prawo matki do dziecka

22.01.05, 16:28
Powiedzcie mi prosze gdzie iść po poradę.
Moja znajoma chce wziąć rozwód z mężem.Mają wspólne dziecko. Jak mu
powiedziała o rozwodzie to wyprowadziła się do swojej matki oczywiście
zabierając dzieciaka( 1,5roku).Któregoś dnia jak była z dzieckiem na spacerze
mąż podszedł do nich wyjął małego z wózka i powiedział , że jak do niego nie
wróci to on syna na pewno jej nie odda.Wiec teraz sytuacja wygląda tak, że
dzieciak mieszka z ojcem, ona ze swoją matką, a policja co jakiś czas
sprawdza na jej prośbę czy małemu nie dzieje się krzywda.
Co dziewczyna ma zrobić by odzyskać dziecko? Gdzie np w Łodzi można uzyskać
np bezpłatną pomoc prawnika w tym zakresie?
Pomóżcie jeśli możecie. Proszę.
    • eina Re: prawo matki do dziecka 22.01.05, 16:58
      jakoś nie wyobrażam sobie, jak facet się zajmuje takim malcem - przede
      wszystkim dziecko małe, to chyba jeszcze z mamą ma silniejszą więź - dziecko ma
      prawo do spokoju - a tatuś zabrał je chyba trochę za karę kobiecie, że chce
      odejść - brzydka sprawa
      mam nadzieję, że jakoś przetrwają to wszystko i sprawa się ułoży jak najlepiej
      dla dziecka przede wszystkim - choć nie sądzę, żeby można było liczyć się na
      dogadanie po takim numerze...
    • bob_dinozaur Re: prawo matki do dziecka 22.01.05, 23:04
      Jedynym wyjsciem jest dogadanie sie rodzicow. Jesli jest to niemozliwe moze
      wystapic do sadu o ustalenie kontaktow z dzieckiem, najprawdopodobniej dostanie
      ok 2 godzin w tygodniu, ze wzgledu na to ze dziecko jest male i takie wizyty
      moga byc dla niego meczace. Ale niech sie nie martwi, kiedy maly bedzie mial 3
      lata, po badaniach w RODK, sad moze przyznac jej widzenia z prawem do zabierania
      dziecka co 2 tygodnie na weekend do siebie. Mam nadzieje ze wysyla jakies
      pieniadze na utrzymanie dziecka inaczej maz moze wystapic do sadu o alimenty i
      jesli do tej pory nie placila moga jej zasadzic kwote do 3 miesiecy wstecz.

      A tak powaznie wyprowadznie sie z dzieckiem bez zgody drugiego malzonka (pomijam
      sytuacje patologiczne) uwazam za zwykle podle swinstwo i egoizm do kwadratu
      kosztem dziecka. Jezeli ktoremus z malzonkow jest tak bardzo zle niech sie
      wyprowadzi, ale przynajmniej niech nie miesza do tego dziecka, niech zostawi je
      w spokoju w jego domu z drugim rodzicem.
    • chalsia Re: prawo matki do dziecka 22.01.05, 23:13
      Z lektury forum "w stronę ojca" wynika, że ojciec "położył łapę" na dziecku.
      Taka metoda była tam polecana jako jedyna naprawdę skuteczna by dziecko było
      przy ojcu (i jest możliwa do wykonania tylko póki małżeństwo prawnie trwa).
      Jesli ta sytuacja będzie trwała nadal a matka nic nie zrobi, to istnieje duża
      szansa na to, że sąd przyzna opiekę ojcu co de facto znaczy, że będzie w
      efekcie tak, jak napisał Bob_dinozaur - matka będzie "dochodząca" i płacąca
      alimenty na dziecko.
      Jesli ona chce by dziecko było przy niej powinna jak najszybciej wystąpić do
      sądu o wyznaczenie miejsca zamieszkania dziecka przy niej, wtedy ojciec nie
      będzie mógł bezkarnie postępowac tak jak teraz. No i powinna się zastanowić czy
      nie wystąpić z pozwem przynajmniej o separację.
      A na teraz, by dziecko nie żyło w stresie utraty mamy etc (i nie traciło więżi
      z nia co może mieć negatywne następstwa psychologiczna dla dziecka, jak i potem
      prawne dla niej w związku z decydowaniem przez sąd komu przyznać opiekę nad
      dzieckiem), najlepiej by było (przynajmniej do czasu kroków sądowych z jej
      strony) pójść "na układ" i wrócić do męża.

      Wspólczuję.
      Chalsia
      • bob_dinozaur Re: prawo matki do dziecka 22.01.05, 23:58
        zgadzam sie Chalsiu, trudno jednak nie zauwazyc ze znajoma kory20 padla po
        czesci ofiara wlasnej "broni", przynajmniej tak odczytalem pierwszy post. W
        kazdym razie sytuacja wydaje sie bez wyjscia, bo cale to sadowe bagno poglebi
        jeszcze bardziej konflikt miedzy rodzicami, brak reakcji to samo i w efekcie
        dzieciak zostanie albo bez matki, albo bez ojca.
        rowniez wspolczuje
    • bob_dinozaur Re: prawo matki do dziecka 22.01.05, 23:49
      Kora20, jesli sa malzenistwem i zadne z nich nie ma ograniczonych praw
      rodzicielskich, prawnie sprawa jest prosta. Twoja znajoma przypadkiem znalazla
      sie w sytuacji w jakiej z reguly znajduje sie ojciec w trakcie rozwodu lub po.
      "Porywanie" dzieci przez jednego lub drugiego malzonka trzeba potepic, bo
      dziecko to nie worek kartofli. Moim zaniem prawnik twojej znajomej duzo nie da.
      Skladajac sprawe do sadu o ustalenie miejsca pobytu dziecka przy sobie, moze co
      prawda liczyc na to ze sady rodzinne dyskryminuja mezczyzn w tego typu sprawach
      zgodnie z zasada lepsza najgorsza matka niz najlepszy ojciec, czasami wbrew
      przepisom, z reguly jednak przyklepuja stan istniejacy. Generalnie chyba nie
      chodzi tez o to, zeby matka "miala" dziecko, ale o rozwiazanie najlepsze z pktu
      widzenia interesu dziecka. To nie zawsze jest tozsame.
      • griffon Re: prawo matki do dziecka 23.01.05, 10:51
        Ojciec dziecka zachował sie jak najbardziej prawidłowo skoro Ona chciała
        rozwalic rodzine w imie własnego interesu to nalezy taka osobę potepiać Facet
        zrobił to co najlepsze dla dziecka i za to należy mu się szacunek i poważanie.
        Zgadza sie jest to jedyna metoda aby antyrodzionny Sąd przyznał opieke na
        dzieckiem ojcu tylko polityka faktów dokonanych odnosi jakiś efekt. Składanie
        wniosku o ustalenie miejsca pobytu małoletniego można zablokowac składając
        Pozew o rozwód. Facet zastosował metode jaka stosuja mamusie i bardzo dobrze
        zrobił w pełni go popieram. Ta Pani natomiast niech sie opamieta i prosi męża o
        wybaczenie skoro On twierdzi że może do niego wrócic to znaczy że ja nadal
        kocha.
        • virtual_moth Re: prawo matki do dziecka 23.01.05, 12:53
          Tak, Griffonie, ojciec postąpił słusznie jeśli:

          1. To on do tej pory opiekował się dzieckiem i spędzał z nim większość czasu
          2. To on czuwał nad rytmem dnia malucha, karmił, przewijał, bawił
          3. Dziecko jest związane bardziej z nim niż z matką

