To nie jest odpowiedź na argumenty Ewy, podobnie jak inwektywy. Sorry, ale
      takiego przysłowiowego braku logiki dawno nie widziałam. Pismo święte
      mówi "kochaj bliźniego jak siebie samego" a nie "bardziej niż siebie samego" i
      moim zdaniem nikt nie ma prawa wymagać od kogoś poświęceń, bo to właśnie chodzi
      o poświęcenie w przypadku sytuacji przedstawionej przez Ewę (będę dłużej
      odrabiał lekcje, nie będą lekcje normalnie prowadzone, może dostanę nożyczkami
      w oko, ale za to Józio, Henio, itp. "przyszły geniusz" jak napisała jedna z
      pań, nie będzie musiał chodzić do szkoły integracyjnej, która skądinąd chyba
      nie jest takim przekleństwem, skoro Ashan jest z niej zadowolona). Co innego
      kiedy poświęcenia są dobrowolne, ale osoby, które się na nie decydują, rzadko
      atakują innych za brak tego samego.

      Pozdrawiam,

      Jogo
      • lideczka_27 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 00:01
        Ponieważ zostałam wywołana do tablicy, to się wypowiem. Problem na lekcjach -
        jeśli istnieje, jest problemem nauczyciela i całej kadry nauczycielskiej. Nie
        pisałam postu, by mnie zaproszono do pracy w szkole ewy czy amfenix. Zgodnie z
        doświadczeniem zasygnalizowałam, że szkoła jest w obowiązku mieć
        wykwalifikowaną kadrę (nauczyciel nie kończy kształcenia wraz z uzyskaniem
        dyplomu magistra). Odniosłam się do metod opisanych przez ewę - bicia nie
        uważałam i nie uważam za wychowawcze - w przypadku dziecka nadpobudliwego to
        już w ogóle porażka. Napisałam też o pracy w domu, która obowiązkiem jest
        każdego ucznia i wolałabym, by nie zasłaniano się tu "winą" syna amfenix. Nie
        zgadzam się z wieloma argumentami ewy, bo nie popieram wydalenia takiego
        dziecka z klasy, ze szkoły. Najlepsze wyjście to nauczanie integracyjne z uwagi
        na pewne sprawy organizacyjne i kadrowe. Rozumiem ewę, wiem, że się boi o różne
        wyczyny chłopca nadpobudliwego. Tyle, że ja nie jestem subiektywna jak rodzice
        i prowadząc lekcje nie raz byłam świadkiem, że dzieci "normalne" przykładają
        rączkę do wyczynów takiego dziecka, podsycają, zachęcają, a potem mówią "proszę
        pani, to on!". I rodzicom też to mówią, a rodzice wierzą, no bo ich dzieci to
        przecież przykłady dobrego wychowania! Pobożne życzenia… Co mogę powiedzieć
        ponad to, że rozumiem ewę - rozumiem jej problem tak jak rozumiem problem
        amfenix, ale separacja nie była i nie jest dobrym rozwiązaniem. Jakie argumenty
        ewy miałabym zbijać? Które? Które są niezaprzeczalne? Te, że takie dziecko
        stanowi zagrożenie dla innych? Stanowi. Tak jak inne dzieci też stanowią -
        "zdrowi" chłopcy tak przywalili mojej uczennicy drzwiami w głowę, że miała
        wstrząśnienie mózgu z poważnymi komplikacjami - dziewczyna już nie wróciła do
        szkoły. Co mogą zrobić rodzice? Zwołać zebranie szkolne i kategorycznie zażądać
        zmiany nauczyciela, kadry lub choćby pomocy w postaci dodatkowej osoby (drugi
        nauczyciel, pedagog, psycholog). Właśnie w ten sposób dorabiałam sobie
        nadgodziny – uczestniczyłam w lekcjach mojej koleżanki, która w klasie miała
        dwóch takich urwisów. Rodzice mogą się z tym zwrócić do kuratorium jeśli
        dyrektor szkoły chowa głowę w piasek. Ale - na Boga! Dziecko z nadpobudliwością
        nie jest trędowate, nie traktujmy go więc tak. Najlepiej wyrzucić go z klasy,
        ze szkoły. Niech wie, że gorszy jest, że nie nadaje się do życia w grupie,
        niech wie, że go nie lubią. Najlepiej jeszcze, by ci wszyscy rodzice stanęli
        twarzą w twarz z tą matką i jej to powiedzieli: pani syn to potwór, my tu
        takich nie chcemy. Ja miałam takie zebranie, bo Patryk też narozrabiał i
        zawiązał się komitet antypatrykowy, chcieli go do specjalnej szkoły oddać. A
        matka już bezsilna była, do tego zaszczuta przez rodziców, starsza kobieta.
        Wiem, że niektórzy z moich kolegów też by odetchnęli, gdyby chłopaka usunięto
        ze szkoły. Ale nie tędy droga! Na szczęście w dyrektorce drgnął nerw
        organizacyjny i się kobiecie przypomniało jakie ma obowiązki. Nauczyciel to
        zawód, który wymaga poświęcenia i stawia przed nami wyzwanie. Wspólnie z
        rodzicami nauczyciele mogą pomóc dzieciakom z różnymi problemami i zupełnie
        zdrowym. Ale tu trzeba kompromisów i wspólnej pracy, tu chodzi o młodego
        człowieka - wszak szkoła wpływa na osobowość. Walczyć o dobro wszystkich a nie
        poddawać się i iść po linii najmniejszego oporu - jakim bez wątpienia będzie
        usuwanie nadpobudliwych uczniów z klasy. Wymagać od nauczycieli, wymagać,
        wymagać - to samo od dyrektora szkoły. Jeden rodzic nic nie wskóra, ale
        trzydziestu już tak. Tylko trzeba chcieć i działać a nie sprawy załatwiać na
        drodze eliminacji.

