artur60
28.11.04, 22:38
Historia:
8 lat temu urodziła się moja córeczka,
nie pobraliśmy się bo nie byliśmy pewni, przez dwa lata żyliśmy jak
małżeństwo wspólnie opiekując się dzieckiem, planując, próbując budować
przyszłość. Po dwóch latach od urodzenia dziecka rozstaliśmy się, wraz z
upływającym czasem miałem coraz bardziej utrudniany kontakt z córką. W końcu
spotkania z moją córką zostałoy uniemożliwione przez jej mamę. Doszło do tego
że założyłem sprawę sądową o ustalenie terminów spotkań, sąd w 100% spełnił
moje wnioski w swoim orzeczeniu (po odwołaniach mamy, badaniach
psychologicznych). Byłem szczęśliwy, myśłałem że opinia biegłych, sądu
wpłynie na postawę mamy i przestanie "indukować negatywny obraz ojca" (cytat
z jednej z opini psychologicznych) oraz, że będę w końcu normalnie się
spotykać z moją córką, ale okazało się, że sąd sądem a widzieć z córką i tak
się nie mogę. W międzyczasie moja była zamieszkała u innego mężczyzny i
podczas jednej z prób wyegzekwowania doszło do przepychanek z nowym partnerem
mamy mojej córki. postanowiłem odczekać jakiś czas aby nie narażać córki na
zbyt nieprzyjemne sytuacje.
Teraz:
(mieszkamy 300km od siebie)
znowu spróbowałem spotkać się z córką, umawianie się nie jest możliwe - mama
w ogóle nie chce rozmawiać, odkłada słuchawkę (teraz już znowu jest sama).
pojechałem więc do szkoły i udało mi się zobaczyć z córką w szkolnej
świetlicy, rozmawialiśmy, było wspaniale, ale boję się co będzie dalej
obserwowałem jak wychodziła potem razem z mamą ze szkoły widziałem nerwową
atmosferę, myślę że miała robione wyrzuty, że ze mną rozmawiała.
Fakty:
- normalne umówienie się na spotkanie jest niemożliwe
- mam orzeczenie sądowe korzystne dla mnie (właściwie dla nas)
Pytania:
- jak dotrzeć do tej kobiety?
- od strony formalnej: jak wyegzekwować orzeczenie sądu?, do kogo iść? na
policję? może do miejscowego kuratora? (chyba jest taka instytucja?)
- w ogóle co robić?
- czemu ona krzywdzi nasze dziecko? i siebie - prędzej czy później jej
postępowanie obróci się przeciwko niej