Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka....

16.02.05, 12:36
witajcie dziewczyny...
na tym forum jestem pierwszy raz. nie sadzilam ze tu zagoszcze. no ale stalo sie...wzoraj zlozylam pozew. to nie jest tak, ze GO nienawidze, nie ma innej, nie pije, nie bije. On ma wszytsko w d... Jego motto zyciowe to ROB CO CHCESZ MI JEST OBOJETNIE. Tylko corka nie jest mu obojetna. Pewnie. Cos sie wypalilo, cos umarlo. Ale przy odrobinie checi moznaby ot bylo jeszcze naprawic. Isc na terapie.
Kiedys awantura gonila awanture. Treaz nam sie juz nie chce..Nie zalezy nam. Mieszkamy w jednym mieszkaniu, choc w osobnych pokojach. Nie klocimy sie. Rozmawiamy spokojnie o dziecku, pomaga mi zalatwic papiery rozwodowe. I wiecie co? To jest strasznie smutne. Juz bym chyba wolala zeby mnie zdradzil...
Przy okazji: wiecie jak dlugo od zlozenia wniosku czeka sie na pierwsza rozprawe?

Pozdawiam
Danka
    • carri Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 16.02.05, 14:46
      Wierz mi - nie wolałabyś. Jeśli macie się rozstać, to gratuluję sposobu. Ale
      może nie musicie?
      • samamama3 Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 16.02.05, 20:55
        Mi sie wydaję ze nie ma szans na żadną poprawę.....Składalam wniosek w lutym a
        w maju miałm pierwszą sprawę rozwodową.Głowa do góry
    • grazia31 Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 18.02.05, 07:33
      złazyłam pozew na początku stycznia 2004 , 1 rozprawę miałam pod koniec lipca a
      2 końcową 1 grudnia.
      jeżeli już wam się nawet kłocić nie chce to faktycznie jest fatalnie. masz
      rację, to jest smutne, ale zobaczesz w końcu też ci kiedyś zaświeci słoneczko.
      życzę ci tego z całego serca. Grazyna
    • olaj10 Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 18.02.05, 08:46
      Doskonale Ciebie rozumiem i przykro mi!
      Ola
    • ladylazarus Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 18.02.05, 18:21
      Witaj, u nas też to raczej się odbywa na warunkach pokojowych- choć na razie
      nie złożyliśmy pozwu ale podjeliśmy decyzję o rozwodzie. Nie mieszkamy juz od
      paru miesięcy razem, nie mamy wspólnych finansów, tatuś odwiedza dziecko,
      czasami mi w czymś pomoże, załatwi coś w urzędzie, kupi czekoladaki na
      walentynki smile W sumie to można tak to nazwać że stalismy się dobrymi znajomymi,
      a wcześniej.... oj działo sie działo. Może nie walki na noże ale kłótnie były
      na porządku dziennym, dziecko nasłuchało się trochę tych naszych wrzasków,
      przez co mam ogromne wyrzuty sumienia. Bylismy dla siebie wrogami a teraz nasze
      stosunki są przyzwoite. Choć wiem że nic z tego nie będzie- z nas. Nic nas nie
      łaczy poza dzieckiem. Jak widzisz nie zawsze musi być konkretny dramatyczny
      powód typu zdrada , alkoholizm. Czasami ludzie do siebie nie pasują i nie
      potrafią żyć razem i tyle. Teraz czujesz smutek ale gdyby Cię zdradził pewnie
      czułabyś rozpacz- wolałabyś?

      Pozdrawiam , trzymaj się
    • dea.nke Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 19.02.05, 23:49
      Skad ja to znam! Zgadzam sie z kazdym slowem (no prawie) ktore napsialas. z ta roznica, ze ja jeszcze nie zlozylam pozwu. I my jeszcze sie klocimy! Chociaz juz nie mieszkamy razem. Ale tez bywalo tak, ze sie mijalismy w domu, unikalismy sie by na siebie nie trafic, nie rozmawiac, nie klocic! I jemu tez chyba zalezy tylko na coreczce...sad I.. tez sobie tak mysle, ze decyzja o rozstaniu bylaby latwiejsza, gdyby bylaby ta druga... Jakos ciezko mi zrozumiec, ze jego (i moja)milosc wypalila sie tak poprostu, praktycznie bez zadnego powodu!

      tez Dankasmile
      • nnika5 Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 20.02.05, 00:21
        zmieniam zeznania...jednak sie jeszcze klocimy...i wiem czemu tego chwilowo nie robilismy: nie dlatego ze bylo lepiej ale zeby miec spokoj. nie cierpie siebie za to darcie papy przy dziecku. on sie nie drze. on mnie gnebi psychicznie. ze spokojem wypowiada najgorsze rzeczy. i ot mnie doprowadza do szalu. dzis zyczylam mu jak wychodzil wieczorem gdzies, zeby sie rozwalil na pierwszym lepszym drzewie. i wtedy naprawde tak myslalam. nie mam pojecia co bedzie po rozwodzie, gdzie bede mieszkac, za co zyc. nie wiem. i wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? ze dla "swietego spokoju" i pewnosci ze nie musze sie martwic o kat nad glowa i kase na zycie zostalabym z nim. ale na szczescie on tez nie chce. na szczescie? nie wiem....siedze i rycze. jak to gorace uczucie dzieki ktoremu na swiecie jest moja cora, sie wypalilo...zamienilo prawie w nienawisc....

        3mcie sie dziewczyny
        danka
        • samamama3 Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 20.02.05, 11:23
          Danka bardzo mocno Cię przytulam,wiem jak Ci teraz bardzo cięzko..
    • screen Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 20.02.05, 21:52
      Ale się dzisiaj udzielam na tym forumsmile) Ale nie mogę przejść obiojetnie obok
      Waszych spraw, które są mi bardzo bliskie. To dobrze, ze nie ma między wami
      nienawiści. Może sie okazać, że sprawa pojednawcza załagodzi konflikt. Nie
      macie separacji i jest małe dziecko,więc sąd za wszelką cenę bedzie chciał
      sprawdzic, czy napewno ustały miedzy Wami więzi, których brak jest przesłankami
      do udzielenia Wam rozwodu. Spodziewajcie sie wizyty kuratora i spotkania w
      ośrodku rodzinnym. Życzę powodzenia.
    • screen Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 20.02.05, 21:56
      aa, tak na marginesie, mój były też jest takim negusem. Wiem jak cięzko z takim
      zyc i poiem Ci, że nic mi nie próbował uławiać a wręcz ciagl\emi utrudnia. Na
      takiego nie ma sposobu. Ale sam sie ocknie z ręka w nocniku,tylko że.... tacy
      nie są zdolni do wyciagania wniosków
    • 30m03 Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 21.02.05, 13:19
      u mnie zaczeło sie podobnie. Zawsze zmeczony,nie wyspany, nie zadowolony a
      wszysykie sprawy na mojej głowie. i on sobie myslał ze to tak ma byc ze Ja
      martwię sie o wszystko a on pracuje i to juz wystarczy, tylko ze ja równiez
      pracuje i to cięzej niz on a w dodoatku zarabiam trzy razy wiecej. jemu to nie
      przeszkadza uwielbia brac z pełnego, nie interesuje go czy wystarczy na chleb
      byle by bylo na papierosy i piwo z kolegami. Jestem prawie 4 lata po slubie
      przede mną rozwód chociaz sama nie wiem czy nie wystąpić najpierw o separacje.
      Mama 3 letnią śliczna coreczke i tylko dla niej wytrzymywałam z tym człowiekiem
      tak dlugo, powinnam go zostawic jeszce jak byłam w ciązy. Niestety czasem serce
      zle podpowiada. teraz juz nic nie czuje i moge zaczac dzialac. Tym bardziej ze
      on ułatwił mi wszystko, wczoraj dowiedziałam sie ze mnie zdradza. teraz juz nie
      ma odwotu. Ale strasznie sie boje. Trzymajcie za mnie kciuki.
    • mloda.mama Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 04.03.05, 21:11
      Witajcie!!!
      Nie wiem co napisać.Siedzę i ryczę. Chce się rozstać z moim, mam go dość.
      Siedzi w domu i nawet dzieckiem jest mu się trudno zająć (rzucił pracę) a do
      tego niańka nasza jeszcze przychodzi. Mam tego dość!! Dzisiaj mi powiedział ze
      jak mu zapłacę to będzie zajmował się SWOIM dzieckiem. Co mam robić?? czysta
      rozpacz!!!
      pozdr.
      • samamama3 Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 04.03.05, 22:21
        Młoda.mamo..to co piszesz jest straszne.Nierozumie jak ojciec dziecka może coś
        takiego powiedzieć ..."JAK ZAPŁACISZ TO BĘDZIE ZAJMOWAL SIE SWOIM DZIECKIEM" po
        prostu w głowie mi się to nie mieści.Co z tymi facetami ??????????
        Mocno Cię przytulam
      • lilith76 Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 07.03.05, 20:14
        wywal tego jamochłona. jedno dziecko ci wystarczy.
    • mynia_pynia Re: Jestem nowa i pewnie niebawem samotna matka.. 05.03.05, 09:56
      Odnośnie kłutni ze stoickim spokojem to można się tego nauczyć i jest to super
      wykańczające. Ja też swojego czasu darłam się na wszystkich a jak ktoś mi
      odpowiadał spokojnie i bez mrugnięcia okiem to miałam ochote go zabić. Ale
      teraz nauczyłam się wykańczać ludzi stoickim spokojem, zawsze sobie myśle
      podczas takich dialogów, opanuj się, uśmiechnij się, nie irytuj się i to
      pomaga. Proponuje zastosować taką taktykę.
Pełna wersja