        dobranoc
        lidka
      • ashan Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 08:47
        jogo2 napisała:

        Pisze Ashan: a mój syn chodzi do szkoły integracyjnej i jestem
        > zadowolona.

        bo tak jest i wiem, że niekoniecznie jest tak paskudnie, jak twierdzi tzw.
        opinia publiczna, czytująca w gazetach historie, jak z horroru


        (...) podobnie jak inwektywy.

        bez komentarza.

        >crying...)i chodzić do szkoły integracyjnej, która skądinąd chyba
        > nie jest takim przekleństwem, skoro Ashan jest z niej zadowolona).

        mieszkam w dużym mieście, gdzie takich szkół jest kilkanaście. W tym i
        publiczne i społeczne i prywatne. Co ma zrobić osoba, w której mieście takiej
        szkoły nie ma? Receptą wg. Ciebie i Ewy jest zamknięcie dziecka w domu, no bo
        przecież jest niebezpieczne. Szkoła integracyjne nie jest przekleństwem,
        dobrze, że to zauważyłaś smile jest bardzo pozytywnym doświadczeniem także dla
        dzieci zdrowych. Nie, mój syn nie ślęczy po lekcjach. Lubi swoją szkołę. Tylko,
        że w świadomości społ. taka placówka cały czas funkcjonuje jako getto.

        cały czas podtrzymuję swoje zdanie, że opinie takie, jak przez Ciebie i Ewę są
        prezentowane, służą tylko samousprawiedliwieniu: ja przecież nie jestem
        niesprawiedliwa/zła/źle nastawiona/chcąca izolować chorych, ja tylko jestem
        UCZCIWA. A z tym kukułczym jajem byle dalej ode mnie i mojej rodziny.

        a.
        ps. życzę, żeby żadna z Was drogie panie nie zatknęła się z takim
        niebezpiecznym dzieckiem w swojej rodzinie, czy wśród sąsiadów, bo wtedy albo
        zerwiecie kontakty z najbliższymi, albo się przeprowadzicie, czyż nie? wink
        • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 11:37
          Nie wiem czy zerwę stosunki, a już napewno się nie przeprowadzę. Prawdopodobnie
          będę ograniczała kontakty z dzieckiem z ADHD - bo piszę uczciwie- chcę mieć
          spokój, nie chcę wybitych szyb, krzyków, ruszania wszystkich domowych sprzetów.
          I założę sie, że zrobi to każda z Was - takich tolerancyjnych. Ja nie domagam
          się dla siebie, ani swojej rodziny specjalnych praw. Domagam się poszanowania
          tych należnych. Obawam sie, że część rodziców mających problem będący
          przedmiotem dyskusji domaga się od otoczenia wykazywania nadzwyczajnej
          cierpliwości i tolerancji wobec ich dzieci. Osoby z zewnątrz nie muszą takie
          być i w większości nie są.Co więcej - nikt nie wnika czy za uciążliwym
          zachowaniem stoi ADHD czy zwyczajnego złego wychowania.
          A teraz moje pytanie- czy byłabyś tolerancyjna gdyby moje dziecko urządziło
          sobie pod Twoim balkonem zabawę "kto krzyknie głosniej", a Ty własnie
          bezskutecznie próbowałabyś uspić chore niemowlę, które cała noc płakało.
          Na zwrócona uwagę moje dziecko zamilkłoby na 10 sekund. Odpowiedz uczciwie.
          • ashan Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 12:13
            ewa2000 napisała:

            > A teraz moje pytanie- czy byłabyś tolerancyjna gdyby moje dziecko urządziło
            > sobie pod Twoim balkonem zabawę "kto krzyknie głosniej", a Ty własnie
            > bezskutecznie próbowałabyś uspić chore niemowlę, które cała noc płakało.
            > Na zwrócona uwagę moje dziecko zamilkłoby na 10 sekund. Odpowiedz uczciwie.
            >
            A jakie są możliwe odpowiedzi?
            1. Krzyczenie na wyjca co 10 sek?
            2. zejście na dół i zaklebnowanie dzieciaka?
            3. pójście do jego rodziców i zrobienie awantury, że Ty sobie wypraszasz, bo
            masz chore dziecko (nota bene przypominam, że ADHD to też choroba)?
            4. zgłaszasz sprawę we wspólnocie/spółdzieni i naciskasz na wyrzucenie
            kłopotliwej rodziny?
            5. naciskasz na rodziców, żeby takie dziecko trzymali w domu - najlepiej w
            dźwiękoszczelnym pomieszczeniu (do szkoły przecież wg. chodzić nie może, bo
            stanowi zagrożenie, widać na dwór też nie) - strach pomyśleć, że mogłabyś mieć
            takich sąsiadów przez ścianę surprised
            6. ...
            7. ...

            Ciekawe, co Ty zrobiłaś (nie sugeruję, że wybrałaś, którąś opcji, naprawdę
            jestem ciekawa...)

            Niestety, wyżej wymienione przykłady nie są tak kuriozalne, jak na pierwszy
            rzut oka się wydają. Gdy czytam relacje z bojów rodziców ze szkołą, w której
            uczy się chory chłopiec, gdy czytam wypowiedzi rodziców innych uczniów... wtedy
            ten czarny humor przestaje być śmieszny...

            Uczciwie odpowiadam - nie wiem, co bym zrobiła smile Nie wiem, czy to chuligan (w
            końcu może być źle wychowany, prawda Ewo?) czy chore dziecko. Nie wiem, jaki
            jest stosunek jego rodziców do tej choroby. W jakim jest wieku? Czy ma
            zapewnioną opiekę/był pod opieką na dworzu, czy puszczony samopas. Czy zdarza
            się to ciągle, czy sporadycznie, a Ty po prostu byłaś zmęczona i przejęta
            chorobą swojego dziecka. NIe wiem. Staram się być elastyczna. Czy jestem
            tolerancyjna? W potocznym rozumieniu tego słowa pewnie nie smile. Wielu postaw
            teraz modnych i promowanych nie uznaję. Co nie znaczy, że konkretne osoby
            wyznające takie poglądy szykanuję, czy odmawiam im życia w społeczeństwie.

            Dla mnie eot. Nie przekonamy się nawzajem. Trudno.
            Mam nadzieję, że życie wymusi na naszych kuratoriach/ministerstwach zmiany,
            które spowodują, że większość szkół publicznych będzie integracyjna. I że
            ludzie chorzy (także ci z ADHD, czy schizofrenią), niepełnosprawni będą
            normalnymi członkami społeczeństwa.
            Ot, taka sobie idee fix wink

            pozdrawiam
            a.
            • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 12:46
              Nie odpowiedziałas na moje pytanie. Czy naprawdę nie wiesz jak byś postąpiła?
              Ja raz, jeden jedyny zwróciłabym uwagę, a następnie odwiedziła rodziców i była
              juz mniej łagodna i tolerancyjna. Bez wgłębiania się w przyczynę nienormalnego
              zachowania. Przeczytaj jeszcze raz mój post i zdobądź się na obiektywizm.
              Ukłony.
              • ashan Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 13:19
                wiesz możemy teraz się przebijać w tym kto na czyj post nie odpowiedział wink Bo
                jeśli po Twojej wizycie sytuacja by się nie zmieniła, to co wtedy byś zrobiła?
                A jeśli się zmieniła - to po co bić pianę? wink. Bo zrozumiałam (po przeczytaniu
                Twojego postu oczywiście smile), że to nie jest sytuacja hipotetyczna, tylko
                Twoje doświadczenie. Bo widzisz, ja bym inaczej postąpiła, gdyby dziecko było
                na dworzu samo, a inaczej gdy z opiekunem. Gdybym w rozmowie z rodzicami
                dowiedziała się, że jest to objaw choroby, niestety musiałabym to ścierpieć (i
                moja rodzina również)- stwierdzenie, że to nie mój problem i mnie nie
                interesuje również nie załatwiłby sprawy. Tak, jak godzę się z zaczepkami (nie
                zawsze miłymi) sąsiada z mojego bloku. Nie, on nie ma ADHD, jest
                dwudziestokilkuletnim mężczyzną dotkniętym jakimś upośledzeniem intelektualnym.
                Jednyne co mogę to przyjąć do wiadomości współegzystowanie w tym samym domu,
                rozmawiać o tym z moimi chłopcami (ze zwróceniem szczególnej uwagi na
                zachowanie bezpieczeństwa). ALbo się wyprowadzić wink

                Zrozum Ewo, że nie każda osoba, która ma inne zdanie niż Ty, żyje w
                wyidealizowanym świecie. Lub ewentualnie jest hipokrytą, który w razie realnego
                zagrożenia zrzuca maskę i żąda krwi wink (co w którymś ze swoich postów między
                wierszami mi imputowałaś). Ty uczciwie określasz swoją postawę. Daj mi prawo do
                tego samego.

                pozdrawiam
                i eot, wyjaśniłam chyba Twoje wątpliwości, rozmowa staje się cokolwiek jałowa,
                nie uważasz?
                a.
                ps. gdyby okazało się, że krzykaczem jest chuliganiący wyrostek i rodzice
                ignorują moje uwagi, ostrzegłabym o konsekwencjach i przy następnej okazji
                zgłosiłabym sprawę do dzielnicowego. Uprzedzając pytanie - tak, to nie jest
                sytuacja hipotetyczna.
              • ann_mart Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 13:49
                Czy mogłabym się dowiedzieć co to znaczy "odwiedziła rodziców i była mniej
                łagodna i tolerancyjna"? Nawtykałabyś im, zażadałabyś wyprowadzki? Nasłałabyś
                czeczeńców? Czy może zrobiłabyś coś innego?
                Też nie odpowiedziałaś na pytanie.

                BTW w jednym z postów napisałaś, że zostałaś zarzucona inwektywami, pisałaś też
                o nieumiejętności dyskusji.
                Tymczasem sama zarzuciłaś interlokutorkom nieuczciwość i obłudę (bo ty piszesz
                to co myśli większość, zaś one też tak myślą tylko się z tym nie ujawniają i
                obłudnie współczują).
                Teraz napisałaś "zdąbądź się na obiektywizm" - ergo "teraz nie jesteś
                obiektywna".
                No, to ostatnie można i Tobie zarzucić, podobnie jak każdej z piszących - punkt
                widzenia jest zawsze subiektywny. I inny nie będzie.
                Chalsia słusznie napisała, że takie protesty jak Twój nie są konstruktywne.
                Sugerujesz, że może problemy wynikają nie z choroby, że jest źle wychowane. A
                jak ADHD - to szkoła integracyjna. Poza zaleceniem "oddać do szkoły specjalnej"
                (takie magiczne słowa) nic nie wnosisz. Nie dajesz odpowiedzi, co zrobic z
                dzieckiem, które do takiej szkoły iść nie może, bo jej nie ma. Strach pomyśleć
                co byłoby przy zespole Turreta (czy jak tam go zwą).
                Tymczasem nie wszystkie dzieci z ADHD są agresywne.
                I powiem Ci co ja bym zrobiła gdyby w klasie mojego syna było dziecko agresywne
                (także z ADHD). Po pierwsze domagałabym się fachowego nauczyciela (jak nie ma
                niech się doksztsłci). Po drugie poczytałabym sobie oADHD, żeby wiedzieć z czym
                to się je. Może znalazłabym informacje(kursy itp.) przydatne nauczycielowi.
                Jeżeli byłby odporny na wiedzę - uderzyłabym do dyrekcji, niech wywrze nacisk
                lub zmieni nauczyciela. Po trzecie - zebrałabym rodziców (wszystkich, także
                tego dziecka), razem można więcej czyż nie? Dowiedziałabym się co sądzą o
                sprawie co robią rodziece dziecka.
                Po czwarte - jeżeli to nie odniosłoby skutku, przeniosłabym SWOJE dziecko do
                innej szkoły lub klasy.
                Bo w końcu - moje dziecko ma prawo do nauki, ale tamto dziecko też. Każdy ma.
                Przy dziecku chamowatym a nie chorym pominęłabym pkt. 1 i 2. Zaczęłabym od 3
                (współpracując z nauczycielem i dyrekcją szkoły).
                A ta dyskusja niebezpiecznie przypomina mi inną: Czy matki z małymi dziećmi
                mogą jeździć pociągami, autobusami, chodzić do restauracji - bo przecież to
                innym przeszkadza.
                Jak podzielimy świat na getta nic dobrego z tego nie wyniknie.,
                A i jeszcze jedno - powiedz mi Ewo - jak takie dziecko ma nauczyć się
                funkcjonowania w "normalnym" społeczeństwie, jeżeli ma nie mieć z nim
                kontaktów? Czy gdyby stworzyć klasę dla uczniów z ADHD byłyby jakieś korzyści?
                Przecież tak naprawdę skazałoby się te dzieci na brak nauki - bo jak to sobie
                wyobrażasz 10-20 dzieci z ADHD w jednej klasie? Czy rzeczywiście w szole, gdzie
                są dzieci niepełnosprawne ruchowo, takie dziecko nie będzie stwarzało Twoim
                zdaniem zagrożenia? Czy tamte dzieci Twoim zdaniem nie mają prawa do spokoju w
                szkole? Bo tak mi się wydaje,że tego spokoju żadasz tylko dla "normalnych"
                dzieci, ze szkół nieintergacyjnych.
                A jak rodzice ze szkoły integracyjnej też zaprotestują? Co wtedy?

