Jak oceniacie dziś swoją decyzję o rozstaniu?

04.03.05, 15:51
Hej,

Od rana boli mnie żołądek, gardło i wszystko inne, co tylko może się ścisnąć
z nadmiaru stresu.

Postanowiłam rozstać się z moim niemężem.

Mamy 10-miesięcznego synka. A ja mam dosyć. Kompletnie dosyć.

DOsyć psychicznej agresji, egoizmu, chamstwa, przeplatanego inteligentnymi
(bez złośliwości) wywodami i zapewnieniami o miłości. Dosyć nastrojów
zmieniających się jak w kalejdoskopie, dziecinnych zachowań, słów "no to sie
wynoś" przeplatanych czułościami i prezentami. OK, miałam cztery lata
świetnego, ciekawego życia. Życia z kimś, kto chciał przeżyć je możliwie
najciekawiej, kto nauczył mnie wielu rzeczy, pokazał mi "wiekszy kawalek
świata", kto był ciekawy, inteligentny, pracownity, rozkoszny i czuły.

Ale po tym czasie wiem już, że to jest ktoś, kto nigdy nie będzie mnie
szanował, kto zawsze własne chcenia będzie stawiał wyżej niż nasze wspólne
dobro, kto nie zrezygnuje z niczego - dla mnie. I ktoś, kto jest potwornie
niestabilny emocjonalnie.

Odpuszczam. Wiem, ze dam sobie radę. Mam wystarczająco dużo pieniędzy i
wsparcia rodziny i przyjaciół, mam nawet własne nieruchomości. I mam dość.

Martwię się tylko o Jasia. Ale dzis wiem, że Tata nie jest dla niego kimś
strasznie ważnym (choć na pewno go lubi), a mam nadzieję,że wsród moich
znajomych znajdę wystarczająco duzo wzorców męskości. I niestey, mam
wrażenie, że kobiecość udała się naturze dużo lepiej niż męskość.

Po tym przydługim wstępie - jak sobie dajecie radę, mamy samotne z własnego
wyboru? Żałujecie? Zrobiłybyście to jeszcze raz? Odetchnęlyście? Opowiedzcie
wasze historie, proszę. Powiedzcie, gdzie jesteście dziś, w jakim momencie
życia i jak oceniacie swoje wybory?

DOta
    • chalsia Re: Jak oceniacie dziś swoją decyzję o rozstaniu? 04.03.05, 16:07
      > Martwię się tylko o Jasia. Ale dzis wiem, że Tata nie jest dla niego kimś
      > strasznie ważnym (choć na pewno go lubi), a mam nadzieję,że wsród moich
      > znajomych znajdę wystarczająco duzo wzorców męskości. I

      Bo nie może być JESZCZE ważny, skoro syn ma 10 miesięcy. ALe ważność ojca
      będzie wzrastała z wiekiem dziecka.
      Tyle Ci napiszę - jesli chcesz się rozstawać, to tym lepiej im młodsze jest
      dziecko. Im starsze - tym trudniej się zdecydowac bo tym trudniejsze i bolesne
      jest to dla dziecka.
      I nie zakładaj, że to obcy mężczyźni będą wzorami męskości dla Twojego syna,
      ponieważ podstawowym wzorcem będzie ojciec - o ile będzie chciał taką funkcję
      (= ojca) pełnić w życiu syna.
      Chalsia
      • podenka Re: Jak oceniacie dziś swoją decyzję o rozstaniu? 04.03.05, 23:22
        Zrobiłabym to jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz (gdyby czas się
        zapętlił). Odetchnęłam od razu po wyprowadzce, było mi smutno, płakałam i
        jednoczesnie wiedziałam, że to najlepsze co mogłam zrobić. Poradziłam sobie
        sama, byłam z tego dumna i tylko obserwowałam rosnącą złość exa, że nie wracam
        na kolanach błagając o wzięcie z powrotem. Po jakimś czasie doszłam do wniosku,
        że nie wszyscy mężczyźni to dranie (a właściwie zostałam przekonana) i teraz,
        po 7 czy 8 latach mam pełna rodzine, w której moja córka z pierwszego związku
        jest akceptowana i ma brata młodszego o 14 lat.
    • black30 Re: Jak oceniacie dziś swoją decyzję o rozstaniu? 05.03.05, 17:01
      Hej Dota, mój związek wyglądał b. podobnie do Twojego. I zakończyłam go
      dokładnie w takim momenicie w jakim jesteś Ty - jak mały miał 10 m-cy.
      Nie żałuję. Zrobiłybym to jeszcze raz. Odetchnęłam.
      Dziś już czuję się szczęśliwa.
      A tata ? pozostał takim samym tata jak był przed rozstaniem - czyli prawie
      żadnym ... sad
      Pozdrawiam i pisz co u Ciebie.
      Black
      • ania_rosa Re: Jak oceniacie dziś swoją decyzję o rozstaniu? 05.03.05, 17:18
        Nie żałuję, acz rozstałabym się w inny sposób. Jednak wiadomo, że Polak jest
        mądry po szkodzie.
        Rozstanie było zbawieniem dla nas obojga- ja ułożyłam sobie życie, Eks układa
        swoje. Najdziwniejsza jest dla mnie konstatacja, że obecnie bardzo lubię i
        cenię swojego Eks męża, którego- kiedy jeszcze był mężem- wcale nie lubiłam i
        nie szanowałamwink Kontakty między dzieckiem, a ojcem są b. dobre, wiele razy
        zresztą pisałam, że każdej rozwiedzionej matce życzę takiego ojca dla dziecka,
        jakim jest mój eks mąż. Ogólnie więc oceniam decyzję na plus, drugi raz także
        nie zdecydowałabym się zostać w małżeństwie. Uświadomiłam sobie, że byłam
        fatalną żoną ( a on męzem) i działaliśmy na siebie jak katalizatory najgorszych
        cech. Zroblismy sobie i dziecku wielką przysługę poprzez decyzję o rozstaniu.

        Rosa
    • burza4 Re: Jak oceniacie dziś swoją decyzję o rozstaniu? 06.03.05, 17:50
      oceniam ją jako najlepszą decyzję mojego życia. Niewiele było takich, które tak
      jednoznacznie bym zakwalifikowałasmile. Miałam uczucie jakby ktoś zdjął mi garb z
      plecówsmile

      Na tę ocenę z pewnością wpływa fakt, że to ja ją podjęłam (nie zostałam
      zdradzona, porzucona, nieszczęśliwie zakochana), ale też przede wszystkim to,
      że odchodząc mocno stałam na nogach - miałam fajną pracę, bardziej niż dobre
      zarobki i dość szybko wyszłam na prostą, chociaż pierwszy rok-dwa nie był
      najweselszy (powrót z dzieckiem do rodziców i dzielenie 8-metrowego pokoju z
      siostrą, gorączkowe zaciskanie pasa, żeby kupić coś swojego). Z czasem
      negatywne emocje między nami wyciszyły się do tego stopnia, że jesteśmy w
      przyjaznych stosunkach. Eks zawsze był dobrym ojcem, udało nam się zapanować
      nad własnymi urazami, i nie przenosić ich na dziecko. Młoda nie straciła ojca,
      mają ze sobą świetny kontakt.
    • pelaga Re: Jak oceniacie dziś swoją decyzję o rozstaniu? 06.03.05, 19:13
      To byla najlepsza decyzja w moim zyciu. Jedyna, ktorej jestem taka pewna.
    • oliwija Re: Jak oceniacie dziś swoją decyzję o rozstaniu? 06.03.05, 20:03
      zrobiłabym to jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze. nie złauje decyzjii
Pełna wersja