Dodaj do ulubionych

Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka?

06.03.05, 14:28
Czy uważacie, że ojciec, który spotyka się ze swoim synem w weekendy, nie ma
prawa go ukarać, gdy ten zasłuży? Czy też macie pretensje do Waszych eksów w
takich sytuacjach? Zrozumiałabym pretensje, gdybym to ja dała klapsa czy
lanie pasierbowi, ale z zasady nie robię tego - przewinienia zgłaszam mężowi.
Ostatnio mąż się zdenerwował, bo mały był wyjątkowo niegrzeczny i brzydko się
do mnie odezwał i dał mu kilka klapsów, a po wizycie zadzwoniła jego była
żona i zrobiła wielką aferę z tego.

Jak to jest? Weekendowy tatuś ma nie mieć żadnych wymagań, nie ma prawa
wychowywać, a jedynie ma płacić na dziecko? Mężowi było bardzo przykro.
Założę się, że matce chłopca też czasami puszczą nerwy, ale nam nie mogą, bo
od razu straszy się nas odebraniem praw i nie wydaniem dziecka następnym
razem..

Też tak histerycznie reagujecie?
Obserwuj wątek
      • domali Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 06.03.05, 14:44
        > Zareagowlabym rownie "histerycznie", albo bardziej. Bicie to nie metoda
        > wychowacza. Jak ktos widuje dziecko raz na jakis czas, to powinien wykrzesac
        z
        > siebie choc odrobine cierpliwosci

        A jak ktoś wychowuje dziecko na codzień, to rozumiem, że nie musi już być taki
        cierpliwy, tak? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
        • matylda_z Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 06.03.05, 14:48
          Sa osoby, ktorych metody wychowawcze ograniczaja sie do dawania klapsow,
          krzyku, krytykowania metod wychowawczych drugiej strony.
          Wydaje mi sie ze tatus powinien porozmawiac z synem na ten temat. Zapytac
          dlaczego az tak okropnie sie do ciebie odezwal. Moze to byla twoja wina? A
          dziecko bronilo sie jak moglo.
          W kazdym badz razie, o ile ja dzieci moich nie bije to tego samego wymagam od
          ojca moich dzieci. I nawet szlag mnie trafia jak podnosi na nie glos skoro
          widzi je raz na miesiac. To moglby wykrzesac z siebie wiecej cierpliwosci.
          Z pozdrowieniami
        • matylda_z Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 06.03.05, 14:52
          Jeszcze cos. Moje dzieci do mnie tez sie czasem niegrzecznie odzywaja. Nie
          uwazam , ze to jest powod do bicia. Maja prawo czasem byc na mnie zle, nie
          zgadzac sie z moimi decyzjami i ich reakcja bywa czasem "niegrzeczna odp".
          Owszem rozmawiamy o tem chwile pozniej jak obie strony wycisza swoje emocje.
        • pelaga Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 06.03.05, 14:59
          Osoba, ktora zajmuje sie dzieckiem na codzien WYCHOWUJE je, a ojciec, ktory ma
          z dzieckiem raz na jakis czas konatkty WIDUJE je. Trzeba dostrzec subtelna
          roznice. I dostosowac sie do metod wychowawczych osoby wychowujacej, bo to ona
          ma prawo decyzji, czy zezwala na bicie dziecka, czy nie. PROSTE.
          Prawo poskie nie zezwala na BICIE ani doroslych, ani dzieci. Gdyby ktos zbil
          moje dziecko, poszlabym na obdukcje i do psychologa, aby spisano relacje
          dziecka.
          • kartaga Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 10:46
            Ach tak,jeśli chodzi o alimenty to zawsze eksie argumentują to tym,ze były
            powinien placić na dziecko,bo w końcu to jego dziecko,jest jego
            rodzicem,powinien uczestniczyć w wychowaniu dziecka itd.Szkoda tylko,ze
            najwidoczniej te wielkie slowa o poczuciu ojcowskiego obowiazku tyczą się tylko
            kwestii finansowej,bo jeśli chodzi o to co najważniejsze-czyli wplyw ojca na
            ksztaltowanie charakteru i ogólnych zachowań dziecka to wtedy ojciec spychany
            jest do najniższego poziomu,bo to nie on jest z dzieckiem na codzień.Skoro do
            placenia alimentow ojciec jest ojcem to dlaczego nie ma prawa do uczestnictwa w
            wychowaniu dziecka.Skoro mowa o alimentach to wtedy jest mowa,że rodzice
            powinni na pol pokrywać potrzeby dziecka-wtedy -w kwestii finansowej podkresla
            sie znaczenie ojca,ale jeśli chodzi o wychowawczą formę to wtedy ojciec nie ma
            juz takich praw?!?
              • kartaga Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 11:18
                Nie mialam na myśli sytuacji patologicznych tylko zwyczajne prawa ojca do
                wychowywania dziecka.Niezależnie od tego czy ojciec jest z dzieckiem na codzień
                czy też widuje go tylko w weekendy ma prawo do wychowywania dziecka,wpajaniu mu
                podstawowych zasad zachowania,bo jest jego ojcem .I nie pisałam ,ze ojciec ma
                notorycznie lac dziecko,bo jest jego ojcem,mialam na myśli jego prawa do
                wychowywania,a nie tylko do "widywania" i wplacania co miesiac pieniędzy.
          • judytak Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 09.03.05, 11:08
            pelaga napisała:

            > Osoba, ktora zajmuje sie dzieckiem na codzien WYCHOWUJE je, a ojciec, ktory
            ma
            > z dzieckiem raz na jakis czas konatkty WIDUJE je.

            gwoli ścisłości: ojciec, o ile mu nie odebrano praw rodzicielskich, również
            wychowuje dziecko
            na równych prawach z matką
            owszem powinni uzgodnić podstawowych zasad wychowawczych, ale nie muszą być
            wszystkie szczegóły identyczne (nigdy zresztą nie są, nie mogą być, bo ojciec i
            matka to dwie różne osoby, nie tylko po rozwodzie, ale też mieszkając razem i
            stanowiąc rodzinę)

            > Prawo poskie nie zezwala na BICIE ani doroslych, ani dzieci.

            ale nie przewiduje żadnych sankcji :o)

            Gdyby ktos zbil
            > moje dziecko, poszlabym na obdukcje i do psychologa, aby spisano relacje
            > dziecka.

            ciekawe, co by obdukcja lekarska stwierdziła po dwóch klapsach w tyłek?

            pozdrawiam
            Judyta
            • pelaga Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 09.03.05, 12:16
              > gwoli ścisłości: ojciec, o ile mu nie odebrano praw rodzicielskich, również
              > wychowuje dziecko
              > na równych prawach z matką

              Chyba Ci sie cos pomylilo. Nie fakt odebrania, czy nie odebrania WLADZY
              rodzicielskiej decyduje o tym, czy ojciec wychowuje dziecko, a fakt
              ZAANGAZOWANIA ojca w wychowanie dziecka.
              Moj ex ma pelnie wladzy rodzicielskiej, a dziecka nie wiedzial ponad poltora
              roku. I co wychowuje na rowni ze mna? Pokretna logika.
              Ma prawa na papierze, jak sobie ten papier pogniecie, to nawet bedzie mogl go
              uzyc w takim jednym M1.
              • grazia31 Re: koleżanko WATSONA i męczonych studentów. 09.03.05, 13:15
                poczytaj sobie wiecej proszę.

                Oto fragment wywiadu z odkrywcą struktury DNA i noblistą J. D. Watsonem:
                Der Spiegel: Czy biologia daje nam coś w rodzaju naturalnej etyki lub
                moralności?
                J. D. Watson: Tak. Wierzę w naturę człowieka. Ona daje nam wrodzoną moralność,
                która niekoniecznie musi się różnić od moralności opartej na podstawach
                religijnych. Człowiek od urodzenia posiada zdolność do empatii, współodczuwania
                z innymi ludźmi. Złość i wściekłość, tak samo jak współczucie i miłość, są
                częścią naszej natury. Znajdują się one w naszych genach. (…wink Możemy kochać, bo
                ewolucja stworzyła nas istotami społecznymi. (…wink Jedyną rzeczą, jaka się liczy,
                jest unikanie cierpienia. To po prostu żadna frajda, że urodziliśmy się tak
                drastycznie nierówni. Należy robić wszystko, co możliwe, by jakoś złagodzić
                nasz los. Proszę zauważyć — na nas, genetykach, ciąży piętno Hitlera, który
                kazał mordować dzieci, aby stworzyć rasę idealną pod względem genetycznym. Ale
                czy dlatego, że Hitler był złym człowiekiem, mamy teraz zaniechać prób, aby się
                genetycznie ulepszyć? (…wink Poprawiajmy ludzi bez skrupułów, wbrew przeciwnikom
                eksperymentów genetycznych.
                James Dewey Watson, biochemik i genetyk amerykański, odkrywca struktury DNA za
                co otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny

                Rozmawiał Johann Grolle i Ernst Peter Fischer, © Der Spiegel, distr. by NYT
                Synd. Corp., 24.02.2003

                eksperymenty odbywałay sie w latach 60-tych więc powinnaś nadrobić zaległości.

                www.dzieci.org.pl/pap/index.php?subaction=showfull&id=1098956539&archive=&start_from=&ucat=1&do=nauka&alone=
                • ania_rosa Re: koleżanko WATSONA i męczonych studentów. 09.03.05, 13:38
                  Mysiu, naturalnie, że człowiek posiada potencjał genetyczny, ale nie jest on
                  tożsamy z determinacją agresji. jako antropolog (in spe wprawdzie, ale już
                  blisko) mogę Ci od razu powiedziec, że coś takiego jak "wrodzona moralność" nie
                  istnieje. Czy Watson zatem się myli? Nie do końca. Biologicznie jesteśmy
                  uwarunkowani np. na unikanie kazirodztwa i ma to oparcie w biologii, ale jak
                  ktoś chce może to sobie przekuć na moralność. Z tym, że biologia będzie tu i
                  tak pierwotna. Jestesmy tez zaprogramowani na np. unikanie bólu, ale daleka
                  stąd droga do moralności i etyki.
                  A jak ma się do tego agresja?
                  Po pierwsze ekspozycja płodu na nadmierną ilość testosteronu nie wykazała, że
                  przełoży się to na późniejsza agresję. Po drugie: nie stwierdzono bezpośrednich
                  związków między testosteronem, a zwiększoną agresją. Po trzecie: adoptowane
                  dzieci wychowujące się w rodzinach patologicznych, gdzie agresja była obecna,
                  przejawiały skłonności do zachowań agresywnych (przy zmiennych wykształcenie,
                  status społeczny i środowisko). Po czwarte: dzieci z rodzin biologicznych,
                  gdzie rodzice przejawiali postawy agresywne, w niewielkim stopniu powielały
                  zachowanie rodziców (jesli zaistniały zmienne wykształcenia, środowiska i
                  statusu społecznego).
                  Wnioski są takie, że postawa społeczna zalezy przede wszystkim od środowiska,
                  statusu, wykształcenia i wychowania, a nie od genów.

                  I na końcu, Rybko, to Ty się doucz. Nie pisałam o J.D Watsonie, a o Johnie
                  Broadusie Watsonie, założycielu behawioryzmu, co dla reszty dyskutantów było
                  oczywiste wink)))))


                  Rosa
                  • ania_rosa Re: koleżanko WATSONA i męczonych studentów. 09.03.05, 13:49
                    I jeszcze jedno: nie jest prawdą, że człowiek od urodzenia posiada zdolnośc do
                    empatii itd. Przykładem na to sa tzw. "dzikie dzieci" (znanych jest ok. 100
                    przypadków), które od urodzenia nie były socjalizowane i chowały się w lasach
                    (część przypadków dotyczy lasów Ameryki Połnocnej). Takie dzieci odnajdywane po
                    latach przekroczyły już punkt krytyczny, który pozwalał się rozwijać
                    umięjętnościom społecznym. Nie były też w stanie nauczyć się jezyka i
                    pozostawały na etapie rozwoju trzyletniego dziecka. Miały też podwyższoną
                    smiertelnośc.
                    Co z tego wynika? Ano to, że dysponujemy biologicznymi możliwościami w zakresie
                    podatności na socjalizację. Jednak cały spektakl człowieczeństwa rozpoczyna się
                    w kulturze, bez której człowiek nie istnieje jako jednostka myśląca. Same geny
                    nie zapewnią Ci wyposażenia społecznego, bo do tego potrzebujesz środowiska
                    innych osobników tego gatunku
                    I nie jest prawdą, że psychologa od genetyka dzieli przepaść. Psychologia
                    zajmuje się także biologicznymi mechanizmami zachowania i jest to potężna gałąż
                    tej nauki. Nie zmienia to faktu, że ani psychologia, ani John Dewey Watson nie
                    potwierdzają Twojego stanowiska odnośnie "agresji w genach". JD Watson pisze o
                    genetyce i interpretuje jej możliwości na wiele sposobów. Nigdzie jednak nie
                    neguje roli środowiska, socjalizacji i kultury.

                    Rosa
                  • virtual_moth Re: koleżanko WATSONA i męczonych studentów. 09.03.05, 14:06
                    ania_rosa napisała:

                    > Po pierwsze ekspozycja płodu na nadmierną ilość testosteronu nie wykazała, że
                    > przełoży się to na późniejsza agresję.

                    Ja tylko dodam, że nawet jeśli istniałyby jakieś czynniki powodujące agresję,
                    uaktywniające się w życiu płodowym (np. ów testosteron), to nie byłby to żaden
                    argument na to, że to geny determinują nasze zachowanie (brak lub występowanie
                    agresji). Najpierw należałoby udowodnić, że występowanie tych czynników ma
                    podłoze genetyczne. Dlatego też np. nie można jednoznaczenie stwierdzić, że
                    homoseksualizm to przypadłość mająca podłoze genetyczne, mimo że stwierdzono iż
                    przyczyną homoseksualizmu jest między innymi nieprawidłowe wydzielanie
                    testosterownu przez organizm matki w ich życiu płodowym.

                    Pzdr
              • judytak Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 11.03.05, 11:04
                pelaga napisała:

                > Chyba Ci sie cos pomylilo. Nie fakt odebrania, czy nie odebrania WLADZY
                > rodzicielskiej decyduje o tym, czy ojciec wychowuje dziecko, a fakt
                > ZAANGAZOWANIA ojca w wychowanie dziecka.
                > Moj ex ma pelnie wladzy rodzicielskiej, a dziecka nie wiedzial ponad poltora
                > roku. I co wychowuje na rowni ze mna? Pokretna logika.

                nie, to tobie się pomyliło...
                wydaje ci się, że wszystkie wątki, i wszystkie wypowiedzi dotyczą tyklo i
                wyłącznie twojego "ex"...

                w tym wątku, o ile dobrze rozumiem, chodziło o ojca, który regularnie spotyka
                się ze swoim dzieckiem
                czyli, według twojej definicji, jest "zaangażowany"

                a twój, skoro prawa ma, mógłby wychowywać, gdyby tylko chciał

                > Ma prawa na papierze, jak sobie ten papier pogniecie, to nawet bedzie mogl go
                > uzyc w takim jednym M1.
                >

                no i po co komu te wulgaryzmy?

                pozdrawiam
                Judyta




                • pelaga Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 12.03.05, 20:39
                  > nie, to tobie się pomyliło...

                  Nie sadze, zeby mylne bylo stwierdzenie, ze od zaangazowania ojca zalezy, czy
                  wychowuje dziecko, a nie od posiadnej wladzy rodzicielskiej.

                  > wydaje ci się, że wszystkie wątki, i wszystkie wypowiedzi dotyczą tyklo i
                  > wyłącznie twojego "ex"...

                  Nie skarbeczku nie sadze. Raczej wiem, co mi sie wydaje. A przyklad mojego exa
                  podalam, aby obalic twoja teoryjke, ze wladza swiadczy o tym, czy ktos
                  wychowuje czy nie dziecko.

                  > no i po co komu te wulgaryzmy?

                  Zacytuj mi przewrazliwa istotko jeden wulgaryzm z mojego postu.
      • grazia31 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 10:51
        a ja uważam że jeżeli dziecko jest niegrzeczne a tłumaczenia nieskutkują to
        weekendowy tatuś też może mu klapsa udzielić. mam taką sytuację i sama
        podpowiedziałam eksiowi żeby czasem klapnął papmpersa. mój maluch potrafi być
        czasem tak okropny i złosliwy a zadne tłumaczenie nie daje rezultatu, więc
        jedyna stara metoda wychowawcza skutkuje. gdy tylko ja ją stosowałam to syn
        obrażał sie, uderzał w płacz i krzyczał że chce do tatusia, bo on mu na
        wszystko pozwalał. teraz jest inaczej, traktuje nas jednakowo, szanuje i wie co
        mu wolno a czego nie. nawet eks stwierdził ze jest teraz grzeczniejszy.
    • kicia031 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 06.03.05, 16:08
      Oczywiscie ze ojciec ma prawo ukarac dziecko. Nie moze go jednak bic. Gdyby ex
      uderzyl moje dziecko, wystapilabym o ograniczenia praw rodzicielskich, a gdyby
      moj partner uderzyl swoja corke, tez mialby sie z pyszna i to nie za sprawa
      eksi tylko za moja.
      Bicie nie jest metoda wychowawcza, a oznaka bezsilnosci rodzica. Wielki facet
      startujacy do malucha z lapami jest zalosny.
      Mysle, ze eksia Domali powinna sie powaznie zastanowic na puszczaniem dziecka
      do domu, gdzie bicie dzieci aprobuje zarowno maz jak i zona. A i wam chyba
      lepiej zrobi ograniczenia kontaktow z dzieckiem, ktorego nie umiecie wychowywac
      i ktore wywoluje w was agresje.
      • joasia8 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 06.03.05, 17:12
        i wlasnie takie bezstresowe wychowanie,tlumaczenie tylko daje nam takie
        pokolenie jakie widzimy na ulicach
        chamstwo,brak kultury,pycha,zarozumialosc,wulgarne odnoszenie się do wszystkich
        w kolo,nieustępowanie miejsca osobom starszym,stawianie na swoim,brak
        jakichkolwiek wzorców ,nie wspomnę o braku szacunku wlasnie do ojca,bo matka
        pokazala ,ze ojciec to bankomat
        nie jestem za biciem i myslę,ze tu tez chodzilo tylko o klapsa i nic więcej,ale
        dziecko musi wiedzic co mu wolno a co nie
        dziecko musi miec szacunek DO WSZYSTKICH ,bez względu na to czy mamuska wiesza
        psy na ojcu i jego kolejnej partnerce
        nie dziwota,ze pozniej codziennie czytamy o pobiciach,przemocy itd juz wsród
        gó..arzeri z podstawówki

        • capa_negra Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 06.03.05, 17:24
          Nie zgodze się że brak bicia oznacza bezstresowe wychowanie.
          Nigdy nie bylam bita i nigdy nie byłam bezstresowo wychowywana.
          Poprostu w rodzinnym domu panowała dyscyplina za co szczególnie ojcu jestem
          wdzięczna.
          Tak wdzięczna mimo że " za dziecka" niejednokrotnie go klełam za szlaban czy
          też zakaz oglądania telewizji itp.
          Zawsze równiez miałam obowiązki, a jesli chciałam coś ekstra to musiałam
          zasłuzyc choćby ocenami, a tak dla wyjaśnienia to biedy w domu nie było i tą
          sama rzecz mogła bym spokojnie dostac ot tak po prostu.
          Ojciec ma prawo ukarac dziecko, ale nie ma prawa go bić bez wzgledu na to czy
          mieszka z nim na codzień czy od swieta.
          Jesli był to przypadek jednorazowy to straszenie zakazem kontaktów jest nie na
          miejscu.
          Na miejscu byłoby jednak, gdyby rodzice dziecka ustalili jakiś system kar i
          nagród , który obowiązywałby w obu domach.
          Kilkuminutowa rozmowa ich nie zabije.
          I nie mówcie, że nie da się.
          Da się - moi rodzice potrafili sie do siebie latami nie odzywać, ale kiedy
          jedno załozyło mi jakąś karę to drugie nie dośc, że nigdy jej nie złagodziło to
          jeszcze dopilnowało żeby się odbyła.
          To sie nazywa konsekwencja w wychowaniu pomimo....pomimo, że może nawet strony
          sie nienawidzą jak miało miejsce między moimi rodzicami.
          • ania_rosa Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 06.03.05, 18:21
            Chamstwo, wulgarność i przemoc na ulicach nie biora się z domów, gdzie rodzice
            tłumaczą, rozmawiają i dyskutują z dziećmi. Biora się natomiast z domów, gdzie
            króluje analfabetyzm funkcjonalny, telewizor i wóda na stole (na przykład), a
            także tam, gdzie z dzieckiem się nie rozmawia- a oznajmia, gdzie się nie
            tłumaczy- a nakazuje, i gdzie rozmaite wartości czy dobra przesłoniły rodzinę.
            Poza tym wychowanie bezstresowe- jak pisze Capa- nie ma nic wspólnego z
            wychowaniem bez bicia. Dyscyplina i jasne zasady nie muszą się posiłkować
            karami cielesnymi, więc nie popadajmy w uproszczenia.
            rosa
            • joasia8 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 10:27
              ---Chamstwo, wulgarność i przemoc na ulicach nie biora się z domów, gdzie
              rodzice
              tłumaczą, rozmawiają i dyskutują z dziećmi. Biora się natomiast z domów, gdzie
              króluje analfabetyzm funkcjonalny, telewizor i wóda na stole (na przykład)

