Nie jestem dobrą matką

29.10.04, 12:16
Napisałam wczoraj kartkę: 'X chce być kochanym i szanowanym'. Nie pomaga.
Jestem paskudna. Nie wiem, może najprawdopodobniej chora, powinnam leczyć
się. Myślę, że gdybym chciała, żeby pozbawiono mnie prawa rodzicielskiego,
tylko kto wtedy zająłby się moim dzieckiem? Dziecko jest kochane, potrafi z
niczego zrobić świetną zabawę. Co najważniejsze - jest JESZCZE pogodny i
kocha mnie. Tylko co z tego, skoro uczy się złej miłości i myśli, że to ma
właśnie tak wyglądać. Nie mówię o tym, że stwarzam pozory dla innych. Nie
jest tak. Bardzo dbam o dziecko, chodzi do przedszkola, ale ja cały czas
myślę o jego rozwoju, przyjemnościach, jak spędać wolne chwile. Staram
poświęcać mu maksimum uwagi i czasu. Ma mnie całą wink co też nie jest dobre...
nie mam już ani czasu ani siły dla siebie. A wieczory, gdy dziecko już śpi są
jałowe. Nie mam ochoty na nic. Zreszta, ile można czytać dla siebie? Tylko
nie mówcie mi, że po to, aby dziecko miało mądrzejszą matkę.

