nnika5
20.02.05, 22:03
witajcie,
oto kilka sytuacji:
1. przed slubem; on pijany chce jechac autem, ja odbieram mu kluczyki. on chce je z powrotem. wymiana zdan, on przewraca mnie na chodnik, unieruchamia, bierze kluczyki, zostawia na ziemi.
2. juz po slubie; ja jak zwykle z mala w domu, on jak zwykle do knajpy sam. obiecuje ze wroci o 23. wraca z 6cio godzinnym spoznieniem. nie dzwoni, nie informuje. ja wychodze z siebie. wraca - dostaje w twarz. szamotanina, rzuca mnie na lozko, wykreca rece, lekko poddusza. broniac sie wbijam mu parokrotnie paznokcie w przedramie. efekt: ja- spuchniety wykrecony palec, on- kilkanascie posiniaczonych sladow po paznokciach.
3. tuz przed rozwodem, dzisiaj; zadam zwrotu dokumentow do MOJEGO auta, za ktore JA place raty. oczywiscie slysze ze nie bo jemu jest auto do pracy potrzebne. ide wiec do jego portfela wziac je sobie sama. przychodzi wsciekly, szamotanina, jak zwykle rzuca mnie na lozko, wykreca palce, rece. niestety robi to przy dziecku. mala zaczyna plakac. puszcza. ja w odwecie wymachuje na oslep lapa. trafiam w oko. nie chcialam. on histeria. wychodze w pizamach z mala na klatke schodowa. boje sie co zrobi. nic nie robi. wracam. on wtedy oswiadcza ze:
Mam sobie wynajac adwokata, bo on ma papiery na to ze go POBILAM (syt.2) i mam mala zaczac odstawiac od piersi bo on mi zabierze dziecko.
Co ma piernik do wiatraka??? Uderzylam jego! to jego nienawidze a mala kocham z calego serca. nie mam z czego wynajac adwokata ale musze to zrobic. on jest na tyle wyrachowany ze naprawde jest zdolny wygadywac wszystko byle postawic na swoim.
boje sie strasznie pierwszej rozprawy i bardzo chce zeby byla jak najszybciej.
pozdrawiam
danka