nnika5
16.02.05, 12:36
witajcie dziewczyny...
na tym forum jestem pierwszy raz. nie sadzilam ze tu zagoszcze. no ale stalo sie...wzoraj zlozylam pozew. to nie jest tak, ze GO nienawidze, nie ma innej, nie pije, nie bije. On ma wszytsko w d... Jego motto zyciowe to ROB CO CHCESZ MI JEST OBOJETNIE. Tylko corka nie jest mu obojetna. Pewnie. Cos sie wypalilo, cos umarlo. Ale przy odrobinie checi moznaby ot bylo jeszcze naprawic. Isc na terapie.
Kiedys awantura gonila awanture. Treaz nam sie juz nie chce..Nie zalezy nam. Mieszkamy w jednym mieszkaniu, choc w osobnych pokojach. Nie klocimy sie. Rozmawiamy spokojnie o dziecku, pomaga mi zalatwic papiery rozwodowe. I wiecie co? To jest strasznie smutne. Juz bym chyba wolala zeby mnie zdradzil...
Przy okazji: wiecie jak dlugo od zlozenia wniosku czeka sie na pierwsza rozprawe?
Pozdawiam
Danka