podwyższenie alimentów - stare jak świat

01.01.05, 15:38
Mam zasądzone alimenty na syna w wysokości 300 zł. Było to zasądzane 7 lat
temu. Potem nie występowałam o podwyższenie. Teraz syn ma 16 lat, no i spore
potrzeby. Zresztą ciężar jego utrzymania od 12 lat (czyli od momentu rozwodu)
spoczywał na mnie. Jego ojciec od tych własnie 12 lat kompletnie się synem
nie interesował. Jesienią 2004 roku założyłam sprawę o pozbawienie go władzy
rodzicielskiej. Sprawę wygrałam bez żadnego problemu - była oczywista.
Mam dobrą pracę, więc stać mnie na utrzymanie syna na wystarczającym poziomie.
Ale jego ojciec od kilku lat pracuje w UK w branży IT - jest fachowcem od
Unixa. Nie znam konkretnie jego zarobków, ale orientuję się, że zarobki w tej
branży na zachodzie są niemałe. Ma żonę i dwoje dzieci.
Wiem, ze te 300 zł (czyli jakieś 50 GBP) to dla niego pryszcz. Wiem też, że w
przypadku gdy ojciec pracuje za granicą, zasądzane są bez problemu alimenty
na poziomie 1000-1400 pln. Od mojego znajomego była żona żąda 2000 pln zł.
z myślą wniesienia o podwyższenie alimentów nosiłam się od jakiegoś czasu. z
jednej strony stać mnie na utrzymanie syna, z drugiej - dlaczego to ma być
tylko mój problem? poza tym syn za 3 lata stanie przed wyborem studiów, i
gdyby było więcej kasy, byłoby po prostu łatwiej. z kolei za kilka lat będzie
pewno chciał się usamodzielnić, i gdyby miał jakiekolwiek pieniądze na start,
byloby mu prościej. i znów - czy to ma być tylko mój problem?
więc tak sobie myślę, żeby powalczyć o maksymalnie wysokie alimenty. nie po
to żeby mieć na jedzenie dla syna, ale żeby miał łatwiejszy start w
dorosłość. W końcu od ojca przez ostatnich kilkanaście lat nie dostał nic-
nawet czekolady pod choinkę, jedynie te 300 zł, i to albo za pośrednictwem
funduszu alimentacyjnego, albo straszony komornikiem. Zero zainteresowania
czy jakiegokolwiek gestu. Więc może chociaż ojca zmusić do płacenia kasy, na
którą go stać, a która młodemu coś pomoże? podkreślam, że nie chcę sobie
podnosić poziomu zycia - do wszystkiego co mam doszłam sama, i wystarczy mi.
czy myślicie że w takiej sytuacji walka o wysokie alimenty (i pytanie o ile
wystąpić?) jest moralnie uzasadniona? jak do tego podejść?
    • pelaga Re: podwyższenie alimentów - stare jak świat 02.01.05, 22:24
      Dla mnie walka o podniesienie alimentow w sytuacji, kiedy ojciec placi 300 zl
      na 16-latka jest morlanie uzasadniona. Alimenty to jedyny obowiazek, ktory
      samotna matka moze wyegzekwowac od ojca olewajacego swoje dziecko. KAZDY
      powinien ponosc konsekwencje swoich czynow, takze TAKI "tatuncio". I w zwiazku
      z tym powienien ponosc przynajmniej POLOWE kosztow utrzymania dziecka.
      Nie doradze Ci o ile powinnas wystapic, bo nie znam Twoich wydatkow. Policz
      dokladnie ile kosztuje Cie dziecko, wliczajac w to WSZYSTKO, koszty utrzymania
      mieszkania, wyzywnienie, ksiazki, pomoce naukowe, zajecia dodatkowe, wakacje,
      ferie, dowozenie dziecka do szkoly, czy na zajecia dodatkowe, KAZDE zakupione
      majtki, spodnie, recznik itp.
      Mozesz to zrobic wedlug wzoru

      kobiety.tvk.torun.pl/wyliczenie.html
      Jak wszystko wyliczysz, to podziel na dwa i wystap o kwote przynajmniej o 200
      zl wieksza, zeby bylo z czego uciac wink)
      Ojciec, ktory zapomnial, ze ma dziecko nie jest wart Twoich dylematow
      moralnych, ani nie zasluguje na sentymenty.

      Mam do Ciebie tez pytanie odnosnie wladzy rodzicielskiej. Piszesz, ze wygralas
      sprawe, mimo, ze ojciec placil alimenty. Czy ojciec stawil sie na sprawie???
      Czy mieliscie badania w RODK, czy przy tak duzym dziecku sie ich nie robi???
      Czy syn byl przesluchiwany???
      Przygotowuje sie powoli do takiej sprawy, choc nie licze na wygrana,
      przynajmniej za pierwszym podejsciem, ale choc musze sprobowac.

      Powodzenia zycze
      • iza1973 Re: podwyższenie alimentów - stare jak świat 05.01.05, 13:01
        tak się obawiam, opierając sprawę na kosztach utrzymania dziecka, można łatwo
        się przejechać. o podwyższenie wystepowałam raz - 7 lat temu - no i mam uraz.
        chodzilo o podwyzszenie z 200 zł do 400 zł. sędzina spytala mnie ile mnie
        kosztuje dziecko, ja na to że 800 zł, a ona mnie wysmiala po prostu. bo pewno
        jej pensja byla tego rzedu. i nie pomogly rachunki za lekarzy i lekarstwa (syn
        wtedy ciagle chorował). podniesli mi do 300 zł i tak zostalo do dzis. i jezeli
        bym chciala wystapic o powiedzmy 1400 zł, to znaczy ze musze wykazac ze koszty
        utrzymania to ok 2800 zł. przymierzylam sie do tego, ale widze, ze w wielu
        miejscach mozna sie do tego przyczepic. np czy musi jechac na zimowisko, albo
        czy nie moze zimowisko byc tansze. czy cokolwiek w tym stylu. wiec raczej
        chcialam pojechac na tym, ze dziecko ma prawo zyc na takim samym poziomie jak
        ojciec. co wy na to?
        • pelaga Re: podwyższenie alimentów - stare jak świat 05.01.05, 13:42
          Dokladnie, trzeba jechac na tym, ze dziecko ma prawo do zycia na takim samym
          poziomie jak ojciec, tylko MUSISZ powiedzec na co kasa ma isc, czyli zrobic
          jakis plan wydatkow, czy zestawienie wlasnie kosztow.
          Piszesz, ze mozna sie przyczepic, pewnie, ze mozna, ale dlaczego dziecko ma zyc
          w biedzie, jesli tatusiekoplywa w dostatku. I tego sie trzymaj smile
          Pozdrawiam
      • iza1973 Re: podwyższenie alimentów - stare jak świat 09.01.05, 10:35
        dzięki. odnośnie władzy rodzicielskiej - odpowiedziałam na priva.
    • betty33 Re: podwyższenie alimentów - stare jak świat 03.01.05, 00:17
      Jestem jak najbardziej za. Nie wiem jak wygląda technicznie wniesienie takiej
      sprawy, ale na pewno żadnych skrupułów nie powinnaś mieć. Nie sądzę, żeby miał
      je też Twój były, nie utrzymując kontaktów z synem przez tyle lat. To, że
      jesteś w stanie sama zapewnić synowi dobry poziom życia, świadczy tylko dobrze
      o Tobie. Myślę, że możesz w pozwie podać sumę 1,5- 2 razy wyższą od tej , którą
      chcesz uzyskać, wtedy jest z czego zjeżdżać w dół.
      Moja znajoma, której ex mieszka w USA dostaje na syna ( 12 lat) ok 400 USD/
      mies. , ale ojciec bardziej interesuje się dzieckiem, funduje mu np. wakacje u
      siebie, przelot.
      A w ogóle to żenujące, żeby dobrze sytuowany rodzic nie chciał, żeby jego
      dziecko też miało w życiu dobrze.
      Pozdrawiam,
      Beata
    • ajmj Re: podwyższenie alimentów - stare jak świat 06.01.05, 12:36
      Witajcie. Masz rację, aby podwyższyć kwote alimentów. 300 zł to dla Twojego
      dorastającego syna to jednak mało, potrzeby dziecka w miarę wieku rosną. Ale
      uważam, że podwyższanie alimentów do kwoty 2000 zł(jak to zrobiła Twoja
      znajoma) to chyba lekka przesada. 4000 zł miesięcznie na dziecko!
      Ja sama mam na syna 300 zł. Ma 12 lat. Pieniądze płacone są dobrowolnie. Przede
      mna będzie mam nadzieję nie sprawa w sądzie, a myslę, że wystarczy rozmowa,
      ponieważ także w najbliższym czasie chciałabym, aby na dziecko płacił więcej
      choć o 100 zł. Dopóki syn nie pójdzie do średniej szkoły 800 zł miesięcznie na
      synka w zupełności mi wystarczą.
      Nie interesuje mnie ile mój były zarabia. Płaci, dodatkowo kupuje ciuszki dla
      niego, często synek jest u niego (ferie, swieta, wakacje). Moze to tez
      powoduje, ze nie żądam od niego więcej pieniedzy, choc wiem, ze sadownie
      wywalczyłabym o wiecej.
      Takze izo rób tak jak Ci sumienie nakazuje i potrzeby Twojego dziecka.
      Pozdrawiam Cię serdecznie.
Pełna wersja