          Wtedy - owszem - powinien NADAL opiekować się dzieckiem tak jak do tej pory i
          to przy nim dziecko powinno być.
          Jeśli było odwrotnie - czyli to matka spędzała 24 godz. na dobę z malcem,
          ojciec wyrządził mu potworną krzywdę odbierając mu to, co stanowiło podstawe
          poczucia bezpieczeństwa.
          • omama Re: prawo matki do dziecka 23.01.05, 13:05
            Nic dodać, nic ująć, Virtual. Griffon jest książkowym przykładem faceta, który
            wszelkie spory dotyczące dzieci widzi wyłącznie w kontekście "kto kogo", a
            dobro dziecka ma tak naprawdę w... Nie, wycofuję ostatnie zdanie. On tego dobra
            dziecka po prostu nie dostrzega w ogóle.
            • griffon Re: prawo matki do dziecka 23.01.05, 17:39
              W tym konkretnym przypadku to matka dziecka ma głęboko w du.. jego dobro bo
              skoro chce rozwalić rodzine w imie własnego interesu to jak nazwać taka
              kobietę.Nie od dzisiaj wiadomo że dzieci najlepiej wychowuja sie w pełnej
              rodzinie a w tym przypadku ojciec dziecka jasno okreslił że chce aby ona do
              niego wróciła.
              "Kto rozbija rodzine w imie własnych interesów powinien być z niej bezględnie
              eliminowany"
              • omama Re: prawo matki do dziecka 23.01.05, 20:45
                Griffon, nie żenuj mnie bardziej niż musisz.
                Primo, nic nie wiemy o przyczynacgh decyzji rozwodowej, więc nie wiesz
                dokładnie NIC o tym, w imię czyjego interesu do rozstania ma dojść. Więc się
                nie wymądrzaj, bo całkowicie możliwe jest zarówno to, że np. facet dziewczynę
                gnebił, jak i każdy inny scenariusz. Secundo, i tak niczego to nie zmienia.
                Dziecko nie powinno być - w razie sporu - przyznawane w nagrode mniej winnej
                czy bardziej pokrzywdzonej stronie, ale powino byc z tym z rodziców, z którym
                jest bardziej związane.
                • griffon Re: prawo ojca do dziecka 23.01.05, 20:58
                  Wiemy jedna pewno że to ona zdecydowała sie odejśc oraz że On chce aby wróciła.
                  Ja podejrzewam natomiast że ona znalazła sobie pocieszyciela i to jest
                  przyczyna że chce rozwodu. Dziecko natomiast powinno byc z tym rodziców który
                  jest mu wstanie zapewnić lepszą przyszłośc.
                  • omama Re: prawo ojca do dziecka 23.01.05, 21:15
                    Czyli nie wiemy nic o przyczynach, bo to co ty podejrzewasz przy kompletnym
                    braku przesłanek jest wyłącznie projekcją twoich własnych urazów.
                    Ja zaś podtrzymuję swoją opinię: dziecka, zwłaszcza malutkiego, nie można
                    odrywać od rodzica, z którym jest bliżej związane.
                    • griffon Re: prawo ojca do dziecka 23.01.05, 23:48
                      A na jakiej podstawie twierdzisz że właśnie tym rodzicem jest matka ?
                      • pasierbica30 Re: prawo ojca do dziecka 24.01.05, 15:06
                        A na jakiej podstawie Ty twierdzisz, ze tym rodzicem jest ojcec?
                      • omama Re: prawo ojca do dziecka 24.01.05, 23:00
                        Przeczytaj post virtual rozpoczynający tę odnogę wątku i moją nań odpowiedź.
              • pasierbica30 Re: prawo matki do dziecka 24.01.05, 15:05
                > W tym konkretnym przypadku to matka dziecka ma głęboko w du.. jego dobro bo
                > skoro chce rozwalić rodzine w imie własnego interesu to jak nazwać taka
                > kobietę.Nie od dzisiaj wiadomo że dzieci najlepiej wychowuja sie w pełnej
                > rodzinie a w tym przypadku ojciec dziecka jasno okreslił że chce aby ona do
                > niego wróciła.
                > "Kto rozbija rodzine w imie własnych interesów powinien być z niej bezględnie
                > eliminowany"

                A jak nazwac mezczyzne zostawiajacego zone dla kochanki? I czy bedziesz
                konsekwetny, czy uwazasz, ze wtedy dziecko powinno mieszkac z matka?
                • griffon Re: prawo matki do dziecka 24.01.05, 20:41
                  Facet lub Kobieta która rozwala rodzine odchdząc do kochanki lub kochanka
                  krzywdząc przy tym własne dzieci powinien byc bezględnie sterylizowany aby juz
                  nigdy nie mógł skrzywdzic zadnego dziecka
                  • ania_rosa Re: prawo matki do dziecka 24.01.05, 23:34
                    "Facet lub Kobieta która rozwala rodzine odchdząc do kochanki lub kochanka
                    > krzywdząc przy tym własne dzieci powinien byc bezględnie sterylizowany aby
                    juz
                    > nigdy nie mógł skrzywdzic zadnego dziecka"

                    Griffon, w tym zdaniu jest zbyt wiele zmiennych, aby mogło być ono logiczne.
                    POnieważ musze dziś do rana napisac dwie obszerne prace, więc zajmę się
                    logicznym rozbiorem, bo mysl o pracy naukowej mnie odstręczawink

                    1. Czy każdy małżonek, który odchodzi do kochanki/ka krzywdzi przy tym własne
                    dzieci? Rozwazmy kilka przykładów: matka odchodzi od ojca- pedofila; ojciec
                    odchodzi od matki chorej na psychozę maniakalną; matka odchodzi od ojca
                    uzywającego przemocy fizycznej wobec rodziny; ojciec odchodzi od matki, która
                    rok wczesniej wyemigrowała za granice i podjęła starania o nowe obywatelstwo
                    (nie zamierza wracać)
                    2. Logika jest żelazna, Gryfonie
                    3. Czy sterylizacja jest równoznaczna z wyeliminowaniem ryzyka krzywdzenia
                    dzieci? Otóż nie jest. Mozna się nad dziećmi znęcać, można uprawiac bierną
                    pedofilię, mozna dzieci dręczyc psychicznie i nie trzeba być do tego płodnym
                    mężczyzną lub kobietą
                    4. Gryfonie, czy Twoja żona poddała się sterylizacji? Wybaczenie jest
                    szczątkową formą wybaczenia, jeśli jego skutkiem ubocznym jest udowadnianie
                    wszem i wobec, że nadal nie poradziłeś sobie z faktycznym problemem Twojego
                    związku. Kobiety, które formalnie postąpiły jak Twoja zona ( a przypominam, że
                    zdradzały motywowane innymi pobudkami, niż Twoja połowica) zostają przez Ciebie
                    zrównane z ziemią. Przypominam także, że świadomie zyjesz z jedną z takich
                    kobiet. Przypominam, że często piszesz tu o szacunku do matki, jaki zamierzasz
                    wpajać swoim dzieciom i jaki nadal zywisz do zony. Przypominam, że oba te
                    stanowiska wzajemnie się wykluczają. Przypominam, że sam nie dochowałeś- jak to
                    Lideczka wspaniale ujęła- obowiązku wyłączności seksualnej. Czy jestem
                    złośliwa? Nie. Po prostu nie rozumiem tej łatwości ferowania wyroków, jaka
                    zdarza się tylko Temidzie. I przypominam, ze Temida jest ślepa, podobnie jak
                    Ty, Gryfonie. Z tym, że Temida ma jednak oczy zasłonięte, a Ty masz widzenie
                    wybiórcze.
                    5. Nie każda zdrada jest równoznaczna z rozbiciem rodziny. To raz. Dwa: nie
                    każdą rodzinę rozbija zdrada, bo zazwyczaj ta rodzina jest już rozbita poprzez
                    np. zaniedbywanie obowiązków względem współmałżonka, trwałą niezdolność do
                    podejmowania odpowiedzialności za związek, odmowę współpracy na rzecz związku
                    przez jedną ze stron.
                    6. Najłatwiej głosić slogany. Podobnie jednak, jak nic nie wynika ze
                    sloganu "kupujcie banany chiquita" poza tym, żeby kupowac te banany; tak nic
                    nie wynika ze zdań:
                    "zdradzający małżonek powinien być wysterylizowany" (kiedy? Pod jakimi
                    warunkami? W jakich okolicznościach? Jaka jest definicja zdrady? Czy istnieje
                    zdrada usprawiedliwiona?)
                    "zycie jest czarno białe" (co z przypadkami aborcji w sytuacji zagrożenia zycia
                    matki i plodu; sytuacją opisaną przez Lideczkę; zabijaniem w obronie własnej;
                    karą śmierci; odejściem od małzonka, którego zachowanie kwalifikuje się do
                    wszczęcia postępowania karnego?)

                    Gryfonie- mam do Ciebie wiele szacunku z wielu powodów, ale ta moralna
                    urawniłowka mnie dziwi i odstręcza.

                    Rosa
                    • griffon Re: prawo matki do dziecka 25.01.05, 13:31
                      Ania-Rosa
                      Odpowiadam
                      pt1 W sytuacji patologicznej alkocholizm, psychozy czasami nalezy odejśc wręcz
                      jest to wskazane ale czemu od razu do kochanka. Mijsce Pedofilów jest w
                      Kryminale a tam nimi sie odpowiednio zajmą. W przypadku wyjazdu jednego z
                      małżonków bez zamiaru powrotu jesli tak było ustalone nie ma o czym mówić to
                      osoba która wyjechała odeszła.
                      pt3 Ale nie mozna sobie spłodzić lub urodzić następnych dzieci do robienia im
                      krzywdy
                      pt4 Moja zona zrozumiała swój błąd i wyciagneła z niego wnioski i ja to
                      doceniam Ona zrozumiała że żle postapiła i naprawia swoje błędy.
                      pt5 Skoro jak to określiłas rodzina jest rozbita na skutek zaniedbywania
                      obowiazków to czy to jest powód do odejscia do kochanka, kochanki nie to może
                      byc tylko powód do rozstania się
                      pt.6 Zdrada jest zdradą i nie ma tu sie nad czym rozwodzić Jeśli natomias
                      zdrada doprowadza do rozwalenia rodziny a tym samym do szkodzenia dzięcia to w
                      takim przypadku osoba która kieruje sie własna chcicą powinna zostać
                      wysterylizopwana
                      Aniu ja we wszystkich swoich postach pomijam sytuacje patologiczne ponieważ w
                      takich sprawach sytuacja jest jasna i nie ma nad czym sie zastanawiać. Takie
                      sytuacje daja moralne prawo do odejscia ale nie do odejscia do kochanka.
                      • burza4 Re: prawo matki do dziecka 25.01.05, 13:49
                        Takie
                        > sytuacje daja moralne prawo do odejscia ale nie do odejscia do kochanka.

                        z ciekawości - co to znaczy "odejście do kochanka"? bo mam wrazenie, że dla
                        ciebie to nie jest tylko taki przypadek, kiedy ktoś przechodzi z ramion do
                        ramion ale i taki, kiedy dochodzi do rozstania a potem wkracza się w nowy
                        związek nie odczekując odpowiedniej ilości czasu?

                        jaki powinien być wymagany okres kwarantanny między jednym związkiem a drugim
                        według ciebie? miesiąc, rok, 10 lat? naturalnie najlepiej byłoby, gdyby zawsze
                        wygladalo to tak, że kończy się jedno, czeka az emocje ostygną i dopiero potem
                        ewentualnie wkracza się na nową drogę zycia. Ale cóż - ja osobiście jestem w
                        stanie zrozumieć kiedy np. kobieta zostawia męża alkoholika dopiero wtedy,
                        kiedy pojawia się ktoś, kto poda jej pomocną dłoń, bo wcześniej była zbyt słaba
                        żeby zmobilizować się po prostu na odejście w niewiadome...

                        A ty piszesz tak, jakby fakt istnienia kochanka automatycznie wymazywał gumką
                        myszką wszystko co było złego przedtem ze strony malżonka. I jakby w kontekście
                        winy odejście do kochanka było ważniejsze niż np. lata znęcania się czy
                        obojętności. Ba - nawet w sytuacjach, kiedy ktoś w miarę szybko ułozy sobie
                        zycie, to juz staje się podejrzany i winny. A z tym mi się trudno zgodzić.
                        • griffon Re: prawo matki do dziecka 25.01.05, 20:17
                          Burza mi chodzi o sytuacje kiedy jednym z powodów rozstania jest osoba trzecia.
              • grey-pippin Re: prawo matki do dziecka 09.03.05, 06:41
                > "Kto rozbija rodzine w imie własnych interesów powinien być z niej bezględnie
                > eliminowany"

                miotaczem ognia, trucizna czy moze bazuka ?

                po wyeliminowaniu kogos kto rozbil rodzine, rodzina niewatpliwie bedzie
                szczesliwa i pelna, hehheehhe
                ze tez niektorzy nie maja za grosz wstydu wink
    • tata_malolata Re: prawo matki do dziecka 25.01.05, 14:16
      Czytając ten post zwróciełem uwagę na następujący fragment:

      > ...powiedział , że jak do niego nie
      > wróci to on syna na pewno jej nie odda.
      > Wiec teraz sytuacja wygląda tak, że
      > dzieciak mieszka z ojcem, ona ze swoją matką,
      --------------------
      ZASTANAWIA MNIE TU COŚ !!!!
      Ja bym mieszkał z samym diabłem byle tylko nie utracić dziecka, by ono nie
      straciło mnie.


      Poza tym chciałbym zwrócić uwagę wszystkich matek które ograniczały lub w
      przyszłości znajdą się w sytuacji gdy pomyślą o ograniczaniu kontaktów dzieci z
      tatą.

      > a policja co jakiś czas
      > sprawdza na jej prośbę czy małemu nie dzieje się krzywda.
      -------------------
      Tu macie drogie Panie świetny przykład jak wygląda "dopraszanie się" przez
      tysiące ojców o jakąś pomoc na policji i w sądach. PRZEMYŚLCIE TO i nie czyńcie
      drugiemu co Wam niemiłe.



      Na koniec w kwesti merytorycznej.
      Każdy z rodziców ma prawo do nieograniczonych kontaktów z dzieckiem (to w
      teorii). W opisanej sytuacji (choć to zazwyczaj ojcowie są w tym położeniu)
      należy:
      - po pierwsze się dogadać bo żaden sąd ani policja nie pomogą ani DOBRZE nie
      rozwiążą problemu.
      - po drugie się ... dogadać bo mąż wyraźnie chce utrzymania rodziny (wyraźnie
      DEKLARUJE, że żona może wrócić)
      - po trzecie się ... dogadać ponieważ w sądzie sprawa o zabezpieczenie
      kontaktów (taką należy złożyć) będzie TRWAĆ miesiącami, latami

      Jeśli jednak matka WOLI się nie dogadać i nie widzieć dziecka (sorry za
      złośliwość ale w aspekcie przytoczonej na początku wypowiedzi tak to wygląda)
      można udać sie do sadu rejonowego i założyć sprawę o tzw. tymczasowe
      zabezpieczenie kontaktów.


      P.S. Metoda zastosowana przez ojca jest zła. Tak samo zła gdy tą metodą
      posługują się kobiety...
      • griffon Re: prawo matki do dziecka 25.01.05, 20:16
        Tato małolata
        To jest jedyna metoda jaka może zastosować ojciec w tyn kraju aby przyznano mu
        opiekę nad dzieckiem. Nie twierdzę że ona jest dobra ale niestety jedyna
        skuteczna.
        • tata_malolata Re: skuteczność vs. odpowiedzialność 26.01.05, 10:16
          Skuteczność nie jest najwyższą wartością.

          A tak przy okazji przychodzi mi na myśl przypowieść o królu Salomonie, którą
          warto byłoby przypomnieć (i do znudzenia przypominać za każdym razem) wszystkim
          mamusiom i tatusiom używającym dziecka jako "narzędzia"...

          • griffon Re: skuteczność vs. odpowiedzialność 26.01.05, 18:13
            Zgodzę się z Toba że w większosci przypadków rodzice posługuja sie dziecmi aby
            sobie nawzajem dokopać jedni w miejszym inni w większym stopniu. Ja tez nie
            uniknołem tego błędu pomimo że sie starałem ale nie za bardzo miałem jakies
            alternatywne wyjście a to że dzieci były przy mnie wcale nie traktowałem jako
            sukces tylko jako porażkę ponieważ byli tylko z jednym rodzicem. Za sukces
            natomiast uważam że moja rodzina jest znowu w komplecie na jak długo tego sam
            nie wiem, bo wcale nie jest łatwo i nie chodzi mi tutaj o żone tylko o mnie. Ja
            nie zapominam .
    • kora20 Re: prawo matki do dziecka 30.01.05, 21:16
      Cześć!
      Sprawa się trochę wyklarowała.Znajoma złożyła papiery o rozwód, a wczoraj mąż
      oddał jej syna, ponieważ sobie nie radził z opieką nad małym dzieckiem. Pewnie
      jak większość mało zaangażowanych w opiekę nad dzieckiem ojców myślał, że
      dziecko to można nakarmić, umyć a potem można iść z kumplami na piwocrying
      • gosza26 Re: prawo matki do dziecka 31.01.05, 11:17
        A jak znam życie teraz będzie twierdził wszen i wobec, że matka mu zabrała
        dziecko i utrudnia kontaktysmile

        Z doświadczenia jednak wiem, że płeć nie stanowi monopolu na bawienie się
        dzieckiem i bycie rodzicem wg własnego widzimisię.
        • omama Re: prawo matki do dziecka 31.01.05, 14:35
          Typowe. Mam tylk nadzieję, że dziecko nie doznało przez nieodpowiedzialnego
          ojca nadmiernej traumy.
    • tatamateuszka Re: prawo matki do dziecka 09.03.05, 00:38
      kora20 napisała:

      > Powiedzcie mi prosze gdzie iść po poradę.
      > Moja znajoma chce wziąć rozwód z mężem.Mają wspólne dziecko. Jak mu
      > powiedziała o rozwodzie to wyprowadziła się do swojej matki oczywiście
      > zabierając dzieciaka( 1,5roku).Któregoś dnia jak była z dzieckiem na spacerze
      > mąż podszedł do nich wyjął małego z wózka i powiedział , że jak do niego nie
      > wróci to on syna na pewno jej nie odda.Wiec teraz sytuacja wygląda tak, że
      > dzieciak mieszka z ojcem, ona ze swoją matką, a policja co jakiś czas
      > sprawdza na jej prośbę czy małemu nie dzieje się krzywda.
      > Co dziewczyna ma zrobić by odzyskać dziecko? Gdzie np w Łodzi można uzyskać
      > np bezpłatną pomoc prawnika w tym zakresie?
      > Pomóżcie jeśli możecie. Proszę.

      Brawa dla taty, podziwiam go i trzymam kciuki. Janusz
      • pelaga Re: prawo matki do dziecka 09.03.05, 08:36
        To sobie trzymaj za rozwoj wlasnej muuundrosci. Tatusiek juz sie znudzil opieka
        nad dzieckiem egzaltowany cffffaniaczku i dziecko oddal. No warte podziwu.
        Zenada.
      • darcia73 Re: prawo matki do dziecka 09.03.05, 08:54
        tatamateuszka napisał:

        > Brawa dla taty, podziwiam go i trzymam kciuki. Janusz


        Mam nadzieje, ze tego tate jak i tatemateuszka szlak trafi. Taka okropnośc
        wyrzadzona dziecku a tutaj się jej przyklaskuje.
        Nic dziwnego, ze potem kobiety boja się dawac dziecko na spacery, bo może ono
        juz z tego spaceru do matki nie wrócić.
        Jest takie zdanie wyrażające mądrośc pokoleń "dziecko bez ojca to półsierota a
        bez matki to sierota w pełnym tego słowa znaczeniu". POmimo całej miłości
        tatusiów testosteron nie zastąpi poczucia bezpieczeństwa jakie daje kochająca
        matka, szczególnie w 3 pierwszych latach zycia. Takie jest prawo natury w
        gatunku ludzkim.
      • pustulka_75 Trzymaj, trzymaj... 09.03.05, 08:59
        tatamateuszka napisał:
        > Brawa dla taty, podziwiam go i trzymam kciuki.

        Trzymaj, trzymaj. Trudniej ci będzie pisać na klawiaturze. tongue_out
        Tylko nie kantuj, trzymaj porządnie.
        • chalsia Pustułka, wycieraj mi zapluty monitor :-)) (n/txt) 09.03.05, 09:02
          • pustulka_75 Prosiem ściereczekm 09.03.05, 09:05

            • pelaga Re: Prosiem ściereczekm 09.03.05, 09:07
              to tez ze sciereczki skorzystam wink))
    • grey-pippin czy ktoregokolwiek pana tutaj 09.03.05, 06:54
      w ogole obchodzi to dziecko ?
      Przeciez taka postawa jest chora, zalosna i dowodzi braku dojrzalosci !?
      Cala ta dyskusja tutaj sprowadza sie do tego:
      - niech tatus nawet temu dziecku lebek urwie, ale przynajmniej nauczy cos
      ta .....
      Mozna miec problemy, zle doswiadczenia, byc rozzalonym, ale to zianie
      nienawiscia wkolo dowodzi tylko, ze w zyciu tych panow marne szanse na
      pozytywne zmiany.
Pełna wersja