Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca?

15.01.05, 21:46
Jestem przed drugą rozprawą rozwodową. Zastanawiam się czy sądownie nie
uregulować kontaktów męża z dzieckiem. Póki co ma "prawo" widywać się z
córcią kiedy chce, tzn dzwoni i mówi że chce ją zabrać na weekend i ja mu ją
wtedy oddaje. Wolałabym jednak żeby nie wchodził za bardzo z butami do
naszego życia i żebym to ja miała większe prawo do decydowania o tym kiedy
się widzi z dzieckiem a kiedy nie. Rozprawa odbywa się za porozumieniem
stron, ale w sumie mogę powiedzieć w sądzie jaki jest z niego drań.
Oczywiście opieką i wychowaniem zajmuję się tylko ja (wg pozwu) Córeczka ma
teraz 1,5 roku. Powiedzcie jak jest u Was, ile godzin, jak często sąd pozwala
się widywać z dzieckiem Waszym ex. i na jakich warunkach.
    • konkubinka Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 15.01.05, 21:48
      U mnie bylo tak , ze nikt o nic nie pytal i nic nie ustalil.I niby moze kiedy
      hce ale tak naprawde to powinien zawsze dziecko do domu na noc przyprowadzic.
      Umowilismy sie na co drugi weekend i generalnie on nie burzy tego porzadku.
      Jesli chcesz uregulowac kontakty wyjdz z wnioskiem jak wedlug Ciebie powinny
      one wygladac.Jesli jestescie w dobrych kontaktach , ustal to z nim najpierw .
      Powodzenia
      • konkubinka Re: jeszcze o bledach 15.01.05, 21:50
        bardzo przepraszam ale C i czasem inne literki mi nie wchodza stad bledy- a nie
        z nieuctwa.Niedawno wylalam coca cole na klawiature i to sa skutki.
    • griffon Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 16.01.05, 19:03
      Brunia
      Skoro dogadujecie sie sami to nie potrzebujecie chyba pośrednictwa
      Antyrodzinnego Sadu w sprawie kontaktów ojca z dzieckiem. On jest ojcem i
      powinien tak samo jak Ty uczestniczyć w wychowywaniu córki. Obydwoje kochacie
      swoje dziecko i na pewno dojdziecie do porozumienia dla jego dobra. Pozdrawiam
      Marek
      • brunia Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 16.01.05, 20:34
        Właśnie o to chodzi, że nie bardzo możemy się dogadać. Ojciec dziecka nie może
        mieć pełnych praw, bo to ja je wychowuje i na mnie spada cała odpowiedzialność.
        Jakby tylko chciał i choć troszkę się postarał to mógł być dalej moim mężem i
        członkiem tej rodziny - niestety wszystko schrzanił. Ja stram się zapewnić
        dziecku właściwe wychowanie. Układam małą spać codziennie o tej samej porze,
        karmię tym co uważam za najlepsze, ma swój ustabilizowany rytm dnia. A on -
        bierze ją na weekend po to żeby się pobawic bo się stęsknił i cała moja praca
        idzie na marne. Ani jej nie położy spać o należytej porze, ani nie zrobi jej
        obiadu takiego jak powinna mieć. Nie mogę się na to godzić. Sądy mają powody do
        tego aby oraniczać w takich sytuacjach kontakty z ojcem i wcale nie uważam,
        żeby to było złe.
        Magda
        mama Elizki
        • griffon Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 16.01.05, 21:08
          Sądy Antyrodzinne ograniczaja ojcom kontakty z dziećmi na wniosek matki,
          dziecko nie jest tylko Twoje ma ojca który na pewno kocha córkę i się nią
          interesuje a Ty chcesz mu ograniczyc kontak z dzieckiem?
          Piszesz że sie starasz zapewnić dziecku własciwe wychowanie on na pewno też ,
          skoro uważasz że robi to nie właściwie to po prostu poproś go aby np kład córkę
          spać o 20.
          Z tego co piszesz masz swój ustabilizowany rytm i uważasz że jest to najlepsze
          dla dziecka wcale nie musi tak być dziecko potrzebuje tez swobody zabawy a nie
          tylko grafiku dnia. Napisałaś"Ojciec dziecka nie może
          > mieć pełnych praw, bo to ja je wychowuje i na mnie spada cała
          odpowiedzialność" informuje Cię że ma pełne prawa ponieważ jest ojcem który sie
          interesuje swoim dzieckiem to jest jego kref, kość z kości i nitk i nic tego
          nie zmieni. Jak to sobie uswiadomisz to może zmienisz swoje podejscie mężczyźni
          tez potrafia kochac swoje dzieci nie tylko matki.
          • brunia Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 16.01.05, 21:21
            griffon napisał:

            > Piszesz że sie starasz zapewnić dziecku własciwe wychowanie on na pewno też ,
            > skoro uważasz że robi to nie właściwie to po prostu poproś go aby np kład
            córkę
            >
            > spać o 20.

            Bardzo go o to proszę, ale on ma to gdzieś. Mówi mi żebym się nie wtrącała bo
            on ma prawo robić z nią co zechce.

            > Z tego co piszesz masz swój ustabilizowany rytm i uważasz że jest to
            najlepsze
            > dla dziecka wcale nie musi tak być dziecko potrzebuje tez swobody zabawy a
            nie
            > tylko grafiku dnia.

            Z pewnością - ja wcale nie chcę doprowadzić do sytuacji w której ojciec w ogóle
            nie będzie się z nią kontaktował. Chcą dla niej jak najlepiej, chcę żeby miała
            ojca i chcę, żeby była szczęśliwa. Jednak wychowanie dziecka nie jest proste,
            zwłaszcza, jak ktoś świadomie i celowo w tym przeszkadza.

            Poza tym - moj post sprowadzał się do prostego pytania - jak to zwykle jest
            regulowane w takich przypadkach. Nie chcę żeby ktoś mi mówił co będzie lepsze
            dla mojej córki - a już tym bardziej dla jej ojca. On nie był tak dobry, żeby
            zadbać o mnie, moje uczucia i potrzeby, więc ja nie będę również dla niego
            miła. I proszę nie wyrywać moich wypowiedzi z kontekstu.

            Jeśli ktoś chciałby odpowiedzieć na moje pytanie to bardzo proszę. Może być na
            gg 228242

            Pozdrawiam
            • picia76 Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 16.01.05, 23:56
              brunia,
              griffon napisał chyba wszystko na temat tzw kontaktów. dodam tylko że
              jakiekolwiek one będą, a sądownie ustalone będą niewielkie czasowo, pozbawią
              ojca możliwości wychowania dziecka. tylko rozsądne dogadanie się między
              rodzicami (i wcale nie o kilka godzin w tygodniu) pozwoli uniknąc być może
              tragedii dziecka.
              pzdr
              www.tataadriana.republika.pl
              • kubowa Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 08:08
                a mnie sie wydaje, ze 1,5 roczne dziecko jest za male, zeby kilka dni poza
                domem spedzac. niech ojciec widuje sie z mala u ciebie, albo kategorycznie
                niech przyprowadza ci ja codziennie o 19, zebys zdazyla ja wykapac i polozyc
                spac. i ja bym powiedziala w sadzie, ze chce uregulowania tej sprawy. ja w
                swoim pozwie napisalam jak maja te spotkania ojca z synem wygladac (na jego
                prosbe - znaczy ojca) a sedzina tylko go spytala: czy nia ma pan zadnych
                trudnosci, zeby sie z synem widywac? on: nie. no to sedzina powiedziala, ze od
                ustalanie kontaktow jest sad rodzinny i skoro nie ma problemow to ona sie nie
                bedzie tym zajmowala. szkoda tylko, ze nie spytala, czy ja nie mam z tym
                problemow, ale to inna bajkawink w kazdym razie ty masz problemy i powinnas o
                nich opowiedziec na rozprawie. pozdrawiam i zycze powodzenia!
                • brunia Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 10:12
                  Dziękuję Kubowa, takie właśnie informacje mi się przydadzą.
              • brunia Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 10:10
                Sąd nie pozbawi ojca możliwości wychowywania dziecka, bo ojciec sam powiedział
                że "on nie zamierza tego dziecka wychowywać, bo to jest moja działka".
                • picia76 Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 18.01.05, 10:52
                  jeśli tak powiedział, to chyba jeszcze nie dorósł do tego, aby mieć dziecko.
                  nawet jeśli teraz mu się tak wydaje, że nie zamierza wychowywać, to może się
                  zdziwiłby jak by wiedział, że każde spotkanie, rozmowa etc to jest
                  wychowywanie. a sąd ograniczając mu kontakty do jakiegoś śmiesznego minimum
                  pozbawi znaczącej mozliwości wychowywania dziecka.

                  www.tataadriana.republika.pl
            • vialle Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 13:50
              Brunia,
              nie pomysl ze Cie atakuje, bo rozumiem co to znaczy chciec uporzadkowac
              kontakty ojca z dzieckiem - chocby po to aby dla dobra dziecka zapewnic
              regularnosc tych kontaktow. I uwazam to za sluszne. Obawiam sie, ze zalatwianie
              tego sadownie przynajmniej w pierwszej fazie moze spowodowac pogorszenie
              Waszych relacji z ojcem malej, ale rozumiem ze jesli nie udaje sie Wam dogadac
              bez angazowania sadu to pewnie jest to konieczne. Tylko wiesz co? Jak czytam
              Twoje posty to mi tak pobrzmiewaja w uszach niektore rzeczy, ktore piszesz -
              moze to kwestia nastroju, w jakim pisalas. Ale jak czytam np. ze facet nie byl
              wobec Ciebie dobry i nie dbal o Twoje uczucia to i Ty o jego nie bedziesz o
              jego dbala - no to brzmi to troche tak, jakbys miala wiele zalu i negatywnych
              uczuc wobec faceta. Pewnie masz powod. Tylko mysle, ze warto by sie na
              spokojnie zastanowic czy w zdenerwowaniu nie bedzie Toba bardziej kierowala
              chec odwetu i generalnie Wasze gry miedzy doroslymi, niz faktyczne dobro malej.
              Przepraszam, nie chce Cie urazic - nie mowie ze tak jest. Mowie tylko, ze
              momentami ton Twoich postow sklania mnie do takiej refleksji i - jesli mi
              wolno - rady, zebys analizowala wlasne reakcje. No bo jesli czasami
              przycisniesz "regulowanie" bardziej niz trzeba, ze wzgledu na wlasne zale niz
              na dobro malej, to tylko bedzie wiecej szkod niz pozytku. Pozdrawiam Cie
              cieplo.

          • omama Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 10:16
            Biedny Grifon. Wychodzi zeń brak doświadczenia w opiece nad malutkim dzieckiem.
            Taki maluch - dla wyjaśnienia - musi mieć grafik, grafik obejmujący zarówno
            posiłki jak i spanie w ciągu dnia. Jeżeli ów rytm dnia jest burzony, dziecko
            traci poczucie bezpieczeństwa, zaczyna mieć deficyt snu, często nie je też
            wystarczająco. To nie jest tak, jak starsze dziecko czy dorosły, u którego
            zmiana pory posiłku z powiedzmy 14 na 16 niewiele zmienia. Jeżeli moje dziecko
            (2,5) nie zaśnie w dzień, to na bank będzie rozkapryszone aż do wieczora,
            będzie generalnie półprzytomne z silną tendencją do obijania się o meble, na
            bank też zje mniej więcej połowę tego, co jest jego normą. Zaśnie nieco tylko
            wcześniej, za to obudzi się następnego dnia o półtorej godziny przed naszą
            normalną porą wstawania. To samo dotyczy - powiedzmy - dzikich i głośnych zabaw
            wieczorem. Jeżeli skusze się na skoki po kanapie po 18.00 dziecko nie zaśnie
            przed 22-23. I nie wstanie o normalnej porze.
            • griffon Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 10:32
              Brunia z takim podejsciem do kontaktów ojca z dzieckiem powinas sie chyba
              nazwać włascicielka dziecka a dopiero matka
              Omama
              Doswiadczenie mam i wcale nie uciekałem od obowiazku zajmowania sie moimi
              synami jak byli mali.
              • brunia Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 11:02
                griffon napisał:

                > Brunia z takim podejsciem do kontaktów ojca z dzieckiem powinas sie chyba
                > nazwać włascicielka dziecka a dopiero matka

                A na jakiej podstawie te oskarżenia? Zabolało.
                To właśnie ojciec Elizki ma takie do niej podejscie i pragnę zrobić wszystko,
                żeby tego nie odczuwała.
                Powtarzam - nie chcę jej ograniczać kontaktów, tylko móc zadecydować o tym
                kiedy i na jak długo mój były mąż ją zabierze.
                • griffon Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 11:05
                  Skoro nie chcesz ograniczać mu kontaktów to po co chcesz aby zrobił to
                  antyrodzinny Sąd?
                  • omama Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 11:23
                    Griffon, ręce opadają. Jeżeli nie mogą się porozumieć, co do formy i czasu
                    kontaktów, to ma to, i owszem, zrobić sąd.
                    Jeżeli zajmowałeś się full time małymi dziećmi, to rozumiesz, dlaczego dni
                    dziecka powinny przebiegać w analogiczny sposób bez względu na to, czy małym
                    zajmuje się akurat mama, tata, czy babcia. A jeżeli tego nie rozumiesz, to
                    twierdzę, że dzieckiem się nie zajmowałeś w sensie systematycznej
                    odpowiedzialności za organizowanie kolejnych dni.
                  • brunia Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 11:29
                    griffon napisał:

                    > Skoro nie chcesz ograniczać mu kontaktów to po co chcesz aby zrobił to
                    > antyrodzinny Sąd?

                    W moich poprzednich mailach jest zawarta odpowiedz na Twoje pytanie. Nie chcę
                    żeby Sąd nic "ograniczał" tylko regulował i pozwolił mi decydować o tym w
                    większym stopniu. I nie uważam, żeby działanie Sądu w takich przypadkach było
                    antyrodzinne. W moim przypadku ojciec dziecka nie chce być juz członkiem
                    rodziny (sam to podkreśla) więc rodziną dla mojego dziecka jestem teraz ja. Nie
                    jest to moja wina, nie tak chciałam, ale tak jest. Ojciec przestał być dla niej
                    rodziną, więc Sąd nawet jeśli ogranicza te kantakty to nie
                    działa "antyrodzinnie".
                    Dziecko bardziej cierpi i będzie cierpieć z tego powodu że tej gnój ją opóścił
                    i zachowywał się jak drań, a nie dlatego, że bedzie się z nim widywała w
                    soboty, a nie np we wtorki.
                    • griffon Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 12:42
                      Brunia:
                      Antyrodzinne Sądy traktuja ojca jak rodzica drugiej kategorij, dlatego też
                      twierdzę że bydło w togach nie powinno decydowac o losie Twojego dziecka tylko
                      Ty i jej ojciec. Wy po prostu musicie sie porozumiec jesli nie potraficie
                      zrobic tego sami to idźcie razem do poradni rodzinnej i tam ustalcie wszystko
                      co dotyczy dziecka. Nie możecze zacząć prowadzic wojny miedzy soba bo w tej
                      walce nie bedzie wygranych tylko sami przegrani. Ty mu ograniczysz kontakty on
                      sie zacznie odwoływać na wzajem zaczniecie sie opluwać uwierz tak to bedzię
                      wygladać.
                      Jeśli chodzi natomiast że ojciec dziecka nie chce być członkiem Waszej rodziny
                      to jest to zupełnie inny temat relacje między Wami nie moga wpływać na kontakty
                      jego z dzieckiem. Zreszta wina zawsze leży po środku za rozpad rodziny. Piszesz
                      że Ty tego nie chciałaś że to on odszedł ja bym to nazwqał inaczej on po prostu
                      uciekł od problemu bo odejscie dla mnie jest zwykłą ucieczka. Zabrał swoje
                      zabawki i poszedł do innej piaskownicy i za to powinien dostać pożądnie w
                      du... , ale nie wolno Ci do tego mieszać córki. Pozdrawiam Marek
                      • brunia Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 14:11
                        griffon napisał:

                        Wy po prostu musicie sie porozumiec jesli nie potraficie
                        > zrobic tego sami to idźcie razem do poradni rodzinnej i tam ustalcie wszystko
                        > co dotyczy dziecka.

                        I to już jest jakaś konkretna rada, dziękuję.

                        > Nie możecze zacząć prowadzic wojny miedzy soba bo w tej
                        > walce nie bedzie wygranych tylko sami przegrani. Ty mu ograniczysz kontakty
                        on
                        > sie zacznie odwoływać na wzajem zaczniecie sie opluwać uwierz tak to bedzię
                        > wygladać.

                        Uwierz mi, że ja sobie z tego wszystkiego zdaję sprawę jak to może wyglądać - a
                        tym bardziej z tego jak to teraz wygląda. Mogłbym dużo na ten temat pisać, ale
                        po prostu nie chcę, więc zostawmy może ten temat oraz jak również temat o
                        przyczynach rozpadu naszego małżeństwa i naszej rodziny. Nie o tym chcę
                        rozmawiać i nie jest to zupełnie tak jak myślisz.
                        • griffon Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 17:48
                          Widzisz mimo że mamy całkowicie inne poglady jednak zawsze mozna znaleźć
                          kompromis tak samo może byc i w Waszym przypadku. Pozdrawiam i zycze madrych
                          decyzji
                  • kubowa Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 17.01.05, 12:30
                    griffon, ona nie chce ograniczyc, tylko ustalic. zeby byla ramowka, bo to
                    ulatwia zycie przede wszystkim takiemu malemu dziecku!
          • leeya Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 18.01.05, 16:05
            Griffon,
            Ale mnie zaraz cos trafi!! Sluchaj Dziobku Zielony, dobrze wiesz, jak trudno
            jest samodzielnie wychowywac dziecko, bo przez pewien czas to TY sam
            opiekowales sie synami... Wiec nie mow takich rzeczy, plisssss!! A jakich?
            Prosze bardzo:

            griffon napisał:
            > Z tego co piszesz masz swój ustabilizowany rytm i uważasz że jest to
            najlepsze
            > dla dziecka wcale nie musi tak być dziecko potrzebuje tez swobody zabawy a
            nie
            > tylko grafiku dnia.
            ---------------------
            Oj, przeginasz w tym momencie... Poczytaj sobie pierwsza lepsza ksiazke o
            psychologii rozwojowej dziecka, szczegolnie te rozdzialy o tym, jak dziecko
            reaguje na rozstanie rodzicow i jak alezy wtedy postepowac. Pewnie, najlepszy
            uklad to mamuska cerber i tatusiek rozrywkowiec. Puknij sie ciut Mareczku w
            glowe!!!

            > informuje Cię że ma pełne prawa ponieważ jest ojcem który sie
            >
            > interesuje swoim dzieckiem to jest jego kref, kość z kości i nitk i nic tego
            > nie zmieni. Jak to sobie uswiadomisz to może zmienisz swoje podejscie
            mężczyźni
            >
            > tez potrafia kochac swoje dzieci nie tylko matki.
            -----------------------
            Niech kochaja Mareczku, ale niech kochaja MADRZE. A MAtka ma to do siebie, ze
            po tym, jak facet sie wypina na nia (tak jak w tym przypadku, bo dziewczyna
            pisze, ze gdyby chcial i si postaral, to wciaz bylby czlonkiem tej rodziny)
            SAMA musi wychowywac dziecko, a ojciec dziecka powinien ja w tym wspierac, ale
            wedlug JEJ planu wychowawczego. No chyba, ze jako chwalebny wklad w rozwoj
            dziecka wezmiemy weekendy szalenstwa i rozpusty z tatuskiem.

            Pozdrawiam,
            Leeya
            • griffon Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 20.01.05, 14:45
              Leeya
              Tak wychowywałem samodzielnie synów i wiem że nie jest to łatwe ale nigdy nawet
              w okresie największych wojen jakie toczyłem z zona nie ograniczałem jej
              mozliwosci widywania sie z dziecmi. Nawet przez myśl mi nie przeszło aby
              ustalać sprawy wizyt przez Antyrodzinny Sąd. Zdaje sobie doskonale sprawę jak
              dzieci przeżywaja rozstaniue rodziców bo sam chodziłem z synami na rozmowy do
              Pani psycholog. Ja z żoną wyzywaliśmy sie na wzajem, robilismy swiństwa, ale
              nigdy nie mówilismy źle o sobie w obecnosci dzieci. Ja nie potrafiłem o niej
              powiedziec dobrego słowa dlatego tez przy dzieciach nie rozmawiałem na jej
              temat. Z kazdym mozna sie porozumiec my zamknelismy sie w domu i obydwoje
              postanowilismy że nie skończymy dopuki sie nie dogadamy. Co jakisz czas tylko
              znajomi dzwonili z pytaniem czy jeszcze sie nie pozabijalismy. Najpierw
              doszlismy do porozumienia w sprawie dzieci ( Bardzo szybko ) a następnie
              wsprawie naszego małżeństwa. Zaczelismy od wzajemnego wyzywania sie doszło do
              tego że juz sami nie wiedzielismy o co sie kłucimy stwierdzając że juz
              obydwoje mamy dosyć. Ja widzisz ja jestem prostym przykładem że można sie
              porozumieć jak przypominasz sobie moje wcześniejsze posty i nienawiśc jaka w
              nich była zawarta to wydawało by sie niemozliwe a jednat stało siuę faktem.
              Jestesmy razem i wszystko jest O.K. Zawsze należy darzyc do tego aby nie
              mieszać dzieci do rozgrywek miedzy rodzicami nie wolno o tym zapominać
          • nowajulka Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 20.01.05, 11:13
            Tak się "przysłuchuję" tej dyskusji.....zapominacie chyba o jednej
            rzeczy.......każdy tatuś w inny sposób zajmował się dzieckiem przed
            rozstaniem.....sądzę, że ci, którzy chociaż trochę uczestniczyli w wychowywaniu
            dziecka mają pełne prawo do opieki w trakcie i po rozwodzie.....faktycznie, w
            takim przypadku dziecko mogłoby bardzo boleśnie odczuć jego stratę......i w tym
            wypadku mamy nie powinny sugerować się urażoną dumą.....niestety zdarza się
            czasami tak, że ojcowie mają gdzieś swoje dzieci ..tak było np w moim
            przypadku...mąż nie dość ,że nie poświęcił dziecku nawet 5 minut na zabawę, nie
            kąpał etc.......to nawet, kiedy wchodził do domu nie witał się z synkiem.....po
            prostu go olewał....możecie sobie wyobrazić co maluch czuł .......dlatego teraz
            nie wierzę w jego dobre intencje, że chce niby nadrobić zaległości.....ze
            swojej strony będę dążyła do max. ograniczenia kontaktów z dzieckiem, z jednej
            tylko przyczyny.......boję się, że po rozprawie mąż się wypnie, czego maluch
            nie zrozumie........jednak nie jestem zołzą i jeżeli mąż faktycznie będzie
            wykazywał zainteresowanie synkiem po zakończeniu sprawy umożliwię mu
            nieograniczone kontakty z maluchem.........ale najpierw musi na to
            zapracować.....jak do tej pory (pól roku) wielokrotnie umawiał się z synkiem,
            że będą grać np w piłkę - potem zapominał piłki,a mały ma doskonałą pamięć,
            przez godzinę opowiadał mu, że dostanie od niego dźwig, zamiast dźwigu
            przyniósł koparkę.....wiem, wiem, są to niby pierdoły, ale synek bardzo czekał
            na grę w piłkę czy ten cholerny dźwig..........który oczywiście musiałam kupić
            sama, tłumacząc, że tata mnie o to prosił..wrrr.....poza tym, po jednym ze
            spotkań dziecko zaczęł mówić do mnie ty stara wiedźmo, a do mojej mamy ty stara
            czarownico itp....kiedy się zapytałam kto tak mówi, odpowiedział że tata...bez
            komentarza......do ojcostwa trzeba po prostu dorosnąć.......nikt nie może
            manipulować dzieckiem.....mimo, że tata wyraźnie traktuje małego jako kartę
            przetragową w sprawie i widać, że mu kompletnie nie zależy na dziecku nie tracę
            nadzieji, że się zmieni i będzie prawdziwym tatą.....no i mam nadzieję, że
            szybciutko kogoś poznam, kogoś, kto pokocha mojego skarba jak własne
            dziecko.....
        • oliwija Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 30.01.05, 17:58
          brunia napisała:

          > Układam małą spać codziennie o tej samej porze,
          > karmię tym co uważam za najlepsze, ma swój ustabilizowany rytm dnia. A on -
          > bierze ją na weekend po to żeby się pobawic bo się stęsknił i cała moja praca
          > idzie na marne. Ani jej nie położy spać o należytej porze, ani nie zrobi jej
          > obiadu takiego jak powinna mieć. Nie mogę się na to godzić. Sądy mają powody
          do
          >
          > tego aby oraniczać w takich sytuacjach kontakty z ojcem i wcale nie uważam,
          > żeby to było złe.
          jestem cała za u mnie jest to samo skurczybyk jak weżmie myszke do siebie to
          jej naopowiada bzdur ze nie ma rodziny tylko tatę ze mamat o ketnka itsd.
          straszy ją przedszkolem do którego chodzi a sam dureń nie poszedł sprawdzić co
          to za prtzedszkole.
          > Magda
          > mama Elizki
    • tata_malolata Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 19.01.05, 16:43
      brunia napisała:
      > Jestem przed drugą rozprawą rozwodową.
      ---------------
      Przykro mi. Wiem jakie to "miłe"


      > Zastanawiam się czy sądownie nie uregulować kontaktów męża z dzieckiem.
      ---------------
      W tym wypadku posłuchaj pana G. - lepiej czy gorzej się dogadaj z mężem. Sąd a
      szczególnie adwokaci gdy wezmą sprawy w swoje ręce poróżnią Was jeszcze
      bardziej. A dla dziecka najlepsze co może być - w tej nienajlepszej sytuacji
      jaką jest rozpad rodziny - to codzienny (co nie koniecznie oznacza, że każdego
      dnia, ale po prostu na codzień) , naturalny (z wyjściem na spacer, do kolegów,
      do kina itp. bez nadzoru kuratorów i innych wygłupów) i nieskrępowany (a więc
      nie "od tej do tej minuty" wg. harmonogramu sądowego tylko tak jakby było gdyby
      nic się nie wydarzyło) kontakt z OBOJGIEM rodziców.

      > Póki co ma "prawo" widywać się z córcią kiedy chce,
      ----------------------
      I chwała Ci za to.
      A przy okazji - mimo wszystko doceń, że choć daleko mu do ideału (jeśli jest
      tak jak piszesz, że to on nie chciał utrzymać rodziny, że odciął się od
      wychowywania i opieki) to może mimo wszystko jest lepszy niż dziesiątki byłych
      mężów, o których poczytać możesz tu na Forum. Takich, którzy znikają na
      miesiące i lata itp. Więc może lepiej pomyśleć sobie: "lepszy rydz niż nic".



      > Rozprawa odbywa się za porozumieniem
      > stron, ale w sumie mogę powiedzieć w sądzie jaki jest z niego drań.
      --------------------
      To akurat jaki był mąż lub żona w małżeństwie dla drugiego z małżonków nie ma
      nic do rzeczy w kwestiach powierzania opieki i częstotliwości kontaktów. A może
      szkoda. Bo czyż np. zdradzający mąż (lub puszczalska mamusia ???) jest dobrym
      wzorem pedagogicznym ? Być może nie powinna być mu powierzana opieka nad
      dziećmi ? Pech chce, że sądy nie kierują się wcale etyką, moralnością i
      sprawiedliwością...


      > żebym to ja miała większe prawo do decydowania o tym kiedy
      > się widzi z dzieckiem a kiedy nie.

      > a już tym bardziej dla jej ojca. On nie był tak dobry, żeby
      > zadbać o mnie, moje uczucia i potrzeby, więc ja nie będę
      > również dla niego miła.
      --------------------
      No tak. Napisałem "chwała Ci za to" a tu taki feler. Nie nastrój i humor, nie
      sympatia lub anty, nie miłość WŁASNA są najważniejsze. Niestety trzeba się
      czasem liczyć z innymi. Nawet wbrew swojej woli, przyjemności i dobremu
      samopoczuciu.


      > W moim przypadku ojciec dziecka nie chce być juz członkiem
      > rodziny (sam to podkreśla) więc rodziną dla mojego dziecka jestem teraz ja.
      ------------------------
      Fajna logika. Mnie osobiście bardzo sie podobasmile
      Moja żona odeszła. Tyle że z dzieckiem... Chciałbym też powiedzieć: "wysoki
      sądzie, to ona nie chce być w rodzinie, więc my z synem zostajemy, jej odejście
      jest dla mnie przykre ale jak chce wolności to proszę bardzo".
      To nie takie proste. Jeśli ma się dziecko - ja to tak widzę - jest się już "na
      zawsze" (albo choćby do dorosłości dziecka) z drugą połową chcąc - niechcąc
      może nawet nie tyle związanym ile zobowiązanym. Oczywiście jak kto jest trochę
      odpowiedzialnym człekiem...

      > Ojciec przestał być dla niej rodziną,
      ---------------------
      Brzydko. Myślę, że nie raz słyszałaś o przypadkach ludzi, którzy w dzieciństwie
      byli adoptowani a po latach szykają "korzeni" i instynktownie poszukują swej
      tozsamości. Wiele jest dzieci "półsierot społecznych" - porzuconych przez matki
      lub ojców i wychowywanych przez drugie z rodziców, które w miarę dorastania
      poszukują kontaktu z tym drugim z rodziców bo podświadomie potrzebują
      mieć "swoją mamę lub tatę" (mimo, że ten być może nie zasługiwałby na to by być
      tak nazywanym). Tak. W człowieku jest potrzeba posiadania rodziny. Może więc
      nie decyduj kogo ma kochać Twoja córka...


      Na koniec jeszcze konkretnie w kwestii pytania tytułowego. Sąd może uregulować
      np. w ten sposób, że przedstawicie z mężem harmonogram opieki ojca (w
      poszczególne dni tygodnia, w weekendy, święta), określicie na ile Ty
      wyjeżdżasz, na ile on w wakacje itp. Można. Tylko po co skoro dwoje dorosłych
      ludzi może zrobić to między sobą ?





    • blanqua Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 20.01.05, 12:55
      Brunia, to o czym piszesz jest mi dość bliskie bo sama byłam z niepełnej
      rodziny. Ale widać, że Ty się na mężu odgrywasz -on zawiódł Ciebie, zostawił,
      nie spełnił się jako mąż a w zamian za to Ty mówisz, że nie ejst rodziną dla
      Twojej córki, nie chcesz aby miał możliwosć częstego spotykania się z
      dzieckiem, chcesz to regulować. Mszcząć się na mężu poprzez odebrania mu dużego
      wpływu na dziecko tak naprwdę krzywdzisz tylko dziecko. Bzdurą jest mówienie,
      że ojciec dziecka odchodząc od Ciebie przestał być rodzina dziecka! BZDURA.
      Przestał być tylko Twoim mężem. Ojcem dziecka i jego bliską rodziną jest i
      będzie zawsze. Więc może lepiej aby rzeczywiście spotykał się z nim, miał wpływ
      na jego wychowanie...
      Blanka
      • ania_rosa Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 21.01.05, 16:54
        Właściwie powinnam się podpisac pod postem taty_małolata i pod większością
        merytorycznych komentarzy (odnosnie polubownej ugody w miejsce powierzania
        wyroku Sądowi). Chciałabym dodac tylko jedno: regulacja dnia i codzienna rutyna
        sa bez wątpienia ważne. Tak samo wazne jest prawidlowe żywienie dziecka. Ale
        czy najważniejsze? Cóż, moje dziecko podczas spotkań z ojcem zywi się głownie
        hamburgerami, pizzą hawajską i nalesnikami (jedyna rzecz, którą Ex umie
        upichcićwink, zaś zdrowe żywienie zapewniam mu ja. I uważam, że tak jest dobrze.
        Radość mojego trzyletniego syna płynąca z faktu, że spędza weekend z ojcem jest
        wieksza, niż szkoda dla jego młodego i szybko regenerującego sie żołądka.
        Miłość czasem podpiera się cheeseburgerem i skakaniem na łożku do 22.00, ale
        nadal pozostaje miłością. I jako taka jest więcej warta od chleba orkiszowego i
        poobiedniej drzemki. Warto oddzielać rzeczywiste wartości od pozornych.
        pozdrawiam i zyczę dobrych decyzji

        Rosa
    • megan04 Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 25.01.05, 20:25
      Chciałabym dorzucić 3 grosze. Czy korzysta się z sądu rodzinnego czy tryb
      kontaktu z dzieckiem ustala się indywidualnie zależy od woli drugiej strony. Ja
      dochodzę do wniosku, że wyczerpałam drogę polubownego załatwienia sprawy.
      Ustalenie przez sądem podczas rozwodu jedno a rzeczywistość drugie. Umawianie
      się na dany dzień np. piątek, podekscytowane dziecko z plecakiem czeka
      niecierpliwie pod drzwiami i...tatuś nie zjawia się. Dzwoni w niedzielę, że nie
      mógł. I tak cały czas. Jestem już bardzo zmęczona wiecznym odwoływaniem,
      przekładaniem wizyt. Kiedy ojciec się jednak zjawia dziecko nie może uwierzyć,
      że jednak przyszedł. Ostatnio go nawet odebrał z przedszkola. Przez 4 godziny
      załatwiał swoje sprawy nie wysadzając go nawet z samochodu. Dziecko było
      rozgoryczone, że tata z nim nawet nie rozmawiał, tylko ze swoją koleżanką.
      Rozmowa, płacz, proszenie i groźby o bycie słownym nie skutkują. Mam zamiar
      napisać pozew do sądu. By zdyscyplinować człowieka i uświadomić, że ma też
      jakieś obowiązki. Drugą sprawą jest moje prawo do wolnego czasu. Moje plany.
      Inną kwestią jest jakość tego wymuszonego sądownie czasu z ojcem. Cały czas mam
      nadzieję, że stanie się cud i człowiek doceni co jest najważniejsze.
    • brunia Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 27.01.05, 10:28
      Rozwiodłam się... mężowi pozostawiłam pełne prawo do kontaktów i do decydowania
      we wszystkich ważniejszych sprawach córki. Zastrzegłam tylko, że chcę być
      informowana o tym gdzie zamierza przebywać w czasie spędzanym z z nią.
      Zobaczymy...
      • tatamateuszka Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 09.03.05, 00:44
        brunia napisała:

        > Rozwiodłam się... mężowi pozostawiłam pełne prawo do kontaktów i do
        decydowania
        >
        > we wszystkich ważniejszych sprawach córki. Zastrzegłam tylko, że chcę być
        > informowana o tym gdzie zamierza przebywać w czasie spędzanym z z nią.
        > Zobaczymy...
        Ty mu nie pozostawiłaś prawa, tylko nie utrudniasz tych kontaktów. Prawo to on
        ma zawsze. Miłe jest słyszeć, że niektóre matki nie są tylko właścicielkami
        dziecka pozdrawiam , Janusz
        • pustulka_75 Czy Janusz to alter ego Griffonika? 09.03.05, 05:16

          • nicol-e Re: Czy Janusz to alter ego Griffonika? 10.03.05, 22:58
            u mnie maz wniósł o rozwód- chcial bez orzekania o winie- ale ja na to, ze nie
            zgadzam sie bez orzekania/ bo wina była jego/ Sędzia zapytala go, co on na to-
            on, ze bierze wine na siebie- potem powiedział, ze chce kontakty itd, sedzia,
            że wg niej ma miec nieograniczone kontakty z dziecmi, no to ja, ze zycze sobie
            skierowania nas na badanie psychologiczne, mąz jest nieodpowiedzialny itp- on
            na badanie nie przyjechał, tylko przyszli teściowie:0 , wiem, ze kontakty
            dosatnie nie nieograniczone, a włacsnie wyznaczone co bodajze 3 tyg, tak mi ta
            pasycholog po badaniu mówiła
            pozdarwiam- Aurelia
            • milcha1 Re: Czy Janusz to alter ego Griffonika? 11.03.05, 19:47
              Cały czas ktoś tu twierdził, że matki nie utrudniają bezpodstawnie kontaktów
              swoim byłym mężom z dziećmi. To w takim razie co to za przypadek?
              Przykre, że odbywa się to kosztem dziecka.
              Zawiedzione nadzieje, zawiedziona miłość, rozbita rodzina. Po co dokładać do
              tego jeszcze cierpienia malucha.
    • martap111 Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 14.03.05, 20:22
      mój synuś skończył 6 miesięcy, mąż odszedł kiedy byłam w ciąży do innej pani,
      rozbił inną rodzinę chociaż tam też jest dzieciątko 4 letnie. w sądzie miałam
      wrażenie, że to ja jestem winna temu wszystkiemu, mój mąż to mistrz pozorów.
      sędzina mu współczuła. najpierw ustalono wizyty raz w tygodniu po 2 godz., mąż
      zachowywał się skandalicznie więć wystosowałam pismo o przyznanie kuratora
      podczas wizyt, sąd odrzucił prośbę. teraz mąż ma 1 i 3 weekend: sobota 2 godz.
      i niedziela 2 godz. koszmar, nie wie co ma robić z synkiem, ale siedzi od do.
      ostatnio czytał mu gazetę, tragedia.
      • milcha1 Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 15.03.05, 19:18
        Przez dwie godziny w tygodniu to nawet psa nie można ułożyć a co dopiero mieć
        wpływ na wychowanie dziecka.
        Akurat ci uwierzę, że facet włóczy się po sądach, żeby u ciebie czytać gazetę.
    • magdmaz Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 20.03.05, 13:12
      Ludzie, poradźcie, ja też mam z tym problem.
      Mieszkam 300 czy 350 km od eksia. Nie da rady inaczej, po pierwsze - praca,
      muszę sama utrzymać siebie i dwoje dzieci, on mi w miarę możliwości coś odpala,
      ale wiem, ze niewiele ma, zawsze dużo potrzebował na własne wydatki i podróże
      (on pracuje 450 km od miejsca zamieszkania, sam tak ustawił swoje - wcześniej
      też nasze życie, bo mu tak...taniej i tak lubi). W dodatku teraz się leczy (od
      mojego odejścia) i to pochłania dużo kasy. No i po drugie, wolałabym być od
      niego jak najdalej. Ale ja nie o tym.
      Eksio chce się widywać z dziećmi. Twierdzi, że dotarło do niego, co stracił. i
      teraz nadrabia całą miłość do dzieciaków, na która kiedyś nie miał czasu i
      ochoty. Doceniam to!!! Cieszyłabym się, gdyby moje dzieci zyskały przez to jak
      najlepszego ojca. Ale jedno jest pewne - ja do niego nie wrócę za wszystkie
      skarby świata i proszę się tu nie zasłaniać dobrem dzieci. Po prostu każdy ma
      jakieś granice wytrzymałości, ja po dziesięciu latach nie zniosę przy nim ani
      godziny więcej. Ale naprawdę mamy oboje niezłą (jeśli nie dobrą) wolę dogadania
      się w sprawie dzieci, tylko trudno nam, bo działamy na siebie jak płachta na
      byka.
      Na razie kontakty eksia z dziećmi są właściwie nieograniczone, przynajmniej
      przeze mnie, natomiast ograniczają je okoliczności. Dzieci mają 6 i 3,5, mogą
      do ojca wyjeżdzać, ale uważam, że jeden tydzień, nawet dziesięć dni raz w
      miesiącu to wszystko, dla ich własnego dobra nie mogą przeżyć życia w pociągu
      (samochodzie), potrzebna im jakaś stabilizacja. Dla eksia to stanowczo za mało.
      Chciałby brać dzieci nie rzadziej jak co dwa tygodnie. Ewentualnie: miesiac u
      mnie, miesiąc u niego. Psychologowie wypowiadają się negatywnie.
      Dalej. Jego praca. Czasem ma wolny cały miesiąc, czasem wyjeżdza do pracy na
      parę dni w każdym tygodniu, czasami wyjeżdza na miesiąc lub dłużej. To nie
      ułatwia stabilizacji stosunków. Jestem postawiona pod ścianą, muszę się
      dostosowywać do jego terminów. Dzwoni, że chce dzieci, bo on ma teraz czas,
      nieważne, jakie są moje plany, nieważne, że dzieci też mają jakieś tam swoje
      plany (bal przebierańców w przedszkolu). Ja to mogę nawet zrozumieć, ale
      zaakceptowac mi trudno, bo niby dlaczego, kurka wodna, mam całe swoje życie
      dopasowywać do eksia??? W dodatku - taka jest praktyka - także życie i plany
      mojego neksta (obecnego).
      Nekst mnie zresztą wkurzył, tak na marginesie, bo żeby dzieci nie kursowały jak
      tramwaje, zaproponowałam, żeby eksio przyjechał, zabrał na spacerek itp. O
      przenocowaniu oczywiście mowy nie ma, na hotel go nie stać. Na dłuższą metę to
      nie będzie funkcjonować, i dobrze, bo nekst mało czkawki nie dostał, jak eksia
      do domu wpuściłąm. Pewnie, ze wolałabym nie wpuszczać, ale co było zrobić??? Za
      drugim razem eksio wpadł przejazdem, dzieci chore, na dwór puścic nie mogłam,
      dobrze że nekst był w pracy, ja sie zamknęłam w drugim pokoju. Nekst był
      wściekły jak nosorożec, bo sie okazało, że nie wiedział, że to tego dnia.
      Widocznie nie powiedziałam wyraźnie. Ale to jego problem, w każdym razie
      zapowiedziałam eksiowi, że więcej do mojego domu ma nie przychodzić. Trudno,
      będę mu chyba te dzieci wozić. Poradźcie, bo ja już doszczętnie głupieję.
      Czekam na obiektywne rady, jak w takiej sytuacji ustawiły(li)byście kontakty
      dzieci z ojcem.
      Liczę na pomoc, ewentualnie na opieprz, pozdrawiam, Magda
      • chalsia Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 20.03.05, 21:00
        Obiektywnie?
        Proszę bardzo - nie da się tego sensownie dla NIKOGO ułożyć (przy takich
        okolicznościach jak charakter pracy eksa i podejście nexta) jak będziecie
        mieszkali od siebie o 350 km.
        Póki tego dystansu nie zmniejszycie - raczej nic się nie zmieni.
        Czyli:
        - albo eks przeprowadza się bliżej Ciebie
        - albo Ty przeprowadzasz się z nextem bliżej eksa
        - albo i eks i Ty z nextem przeprowadzacie się "po połowie"
        Chalsia
      • tata_malolata Re: magdmaz 21.03.05, 11:23
        Skoro neksio przedkłada atawizm terytorialny ponad dobro bliźniego swego
        (zwłaszcza jesli to dzieci rzekomo ukochanej osoby)to nie najlepiej o nim
        świadczy.
        Zresztą neksio teraz jest , może go za miesiąc nie będzie, może nie warto się
        przejmować smile))))))


        Co do meritum sprawy - pytasz jak rozsądnie ułożyć życie ?

        droga nr 1 - zawrócić
        plusy: wszystko wraca do stanu naturalnego, dzieci mają dom i rodzinę, koniec
        kłopotów z jeżdżeniem, ustalaniem widzeń, humorami nexta itp.
        minusy: trzeba "zjeść" tą żabę, która nazywa się stary, nudny, nieciekawy mąż
        szanse powodzenia: sama sobie odpowiedz (pytanie brzmi tak naprawdę - ile
        procent tego problemu tkwi w Twojej głowie a ile jest RZECZYWISTYCH przyczyn i
        czyjejś winy)

        droga nr 2 - trwać w tym co jest
        plusy: nie widzisz znienawidzonego męża tak często jak kiedyś
        minusy: poniewierka dzieci + poniewierka ojca + konflikty o ustalanie kontaktów
        + humory nexta = Twój stres
        szanse na przyszłość: trwać to będzie kilkanaście lat dopuki dzieci nie
        podrosną i nie wyfruną z domu. Oznacza to, że problemy "porozwodowe" przestaną
        Cię dręczyć po pięćdziesiątce. A wtedy "życie przed Tobą" wink

        droga nr 3 - wygrać milion w totolotka
        Sorry. Wyczerpały mi się pomysły, To ostatnie co mogę wymysleć smile))))


        Podsumowując - życie rozwiedzionych jest już zawsze "kulawe" i "obciążone". Sam
        sobie świetnie zdaję z tego sprawę i bardzo mi z tym źle. Co gorsza życie
        dzieci w takich układach też już nie jest normalne i takie jak powinno być.
        Wniosek i rada dla wszystkich, którzy mają kryzysy małżeńskie - sami zgadnijcie
        jaki smile


    • magdmaz Re: Jak sąd zwykle reguluje kontakty ojca? 22.03.05, 16:09
      Dziękuję Wam. Czasami trzeba się wygadać, nawet jeśli i tak nie wymyślicie nic
      nowego.
      Muszę przyznać, ze wszystkie rady przeanalizowałam i wyciągnęłam wnioski. Nie
      wszystkie są realne, ale za to szczere. Dziękuję.
      pozdrawiam wszystkich - Magda
Pełna wersja