prosze o dobre słowo - jutro mam pierwszą sprawę

05.12.04, 17:32
o rozwód. Okropnie boję się sądów, tego wywlekania brudów, tych pytań. Mąż
niby się zgadza i walczyć nie będziemy, ale nigdy nie wiadomo co mu odbije.
Boję się potwornie, jak przed maturą. Wszystko w rękach jakiegoś obcego
człowieka, sędziego, po którym też nie wiadomo czego się spodziewać. Wiele z
was ma to za sobą, więc jakoś się przeżywa. Nawet nie myślałam, że bedę tak
przerażona. Słono się płaci za błędy.
    • pelaga Re: prosze o dobre słowo - jutro mam pierwszą spr 05.12.04, 18:25
      Jesli oboje chcecie rozwodu, to nie powinno byc zle. Szczegolnie, ze pierwsza
      sprawa jest zazwyczaj pojednawcza. Nie bedzie trwala dlugo, kilka pytan, brak
      checi pojedniania i do domu smile))
      Bedzie dobrze!!!
      Trzymaj sie dzielnie!!!
      Pozdrawiam
    • california_dreaming Weż sobie też jutro coś na uspokojenie 05.12.04, 21:36
      W trudnych chwilach wyobrażaj sobie swoje ulubione obrazy.
      Skup sie na powolnym, długim oddechu.
      Sędzia nie będzie mieć całkowitej dowolności, są jakieś reguły tej "gry".
      Trzymaj się!
      • smallm Re: Weż sobie też jutro coś na uspokojenie 06.12.04, 14:08
        > W trudnych chwilach wyobrażaj sobie swoje ulubione obrazy.

        Najlepiej maki, nie?? hehehe big_grinbig_grinbig_grin

        Powodzenia!!
        • california_dreaming Maki są dobre na wszystko! 06.12.04, 19:27
          Tak , ja ostatnio poszłam myslami w Pole Maków Van Gogha i efekt był
          rewelacyjny!
          smile))))))))))
    • mamaniuni Re: prosze o dobre słowo - jutro mam pierwszą spr 05.12.04, 23:30
      Obojętnie czego byście nie powiedzieli (wykluczam tu możliwość, że szanowny małż
      odmówi w ostatniej chwili rozwodu) i tak sędzia wam ten rozwód da. Przy obecnym
      natłoku spraw zauważyłam, że sędziowie chcą zakończyć sprawy jak najszybciej.
      Będę myśleć o Tobie ciepło. Powodzenia!
    • soleilrouge Re: prosze o dobre słowo - jutro mam pierwszą spra 06.12.04, 13:21
      Dziękuję dziewczyny kochane, jakoś przeszło. Ale pani sędzia była bardzo
      niemiła, nerwowa, wręcz agresywana. Własnym oczom nie wierzyłam: zadałam
      pytanie czy świadkowie będą też konieczni gdybym zrezygnowała z orzekania o
      winie - nakrzyczała na mnie, że oczywiście i jak nie chcę przyjąć do wiadomości
      decyzji sądu to ona mi pozew oddali. Już mąż się zachowywał przyzwoiciej...
      • california_dreaming Z moich wielotetnich doświadczeń z sędzinami ... 06.12.04, 19:25
        .. wynika że są one bardzo czułe na punkcie formy.
        Broń Boże zwrócic sie do nich jak do człowieka, nie daj Bóg powiedzieć "Pani
        wie" , albo "proszę Pani". To jest dla nich niestrawne.
        One czekaja na "Wysoki Sądzie".
        Kilka razy jak zeznawałam to dosłownie nogi miałam miękkie, tak słabe że
        myślałam że tam sie osunę. Ale żeby krzesło tam stało to nie. One sobie
        siedzą wygodnie a człowiek słaniając sie opowiada o najbardziej bolesnych
        sprawach tamując płacz, bo jeszcze by swoim płaczem obraził sąd!
        • soleilrouge Re: Z moich wielotetnich doświadczeń z sędzinami 06.12.04, 19:39
          Tyle że właśnie się tak do niej zwróciłam...
          Mam teraz podać świadków na ustanie pozycia, a byłam tak nieprzytomna, że nie
          zapytałam w jakiej formie to zrobić. Uzupełnienie do pozwu? Mąż ma 14 dni na
          ustosunkowanie sie do mojego pozwu. I co potem? Mam czekac na wyznaczenie
          kolejnego terminu?
    • elaw2 Re: prosze o dobre słowo - jutro mam pierwszą spr 07.12.04, 08:43
      Hej! Sąd to smutna sprawa ale do przeżycia. A teraz co do odpowiedzi na Twoje
      pytania. Świadków podaj w pisemnym uzupełnieniu do pozwu i napisz na jaką
      okoliczność. A powiadomienie o terminie kolejnej rozprawy dostaniesz z Sądu,
      możesz ewentualnie zadzwonić do sekretariatu i spytać. Ja na drugą rozprawę
      czekałam aż 6 miesięcy ale u mnie zmienili panią sędzinę na pana sędziego.
      Jeśli robisz bez orzekania to szybciej dostaniesz rozwód (teoretycznie). Ja po
      swojej sprawie przekonałam się, że do Sądu nie idzie się po sprawiedliwość,
      tylko po papierek rozwodowy właśnie. A że pani sędzina ma muchy w nosie,
      trudno! Na ostatniej sprawie byłam spokojniejsza, niż na sprawach
      wcześniejszych (pomógła mi wizyta u dobrego prawnika, która wyjaśniła o co w
      sądzie chodzi). Życzę dużo cierpliwości. Wszystko kiedyś się zakończy.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja