co tu robić, kurcze blade...

24.01.05, 22:27
za chwile rodzę. Rozstałam się z ojcem dziecka, ktory zresztą jest od
jakiegoś juz czasu w innym związku i ok.Relacja z nim wygasła, po prostu.Z
nim, ale..nie z jego rodziną, choc to strasznie pokręcone.Jego mama codziennie
(!) do mnie dzwoni, ja do niej też , zresztą, mamy bardzo przyjacielskie
stosunki.Swojej prawdziwej synowej nie znosi, wywaliła ją z domu za różne
takie historie i nie chce jej znać, krótko mówiąc.Za to od samego początku
uważa się za babcię mojego dziecka ( no fakt, jest przecież biologiczną
babcią) A ja nie wiem jak to wszystko poukładać, po prostu.Kiedyś chciałam
wpisać w dokumentach jako imię ojca- jego faktyczne drugie imię( pierwsze
jest b. charakterystyczne)Teraz już się coraz bardziej gubię a tu nadchodzi
godzina zero...Nie wiem czy mam się odgrodzić od jego rodziny( z rodzeństwem
mam też fajny kontakt, jego siostra przyjeżdża do mnie na wakacje itd..)-
relacje z jego rodziną są bliskie.Ale ja nie mam pojęcia jak to wszystko
poukładać, żeby było ok przede wszystkim dla mojego dziecka.Pojęcia nie mam...
Właściwie wiele osób i tak wie, kto jest ojcem mojego dziecka i prędzej czy
później znajdzie się jakiś "Zyczliwy".Może lepiej faktycznie wpisać w te
cholerne papiery jego prawdziwe, pierwsze imię? Ale co potem powiedzieć
dziecku- że tatuś miszka z innymi dziećmi? Jasna cholera, wiem,że sama
namieszałam ,ale terazmusze znaleźć rozwiązanie.I co zrobić z babcią?Jak to
wszystko ułożyć, żeby miało sens?Babcia zresztą zapowiedział, że śmiertelnie
się na mnie obrazi,jeśli jej choć nie puszczę sygnała idąc do szpital.Bo
planuje natychmiast przyjechać ( 300 kom)Jak to wszystko ogarnąć?...
    • iziula1 Re: co tu robić, kurcze blade... 24.01.05, 22:34
      Bo prostu ciesz sie,że twoje dziecko bedzie miało babcie i ciocie.
      Wiesz to fajnie mieć takie wsparcie w rodzinie eksa.
      Druga sprawa jak beda wyglądały wasze stosunki jeśli wystapisz o alimenty i
      sadowne ustalenie ojcostwa tego nie wiesz.
      Mysle,że powinnas te wszystkie oznaki zainteresowania dzieckiem i twoja osoba
      przyjmować jak cos co Ci sie naturalnie nalezy.
      A do urzedu mozesz pójść jak ochłoniesz i podejmiesz decyzje na spokojnie.
      Teraz rozluznij sie i czekaj na godzine zero.
      Powodzenia.
      Iza
      • okruszek100 Re: co tu robić, kurcze blade... 24.01.05, 22:41
        dzięki, urząd urzędem, ale zapytają mnie juz w szpitalu..smile Tak, fajnie jest to
        ciepło z rodziny faceta tym bardziej ,że jakby nie patrzeć...byłam "tą drugą"
        totalnie zaakceptowaną przez rodzine ( może dlatego,że ten facet to była
        pierwsza miłość- moja i jego, dopiero potem pojawiła się żona i dzieci a w tak
        zwanym międzyczasie- także i moje diecko, co już się lada dzień urodzi...Ja juz
        ochłonęłam na tyle,że wiem,że nie chcę już z nim być, choćby nawet zjadł pałac
        kultury albo zrobił coś równie nieprawdopodobnego.Nie chcę, bo już mu nie ufam
        a także wiem,że nie ma sensu rozbijanie jego rodziny( uwielbiam jego córkę, ona
        mnie też b. lubi i nie chciałabym jej nigdy skrzywdzić) Ale jak to wszystko
        pouładać wobec mojego dziecka? To znaczy- powiedzieć dziecku- to jest
        babcia.Kropka.Bo z Tatusiem nie będzie przecież kontaktu...Po cóż miałby być? O
        to jest właśnie ta trudność- jak oddzielić babcię odojca? Może odseparować się
        od obojga? ale też babcia przecież nic mi nie zawiniła...Boje się głównie o to
        jak to poukładać ,zeby było ok dla mojego dziecka..
        • iziula1 Re: co tu robić, kurcze blade... 24.01.05, 22:50
          Co do szpitala-nikt nie bedzie tam pytał o dane ojca a jeśli nawet mozesz
          odmówić.
          Uważam,że nie powinnaś oddzielac babci od wnuczki/wnuka.To bardzo wazne dla
          maleństwa.
          Moze nie mieć kontaktu z ojcem, choc to nie do końca pewne ale powinno znać
          babcie.Powinno czuc sie kochane.To moze w pewien sposób "osłodzić" brak taty.
          W rodzinie eksa juz nastapił rozłam, nie zmienisz tego.Jego córka bedzie miała
          przyrodnie rodzeństwo- na to też już nie masz wpływu.
          Jedynie co teraz mozesz zrobic to poczekać co przyniesie zycie.
          Pewne sprawy warto zostawić aż same się ułożą.
          I naprawde jesli uczucia babci są szczere nie ryzygnuj z tego.
          Bo najwspanialszą rzecz jaka możesz dać dziecku to miłość.Swoją, najbliższej
          rodziny.
          Trzymaj sie ciepło.
          Iza
          • okruszek100 Re: co tu robić, kurcze blade... 24.01.05, 23:08
            dzięki...Masz rację- powtórzyć należy zaq Scarlet .O:0- "pomyślę o tym
            jutro"...albo chociaż dam czasowi czas- może coś się samo jakoś ułoży, po
            prostu.Ale..tyle we mnie pytań, wiesz..? Tak bym chciała,żeby było jak
            najlepiej, choć iwem,że sytuacja jest pokręcona o poplatana.Jest jeszcze druga
            część- tj. moja Mama.Ona mi bardzo pomaga, naprawdę bardzo.I jak to mama- chce
            mnie chronic przed całym światem.Nie chce ,żebym w ogóle wywlekała na światło
            dzienne fakt, że ojcem mojego dziecka jest - jakby nie był0o- żonaty facet, bo
            świat ( tzn. nasza rodzina) uzna mnie za kompletną idiotkę.Wiem,ze mama chce
            dla mnie jak najlepiej, ale też ciężko mi znaleźć takie
            rozwiązanie,żebywszystkich zadowolić...Bo mama nie bardzo sobie wyobraża
            jakiekolwiek kontakty z tamtą rodziną ( być może się boi,że zwiąże się z ojcem
            dziecka) , biologiczna druga babcia juz się szykuje na chrzest ( nawet
            przeznaczyła sobie juz na to jakąś kaskęsmile Julka na razie fika w brzuchu i
            pojecia nie ma o wszystkim.Tylko ja, biedny mały okruszek z takim balaganemsmile
            Rozumiem,że Babcia, że trzeba się cieszyć jej podejściem do mojego dziecka, że
            to się pewnie żadko zdarza, tak w ogole..Ale co ja powiem dziecku? Kochanie, to
            jest twoja babcia.Ale z tatusiem nie bedziemy mieć kontaktu, bo tak naprawdę
            poczęłaś się wprawdzie z wielkiej milości, ale też tatuś miał już inne dzieci-
            nie będziemy im przeszkadzać..Kurcze, strasznie to dla mnie trudne...dodam ,że
            żona ojca mojego dziecka to prawdziwa czarownica, na pewno się z nią nie
            porozumiem w żadnej kwestii.To tak, na marginesie, jakby się ktoś pytałsmile
            • chalsia Re: co tu robić, kurcze blade... 25.01.05, 00:32
              ehhhhh, jedno nasuwa mi się na myśl - trzeba było sobie takie rzeczy
              przemyśleć "przed".
              A pomysłów jak ułożyć sprawy nie mam, bo to za skomplikowane dla mnie.
              W kazdym razie krótkiego i mało bolesnego porodu zyczę.
              Chalsia
              • okruszek100 ps 25.01.05, 10:38
                tym wszystkim którzy uznają absolutną wyższość żony nad kochanką- zawsze i
                wszędzie- chcę na uspokojenie powiedzieć, że znikam z układu co juz -
                napisałam.Mój problem nie polega więc na tym czy odbierać męża i ojca jakiejś
                innej dziewczynie a tylko li na tym- jak i czy w ogole układać relacje z
                babcią.I o to by mi chodziło...
                • okruszek100 Re: ps 25.01.05, 10:39
                  to ps miało do tego: to nie tak miało być, zupełnie nie tak...Za szybko mi się
                  coś nacisnęło..
            • pelaga Re: co tu robić, kurcze blade... 25.01.05, 07:54
              > Ale z tatusiem nie bedziemy mieć kontaktu, bo tak naprawdę
              > poczęłaś się wprawdzie z wielkiej milości, ale też tatuś miał już inne dzieci-
              > nie będziemy im przeszkadzać..Kurcze, strasznie to dla mnie
              > trudne...dodam ,że żona ojca mojego dziecka to prawdziwa czarownica, na pewno
              > się z nią nie porozumiem w żadnej kwestii.

              Naprawde nie wiem w jakiej kwestii chcialabys sie porozumiewac z zona swojego
              kochanka, z ktorym strzelilas sobie dziecko. Czego od niej oczekujesz? Ze powie
              och jaki misio-pysio byl zly, ze zrobil Ci dziecko? I utuli Cie w zalu, bo Ci
              ciezko? Nie liczylabym na taki altruizm.
              • okruszek100 "to nie tak miało być, zupełnie nie tak.."- 25.01.05, 10:31
                nie, nie oczekuję żadnego utulania w żalu, nie prosiłam o to ani o tym nawet
                nie wspominałam, źle mnie zrozumialaś. Wiem,że to co odpowiadamy innym
                najcześciej filtrujemy przez jakieś tam nasze doświadczenia,stąd czasem trudno
                coś zobaczyc bez takich obciążeń. O żonie wspomniałam tak po prostu- pomijając
                moje okoliczności- taką ma opinię, że mało kto ją chce znać, bo jedyne co jest
                dla niej istotne to kasa .I nic poza tym.Takie są fakty i tyle- dziecko rośnie
                jak dzikie wino,a mamusia np. woli sobie poleżeć niz zrobić herbatę dziewczynce
                ktora idzie do 1 klasy.O śniadaniu też nie ma co marzyć- przecież może sobie
                kupić pączek w sklepiku szkolnym.Ale to nie moja rzecz- jasne.Chcę tylko
                powiedzieć, że nie wszystkie żony są takie kryształowe jakbysmy chcieli ,żeby
                byly.Podobnie po drugiej stronie, oczywiście.Jestem za metodą indywidualnego
                przypadku a nie za uogólnianiem.Za mało też napisałam, bo historia jest
                pogmatwana jeszcze bardziej, tak poza tym.Zaczęła się 10 lat temu i to ona -
                wiedząc o mnie- parła do ślubu przez dziecko.Tak, oczywiście- zaraz mnie
                zaatakujecie, ale co tam...Każda historia jest inna i tyle.Poza tym facet
                dzwonił do mnie podczas ślubu, przed ślubem wciąż pytał czy z nim bedę jeśli
                się z tego wyplącze itd. Wtedy mi żal było tej dziewczyny i tyle.Zaraz po
                ślubie ..przyjechał do mnie .Tak się składa, że cała ta historia ma wiele
                wątków, ktore mogłyby doprowadzić do stwierdzenia nieważnoiści ślubu- nie chcę
                już o tym szczegółowo pisać, starczy ,że mam swoje refleksje na ten temat.Poza
                tym nie chcę rozwiajć tego wątku, bo wspomniałam jasno ,że nasze drogi się
                rozeszły.Wiem ,że jest to zagmatwane.Ale też nie prosiłam o rady typu: trzeba
                było wcześniej pomyśleć, bo cóż to daje? Uważam ,że trzeba iść do przodu a nie
                do tyłu, czasu przecież nie cofnę! Myslałam,że macie tu jakieś refleksje co
                konkretnie można zrobić, ale widać to nie na to forum. Proszę mmnie nie
                oceniać, nigdy się przecież nie widziałyśmy! A może się okazać, że choć
                myślicie ,że jestem starą wiedźmą - jestem właśnie tą uroczą dziewczyną, która
                sprzedaje Wam zawsze najlepsze owoce, bo specjalnie takie wybiera dla waszych
                dzieci.śwoat jest pełren niespodzianek.Cała ta historia poza tym równie bardzo
                zaskoczyła mnie samą. Może da Wam do myślenia coś tak dziwnego jak to- cała
                rodzina zaakceptowała kochankę syna i jej nieślubne dziecko a nie chce znać
                synowej.! Ciekawe dlaczego..ojejej...Ale musi być wredna ta kochanka...
                • ania_rosa Re: "to nie tak miało być, zupełnie nie tak.."- 25.01.05, 11:06
                  Przyznam sie, że trochę nie rozumiem. Tym bardziej nie rozumiem tego, że kiedy
                  już zaczynam cokolwiek rozumieć, to nagle okazuje się, że to taki wyjątkowy
                  casus, że nie ma co go analizowac, tylko trzeba głowę pochylić w zadumie nad
                  stwierdzeniem "bo to zła kobieta była".
                  No to skoro casus jest niezwykły, historia wyjątkowa i obwarowana
                  tysiącem "tak, ale..." to sprawa jest jasna- co my możemy tu doradzić? Z
                  którejkolwiek strony nie ugryźć by problemu, zawsze się dotrze do
                  pytań "dlaczego?", a sama zastrzegasz, że sytuacja jest tak wyjątkowa, że nie
                  ma sensu dociekać.
                  Zresztą sama rozważ: załóżmy, że po lekturze Twoich postów napiszę Ci "uważam,
                  że powinnaś cieszyć się z doskonałych relacji z babcią dziecka i podtrzymywać
                  ten kontakt". Wówczas na scenie pojawi się nowy problem: reakcji zony na taką
                  relację i wplywu tej relacji na małżeństwo ojca Twojego dziecka. Wtedy Ty
                  powiesz, że mogę Ci wierzyć na słowo, ale żona niewiernego męza jest suką i
                  wredną małpą, więc nie powinnam się nią przejmować w swoich rozważaniach.
                  Pozytek z tej "dyskusji" bedzie taki, że zostaniesz w punkcie wyjścia: żona
                  jest be, Ciebie chronią obwarowania moralne i emocjonalne, babcia Cię
                  akceptuje, co należało udowodnić i o czym sama Jesteś przekonana, więc po co
                  taki post?
                  W sytuacjach, w które zaangażowanych jest więcej niż dwie osoby ( w Twoim
                  przypadku: Ty, Ojciec dziecka, jego żona, jego matka) nei da się uciec od prób
                  waloryzacji i układania tego w jakimś schemacie. Jesli odejmiemy waloryzację i
                  schematy, zostanie nam scenariusz telenoweli, nad którym nie ma dyskusji, bo
                  rządzi nim prawo scenarzysty, a który własnie próbujesz wprowadzać. Czego więc
                  oczekujesz?
                  Jesli wszystko jest takie klarowne- po co pytania? Jesteś "Tą dobrą", zona
                  jest "tą złą", ojciec dziecka nie będzie z nim utrzymywać kontaktów (choć
                  chwilę wczesniej uzasadnialaś Wasz związek silną więzią datującą sie z czasow
                  przed jego ślubem), a babcia przyklaskuje całemu układowi.
                  Na moj skromny gust sprawa jest zawikłana i to w różnych aspektach, ale cóż...
                  pewnie popadam w myślowe stereotypy.
                  Ja w każdym razie nijak nie widze przydatności opinii innych forumowiczek,
                  skoro każe im się rozstrząsać problem w bardzo ograniczonych ramach i własciwie
                  z góry się zastrzega, że wątpliwości nei będą przyjmowane, bo sprawa przekracza
                  ich możliwości rozumienia.

                  Rosa
    • blanqua Re: co tu robić, kurcze blade... 25.01.05, 10:52
      Mówię z troszkę innej perspektywy ponieważ sama jestem z niepełnej rodziny.
      Jeżeli mogę CI coś radzić to przede wszystkim utrzymanie kontaktu z Babcią.
      Dobra Babcia i jej miłość to skarb dla Ciebie i dziecka. Odbieranie tego dzieku
      byłoby egoistyczne. No i dla mnie jest druga kwestia. Rzeczywiście związek Twój
      i tego faceta mógł się rozejść, masz swoje przyczyny. Ale dziecko jest faktem.
      Dlaczego miałabyś odbierac dziecko ojcu a ojca dziecku? To byłoby egoistyczne
      nieco ponieważ tylko Ty pozbywasz się niezręczności i klopotu ale dziecku
      odbierasz rzecz bardzo ważną. jeżeli związek trwał wiele lat, była milość a
      jednocześnie zdawałaś sobie sprawę, że ten mężczyzna jest zonaty to musiałaś
      sobie zdawać sprawę z konsekwencji. To, że facet jest żonaty nie znaczy, że nie
      ma być wpisany w papierach dziecka, nie ma kontaktować się z dzieckiem, spędzać
      z nim czasu. Izgoda jego żony nie jest do niczego potzrebna! Nie jest nigdzie
      powiedziane, że macie spotykać się wspólnie z jego żoną i córką i udawać, że
      wszystko jest ok Absolutnie tak nie musi być. Ale jesteście ludźmi dorosłymi i
      możecie się dogadać. Dlaczego dziecko ma stracić ojca, nigdy go nie poznać, nie
      mieć go nawet w papierach tylko dlatego, że sytuacja prawna była taka a nie
      inna? Jasne, że takie dogadanie się, ustalenie sposobu łożenia na dziecko,
      uznania dziecka, wpisania go do akt, spotykania się z dzieckiem i
      współuczestnictwa w wychowaniu jest trudne ale jak nabardziej możliwe. I
      najbardziej korzystne dla dziecka. Tej córce ojca Twojego dziecka z małżeństwa
      nic nie pomoże milczenie i omijanie prawdy. I tak się kiedyś dowie - o Tobie, o
      dziecku jezeli wie o tym jej ojciec i matka. I wtedy może mieć tylko żal. Nie
      jest nigdzie powiedziane, że ta dziewczynka musi się spotykać z Twoim
      dzieckiem. Ale przecież nie jest to powód aby odbierać swojemu dziecku ojca,
      aby Twoje dziecko miało ojca nie poznać. Bo to boli, będzie o to żal a nie ma
      racji, któe by to usprawiedliwiły.
      Blanka
      • okruszek100 Re: co tu robić, kurcze blade... 25.01.05, 14:08
        blangua, wiesz.. to nie jest też i tak całkiem, że chcę odebrać ojca dziecku..Ojciec sam się zwinnął stąd moje refleksje na tę okoliczność .Rozumiem, nie chcę burzyć jego rodziny itd.Ale w takiej sytuacji nie chcę też narażać mojego dziecka na szarpaninę. To tylko taki dodatek do wypowiedzi..Bardzo Ci dziękuję na możliwośćspojrzenia z Twojej perspektywy, to dla mnie bardzo ważne...Ojciec dziecka pewnie będzie chciał je zobaczyć, ale nie mam pojęcia jak to wszystko powinno wyglądać, żeby jak najmniej poranić moje dziecko..
    • dd27 Re: co tu robić, kurcze blade... 25.01.05, 11:42
      1,5 roku temu stałam przed bardzo podobnym problemem. Co do babci i nnych
      ukladów nic nie pomogę (ale doskonale cię rozumiem),sama stoję też przed
      podobnymi dylematami. Ja będziesz chciała pogadać pisz na adres gazetowy.
      Mogę Cię tylko uspokoić, że to co podasz w szpitalu nie ma żadnego znaczenia,
      najważniejsze jest to co podasz w akcie urodzenia, a na to masz chyba 14 dni po
      urodzeniu dziecka (a nawet do miesiąca, bo po zgłoszeniu się do urzędu terminy
      na spisanie aktu urodzenia np: w Warszawie wyznaczją dość odległe).
      Zaskoczeniem dla mnie bylo tylko to że jak odwiedziła nas położna środowiskowa
      to też zadawała pytanie o imię ojca, wiek i zawód, to chyba wpisują tylko
      informacyjnie do jakichś papierów w przychodni.
      Ale tak naprawdę w życiu dziecko będzie się posługiwało tym co widnieje w akcie
      urodzenia, a to co podasz w szpitali nigdzie się nie pojawia. Także nie martw
      się tym teraz, masz trochę czasu żeby o tym pomysleć, a teraz zajmuj się sobą i
      maleństwem, bo to co w najbliższych dniach będziesz przeżywać to chwilę, które
      się nie powtarzają i nie warto ich mącić innymi sprawami.
      Ps. A ja podawałam wszędzie prawdziwe imię ojca z uwagi na dobro dziecka.
      • okruszek100 Re: co tu robić, kurcze blade... 25.01.05, 13:57
        widac ,jednak można mnie zrozumieć- w znaczeniu : zrozumieć o co mi chodzi, czego dowodem są dwa ostatnie posty, za które szczególnie dziękuję. "Nie potrzeba mi zakrętów, dróg i morza łez" ani tym bardziej retorycznych rozpraw.Układ jaki jest- wiadomo.To o co prosiłam to RADA - jak to poukładać toteż cieszę się, że odpowiedziały mi osoby które :
        A) są dziećmi z podobnego związku
        B) przechodziły same przez takie wątpliwości
        C) -każdym innym też dziękuję, nawet jak im się tylko zdawało ,że mnie rozumieją.
        Sorry, ale znowu wpadamy w schematy, od których bym chciała uciekać gdzie pieprz rośnie.Nie mam zamiaru się wyrażać o żonie ojca mojego dziecka per "suka" więc mi tu nie imputujcie takich rzeczy.Podałam fakty, bez oceny ani tym bardziej bez takich słów, bo nie widzę w tym sensu, specjalnego.Nie mam tez zamiaru się samobiczować ponad to co jest konieczne.Tak, to nie powinno było mieć miejsca, ale od 9 miesięcy KOCHAM moje dziecko i zrobię wszystko,żeby miało tę pewność.Tamta córeczka ojca mego dziecka jest dla mnie bardzo ważna, kiedy tylko było to możliwe zostawała u mnie na noc- bez taty i bez mamy-nie zajmowalam się jej indoktrynachją- o co mogę znowu być posądzona a jedynie: robieniem albumu o porach roku, wyklejankami, zabawami itd.Ona to uwielbiala dlatego tylko ,że ktoś wreszcie poświęcał jej czas a nie włączał telewizor.Taka to wredna kochanka!Poza tym- "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"- też by mi nigdy nie przyszło do głowy, że jakoś tak uwikłam się w to wszystko aż tak dalece.Ale- jak już napisałam- nie cofnę czasu.To co mogę i chcę zrobić to przyszłość- stąd moje pytania.Ale nie oceniajcie mnie , bo macie za mało danych, po prostu a poza tym- do niczego specjalnego to nie prowadzi.Sama mogę się ocenić,nie o to prosiłam.Tym którzy to zrozumieli - dziękuję. Głównie za konkretne rady...
        PS: Byłam już w życiu tą, która porzucała i tą która bywała porzucona.Nie ma we mnie takiego jakiegoś jadu typu: co za suka mi odebrała faceta, zdzira! Rozumiem, po prostu rozumiem, ze czasem jest ludziom nie po drodze, po prostu.I nie będę się nikogo kurczowo anio trzymać ani czepiać tylko dlatego,że tak by może i ładniej wyglądało.To ma też związek z tym,że nasze drogi się rozeszły. Tak, kochaliśmy się kiedyś, ale też każde z nas zaczęło iść w innym kierunku i tyle.Myślę, że nietrudno to zrozumieć..
    • an-da Re: co tu robić, kurcze blade... 25.01.05, 13:57
      ja mam podobną sytuację, jeżeli chodzi o babcię
      z ojcem dziecka się nie kontaktuję, mały ma też bardzo ograniczony z nim
      kontakt (2 razy w roku), za to babcia (jego mama) kocha wnuka, kupuje wszzelaki
      sprzęt sportowy i ubrania, zabiera na wakacje, pomaga załatwiać sprawy
      urzędowe, zabiera na pogrzeby, śluby i urodziny i inne uroczystości rodzinne
      (tylko jego, ja w tym nie uczestniczę), dzwoni, pisze kartki pocztowe z
      życzeniami, bywa u nas w domu itp.
      mały ma więc pełną rodzinę poza ojcem, zna kuzynów z obu stron, zna dwie swoje
      rodziny i jest blisko emocjonalnie związany z babcią
      nie widzę w tym żadnego problemu, to że już nie jestem z jego ojcem, nie
      zmienia pozostałych układów rodzinnych, czasmi na spotkaniach babcia mi
      opowiada co się dzieje z jej synem, nie ma między nami już emocjonalnych
      zależności, więc nie jest to dla mnie też żadnym problemem, ot, tak jakbym
      słuchała o jakimś dalekim szwagrze siostry babci
      ex nie płaci alimentów, ale nie odważyłabym się poddać do sądu o alimenty jego
      matki, bo ona daje więcej niż dałyby mi jej pieniądze, daje dziecku drugą
      rodzinę i prawidłowe więzi rodzinne
      powodzenia
      nie zmusisz nikogo do kochania, ale jeżeli już to kochanie jest, to wystarczy
      po prostu zaakceptować
      i nie warto kłamać w sprawie ojca, jest to kłamstwo długoterminowe i potem
      urośnie ci z tego lawina rzeczy powiedzianych nie tak, a inni ludzie... po pół
      roku się przyzwyczają, a że gadają... zawsze trzeba o czymś gadać...
      tylko dlaczego masz z tego powodu gmatwać papiery i pochodzenie twojego
      dziecka???
      • okruszek100 an da 25.01.05, 14:02
        o , Tobie też pięknie dziękuję!!!Widać jest możliwe ułożenie relacji z babcią, bez mieszania w to ojca.To właśnie chciałam wiedzieć..wielki dzięki ,za podzielenie się swoim sdoświadczeniem.Tak, masz rację - jedno na pozór niewinne kłamstwo od początku - może przybrać niewyobrażalne dziś rozmiary..uszę to brać pod uwagę, Twój post jest też dla mnie ostrzeżeniem, by tego nie robić. I KONKRETNĄ radą...Dzięki.."Moja " Babcia prwezentuje trochę podobny typ do Twojej..widać- można to poukładać...Jeszcze raz - dziękismile
        • an-da Re: an da 26.01.05, 14:04
          powodzenia ;-D
          jakbyś chciała jakieś dalsze szczegóły techniczne, to pisz na adres gazetowy
          • okruszek100 Re: an da 03.02.05, 11:17
            jasne,że chcę pogadać, ale co z tego skoro nie znam Twojego adresu gazetowego,
            a z automatu mi się nie uruchamiasadJeśli mi podasz adres a ja znowu zamilkne to
            tylko dlatego,że " nadchodzi już moja godzina" , zaraz idę do szpitala, mam
            jakiś kołowrotek poza tym, ale pogadać bardzo chcę i o szczególy techniczne też
            Cię poproszę. Wiadomo,że po cóż wyważać otwarte drzwi, skoro już ktoś szedł
            podobną ścieżkąsmile pozdrowienia
            • olina2 Re: an da 05.02.05, 09:54
              Ja jestem żoną. W trakcie małżeństwa mąż miał romans. Pani nie przeszkadzało, że
              ma dzieci i żonę. Pod koniec romansu Pani zaszła w ciążę. Nie będę komentować
              tego faktu. O czym innym chcę napisać. Mó szwagier został ojcem chrzestnym
              małego, moja teściowa też pojechała na chrzciny. Mojego męża nie zaproszono. Na
              roczek też pojechali ( to daleko). Gdy ja zaprosiłam teściową na urodziny naszej
              córeczki, odmówiła , że za daleko. To było 8 kilometrów. Minęły lata, ale już
              nigdy jej nie zaprosiłam, bo po co. Szwagierka była a może nadal jest
              przyjaciółką owej Pani. Wiem, że pamiętali o urodzinach tamtego chłopca , lecz o
              urodzinach naszego syna ,,zapominali,, przez 3 lata. Wreszcie zwróciłam im
              uwagę, albo wręczają obojgu naszym dzieciom prezenty na urodziny albo żadnemu,
              do wyboru. My ich dziecku wręczamy. Pani przyjeżdżała do naszego miasta w każde
              wakacje przez 5 lat. Była zapraszana przez moją teściową i szwagrów. Dodam, że
              mąż chciał ułożyć kontakty z chłopcem. Ja się zgodziłam. Moja teściowa cichcem
              mówiła mu żeby do niej przyjechał, bo będzie u niej owa Pani z synkiem, mąż mi
              powtarzał. Chłopiec nie zna swojego ojca, raz go widział, gdy mąż się z nim
              spotkał gdy z mamą był na wakacjach, ale nie wiedział, że to jego ojciec. On nie
              wie kto jest jego ojcem. Wysyłane są regularnie alimenty ( nie zasądzone przez
              sąd). Gdy nasze dzieci dostają prezenty z okazji świąt itd, jemu też są
              wysyłane. Długo nie mogłam zrozumieć zachowania rodziny męża. Tam gdzie nie
              wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Myślę, że gdyby rodzina
              męża nie wtrącała się w jego były romans, to łatwiej byłoby ułożyć kontakty z
              synkiem. . Trwało to 5 lat. Owej Pani rodzina męża robiła nadzieję, że będzie z
              moim mężem.Zabrali jej 5 lat życia a małemu ojca. Już się z Nią nie widują. Już
              im nie jest potrzebna, nie udało się mnie pozbyć.Ja z nimi staram się nie
              widywać. Mój syn, który jest prawie dorosły też nie chce ich widywać, bo wie co
              robili. Sam sobie wyrobił o nich zdanie. Córka nieraz widuje babcie-moją
              teściową, nie zabraniam. No i co zostało z takiej rodziny? Zgliszcza.
            • an-da Re: an da 21.02.05, 16:33
              pisz na anadoj@interia.pl, jeżeli gazetowy adres nie działa
              chętnie podzielę się z tobą doświadczeniami, a z babcią nasza współpraca trwa
              już 7 lat
              powodzenia!!!
    • viola_27 okruszek 100 mam do ciebie prośbę 08.02.05, 09:28
      Jakiś czas temu pisałaś na forum, ze znasz jakiś namiar na babkę która chce
      wynająć mieszkanie w Kobyłce. Sory że piszę na całkiem inny temat. Ale właśnie
      jestem w ciąży i jestem zmuszona poszukać sobie nowego mieszkania, a to o
      którym pisałaś jest dosyć tanie. Mój adres mailowy wgalecka@poczta.onet.pl
      • milcha1 Re: okruszek 100 mam do ciebie prośbę 21.02.05, 11:03
        Niestety władowałaś się w czyjeś małżeństwo. Skomplikowałaś sytaucję
        przynajmniej kilku osobom. Mozna jednak starać się tak ułożyć sprawę aby jak
        najmniej osób ucierpiało.
        Porozmawiać z ojcem dziecka jakie miejsce widzi dla siebie w wychowaniu
        dziecka. ( o ile twoje zapewnienia, że z niego zrezygnowałaś są szczere),
        utrzymywanie kontaktu z babcią dziecka i rodziną ojca. Przecież to rodzina
        również twojego dziecka.
        Ważne jest jaki będzie stosunek żony ojca do twojego ojca. Jeśli dziecko nie
        stanie się w twoich rękach kartą przetargową jest szansa na ułożenie poprawnych
        relacji.
Pełna wersja