              ===akurat...wiele jest domow normalnych,gdzie panuje zgoda i kultura,ale
              dziecko nie staje się takie jak rodzice
              jest odrębnym organizmem,ktore może,ale nie musi ich nasladować
              moze to glupi przyklad,ale wiele naszych rodzimych seriali pokazuje,ze w
              bardzo pozytywni bohaterowie mają problemy z dziecmi,bo wchodzą na zlą
              drogę,poznają inne dzieci,niegrzeczne i to te im imponują

              i co?tez nalezy takiemu dziecku zrobic wyklad domoroslego psychologa?

              moja mama ma siąsiadkę,ktora wlasnie tak chowa swoją corkę ,10- letnia
              dziewczynka na prośbę mojej mamy,by zeszla z ulicy,bo będzie jechala samochodem
              taką zwyzywala,ze szok i ...nie odsunela się
              mama(moja)wyszla z samochodu i po prostu przestawila to dziecko lekkim
              szarpnięciem
              i co ?awantura,sprawa o malo nie skonczyla się w sądzie
              dodam,ze awantura miala miejsce w obecnosci dziecka
              i co,moja mama powinna poczekac az dziewczynka odejdzie?a moze powinna
              zrezygnowac z jazdy i pokornie przyjąc jej wyzwiska?
              jaki to przyklad dla dziecka,ktore juz w wieku 10 lat nie szanuje innych,co
              bedzie potem?za kilka lat komus przywali

              bicie samo w sobie nie jest dobre,ale jeszcze zaden klaps nikomu nie zaszkodzil
              dziecko musi miec respekt do rodzicow,nawet jak matka nie cierpi się z jego
              ojcem
              przypomnijcie sobie Balladę o Januszku,takie pokoloenie nam dorasta i juz
              raczkuje następne







              • pelaga Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 10:38
                A od kiedy respekt i szacunek zdobywa sie biciem? Pokretna teoria.

                > bardzo pozytywni bohaterowie mają problemy z dziecmi,bo wchodzą na zlą
                > drogę,poznają inne dzieci,niegrzeczne i to te im imponują

                I co jak spierzesz dziecku dupsko, to przestana mu imponowac mety spoleczne?
                Ha ha ha wink
                Moze zamiast ogladac tyle telewizji warto wiecej czasu spedzac z dzieckiem i
                rozmawiac, pracowac nad dobrym kontaktem???
              • capa_negra Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 11:09
                Ta sytuacja która opisujesz to poprostu braki wychowawcze wyniesione z
                rodzinnego domu.
                A te zdarzają się nie tylko w patologicznych rodzinach, ale i w tak zwanych
                normalnych.
                Nie napisałaś czy matka tej pannicy była swiadkiem zdarzenia czy interweniowała
                potem. Chodzi mi o to czy matka dziewczyny słyszała jak twoja prosi jej dziecko
                o umozliwienia twojej odjazdu.
                Zreszta jak by nie było to sytuacja patowa i chyba głownie pasowałoby "walnąć"
                mamuśkę.
                Jak dla mnie zachowanie dziecka świadczy właśnie o braku respektu wobec
                rodzicow,a ten brak może byc skutkiem nadmiernego pobłażania i idealizowania
                wasnego dziecka, a nie skutkiem braku kar cielesnych.

                Wiesz ile razy gdy miałam szlaban czy inna karę myślałam sobie, że wolałabym
                dostac w skórę?.
                5 minut bólu i spokój - co to znaczy przy tygodniu czy 2 szlabanu???
            • semijo Re:Do Pelagi i nie tylko 06.03.05, 23:32
              Kobieto nie przesadzasz? jaka obdukcja? kilka klapsów nikomu nie zaszkodziło.
              Dziecko powinno szanować zarówno matkę jak i ojca, który ma również prawo mieć
              coś do gadania w kwesii wychowania. Nikt tu nie mówi biciu dziecka i niewierze
              że wy samodzielne jesteście zawsze takie cierpliwie argumentujące.
                • dyrgosia Re:Do Pelagi i nie tylko 07.03.05, 08:23
                  Gdyby mój eks uderzył dziecko, wiecej by go nie zobaczył...
                  Jesli chodzi o cierpliwość to ja dzieci nie bije , nie daję klapsów, a wszyscy
                  twierdzą ,że ma bardzo "ułożone" dzieci, nie muszę sie za nich wstydzić...
                  Agresja uczy agrasji, a duzy facet bijacy mniejszego daje tylko dowód własnej
                  bezsilności i ukrytej agresji....
        • grazia31 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 10:56
          racja joasiu. ciekawe że nasze pokolenie dostawało klapsa i wyrosliśmy na ludzi
          prawidłowo ukształtowanych. sąsiadka ma 3 córki. najstarsza była wychowywana
          bezstresowo a teraz sama tłucze młodsze siostry , które chodzą jak w zegarku.
          więc prosze nie chrzanić, ze bicie tworzy w dziecku agresję i uczy bicia.
          agresia przekazywana jest w genach, tak jak pociag do alkoholu i inne paskudne
          rzeczy na które nie mamy wpływu.
          • pwrzes Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 11:36
            Tak widac efekty bicia na przykladzie takiej grazi - piersza chetna do bitki.
            Skoro bicie dzieci to nic takiego wedlug joasi i grazi, to bicie doroslych tym
            bardziej (w koncu moga sie bronic) - moge was walnac z czekana (leniwy
            jestem tongue_out) przez zakute lby? Przeciez to nic takiego, wrecz pieszczota, ot taka
            mozliwosc poznania wrazliwosci czekana.

            Polecam tez lekcje logiki - wychowanie bez bicia nie jest tozsame z
            wychowaniem bezstresowym.

            M.
            PS. Gestapo, SS i NKWD tez powodowalo, ze wiezniowie zachowywali sie jak w
            zegarku. Zamordyzm i pejcz uber alles - recepta na zycie.
            • grazia31 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:22
              > Tak widac efekty bicia na przykladzie takiej grazi - piersza chetna do bitki.

              czy mozesz sprecyzować jakie efekty widać na moim przykładzie? bo jeśli moje
              wykształcenie, status i to to czego doszłam sama w swoim życiu to wierz mi ze
              jestem wdzięczna swoim rodzicom za klapsy, kary itp stresowe matody
              wychowawcze. poza tym dziwie sie ze masz odwagę klasyfikować kogoś kogo nie
              znasz i "przypinać łatki".

              > M.
              > PS. Gestapo, SS i NKWD tez powodowalo, ze wiezniowie zachowywali sie jak w
              > zegarku. Zamordyzm i pejcz uber alles - recepta na zycie.

              zanim zaczniesz przytaczać tak głupie przykłady to sięgnij do historii i
              poczytaj trochę o tym co napisałeś. Hitler nie był "wychowawcą" dzieci tylko
              zdobywcą i człowiekiem chorym w złym słowa znaczeniu.

              • pwrzes Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:51
                grazia31 napisała:


                > czy mozesz sprecyzować jakie efekty widać na moim przykładzie? bo jeśli moje
                > wykształcenie, status i to to czego doszłam sama w swoim życiu to wierz mi ze
                > jestem wdzięczna swoim rodzicom za klapsy, kary itp stresowe matody
                > wychowawcze. poza tym dziwie sie ze masz odwagę klasyfikować kogoś kogo nie
                > znasz i "przypinać łatki".

                To, ze tobie biciem wpojono jakies zasady nie oznacza, ze to najlepszy sposob i
                jedyny mozliwy (chociaz dla ciebie jest to jak widac jedyny mozliwy sposob
                wychowywania). Status? ROTFL A co mnie obchodzi twoj status? Kim jestes -
                krolowa angielska - jesli nawet to twoj status(ik) nic a nic mnie nie
                interesuje. Nie znasz? Jak sie piszesz, tak cie widze - podstawowa zasada w
                sieci.

                > zanim zaczniesz przytaczać tak głupie przykłady to sięgnij do historii i
                > poczytaj trochę o tym co napisałeś.

                Zanim zaczniesz nazywac cos glupim przykladem, przeczytaj post i jeszcze raz i
                jeszcze raz az zrozumiesz. Cos pisalem o Hitlerze? Gdzie?


                M.
                To co moge cie juz walnac , skoro tlumaczenie slowem nie dociera?
                • grazia31 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 13:00
                  > Zanim zaczniesz nazywac cos glupim przykladem, przeczytaj post i jeszcze raz
                  i
                  > jeszcze raz az zrozumiesz. Cos pisalem o Hitlerze? Gdzie?

                  jaaasne. a niektóre literki , które ci sie tak sprytnie poukładały to zbieg
                  okoliczności albo nazwy drużyn piłkarsnich, nie?
                  jezeli nie potrafisz dyskutować tylko bić, to naprawdę współczuję kolejnej
                  partnerce, którą sobą uszczęśliwisz i gratuluję byłej że podjęła trafna decyzję.
                  • pwrzes Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 13:09
                    Naprawde nie obchodza mnie twoje projekcje na temat tego co napisalem. Gdyby
                    chcial napisac o Hitlerze, napisalbym o ... Hitlerze. Pytanie za 100 punktow,
                    co Hitler mial cos wspolnego ze wspomnianym przeze mnie NKWD? Historie tez
                    oblalas.

                    Dyskutowac potrafie, dlatego jestem przeciw biciu dzieci. A ze pisze o
                    walnieciu ciebie? To przeciez zastosowanie twojej i joasi8 metody - skoro nie
                    slowem, to sila. Wiec prosze bardzo. Jestes przeciw temu? A, moralnosc kalego -
                    dziecko mozna uderzyc (bo slabsze i nie odda), doroslego juz nie.

                    M.
          • hella100 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 14:39
            grazia31 napisała:

            > racja joasiu. ciekawe że nasze pokolenie dostawało klapsa i wyrosliśmy na ludzi
            >
            > prawidłowo ukształtowanych. sąsiadka ma 3 córki. najstarsza była wychowywana
            > bezstresowo a teraz sama tłucze młodsze siostry , które chodzą jak w zegarku.
            > więc prosze nie chrzanić, ze bicie tworzy w dziecku agresję i uczy bicia.
            > agresia przekazywana jest w genach, tak jak pociag do alkoholu i inne paskudne
            > rzeczy na które nie mamy wpływu.

            Aaaaaaaa, dawno nie czytalam czegos tak pouczajacegosmile)))
            Jestem pod wielkim wrazeniemsmile))))))
            AGRESJA PRZEKAZYWANA JEST W GENACH!!!!!!!!!
            Moze powinnas opublikowac swoje sensacyjne odkrycie?
    • megan58 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 08:42
      Kara za złe zachowanie .. Prawa.. A może lepiej zastanowić się nad czymś innym.
      Może zacznijmy od tego , że aby czegoś wymagać najpierw trzeba czegoś nauczyć.
      Uczy się nie kazaniami, nie byciem a własnym przykładem.
      Dobrze jest zastanowić się – co ja sam dałem temu człowiekowi i czego sam swoją
      postawą go nauczyłem.
      Może ten mały człowiek odnosi sie do Domali podobnie jak jego ojciec do jego
      matki???

      Pozdrawiam i radzę przemyśleć.
      • toman5 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 09:20
        Dla mnie ta sprawa nie ma wiele współnego z kwestią eks., za to ma wiele
        wspólnego z kwestią wychowania. Wychowanie ma szanse powodzenie wtedy, kiedy
        odbywa się na jednym froncie i wedle takich samych norm zarówno wtedy, kiedy
        wychowuje podstawowy opiekun (najczęśiej - matka) jak i wtedy, kiedy działa
        opiekun weekendowy (eks, dziadkowie etc.) Należy najpierw uzgodnić normy, a
        potem się wyrywać z wychowywaniem.
        Bicie jest odrębnym tematem. Osobiście należę do zdecydowanych przeciwników.
        • semijo Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 11:41
          O czym wy w ogóle mówicie??? jakie bicie, kilka klapsów to nie jest bicie. I
          przestańcie piep... o cierpliwych rozmowach i tłumaczeniach, bo na niektóre
          dzieci to nie działa. Co ma zrobić rodzić jak tłumaczy a dziecko swoje? A
          skutki bezstesowego wychowania widać już niestety na ulicy. Mam wrażenie że
          gdyby to się działo w małżeństwie, żadna z was na widok męża dającego klapsa
          małemu za złe zachowanie, nie leciałaby do sądu po rozwód i ograniczenie praw
          rodzicielskich. A takie tu się sypią propozycie. Czyli kim ma być ojciec w
          życiu waszych dzieci? niedzielną maskotką?- chyba nie bo na to też się
          skarżycie. Pozdrawiam
            • semijo Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 11:59
              bo kojarzy mi się z pobłażaniem. W pewnym wieku tłumaczenia nie bardzo
              trafiają. Uważam że jeśli dziecko zachowuje się niegrzecznie w stosunku do
              innych osób powinno zostać ukarane choćby klapsem, jeśli wcześniejsze zwrócenie
              uwagi nie pomogło. I po co ten cały hałas. Tu nie chodzi o kalpsy ( jeszcze raz
              powtarzam klapsy nie bicie!)ale o to czy ojciec weekendowy ma prawo do własnego
              modelu wychowania. I tu nie rozumiem z jednej strony skarżycie się że ojciec na
              wszystko pozwala, pełni te lepszą rolę, a z drugiej gdy któryś wziąl się za
              wychowanie a nie tylko rozpieszczanie, to wielki raban. Pozdrawiam
              • virtual_moth Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:27
                semijo napisała:

                > bo kojarzy mi się z pobłażaniem.

                To Ci się źle kojarzy. Niedawanie klapsów nie musi automatycznie oznaczać
                pobłażania.


                > W pewnym wieku tłumaczenia nie bardzo
                > trafiają.

                Owszem, u dwulatków np. to zachowanie bardzo charakterystyczne - jeśli powie
                się dziecku "nie wolno" to ono właśnie to będzie robić. Gdybym wyznawała Twoją
                filozofię, musiałabym lać córkę non-stop i to tak, aby ją zabolało, bo klapy w
                pamper traktowałaby jako zabawę i nawet "nagrodę" za złe zachowanie. Uważasz,
                że dawanie BOLESNYCH klaspów dwuletniemu dziecku jest wychowawcze?

                Uważam że jeśli dziecko zachowuje się niegrzecznie w stosunku do
                > innych osób powinno zostać ukarane choćby klapsem,

                No właśnie: "choćby klapsem". A cóż to jest ten "klaps"? Przecież żeby odniósł
                skutek, musi być bolesny dla dziecka (choć dla mnie skutkiem jest tylko
                eskalacja agresji). Skoro jest więc bolesny, to dla mnie nie ma żadnej różnicy
                miedzy klapsem a biciem.

                >crying jeszcze raz
                > powtarzam klapsy nie bicie!)

                W takim razie czym są bolesne klapsy?

                Pzdr
                • grazia31 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:39
                  > Owszem, u dwulatków np. to zachowanie bardzo charakterystyczne - jeśli powie
                  > się dziecku "nie wolno" to ono właśnie to będzie robić. Gdybym wyznawała
                  Twoją
                  > filozofię, musiałabym lać córkę non-stop i to tak, aby ją zabolało, bo klapy
                  w
                  > pamper traktowałaby jako zabawę i nawet "nagrodę" za złe zachowanie. Uważasz,
                  > że dawanie BOLESNYCH klaspów dwuletniemu dziecku jest wychowawcze?

                  a kto tu mówi o katowaniu dzieci bolesnym laniem? jeżeli klapsy stosujesz non
                  stop z błachych przyczyn to w końcu dziecko przestanie na nie reagować i
                  zacznie traktować to jako zabawę. najpierw tłumaczę kilka razy jak nie skutkuje
                  to wtedy klapne pampersa. i to nie z powodu tego ze dziecku herbatka rozlała
                  sie na dywanie tylko z powodów które bezpośrednio zagrażają dziecku, jego
                  zdrowiu i bezpieczeństwu. nie wyznaję zasady zeby dziecko które jeszcze samo o
                  sobie nie potrafi zadecydować uczyło sie na własnych błędach i przypłacało
                  niektóre ekstremalne pomysły swoim zdrowiem albo życiem.
                  • virtual_moth Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 13:08
                    grazia31 napisała:

                    > najpierw tłumaczę kilka razy jak nie skutkuje
                    >
                    > to wtedy klapne pampersa. i to nie z powodu tego ze dziecku herbatka rozlała
                    > sie na dywanie tylko z powodów które bezpośrednio zagrażają dziecku, jego
                    > zdrowiu i bezpieczeństwu.

                    No dobrze, BIJESZ dziecko tylko w momentach zagrożenia życia i zdrowia (choć
                    nie wiem jakie to momenty) oraz robisz to rzadko. Tylko co to zmienia w kwestii
                    tego, ze zadajesz swojemu dziecku fizyczny ból?
                    Jak mocno musisz uderzyć w pampersa, żeby zabolało? Bardzo mnie to ciekawi.
                    Nigdy nie próbowałam, ale coś czuje, że musiałabym kablem od żelazka z całej
                    siły przyłożyć, zeby przebić się przez grubą warstwę waty. Możesz przybliżyć mi
                    Twoje metody? Bo jesli bijesz słabo, to przecież dziecko nie czuje bólu i nie
                    ma "efektu wychowawczego".


                    nie wyznaję zasady zeby dziecko które jeszcze samo o
                    > sobie nie potrafi zadecydować uczyło sie na własnych błędach i przypłacało
                    > niektóre ekstremalne pomysły swoim zdrowiem albo życiem.

                    A o jakich ekstremalnych pomysłach mówisz? Czy takim ekstremalnym pomysłom nie
                    można np. zapobiec?

                    Pzdr
                • semijo Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:42
                  Ale o czym ty mówisz? Piszesz że gdybyś wyznawała moją filozofię to bys lała
                  dziecko non stop. Nie rozumiem masz tak rozwrzeczane i pyskate dziecko? ja nie
                  mówie że dziecko powinno dostać klapsa za wszystko czego się dotknie. Ale w
                  niektórych sytacjach jak obrażanie innych osób jak najbardziej. Zresztą jak
                  pisałam tu nie chodzi o klapsy.
                  • virtual_moth Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 13:15
                    semijo napisała:

                    > Ale o czym ty mówisz? Piszesz że gdybyś wyznawała moją filozofię to bys lała
                    > dziecko non stop. Nie rozumiem masz tak rozwrzeczane i pyskate dziecko?

                    Tak, mam takie dziecko, ponieważ moje dziecko ma dwa lata. Nie spotkałaś nigdy
                    żadnego dwulatka?!

                    > Ale w
                    > niektórych sytacjach jak obrażanie innych osób jak najbardziej. Zresztą jak
                    > pisałam tu nie chodzi o klapsy.

                    Cóż, dwulatek raczej nikogo nie obrazi. Ja w ogóle nie wyobrażam sobie
                    sytuacji, w której mogłabym bić np. dwulatka. MOgłabyś przytoczyć?

                    Pzdr
    • g0sik Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 11:50
      joasia8 napisała:

      "...nie jestem za biciem i myslę,ze tu tez chodzilo tylko o klapsa i nic
      więcej,ale
      dziecko musi wiedzic co mu wolno a co nie
      dziecko musi miec szacunek DO WSZYSTKICH ,bez względu na to czy mamuska wiesza
      psy na ojcu i jego kolejnej partnerce..."

      Idąc Twoim tokiem rozumowania Twój partner w chwilach konfliktowych też ma Ci
      prawo przyłożyć żebyś zrozumiała że np. głupio się upierasz?
      Jeśli ojciec ma prawo klepnąć dziecko dlaczego nie ma prawa klepnąć żony?

      A wracając do wątku, ładna macocha z Domalii! Wyobrażam sobie sytuację, wraca
      facet do domu i daje klapsy synowi bo był niegrzeczny dwie godziny wcześniej i
      macocha nie mogła sobie z nim poradzić.

      A wszystkim którzy uważają, że szacunek u własnego dziecka zdobywa się używając
      przemocy serdecznie gratuluję i życzę aby Wasi partnerzy w ten sposób uczyli
      Was szacunku do siebie.!
      • ania_rosa Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:13
        Wiesz co Grazia? Nie wiem, skąd Ci przyszedł do głowy argument z genetycznym
        uwarunkowaniem agresji.Proponuję poszerzyć lektury o fundamentalne dzieła
        psychologiczne (na początek Zimbardo, potem Piaget) i zweryfikować opinię, bo
        napisałaś straszną bzdurę.

        "więc prosze nie chrzanić, ze bicie tworzy w dziecku agresję i uczy bicia. "

        Naturalnie. Powstawanie grup DDS i DDA też się wzięło z genetycznych
        uwarunkowan problemów dzieci, bo przecież nie z alkoholizmu czy dysfunkcyjności
        rodziców. Ech, Boże, widzisz i nie grzmisz nad indolencją ludzką. I po cóż
        rodziliście się, Zygmuncie Freudzie, Carlu Jungu; po co męczyłeś szczury,
        Watsonie, po co płaszczyłeś sobie tylek nad ksiązkami, Erciu Bernie, skoro cała
        współczesna nauka psychologiczna i tak nie dociera pod strzechy....

        r.

        testuję sygnaturkę
        • grazia31 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:42
          > Wiesz co Grazia? Nie wiem, skąd Ci przyszedł do głowy argument z genetycznym
          > uwarunkowaniem agresji.Proponuję poszerzyć lektury o fundamentalne dzieła
          > psychologiczne (na początek Zimbardo, potem Piaget) i zweryfikować opinię, bo
          > napisałaś straszną bzdurę.

          proponuję w oryginale, bo podczas tłumaczeń mogą powstać przekłamania.
          przeczytałaś i nadal masz problemy?
          • pwrzes Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:56
            Jasne, bo w tlumaczeniu eksperyment Zimbardo z wiezniami i straznikami jest
            tylko wymyslem tlumacza (wszyscy byli uwarunkowani genetycznie bo tak grazia
            wie) - w oryginale nikt nikogo nie katowal, sielanka i raj na ziemi. Co nam
            jeszcze objawisz, tylko moze cos poza logika, psychologia i jezykami obcymi -
            te przedmioty oblalas.

            M.
      • grazia31 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:14
        > Idąc Twoim tokiem rozumowania Twój partner w chwilach konfliktowych też ma Ci
        > prawo przyłożyć żebyś zrozumiała że np. głupio się upierasz?
        > Jeśli ojciec ma prawo klepnąć dziecko dlaczego nie ma prawa klepnąć żony?

        bo nie ma prawa. bo w pewnym wieku ludzie są już na etapie takim ze powinni ze
        sobą umieć rozmawiać a jeżeli nie to powinni iść na kompromisy. upartemu
        dwulatkowi, który z uporem maniaka wchodzi na sedes zeby potem walnąć zębami w
        umuwalkę nie pomogą nawet godzinne tłumaczenia że zrobi sobie krzywdę. więc
        lepiej niech wybije sobie zęby ale bez stresu, ze mamusia na niego nakrzyczy
        albo klapnie go w tyłek? ja jednak dałam klapsa i przestał wchodzić na sedes.
        jak chce tam wejść to teraz mnie woła i pyta czy mu pomoge.

        tłuczenie przez męża przerabiałam pięć lat i wierzcie mi jest to różnica i
        dziwie sie że tacy mądrzy ludzie jak wy przytaczacie tu tak nietrafione
        przykłady
        • virtual_moth Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:57
          grazia31 napisała:

          > w pewnym wieku ludzie są już na etapie takim ze powinni ze
          > sobą umieć rozmawiać a jeżeli nie to powinni iść na kompromisy.

          Pewni ludzie zatrzymują się emocjonalnie na etapie dwulatka. Uważasz, że należy
          dawać im klapsy?

          upartemu
          > dwulatkowi, który z uporem maniaka wchodzi na sedes zeby potem walnąć zębami
          > w umuwalkę nie pomogą nawet godzinne tłumaczenia że zrobi sobie krzywdę. więc
          > lepiej niech wybije sobie zęby ale bez stresu, ze mamusia na niego nakrzyczy
          > albo klapnie go w tyłek? ja jednak dałam klapsa i przestał wchodzić na sedes.

          Tia. Ciekawe co zrobisz, gdy np. na ulicy Twój dwulatek przez naśladownictwo
          postanowi Ci przyłożyć w tyłeksmile Oddasz mu?smile Ciekawe co zrobisz, gdy zacznie
          lać dzieci w przedszkolu, w szkole.
          Ja jakoś nie mam problemów z wyegzekwowaniem tego, aby córka nie wchodziła na
          sedes. Albo zamykam drzwi do wc, albo ją piluję. Moja córka akurat wchodziła na
          ławę w pokoju. Wytłumaczyłam jej, że nie wolno, a gdy radośnie zabrała się za
          ponowne włażenie, już jej nie zdjęłam. Obserwowałam ją ukradkiem gdy siedzi na
          ławie, pozwoliłam jej powyć 5 minut (nie mogła oczywiście zejsć) i od tamtej
          pory nie wchodzi. Proste, prawda? Uważam akurat, że nauczenie pewnych zachowań
          dwulatka jest o wiele prostsze niż np. sześciolatka, nie mówiąc już o
          takim "wychowanym" klapsami. Tyle że trzeba nie tylko cierpliwości i
          konsekwencji, ale przede wszystkim sprytu i minimum logiki. Robić tak, aby
          konsekwencje nieporządanych zachowań dziecka były dla niego złe z samej natury
          rzeczy, a nie dlatego, że dostanie klapsa od matki. A jeśli np. chodzi o
          standardowe zachowanie typu wycie przy obieraniu, to z kamienną twarzą ubierać
          mocno przytrzymując wyrywającego się buntownika (ja zakleszczałam między
          nogamiwink. Dziecko nauczy się, że nie ma odwrotu przed ubieraniem i że pewne
          rzeczy muszą się dziać niezależnie od tego, co na ten temat sądzi.
          Dwulatek jest za mały, aby mu wytłumaczyć, że nie należy odkręcać kurków z
          gazem. W tym wieku należy po prostu dziecko PILNOWAĆ a nie lać po tyłku, to
          samo tyczy się wchodzenia na sedes - chyba że zastosujemy metodę kontrolowanych
          konsekwencji.

          Mam po prostu wrażenie, że zwolennicy bicia dzieci (bo bolesne klapsy to bicie)
          mają za mało wyobraźni aby wiedzieć, ze są o wiele skuteczniejsze metody
          wychowawcze, i że wcale nie musi to być "tłumaczenie" dziecku.

          Jednocześnie nie potępiam tych rodziców, którzy dają klapsy z bezsilnosci. Nikt
          z nas nie jest idealny i każdemu mogą czasem puścić nerwy.


          > jak chce tam wejść to teraz mnie woła i pyta czy mu pomoge.

          A jak Ciebie nie ma, to pyta ojca czy może? No, chyba że ojciec go też bijeuncertain
          A ciocia, babcia?

          Pzdr
      • joasia8 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 12:20
        Idąc Twoim tokiem rozumowania Twój partner w chwilach konfliktowych też ma Ci
        prawo przyłożyć żebyś zrozumiała że np. głupio się upierasz?
        Jeśli ojciec ma prawo klepnąć dziecko dlaczego nie ma prawa klepnąć żony?

        ---ja mam 35 lat i jestem już uksztalowana i jeżeli mojemu rówiesnikowi cos się
        nie podoba to możemy się rozstac
        dziecko natomiast ma tych lat znacznie mniej i czasem wlasnie klapsem trzeba
        pokazać mu co jest dobre a co naganne,no i rozstanie nie wchodzi w rachubę

        ja wyroslam w pokoleniu,gdzie się wstawalo jak nauczyciel wchodzil do
        klasy,dzisejsze pokolenie natomiast wsadza kosz na smieci nauczycielowi na
        glowę ,a rodzice co? "bo ten nauczyciel byl w ogole jakis taki niezaradny..."
        no ludzie...
        nie można brac za przyklad filmu "Pręgi" ,bo to przegięcie w drugą stronę
        nie popadajmy w skrajności
        ja dostalam niezle lanie,jak się okazalo,że podkradam trudną do zdobcia
        czekoladę i wypieralam się,ze to nie ja
        dopiero zlapana na gorącym uczynku musialam się przyznać
        i dostalam-nie za podjadanie czekolady ,a za zlodziejstwo
        czy również wtedy powinnam udac się na obdukcję i skorzystać z pomocy
        psychologa?---

        A wracając do wątku, ładna macocha z Domalii! Wyobrażam sobie sytuację, wraca
        facet do domu i daje klapsy synowi bo był niegrzeczny dwie godziny wcześniej i
        macocha nie mogła sobie z nim poradzić.

        --i bardzo dobrze zrobil,jesli nawet dal tych parę klapsow
        moze na drugi raz tego nie zrobi---

        A wszystkim którzy uważają, że szacunek u własnego dziecka zdobywa się używając
        przemocy serdecznie gratuluję i życzę aby Wasi partnerzy w ten sposób uczyli
        Was szacunku do siebie.!
        --Myslisz pojęcia,tu nie o szacunek chodzi i jego zdobywanie,a klapsa nie
        nazywaj przemocą



    • jo.an.na Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 13:13
      Widze, ze teraz zapanowala moda na nie bicie dzieci. Moim zdaniem zarowno ojciec
      jak i matka maja prawo ukarac dziecko, tak jak uwazaja za stosowne. Zdarza mi
      sie dac klapsa mojej corce, bo czasami to najskuteczniejszy sposob, zeby
      oprzytomniala. Pasierbicy nie osmielilabym sie uderzyc - uwazam, ze nie mam
      prawa, od wymierzania kar sa rodzice a nie macochy.

      Naprawde nie widzicie roznicy miedzy katowaniem (ktos powolywal sie na film
      "pregi") a klapsem?
      • virtual_moth Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 13:18
        jo.an.na napisała:

        > Naprawde nie widzicie roznicy miedzy katowaniem (ktos powolywal sie na film
        > "pregi") a klapsem?

        Ja nie widzę różnicy między BICIEM a klapsem. Ty widzisz taką różnicę? Proszę,
        opisz mi ją. Jak mocno musisz uderzyć, aby sprawić swojemu dziecku ból?
    • chalsia "Tutejsze" dziewczyny OLEJCIE 07.03.05, 13:14
      Grazię i Joasię, niech się przeniosą ze swoim betonowym kagankiem oświaty na
      wychowanie, bo tam jest miejsce na tego typu dyskusje, których nota bene było
      już mnóstwo (niektóre 200-watkowe).
      Współczuję ich dzieciom i tyle, ale niech je sobie chowają jak chcą, a od nas
      się odwalą.
      A co do tego czy klaps to przemoc fizyczna w stosunku do dziecka - odsyłam obie
      panie do poczytania sobie odpowiednich paragrafów prawa.
      I jeszcze jedno, któraś z nich napisała, że mąż żony już oderzyć nie może, etc,
      bo od pewnego wieku ludzie powinni już umieć zachowac szacunek, kontrolować
      emocje i iść na kompromis - no więc od kogo i jak się ma tego dziecko nauczyć,
      skoro własny rodzic postępowaniem wobec dziecka własnie daje dowody, ze działa
      zupełnie na odwrót.
      Dziecko to młody człowiek i należy mu się IDENTYCZNY szacunek jak osobom
      dorosłym. A jak ktoś tak nie uważa - na bambus z nim.
      Chalsia
    • grazia31 Re: halo, idealni rodzice! 07.03.05, 13:21
      niestety, nie jestem idealna mamą i stosuje stresowa metodę wychowywania mojego
      maluszka. nie biję boleśnie paskiem, nie leję po gołej pupie a nie nie uderzam
      po paluszkach. poprostu jak przesadzi dostanie klapsa w pampersa. moje dziecko
      reaguje różnie. z reguły jest zaskoczone że 101 raz nie powtórzę mu tego samego
      tylko klapne w tyłek. jednak rezultaty są zadowalajace bo nie powtarza tych
      samych błędów i pamieta czego nie wolno robić. mozecie to sobie tłumaczyć jak
      chcecie. mozecie nawet wierzyć że 100krotne tłumaczenia dało ten rezultat a nie
      ostateczny klaps. interpretacja jest dowolna. jedyna osoba która wie co dalo
      efekt jest mój synek. jak dorośnie dam mu adres tej strony i chętnie wypowie
      sie na ten temat. moze bedzie wieszał psy na wrednej mamusce a moze podziekuje
      za wychowanie. tego nie wiem ja a tym bardziej wy. tak samo nie wiemy jaka
      metoda wychowawcza jest skuteczna. gdyby tak było to każdy z nas do wyprawki w
      szpitalu dostałby instrukcę obsługi dziecka. dlatego wydaje mi sie ze temat
      który poruszamy ma tyle rozwiazań ilu jest nas tu zalogowanych. moi drodzy
      przedmówcy, zwolleniccy i zagorzali przeciwnicy zyczę wam zeby wasza metoda
      kiedyś was zadowoliła a przede wszystkim dała właściwe rezultaty i szczęśliwe
      zycie waszym dzieciom.
      • virtual_moth Re: halo, idealni rodzice! 07.03.05, 13:33
        grazia31 napisała:

        > nie biję boleśnie paskiem, nie leję po gołej pupie a nie nie uderzam
        > po paluszkach. poprostu jak przesadzi dostanie klapsa w pampersa.

        Dżizas, czy ktos usłyszy moje wołanie na tej pustyni intelektualnej i odpowie
        mi wreszcie, JAK MOCNO trzeba uderzyć dziecko w pampersie, aby poczuło? I czym
        różni się bolesne uderzenie w pampers (zapewne z odrzutem wywolanym siłą
        uderzenia) od uderzenia "po paluszkach"?
        Ja już bym chyba zastosowała uderzenie na goły tyłek lub majtki, co by mniej
        się napracowaćwink
        A może to chodzi o to, że dziecko uderzone w pampers leci do przodu i
        zatrzymuje się na ścianie, meblu, lub przewraca się?
        Nie wiem, naprawdę nie wiem.
        No bo przecież jeśli to tylko klepnięcie w pampers, to dziecko nic nie czuje,
        bo gruba warstwa bawełny amortyzuje. To po co "klepać"?


        moje dziecko
        > reaguje różnie. z reguły jest zaskoczone że 101 raz nie powtórzę mu tego
        samego
        >
        > tylko klapne w tyłek. jednak rezultaty są zadowalajace bo nie powtarza tych
        > samych błędów i pamieta czego nie wolno robić.

        Ponawiam pytanie: pamięta tylko wo Twojej obecności (Ty sprawiłaś mu ból), czy
        też zakłada, że od wszystkich może dostać bolesne uderzenie w pampers? A moze
        instruujesz ojca/babcię/przedszkolankę, że Twoje dziecko za duże przewinienia
        się "klepie w tyłek"?

        Pozdrawiam i proszę o odpowiedźsmile


        • grazia31 Re: halo, idealni rodzice! 07.03.05, 13:53
          > Dżizas, czy ktos usłyszy moje wołanie na tej pustyni intelektualnej i odpowie
          > mi wreszcie, JAK MOCNO trzeba uderzyć dziecko w pampersie, aby poczuło? I
          czym
          > różni się bolesne uderzenie w pampers (zapewne z odrzutem wywolanym siłą
          > uderzenia) od uderzenia "po paluszkach"?
          > Ja już bym chyba zastosowała uderzenie na goły tyłek lub majtki, co by mniej
          > się napracowaćwink
          > A może to chodzi o to, że dziecko uderzone w pampers leci do przodu i
          > zatrzymuje się na ścianie, meblu, lub przewraca się?
          > Nie wiem, naprawdę nie wiem.
          > No bo przecież jeśli to tylko klepnięcie w pampers, to dziecko nic nie czuje,
          > bo gruba warstwa bawełny amortyzuje. To po co "klepać"?
          po co klepać? bo moje dziecko akurat to rozumie.ot, zwykłe klepnięcie w
          pieluchę. to taki sygnał ostrzegawczy. nie muszę go lać paskiem żeby było sine
          czy miało slady. nie zastanawiam sie nad tym jak mocno go walnąć zeby rozbiło
          nosek o pobliską ścianę czy mebel. nie zauwazyłam też zeby była jakaś siła
          odrzutu przy tym. widocznie, wg ciebie leję go zbyt słabo? a jeżeli ty lubisz
          upokarzać dziecko, ściągać mu majtki i okładać pasem po tyłku to już twoje
          zmartwienie. ja nie jestem zwolenniczką katowania dzieci. powinnaś zaczać
          studiować fizykę. tram ci wyjaśnią jak mocna walnąć w 12 kilowy worek żeby go
          przesunać o 2 metry. na dziecku tego lepiej nie ćwicz.
          a teraz przepraszam za ton odpowiedzi. jak sformułowałaś pytanie tak ci
          odpowiedziałam.
          • pwrzes Re: Proszę Cię Virtual 07.03.05, 15:19
            <semijo mode on>
            Chyba nie jestes tak ograniczona i prosta, by nie potrafic wstrzymac nerwy
            (polecam melise) i wytlumaczyc 101 raz, jak trzeba to 102, 103, n-ty. A moze
            nie potrafisz tlumaczyc?
            <semijo mode off>

            M.
          • virtual_moth Re: Proszę Cię Virtual 07.03.05, 15:41
            semijo napisała:

            > Chyba nie jesteś tak ograniczona i masz czucie w ręce. Nie chodzi o to by
            > dziecko poczuło ból, ale właśnie o to by go to zaskoczyło, po 100 tłumaczenich

            Pytam, bo w końcu nie wiem po co Wy te Wasze dzieci "klepiecie" w pampers,
            skoro je to nie boli. Moje dziecko klepnięte w pampers potraktowałoby to jako
            świetną zabawęuncertain

            Uważam, ze coś kręcicie. Klepiecie, ale tak, zeby nie bolało. Dlaczego dziecko
            jest "zaskoczone" po takim delikatnym klepnięciu? Toż to jak pieszczotawink

            Dla mnie to jasne: nie ma stanów pośrednich. Albo się sprawia ból, demonstruje
            siłę i przewagę fizyczną, albo nie.

            No i pytanie zasadnicze: kiedy się "klepie"? Wtedy, kiedy dziecko powie po raz
            setny "nie", po raz dwusetny, a może wtedy, kiedy rodzica ogarnia bezsilnosć?

            Pzdr
      • ann_mart Re: halo, idealni rodzice! 07.03.05, 13:38
        W takim razie polecam Ci seriak dok, który można obejrzeć w piątki po południu
        ok. 17 na II programie. Cykl ma coś ze zdrowiem wspólnego, zaś serial cos o
        super niani.
        Otóż jest to "niania", która prowadzi "kursy" postepowania z dziećmi.
        W pierwszym odcinku było dziecko z horroru - cały dom był mu podporzadkowany,
        jadł gdy chciał, chodził gdzie chciał, zasypiał gdzi chciał i o której chciał,
        nie chciał jeść - rzucał żarciem po kuchni. Terroryzował cały dom - ojca, matkę
        siostrę nastolatkę, nie było siły.
        Aż przyszła niania, wprowadziła prosty sytem kar i nagród oraz konsekwencjęoraz
        zasadę ŻADNEGO BICIA (czy klapsów, jeżeli dla kogoś to jest istotne
        rozróżnienie). Towarzyszyła rodzinie przez tydzień. Z dnia na dzień problemy
        się skończyły. Potem przez tydzień rodzice radzili sobie samodzielnie i trzeba
        przyznać, znacznie gorzej - był nawrót. Ale po kolejnym tygodniu mieli już
        normalne dziecko - dwulatka, z którym szło się dogadać lub coś nakazać. BEZ
        BICIA
        Okazuje się, ze można, trzeba tylko sie postarać.
        A ponieważ byłam dzieckiem "wychowywanym" za pomocą klapsów więc powiem CI, że
        jeżeli czegoś nie robiłam to nie dlatego, żebym wiedziała, że nie powinnam,
        tylko dlatego, że się bałam ojca. A jak już byłam starsza to robiłam co miałam
        zrobić, ukrywjąc co się da, zaś klapsy były wliczone w cenę. Moim rodzicom też
        się nie mieściło w głowie, że można inaczej. Że można, przekonali się
        wychowując moją siostrę, przy której moje "niegrzeczne" zachowania to był mały
        pikuś. A jej nie bili. I co? - ona też się nie stoczyła. Mojego syna - ma 3
        lata nie biję, nawet jak ma pomysły od czapy -to byłoby lenistwo- walnąć
        zamiast poszukać innego sposobu, który do niego trafi - a efekty są. widzą to
        też moi rodzice, którzy po latach przyznają, że nigdy by takiego błedu nie
        powtórzyli.
        Bo bicie nie jest wychowywaniem, jest po prostu biciem. A jezlei już trzeba to
        jakoś nazwać to zastraszanie byłoby lepszym słowem.
        • toman5 Re: halo, idealni rodzice! 07.03.05, 14:01
          Wydaje mi się, że rodzice bijący nie zdają sobie sprawy z tego, że bijąc uczą
          dziecko "kto tu rządzi", a nie "dlaczego nie wolno (bić dzieci, siusiać na
          dywan, niegrzecznie mówić etc etc etc..
          Sama nie wpadłam w tę pułapkę dzięki niani-cud. Bo bardzo łatwo dac się dziecku
          wpuścić w kanał "czyje na wierzchu" - a jego etapem jest, niestyty, przymus
          fizyczny - klapsy, szarpnięcia itd. Niestety, kiedy emocje wrą, człowiek nie
          widzi, jakie to absurdalne: sprzeczac się z dwulatkiem kto jest ważniejszy i
          kto decyduje.
          Dzięki nani nauczyłam się postępować inaczej. Dziecka nie biję. Nie krzyczę.
          Tłumaczę. Mam świetne efekty. I jestem niani bardzo, bardzo wdzięczna.
    • domali Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 15:32
      Widzę, że zapanowała zbiorowa histeria i święte oburzenie wywołane faktem, że
      kilka mam przyznało, że czasami daje klapsa dzieciom. Wasze dzieci wejdą wam na
      głowę i wszystkim innym przy okazji też. Ja byłam bardzo surowo karana przez
      rodziców (ostatni raz za zajście w ciążę z żonatym starszym mężczyzną) i jestem
      za to wdzięczna moim rodzicom i bardzo ich szanuję.
      • chalsia Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 07.03.05, 15:53
        > głowę i wszystkim innym przy okazji też. Ja byłam bardzo surowo karana przez
        > rodziców (ostatni raz za zajście w ciążę z żonatym starszym mężczyzną) i
        jestem
        >
        > za to wdzięczna moim rodzicom i bardzo ich szanuję.


        Buahahahahaha , oplułam monitor ze smiechu po przeczytaniu tego postu.

        Jak by to "orginalna" Domali napisała, to bym pomyślała, że jakieś objawienie
        musiała przejść, żeby się do takiej rzeczy przyznać. Czyli śmiesznie.
        A skoro jesteś Domali "drugiego sortu" to też mnie wali śmiechem - ciekawe jak
        rodzice mogli surowo ukarać córkę co to z pozamałżeńskie dziecko ma z żonatym,
        tak by ta jeszcze zadowolona była???? Dostałaś 100 batów czy szlaban na kino?

        W ogóle w tymn poście "Domali" tyle sensu, co z zeszłorocznym śniegu.
        Chalsia
    • agamagda Kara ten kto wychowuje 07.03.05, 16:01
      Moim zdaniem nie jest to kwestia czy ojciec jest "weekendy" czy wychowuje
      dziecko na co dzień. Ojciec ma prawa rodzicielskie więc jego obowiązkiem jest
      wychowywanie. W pojęcie wychowania wchodzi również karanie dziecka.
      Kwestia sposobu wychowania dziecka zależy w dużej mierze od
      środowiska, "tradycji wychowawczych" danej rodziny " i sposobu myślenia
      rodziców. Dlatego rozważania czy "bić" (piszę, oczywiście, o klapsach i innych
      lekkich karach cielesnych, a nie maltretowanie dziecka) czy nie bić dziecka
      wydają mi się generalnie trochę bezsensowne.
      Osobiście jestem przeciwna biciu (klapsom j.w pisalam) ale z drugiej strony,
      jak np. w rodzinie w której się nie rozmawia przy stole czy nie opowiada o
      swoich problemach wyobrażacie sobie wytłumaczenie czegokolwiek dziecku ? W
      takich rodzinach właśnie stosuje się klasy jako metodę przyjęcia na wiarę przez
      dziecko, ze rodzic ma rację. Zresztą bardzo często on naprawdę ma racje
      mówiąc "nie wsadzaj palca do kontaktu bo Ci dam w pupę". Znakomita większość
      rodziców chce dobra dziecka i dąży do tego sobie znanymi metodami.
      I obiektywnie patrząc rezultaty takiego wychowania wcale nie są najgorsze.
      Tłumaczenie wymaga dużo więcej wysiłku i konsekwencji.
    • lilith76 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 08.03.05, 13:24
      dyskusje w wątku poszły w stronę "co było pierwsze - jajko czy kura?".
      nie wypowiadam się co do słuszności "klapsania" dziecka, bo matką nie jestem.

      co do ojca i dziecka: to zależy od tego jaki udział w wychowaniu dziecka miał
      ojciec - czy kontakty były regularne, częste. jeśli była w trakcie długa
      przerwa, a relacje pomiędzy dzieckiem a rodzicem są rekonstruowane, to jednak
      trzeba się zastanowić.
      szczególnie, że wydaje mi się, że teraz chłopak będzie rozwiązywał problemy za
      pomocą napuszczania jednego rodzica na drugiego - raz poskutkowało.
      • konkubinka Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 08.03.05, 14:01
        nie czytalam powyzszych postow - odpowiem tylko zalozycielce-zalozycielowi
        watku.

        Dlatego jestem za rozszerzaniem kontaktow dziecka i ojca - jesli oczywiscie
        sluza one dziecku, tak aby dziecko bylo wychowywane przez oboje rodzicow.
        Mozna wtedy uniknac sytuacji jaka ma miejsce w naszym domu- przez lata ojciec
        nie mial wplywu na wychowanie dziecka a teraz nie ma sposobu na
        egzekwowanie .Takie rzadkie kontakty ojca z dzieckiem wplywaja na zatracenie i
        niszczenie autorytetu ojca u dziecka.
        Ja osobiscie jestem za rownowazeniem tych spraw - jesli ojciec ma wplyw na
        wychowanie powinien miec i na karanie i egzekwowanie.Wlasnie placenie tez ma tu
        duza role- skoro finansujemy jakies zajecia dodatkowe powinnismy miec wplyw na
        szanowanie pieniedzy ojca i np przykladanie sie do zajec.

        Osobiscie bardzo chcialabym aby istaniala wspolpraca iedzy mna a eksem - widzi
        dziecko dosc czesto ale niewiele egzekwuje.Ja widze dziecko , finansuje,
        wymagam i jestem niedobra.Gdyby byla wspolpraca kazdy wymagalby tyle samo
        byloby lepiej.Niestety nie moge na to liczyc- moj eks powtarza do
        znudzenia "widze go tylko trzy dni wiec nie bede karal , to ty go wychowujesz
        na codzien"
    • iva2 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 09.03.05, 13:37
      nie sztuką jest wychowywać klapsem, jak sie nie ma wpływu na wpajane wartości
      dziecku. nie wyobrażam sobie, żeby moj były mąz karcił dziecko za cos co ja mu
      pozwalam, bo "tatusiowi" się to nie podoba. hmmm. dziecko Cię wyzwało, rzadko
      kiedy dzieci są winne wyzwiskom, coś/ktoś ich do tego prowokuje. Kilka klapsó??
      mnie po jednym ręka "suchnie" ze wstysu że wykorzystuje swoją przewagę nad
      dzieckiem, a co dopiero kilka klapsów. na koniec, czy tobie podobałoby się albo
      twojemu męzowi gdyby Was klepano po pupach bo nie spodobalo sie komus wasze
      zachowanie??
      i jeszcze jedno, to nie histeria, to serce matki. tak poza tym jestes matką,
      jesli dobrze pamietam, zniosłabys gdyby pod Twoja nieobecnosc Twoje dziecko
      klepał kilka razy??
    • grazia31 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 09.03.05, 13:54
      do ani-rosy. rozmawiamy o dwóch różnych światach i niestety nie znajdziemy
      wspólnej drogi. sorry że odbiegłam od tematu.

      domala dobrze zrobiła ze nie dała klapsa małemu, w końcu nie ma do tego prawa.
      ojciec postąpił słusznie, moim zdaniem. powinien jednak dodoatkowo opowiedzieć
      o tym incydencie matce zanim ona sama urządziła pyskówkę telefoniczną. przecież
      zachowanie małego mogło być efektem tego co usłyszał od swojej matki na temat
      domali. nie sadzę żeby matka wyrazała się o nie dobrze.
      no ale kij ma dwa końce. zastanówmy sie dlaczego za nasze grzechy i antypatie
      do eksiów, neksiów obrywaja nasze dzieci. przecież to jest jawne napuszczanie
      dzieci. maluch cos podsłyszy w domu a potem wali głośno w drugą stronę. mąz
      domali powinien pogadać z byłą żeby w domu "gadała ciszej" i nie wtajemniczała
      dziecko w swoje niepowodzenia zyciowe. innymi słowy powinien ja kulturalnie
      opieprzyć w 4 oczy.
      • ania_rosa Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 09.03.05, 14:11
        Grazia, rozmawiamy w gruncie rzeczy o tym samym. O tym, czy agresja jest
        zdeterminowana genetycznie, czy jest tylko wynikiem wielu zmiennych
        środowiskowych. Jesli jest tak, jak Ty twierdzisz, oto implikacje:
        - nie możemy korygowac własnych zachowan agresywnych, bo jesteśmy do nich
        zdeterminowani
        - bicie dzieci nie przełoży się na ich późniejsze zachowanie w dorosłym zyciu,
        bo albo dostaną "gen agresji" i będą bić swoje dzieci ( nie mamy wpływu na
        geny), albo nie dostaną "genu agresji" i nie będą bić swoich dzieci, na co
        także nie mamy wpływu

        Obie te implikacje uważam nie tylko za błędne (bo błędne jest założenie o
        biologicznej determinacji agresji), ale także za bardzo niebezpieczne. Po
        pierwsze wpaja człowiekowi, że jego życie i decyzje są od niego niezależne, bo
        odpowiedzialnosc przejmują geny. Skutki takiego myślenia moga być zatrważające
        na każdym polu- społecznym, zawodowym, politycznym i osobistym. Pisałaś gdzieś,
        że Twój mąz stosował wobec Ciebie przemoc, zatem pytanie: czy stosował ją, bo
        miał "agresywne geny", czy też dlatego, bo był człowiekiem skrzywionym
        społecznie? Jeśli to pierwsze nie powinnaś mieć pretensji, a "Niebieska Linia"
        powinna się zdelegalizować. Pytanie także, co robimy z psychoterapią, skoro
        jestesmy genetycznie uwarunkowani na patologię?
        I wreszcie kwestia wychowania dzieci, bo tego dotyczy temat. Skoro rządzą nami
        geny, to nie ponosimy winy za bycie dysfunkcjonalnym rodzicem. Bijemy dziecko,
        bo tak nam każe kod DNA, z którym walczyć nie można. A jeśli nasze dziecko
        stosuje przemoc, to także mu nie możemy pomóc z tego samego powodu.

        OPpisałam tu parę absurdów do których prowadzi stanowisko genetycznego
        determinizmu. Zgadzam się, że geny determinują nas biologicznie (podatnośc na
        choroby na przykład, o cechach osobniczych nie wspominam). Błędem jest jednak
        mieszanie genetyki do socjalizacji, bo są one względem siebie równoległe, a nie
        prostopadłe. Obawiam się też, że pozornie niewinne stanowisko, które
        zaprezentowałaś, prowadzi własnie do absolutnie patologicznych wniosków. Nie
        mówię, że prezentujesz takie wnioski- mówię, że każda myśl i idea warunkują
        dalsze życie i światopogląd, trzeba więc być odpowiedzialnym za konsekwencje
        własnych poglądów i rozważać implikacje "w głąb".

        Rosa



        testuję sygnaturkę
        • grazia31 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 09.03.05, 14:36
          a czy ja napisłam ze stosuje sie do tego o czym pisałam? gdyby tak było to nie
          wyszłabym za mojego byłego męża i nigdy nie zdecydowałbym sie mieć z nim
          dziecka. a jednak mam. nie jestem fanatykiem tylko prowadzę rozmowę. tak jak wy
          nie jestem również naukowcem, więc nie wiem co sie aktualnie swięci w
          laboratoriach. to o czym piszemy to tylko gdybanie. zarówno z mojej strony jak
          i z waszej. każdy z nas ma prawo mieć własne zdanie i chyba ma prawo wyrazić
          je.
          , że każda myśl i idea warunkują
          > dalsze życie i światopogląd, trzeba więc być odpowiedzialnym za konsekwencje
          > własnych poglądów i rozważać implikacje "w głąb".

          czy teraz bedziesz uważać że gdy za dwa dni w gazecie przeczytasz ze ktoś
          zamordował kogoś i przypisał to genom to moja wina? chciałabym mieć taki dar
          przekonywania o jaki mnie posądzasz.
          • ania_rosa Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 09.03.05, 14:47
            Grazia- odnoszę się tylko do tego, czego w tym wątku broniłaś. Uważam, że
            bronilaś rzeczy niesłusznej, ale daleko mi do przypisywania Ci fanatyzmu czy
            odpowiedzialności za tragedie świata.
            Chodziło mi tylko o pokazanie, co tak naprawdę implikuje jakaś refleksja. A
            może implikowac rzeczy niemoralne, aspołeczne lub bardzo moralne i bardzo
            społeczne. Warto jednak zawsze poprzyglądać się jej od każdej strony, bo- jak
            napisano w Biblii- "po owocach poznacie ich"wink))
            Na przykład w byłym Związku Radzieckim na pocz. XX wieku pojawiało sie wiele
            twórczych refleksji. Choćby pomysł "nacjonalizacji kobiet". Umotywowane było to
            świetnie od strony ideolo, a chodziło o wolny seksualny dostęp do każdej
            kobiety, która nie jest mężatką. Wolny dostęp mieli mieć wszyscy mężczyźni od
            18 do 50 roku zycia, także żonaci. Dzieci zrodzone z takich "znacjonalizowanych
            związków" miały byc wychowywane przez państwo i oddawane do domów dziecka.
            Jeśli ktoś chciałby się bliżej zapoznać z prokreacyjnymi pomysłami Związku Rad,
            to mogę podrzucić bibliografię.
            Tak czy inaczej widac jasno, że nie każda swietlana idea prowadzi do nowego,
            wspaniałego świata. I myslę, że z genetyką, a agresją jest bardzo podobnie.
            Otwiera się w ten sposób drzwi do problemów, których nie jest się czasem w
            stanie przewidziec na początku. To jednak nie zwalnia z obowiązku dogłębnego
            przemyślenia każdej idei i zobaczenia, czy warto w nią "iść" i jej hołdować.

            Rosa
      • nilka13 To w końcu ma czy nie ma? 11.03.05, 22:56
        czy ojciec ma prawo ukarać dziecko, uderzając je? Oczywiście, że ma: argumentem
        ZA jest prawie trzykrotna różnica wagi i mniej więcej dwukrotna różnica
        wzrostu. Czy dziecko ma prawo przyłożyć ojcu? Nie. Dlaczego? Argumenty jak
        wyżej. (dzięki, Amfenixwink)

        A w ogóle to zgłaszam propozycję, żeby moja przedmówczyni spróbowała dać klapsa
        mnie: w końcu mam inne zdanie i najwyższy czas mnie dobrze wychować.
        Niech zgadnę:
        Nie zgodzi się?
        Zignoruje?
        Czyżby bała się przylać komuś większemu niż dwulatek?
        He, he!
        N.
    • chardonnay_79 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 12.03.05, 01:01
      Każdy może wpłynąć na wychowanie naszego dziecka bez względu na to czy mu na to
      pozwolimy czy nie. Bo wbrew pozorom nie jestesmy jedynymi z którymi ma on
      kontakt. A każde wydarzenie (miłe, bądź nieprzyjemne) zostawia jakiś ślad.
      Jeżeli moje dziecko zachowa się niegrzecznie w stosunku do kogoś obcego, nie
      mogę mieć pretensji i skakać wszystkim do oczu że zwrócił mu uwagę. Jasne że
      lepsza jest krytyka konstruktywna... ale nie od wszystkich można tego
      wymagać... khem.
      Z drugiej strony jakaś pomroczność jasna występuje u mnie w tym momencie.. Raz
      mamy skarżą się że muszą robić za "złego rodzica" bo tatuś nie każe nic, nie
      wymaga nic, nie krzyczy nic.... ale jeśli zdarzy się któraś z powyższych
      sytuacji to też jest źle się okazuje...
      • toman5 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 12.03.05, 12:59
        Wbrew tytułowi wątku dyskusja nie toczy się o to, czy ojciec ma prawo, by
        powiedzieć wizytującemu dziecku, żeby zdjęło łokcie ze stołu, ale o to, czy ma
        prawo je zlać, a więc zastosować bez zgody osoby zajmującej się codzienną
        opieką nad dzieckiem kontrowersyjną i brutalną metodę wychowawczą.
        • obseerwator Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 12.03.05, 19:23
          Witam,
          wpadłem na to forum w sumie przypadkiem. Jestem facetem, który znajduje się w
          takiej samej sytuacji co mąż Domali. Spotykam się z synem - sześciolatkiem - w
          co drugi weekend u mnie, część wkaacji, świąt itp. Uważam ( i moja eks też tak
          uważa, na szczęście), że rozwód brałem z żoną, a nie z dzieckiem. Mam prawo
          syna wychowywać - to znaczy przekazywać mu moje poglądy, uczyć go, a także
          karać, gdy robi coś złego. Bo taka jest rola ojca, nawet jeśli nie mieszka na
          co dzień z dzieckiem.

          Uważam wręcz, że matki, które twierdzą, że ojciec ma wyłącznie prawo WIDYWAĆ
          się z dzieckiem, ale już nie mają prawa WYCHOWYWAĆ dziecka, dyskwalifikują się
          jako rodzice. Takie matki po prostu nie dojrzały do roli odpowiedzialnego
          rodzica.

          Zatem ojciec ma pełne prawo ukarać dziecko - oczywiście nie mam na mysli
          gnojków, którzy wykazują zainteresowanie swoim dzieckiem raz na rok. Tacy
          faceci nie zasługją na nazywanie ich ojcami.

          Ale wcale nie dziwię sie matce dziacka, która zrobiła mężowi Domali awanturę.
          Dzieci bić nie wolno. Ja swojego nigdy nie uderzyłem i moja ex też tego nie
          robiła jak mieszkaliśmy jeszcze razem i w zasadzie jestem pewien, że malego nie
          bije także teraz.

          Dzieci bić nie wolno - bo jesteśmy od nich silniejsi. Co ta za sposób
          wychowywania pokazywac dziecku, że racja zawsze jest po stronie silniejszego.
          Dziecko należy tłumaczyć, na dziecko można nakrzyczeć, można mu zabronić
          oglądania TV albo za karę odwołać wyjście do kina. Ale nie wolno bić.

          Przerażające są te głosy : bic nie wolno, ale klaps nie zaszkodzi, bo nie zrobi
          krzywdy. To gdzie jest granica? pytam. Czy wolno bić tak, by nie zostawiać
          śladów? Bo jak są już pręgi to znaczy, że przegieliśmy?

          Mnie nikt nie bił w dzieciństwie, co wcale nie znaczy, że wychowanie było
          bezstresowe - za przewiniania rodzice mnie karali, potrafili na mnie
          nakrzyczeć, albo, żebym zrozumiał co narobiłem przez jakiś czas ze mną nie
          rozmawiali - dopóki nie przeprosiłem. Ale nigdy żadne z moich rodziców nie
          podniosło na mnie ręki.

          Żaden argument mnie nie przekonana, że uderzenie malego człowieka może
          przynieść jakiś pozytywny efekt. Bicie dziecka to oznaka tchórzostwa,
          zniecierpliwienia i niedojrzałości.
    • marta.m2 Re: Czy ojciec nie ma prawa ukarać dziecka? 21.04.05, 14:21
      Do przytoczonych przez was argumentów przemawiających przeciw biciu
      czy „klapsaniu” dzieci, dodam jeszcze jeden. Jak miałabym wytłumaczyć mojemu
      2,5 latkowi, że nie może uderzyć 7-mio miesięcznego braciszka, skoro on mógłby
      wyskoczyć z zarzutem „ale przecież ty mnie/nas bijesz mamo!”. A nie bijąc
      dziecka nie muszę stosować jakieś pokrętnej filozofii, że rodzicom wolno
      wychowywać tak dzieci, a starszemu rodzeństwu już nie można w ten sposób
      postępować w stosunku do młodszego. Dzięki temu też mój starszy synek jeszcze
      nigdy nie podniósł ręki na młodszego, ponieważ nie ma takiego wzorca zachowania.
      A wracając do wątku głównego, to ja na miejscu Domali starałabym się dowiedzieć
      od dziecka czym sobie zasłużyłam na jego odzywki i starałabym się mu
      wytłumaczyć, że to niestosowne. Jeżeliby to zrozumiał i przeprosił, to nie
      mieszałabym do tej sprawy ojca. Jeżeli natomiast sytuacja by się powtórzyła, to
      już chyba zgłosiłabym uchybienie. Wiele jeszcze zależy od wieku dziecka – nie
      wiem ile lat ma pasierb Domali?
      Czasami zdarzają się tez sytuacje odwrotne do opisanej (u nas to ma miejsce) –
      co zrobić kiedy to matka rodzona bije dziecko? Nie są to klapsy, ale uderzenia
      w twarz (może nie bolesne ale upokarzające) – bo zapomniał szalika w szkole, bo
      zgubił rękawiczki, bo dostał uwagę do dzienniczka... Sytuacja jest o tyle
      trudna, że pasierb przyznając się, że coś takiego ma miejsce, błagał ojca aby
      nie mówił mamie, że o tym wie. Czy rozmowa z nią coś zmieni, jeżeli należy ona
      do zwolenniczek bicia – oprócz narażenia pasierba na szykany, za to że się
      wygadał?
      Marta
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka