lideczka_27
02.03.05, 21:19
Wpadam do Was po małe wyjaśnienie. W najbliższej rodzinie mam samodzielną
zamężną

mamę. Dostałam od niej smsa, że jutro odbywa się sprawa o
pozbawienie władzy rodzicielskiej ojca jej panieńskiego dziecka. Może krótko:
chłopiec ma obecnie 9 lat. Jego matka została porzucona przez ojca dziecka,
gdy była w ciąży. Gdy mały miał pół roku, poznała swojego obecnego męża.
Zanim to nastąpiło, biologiczny ojciec dziecka uznał syna, dał mu nazwisko.
Później na kolejne lata zniknął (alimenty wypłacał fundusz). Gdy chłopiec
miał kilka lat, tatko się odnalazł i zapragnął zbudować z synem więź. Po
drugim spotkaniu/spacerze mały śmierdział piwem i mama pozwoliła na kontakty
tylko w jej domu, pod obecność jej i jej męża. Kilka razy tatko przyszedł,
ostatnim razem mocno "pod wpływem", ojczym nie wpuścił delikwenta do domu.
Chłopiec pamięta ojca, ale nie czuje z nim więzi, teraz nawet nie ma okazji
go widywać, bo od dwóch lat siedzi w więzieniu (zdaje się, że obrabiał kioski
po pijaku). Alimentów nie płaci nadal (nie wiem dokładnie, gdy rozmawiałyśmy
w lipcu, to X opowiadała mi, że odkąd nie ma funduszu, to alimentów brak,
może się coś zmieniło?). Z tą sprawą nie będzie problemów, bo ojcu pasuje, że
ojczym praktycznie od urodzenia dziecka łożył na nie, wychowywał itd.
Natomiast mąż samodzielnej bardzo chce dać małemu swoje nazwisko, traktuje go
jak syna, chłopiec też chce mieć takie jak mama, tata i siostra. Jak mają się
do tego zabrać, by mały mógł przyjąć nazwisko ojczyma? Czy w grę wchodzi
tylko przysposobienie całkowite? W zasadzie to dla nich chyba bez znaczenia
(nie liczą, że ojciec zacznie w końcu płacić), a może i lepiej, bo ojczym
chce wziąć na siebie wszystkie ojcowskie obowiązki - w związku z tym cała
metryka chłopca ulegnie zmianie? Skrobnijcie jeśli wiecie coś na temat, maila
jej podeślę, może nie będzie musiała dreptać po poradę
pozdrówki
lidka