                Chetnie przeczytam - jakie widzisz rozwiązanie.
                • ewa2000 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 14:18
                  Miałam już wyłączyć się z dyskusji, ale odpowiem. To co piszesz brzmi ładnie,
                  ale jest nierealne. 99% rodziców nie będzie zaprzątało sobie głowy CUDZYM
                  chorym dzieckiem. 99% nauczycieli nie pójdzie na żadne dokształcające kursy w
                  tym zakresie, bo przy tak niskich pensjach pobiegnie np. na korepetycje, albo
                  będzie brało nadgodziny. Dyrekcja wysłucha, pewnie z politowaniem Twoich (moim
                  zdaniem słusznych ) uwag, i zrobi swoje. Kuratorium zaproponuje ( w najlepszym
                  razie) przeniesienie agresywnego ucznia gdzie indziej, tym bardziej, że będzie
                  to poparte petycją znakomitej większości rodziców. Takie sa REALIA.
                  Nie róbmy z siebie lepszych niz jesteśmy. System oswiatowy jest jaki jest i
                  jedyna rzecz, która może go polepszyć to lobby rodziców dzieci z
                  dysfunkcjami "atakujące" np. kuratoria z prosba o stworzenie warunków nauki dla
                  ICH dzieci.Rodzice dzieci niepełnosprawnych ruchowo mają pełne prawo domagać
                  się bezpieczeństwa SWOICH dzieci.
                  Zarzucam obłudę- być może . Opowiem o losach chłopca ze szkoły mojego syna ,
                  tego, który miał ADHD.
                  Od pierwszego dnia dezorganizował lekcje, ojciec był głuchy , na wywiadówkach
                  usiłował obrócic kota ogonem, atakowali go rodzice, których dzieci ucierpiały w
                  bezpośrednim starciu ( co dziwniejsze ci sami rodzice, NIM ich dzieci
                  ucierpiały byli tolerancyjni i namawiali do współpracy, lew wstępował w nich
                  gdy zagrożone było ICH dziecko). Grześ ( chyba tak miał na imię) nie pozwalał
                  prowadzić lekcji- nauczyciele dostawali białej gorączki. Dochodziło także do
                  zniszczeń - a to mienia szkoły, a to własności innych uczniów. Chłopiec
                  niszczył oczywiście i własne rzeczy, ale ojciec nie poczuwał się do wyrównania
                  strat ( bo on swoje także niszczy).
                  Po dziesiątkach rozmów rodzice byli bezradni i przy milczącej akceptacji
                  nauczycieli zaczęli namawiać swoje dzieci do dania wycisku zaczepiającemu i
                  nieznośnemu koledze.
                  Byłam jedna z nielicznych matek, która nie akceptowała tej metody i poprosilam
                  syna, aby nie opowiadał się po jakiejkolwiek stronie. Gwoli uczciwości dodam,
                  że raz nie wytrzymał i mu przyłozył - po tym jak ten napluł mu do kanapki.
                  Skomasowany atak na chłopca spowodował zabranie go do innej szkoły. Wszyscy
                  odetchnęli z ulgą. Z tego co wiem, nie było to ostatnie przenoszenie do tzw.
                  normalnej placówki.Największą szkodę poniósł chłopiec- czy zatem nie lepiej
                  było poszukać dla niego ODPOWIEDNIEJ SZKOŁY.
                  • ann_mart Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 15:04
                    ewa2000 napisała:

                    > Miałam już wyłączyć się z dyskusji, ale odpowiem. To co piszesz brzmi ładnie,
                    > ale jest nierealne. 99% rodziców nie będzie zaprzątało sobie głowy CUDZYM
                    > chorym dzieckiem.
                    Nie jestem 99% rodziców i nie uważam, zeby właczenie się do tej większości w
                    zakresie, jak to ładnie piszesz "niezaprzątania sobie głowy CUDZYM chorym
                    dzieckiem" było powodem do chwały. Raczej trzeba walczyć, żeby ta większość się
                    zminiejszała.

                    99% nauczycieli nie pójdzie na żadne dokształcające kursy w
                    > tym zakresie, bo przy tak niskich pensjach pobiegnie np. na korepetycje, albo
                    > będzie brało nadgodziny.
                    No cóż, tego również za powód do chwały nie uważam. W takim razie naprawdę wolę
                    poszukac nauczyciela, który nie uważa dokształcania za stratę czasu. Naprawdę
                    uważasz, że dobrze jest by Twoje dziecko uczył ktoś, kto nie chce się
                    dokształcać???

                    Dyrekcja wysłucha, pewnie z politowaniem Twoich (moim
                    > zdaniem słusznych ) uwag, i zrobi swoje.

                    tego nie wiem, jakoś do tej pory trafiałam, jako uczeń i opiekun (siostry) i
                    matak (w przedszkolu) na świetnych, nauczycieli, dyrektorów.

                    Kuratorium zaproponuje ( w najlepszym
                    > razie) przeniesienie agresywnego ucznia gdzie indziej, tym bardziej, że
                    będzie
                    > to poparte petycją znakomitej większości rodziców. Takie sa REALIA.

                    Większość, większość, większość. Widzisz tu się różnimy - mnie nie obchodzi
                    czego chce większość. Mnie obchodzi to co jest słuszne. A opieka nad chorym
                    dzieckiem (CUDZYM) i pomoc jego rodzicom jest słuszna. Pomoc nauczycielom też.
                    Przynajmniej w moim świecie.

                    > Nie róbmy z siebie lepszych niz jesteśmy.
                    Nie robię i, doprawdy czuję się urażona sugestią, że robię. Jak widać nie
                    trzeba inwektyw, żeby jakaś wypowiedź była, nazwijmy to, nie na miejscu.

                    System oswiatowy jest jaki jest i
                    > jedyna rzecz, która może go polepszyć to lobby rodziców dzieci z
                    > dysfunkcjami "atakujące" np. kuratoria z prosba o stworzenie warunków nauki
                    dla
                    >
                    > ICH dzieci.
                    I tu się mylisz - taką rzeczą jest lobby rodziców zdrowych dzieci, którzy
                    walczą o to by WSZYSTKIE dzieci miały szansę skorzystać z takiej samej nauki w
                    tych samych szkołach.
                    Rodzice dzieci niepełno
                    sprawnych ruchowo mają pełne prawo domagać
                    > się bezpieczeństwa SWOICH dzieci.

                    No właśnie - to gdzie mają pójść te z ADHD? Do szkoły dla ADHD-owców, gdzie w
                    ogóle nauczanie nie będzie możliwe?

                    > Zarzucam obłudę- być może .

                    Nie być może - zarzucasz.
                    Opowiem o losach chłopca ze szkoły mojego syna ,
                    (...)Z tego co wiem, nie było to ostatnie przenoszenie do tzw.
                    > normalnej placówki.Największą szkodę poniósł chłopiec- czy zatem nie lepiej
                    > było poszukać dla niego ODPOWIEDNIEJ SZKOŁY.
                    A co jeżeli takiej szkoły nie ma? Omijasz ten temat bo jest niewygodny?
                    W sytuacji, którą opisałaś prawdziwym problemem nie było dziecko tylko brak
                    reakcji rodziców i nauczycieli. A szkodę poniósł nie tylko ten chłopiec.
                    Poniosły też wasze dzieci. Bo nauczyły się, że najlepszym wyjściem jest
                    spuszczenie problemu na kogoś innego. I co gorsza nauczyły się, że można
                    sprawić by nauczyciel był bezsilny. I tak naprawdę to była wasza porażka.

                    BTW - dobrze, że jest ten 1% ludzi, którzy myślą i robią inaczej niż większość,
                    o której piszesz. Bo inaczej nikt nie mógłby liczyć na pomoc. Nikt nie
                    zakładałby fundacji, nie byłoby wolontariuszy. Liczyłoby się tylko MOJE.
            • iwcia75 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 09.12.04, 13:04
              akurat ashan! bajki opowiadacie! gdybys miala w domu chore niemowle, bylabys
              wykonczona i zestresowana, to nie zastanawialabys czy wrzeszczacy dzieciak ma
              ADHD czy cokolwiek innego (duzo by cie obchodzilo wtedy poza Twoim dzieckim!) z
              pewnoscia.
              jestem zadziwiona,jakie to Wy jestescie tolerancyjne dla nieprzewidzianych
              wyczynow obcych dzieci. jakos nie zauwazylam tej tolerancji w zachowaniach w
              realu wsrod rodzicow w klasie. dla kazdego liczy sie przede wszystkim jego
              dziecko i taka jest prawdziwa rzeczywisctosc. co Wy chcecie udowodnic?

              Amfemix jest matka chlopca i ona wypowiada sie z calkiem innej pozycji,ale
              nawet ona zdaje sobie sprawe,ze jej dziecko(kochane przez nią)nie jest łatwe i
              moze dreczy np nauczycieli.

              dodam,ze sa rozne dzieci nadpobudliwe. jesli tylko chodza po klasie i sie
              wierca lub cos wykrzykuja, to mozna wytrzymac. ale wszystko do czasu. jesli
              zaczynaja szkodzic innym dzieciom ,atakowac je, to ja moge nie byc w stanie-
              nie wiem,jak bym nie byla wyksztalcona- poradzic sobie z taka sytuacja. i boje
              sie takich sytuacji. (na szczescie wiekszosc nadpobudliwych nie jest grozna,
              tylko uciazliwa w swoim zachowaniu,ale daja sie te dzieci lubic i czesto sa
              uzdolnione)
    • jogo2 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 28.10.04, 23:30
      Przyszedł mi jeszcze jeden argument do głowy w odpowiedzi na ten chór napaści.
      Ewa podnosi kwestię bezpieczeństwa, który Kamila (chyba w zacietrzewieniu)
      kompletnie zignorowała. Mniejsza z tym, jeżeli chodzi o guza, czy siniak,
      gorzej jak o coś więcej. Uważacie, że Ewa powinna się z tym pogodzić, bo ADHD
      to nie zła wola tylko choroba. A co powiecie o schizofrenii? To też tylko
      choroba. I bardzo często schizofrenicy to ludzie zdolni i wrażliwi, zupełnie
      tak jak była o tym mowa w powyższej dyskusji o dzieciach z ADHD. Wyobrażam
      sobie tutaj Kamilę jak tłumaczy swojemu dziecku: Jak możesz mówić, że się
      boisz Józia, bo cię może ugryźć albo kopnąć, a nawet zdarza się, że gania za
      tobą z nożem. Wstyd!!! Przecież on jest chory! Ciesz się, że jesteś zdrowy i
      przestań się bać. Od guza i paru zadrapań (nożem na przykład) jeszcze nikt nie
      umarł, a nawet i bez oka i paru innych części zapasowych też żyć można.

      Pozdrawiam,

      Jogo
      • natasza39 Jezuu jogo2 a co z AIDS??? 28.10.04, 23:57
        Mialam juz nie zabierac głosu w kotłujacym sie watku na temat ADHD, ale nie
        mogę, bo mnie mdli.
        Tez mam dziecko, chłpaka i tez chciałabym aby byl bezpieczny i szczesliwy w
        szkole (jak kazda mam chyba), ale nie róbmy z dyskusji na temat problemów z
        dzieckiem z zespołem ADHD dyskusji na temat schizofrenii, bandytyzmu i wogóle
        na temat niebezpieczeństw tego świata.
        Może i ten konkretny przypadek dziecka, którego klasa niechce (a zasadniczo
        rodzice) jest jakis specyficzny. Moze oprocz ADHD to bandyta jakis i bydlę.
        Ale ten temat dotyczy chyba problemu a nie zagrozen jakie czychaja we
        wspólczesnym świecie na nasze dzieci wogóle.
        Takie dziecko jest łatwo zidentyfikowac, ale nie wiesz czy inny "spokojny"
        kolega w ławce obok to nie psychopata który nagle wybuchnie i "porzyczajac"
        sobie fuzje dziadka mysliwego zastrzeli pól klasy i połowe "grona
        pedagodicznego". Takie przykłady mamy w zyciu i nie mowcie mi ze
        nieprawdopodobne to jest!!!
        No więc...jak juz wczesniej wspominalam, nie hodujmy mimozy!!
        Nie dmuchajmy na zimne, bo moze w obłedzie "zagrożenia" bedziemy wymagac badan
        krwi kolegi z lawki czy przypadkiem nie jest nosicielem HIV!

        Pytanie do ewy2000...
        Może i faktycznie to dziecko, w klasie twego dzieciaka zrobilo cos co zagraza
        bezpieczenstwu innych. No nie wiem..próbowalo oko wybic ktoremus, zabic chcialo
        itp. Wtedy faktycznie nalezy je odseparowac od reszty.
        Ale mały "bandzior" nie musi wcale cierpiec na ADHD zeby byc bandziorem
        (przyklad podala ci w moich postach)
        Nie mylmu jednak pojęć!!!!
        Co innego kłopoty z takim dzieckiem zwiazane z "rozwalaniem lekcji" od ktorych
        sie zaczela dyskusja, a których geneze i sposób zapobiegania objasnila ci
        wyrażnie lideczka, ktora jest pedagogiem a co innego mały "bandziorek"
        terroryzujacy klase, bo na tym dyskusja sie skonczyla, jak ewa2000 wytoczyla
        tzw. "ciezkie dziala".

        Nie mylmy zatem pojec, upraszam raz jeszcze.
        Jesli to zagrożenie dla innych (faktycznie próbowal wylupac oko innemu dziecku,
        podpalal szkole, czy gwałcił staruszki) usunac i resocjalizowac!!!
        Przypominam jednak, że nie wszyscy bandyci mali czy duzi maja zespół ADHD.
        Ja pisalam ze maly "bandziorek" klasowy u mojego młodego w klasie byl wg.
        nauczycieli grzcznym i mądrym chlopcem.

        Ale my rozmawiamy o problemie nadpobudliwosci, a nie o tym czy powinno sie od
        spokojnych i "normalnych" dzieciaków pragnacych wiedze zdobywac w szkole
        odizolowywac "element" niebezpieczny.

        To sa dwa rózne pojecia i mysle, że gdybys opisala od poczatku udowodnione
        proby pozbawienia wzroku innych uczniom przez tego dzieciaka to w porzadku
        zrozumialabym.
        Ty jednak ewo i jogo popadłyście w skrajnosc.
        JAk zabrakło merytorycznych uwag wytoczyłyscie:"cieżkie dziala".
        Tyle tylko, że odgłos tych dział jest jaky nie na miejscu....
    • jogo2 Re: Tydzien z życia małego chłopca.... 29.10.04, 00:14
      Nataszo,

      Ciężkie działa to kto inny tu wytoczył pierwszy, ale najlepiej nie
      ustosunkowywać się do zarzutów.
      Właśnie, rozmawiamy o problemie ADHD i całkiem abstrahując od kwestii
      bezpieczeństwa, która się w pewien sposób z tym problemem wiąże pozostaje sam
      problem dziecka cierpiącego na ADHD, który podniosła ewa, za co została tu
      prawie zadeptana.
      W twojej obszernej wypowiedzi nadal brak ustosunkowania się do mojego zarzutu
      waszej reakcji na to, na co uskarżała się Ewa, że dziecko z problemem ADHD jest
      w stanie ?"rozwalić" każdą lekcję i to też nie jest takie nic. Ja bym chciała,
      żeby moje dziecko chodziło do szkoły po to, żeby uzyskiwać tam wykształcenie, a
      nie tracić czas i potem znowu uczyć się samodzielnie po szkole. I za to Ewa
      została zakrzyczana w brzydki sposób, że powinna się wstydzić (powyższe
      stwierdzenia stanowią rekapitulację postów Ewy, już sama nie wiem po co to
      robię, bo kiedy się czyta jej posty to jest to oczywiste, najwyraźniej jednak
      nie dla wszystkich, widać jak ktoś chce to wyczyta to co chce, a nie to co jest
      napisane) i ja nie rozumiem, czego ona powinna się wstydzić. Tego, że chce,
      żeby jej dziecko miało warunki do nauki?
      I na te pytanie nie otrzymałam odpowiedzi do tej pory, ponieważ wolisz się
      skupiać na wątku bandytyzmu niż dać mi rzeczową odpowiedź na moje lub Ewy
      (trzeba przyznać, że mimo licznych inwektyw była do końca rzeczowa w, hmm,
      dyskusji z wami) rzeczowe argumenty.
      Eh, faktycznie Ewa ma rację. Jesteście bardzo obłudne w tej dyskusji.
      Dobranoc,

      jogo