Potrafię z powodu błahej rzeczy pobić go, zamiast lekkiego klapsa jest to
kilka mocnych razów, krzyczę na niego. Pokazanie języka doprowadza mnie do
szewskiej pasji. Roznosi mnie. Wiem, że to ze mną jest problem i wyślecie
mnie do psychiatry, na stos albo do diabłów. Każdego dnia powtarzam sobie, że
nie wolno mi taką być, ze muszę wyhamować, ale następny dzień jest taki sam.
Zdaję sobie sprawę z tego, ze cały czas jestem 'podglądziee' dziecka, cały
czas obserwuje mnie, pyta, opowiada, nie ma możliwosci spokojnych chwil nawet
w WC. To rozumiem, i rozumiem także to, że dziecko nie jest w stanie pojąć:
mama chce chwilę posiedzieć, odpocząć. SAMA. Powiecie: niech ktos zajmie sie
dzieckiem w ciagu dnia. Ale i tak mamy niewiele czasu dla siebie, kilka
godzin w ciagu dnia. Gdybym komus powierzyła dziecko też czułabym się źle.
Może gdyby ojciec dziecka po dwóch latach milczenia ... 'gdyby, żeby,
jeśli...' tak naprawdę wiele jest w moich rękach. Dochodzi poczucie winy,
świadomość klęski mojej osoby i tego, że nie daje sobie rady i nie ma co
podziwiać mojej osoby, mojego macierzyństwa. Tylko dziecko jest dobre, z dużą
wyobraźnią i zachwytem w oczach.
Płaczę nad własną słabością i nad tym, że mam destrukcyjny wpływ na dziecko.
    • maja45 Re: Nie jestem dobrą matką 29.10.04, 13:11
      Ja myślę , że jesteś bardzo zmęczona i zdołowana samotnym wychowaniem synka.
      Może masz możliwośc pozostawienia dziecka z dziadkami/siostrą i zrobienia sobie
      wolnego weekendu?
      Kazda matka przezywa takie trudne chwile i jest to zupełnie normalne.
      Z pewnosći jesteś swietną mamusia, synek bardzo Cię kocha.Wszystko czego
      potrzebujesz to odpoczynek i z pewnoscia spojrzysz na świat bardziej
      optymistycznie.
      Pozdrawiam.
      Marta
    • ewa315 Re: Nie jestem dobrą matką 29.10.04, 13:31
      Podpisuję się pod słowami Majeczki. Zmęczenie robi swoje, stąd te nasze stany
      psychiczne, rozdrażnienie, poddenerwowanie, brak cierpliwości.... Ja też
      przeżywam takie okresy zwątpienia we własne siły i możliwości.
      Jednak tym napędem który nas mobilizuje do wszystkiego do odnalezienia
      optymizmu są nasze pociechy właśnie, myślę że Twój synek nie byłby taki jaki
      piszesz - "dobry, z dużą wyobraźnią i zachwytem w oczach" -gdyby właśnie nie
      TY !!! Mam nadzieję i tego Ci życzę, że znajdziesz chwilę odpoczynku i na
      pewno inaczej spojrzysz na świat ! Trzymaj się cieplutko smile smile smile smile
    • agniesia33 Re: Nie jestem dobrą matką 29.10.04, 15:39
      > "Potrafię z powodu błahej rzeczy pobić go, zamiast lekkiego klapsa jest to
      > kilka mocnych razów, krzyczę na niego. Tylko dziecko jest dobre, z dużą
      > wyobraźnią i zachwytem w oczach" - no to kochana NIE ZNISZCZ TEGO DZIECKA
      _TEGO ZACHWYTU i WYOBRAŹNI oraz DOBROCI,to jeszcze maluch, a ty go potrafisz
      pobić? wybacz, ale natychmiast musisz zacząć siebie uzdrawiać: 1)napisz na
      kartce"już nie będę bić mojego dziecka" i powieś w kliku miejscach na lustrze,
      na szafce kuchennej 2) przeproś go za to i wytłumacz, że to nie jego wina,
      tylko twoja 3) za kazdym razem kiedy chcesz go zbić zaciśnij ręce, policz do 10
      i przypomnij swoją obietnicę.
      >
      • joannka2 Re: Nie jestem dobrą matką 29.10.04, 16:17
        Koniecznie!
        Ale najpierw koniecznie odpocznij. I nie chodzi tu o wyspanie sie, albo
        spedzenie wieczoru w fotelu. Wyjedz gdzies sama. Albo zawiez dziecko na kilka
        dni - do mamy, kolezanki, itp - zafunduj mu krotkie ferie, a Ty odpocznij w
        swoich zwyklych, codziennych ramach, zatesknij za nim, poczuj jego brak.
        Tez tak mialam. Co prawda nigdy nie uderzylam dziecka, ale raz nim mocno
        szarpnelam, a potem ryczalam w poduszke. Wiem, jak moze zmeczyc taka wieczna
        obecnosc, ciagla obserwacja. I wiesz co? Mysle, ze maly jest rownie zmeczony,
        jak Ty. I pewnie czasem nieswiadomie Cie prowokuje.
        Kilkudniowy odpoczynek jest Wam obojgu potrzebny.
        A potem latwiej Ci bedzie uporzadkowac emocje, jakie panuja w Tobie.
        • kakosz1 Re: Nie jestem dobrą matką 02.11.04, 10:01
          KONIECZNIE IDZ DO SPECJALISTY PSYCHOLOGA! To może być depresja i odpoczynek tu
          nic nie pomoże. NIE WOLNO CI BIĆ DZIECKA. Czy wiesz co dzieje się w jego głowie
          gdy go bijesz za to że np wystawił język To jest jeszcze dziecko jemu wolno to
          robić. Pozwól mu być dzieckiem a sobie być szczęśliwą matką. Ciesz się z tego
          że biega krzyczy i bałagani on wtedy jest szczęśliwy i Ty powinnaś być
          szczęśliwa że masz zdrowe piękne dziecko. Cud natury, dar od Boga.
          Proszę zatroszcz się o siebie, bijąc go ranisz go na całe życie. Wiem co mówię
          bo moja teścowa biła swoich synów i widzę że w moim mężu nadal to siedzi ( ma
          30)i nie potrafi sobie z tym poradzić. nienawidzi ludzi, jest samotnikiem i nie
          potrafi cieszyć się z życia, ze zdrowych pięknych dzieci.
          Pozdrawiam
          Kasia
    • an-da nie jesteś złą matką, tylko typową ;-)) 29.10.04, 16:24
      twoje samopoczucie i problemy są podobne do tych, jakie wszystkie przeżywamy
      wiem, że czujesz się w zaklętym kręgu (też typowe), ale można coś z tym zrobić
      napisz proszę, gdzie mieszkasz
      jeżeli w wawie, to łatwo da się ci pomóc
      mówię o konkretnych propozycjach
      odpowiedz proszę
      jeżeli nie w wawie, to się rozpiszę...eh
      • gemini28 Re: nie jesteś złą matką, tylko typową ;-)) 31.10.04, 22:51
        Oj to się rozpisz dla mnie. Póki co nie czuję się złą matką ale czasami samotno
        ść różwnież mnie przeraża i ta jak sama wychowam syna.

