za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim sama

09.01.05, 18:40
Za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim sama, no moze nie calkiem, bo sa
ze mna moi rodzice, mnostwo znajomych. Nie ma jednak ojca dziecka, mojego
meza. Jesteśmy w separacji właściwie od 2 miesiąca ciąży. Miały byc proby
ratowania małż, ale okazało się, że mój mąż ma takie próby w głębokim
poważaniu. W listopadzie trafiłam na patologię ciąży, mój łaskawy mąż przez
10 dni mojego pobytu w szpitalu zjawił się 2 razy, potuptał nóżkami, że się
spieszy, napsuł mi krwii i tyle. Przez cały okres ciąży ani razu nie zapytał
się o moje zdrowie, ani razu nie zainteresował się co z dzidziisiem (no może
był 2 razy na USG, ogladając dziecko na ekranie bez entuzjazmu). W świeta
nawet nie złożył mi życzeń, w Sylwestra podobnie. Jak urodzę, to ma pojawić
się w szpitalu aby zobaczyc tylko dziecko. mój los go nie obchodzi...
Chciałabym czasem aby rozpłynał sie w powietrzu i więcej żebym nie musiała go
oglądać. Wiem, że nie będzie dobrym ojcem, nie wyniósł pewnych zachowań
rodzinnych z domu rodzinnego...NIe potrafi kochać, zresztą na początku ciąży
powiedział mi, że nie interesuje go los dziecka. Potrafi mi tylko grozić, że
nie będzie płacił alimentów...albo ze zabierze dziecko i da na wychowanie
swojej mamusi.
    • sm30 Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 09.01.05, 20:11
      Piszę żeby Cię pocieszyć, mam nadzieję że mi się uda smile Jak większość tu z nas
      jestem w podobnej sytuacji, tyle że o 3 miesiące do przodu ( naprawdę do
      przodu !!!) - synek ma 3 m.
      Po pierwsze nie myśl o wyjatkowości swojej sytuacji, to staje się normą.
      Statystycznie 1/4 dzieci wychowywanych jest tylko przez mamy ( zostawione w
      ciąży lub później ).
      Po drugie pomyśl o wyjatkowości swojej Rodziny !!! Czytałam tu posty dziewczyn
      które pytają jak się zahaczyć o dom samotnej matki.
      Wiem jak się czujesz, też to przerabiałam ( zauważ że piszę w czasie
      przeszłym smile. Też miałam mysli typu : dlaczego mnie to spotkało...Inaczej
      wyobrażałam sobie mój "błogosławiony stan" ( wspólne chodzenie do szkoły
      rodzenia, wspólny poród, wybieranie ciuszków itp)
      Ale skoro jest jak jest to myślę, że lepiej raz, porządnie wszystko przeboleć,
      mieć czarno na białym na kogo można liczyć na kogo nie i posłać w cholere kogo
      trzeba niż mieć codziennie żal do męża, który bohatersko razem "rodził" i nie
      zemdlał a potem latał w tango - byle z dala od domu i obowiazków. Wiele panów
      czuje się zaniedbanych, bo obolała po porodzie żona, padająca ze zmęczenia nie
      daje 5 x na tydzień jak przed ciążą ( poczytaj sobie na forum e-mama posty
      mężatek... )Będziesz teraz zauważać szczęśliwe dzieci z tatusiami ale to jest
      jak z kobietami w ciąży - jak sama nie byłaś to ich nie zauważałaś, a jak
      zaszłaś to wydaje się, że co druga jest - a przecież wiadomo, że jest ich
      mało Oczywiście
      żałuję że moje dziecko nie ma ojca ( ulotnił się na początku
      ciąży ....pomyślisz, że wpadka? ano nie ) ale myślę, że pod pewnymi względami
      myślę, że mam lepiej, przedze wszystkim spokój ducha. A pozatym jak pomyślę,
      żepadając ze zmęczenia miałabym jeszcze dziadowi obiad gotować.....aż krew mnie
      zalewa.
      Teraz tak się nie wydaje i długo nie będzie, ale życie niesie nie tylko
      przykre niespodzianki.... jeszcze kogoś poznamy wink Pokaż mi kobietę
      z "kolorowych czasopism" także tych polskich, która jest ze swoim pierwszym
      mężem/ partnerem. Zresztą jak się Maluch urodzi to nie będziesz miała czasu na
      myslenie ( teraz masz pewnie aż za dużo ). A jak będzie miał 2-3 miesiące i
      oprócz nawału obowiązku zaczniesz mieć radość z uśmiechów i "gugania" to
      kompletnie faceta wyczyścisz z
      pamięci A propo
      alimentów.... tu Cię niepocieszę, bo statystyki podają, że płaci 1 na 11, a ten
      jeden to ten który chce płacić tylko sąd miał rozstrzygnąć ile. Ściągalność z
      tych którzy się migają wynosi praktycznie 0 ( komornicy bezsilni, zresztą wolą
      ściągać długi ze szpitali - maja większą prowizję ). Lepiej wogóle na alimenty
      nie licz ( choć o nie walcz ). Lepiej miło się zaskoczyć niż przykro
      rozczarować. Ale dziecka to on ci nie zabierze, spokojnie.... to ty możesz
      pozbawić go władzy rodzicielskiej i oskarżyć o znęcanie się psychiczne.
      Trzymaj się, teraz będzie już tylko lepiej, najgorsze za toba smile
      • eina Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 12.01.05, 02:31
        sm30 - zgadzam się i dziękuję za to, co napisałaś - podniosło również mnie na
        duchu smile
        jak zaszłam w ciążę, to miałam wrażenie, że jedyne, co słyszałam, to była lista
        rzeczy, jakie jestem teraz wobec niego zobowiązana w świetle cudu, że mnie
        swoim nasieniem uraczył - nie było tam propozycji, jak zamierza utrzymywać i
        pracować na "rodzinę", tylko przypomniał mi o jego prawach i moich obowiązkach
        no to wykonuje dzielnie moje obowiązki, ale dbając o moje i dziecka prawa,
        pomijam to, co zbędne
        rodzicielstwo, to prawa dziecka - i niech panowie nie piszą, że "prawem dziecka
        jest mieć tatę"... bo jak taty głównym zmartwieniem jest jak by tu tej złej
        kobiecie grosza nie dać i ogólnie pokazać, do czego się ma prawo, to dla mnie
        pachnie to jedynie ślepą zemstą - zupełnie, jak on by dawał mi pieniądze
        kiedykolwiek na cokolwiek smile
        odpowiadamy za to, co my robimy - nie muszę się czuć winna, że facet okazał się
        taki a nie inny, bo ja nie byłam dość dobra... ja czuję się odpowiedzialna za
        to, czy i jak będę kochała dziecko i się nim opiekowała - teraz ono jest ważne,
        bo mnie potrzebuje - reszta idzie w niepamięć smile
        • sm30 Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 12.01.05, 22:12
          Cieszę się, że mój optymizm udzielił się również i tobie smile)) Widzę, że
          panowie są monotonni i szablonowi w gnębieniu psychicznym kobiet. Ja też miałam
          zapewnienia miłości i pomocy przeplatane z wyzwiskami, groźbami,że będę
          chodzić jak w zegarku i że ukryje wszystkie dochody. ...hmmm...a propo
          pomocy... Czy kobieta utrzymując dziecko mówi, że pomaga mężczyźnie ? Dlaczego
          ta "lepsza" część tatusiów mówi, że pomaga matkom a nie po prostu spełnia częśc
          oboiwiązków wobec dziecka ( tę łatwiejszą częśc, bo niewdzięczne codzienne
          czynności od podtarcia tyłka po odrabianie lekcji spada na matki )Zresztą
          pomaga to się obcym, a wobec rodziny/dzieci spełnia się obowiazki. Jezszcze na
          poczatku ciąży wahałam się czy nie podać o alimenty ale tato powiedział mi, że
          cenniejszy jest spokój mój i dziecka niż te 300 zł które dziecku da lub nie i
          cała szarpanina z tym związana. A w spokoju mogę więcej zarobić niż te ochłapy
          od niego. Myślę sobie, że ja mam tylko jedno dziecko - sa kobiety z dwójka,
          trójka... mam gdzie mieszkać, mam wsparcie rodziny smile jestem wielka
          szczęściarą!!! .... i zgóry przepraszam za te wymadrzanie się wszystkie
          dziewczyny, które nie są w tak komfortowej sytuacji i walczą o alimenty,
          chciałam pokazać jedynie jak próbuję w każdej sytuacji znaleźć pozytywy - w
          połowie pełnaszklankę, nie pustą.
    • zosiunia1 Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 09.01.05, 20:33
      Cześć,
      witaj w klubie.
      Daj sobie z nim spokuj, nie myśl o nim i nie przejmuj się. Jestem z Tobą. Moja
      mała ma 2 lata i tatuś przyjerzdża tylko raz w tygodniu. Ona za tym szaleje.
      Jak byłam w ciąży to on przecież budował dom (z którego póżnie4j kazał mi się
      wynosić)i co ja od niego chcę (jego matka). O alimenty go podaj i się nie
      przejmuj jego grożbami (krowa która dużo ryczy mało mleka daje"). Jestem z
      Tobą. Zosia
      • sylwikkk1 Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 09.01.05, 20:41
        bardzo mi przykro przed tobą bardzo ciężkie chwile ale dasz radę musisz w to
        wierzyć.
        to okropne że są tacy nic nie warci mężczyżni!Jezu ja bardzo przeżywam gdy
        słyszę że tata lub mama zostawiają dzieci.
        moja bratowa zostawiła brata z dwójką małych dzieci i uciekła do niemiec do
        jakiegoś turka. bratu jest bardzo ciężko ale radzi sobie.
        Życzę ci aby dzidziuś wypełnił ci tą pustkę. może kiedyś znajdzie się ktoś
        wyjątkowy i będziecie szczęśliwi? życzę ci tego z całego serca. pozdrawiam.
        • iwcia75 Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 10.01.05, 11:08
          zaczne troche nie na temat,czyli o usg- moje malzenstwo trzyma sie kupy,ale
          malzonek nie byl ze mna ani razu na usg,w szkole rodzenia byl 3 razy, w sumie
          po to,zeby sie odhaczyc (warunkiem uczestnictwa w porodzie rodzinnym jest
          udzial w szkole rodzenia), raz poszedl tylko dlatego,ze zle sie czulam i bal
          sie,ze urodze po drodze.
          tak wiec w sumie,to,ze Twoj byl na usg to nie lada wyczyn.

          nie wiem,jakim czlowiekiem jest Twoj maz,ale moze sie zdarzyc,ze po urodzeniu
          dziecka on je pokocha, jak je zobaczy.
          a na czas teraz zycze Ci,zebys miala duzo bliskich wokol siebie!
    • sieriozna Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 12.01.05, 00:04
      jeśli Ci to choć trochę pomoże - to jestem z Tobą. Może mi było łatwiej, sama
      zostałam w 5mcu ciąży, a ojciec mojego dziecka nie był moim mężem. Może tak
      jest łatwiej. Teraz mój synek ma prawie siedem lat, nie ma czterech zębów w
      górnej szczęce i jestem szczęśliwa. Nie było łatwo, ale człowiek jednak silny
      jest. A my, kobietki, wyjatkowo silne... Sama byłam na patologii, sama na
      położnictwie, sama przed ludźmi, a w małej miejscowości to nadal niełatwe. I
      jeśli ja, słaba i nieodporna, dałam radę, to Ty na pewno tez. Uśmiecham się do
      Ciebie i przesyłam buziaki, dla Ciebie i dla Twojego maluszka. Wierzę, że się
      poukłada...
    • kasiek130 Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 13.01.05, 21:43
      witaj Aneto. wiem, że to mała pociecha, ale wiele kobiet jest w podobnej
      sytuacji jak ty. Ojciec mojego dziecka co prawda pojawia się codziennie, ale
      tylko po to, zeby zjeśc obiad i sobie pójść. zapewnia mnie, ze cieszy się z
      dziecka, ale nie ma sensu, zeby wciąż ze mną siedzieć. uważa, że skoro źle się
      czuję, to powinnam odpoczywać w samotności. ostatnio całkiem mnie dobił -
      poinformował mnie, ze po urodzeniu nasze córki będzie z nami tylko po pracy z
      na noc będzie chodził do siebie. chodzi przeciez do pracy, więc byłby ciągle
      niewyspany. tylko mężczyzna może być takim egoistą. na domiar złego dręczy
      mnie, że jeśli dziecko będzie miało blond włosy, to zrobi test na ustalenie
      ojcostwa. czasami mam ochotę zasnąć i więcej się nie obudzić. dla moich
      rodziców najważniejsze jest, żeby się ze mną ożenił. jak wcale się do tego nie
      palę. skoro juz teraz nie jest dobrze, to po co wiązać sie na całe życie? ale
      rodzina mysli inaczej i są wściekli, że nie umiem zadbać o swój interes:
      podział majątku, pomoc przy dziecku itp. mam wszystkiego dość. Trzymaj się.
      jestem z tobą.
    • mamoonia Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 14.01.05, 10:35
      witaj,
      ja też byłam sama przez całą ciąże. Na szczęście mam przyjaciół. Kacper ma
      teraz 10 miesięcy, a od 6 m-cy ma też brata...
      Ale daje mi tyle siły, że mogłabym góry przenosić. Bałam się nawet, że go nie
      pokocham, ale wszystko się zaczęło od momentu, kiedy poczułam jego bliskość po
      porodzie.
      Właściwie, to jestem tu pierwszy raz i nie cieszy mnie fakt, że jest nas tyle
      tu "samodzielnych matek". Ale okazuje się, że nie jesteśmy same smile No i mamy
      nasze pociechy. Trzymamy za Ciebie, za Was, kciuki i pozdrawiamy.
      Nie będzie idelanie, ale przecież nie musi. Pozdrawiamy!
    • kotka.na.dachu Re: za kilka dni rodze i jestem z tym wszystkim s 14.01.05, 12:35
      Ciesz się, że niedługo będzie z Tobą istotka, dla której będziesz KIMŚ ważnym.
Pełna wersja