iza1973
01.01.05, 15:38
Mam zasądzone alimenty na syna w wysokości 300 zł. Było to zasądzane 7 lat
temu. Potem nie występowałam o podwyższenie. Teraz syn ma 16 lat, no i spore
potrzeby. Zresztą ciężar jego utrzymania od 12 lat (czyli od momentu rozwodu)
spoczywał na mnie. Jego ojciec od tych własnie 12 lat kompletnie się synem
nie interesował. Jesienią 2004 roku założyłam sprawę o pozbawienie go władzy
rodzicielskiej. Sprawę wygrałam bez żadnego problemu - była oczywista.
Mam dobrą pracę, więc stać mnie na utrzymanie syna na wystarczającym poziomie.
Ale jego ojciec od kilku lat pracuje w UK w branży IT - jest fachowcem od
Unixa. Nie znam konkretnie jego zarobków, ale orientuję się, że zarobki w tej
branży na zachodzie są niemałe. Ma żonę i dwoje dzieci.
Wiem, ze te 300 zł (czyli jakieś 50 GBP) to dla niego pryszcz. Wiem też, że w
przypadku gdy ojciec pracuje za granicą, zasądzane są bez problemu alimenty
na poziomie 1000-1400 pln. Od mojego znajomego była żona żąda 2000 pln zł.
z myślą wniesienia o podwyższenie alimentów nosiłam się od jakiegoś czasu. z
jednej strony stać mnie na utrzymanie syna, z drugiej - dlaczego to ma być
tylko mój problem? poza tym syn za 3 lata stanie przed wyborem studiów, i
gdyby było więcej kasy, byłoby po prostu łatwiej. z kolei za kilka lat będzie
pewno chciał się usamodzielnić, i gdyby miał jakiekolwiek pieniądze na start,
byloby mu prościej. i znów - czy to ma być tylko mój problem?
więc tak sobie myślę, żeby powalczyć o maksymalnie wysokie alimenty. nie po
to żeby mieć na jedzenie dla syna, ale żeby miał łatwiejszy start w
dorosłość. W końcu od ojca przez ostatnich kilkanaście lat nie dostał nic-
nawet czekolady pod choinkę, jedynie te 300 zł, i to albo za pośrednictwem
funduszu alimentacyjnego, albo straszony komornikiem. Zero zainteresowania
czy jakiegokolwiek gestu. Więc może chociaż ojca zmusić do płacenia kasy, na
którą go stać, a która młodemu coś pomoże? podkreślam, że nie chcę sobie
podnosić poziomu zycia - do wszystkiego co mam doszłam sama, i wystarczy mi.
czy myślicie że w takiej sytuacji walka o wysokie alimenty (i pytanie o ile
wystąpić?) jest moralnie uzasadniona? jak do tego podejść?