nikunka
13.11.04, 11:11
Witam
Jestem mamą prawie 7 letniej dziewczynki. Z jej ojcem rozstalismy sie gdy
mała miała 3 latka. Kontak z tatą mała ma częsty (choć ja wolałabym żeby jej
tatuś była mniej zainteresowany, z reguły liczy sie to jak mi zrobić na złośc
a nie to co dobre dla dzieca).
Oboje ułożylismy swoje życia na nowo.
I tu mam problem. Mam fajnego mężczyznę, który na poczatku był bardzo za moją
córką. Jednak jej sposób bycia bardzo go od niej oddalił.
Chodzi o to że ona bez przerwy prawie jęczy, jest strasznie płaczliwa, jednak
nie dlatego że dzieje się jej krzywda a dlatego że próbuje wymusić to na co
ma własnie ochotę. Jest strasznie nie samodzielna (choć wiem że świetnie ze
wszystkim dawałaby sobie radę, bo było tak wczesniej). No i chyba największy
problem to to że z niczego nie jest zadowolona, każda rzecz stanowi dla niej
problem.
Do tego wszystkiego , ponieważ ja poswięcam jej przez to wszystko ogromną
ilośc czasu, mam wrazenie że m.ój partner jest.... hmmm zasdrosny

Nie wiem jak postepować. On sie strasznie irytuje na to że wszystko trzeba do
niej kilka razy powtarzać i że na wszystko reaguje płaczem lub jękiem. Mnie
to też wkurza, wiadomo wolałabym żeby moje dziecko było rozesmiane i
zadowolone z życia. Ale tak nie jest.
Do teg mój partner to nerwus no i zaczyna sie jazda. On huknie ma dziecko ja
na niego i kłótnia gotowa. To nie sprzyja ani relacjom mojego dziecka z nim
ani naszem związkowi

. To dobry facet ale wydaje mi sie że co raz
bardziej przez to wszystko sie od siebie oddalamy.
Poradźcie co robić?