Skąd się biorą takie .....

05.01.05, 09:55
sukinkoty???

Czytam to forum od dawna - czasami sa odezwe ..nie zawsze "po lini", ale cóż
aniołem juz nie będe , przynajmniej nie w tym wcieleniusmile

Czytam i włos mi sie jezy - skąd sie biora takie sukinkoty ( żeby się ostrzej
nie wyrazic i nie nazwac rzeczy po imieniu),którzy sa zdolni porzucić swoje
kobiety, często zony czy wieloletnie partnerki w 2,5,8 ...miesiącu ciązy.
Jakim trzeba byc człowiekiem żeby byc z kims ileś lat, podobno kochać, a gdy
na tym swiecie ma się pojawic kawalek mnie i ciebie powiedziec kobiecie
spadaj.
Nawet jesli się w niej "odkochał" i nawet jesli z jakis przyczyn jest lepiej
żeby sie rozstali to nie zwalnia to nikogo od obowiązku pomocy przyszłej
matce własnego dziecka.
Skąd zachowania typu " a niech ich szlag"
Jakim trzeba być człowiekiem,żeby ukrywac dochody i latami nie dawac grosza
na własne dziecko - nawet jesli osobnik nie kocha tego dziecka to gdzie
elementarne poczucie przyzwoitości.
Pewnie pomyslicie - głupia czemu ona sie dziwi...
Może głupia, ale nie moge pojąc pewnych spraw mimo że mam dzieści lat,jestem
dzieckiem rozwiedzionych rodziców - wychowywanym zreszta przez ojca i zoną
faceta z odzysku z dorosłymi dziećmi, z którymi jak i zbyła zoną mamy bardzo
dobre kontakty.
Poprostu sa rzeczy po za zakresem mojej percepcji..tylko nie wiem czy mi czy
tym panom mózg wypaliło.
    • pelaga Re: Skąd się biorą takie ..... 05.01.05, 10:04
      No coz... Nie wiem skad sad((
      Ale jestem tak samo "glupia" jak Ty i zadziwiaja mnie te same fakty. Dodatkowo
      zadziwia mnie jak ojciec moze nie tesknic za swoim dzieckiem, nie chciec
      obserowac jak dorasta i kilka innych zachowan, ale po co o tym pisac... ech
      szkoda slow sad(( Zaden tatusiek, tak postepujacy, nie da nam, ani tutaj, ani
      gdzies indziej odpowiedzi.
      Pozdrawiam
    • kammik Re: Skąd się biorą takie ..... 05.01.05, 10:29
      Capo_romanowa smile
      Proponuje przyjac zalozenie, ze nie wszystko da sie zrozumiec i wyjasnic.
      Zaburzenia osobowosci i uczuciowosci wyzszej sa niestety coraz bardziej
      powszechne, zwlaszcza wsrod "mężczyzn".
      • capa_negra Re: Skąd się biorą takie ..... 05.01.05, 10:34
        Chyba skutki Czarnobyla....
        • kammik Re: Skąd się biorą takie ..... 05.01.05, 10:47
          I sztucznych konserwantow w zywnosci smile
          • alka44 Re: Skąd się biorą takie ..... 05.01.05, 11:34
            Rodzą wychowują i kształtują ich matki. Odpowiedzialnosci trzeba się uczyć od
            dziecka. Moze taka nauka jest czasem bolesna, ale procentuje.
    • an-da Re: Skąd się biorą takie ..... 05.01.05, 12:15
      też nie wiem jak tak można....
      ja nie rozumiem tej zmiany, a może kamuflażu
      przecież nie zakochujemy się ani w żalosnych dupkach, ani w idiotach, ani w
      padalcach...na początku, a i później są przecież wspaniali...
      czy my ich źle testujemy (w sensie nie zadajemy właściwych pytań), czy w
      domyśle jak kupują kwiaty, to na pewno będą też kupować pampersy??
      czy chcemy na siłę widzieć w nich wspaniałych facetów (ta siła w szukaniu
      księcia)
      czy jesteśmy już tak kulturowo ogłupiałe, że nie myślimy jak to może być
      później, że jak już jest facet, to nie może być źle...
      nie wiem...
      ja teraz boję się zaufać jakiemukolwiek facetowi
      jeżeli kawaler, to dlaczego tak długo sam...jakiś aspołeczny
      jeżeli z odzysku...jeżeli ją zostawił, to mnie też może...
      nawet jeżeli nie będzie wyrachowany i się zakocha, to ... równie szybko może
      się odkochać
    • nooleczka Re: Skąd się biorą takie ..... 05.01.05, 16:13
      Myślę, że główne zasługi w tym "wyparowywaniu mózgu" położyły tu...niestety
      niestety! mamusie owych panów.
      Jak ktoś, kto przez całe zycie wychowywany był pod kloszem, zawsze głaskany i
      zawsze chwalony, nigdy nie poniósł konsekwencji swoch działań ("bo on przecież
      nie chcial tylko tak przez przypadek", "oj nic sie nie stało mamusia zapłaci i
      będzie po krzyku"), nigdy nie odcierpiał swych błędów na swojej skórze - tylko
      zawsze to była skóra mamusi albo tatusia - jak więc taki ktoś ma się stac
      raptem odpowiedzialny za rodzinę, skoro sam za siebie nie potrafi być?
      "Syneczku nic sie nie martw, jakoś to będzie" - i tak jedzie taki bysio
      rozbuchany przez całe życie, również to dorosłe.

