migga
29.10.04, 12:16
Napisałam wczoraj kartkę: 'X chce być kochanym i szanowanym'. Nie pomaga.
Jestem paskudna. Nie wiem, może najprawdopodobniej chora, powinnam leczyć
się. Myślę, że gdybym chciała, żeby pozbawiono mnie prawa rodzicielskiego,
tylko kto wtedy zająłby się moim dzieckiem? Dziecko jest kochane, potrafi z
niczego zrobić świetną zabawę. Co najważniejsze - jest JESZCZE pogodny i
kocha mnie. Tylko co z tego, skoro uczy się złej miłości i myśli, że to ma
właśnie tak wyglądać. Nie mówię o tym, że stwarzam pozory dla innych. Nie
jest tak. Bardzo dbam o dziecko, chodzi do przedszkola, ale ja cały czas
myślę o jego rozwoju, przyjemnościach, jak spędać wolne chwile. Staram
poświęcać mu maksimum uwagi i czasu. Ma mnie całą

co też nie jest dobre...
nie mam już ani czasu ani siły dla siebie. A wieczory, gdy dziecko już śpi są
jałowe. Nie mam ochoty na nic. Zreszta, ile można czytać dla siebie? Tylko
nie mówcie mi, że po to, aby dziecko miało mądrzejszą matkę.
Potrafię z powodu błahej rzeczy pobić go, zamiast lekkiego klapsa jest to
kilka mocnych razów, krzyczę na niego. Pokazanie języka doprowadza mnie do
szewskiej pasji. Roznosi mnie. Wiem, że to ze mną jest problem i wyślecie
mnie do psychiatry, na stos albo do diabłów. Każdego dnia powtarzam sobie, że
nie wolno mi taką być, ze muszę wyhamować, ale następny dzień jest taki sam.
Zdaję sobie sprawę z tego, ze cały czas jestem 'podglądziee' dziecka, cały
czas obserwuje mnie, pyta, opowiada, nie ma możliwosci spokojnych chwil nawet
w WC. To rozumiem, i rozumiem także to, że dziecko nie jest w stanie pojąć:
mama chce chwilę posiedzieć, odpocząć. SAMA. Powiecie: niech ktos zajmie sie
dzieckiem w ciagu dnia. Ale i tak mamy niewiele czasu dla siebie, kilka
godzin w ciagu dnia. Gdybym komus powierzyła dziecko też czułabym się źle.
Może gdyby ojciec dziecka po dwóch latach milczenia ... 'gdyby, żeby,
jeśli...' tak naprawdę wiele jest w moich rękach. Dochodzi poczucie winy,
świadomość klęski mojej osoby i tego, że nie daje sobie rady i nie ma co
podziwiać mojej osoby, mojego macierzyństwa. Tylko dziecko jest dobre, z dużą
wyobraźnią i zachwytem w oczach.
Płaczę nad własną słabością i nad tym, że mam destrukcyjny wpływ na dziecko.