"kupowanie" dziecka prezentami

07.01.05, 11:20
moj byly maz z ktorym juz nie jestesmy razem ale nie jestesmy po rozwodzie od
rozstania stara sie pokazac naszej 4 letniej corce jakim jest swietnym
tatuniem. Na poczatku po prostu przychodzil sie z nia widywac, a corka czasem
chetnie a czasem mniej chetnie reagowala na te wizyty. Po jakims czasie
zmienilo sie na lepsze jej nastawienie do ojca, ktory zapewnia jej same
rozrywki. Nie wiem czy przy tym wyrarza sie zle o mnie, ale wiem na pewno ze
podkresla co on jej daje a co ja, moze sobie pozwolic na atrakcje i drogie
zabawki i spelnianie jej zachcianek, a ja nie mam tylu pieniedzy, placi
smiesznie niskie alimenty (nie ustalone przez sad tylko miedzy nami) a ja po
prostu nie zarabiam duzo. Ostatnio corka chce isc do taty bo tatus obiecal
taka nowa zabawke, czy gre albo trzecia rozowa sukienke wrozki - i to jest
magnes zeby spedzac z nim czas. Boje sie ze po prostu przegram wlasne
dziecko, ze ona bedzie wolala byc z ojcem bo tam jej wszystko wolno i dostaje
wszystko co chce. To jest jeszcze male dziecko i warzniejsze jest dla niego
dostawanie prezentow niz tylko czy ja ktos kocha. Strasznie sie martwie. Jak
sobie poradzic ? nie bede sie scigala na prezenty, nie tylko nie mam szans
wygrac ale uwarzam ze to glupie i psucie dziecka.
    • pasierbica30 Re: "kupowanie" dziecka prezentami 07.01.05, 12:14
      Na prezenty sie nie scigaj, bo to fatycznie bez sensu.
      Ale czemu nie wystapisz do sadu o alimety? Jesli zarabiasz malo, Twoj byly
      sporo to sad prawdopodobnie ustali wiecej niz te "smiesznie niskie", ktore on
      Ci placi.
      • gruszka811 Re: "kupowanie" dziecka prezentami 07.01.05, 12:22
        pisze smiesznie niskie, choc pewie uznacie ze przesadzam bo to znaczy czasem
        400 czasem 450 zl. Ale niskie w poruwnaniu, bo tyle kosztuje czasem jedna
        zabawka albo stroj, ktore on kupuje. Nie poszlismy do sadu bo wspolnie i raczej
        na spokojnie oboje zdecydowalismy, ze chcemy sie rozstac. Sad nas przerarza,
        mamy w bliskiej rodzinie dwa rozwody i to byl koszmar w obu, wiec wiemy ze
        kiedys bedziemy chcieli sie rozwiezc, ale na razie tak zyjemy osobno i odsuwamy
        ten wstyd i koszty i klutnie ktore sie pewnie pojawia zwiazane z sadem i
        odpowiadaniem a pytania etc.

        no i zreszta nawet jak mi bedzie placil wiecej, to to nie rozwiarze problemu z
        przekupowaniem Agusi.
        • pasierbica30 Re: "kupowanie" dziecka prezentami 07.01.05, 12:29
          Masz racje, problemu to nie rozwiaze.
          W sprawie rozwodu i alimetow rob jak uwazasz, choc ja nie odkladalabym rozwodu
          na pozniej, wydaje mi sie, ze im wczesniej tym lepiej. Rozwod mozna
          przeprowadzic kulturalnie, to zalezy tylko od Was.
    • poxywka Re: "kupowanie" dziecka prezentami 07.01.05, 12:45
      ja tez mialam taki problem, synek w podobnym wieku, jedynie prezenty raczej
      tansze a alimenty wyzsze; nie zmienia to faktu, ze z kazdego wyjscia synek
      wracal z nowym nabytkiem; ktoregos dnia powiedzial mi " to tatus daje mi
      najwiecej prezentow"; nie powiem abym byla zachwycona; male dziecko dosc latwo
      zmanipulowac; moj partner wiec tez zaczal dziecku kupowac coraz wiecej; efektem
      jest to, ze dzieciak jak wracalismy z pracy pytal " a co dzisiaj dla mnie
      masz? " i wyrazal duze niezadowolenie jesli dostawal prezenty nie dokladnie
      takie jak chial; kloci sie to z moim kierunkiem wychowania wiec porozmawialam z
      exem; poczatkowo zmienilo to tylko tyle, ze tlumaczyl sie z kazdego prezentu
      jaki dal dziecku; pozniej sam (czy tez moze nexsia bo on luuubi wydawac)
      ograniczyl wydatki i prezentow coraz mniej; jesli by wrocila sytuacja
      umowilabym sie, ze np. max 1 prezent na miesiac i przestrzegala; po pierwsze
      dzieciak nie moze miec wszystkiego, po drugie nie moze zaczac wartosciowac
      ludzi wedle tego, co od nich dostaje i jak czesto; jesli mialabym exa, ktory
      tego nie rozumie porozmawialabym w sadzie na temat czasowego ograniczenia wizyt
      albo bym je zwyczajnie utrudniala;
      pozdrawiam
      poxywka
    • kammik Re: "kupowanie" dziecka prezentami 07.01.05, 12:47
      Dziecka nie da sie kupic prezentami. A dzialajac w ten sposob ojciec sam sobie
      podklada bombe z opoznionym zaplonem. W koncu zacznie sie kojarzyc corce tylko
      i wylacznie z luksusowymi prezentami i z niczym wiecej. Brrrr.
    • madalenka25 Re: "kupowanie" dziecka prezentami 07.01.05, 13:21
      to tak może troszkę nie na temat ale wczoraj w centrum handlowym byłam świdkiem
      jak bardzo przystojny tatuś kupował córce ciuszki - pomijając fakt że za bardzo
      nie wiedział ile ma lat była tam tez babcia? opiekunka? nie wiem
      mała tupie nóżką że chce balową sukienkę, tata pyta się dziecka ile ma lat bo
      sukienka która zamierzał jej kupić jest na 5 lat - mała na to za ma 4
      w końcu wybrał ciuchy - wszystkie w odcieniach różu - starsza pani cichutko że
      to nie praktyczne - tatuś na to że jesli ona chce to ma. Nie wiem jak to się
      skończyło - czy te cekinowe, brokatowe dresy też dostała i co kupił bo wyszłam
      ale uderzyło mnie jedno zdanie
      mnie na to stać - matkę nie - więc się niewtrącaj
    • zosiunia1 Re: "kupowanie" dziecka prezentami 07.01.05, 15:15
      No to masz problem. Nie wiem co Ci poradzić ale to jest potwornie nieuczciwe z
      jego strony. Odnoszę przykre wrażenie, że jemu nie chodzi o dobro dziecka tylko
      żeby Ci dopiec.
      Mam podobną sytuację, tylko, że mojego ex nie stać na prezęty, kupują je jego
      rodzice. Dziecko po powrocie od taty mówi, że jestem głupia. Boję się pomyśleć
      co będzie dalej. Mam tylko satysfakcję, że dziecko po dłuższym pobcie u taty
      płacze, że chce do mamy. Ale to przecież moja wina bo ja ją od siebie
      uzależniłam.
      Powinnaś porozmawiać z psychologiem, ja boję się cokolwiek ci radzić.
      Pozdrawiam
      • gruszka811 Re: "kupowanie" dziecka prezentami 07.01.05, 15:40
        no wlasnie sie tego boje - ze za chwile uslysze ze jestem glupia, ze moja cora
        nie chce byc ze mna tylko z tatusiem, ktory pozwala jesc co chce, klasc sie
        spac o ktorej chce, ogladac video caly dzien, kupuje co ona chce. Moze tylko
        przesadzam, ale mi sie wydaje, ze ona rzada coraz wiecej i robi sie
        rozkapryszona, zlosnica.
        I co zrobie jesli ona powie ze nie chce mieszkac ze mna? Bede ja musiala oddac
        ojcu? Normalnie sie boje odrzucenia przez wlasna corke..
        I jeszcze jedno. Tez mam niestety wrazenie, ze mojemu mezowi zalerzy na tym
        zeby mi dokopac. Ale tez lubi byc uwielbiany i lubi jak sie corka nim zachwyca.
        • zosiunia1 Re: "kupowanie" dziecka prezentami 09.01.05, 15:51
          U mie jest dokładnie to samo, on jest kochany tatuś a matka be. Boję się, że za
          parę lat on też zechce kupić sobie dziecko. Jesteś pewna, że nie da się z nim
          jakoś porozmawiać? Jeśli nie to jedyne, tak jak już pisałam, idź do jakiejś
          poradni, są takie dla rodziców i porozmawiaj z psychologiem. Co do tego czy
          dziecko zechce być z nim, ona jest niepełnoletnia, ustalasz w sądzie opiekę nad
          dzieckiem i to ty decydujesz. Jesteś matką zawsze masz większe szanse w sądzie.
          Trudna sprawa sama nie wiem co bym zrobiła, nie załamuj się, musisz zacząć
          działać. Bo siedzenie i zastanawianie się nic tu nie pomoże. Pozdrawiam, Zosia.
        • zosiunia1 Re: "kupowanie" dziecka prezentami 09.01.05, 18:39
          Tak sobie jeszcze pomyślałam, że przedewszystkim jakby było Cię stać to nawet
          nie myśl o tych samych metodach co on. Bądź zawsze przy dziecku, nigdy nawet
          jakbyś nie wiem jak padała nie mów, że nie teraz i nie masz czasu, może nie od
          razu ale zaprocentuje. Ona jest w takim wieku, że łatwo ją kupić ale Ty bądź
          ponad to. Bądź przyjaciółką, matką. Niech wie, że zawsze i ze wszystkim może
          się do Ciebie zwrócić. Kiedyś to zrozómie i doceni. Powodzenia i nie łam się,
          bo tak na dobrą sprawę to ona ma tylko ciebie. I pamiętaj, że nie jesteś sama.
          Tatuś mojej też pozwala na co ona ma ochotę, ale oni są od rozpuszczania a my
          od wychowywania. Zawsze możesz zwrócic się do mnie może nie rozwiążę Twoich
          problemów ale zrozómiem. Zosia
    • gruszka811 Re: "kupowanie" dziecka prezentami 11.01.05, 11:02
      dalszy ciag sytuacji jest taki, ze probowalam rozmawiac z moim mezem ze zle
      postepuje z corka, ze kupowanie jej przywiazania prezentami jest
      demoralizujace. Tatunio powiedzial ze sie czepiam, po prostu mala woli jego i z
      nim byc a ja jestem zazdrosna. A psychologi jest potrzebny mi a nie jemu i nie
      musi sluchac od jakiegos zboczonego psychologa co jest dobre dla jego corki. I
      ze bedzie robil co chce. No i utknelam.
    • vialle Re: "kupowanie" dziecka prezentami 11.01.05, 12:22
      ja mam podobna sytuacje - choc nie sadzilam ze kiedykolwiek do tego moze dojsc.
      Moj syn - 3,5 roku, od dluzszego czasu bardzo negatywnie reagowal na swojego
      tate, co bylo naprawde przykre i niezasluzone, bo moj eks bardzo sie stara i
      jest bardzo cierpliwym, czulym i pomyslowym ojcem. I ma bardzo duzy dystant w
      ogole do spraw materialnych, zawsze relacja z dzieckiem polegala na wiezi a nie
      na kupowaniu, zawsze mi sie wydawalo, ze on bedzie robil wszystko zeby syn go
      cenil za oryginalnosc, pokazywanie innego swiata niz komercja etc. A tu nagle
      sie okazalo, ze synek dostal fure prezentow u niego na spoznionego Mikolaja - i
      przeslal doslownie z dnia na dzien mowic, "tata idz sobie", nie chciec isc do
      taty etc. Ale jednoczesnie mowi wyraznie, ze "tata ma zabawki", "u taty sa dwa
      okrety piratow" etc - widac czarno na bialym jaka jest motywacja i przyczyna
      cudownej odmiany nastroju! Spodziewalam sie ze eks bedzie tym tylez ucieszony
      co zmartwiony, ze bedzie przygnebiony ze takimi metodami zdobywa
      zainteresowanie i przychylnosc wlasnego dziecka, ale nie - on robi wrazenie
      super zadowolonego, a kiedy synek wspomnial gdy go ostatnio zabieralam od eksa
      ze chce sie jeszcze bawic i chce zostac u taty - tata natychmiast skwapliwie
      podchwycil "to chcesz spac u taty tak?" choc sie umawialismy ze zadnego spania
      poza domem, dom jest jeden i dziecko w nim spi - chyba ze wyjezdzaja razem etc.
      A tu prosze - nie tylko zamknal oczy na nasze ustalenia, ale przede wszystkim
      przymyka oczy na wlasne zasady.
      Moze to dlatego ze jest juz bardzo zmeczony i przygnebiony negatywnymi
      reakcjami syna? Staram sie to zrozumiec, ze "tonacy brzytwy sie chwyta". A z
      drugiej strony gdyby zaczely sie takie zachowania jak u meza Gruszki - gdyby
      zaczal rozpuszczac dziecko i "kupowac je" w ten sposob wykrzywiajac mu
      charakter - to bym podjela stanowcze kroki. Ja ze swoim eksem jeszcze nie
      rozmawialam na ten temat bo nie chcialam gadac kiedy bylam wkurzona, ale sadze
      znajac go ze jak z nim pogadam to sie zrozumiemy. Wspolczuje Ci Gruszko, ale
      niewiele umiem poradzic. Moze tyle zebys po prostu starala sie spedzac z
      coreczka wartosciowy czas, prawdziwie poswiecajac jej uwage, bawiac sie z nia i
      naprawde jej sluchajac.

      A poza tym nie wierze, zeby dziecko na dluzsza mete wybralo ojca a nie mame z
      powodu prezentow! Pozdrawiam.

Pełna wersja