asia_asica 15.03.05, 18:17 Ja pochodze z pełnej. Rodzice rozstali się gdy byłam już dorosła, własciwie całkiem nie dawno. Zastanawiam się czy rozbicie małżeństwa rodziców ma jakiś wpływ na trwałośc małżeństw dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
amfenix Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 15.03.05, 18:22 Moi rodzice trwaja w dość zgodnym związku do dziś.MOi ex teściowie także są razem.Jestem pierwsza rozwiedzioną osobą w bliższej i dalszej rodzinie Odpowiedz Link Zgłoś
isabelka20 Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 15.03.05, 18:34 ja tez pochodze z pelnej i kochajacej sie rodziny a moi rodzice w tym roku beda obchodzic 25rocznice slubu. Jestem pierwsza osoba w mojej rodzinie ktora bedzie juz od samego poczatku samotna mama,ale coz zycie to nie bajka Pozdrawiam iza Odpowiedz Link Zgłoś
pustulka_75 Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 15.03.05, 18:33 Mój tato zginął w wypadku samochodowym, gdy Mama była w ciąży. Jestem pogobowcem, fajne słowo. Nigdy się już z nikim nie związała. Odpowiedz Link Zgłoś
czekolada72 Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 15.03.05, 20:25 Ja pochodze z pelnej, wielopokoleniowej rodzinki. Moj ex - jak sie okazalo z dulskiej... i nie ma w tym nic zlosliwego, poprostu tak bylo, tesc miewal kochanki, nieslubne dziecko, tesciowa wsio ukrywala, glownie przed dziecmi, a o wszystkim wszyscy wszystko wiedzieli. I grubo sie zastanawiam jak nasze rozstanie odbije sie kiedys na doroslym zyciu Malej Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Wątpię, aby to była reguła... 15.03.05, 20:56 Moja mama pochodzi z rozbitej rodziny.I t latach 50-tych było to odium straszne! Dziadek odszedł od babki (nie dziwie się chłopu osobiście) jak mama miała lat 14. Natomiast moja mama z ojcem sa ze soba lat 40 i choc czasem się na siebie bzdycza, to bez siebie życ nie moga. Odpowiedz Link Zgłoś
m-m-m Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 15.03.05, 21:27 W różnorakich badaniach socjologicznych i psychologicznych wychodzi, że rozbita rodzina jest dziedziczna, tzn. że powiela się wzorce i to podświadomie. Ja jestem dzieckiem ludzi rozwiedzionych i właściwie klasie mojej mamy zawdzięczam to, że dziś mam dobry związek: nigdy nie mówiła o tacie źle i nigdy nie ograniczała mi z nim kontaktów, bywał w naszym domu zawsze kiedy chciał się widzieć ze mną i to niezależnie od tego, czy za ścianą siedział ojczym. To uważam za klucz mojego obecnego szczęścia i umiejętności prawidłowych wyborów. Rodzice byli osobno, ale ja mialam ich razem. Paradoksalnie ta sytuacja dała mi teraz nową rodzinę w postaci M. - "kawalera z odzysku" i jego syna,a mojego obecnie pasierba. To, że mój układ z nimi funcjonuje zawdzięczam doświadczeniom z przeszłości: mój pasierb też jest dzieckiem ludzi rozwiedzionych - lepiej go więc rozumiem, wiele jeo problemów jest nie zroumiałych dla jego ojca - człowieka bez takich doświadczeń z dzieciństwa. Raasumując skutki rozwodu można zminimalizować pod warunkiem, że dziecko nie jest kartą przetargową dla żadnego z rodziców i przez to nie ponosi swoistej kary za ich nieudany związek. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 15.03.05, 22:12 Moim rodzice się nie rozwiedli (choć powinni), ale dziadkowie - a i owszem, i to w wieku jakichś 55 lat. Co dziwniejsze, 10 lat póżniej sie znowu ożenili:- ))) (ze sobą zresztą Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
grey-pippin Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 16.03.05, 03:52 Te zaleznosci nie sa az takie proste, wazniejszy chyba niz sam fakt rozbicia rodziny, jest wzorzec zachowan rodzicow kiedy do tego dojdzie, jesli nie ma nienawisci, walki, przemocy rozstanie rodzicow nie musi sie odbijac czkawka w zyciu dzieci. Moze tez byc tak ze trwala, ale wiecznie sklocona rodzina bedzie tak odstreczajacym wzorem dla dziecka, ze ono przy pierwszych trudnosciach w zwiazku postanowi go skonczyc byle nie powielac sytuacji z rodzinnego domu. Po prostu tyle roznych twarzy ile ludzi i tylez historii zycia Odpowiedz Link Zgłoś
dyrgosia Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 16.03.05, 08:19 Pochodzę z wielopokoleniowej, kochającej sie rodziny. stanowię wyjątek, aczkolwiek nikt w rodzinie nie dał mi odczuć , że jestem czarną owcą... Odpowiedz Link Zgłoś
tata_malolata Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 16.03.05, 10:47 Myślę, że sprawę należy ująć szerzej. Nie chodzi TYLKO o to czy Wasi rodzice się rozwiedli a o AKCEPTACJĘ bądź jej brak dla pewnych zjawisk (rozwodów, zdrad, porzuceń, zabierania dzieci itp.) W ŚRODOWISKU i RODZINIE z której się pochodzi. W mojej rodzinie jestem pierwszym, któremu taka historia się przytrafiła. Rodzina była zawsze rzeczą najważniejszą i wartością stawianą ponad osobistym "widzimisię" . Oczywiście nie znaczy to, że nie było antypatii lub konfliktów pomiędzy "frakcjami" rodzinnymi, że nie było kryzysów małżeńskich. Moi rodzice także miewali spory, nawet kłótnie i ciche dni. Nie - nie było idealnie ale nikomu jednak nie mieściło się w głowie by się awanturować, procesować w sądzie itp. SŁOWA załatwiały wszystkie sprawy. U mojej żony odwrotnie. I choć rodzice żony nie byli rozwiedzeni to w bliskiej rodzinie w tej dziedzinie (już od pokolenia dziadków) była właściwie PLAGA porzuceń, rozwodów i w konsekwencji dzieci wychowywanych w rozbitych domach. Moja teściowa była wychowywana tylko przez matkę, teść również. Rodzeństwo rodziców - rozwody, drugie małżeństwa, rozwody. Ich dzieci - gdy dorosły.... zgadnijcie sami. Troje z pięciorga jest już po rozwodach, wszyscy mają dzieci, które znów będą wychowywać się w rozbitych domach.... Wydaje mi się - niestety - że moja żona tak ŁATWO podjęła decyzję o rozwodzie własnie dlatego, że taki był schemat i wzorzec postępowania w jej środowisku. JEST KRYZYS - OBRAŻAM SIĘ - UCIEKAM OD ZOBOWIAZAŃ - ROZWÓD. I nie szukam tu jej winy. Ona po prostu uważa, że tak należy zrobić. Moim zmartwieniem dziś jest to, że boję się by taki wzorzec nie "przeszedł" na mojego syna. By czuł co jest najważniejsze i spotkał taka kobietę, która zarówno w chwilach dobrych jak i złych będzie chciała być z nim "do grobowej deski". A może nie powinienem marzyć za niego, może to znów projekcja moich marzeń ? Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 16.03.05, 10:59 tata_malolata napisał: > Moim zmartwieniem dziś jest to, że boję się by taki wzorzec nie "przeszedł" na > mojego syna. By czuł co jest najważniejsze i spotkał taka kobietę, która > zarówno w chwilach dobrych jak i złych będzie chciała być z nim "do grobowej > deski". A może nie powinienem marzyć za niego, może to znów projekcja moich > marzeń ? Ten watek rozbudował sie do pytania, czy rozwody sa dziedziczne? Jestem za rozwiazywaniem kryzysów małżeńskich. Nie biega sie do sadu po "rozwód z byle powodu. Osobiście nie znam ludzi, którzy rozwiedli sie z błahych przyczyn. Wszyscy których znam rozwiedli się po próbach naprawienia związku. Ale z zyciem jak z samochodem. Nie zawsze po kraksie mozna samochód naprawić. Nie zawsze się to nie tyle opłaca, co jest niebezpieczne dla pasazerów po prostu. Więc może faktycznie te związki, o których piszesz, były po takich kraksach, że nic, ale to nic nie dało sie zrobić. Wiara w to że wszystko da sie naprawić jest naiwnością. Ja próbowałam przez 17 lat ratować swoje małżeństwo i dzisiaj tego żałuję bardzo. Załuję, że jechałam tym "wrakiem" przez zycie. Lepiej było iśc "pieszo". Dlatego nie dziwie Ci sie, że martwisz sie o syna, ale gdyby kiedys (nie daj Boże) jechał takim "wrakiem" przez zycie i był bardzo, bardzo nieszczesliwy, to na siłę nie tłumaczyłbyś mu, mam nadzieję, że ma dalej to pchac dla "dobra" twoich wnuków. Chyba, że myślisz inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
m-m-m Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 16.03.05, 11:58 Myślę, że sprawę należy ująć szerzej. Nie chodzi TYLKO o to czy Wasi rodzice > się rozwiedli a o AKCEPTACJĘ bądź jej brak dla pewnych zjawisk (rozwodów, > zdrad, porzuceń, zabierania dzieci itp.) W ŚRODOWISKU i RODZINIE z której się > pochodzi. W mojej rodzinie bylo kilka rozwodów pokoleniowych, ale też kilka bardzo udanych związków (cieszę się, że ja do tej drugiej grupy należę). Tu jest bardzo ważne jak rodzice po rozwodzie postepowali względem swoich wspólnych dzieci. Taki schemat, w który i ja się wpisuję polega na tym, że im lepsze stosunki mają dzieci z rodzicami (z obojgiem oczywiście) po rozwodzie, im więcej klasy każda ze stron jest w stanie okazać właśnie dla dobra tych dzieci, im więcej mają umiejętności w chowaniu włsnych urazów i nie przenoszenia ich na dziecko, tym większe szanse, że negatywny skrypt nie odezwie się w późniejszym związku (już dorosłego) dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
czekolada72 Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 16.03.05, 13:02 tata_malolata napisał: > Myślę, że sprawę należy ująć szerzej. Nie chodzi TYLKO o to czy Wasi rodzice > się rozwiedli a o AKCEPTACJĘ bądź jej brak dla pewnych zjawisk (rozwodów, > zdrad, porzuceń, zabierania dzieci itp.) W ŚRODOWISKU i RODZINIE z której się > pochodzi. > > W mojej rodzinie jestem pierwszym, któremu taka historia się przytrafiła. > Rodzina była zawsze rzeczą najważniejszą i wartością stawianą ponad > osobistym "widzimisię" . Oczywiście nie znaczy to, że nie było antypatii lub > konfliktów pomiędzy "frakcjami" rodzinnymi, że nie było kryzysów małżeńskich. > Moi rodzice także miewali spory, nawet kłótnie i ciche dni. Nie - nie było > idealnie ale nikomu jednak nie mieściło się w głowie by się awanturować, > procesować w sądzie itp. Ja akurat zgadzam sie z tym fragmentem. Bo to nie chodzi o doslowne dziedzicenie rozwodow. Toraczej o podejscie do zycia - jestem doroslym czlowiekiem, swiadomym ze zycie o nie bajka, ze sa problemy, lepsze czy gorsze dni, ale staram sie to rozwiazywac, isc na kompromis, mam dzieci, tworzymyrodzine, dom. A nie - "zbieram zabawki zpiaskownicy i ide dodrugiej, bo sie krzywopopatrzylas, albo akurat w tej chwili nie rzucilas wszystkiegio i nie skakalas tak jak sobie wymyslilem akurat". Boje sie, czy mojeDziecko, nie zakoduje sobie, ze nie trzeba sie starac o rodzine, jej utrzymanie itd. Czy nie zakoduje, zejak sie wspolmalzonek znudzi, przestanie podobac - to luuu - rozwod i nowy, i kolejny, i jeszcze raz, a potem "jestesmy jedna wielka rodzina" z multum macoch, ojczymow, przyrodnimi rodzenstwem, przyszywanymi babkami, dziadkami itd Poprostu luz, sama radosc, raj nie zycie. Pomijam oczywiscie drastyczne wypadki -alkocholizm, maz goni z nozem zonei vice cersa itd Odpowiedz Link Zgłoś
ania_rosa Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 16.03.05, 13:37 Negatywne skrypty nie muszą nas determinować. Ostatecznie mamy sztab specjalistów (od księdza do psychologa), którzy pomagają nad tymi skryptami pracować i zastepować je prawidłowymi. Tak więc nie przesadzałabym z determinizmem, bo wątek się zrobił jakis taki pogrzebowy To, czy jakiś skrypt zadziała, zależy przede wszytskim od człowieka i dalej: okoliczności, i jeszcze dalej: stopnia podatności człowieka na okoliczności. Dziecko rozwiedzionych rodziców w równym stopniu prawdopodobieństwa może sie samo rozwieść, może się nigdy nie rozwieśc, może zostac hydraulikiem lub zrobić habilitację. Natomiast dwie rzeczy wydają mi się być istotne. Jedna to ta, o której pisze tata_małolata: podejście najbliższych osób do wyzwań życiowych. Czy walczy się o drugiego człowieka, czy w rodzinie obecny jest etos małżeństwa, czy promowane są takie wartości jak uczciwość, wierność, samokontrola. Czy do wyzwan życiowych podchodzimy eskapistycznie, czyli: "jest problem- uciekam od problemu", czy też uczy się dzieci stawiania czoła przeciwnościom i szukania rozwiązań. I jeszcze jedna bardzo wazna rzecz: czy w dzieciach zaszczepia się poczucie własnej wartości i godności. Najtrudniejszymi partnerami są ci, którymi powodują nieuświadamiane kompleksy, których nawet najbardziej kochający partner nie jest w stanie zaspokoić. Druga rzecz to ta, o ktorej pisze m_m_m- czyli zachowanie rodziców PO rozwodzie i przekaz, jaki oferują dziecku. Czy pokazują mu "rozwiedliśmy się, ale nadal umiemy się szanować" czy tez "rozwiedlismy się i nie możemy na siebie patrzeć"?. Kazdy z tych komunikatów niesie za sobą pewne implikacje dla dziecka. Po pierwsze: skoro dwoje kochających się kiedyś ludzi obecnie się nienawidzi, to: a) być może moje przyjście na swiat bylo zanurzone w kłamstwie (skoro od miłości jest tak blisko do nienawiści, to skąd wiadomo, czy miłośc w ogóle się pojawiła? I jaką wartośc ma w takim razie miłość?) b) miłość jako taka jest niemożliwa i zawsze jest terminalna (kiedys się kończy ) c) brak milości upoważnia mnie do łamania zasad społecznych (wystarczy kogoś nie kochać, aby zachowywac się podle, przyznac sobie prawo do nienawiści i podważyc większość zasad). Po drugie: jeśli dwoje kiedyś kochających się ludzi potrafi nadal porozumiewac się kulturalnie i zywi do siebie szacunek, to: a) brak miłości nie oznacza nienawiści. Alternatywą braku uczucia nie jest podłość i złość, a szacunek, sympatia itd ( w ten sposób pokazujemy dziecku zróżnicowanie ludzkich relacji) b) nawet jeśli nie byłem owocem miłości, to byłem na pewno owocem dobrej relacji (dziecko rozwiedzionych rodziców zawsze zadaje sobie pytania o okoliczności swoich narodzin i szuka "dalej", niz zapewnienia, że tatuś kochał mamusię, tylko potem zaczął ją ciągac po sądach) c) brak miłości nie upowaznia mnie do braku szacunku- mogę kogoś nie kochac, ale zawsze powinienem szanować czlowieka, którym jest. d) Miłość nie musi się kończyć źle, bo zawsze zostaje optymistyczna alternatywa. Rosa Odpowiedz Link Zgłoś
m-m-m Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 17.03.05, 09:47 Boje sie, czy mojeDziecko, nie zakoduje sobie, ze nie trzeba sie starac o > rodzine, jej utrzymanie itd. Czy nie zakoduje, zejak sie wspolmalzonek znudzi, > przestanie podobac - to luuu - rozwod i nowy, i kolejny, i jeszcze raz, a > potem "jestesmy jedna wielka rodzina" z multum macoch, ojczymow, przyrodnimi > rodzenstwem, przyszywanymi babkami, dziadkami itd Poprostu luz, sama radosc, > raj nie zycie. To zależy od Ciebie czy Twoje dziecko taki skrypt uruchomi, to zależy jaki obraz świata i zwiąków międzyludzkich mu przekażesz. Ja piszę jako praktyk, a nie teoretyk, przeżyłam rozwód rodziców na własnej skórze i wiem, że 99% powodzenia w tej dziedzinie zależy od umiejętności chowania swoich negatywnych emocji wzgledem byłego partnera. Mnie nikt nie mówił, że trzeba walczyc o związek (tym bardziej, że walka może zakończyć się niepowodzeniem), natomiast dzięki nieograniczonym kontaktom z obojgiem rodziców nabrałam ufności w to, że związki międzyludzkie są ważne i trwałe. Co do wielu ojczymów, macoch itp. - nie odegraja oni żadnej roli, jeśli dziecko bedzie miało stałe kontakty z rodzicami naturalnymi. To też wiem po sobie. Ja miałam ojczyma i jego rola była żadna (pomimo, że mieszkałam z nim pod jednym dachem), bo z automatu preferowałam rodzicow biologicznych. Niestety mój pasierb nie ma takiego kontaktu ze swoją matką, jest ona osobą psychicznie chorą i niestety zaburzenia z tym związane teraz zaczyjnają u pasierba wychodzić. Pasierb będzie chodził na psychoterapię, gdyż negatywne skrypty tylko sie utrwalą, same niestety nie przejdą. Odpowiedz Link Zgłoś
czekolada72 Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 17.03.05, 10:02 m-m-m napisała: > Boje sie, czy mojeDziecko, nie zakoduje sobie, ze nie trzeba sie starac o > > rodzine, jej utrzymanie itd. Czy nie zakoduje, zejak sie wspolmalzonek > znudzi, > > przestanie podobac - to luuu - rozwod i nowy, i kolejny, i jeszcze raz, a > > > potem "jestesmy jedna wielka rodzina" z multum macoch, ojczymow, przyrodn > imi > > rodzenstwem, przyszywanymi babkami, dziadkami itd Poprostu luz, sama rado > sc, raj nie zycie. > > To zależy od Ciebie czy Twoje dziecko taki skrypt uruchomi, to zależy jaki > obraz świata i zwiąków międzyludzkich mu przekażesz. No swietnie, ale to nie ja doszlam do wniosku, zeprosciej machnac reka i stwarzac kolejne zwiazki, zakladac kolejne rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
m-m-m Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 17.03.05, 11:28 Ale to zależy od Ciebie czy Twoje dziecko tak zrobi. Ja jestem przykładem na to, że pomimo rozwodu rodziców nie uruchomiłam negatywnego skryptu i strałam Ci się wyjaśnić dlaczego: bo moi rodzice mieli klasę i umieli schować przede mną swoje prywatne sprawy i żale. Miałam ich oboje i z nimi nieograniczone kontakty i to dało mi pewność, że związki między ludźmi są ważne. Dzięki temu od 7 lat jestem szczęśliwą mężatką i do rozwodu się nie szykuję. I nie uważam, by machać ręką i stwarzać kolejną rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
czekolada72 Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 17.03.05, 12:38 Ja to slonko rozumiem. Tylko, ze Ty caly czas podkreslasz postawe obojga swoich rodzicow. A ja mam sytuacje odminna, poniewaz ojciec mojego Dziecka sprawe olal, i ja sie obawiam, czy tylko moja postawa moze cos zdzialac. Dziecko kontakt z tatusiem ma nieograniczony, tatus ma kontakt w nosie, bardziej zalezy mu na dopiekaniu mnie, a mala widzi kolejna rodzinke tatusia i tatusia zachwyconego tym pomyslem. Odpowiedz Link Zgłoś
m-m-m Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 17.03.05, 12:59 Niestety, obawiam się, że sama nic nie zdziałasz. Patrząc po moim pasierbie, którego ojciec dokładal i cały czas dokłada wszelkich starań wychowawczych samotny rodzic niewiele może, dlatego zdecydował o psychoterapii dla syna. Ja jako macocha wspieram M., uważam, że pasierbowi jest to potrzebne i zadeklarowałam też swoje środki finansowe na ten cel, bo przerwanie takiej psychoterapii to powrót do punktu wyjścia. Na Twoim miejscu kontaktowałabym sie jak nawcześniej z psychologiem. Z drugiej strony lepiej gdy rodzica fizycznie nie ma, niż gdy jest niepoczytalny jak matka pasierba i pomimo to próbuje utrzymywać z dzieckiem kontakt. Po tych kontaktach pasierb jest rozchwiany i rozkojarzony, denerwuje się i wszystko co budujemy na co dzień - wali się. Odpowiedz Link Zgłoś
czekolada72 Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 17.03.05, 16:35 Kontaktowalam sie z psychologiem - poki co nie widzial potrzeby psychoterapii, dal zalecenia. Dla wyjasnienia zas - tatus kontaktuje sie, wtedy kiedy ma ochote, poczytalny poki co jest Odpowiedz Link Zgłoś
capa_negra Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 16.03.05, 17:24 Moi rodzice rozwiedli sie po 20 latach - powinni zrobic to góra po 10 Zreszta zanim sie pobrali zdążyli odwołac slub.. Moj teść ożenił sie w wieku 18 lat, urodzila mu sie corka, a jak przyjechał z wojska na przepuste to jak twierdzi " innych chłop chodził w jego spodniach" - rozwiódł sie po ok. roku od slubu. Z teściową, która jest matka mojego męza sa małżenstwem od 50 lat. Jak twierdzi mój mąz conajmniej 30 lat za długo - nic dobrego z ich pozycia nie pamięta, a i teraz jak sie ich posłucha... Mąż tak jak teść ożenił sie w wieku 18 lat, po 25 rozwiódł. Wieść gminna niesie, ze powinien to zrobic z 10 lat wcześniej. Pisze "wieść gminna" bo poznałam go trzy lata po rozwodzie wiec niektóre teksty chodzące po rodzinie traktuje jak opowiadanki i pobozne zyczenia Ja do tej pory męzatka nie byłam, ale "po drodze" byłam w 2 długich związkach (7 i 8 lat) wiec gdybym wyszła za mąż to pewnie tez bym była conajmniej jednokrotną rozwódką. Ani w mojej , ani w jego rodzinie nie ma ma innych przypadków rozwodów. I jak nam to wrózy??? Odpowiedz Link Zgłoś
sheilla Re: Pochodzicie z pełnych czy z rozbitych rodzin 17.03.05, 11:51 Troche mnie pocieszyliscie-mam na mysli te dziedzicznosc. Ja sama pochodze z rozbitej rodziny (ojciec po 17 latach bycia w zwiazku spotkal pewna panią), moj ex rowniez nie mial szczesia pod tym wzgledem. Za to moja mama wiele lat temu poszla do jakiegos znanego wrozbity i ten jej powiedzial, ze dzieci dziedziczą los rodzicow. No i od tego czasu (a bylo to wiele, wiele lat temu) jestem karmiona papką w stylu "nigdy nie bedziesz szczesliwa ani bogata bo los sie dziedziczy po rodzicach". Zastanawiam sie, czy to, w jaki sposob ulozylo mi sie zycie (za 3,5 mies bede samotna matka)nie jest przypadkiem wynikiem tego wpajanego mi przez lata poglądu. A swoją droga to jak (wg tej tezy) wyrokowac przyszlosc pary, gdzie jedna osoba pochodzi ze szczesliwej rosziny a druga z rozbitej? Odpowiedz Link Zgłoś