nasze dzieci z nie-rodzin

04.12.04, 17:36
smutno trochę, bo widzę, że dzieci z nie-rodzin są tymi gorszymi - ogólnie
kobiety z niemałżeńskim brzuchem też są nieprzychylnie postrzegane... nie
macie takiego wrażenia? a dla mnie to ciągle ja i moje dzieci tworzymy
rodzinę, tylko że z nieobecnym Tatusiem - nie zmienia to faktu, że jest Mama
+ Dzieci = Rodzina... przykre są opinie "wpadła", bo sama sobie tego nie
zrobiłam smile tyle, że nikt nie pamięta o współuczestnictwie mężczyzny, bo on
nie chodzi z brzuchem, ani nie ciągnie się za nim gromadka pociech, choćby je
gdzieś tam miał...
    • angelka2 Re: nasze dzieci z nie-rodzin 05.12.04, 10:43
      Juz w ciazy jak zostalam sama balam sie opini ludzi, moze nie tego ze beda
      gadac bo to wiedzialam ze i tak bede robic.Ale wlasnie tego stwierdzenia sama
      tego chciala.A przeciez nikt nie wie co sie wydarzylo ze jestem sama, dlaczego
      sama musze przechodzic przez tyle trudnych a zarazem cudownych chwil.To nie
      moja wina ze facet o ktorym myslalam ze jest idealem okazal sie....... nawet
      nie warto pisac.Jednak jak do tej pory nikt nie dal mi do zrozumienie ze jestem
      ta gorsza (nie wiem co tak naprawde mysla).Nawet w szpitalu zadna z
      pielegniarek, lekarzy itp.A slyszlam ze do samotnych matek maja niemile
      podejscie.Wrecz przeciwnie, wydawalo mi sie ze pielegniarki czesciej ze mbna
      rozmawialy, moze zeby mi nie bylo przykro.Moj synek ma niecaly rok, wiec pewnie
      mnie nie ominie jakas przykrosc od tych co maja "pełne" rodziny.Boje sie tylko
      by moj syn nie cierpial kiedys z tego powodu, ale postaram sie z nim o tym
      rozmawiac, jak bedzie wiekszy.
      • eina Re: nasze dzieci z nie-rodzin 05.12.04, 14:22
        ten post jest właśnie wynikiem bardzo nimiłej sytuacji, jakiej doświadczyłam u
        lekarza ostatnio - szkoda gadać - i rzeczywiście chyba "rodzina" potrafi też
        być nieszczera i nieprzychylna - ściany są cienkie a niektórzy zbyt głośno
        wypowiadają swoje opinie
        dzieci dużo rozumieją i wystarczy być szczerym i nie kręcić, a będą w stanie
        ułożyć sobie to w główkach - zwyczajnie "nasza rodzina wygląda tak, a wiele
        inaczej" - gorsze zachownie jest dorosłych, którzy teoretycznie powinni więcej
        widzieć i rozumieć - ale łatwo się zapomina o swoich pomyłkach i błędach, jeśli
        można wytknąć komuś innemu "jego grzechy"... to chyba podnosi niektórych na
        duchu i czują się święci, skoro mogą kogoś oczerniać
        ale faktycznie samodzielne rodzicielstwo daje tak wiele radości i spełnienia,
        że kiedy wracam do mojego domu i rodziny, potrafię zapomnieć o świecie na
        zewnątrz
    • iziula1 Re: nasze dzieci z nie-rodzin 05.12.04, 13:15
      Witam w niedzielne słoneczne popołudnie!
      Z własnego doswiadczenia dodam,że najwiecej przykrości spotkało mnie ze strony
      własnej rodziny.
      Co do otoczenia, no cóż...zdawałam sobie sprawe,że oceniają mnie w
      kategoriach "wpadki" itp.
      Jednak doznałam wiele życzliwości i wsparcia od osób obcych,którzy poprostu mi
      pomagali.
      Życze wszystkim samotnym mamom z brzuszkami dużo pogody ducha.I usmiechu na
      ustach, to zabija wszelkie złośliwe uwagi.
      Pozdrawiam.
      Iza
    • robszym Re: nasze dzieci z nie-rodzin 06.12.04, 00:39
      Witaj!
      Ja podejrzewam, że gorzej są traktowane, czy też gorsze są opinie o
      dziewczynach, które zostają na przysłowiowym "lodzie", gdy to dziecko żonatego
      mężczyzny, który na odejście od rodziny się nie zdecydował.
      Nigdy natomiast nie spotkałam się z potępieniem dziewczyny, której
      facet "zwiał", jak o ciąży się dowiedział. Wtedy to otoczenie raczej o facecie
      wygłasza negatywne komentarze.
Pełna wersja