        aneta
    • vialle Re: Nie jestem dobrą matką 29.10.04, 16:30
      rozumiem co przezywasz, ale zaniepokoilo mnie dokad doszlas - jesli po jednym
      klapsie nie wraca otrzezwienie, ale padaja nastepne uderzenia - niepokoisz
      mnie.
      Jesli jestes z Warszawy - odezwij sie na priva. Chetnie sie z Toba spotkam,
      pogadam, dzieciaki moga sie pobawic razem a Ty sie wygadasz - mozemy wymyslec i
      inne rozwiazania. Dobrze ze rejestrujesz co sie z Toba dzieje. Pozwol sobie
      pomoc. Absolutnie jestes w stanie wyjsc z tego dolka! To nie jest nieodwracalna
      sytuacja. Mozesz wyjsc i wyjdziesz, potrzebujesz troche pomocy. Bedzie dobrze.
      Odezwij sie.
    • xxxinkaxxx Re: Nie jestem dobrą matką 29.10.04, 17:34
      absolutnie MASZ PRAWO czuc sie zmeczona, zrezygnowana, zrozpaczona, czuc
      zwatpienie,rezygnacje,zal, beznadzieje - MASZ PRAWO i to przezywa w roznych
      momentach KAZDA MATKA, ale....

      NIE MASZ PRAWA bic swojego dziecka i chociaz to zrozumiale ze puszczaja nerwy-
      za wszelka cene- NIE ROB TEGO!!!

      ja tez chetnie pomoge- kiedys sama skorzystalam z fachowej i nie tylko fachowej
      pomocy -jest naprawde wiele mozliwosci...

      napisz na priv
    • california_dreaming Dręczą Cie wyrzuty sumienia i nie widzisz wyjścia? 30.10.04, 21:47
      To co czujesz myślę że nieraz czuła każda z nas.
      Jednak jak głęboko potem idziesz w czyny wg jest oznaka że potrzebujesz pomocy
      specjalisty, który pomoże Ci sie uporać ze swoimi emocjami i myślami, wesprze w
      drodze do wewnetrznej zgody i spokoju.
      Tacy ludzie jak psychiatrzy/ psycholodzy/ psychoterapeuci znaja sie na rzeczy.
      Ja z jednej takiej osoby korzystam i wcale sie tego nie wstydzę. Gdyby nie ona
      mogłoby mnie już nie być i na tym forum i padole.
      Jesteśmy tylko ludzmi.
    • chalsia Re: Nie jestem dobrą matką 31.10.04, 23:30
      Zgadzam się z poprzedniczkami - daj sobie pomóc. Polecam psychoterapeutę.
      Koniecznie.
      Ty juz to wiesz, tylko jeszcze musisz zdobyć się na ten krok.
      Bo przeciez nie chcesz więcej krzywdzić swojego dziecka ???

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • migga dziękuję za pomoc :) 02.11.04, 18:19
      Dziękuję Wam za pomoc. Szczerze mówiąc, czekałam na to, aż ktoś 'zjedzie' mnie.
      Naprawdę trudno mi znieść głupie wystawianiej języka na jakąkolwiek moja uwagę
      i to, że dziecko robi to, co alurat chce, nie jest posłuszne. Wiem, ze pokazuje
      swoja niezależność i też chce decydować.
      Mam dość 'wolnego' czasu, bo studiuję zaocznie, więc weekendów często nie
      będziemy spędzać razem, co też nie jest dla mnie wcale takie dobre, bo
      wolałabym spędzać ten czas gdzieś na wolnym po Męczy mnie jedynie 'monitoring'
      przez całe popołudnia, po powrocie z pracy. Jestem tym wykończona, nie daję
      rady, i co na to ktokolwiek poradzi?!!!
      Wiem, ze problem tkwi we mnie i tyle. dziecko jest normalne i nie odbiega od
      normy. To, iz mam negatywny wpływ na nie, powoduje, ze coraz bardziej obarczam
      sie winą i juz widzę to całe zło, które odcisnie się na jego psychice. NAWET,
      JEŚLI BĘDĘ JUŻ SPOKOJNIEJSZA I BARDZIEJ WYCISZONA, bo taka staram sie być od
      kilku dni i trochę udaje się.
      Pozdrawiam smile
      • california_dreaming Re: dziękuję za pomoc :) 02.11.04, 22:07
        Wystawianie języka to jeszcze mało. Mój mały skarb potrafi mnie wyzwać od
        głupich, wrzeszczeć, pchać, kopać. I co? Przecież tym samym nie odpowiem. I
        nie moge na to pozwalać bezproblemowo. To codzienna praca. Polecam
        książke "Dzieci są z nieba" autorstwa John Gray.
        Twój syn nie tylko chce byc szanowany, ale ma do tego prawo. Gdyby tu była
        Szwecja pilnowałabys sie bardziej.
        Ja byłam w dzieciństwie bita. Nie polecam.
        • babicha Re: Nie jestem dobra matką??? 07.11.04, 12:55
          Twój synek nie jest już taki malutki z tego co piszesz więc chyba potrafi się
          sam zabwić choćby na chwilkę, więc nie rozumię dlaczego jestes taka zmęczona,
          pomyśl o matkach których dzieci wcią płaczą po nocach wstają po 7 raz.Według
          mnie twój synek jest aniołkim i robisz mu tym biciem wielką krzywdę na całe
          życie. Moja siostra jest psychologiem dziecięcym i twierdzi że dzieci na
          których rodzice WYRZYWAJĄ się w dzieciństwie za swoje niepowodzenia robią w
          dorosły życiu tak samo albo jaeszcze gorzej.Tój synek dopiero uczy się świata
          uczy się w nim żyć wiele rzeczy jeszcze nie rozumie a ty pokazujesz mu je z jak
          najgorszej strony!!!!!!!
          Myślę że powinnaś poszukjać dobrego psychologa,albo z kimś bliskim porozmawiać
          może z mamą, powiedzieć otwarcie, że nie masz juz siły żeby zajeła się wnukiem
          jakiś czas az ty saniesz na nogi, przestaniesz rozpamiętywać o niepowodzeniach.
          Proszę cię tylko nie bij tego maluszka nie rób mu krzywdy!!!!!!!!!!!
          Pozdrawiam!
          Agusia i Kevinek
    • i.r jakim prawem?!!! 07.11.04, 13:02
      bijesz dziecko??? to Ty jestes beznadziejna, to Ty nie ulozylas sobie zycia, to
      TY nie dajesz rady ,ono nie jest niczemu winne! Jak czytam cos takiego, albo
      slysze w tv o kolejnym zakatowaniu dziecka, wiesz co bym z Wami pseudorodzicami
      zrobila??? nie wiesz! bo ja sama nie wiem! ale bardzo by bolalo!
      Boze, biedne dzieci, za co maja takich rodzicow???
      Lecz sie, kobieto, albo moze stan na drodze jakims wyrostkom, niech Ci spuszcza
      wpier, to sie opamietasz.
      • tunia78 Re: jakim prawem?!!! 08.11.04, 09:23
        i.r napisała:

        > bijesz dziecko??? to Ty jestes beznadziejna, to Ty nie ulozylas sobie zycia, to
        >
        > TY nie dajesz rady ,ono nie jest niczemu winne! Jak czytam cos takiego, albo
        > slysze w tv o kolejnym zakatowaniu dziecka, wiesz co bym z Wami pseudorodzicami


        Mój Boże po co aż takie straszne słowa, wypowiedziane z taką agresją????Forum
        jest po to aby pisać co nam na duszy siedzi i żeby inni mogli pomóc albo chociaż
        konstruktywnie skrytykować ale to ostatnie jest ci pewnie obce!!!!
        >
        > zrobila??? nie wiesz! bo ja sama nie wiem! ale bardzo by bolalo!
        > Boze, biedne dzieci, za co maja takich rodzicow???
        > Lecz sie, kobieto, albo moze stan na drodze jakims wyrostkom, niech Ci spuszcza
        >
        > wpier, to sie opamietasz.

        Wiesz wydaje mi się, z całym szacunkiem dla ciebie, że to ty masz problem z
        agresją a nie założycielka postusad(( CZasami zastanawiam się czemu takie
        wypowiedzi mają służyć-ulżyłaś sobie kosztem innej osoby???Ona przynajmniej
        prosi o pomac, a ty tylko potrafisz wyzwać i to nieprzebierając w słowa. Troszkę
        poszanowania dla innych. smile Pozdrawiam
      • derena33 Re: jakim prawem?!!! 08.11.04, 09:53
        do i.r.

        Twoj ton wypowiedzi jest bardziej chory od posta miggi, powinnas sie chyba
        leczyc.
        • justinka_s Re: jakim prawem?!!! 08.11.04, 11:57
          kiedyś też pisałam o tym, ze córka mnie drażni...że nie nakląda skarpetek, ze
          rzuca na podłoge kredki...
          to zmeczenie materiału jak odpowiedziala mi ktoras z dziewczyn, ja też mam
          czasem chęc przyłożyć swojej córce, ale zadaje pytanie co to da ( nie licze
          oczywiscie zasłużonego klapsa)
          postaraj sie olać wystawianie języka, brak posłuszeństwa, balagan w pokoju,
          rozlany sok na podłodze, itp
          masz prawo być zmęczona i jesteś, masz kryzys...własnie to samo przechodze, idę
          dzis do psychologa biorę leki,
          musisz sama odpocząc, w samotności i nie myśl o tym, ze spędzasz kilka godz.
          tylko dziennie z nim, każda z nas tak ma, synowi nic sie nie stanie jak spędzi
          weekend z babcią, a Ty zrelaskujesz sie,w eź gorącą kąpiej, idź na vbasen,
          spotkaj sie z kimś, poleż patrząć w sufit i marząc sobie
          a przede wszystkim...mniej reaguj na zachowanie syna
        • i.r do Tuni i Dereny 08.11.04, 16:27
          Akurat nie mam problemow z tzw agresja, nie musze sie leczyc smile jestem
          szczesliwa, moje dziecko nie musi sie mnie bac. Na mnie w dziecinstwie nawet
          nie podnoszono glosu i do dzis zostalo mi cos w rodzaju poblazania do osob,
          ktore maja ochote podniesc na mnie glos. Nawet nie potrafie sie klocic.
          Natomiast nie znajdzie u mnie zadnego usprawiedliwienia matka, ktora pisze,
          ze "z byle blahego powodu" potrafi POBIC swoje dziecko. Wylewa swoje zale na
          forum i jakie sa odpowiedzi??? Zeby odpoczela, porozmawiala z psychologiem! Po
          prostu mnie to oslabilo. Kobiety, opamietajcie sie. Kubel zimnej wody! Czemu
          winne jest to dziecko? Przeczytalas dobrze ten post? Kobieta jest zmeczona wiec
          pierze swoje dziecko i luuuuuuz? Ona je bije, a Wy ja glaszczecie? Jakas
          paranoja! Nie uwazasz, ze powinna raczej pobiegac wokol domu, nie wiem, a moze
          zamiast uderzyc dziecko walnac glowa w sciane? Dlaczego nie? Niech ja zaboli,
          moze tak naprawde nie wie, co to za uczucie i jak sobie przypomni, to sie
          opamieta.
          Mozna byc zmeczona, kazda z nas nie raz jest zmeczona i mamy prawo do tego, by
          odpoczac, ale zadna z nas nie ma prawa krzywdzic dziecka. Ono bedzie to
          pamietalo. Miggi bedac matka stworzy swoim postepowaniem bledne kolo:
          uderzy - poczuje sie winna - dziecko zacznie sie bac - przy kolejnej okazji
          bedzie coraz szybciej rozpoznawalo, ze znowu oberwie, wiec miggi bedzie
          widziala to w jego oczach i uderzy znowu, bo przeciez sie stara, bo nie chce
          byc zla matka. Pozniej w coraz starszym dziecku bedzie sie rodzil bunt, strach
          i brak szacunku. Ona bedzie zla, ze dziecko jej nie szanuje. I nigdy nie dojda
          do porozumienia, uwierzcie mi, to bledne kolo! Miedzy nimi bedzie wrecz
          wrogosc. Wiem, co mowie, bo obserwuje cos takiego obok siebie - znajoma ma
          46lat, samotnie od zawsze wychowuje synka 13lat i rece opadaja, jak ona odnosi
          sie do dziecka, szturcha je i z byle powodu od razu agresja i krzyk. I tylko
          wtedy, jak ktos ja porzadnie opierdzieli, to dziecko ma spokoj.

          MIGGI. STAŃ PRZED LUSTREM I POWIEDZ, CO CI POMOZE? I ZROB TO. NIE WOLNO CI
          KRZYWDZIC SWOJEGO DZIECKA, BO W PRZYSZLOSCI... MOZE BYC BAAARDZO KIEPSKO. I
          WTEDY BEDZIESZ ZALOWALA, ZE NIKT NIE POWIEDZIAL CI PRAWDY, TYLKO KAZDY SIE
          LITOWAL. TY NIE POTRZEBUJESZ LITOSCI. ALE NIE POTRZEBUJESZ GLASKANIA.
          MYLE SIE???
          • tunia78 Re: do Tuni i Dereny 08.11.04, 16:52
            "Nawet nie potrafie sie klocic." Oj chyba potrafisz skoro wyzywasz i
            wulgaryzujesz typu:" niech ci spuszczą wpierd..." , albo " jestes beznadziejna",
            " lecz się kobieto"
            Z kolejnym twoim postem zgadzam się w 100% ale po co ten poprzedni w tak
            beznadziejnym i nieprzyjemnym stylu??Pozdrawiam gorącosmile)
            • i.r Re: do Tuni 08.11.04, 17:25
              niech to dziecko nie bedzie jej kolejna porazka... po prostu.
              • tunia78 do I.R. 08.11.04, 18:53
                Trzymam za to mocno kciuki.
                Zdanie sobie z tego sprawy to pierwszy krok do sukcesusmile)
    • iziula1 Re: Ciągły "monitoring" 08.11.04, 19:25
      to próba twego dziecka bycia z Toba za wszelką cene!.Chodzi wokół
      Ciebie,zaczepia bo potrzebuje Twojej uwagi.Nawet jeśli krzyczysz czy je bijesz
      nie ważne Ono próbuje zwrócic na siebie Twoją uwage.Za wszelką cene.
      Wiem,ze jest to trudne do zrozumienia ale psychika dziecka jest bardzo
      skomplikowana i nam dorosłym trudno ja pojąć.
      Powiem krótko:daj swemu dziecku to czego potrzebuje a Ono odwdzięczy Ci sie tym
      samym.Usiądz i pobaw się z nim,wysłuchaj tego co chce Ci
      powiedziec.Powiesz "zaraz ale ja to robie" tylko gdzie jesteś myślami? Czy
      dajesz mu 100% swej uwagi? Czy jeśli z nim rysujesz to przypadkiem nie oglądasz
      tv,nie słuchasz radia?
      Daj swemu dziecku odczuć,że teraz kiedy bawisz sie z nim,czytasz mu bajkę
      rysujesz jest tylko on i nikt więcej.Pozwól mu sie poprowadzić.
      Zapewniam Cię,że On da Ci wtedy czas który potrzebujesz dla siebie.
      Ja w takich momentach nie odbierałam telefonów,nawet potrafiłam nie otworzyc
      drzwi bo mój syn teraz ze mną budował!
      W zamian miałam czas na książki,ulubiony serial bo On wiedział,że jestem z
      nim.Ze potrafie z Nim poprostu być.
      Pozdrawiam.
      Iza

    • migga odpowiadam 09.11.04, 22:26
      Poczytałam Wasze posty jeszcze raz i z uwagą napisałam posta, po czym okazało
      się, ze nie mogłam już go wysłać, bo za długo go pisałam crying
      Próbuję więc go odtworzyć, ale to trudne. Cóż, wiekszośc odpowiedzi jest
      skierowanych do i.r, ale dotyczy to raczej nie jej osoby, tylko takiego sposobu
      myślenia.

      1. 'Wylewa swoje żale na forum...' Wydawało mi się, że po coś to forum jest.
      Pisałam głownie do siebie, bo nie prosiłam nikogo o pomoc.
      2. 'Nie znajdzie u mnie żadnego usprawiedliwienia..' I dobrze, bo ja też go
      nie miałam dla siebie, nie próbowałam znaleźć. Gdyby tak było, nie widziałabym
      u mnie żadnego problemu i nie pisałabym postu ani nie zawracała sobie tym głowy.
      3.'Czemu winne jest to dziecko?' Ani przez chwile tak nie pomyślałam.
      4. I.r napisała do kogoś: 'Przeczytałaś dobrze ten post? Kobieta jest zmeczona
      więc pierze swoje dziecko i luuuuz?' Gdyby był LUUUUZ, to j/w : nie widziałabym
      żadnego problemu i nie zwwracała sobie tym głowy!
      5. 'Żadna z nas nie ma prawa krzywdzić dziecka' Prawda i zgoda.
      6.'Ono będzie pamiętało, Miggi będąc matką STWORZY... idp itd' Zostałam skazana
      na dożywocie zaocznie.
      7. Stań przed lusrem. Stanęłam. Nie pomogła mi tamta kartka. Pomogło mi już
      samo wysłanie tego postu. To pociagnęło za sobą pracę nad sobą.
      8. 'Ty nie potrzebujesz litości, głaskania'. To byłyby ostatnia rzecz, jaka
      mogłaby mi przyjść do głowy. Tyle to wiem, znam siebie i chyba ton mojego postu
      nie był taki.
      9. I na koniec dwie ważne rzeczy: 'Niech dziecko nie będzie jej kolejną
      porażką'... 'To Ty jesteś beznadziejna, to Ty nie ułozyłaś sobie życia, to Ty
      nie dajesz rady, ono (dziecko) nie jest niczemu winne.'
      Cóż,... mam odpowiadać? ułożenie zycia? Wg swojej definicji mam je ułożone.
      Beznadziejna? Phi, pewnie jestem. Tak, nie daję rady, pewnie masz rację wink Ty
      Ty Ty Ty...

      w ps napisałam o tym, ze nie odpisywałam na priv nie z powodu ignorancji.
      Potrzebowałam ciszy i czasu, by przepracować swoje życie. Mam też zdanie, że
      sytuacje najlepiej znam siebie i muszę samatemu podołać. Poza tym, każdy ma
      swoje życie.
      Dziękuję za oferowaną pomoc. Obiecuję, że napiszę Wam coś dobrego o naszym
      duecie.
      Udało mi się, chociaż myślałam, że jestem juz stracona. Nie mogę powiedziec, ze
      jestem dumna z siebie, bo zaraz mi się oberwie od kogos, ze taka małpa jak ja
      nie zasługuje na nic dobrego.

      pozdrawiam smile
      • california_dreaming Jestem ZA 09.11.04, 22:37
        Dzięki Migga za Twoją odwagę i szczerość. Trzymam kciuki.
        A wiesz że ostatnio wynalazłam metode na ten wystawiany język? Ja też
        wystawiam jezyk, robie głupia mine i prawie sie tymi językami liżemy po czym
        wybuchamy śmiechem.
        Pozdr
        • natasza39 Nie jestes zła matką!!!! 09.11.04, 22:44
          Gdybyś nia była, nie miałabyś dylematów i nie pisała o tym na forum!!!
          Miałaś wyrzuty sumienia, za to, że czasem przesadzzasz i potrafiłaś to
          wyartykułować.
          Kazdy ma czasem lepsze i gorsze dni, a nie każdy umie trzymać nerwy na wodzy.
          Uczymy sie całe zycie i Ty tez sie uczysz i dobrze!
          Głowa do góry!
          Nie jestem za katowaniem i maltretowaniem dzieci, ale klaps jak najbardziej się
          czasem nalezy i nie jest to bynajmniej jakies niewychowacze!!!
          • migga Re: Nie jestes zła matką!!!! 09.11.04, 22:54
            Wiesz, Natasza, nie wyrzuty sumienia były powodem tego, ze postanowiłam coś z
            tym robić. Wiedziałam od początku, że problem jest we mnie i muszę temu
            podołać. Teraz już nie przesadzam, nie ma tego, choć dziś było trudno znaleźć
            mi rozwiazązanie i czułam cała swoją winę, co też nie kest dobre. Jeśli będę
            utwierdzać się w tym, że jestem straszna matką, to będę naprawdę niedobra.
            Poświecam dużo czasu i uwagi mojemu dziecku. Dziś odbylismy rundkę na
            okoliczych placach budowy, czym wzbudzamy zaniepokojenie kierowników budowy wink
            i zainteresowanie pracowników wink Dobrze, że przynajmniej nie chodzę tam sam,
            ale z obstawą syna wink
            pozdrawiam serdecznie

        • migga żadna bohaterszczyzna! 09.11.04, 22:47
          A ja uczę się albo ignorować, albo wymyślać zajęcie, które będzie przeszkadzać
          w niezręcznym wink zachowaniu. Dziś wciągnęłam do pomocy jakiegoś miśka, który
          nagle zaczął mówić coś do syna zza drzwi.
          Dziś dostałam upust w sklepie za komunikatywność mojego dziecka, czyli jakieś
          plusy istnienia dziecka są!!! wink

          jeszcze jedno ps, pisałam o wolnym czasie. Pracy mam dużo, a studia są tym
          dodatkowym zajęciem. Ale nie mogę narzekać!

          odpozdrawiam smile
      • i.r Re: odpowiadam 10.11.04, 10:05
        Troche sie dopisze:
        ad. 4 luuuz - chodzilo mi o reakcje na Twoje szokujace wyznanie. Odnioslam
        wrazenie, ze dostalas cos w rodzaju "spolecznego przyzwolenia" na bicie. A
        skoro jest przyzwolenie, to wiadomo. Tak, jakby pod Twoim watkiem mogla
        podpisac sie niejedna osoba... Takie jest moje odczucie, a moze moja empatia
        mnie zmylila.
        ad. 6 - to nie jest skazanie, to cos w rodzaju ostrzezenia. Agresja rodzi
        agresje. Przykaldem niech beda odp na moje teksty.
        ad 9 - "Dochodzi poczucie winy, świadomość klęski mojej osoby i tego, że nie
        daje sobie rady i nie ma co podziwiać mojej osoby, mojego macierzyństwa".
        Nawiasem mowiac... a po co Ci podziw innych? Zyj w zgodzie ze soba, nie ma
        takiej mozliwosci, zeby zadowolic wszystkich, czy wszyscy sa tacy istotni? Czy
        zdanie wszystkich jest tak wazne? NIE. Bzdura. Chrzanic tych, ktorzy stawiaja
        Ci poprzeczke, do ktorej sami nie sa w stanie nawet dosiegnac.

        W razie kryzysu pisz. Ja w zaleznosci od skali Twojego przewinienia albo Cie
        zbluzgam albo nie. A w ogole to uciekam z tego forum, bo mi smutno, ze
        borykacie sie z tymi problemami, ze sa tacy dranie na swiecie i nie ma na nich
        sposobu, i tak wlazlam tu przez przypadek, nasialam fermentu i sie
        zasiedzialam. Trzymama kciuki za wszystkie samotne mamy, zebyscie wiedzialy, co
        to radosc z macierzynstwa, zebyscie byly usmiechniete i nie musialy borykac sie
        z tymi wszystkimi przyziemnymi sprawami. EHHH.
        papa
    • nilka13 migga 14.11.04, 21:45
      dam ci kilka praktycznych rad:
      zapraszaj do domu inne dzieci- wtedy masz kontakt z synem, a jednocześnie nie
      czujesz sie tak zmęczona, bo dzieci same się sobą zajmują;
      olej bałagan i nieporzadek, masz już dosyć obowiązków na głowie. Pamiętaj tylko
      o takim minimum, jak umycie zębów, czyste ubranie, jedzenie;
      spróbuj- kiedy bedziesz miała ochotę wrzasnąc na małego- usmiechnąć się, nawet,
      jesli nie masz ochoty. DO siebie też, do lustra- serio, to metoda z "Ally",
      działa;
      jak jesteś wściekła, to wrzaśnij- "ale jestem wsciekła!, musze tupnąć!" i
      potup. Jak ci trochę pary ujdzie, to wytłumacz dziecku, że byłas zdenerwowana,
      ale je kochasz;
      oddychaj!!! WYDECH- ale taki, żeby cię w płucach zabolało, głosny, przez usta.
      wdech przez nos. Dopóki nie przejdzie Ci złość. A przejdzie, obiecuję.
      A do małego uśmiechaj się, tul i mów, że kochasz kiedy tylko Ci się przypomni.
      Kartki porozwieszaj- z napisem" Przytulić małego!!!"- gdzie popadnie.

      Zajrzyj do gazety albo strony internetowej twojego miasta- porady psychologów
      powinny być za darmo, może jakiś telefon zaufania, MOPR itd. Rozmowa ze
      specjalistą pomoże ci stwierdzić, czy poradzisz sobie sama, czy potrzeba
      wsparcia- bo to rzeczywiście może już być depresja.

      acha- i.r.- chyba nie wie, ile emocji wiąże się z wychowywaniem dziecka. Nie
      przejmuj się takimi postami. Twoje reakcje są typowe, godne szacunku jest, ze
      piszesz o tym szukając pomocy na forum. Nikt nas nie uczył trudnej sztuki
      wychowywania, a niewielu ma szczęście pochodzić z idealnych rodzin.
      (pani/pan i.r. też nie, sądząc po tonie wypowiedzi...)
      Nilka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja