natasza39
01.12.04, 10:09
Moja sąsiadka wychowuje córkę z pierwszego małżeństwa. To bardzo madre i
kochane dziecko. Obecnie wyszła drugi raz za maz i z drugim meżem ma dwójke
dzieciaków jeszcze.
Ojciec najstarszej córki przepadł. To znaczy od dawna nie wiadomo co robi.
Nie płaci alimentów, nie interesuje się córka. Ostatnie wiadomosci jakie ma
sasiadka pochodzą sprzed 3-ch lat. Leczył sie wtedy w psychiatryku. Oprócz
najprzerózniejszych śrubociagów, które wyprawiał był jeszcze alkoholikiem,
miał konflikt z prawem, zreszta sam pochodzi z patologicznej rodziny.
Sytuacja przedstawia sie tak, ze ta córka praktycznie nie zna ojca i do
swojego ojczyma mówi "tato", tak jak młodsze dzieci. Obecnie ma 11 lat.
Moja sasiadka chce małej zmienić nazwisko, na nazwisko ojczyma. Ten chłop
jest naprawde wzorem ojca, co obiektywnie moge stwierdzic kazdego dnia.
Nie chodzi juz tylko o sam fakt noszenia róznych nazwisk przez matkę, córke i
pozostałe rodzenstwo, ale o to, że ojciec biologiczny ma w d... mała, a gdyby
mojej sasiadce sie coś stało, babcia dziecka (mama ojca) jak diabeł dusza
ucieszyłaby sie ze może wziaść mała do siebie jako "najbliższa rodzina" i nie
chodzi tu bynajmniej o pokrewieństwo tylko o dodatek, który babcia-menelka
wziełaby jako "rodzina zastępcza. Wobec prawa bowiem człowiek, który ja teraz
wychowuje, dba o nia, a dziecko mówi do niego "tato" jest dla niej obcy!
Poradzcie co ta moja sasiadka ma zrobic, żeby to załatwic. Może któras miała
taka sytuacje w zyciu?
Podkreslam, że z biologicznym ojcem dziecka nie ma aktualnie zadnego
kontaktu. Nawet niewiadomo czy zyje