natacha
21.11.04, 20:48
moze ten watek przewijał sie juz tysiące razy...pewnie sama przynajmniej raz
go poruszałam...trudno po to jest to forum zeby sie wyzalic wypłakac i szukac
wsparcia wiec nie mam skrupułów(czyżby byk?-wybaczcie nie mam głowy do
ortografi)tak wracając do tematu-ZNOWU!zostałam oszukana z rozwianął nadzieją
na zycie we dwoje(we troje mam 3 letniego synka)kolejna nieudana próba
stworzenia normalnego domu-mówie kolejna bo było ich trzy...i uwierzcie mi
zaden z tych związków nie był próbą zrobienia czegos na siłe..ja naprawde
angazowałam sie i liczyłam ze to ten jeden jedyny...a tu pach jak grom z
jasnego nieba..kolejna swieża(jeszcze gorąca bo dzisiejsza)wiadomosc ze jemu
już znudziła sie zabawa w "dom"..hm gdyby miał nascie lat zrozumiem
niedojzały emocjonalnie nie gotowy itp..ale dorosły facet który decyduje sie
na taki związek powinien chyba zdawać sobie z tego sprawe..chociaz widac nie
zawsze....czy ktos mi moze powie dlaczego ja trafiam na TAKICH facetów i czy
mozna w nieskończonosc wierzyc ze znajdzie sie jeszcze ten jeden jedyny?jak
długo mozna czekac?trace wiare w człowieka...