elaw2
28.10.04, 08:28
Poszłam wczoraj do adwokata. W sprawie rozwodu z orzekaniem i odebrania ojcu
praw. Cóż, nie wyszłam w skowronkach. Dowiedziałam się, że wszystko robiłam
źle. Pozew zły (pisała adwokatka z Fundacji Przemocy w Rodzinie), wnioski
też. Po prostu Sąd ma tylko wydać wyrok a okoliczności i szczegóły go nie
interesują! Nie kazała jednak wycofywać z orzekaniem, bo za daleko to już
poszło. Spraw tata-córka w ogóle nie ruszać, bo badania psychologiczne to
bagno i ona nie chciałaby przez nie przechodzić. Usłyszałam, że tak na prawdę
to ja decyduję o widzeniach taty z dzieckiem a kara za ograniczenia jest
rzędu 100 zł. Dowiedziałam się również, że aż trudno uwierzyć że tak
wyglądało moje życie z mężem. Na przykład, wyraziła wątpliwość,że można
człowieka nękać telefonami, w czym mój mąż wyrobił sobie mistrzostwo świata.
Kiedy zapytałam, czy poprowadziłaby moją sprawę, powiedziała, że nie bo to
końcówka, a ona nie chce pobierać pełnej opłaty. I to wszystko. Wizyta
kosztowała 100 zł.Ale teraz pozbyłam się złudzeń. Radzę więc wszystkim,
którzy starają się o rozwód z orzekaniem: od początku dobry (płatny) adwokat.
Aha, tatuś dzwonił 20 razy, po godzinie 22!