Nie wiem od czego zacząć, proszę o radę

28.02.05, 11:21
Rozstaję się z mężem. To co się dzieje w naszej rodzinie to jakis horror.
Tak bardzo się boję, nie samotności, ale jak ta sytuacja wpłynie na mojego
synka. Będę musiała oddać go do żłobka, bo nie będzie mnie stać na nianię, a
na pomoc teściowej (po tym jak mąż ją do mnie nastawi) nie będę mogła liczyć.
Będę musiała sobie poradzić, ale nie wiem od czego zacząć. Jakie papiery
złożyć i jak to wszytsko formalnie wygląda.
Tak mi smutno, od 3 dni nic nie jem, martwię się o mojego synka, jak on to
zniesie, tak bardzo chciałam aby miał i mamę i tatę. Jak to będzie jak w
przedszkolu chłopcy będą się chwalić sowimi tatusiami a mój synek?
Eh, zaraz się poryczę.
    • mamajulci Re: Nie wiem od czego zacząć, proszę o radę 28.02.05, 14:15
      Witaj i nie rycz smile Po pierwsze musisz być silna i nie martw się jak synek to
      odbierze-bo on widzi Cię zmartwioną i to nie jest dla niego dobre...On będzie
      szczęśliwy wtedy gdy Ty będziesz szczęśliwa i taka jest NAJPRAWDZIWSZA prawda!!!
      Sama rozeszłąm się z mężem i zostałąm z półtoraroczną córeczką wówczas..też
      miałąm jakieś obawy, bo każda kobieta ma takowewink Minęło przeszło półtora roku-
      moja córcia chodziła wtedy do żłobka 4 dni bo trafiła do szpitala i
      wystraszyłam się...poszukałam niani do do lat 3 opiekowała się nią nianiasmile
      Teraz ma przeszło 3 latka i jest dzielnym przedszkolakiemsmile A jeśli chodzi o
      brak taty...no cóż- nie może narzekać- ma kontakty z ojcem co tydzień, a ja
      mam "nowego" (bo już nie taki znów nowy) cudownego partnera, który jest
      cudownym ojcem dla mojej córy...Choć w czasie gdy rozstawałąm się z mężem nie
      pomyślałąbym, że "ktokolwiek mnie zechce i to z dzieckiem, w dodatku dzieckiem
      po operacji serca..."-takie było moje myślaeni..Jednak dałąm jakoś z tym
      wszystkim radę, dziś mamy szczęśliwą rodzinkę, a gdy patrze wstecz wiem, że
      mieli rację Ci którzy mówili, że potrzeba czasu.
      Jeśli chodzi o dokumenty..jeśli Ty składasz pozew o rozwód musisz go złożyć do
      sądu załączając akt ślubu i akt urodzenia dziecka- zaznaczyć od razu o
      zabezpieczenie alimentów itp- najlepiej iść do prawnika-on wszytsko Ci
      wytłumaczy. Jeśli nie stać Cię na prawnika, jest coś takiego jak "Centrum
      Interwencji Kryzysowej" i tam uzyskasz poradę prawną za darmo.
      3maj się ciepło, wierz w siebie i ciesz się lepszym życiem-bo teraz możesz żyć
      dla swego Synka i dla siebie zupełnie inaczej, szukaj dobrych stron tej
      sytuacji smile
      Pozdrawiam
      • mamisio Re: Nie wiem od czego zacząć, proszę o radę 28.02.05, 14:26
        Dziękuje, staram się być silna i nie dawać się. Martwi mnie jednak to, że synek
        uwielbia tatę i przeze mnie nie będzie go miał. Mój mąż wysyła mnie do
        psychiatry, robi ze mnie wariatkę, nie rozmawia ze mną tylko krzyczy, nie mogę
        go o nic prosić ani zwrócić mu uwagi bo reaguję złością.
        Makabra, na domiar wszystkiego mi puszczaja nerewy i wczoraj to nim trochę
        poszarpałam. Faktem jest że nic nie usprawiedliwia mojego zachownia, dałam się
        sprowokować i nie zapanowałam nad nerwami (wstyd mi teraz).
        Boże jeszcze niedawno łudziłam się że trzeba walczyć o nasze małżeństwo, że
        przecież mamy dziecko. panicznie się boję, że za kilka lat mój syn zarzuci mi
        że nie zrobiłam wszystkiego aby tatuś znów mnie pokochał.
    • rybkavielorybka Re: Nie wiem od czego zacząć, proszę o radę 28.02.05, 14:36
      Napisz wiécej szczegulów to po pierwsze.CHodzi mi o jego zachowanie w stosunku
      do dziecka.jesli byl(jest) dobrym ojcem to nie musi byc tak jak to widzisz
      teraz...dziecko nadal moze miec matke i ojca.Tylko nie zaczynaj od sadow etc.
      tylko od konstruktywnej rozmowy li tylko na temat dziecka.
      U mnie to zawsze dziala....

      pozdrawiam
      Mama DOminiki
      ________________
      w sprawach dzieci-konserwa...
    • madii77 Re: Nie wiem od czego zacząć, proszę o radę 01.03.05, 11:25
      witaj..smile)
      ja też dołączam do grona...rozstaję się z mężem i cieszę się z tego (jak
      narazie, choć wiem ,że bedzie mi bardzo ciężko). Mamy prawie 7 letnią córkę.
      Po latach męczarni z nim, walki o utrzymanie związku....nie mam siły...
      Wiem ,że to dla mnie jednyne rozwiązanie...wiem ,że teraz będę szczęsliwsza,
      ale będzie mi ciężko...samej z dzieckiem...bez perspektyw na przyszłóść ( pracę
      mam tylko do końca czerwca, mieszkanie wynajęte, ciężko mi bedzie)
      Ale mam nadzieję,że po kryzysie zaświeci i u mnie słonko nade mną i nad moją
      cóką, ona chce abyśmy byli razem...ale ja juz nie chcę..
      wiem to trudne..
      Napisz...razem bedzie nam lepiej.. madii77@gazeta.pl
      Pozdrawiam
      Madii
    • luna4u Re: Nie wiem od czego zacząć, proszę o radę 04.03.05, 09:24
      Bosze! Kobieto ! Przede wszystkim przestan sie obwiniac, bo nie można nikogo
      zmusić do miłości i szacunku! Do tanga trzeba dwojga!
      Po drugie - im mniejsze dziecko ,tym lepiej!
      Dzieci starsznie szybko przyzwyczajaja sie do nowej sytuacji, moj młodszy miał
      wtedy 5 lat i był tak bardzo za ojcem ze czasem aż serce mnie bolało... Jak
      bylismy w separacji i mój ex bywał w domu tylko co kilka dni to maly czasem
      wieczorem płakał (ale własciwie tylko wtedy, przed spaniem mu sie
      przypominało),ze chce do taty, ale mu tłumaczyłam ,ze tata nie moze przyjść ale
      ze go kocha i nawet nie wiem kiedy przestał być smutny.
      Teraz już od dawna jest tak jakby zawsze tak było, dzieci sa uśmiechnięte i
      szczęśliwe. Tata ich odwiedza choc jak dla mnie zbyt rzadko, ale wiedzą ze ich
      kocha..
      Popieram to co powiedziała jedna z moich poprzedniczek - usmiechnięta i
      szczęsliwa mama to i szczęsliwe dziecko! Naprawde!
      I moja rada : postaraj sie nie walczyć z mężem poprzez dziecko bo skrzywdzisz
      wtedy najbardziej dziecko, nie utrudniaj kontaktów a wszystko bedzie dobrze....
      Zyczę dużo sił
      • mamisio Re: Nie wiem od czego zacząć, proszę o radę 04.03.05, 14:28
        No właśnie powinnam przestać się obwiniać o całą tę sytuację. W chwili obecnej
        jest tak, że mijamy się w domu, nie odzywamy do siebie, atmosfera dość ciężka.
        Przerasta mnie to wszystko, na zewnątrz jestem silna, tylko we mnie samej jest
        lęk, paniczny strach, obawa. Wiem, że dam sobie radę tylko miałam takie
        marzenia...
        Michaś jest bardzo związany z tatą, ja w pierwszym odruchu złości myślałam aby
        zabronić mu kontaktów z dzieckiem, ale wiem, że ucierpiałby na tym synek. Chyba
        pogodziłam się z obecną sytuacją, ale wewnętrznie jestem cała rozypana.
        Dzięki dziewczyny, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni czyż nie?
        • swienta Re: Zacznij od Siebie...... 04.03.05, 16:13
          Wiem jak bardzo Ci jest ciężko, u mnie wszystko wyglądało identycznie, 2,5 roku
          temu rozwiodłam się, dziś Ania ma 4 latka. Zachowywałam się dokładnie tak samo,
          emocje robią swoje, a nerwy są wrogiem dobrych rozwiązań, jak to teraz łatwo i
          pięknie brzmi. Nie patrz w tył, najważniejsze jest dziecko, nie ograniczaj
          kontaktów z ojcem i nie mów o EXie źle przy dziecku, nie warto . Za parę lat
          spoglądając w przeszłość , uśmiechniesz się do siebie i podziękujesz Bogu za
          toże odeszłaś od padalca, to jemu potrzebny jest psychiatra. Ja również
          niejednokrotnie byłam nazywana wariatką, bo np płakałam, szukaj pomocy wśród
          znajomych, nie płacz, myśl o dziecku, ja byłam w tym okresie na Asentrze,
          przepisał mi znajomy internista, wycisza i uspokaja, nie bój się leków, to dla
          Ciebie trudny okres , a przecież nikomu nie musisz się chwalić , że je
          bierzesz. Musisz być spokojna i uśmiechnięta dla dziecka, bo wszystko się
          odbija na Nim i w przyszłości możesz mieć problemy. Gdy EX krzyczy myśl o
          dziecku , patrz ne Nie i nie daj się prowokować, spokojny głos, opanowanie
          będzie dla niego karą, wkurzy się, teraz pastwi się nad Tobą jak tylko ma
          okazję, nie pozwól się niszczyć , bo masz dla kogo żyć. Ja nieleczoną depresję
          przypłaciłam utratą zdrowia, po rozwodzie tak bardzo zaatakowało mi stawy, że 8
          miesięcy nie funkcjonowałam normalnie , ból , cierpienie, doskonałe wyniki
          badań, co lekarzy wprawiało w osłupienie, dopiero ustawienie mnie na Asentrze
          pomogło. Po tych przejściach, zrozumiałam że zdrowie jest najważniejsze ( dodam
          że 2 mies nie mogłam chodzić), zmieniłam wszystko w swoim życiu, pracę ,
          podejście do dziecka, a nawet do EXA, traktuję go jak ojca mojego dziecka, a
          nie jak wroga, chociaż nadal w wielu rzeczach się nie zgadzamy. A dziecko?
          Uwierz teraz co 3 rodzina się rozpada, dziecko wychowywane przez samotną matkę
          to już nie jest patologia, a raczej codzienność, jeśli nie będziesz kłamać
          swojego dziecka, podejdziesz do sprawy normalnie, nie robiąc tragedii z
          rozwodu, będzie dobrze, dzieci samotnych rodziców są dojrzalsze, więcej
          rozumieją, uwierz mi proszę... jestem z Tobą całym sercem i wierzę ,że za rok
          lub dwa napiszesz tu na tej stronie , jestem znowu szczęśliwa...

          ...umiejętność dojścia do kompromisu, oznacza zwycięstwo
          • nicol-e Re: Zacznij od Siebie...... 04.03.05, 16:35
            Boże- to ja to samo.mój synek miał 1,5 roku, drugi 6 dobe, wróciłam po cesarce
            a facet do mnie, że mnie juz nie kocha, ze chce rozwodu, ze dziecko niczego do
            jego zycia nie wniosło. Ryczałam 2,5 tyg, robilam wszystko, by mu wytłumaczyc,
            ze zabiera dzieciom dzieciństwo, niszczy mi życie. trzymałam dziecko na rekach,
            kiedy wychodził z pozwem. Błagałam, by tego nam nie robił. jak wrócił,
            spakowałam mu rzeczy- wyniósł sie do rodziców. Płacze codzinnie, , to juz 9 m-
            cy. Była 1 rozprawa, czekam na drugą. Mój synek pokazuje od kilku dni na
            zdjecie Krawczyka w gazecie i mówi "tato". jestem kłebkiem nerwów, boje sie, ze
            zwariuje. Ciagle myslę, ze 30 lat, dwójka dzieci, nikt mnie nie zechce, nikt
            tak nie pokocha cudzych dzieci, jak własnych. dziecko ma leki nocne, napady
            agresji/ teraz starszy ma 2 l/ , chodzimy na terapie do psychologa. W nocy ,
            jak maluchy spia, płacze sama z bezsilnosci, samotności, zalu. Małe dziecko
            duzo rozumie- tłumaczyła mi psycholog- jak dziecko ma 8-9 m-cy ma juz taka
            pamiec, ze potem pamieta. np synek teraz wie, ze ktos by, ktos jeszcze z nami
            mieszkał, płacze jak wychodze, bo boi sie , ze ja tez nie wróce, jak tato- tak
            mi tłumaczy pani psycholog. a kiedys w przychodni jakas pani zapytała synka,
            gdzie mama, on pokazał palcem, a potem zapytała, gdzie tato, pewno czeka w
            domu? a ja w ryk. dodam, ze facet wyjechał ponad 2 m-ce temu - jak ustaliłam do
            Anglii, nie kontaktuje sie z nami, nie mam adresu, telefonu.Psychicznie jestem
            kłebkiem nerwów. nie umiem zapomniec, pogodzic sie z tym.gdziekolwiek spojrze-
            widze np w gablotce album slubny itp.wspomnienia wracaja co chwile, nocami
            najgorzej.
            równiez sie boje, ze kiedys on przyjedzie , rzuci pare zabawek, dziecko pójdzie
            do niego, albo za kilka lat mi zarzuci, ze nie zrobilam wszystkiego, by
            urastowac zwiazek, choc naprawdę w ciaży robiłam wszystko, a on przeciwnie.
            boje sie, bo tato dobrze zarabia, a mnie nie stac na wiele- ze przekupi dzieci
            itp, ze jeszcze mi powiedza, ze to jaj jestem niedobra, a tata kochany itp. te
            leki sa straszne
            pozdrawiam- Aurelia
            • swienta Re: Zacznij od Siebie...... 05.03.05, 19:34
              Rozumiem Cię doskonale, wiem jak świat potrafi się zawalić. Ale masz wspaniałe
              dzieci, żyj dla Nich, dla siebie, czas skutecznie zabliźni rany. Postaraj się
              nie rozpaczać przy dzieciach, małe dzieci czują i wiedzą więcej niż nam
              dorosłym się wydaje. Poświęcaj Im więcej uwagi, jak najwięcej przytulaj, mów
              czułe słowa, mów to co sama chciałabyś usłyszeć od bliskiej Ci osoby, żyj dla
              Nich, ucz cieszyć się każdym dniem. Bądź z Nich dumna, bo są powodem do dumy, a
              nie kulą u nogi. Zapomnijo padalcu i żyj dla ludzi którzy naprawdę Cię kochają.
              Dobrze że teraz tak się stało, a nie za 10 lat, jesteś młodą fajną dziewczyną i
              uwierz mi jest mnóstwo facetów którym Twoje dzieci nie będą przeszkadzać ,
              przeciwnie...
              Daj Swoim dzieciom wiarę w ludzi, wiarę w miłość i szczęście, a nie w idealny
              model rodziny, bo takiego nie ma, i tu się powtórzę - samotna mama to nie
              patologia...................................................................


              ...stajesz się odpowiedzialny na zawsze , za to co oswoiłeś.
              • sonia294 Re: Zacznij od Siebie...... 05.03.05, 22:39
                Czesto zastanawiam sie jak dwoje ludzi, którzy kiedys sie kochali i slubowali
                sobie ...moze robic sobie nawzajem takie okropne rzeczy. Człowiek człowiekowi
                wilkiem. A ja tak patrze wokol i widze same udane pary i szczesliwe
                zwiazki.Gdzie sa Ci ludzie od których sie roi na tym forum i podobnych?
                Pozdrawiam mocno wszystkich nieszczesliwych..
                • ania_rosa Re: Zacznij od Siebie...... 06.03.05, 20:45
                  Sonia, prawdopodobnie są to właśnie ci, ktorych zycie osobiste zdaje się idyllą
                  dla otoczenia. Nikt nie kupczy w realnym swiecie swoją tragedią. Częsciej pisze
                  o niej na forum, wyżala się terapeucie, albo zwierza obcemu człowiekowi
                  spotkanemu w pociągu, którego nigdy wiecej nie zobaczy.
                  Presja "keep smiling'u" i sukcesu osobistego jest zbyt duża, aby łatwo się z
                  niej wyzwolić. A kiedy juz się to stanie okazuje się, że cala ta fasada, o
                  której utrzymanie się walczyło była funta kłaków niewarta. Ale to się okazuje z
                  czasem.

                  r.
Pełna wersja