szczypawa
04.01.05, 23:48
Kochani! Nie wiem co zrobić. Jestem z 7 m-cu ciąży, a z ojcem dziecka
rozstałam się 5 m-cy temu. Wiem, że nasz związek już nie ma możliwości
reaktywacji, ale chciałam z nim choćby ustalić sprawy dotyczące naszego
dziecka. "Tatuś" jednak uważa, że dziecko nie istnieje dopóki się nie pojawi
na świecie i póki on nie zobaczy zaświadczenia lekarskiego, że on właśnie
jest ojcem. Tymczasem odciął się od wszystkiego co z dzieckiem związane, a ja
mam problemy ze zdrowiem (choroba nerek, która zagraża zarówno mnie jak i
dziecku) i problemy finansowe (wizyty lekarskie, badania i leki zżerają mnie
finansowo). Do tego dochodzi jeszcze kupno wyprawki, na którą mnie w tej
chwili nie stać, a nie mogę liczyć na pomoc rodziny, bo mam oboje rodziców
bezrobotnych (od 5 i 7 lat) bez prawa do zasiłku i przed ciążą to ja im
pomagałam finansowo. Wszelkie moje próby rozmowy spełzały na niczym, kończyły
się obelgami i tekstami w stylu "użyj swojego seksapilu, jakoś sobie
poradzisz" przekazywanymi drogą mailową. Nie wiem co robić. Z tego co się
orientowałam, żeby uzyskać drogą sądową od niego jakieś środki dziecko musi
już byc na świecie, a ja nawet nie będę miała w czym go położyć po powrocie
ze szpitala do rodziców (nie stać mnie na łóżeczko, wózek i inne potrzebne
rzeczy, a sprawa może trwać kilka tygodni). Mogę jakoś spróbować kupić rzeczy
używane, ale jak później przedstawie sądowi ile mnie kosztowała wyprawka i
jaką część tych kosztów ma mi zwrócić ojciec dziecka, nie dostanę przecież na
to rachunków. Jeśli wiecie co z tym zrobić, pomóżcie proszę.