W sprawie alimentów :)

16.03.05, 09:25
Wiele z nas ma problemy ze ściągnięciem alimentów, urzędy do tego powołane
ociągaja sie jak mogą (komornicy) i są nieskuteczne, my narzekamy, ale z tego
nic nie wynika - cos trzeba zrobic.

Są chyba organizacje, które w jakis sposób pomagaja samotnym matkom - ale
gdzie? Czy ktos ma kontakt? Nie chcę siedzieć i marudzić, chcę działać, ale
sama to chyba juz nie dam rady. Bo co mogę więcej zrobic:

1. sprawa o alimenty - zasądzone 150 zł. i zwrot 1/2 wyprawki - i nic
2. komornik - ja podaje ewent. miejsca pracy, komornik nic nie wie - i nic
3. sprawa o alimenty od dziadków - trwa 4 miesiace, zasądzone 100 zł. - i nic
4. komornik - juz dwa miesiace - i nic

Z różnych źródeł wiem, że ojciec dziecka uciekł za granicę ... kontaktów
zero...

To trwa juz 1,5 roku.

Cos bym jeszcze zrobiła ale co...

Najchętniej podała do sądu autora likwidacji funduzu alimentacyjnego - niech
mi płaci alimenty, a potem je sobie skutecznie ściaga z ojca dziecka...

A może więcej osób powinno tak zrobić?

Zastanówcie się

    • dyrgosia Re: W sprawie alimentów :) 16.03.05, 09:38
      Komornicy to w większosci też faceci i z zasady nie wykazują inicjatywy w
      sprawach o alimenty...
      • lubstej Re: W sprawie alimentów :) 16.03.05, 09:48
        dyrgosia
        oczywiscie ze wykazuja zainteresowanie
        ale tylko w wypadkach kiedy sprawa jest czysta tzn facet ma stala prace wiec co
        za problem zlozyc pismo do pracodawcy i pobierac sobie procent
        po co sie biedacy maja przemeczac trudniejszymi sprawami


        Omira, moze poskutkuje zlozenie skargi na czynnosci komornika - to sie chyba
        sklada do sadu - moze bardziej zorientowane dziewczyny uscisla
        • amfenix Re: W sprawie alimentów :) 16.03.05, 10:35
          Ja wprwdzie nie o alimentach,ale o komornikach.Co tu się dziwić dziewczęta,że
          nie mogą odzyskac waszych zaległych alimentów jak z przejściem na druga stronę
          ulicy panowie komornicy mają wielki problem. Mój ex wyprowadził się w sierpniu
          2002.Wkrótce potem zrobiłam rozdzielność majatkową przeczuwając co się będzie
          działo.Ex jednak zwlekał z wymeldowaniem się.Efekt - zapukał do mych drzwi
          komornik po jego bierzące długi.POkazałam rozdzielność, dałam numer komórki do
          exa,numer telefonu i adres do rodziców ( oficjalnie tam niby mieszka),do jego
          pracy także.Ex pracuje u swoich rodziców po drugiej stronie ulicysmile)).Pan
          komornik podziekował i poszedł.Za miesiąc przyszedł znowusmile).I znowy spisał
          wszystkie dane.Na pytanie czemu nie przejdzie na druga stronę ulicy i nie
          skontaktuje się z mężem powiedział że tak zrobi.NIe zrobił.Rozmawiałam z exem i
          nikt się do niego nie zgłaszał. I tak pan komornik przychodził jeszcze ze sześć
          razy.Wprowadzajac w "stan przedzawałowy" moja mamę która pilnuje małego pod
          moją nieobecność.Ex był już wtedy wymeldowany...Gdzieś tak za siódmym razem
          zastał mnie i za radą adwokata wyciagnęłam jego wizytówkę,przekazujac panu
          komornikowi,żeby się z rzeczonym mecenasem skontaktował w sprawie
          bezpodstawnego nękania i nachodzenia mojej osoby.
          I wyobrażcie sobie,że udało mu się przejść przez ulicę i odnalezć exa!!smile)
          Sukces niebywałysmile
    • ann17 Re: W sprawie alimentów :) 26.05.05, 00:27
      Witam,
      Ja swoją przygodę z komornikiem odbyłam jakieś 12 lat temu. Jest to przygoda
      skończona. Komornik nie robil nic poza pisaniem pism które duzo kosztowały i
      nic nie znaczyły.
      Weź sprawy w swoje ręce. Pisz do prokuratury. Rób "obciach" bylemu i dziadkom w
      miejscach pracy przede wszystkim, i w miejscach zamieszkania. Pisz do nowej
      żony, do jej rodziców. Niech nie zaznają spokoju. I gromadź wszelkie kwity, że
      to robiłaś. Ja miałam po 12 latach (w ostatni poniedziałek) sprawę w sadzie, na
      której pełnomocnik bylego stwierdził że to niemożliwe, zeby w dzisiejszych
      czassach nie dało się kogoś znależć, nawet w UK. Że to jest przesada. I ja się
      musiałam tłumaczyć, że nie wynajęłam detektywa, że nie bylam skuteczna (chociaż
      nawetr policja nie mogła go znaleźć). Na pewno gdybym mogła cofnąć czas,
      walczyłabym ostrzej. i to polecam, niestety.
      • monika301 Re: W sprawie alimentów :) 02.06.05, 18:11
        Witam ann17 !!!
        mam do ciebie wielką prośbe , sama mam ten sam problem .
        -ojciec zniknłą kilka lat temu , zero kontaktu , nie wiem gdzie jest i czy żyje
        - policja szukała go parokrotnie listem gończym i TEŻ NIC
        - alimenty wstrzymane od maja 2004 r. - CZYLI BRAK
        - jestem samotną matką dziecka z orzeczoną niepełnosprawnością
        - dziadkowie mają nas w .... - kontakt zerowy , pomoc zerowa
        - byłam na policji - NIE POTRAFIĄ POMÓC
        - BYŁAM U KOMORNIKA - nic nie zrobi do póki nie ustalę sama jego miejsca pobytu

        WIEC CO JA MAM ZROBIĆ ? myśłam żeby podac dziadków do sądu ale sama nie wiem
        jak i od czego zaczać. Piszesz że gdybyś mogła cofnac czas to walczyłabys
        ostrzej. doradz mi co ja moge zrobić. Chętnie z toba porozmawiam. podaj mi swój
        nr gg to napisze.
        mój nr gg to 4579133

        pozdrawaim

        monika
        • ann17 Re: W sprawie alimentów :) 08.06.05, 12:55
          napisalam na gg. pzdr, Ania
        • xmona Re: W sprawie alimentów :) 12.06.05, 20:30
          to może wyślij zapytanie do centralnego biura adresowego w Warszawie o ustalenie adresu, a jesli on nie zyje to też powinni taką informacje posiadać.
    • aqua696 Re: W sprawie alimentów :) 08.06.05, 01:59
      nekaj szefow komornikow, a Monika niestety masz niewesolo, i w tym wypadku jak
      jestem ostatnia do podawania dziadkow niemasz wyjscie-nie wierze ze oni kilka
      lat nie maja kontaktu z synem i zyja spokojnie!!
      jesli masz jakies problemy z zasilakmi i pomoca na malego prosze pisz-tez
      mam dziecko Niepelnopsrwne
Pełna wersja