      A następną i kolejną sprawą jest to, że facet dla tych kilku "chwil
      przyjemności" powie wszystko, wszystko obieca i na wszystko przytaknie.
      Naprawdę, słowa nic nie kosztują.
      Za to ludzka naiwność - dużo sad
    • leeya Re: Skąd się biorą takie ..... 05.01.05, 17:43
      Skad sie biora??

      Pewnie mozna zwalac wine na wychowanie i to bedzie prawda.
      Pewnie mozna zwalac wine na partnerke i to tez bedzie prawda.
      Pewnie mozna zwalac wine na cechy charakteru faceta i to tez bedzie prawda.

      Ale wydaje mi sie, ze glownie tu chodzi o sytuacje. Znaczy, nie wiem, czy mnie
      rozumiecie... Zachodza pewne okolicznosci w ktorych facet "odlatuje" w lepsze
      miejsce. To jest caly splot wydarzen i cech osob, ktore biora udzial w tych
      wydarzeniach. Ten sam facet nie zostawilby kobiety w ciazy, gdyby nie poznal
      tej innej, gdyby nie miala takich cech jakie ma itd, itp. Moze sie myle, ale
      tak wlasnie sobie kombinuje. Z reszta dopoki nie uslyszalam od mojego eksa "bo
      Ty jestes tak silna kobieta, ze wiedzialem, ze dasz sobie rade" tez tak
      myslalam, a jego slowa to tylko potwierdzily.

      Leeya
      • ewik35 Re: Skąd się biorą takie ..... 05.01.05, 22:51
        Ja tez zachodze w glowe.
        Rodzina jego (matka, ojciec, brat) raczej OK i tez nie rozumieja. Brat nad
        wyraz ponad przecietnie normalny i odpowiedzialny (a chowany przez tych samych
        rodzicow).
        W pracy - ceniony i umiejacy ksztaltowac i rozwijac kontakty spoleczne.
        Wygadany, ukladny, ambitny (a wiec jakeis emocje sa).

        A w zyciu prywatnym: pustka uczuciowa, towarzyska, duchowa, emocjonalna. NIC,
        po prostu przesypia doslownie i w przenosni swoje zycie mieszkajac sam bardzo
        samotny ( o tym wiem) w swojej malej kawalerce, a dwie dzielnice dalej kobieta
        i dziecko, ktore tak go potrzebuja. Jego dziecko - wspaniale, zaczynajace gadac
        i rozumiec swiat. SLodycz i rozkosz. SErce sie otwiera.

        W tym przypadku ro chyba zaburzenie uczuciowosci wyzszej (jakie to ladne), a
        dodatkowo niezgodnosc naszych charakterow tylko potegukace uczucie pustki w
        nim. Ja nie umialam tego zmien, ani do niego dotrzec
    • kudlata1978 Re: Skąd się biorą takie ..... 06.01.05, 10:41
      Wiesz, ja to nawet nie chcę takich rzeczy rozumieć, bo boję się że ta wiedza
      mogłaby mnie powalić....
      • iwcia75 Re: Skąd się biorą takie ..... 06.01.05, 12:16
        ja poznałam poruszona przez Was sprawe z obu stron, tzn znalam mezczyzn własnie
        takich,ze tak powiem z zaburzeniami tej uczuciowosci wyzszej, emocjonalnie
        niedojrzalych,ale znam tez sytuacje, gdy ojciec walczyl, chcial miec kontakt z
        dzieckiem,ale byl on skutecznie utrudniany przez matke dziecka i tesciowa.
        pomimo tego przez caly czas musial placic na dziecko i nadal placi na kogos,
        kto juz jest dla niego w tej chwili obcym dzieckiem.

        aha, co do mezow opuszczajacych, zdradzajacych, to wczesniej bezwzglednie ich
        potepialam,a jeszcze surowsza bylam wobec kochanek "zabierajacych ojca
        rodzinie". coz, teraz moja kolezanka jest taka kochanka i w dodatku bardzo go
        kocha i cierpi. on twierdzi,ze zony nie kocha,ze z nia nie sypia itp. itd
        i teraz badz tu czlowieku madry!
        • capa_negra Re: Skąd się biorą takie ..... 06.01.05, 12:28
          I to jest właśnie zastanawiające - ta surowośc społeczna wobec kochanek.
          Wszyscy widza, że ona "ojca dzieciom zabiera" tylko nikt nie chce zauważyc , że
          ten sam ojciec bardzo chce żeby 'ktos go wziął" na 2..3 noce w tygodniu..
          I opowiada taki tatus, jak to go zona nierozumie, i że on juz wcale z nia nie
          spi....a ta wykleta kochanka, często bardzo samotna kobieta czy nieprzytomnie
          zakochana wierzy...bo chce w cos i komus wierzyć.
          I najczęsciej to ona ponosi konsekwencje tego "związku" i ona spotyka sie z
          ostracyzmem ...a tutuś.... a tatuś skruszony wraca na łono rodziny, a
          otoczennie oddycha z ulga i mów : wreszcie chłop zmądrzał.
          I tyle - a winni byli tak samo , jeśli on nie bardziej bo to on miał przede
          wszystkim zobowiązania wobec zony i dzieci, a nie kochanka.
          A to głownie kochanka po dupie dostaje.. a nie tatus ladaco
          Gdzie sens , gdzie logika ???
          • iwcia75 Re: Skąd się biorą takie ..... 06.01.05, 12:45
            capa negra, dobrze to ujelas! bylam surowa wobec kochanek dopoki nie jest nia
            bliska mi kolezanka. ten facet mowi jej,ze nie moze bez niej zyc,a zony nie
            kocha. tlumacze dziewczynie,ze ta zona nie bez powodu go tak pilnuje- widocznie
            od dawna miewa kochanki. i pytam czy nawet jesli zone zostwi(watpie, to czy ona
            wierzy w to,ze jej z kolei nie bedzie robil tego samego? ona jednak nie chce
            nikogo sluchac- wierzy jemu...i cierpi, czeka. mowi,ze ta zona jest niedobra,ze
            krzyczy. ja mowie- krzyczy, bo pewnie ma powody! ja tez czasem krzycze na meza,
            niekiedy z blahych powodow,ale nieuslyszalam z tego powodu,ze jestem zla żona!
            zreszta jesli rzeczywiscie jej nie kocha(i to od dawna), to po co z nia siedzi?
            • mikawi Re: Skąd się biorą takie ..... 06.01.05, 13:43
              prawda? zastanawiam się wlaśnie nad tym i dochodze do wniosku że u
              takiej "kochanki" może funkcjonować podobny syndrom co u prawowitej żony - tkwi
              w toksycznym bądź co bądź związku, bo kocha, bo wierzy czy też chce wierzyć w
              zapwnienia faceta - kochanka - że z żoną go nic nie łączy i na pewno juz
              niedługo się z nią rozwiedzie, a żona - że tamta kobieta to tylko kolezanka, że
              nic go z nia nie łączy, bądź tez że już wszystko skończone i to był błąd ktory
              się nigdy nie powtorzy itp. Obie sa oklamywane, obie się łudzą. Co innego jeśli
              mówimy o kobiecie która świadomie zabawia się z żonatym facetem dla samej
              zabawy, a facet jest dla niej kolejną zdobyczą, czy cos w tym stylu. Albo facet
              mowi jej - 'słuchaj, spotykam się z toba tylko dla seksu, nic nas nigdy nie
              będzie łaczyć'. Jasne zasady (jesli mozna mowić w takim przypadku o zasadach),
              oboje wiedzą na czym stoją. Wtedy trudno taką kobietę choćby próbowac
              usprawiedliwić.
              No i wychodzi na to, że facet to świnia smile
              • nooleczka Re: Skąd się biorą takie ..... 06.01.05, 16:07
                mikawi napisała:

                > No i wychodzi na to, że facet to świnia smile

                No, to prawda stara jak świat wink Ale w tytule wątku pytanie było zadane skąd
                się takie świnie biorą.
              • capa_negra Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 12:04
                mówimy o kobiecie która świadomie zabawia się z żonatym facetem dla samej
                > zabawy, a facet jest dla niej kolejną zdobyczą, czy cos w tym stylu. Albo
                facet
                >
                > mowi jej - 'słuchaj, spotykam się z toba tylko dla seksu, nic nas nigdy nie
                > będzie łaczyć'.

                Takie zchowania to ja okreslam dosadnie i nie wchodza one w zakres słowa
                kochanka.
                Takie zachowania mikawi do dla mnie poprostu kure.stwo w najczystszej postaci.
                Postytutki bardziej szanuje - bo one sie z tym nie kryją, robią zawodowo i za
                okreslone wynagrodzenie, a nie dla "sportu" i watpliwej rozrywki

                A kochanek i zdradzanych żon to mi żal - obie te kobiety jadą na jednym wózku
                do tego ciagnętym przez ta sama swinię.
                I nie chcialabym być w żadnej z tych ról.
                Szkoda tylko, że przeważnie w tych kobietach jest tyle , gniewu, żalu,
                zazdrości i miłości ze nie sa w stanie połaczyc sił i nakopać prosieciu w zadek



                A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek.
                Każda pinezka ma dwie strony

                Pomóżmy Małgosi
                • pasierbica30 Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 12:26
                  > A kochanek i zdradzanych żon to mi żal - obie te kobiety jadą na jednym wózku
                  > do tego ciagnętym przez ta sama swinię.

                  Taki facet to bezdyskusyjnie swinia. Zal mi jego zony. Kochanki mi zal tylko w
                  jednym wypadku - jesli facet ja oszukal, mowiac ze zony nie ma. Jesli zas
                  swiadomie weszla w taki uklad to albo jest zwykla k..a albo bardzo glupiutka
                  naiwna panienka (no dobra, tych mi tez troche zal) zas zona przewaznie o calej
                  sytuacji dowiaduje jako ostatnia.
                  • iwcia75 Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 12:32
                    pasierbica30, wiele tych naiwnych glupiutkich kochanek wierzy temu zonatemu!
                    malo tego- one "czują,ze to ten jedyny"
                    • pasierbica30 Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 12:39
                      Ale one wiedza, ze ma zone i ze ja zdradza.
                      Sama bylam kiedys zakochana po uszy w facecie, ktory okazal sie byc zonaty. Gdy
                      sie dowiedzialam (na szczescie szybko), zerwalam w nim w tym samym momecie,
                      przeryczalam 2 tygodnie i tyle. Da sie, w koncu czlowiek jest obdarzony silna
                      wola.
                      • iwcia75 Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 12:46
                        bo widzisz, on ciebie oszukal (zatail fakt,ze jest zonaty) i to byl
                        wystarczajacy powod,zeby go pozegnac na zwsze. jednak kochanki czesto wiedza od
                        poczatku,ze on ma zone (wiec poczatkowo nawet nie bralyby go pod uwage),ale on
                        sie zwierza- nie spi z nia od pol roku, nie kocha jej, NIGDY jej nie kochal,
                        zostal zmuszony do malzenstwa, zlapany na dziecko(dziecko nie jego). dziewczyna
                        sie angazuje, w koncu zakochuje. w dodatku slyszy,ze on nie moze bez niej zyc
                        itp itd. nie wiem dlaczego,ale to dziala!
                        i powiem Wam,ze żona i tak jest w lepszej sytuacji niz kochanka- kochanka
                        cierpi na rowni z zona,ale ostatecznie to ona jest w dodatku potepiona i czesto
                        porzucona i zostaje sama. a zona przynajmniej jest zoną.
                        • pasierbica30 Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 12:55
                          >jednak kochanki czesto wiedza od
                          >
                          > poczatku,ze on ma zone (wiec poczatkowo nawet nie bralyby go pod uwage),ale
                          on
                          > sie zwierza- nie spi z nia od pol roku, nie kocha jej, NIGDY jej nie kochal,
                          > zostal zmuszony do malzenstwa, zlapany na dziecko(dziecko nie jego).
                          dziewczyna
                          >
                          > sie angazuje, w koncu zakochuje. w dodatku slyszy,ze on nie moze bez niej zyc
                          > itp itd. nie wiem dlaczego,ale to dziala!

                          Po takich testach golym okiem widac, ze to s..n. Naiwnosc i glupota do n-tej
                          potegi ze strony kochanki.

                          > i powiem Wam,ze żona i tak jest w lepszej sytuacji niz kochanka- kochanka
                          > cierpi na rowni z zona,ale ostatecznie to ona jest w dodatku potepiona i
                          czesto
                          >
                          > porzucona i zostaje sama.

                          Tak, "biedne" kochanki. Tak samo "biedne" jak zdradzajacy maz bo "zona go nie
                          rozumie, wcale ze soba nie spia".
                          Niestety, nie zal mi w takich sytuacjach tych kochanek.

                          Aha, moje negatywne opinie o kochankach nie swiadcza o tym, ze wybielam takich
                          panow. To, ze to swinie to sprawa dla mnie bezdyskusyjna.

                          >a zona przynajmniej jest zoną

                          Zona, ktora mezulo zdradzal? Nie ma czego zadroscic. A jak zona ma "jaja", to
                          czesto nie jest juz zona smile
                      • leeya Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 14:05
                        >Da sie, w koncu czlowiek jest obdarzony silna
                        >wola.

                        Nie zgadzam sie Pasierbica z Toba. Wolna wola i owszem, nie kazdy ma SILNA
                        wole.....

                        Leeya
                        • pasierbica30 Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 15:44
                          > Nie zgadzam sie Pasierbica z Toba. Wolna wola i owszem, nie kazdy ma SILNA
                          > wole.....

                          Masz arcje, nie kazdy ma silna wole. Ale to nie znaczy, ze mozna w zwiazku z
                          tym taka osobe rozgrzeszac. Kochanke, bo nie ma silnej woli, aby zerwac;
                          factea, bo nie ma silnej woli aby nie zdradzac itd.
                          • iwcia75 Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 15:53
                            Pasierbica, ja nie bronie kochanek,ale staram sie pokazac ich naiwnosc i
                            łatwowiernosc (w pewnym sensie to je nieco tłumaczy i dlatego zaczelam byc
                            ostrozna w potepianiu ich).

                            natomiast wydaje mi sie,ze porzucona kochanka jest w nieco gorszej sytuacji niz
                            zona(o ile mozna to porownywac), bo kochanka zostaje po prostu na lodzie z
                            poczuciem straty czasu i swojej głupoty. nie umniejszam przy tym cierpien
                            zdradzanej zony,ale mysle,ze ona jednak ma przewage-niewazne czy ta zona byc
                            przestanie(kopnie faceta w tylek) czy tez zejdzie sie z mezem.
                          • capa_negra Pasierbico a co powiesz na to. 07.01.05, 16:19
                            Historia mojej znajomej.
                            Nauczycielka, wtedy przed trzydziestą , wakacje, wieczór, pub...
                            Poznala faceta - na oko równolatek, bez obrączki, na kolejnych randkach wręcz
                            twierdzi , że jest kawalerem.
                            Spotykaliśmy się wszyscy razem, często w większych grupach i miejscach
                            publicznych i nigdy sie facet nie ukrywał i zawsze trzymali sie za rączki....
                            Mineło troche ponad pół roku - dalej nic nie wskazuje, że z gościem jest cos
                            nie tak, ale do koleżanki zaczynaja od ludzi docierać rózne sugestie.
                            Wreszcie facet się przyznaje, że ma zone i właśnie urodziło mu sie drugie
                            dziecko... ( prawda była taka, że urodziło mu sie właśnie trzecie, ale o tym
                            dowiedziała sie grubo później)
                            Ona ucieka , bierze urlop zdrowotny i jedzie do Francji.
                            Facet jedzie za nią .....kobieta są "złamamła" i znow sa razem - cóż miłośc
                            jest ślepa.
                            Dziewczyna "wpada" , facet uznaje dziecko, nie odchodzi od żony, w końcu umiera
                            na raka ( gdy jego 4 dziecko z ta moją koleżanką ma 3 lata)
                            Koniec historii

                            Jesli miałabym wskazac wine koleżanki to jedynie w tym miejscu, że gdy juz od
                            niego uciekła to przyjeła go znowu.
                            Ale czy mozna tak do końca winic zakochana kobietę ??
                            O facecie szkoda dalej dyskutowac bo jak wiadomo - o zmarłych mówimy
                            dobrze......albo wcale
                            • pasierbica30 Re: Pasierbico a co powiesz na to. 10.01.05, 19:28
                              Nic nie powiem o tym panu, bo jak sama napisalas o umarlych dobrze albo wcale.
                              Kolezanka nie zwiazala sie swiadomie z zonatym facetem, biedna kobieta. Doszla
                              po tym wszytskim do siebie?
                              • capa_negra Re: Pasierbico a co powiesz na to. 11.01.05, 09:50
                                Na początku wydawało sie,że tak....
                                Zajęła się dzieckem, zarabiniem, dokształcaniem....
                                Potem związała się z wolnym facetem, ale niestety pijakiem i hazardzistą.
                                Pic nie pije, ale "odkryła" wspolne zainteresowanie.... hazard.
                                Zaczeły się długi i "drobne" kradzieże z domów kolezanek ...ja "rozstałam" sie
                                z pierścionkiem, który dostałam od ojca za obrone pracy magisterskiej, ktoś
                                inny rozstał sie z innym drobiazgiem czy sa tacy, którzy nie doczekaja sie juz
                                zwrotu pozyczki....
                                To było 2 lata temu - nie wiem co teraz u niej ....i chyba rozumiesz dlaczego.
                                Niektóryma sie zycie układa, że jak sie raz cos w nim spierniczy to potem juz
                                równia pochyła...

                                I nawet jeśli chcesz pomóc to nikt tej pomocy nie chce.
                          • leeya Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 16:30
                            pasierbica30 napisała:
                            > Masz arcje, nie kazdy ma silna wole. Ale to nie znaczy, ze mozna w zwiazku z
                            > tym taka osobe rozgrzeszac. Kochanke, bo nie ma silnej woli, aby zerwac;
                            > factea, bo nie ma silnej woli aby nie zdradzac itd.


                            Jestem ostatnia, ktora by usprawiedliwiala w ten sposob kochanki. Tylko
                            zauwazylam, ze to nie jest do konca tak, ze kazda kobieta ma silna wole. Teraz
                            jestem duzo silniejsza niz przedtem. Kiedys bylam zdolna wybaczyc zdrade. Byc
                            moze dlatego, ze bylam w ciazy, byc moze dlatego, ze kochalam. Sama nie wiem.
                            Teraz poslalam faceta do stu diablow, bo sie okazalo, ze mial 2 kobiety
                            rownoczesnie, nie zone i kochanke, a po prostu dwa zwiazki nieformalne. W
                            jednej sekundzie przestal dla mnie istniec, choc serce rozrywal bol. Jednak
                            nawet teraz nie nazwalabym tego "silna wola" a raczej egoizmem, bo pozniej
                            cierpialabym bardziej. Wolalam podjac decyzje sama.

                            Leeya
          • kammik Re: Skąd się biorą takie ..... 06.01.05, 18:53
            Faceci tkwiacy jedną nóżką u żony a jedną u nowej pani to dla mnie ekstremalny
            przyklad tchorzostwa, wygodnictwa i dupowatosci. Natomiast jesli o nowe panie
            chodzi, to rozroznilabym tu dwie grupy: pierwsza o roboczej nazwie GD (Glupie
            Dziwki), poslugujace sie mottem "Co mnie to obchodzi, ze ma zone, zdrada to nie
            moj problem, ja go kocham" i druga NZ (Nieszczesliwie Zakochane). NZ
            jęczą "Wiem, ze zle robie, ale.." I o ile te drugie moge zrozumiec (co nie
            znaczy - poprzec postepowanie), to te pierwsze raczej nie ciesza sie moim
            poparciem.
          • pelaga Re: Skąd się biorą takie ..... 06.01.05, 19:01
            > I tyle - a winni byli tak samo , jeśli on nie bardziej bo to on miał przede
            > wszystkim zobowiązania wobec zony i dzieci, a nie kochanka.

            Dokladnie!!! Ja mysle tak samo, ze to ten tatusiek jest bardziej winny.
            Ale filozofia spoleczenstwa mnie powala. Jak facet zdradza, to znaczy, ze "ma
            potrzeby, widac zona cos robi nie tak", a jak zdradza kobieta, to jest q$%&a.
            Ja tego nigdy nie zrozumiem.
    • dorka_mama_jakubka Re: Skąd się biorą takie ..... 06.01.05, 12:30
      ja tez zachodze w glowe skąd.....czytajac bardzo podobne historie tu na forum
      co jakis czas, prawie identyczne.
      ale wiecie co mnie najbardziej zastanawia - ze wiekszosc panow slyszac,
      czytajac takie opowiesci z zycia wziete, sie oburza ze nieodpowiedzialny i w
      ogole, są zszokowani.

      No to ja sie pytam skąd sie tacy biora jak wszyscy prawie zgodnie sie oburzaja
      no skad?

      czy to jest tak ze jak nas cos nie dotyczy potrafimy sie oburzyc a jak rzecz
      dzieje sie na naszym "podworku" z zimna krwia robimy cos bardzo podobnego

      ciekawe

      dorka
      • ania_rosa Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 12:45
        Dorka, to prostewink Jesli szują jest kumpel z pracy, to Pan Mężczyzna
        stwierdza "ale sukinkot". Jesli szują jest on sam, to stwierdza "No tak, ale
        nie wzięłaś/ wziąłeś pod uwagę szeregu okoliczności, które mnie tłumaczą..."wink
        Rosa
        • poxywka Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 13:17
          dopoki czlowiek sam nie znajdzie sie w konkretnej sytuacji, moze sobie tylko
          wyobrazac co by zrobil i nie ma zadnej pewnosci, czy wyobraza sobie wlasciwie;
          dlatego sama potepiam rozne zachowania jak najbardziej ale osoby potepiam juz
          duzo ostrozniej; gdy moj ex sie usprawiedliwia a co wiecej mowi, ze wlasciwie
          mial do tego prawo a ja na tym NIC nie stracilam, przyjmuje to bez zdziwienia;
          czlowiek dla dobrego samopoczucia jest sobie w stanie wmowic wszystko; dochodzi
          do tego psychika mezczyzny, dla ktorego sex jest jak powietrze i skutecznie
          zakloca myslenie zdroworozsadkowe; ja po prostu zrewidowalam gruntownie swoje
          poglady na temat mezczyzn, zaufania, priorytetow w zwiazku i chociaz nadal
          potrafie sie zadziwic to owo zdziwienie szybko mi przechodzi; rzecz jasna sa
          przyzwoici, moralni , uczuciowi i odpowiedzialni faceci tylko trafiaja sie z
          czestotliwoscia 6 w totolotka;
          a w szkole dziewczynki powinny miec zajecia pt "co to jest mezczyzna"; bo ja
          nie bylam przygotowana na takie niespodzianki
          pozdrawiam
          poxywka
          ----------
          "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
    • zosiunia1 Re: Skąd się biorą takie ..... 07.01.05, 13:57
      Cześć,
      smutna prawda, ale to m kobiety takich wychowujemy. Muj były po rozstaniu nie
      jest w stanie w niczym mi pomuc. On robi tylko na złość. Przkład: zabrał
      fotelik do samochodu bo za niego zapłacił. Pozabierał rzeczy dziecka które
      kupił choć było ich niewiele. Uzanał, że płacić nie musi bo nie ma pieniędzy.
      Mogłabym zapisać parę stron.
      Faceci z reguły uciekają przed odpowiedzialnością, i nic nie jesteśmy w stanie
      na to poradzić.
      Tylko apel do matek synów:ZANIM ZACZNIECIE WYRĘCZAĆ ICH WE WSZYSTKIM
      ZASTANÓWCIE SIĘ 5 RAZY!!!
      Pozdrawiam, Zosia.
    • lilith76 Re: Skąd się biorą takie ..... 10.01.05, 12:56
      capo_negro, też czasem podczytuję to forum i nogi się pode mną uginają. kiedyś martwiłam się, że o tym czy facet jest dobrym ojcem można się tylko dowiedzieć post factum, a wtedy może być za późno na plucie sobie w brodę. robiący karierę facet, dojrzały, odpowiedzialny, zarabiający, pragnący dziecka (na ile to jego własne pragnienie, na ile projekcje partnerki?) - czyli ojciec rodziny doskonały, gdy nagle okazuje się, że pojawi się dziecko zjeżdża do stanu emocjonalnego kilkulatka i pryska. wiem, że faceci ciężko znoszą "konkurencję do cycka", ale żeby aż tak...

      pojawienie się dziecka to potężny sprawdzian dla związku, które wcześniej mogło, pełne milości, partnerstwa sprawnie funkcjonować i bez dziecka funkcjonowaloby do "złotych godów". tylko jak, u licha sprawdzić, czy ten mężczyzna akurat ten sprawdzian przejdzie???

      PS: mój facet twierdzi, że NIE WIERZY w to, że faceci decydują się na dzieci świadomie i z własnej woli, że KAŻDY w głębi duszy najchętniej by tego uniknął, ale robi to dla kobiety. zawsze mu nie wierzyłam. to nie może być aż tak straszne.
      • chalsia Re: Skąd się biorą takie ..... 10.01.05, 13:07
        > PS: mój facet twierdzi, że NIE WIERZY w to, że faceci decydują się na dzieci
        św
        > iadomie i z własnej woli, że KAŻDY w głębi duszy najchętniej by tego uniknął,
        a
        > le robi to dla kobiety. zawsze mu nie wierzyłam. to nie może być aż tak
        straszn
        > e.

        W moim nieistniejącym już małżeństwie to własnie ON chciał, zebyśmy mieli
        dziecko. Nie ja. Usłyszałam nawet kiedyś taki tekst, ze jeśli nie będę chciała
        się na dziecko zdecydować, to on się bedzie musiał zastanowić nad naszym
        dalszym byciem razem, bo być może w takiej sytuacji będzie jednak wolał się
        rozstać. Odszedł (mając u boku plaster w postaci aktualnej next - teraz już ze
        wspólnym dzieckiem) jak nasz syn skończył 5 miesięcy.

        Chalsia
        • lilith76 Re: Skąd się biorą takie ..... 10.01.05, 14:12
          jego decyzje przypominają mi kupowanie słodkiego szczeniaka by potem podrzucić go pod drzwii schroniska gdy podrośnie albo nie ma go gdzie zostawić w czasie wyjazdu na urlop.
          skąd się niektórym facetom takie rzeczy roją?
      • kkokos Re: Skąd się biorą takie ..... 10.01.05, 14:29
        ależ oni bardzo chcą mieć dzieci. uwielbiają się nimi chwalić przed
        znajomymi.najpierw tym, że "taki wielki chłopak się urodził" (w podtekście - ja
        spłodziłem), potem "taki mały, a już taki mądry"... uwielbiają mieć to samcze
        poczucie kontynuacji genów, ta "moja krew". tyle że temu pragnieniu rzadko
        kiedy towarzyszy zrozumienie, że zanim dziecko będzie takie mądre, to trzeba
        walczyć z kupami, ząbkowaniem, codzienną rutyną, wiecznym "pobaw się ze mną" i
        problemami ze zrozumieniem dzielenia z resztą....
        te samodzielne, których dzieci mają kontakt z ojcami, doskonale znają takie
        zagrania: jak trzeba pomóc przy problemach, to ojciec pracuje-niemaczasu-
        niemapieniędzy-mawcześniejszeplany itd. ale jak można wziąć syna do znajomych,
        by się pochwalić, to czemu nie? nieważne, że dzieciak się nudzi. ważne, że
        znajomi zobaczyli, jaki mój syn już duży wyrósł i jak bardzo do tatusia podobny!
        • capa_negra Re: Skąd się biorą takie ..... 10.01.05, 17:36
          O tak...chca mieć dzieci i sa tacy, którzy sie świetnie w tej roli spawdzają.
          Ale byłam kiedyś z takim gagatkiem, który bardzo chciał miec dzieci tylko
          wyobrażenie o nich miał takie : URODZI SIE I ZARAZ PÓJDZIE N STUDIA...a
          pomiędzy czarna dziura....
          Na szczęście od 10 lat z nim nie jestem i chyba również na szczęście on nie ma
          dzieci...
          • chardonnay_79 Re: Skąd się biorą takie ..... 11.01.05, 10:57
            Jak są takie sukin.. to może lepiej że odchodzą aniżeli mieli by zostać i krew
            psuć??
            Tak sobie mysle że wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny. Takie sukin... to
            osobniki na ogół silne (silne zdrowe geny). Dzieciaczki są zdrowe i silne. Ale
            chyba nawet to by nie pomogło gdyby taki delikwent wziął się za wychowanie
            dziecka. Więc lepiej jak go nie ma.
            Tak sobie wykombinowałam wink Ale na pewno nie dlatego żeby bronić i
            usprawiedliwiać delikwentów. Łatwiej mi jak sobie to powtarzam smile)
            • chalsia Re: Skąd się biorą takie ..... 11.01.05, 12:37
              No w moim przypadku to akurat nie miało miejsca - facet alergik.
              smile)
              Chalsia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja