czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ??

30.03.05, 23:09
Pytanie zadałam dlatego , że czasami bywam na forum dla ojców i czytam jakie
baby są okropne ( pewnie że niektóre sa ) a oni tacy wspaniali ( tacy też sie
zdarzają ), dzisiaj po wywiadówce u córek dowiedziałam sie o problemach
wychowawczych z młodsza za długo by pisać a starsza ma problemy natury
emocjonalnej , staram sie z tym sobie radzić ale uważałam ze skoro dzieci są
Nasze to powinien ojciec też uczestniczyć w w ychowywaniu mimo iż z nami nie
mieszka no i sie rozczarowałam po raz kolejny , tata poprostu zbagatelizował
problem i powiedział ze przesadzam zresztą co takie aspołeczne zero jak ja
może wiedzieć o życiu wink, dlatego pytam czy możecie liczyć na tatusiów
waszych dzieci w trudnych życiowych sytuacjach dzieci , bo przeciez nie
zawsze ludzie sie rozchodzą w złości i nienawiści a skoro ojcowie tak walczą
o dzieci to czemu nie pomagają matkom w ich wychowaniu , a jak coś nam nie
wyjdzie to zostajemy obwniane że zrobiłyśmy coś źle ?
    • chalsia Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 30.03.05, 23:42
      Bo wielu z nich walczy o swoje prawa, a nie o obowiązki. Bo pielęgnują w sobie
      swoją miłość do dziecka i swój obraz dobrego ojca we własnych oczach. A w tym
      wszystkim zapominają "patrzeć" na to dziecko.
      Chalsia
    • pelaga Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 30.03.05, 23:42
      Odpowedz jest bardzo prosta. Ojcowie walcza o PRAWA, a nie o OBOWIAZKI.
      Obowiazki sa im ideowo obce.
      A na temat tego na ilu ojcow liczy nie mozna to wypowiedzialo sie wiele mam w
      watku "zapomniane dzieci - beztroscy tatuskowie", a pewnie jeszcze wiele sie
      wypowie i w tym, bo sa tez tacy ojcowie, co to z PRAW w pelni korzystaja, ale
      OBOWIAZKI to juz "przywilej" matek.
      • chalsia Pelaga, byłam pierwsza :-)))) (n/txt) 30.03.05, 23:50
      • dyrgosia Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 09:05
        z ust mnie to wyjęłyście...
      • tata_malolata Re: obowiązki i prawa - PYTANIE ??? 31.03.05, 11:38
        pelaga napisała:
        > Odpowedz jest bardzo prosta. Ojcowie walcza o PRAWA, a nie o OBOWIAZKI.
        > Obowiazki sa im ideowo obce.
        > (...) sa tez tacy ojcowie, co to z PRAW w pelni korzystaja, ale
        > OBOWIAZKI to juz "przywilej" matek ...
        ------------------
        Twoje "prawdy GENERALNE" nie są tak bardzo prawdziwe.
        Przykro mi jeśli W TWOIM PRZYPADKU i TWOJEJ RODZINY jest tak jak piszesz.
        Naprawdę uważam, że to ZŁE, iż Twój mąż tak postępuje. Ale to, że ten konkretny
        facet nie przejmuje się obowiązkami nie oznacza, że jakiś inny facet nie jest
        gotów wziąć na siebie niemało zobowiązań.

        Powiedz - z pewnością znasz także i Ty wśród znajomych małżeństw takie, w
        których ojcowie przewijają, usypiają, wstają w nocy do dziecka, potrafią coś
        ugotować i nakarmic dziecko, zaprowadają/przyprowadzają dzieci z
        przedszkola/szkoły, czy też w przypadku większych dzieci pomagają w nauce,
        pilnują obowiazków szkolnych itp. Ja znam wśród swoich kolegów co najmniej
        kilku takich własnie ojców (choć znam także kilku takich, którzy dziwili się
        gdy kiedyś narzekałem na niewyspanie - "to ty wstajesz w nocy?").


        Chalsia napisała:
        > Bo wielu z nich walczy o swoje prawa, a nie o obowiązki.
        > Bo pielęgnują w sobie swoją miłość do dziecka i swój obraz
        > dobrego ojca we własnych oczach.
        > A w tym wszystkim zapominają "patrzeć" na to dziecko.
        -----------------
        Dziękuję za słowo "wielu" a nie stwierdzenie generalne nt. wszystkich ojców.
        To już POSTĘP smile w stosunku do poprzedniczki smile))))

        Co do "obrazu dobrego ojca we własnych oczach". Trochę w tym racji - w tej
        chwili i w tym miejscu życia, w którym się znalazłem - nie MAM INNEGO CELU niż
        wychowanie mojego syna. Gdy udaje mi się - i widzę to w reakcjach dziecka - być
        dobrym tatą to jest to dla mnie największa satysfakcja osobista.
        A nie martw się - nie zapominam "patrzeć na dziecko". To co staram się robic
        jest DLA NIEGO przedewszystkim. A że "przy okazji" mam trochę radości - czy coś
        w tym złego ?


        A tak na koniec PYTANIE:
        Jakie PRAWA powinien mieć tata (w rozwalonej rodzinie, w której dzieci
        mieszkają z matką) a jakie OBOWIĄZKI? Zaproponujcie HIPOTETYCZNY i OPTYMALNY
        rozkład dnia/tygodnia i zajęć wychowawczo-opiekuńczych.
        Proszę o rozsądne i poważne potraktowanie takiego pytania.
        • virtual_moth Re: obowiązki i prawa - PYTANIE ??? 31.03.05, 11:54
          tata_malolata napisał:

          > A tak na koniec PYTANIE:
          > Jakie PRAWA powinien mieć tata (w rozwalonej rodzinie, w której dzieci
          > mieszkają z matką) a jakie OBOWIĄZKI? Zaproponujcie HIPOTETYCZNY i OPTYMALNY
          > rozkład dnia/tygodnia i zajęć wychowawczo-opiekuńczych.
          > Proszę o rozsądne i poważne potraktowanie takiego pytania.

          Gdyby ojciec mojej córki był człowiekiem normalnym (w dosłownym znaczeniu), do
          tego jeszcze mieszkał ulice dalej, to zaproponowałabym mu opiekę naprzemienną.
          Ja mu nawet to proponowałam (głupich nie siejąwink, proponowałam mu, że pomogę
          mu znaleźć pracę w moim mieście oraz pomogę mu znaleźć mieszkanie do wynajęcia
          (5 minut drogi ode mnie). Tatuś mojej córki powiedział, że nie będzie mi
          ułatwiał życia, bo pewnie chcę tylko podrzucać mu córkę i latać na randkismile

          Pzdr
        • pelaga Re: obowiązki i prawa - PYTANIE ??? 31.03.05, 14:21
          > Przykro mi jeśli W TWOIM PRZYPADKU i TWOJEJ RODZINY jest tak jak piszesz.

          Nie musi Ci byc przykro, bo w przypadku mojej rodziny nic takiego sie nie
          dzieje. Dawca spermy nie walczy ani o obowiazki, ani o prawa. SAM zrezygnowal a
          obu tych spraw, latwiej i szybciej z obowiazkow, bo od samego poczatku, z praw
          prawie 2 lata temu.

          > Twój mąż

          Nie mam meza wink))))))

          > facet nie przejmuje się obowiązkami nie oznacza, że jakiś inny facet nie jest
          > gotów wziąć na siebie niemało zobowiązań.

          "Jakis" bardzo nieliczny procent facetow jest gotow wziac na siebie obowiazki,
          to prawda. Jednak dla mnie NORMA oznacza WIEKSZOSC. Wiem, ze sie nie zgadzasz z
          tym, bo juz wilekrotnie to pisales (wiec odpusc sobie, znam Twoje stanowisko),
          ale ja mam swoj poglad na te sprawe, w koncu mi wolno.

          > Powiedz - z pewnością znasz także i Ty wśród znajomych małżeństw takie

          Znam jednego faceta, ktory w malzenstwie wstawal w nocy i robil wszystko przy
          dziecku. Znam tez jednego rozwiedzionego faceta, ktory WYCHOWUJE swoje dziecko,
          choc opieka ma przyznana matka dziecka. KONIEC listy.
          Ale to tylko wyjatki nie burzace reguly w moim postrzeganiu rzeczywistosci.

          > Jakie PRAWA powinien mieć tata (w rozwalonej rodzinie, w której dzieci
          > mieszkają z matką) a jakie OBOWIĄZKI?

          Obowiazki takie jak mam ja, czyli zawozenie dziecka na basen, na terapie,
          odrabianie z nim lekcji, chodzenie do lekarzy, zajmowanie sie dzieckiem w
          trakcie choroby, np. zmiana co drugi tydzien. Tydzien on, tydzien ja.
          Zakladajac, ze mieszka w tym samym miescie, albo dosc blisko, powiedzmy do 30
          km.
          Prawa zwyczajne, mozliwosc uczestniczenia w zyciu dziecka. Wspolne wakacje,
          ferie, swieta, oczywiscie w jakichs proporcjach ustalonych wspolnie.

          Ale to gadanie o niczym, bo to wymagaloby checi obu stron do wychowywania
          dziecka, checi obu stron do ponoszenia obowiazkow, checi DOGADANIA sie i
          NIEINGEROWANIA w zycie drugiej strony mimo czestych kontaktow, checi
          wypracowania SPOJNEGO systemu wychowawczego.
          Mysle, ze ludzie po rozstaniu nie sa w stanie spelnic warunkow warunkujacych
          normalne wspolwychowywanie dziecka. Nie po to sie zazwyczaj rozstaja, zeby sie
          potem codziennie widywac wink))
        • leeya Re: obowiązki i prawa - PYTANIE ??? 01.04.05, 09:58
          No dobra, jak sobie wyobrazam....

          Jako, ze wrocilam do pracy, a Kulcia ma 7 miesiecy, to chcialabym, zeby jej
          tata wyreczal opiekunke. Moze 2 dni w tygodniu (jest wykladowca akademickim,
          wiec moze sobie pozwolic na 2 dni "luzu" w tygodniu) albo chociaz zeby ja
          wczesniej "zastepowal". Bylaby z tego korzysc materialna (mniej bym jej
          placila) i ogolnie lepszy bylby ich kontaktsmile No niestety tata woli bywac u
          Malej podczas pracy opiekunki, albo najlepiej jak ja jestem w domu i zalapuje
          sie na obiad, "...bo Ty tak dobrze gotujesz..." tongue_out

          Leeya
    • czekolada72 Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 11:02
      Nie, nie moge, ani w sprawie szkoły, ani ganiania po lekarzach, ani w zadnej
      innej. Za to potem słysze, ze utrudniam kontakt.
    • bsl Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 11:13
      czyli wygląda na to że to jakiś stantdard , odszedł żeby miec cisze i wolną
      rękę , a jak problemy to głowa w piasek , no mój tez sie wydziera ze kontakty
      ograniczam a jak dzwonię że potrzebny bo na wywiadówkę trzba jechac to
      oczywiście zajęty bardzo sad,
      faktycznie tatusiowie o prawa walczą pod sejm się wybierają na manifestację ale
      o obowiązkach to juz żaden z nich nie pamięta
    • strega Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 11:48
      Nie,absolutnie na niego liczyc nie moge.Czy chodzi o lekarza,czy o jakis
      problem z mala-zero pomocy,tylko ciagle wymagania.Jemu chyba tak jest wygodnie,
      pare godzin w miesiacu i na tym konczy sie jego bycie ojcem.
    • olkit Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 12:12
      Mogę liczyć na dobre chęci, na pomoc faktyczną w wychowaniu niespecjalnie,
      Częściowo z powodu zamieszkania daleko, a częściowo - braku umiejętności i
      rzeczywistej ochoty.
      Olka
    • an-da Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 13:50
      nie liczę już na nic
      też liczyłąm, że się przejmie, tak pięknie to deklarował, ale się przeliczyłam
      najgorsze było to, że wszystko obiecywał, np. pójdzie do lekarza z małym we
      wtorek na 10. O 9.30 dzwonił, że jednak nie uda mu się przyjechać, nawet już
      nie traciłam czasu na złorzeczenia, bo zawsze szybko musiałam po prostu ratować
      sytuację. Ale ja wyuczalna jestem, teraz już o nic go nie proszę i może się
      bezboleśnie cieszyć swoim ojcostwem (dostał ode mnie zdjęcie małego)
    • hondzia Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 15:07
      moze się naraże,ale mogę liczyć na mojego byłego męża w każdej sprawie
      związanej z naszym dzieckiem- duzo się zmieniło od kiedy mała poszła do szkoły
      i on ma nowy związek.Dwa razy w tygodniu odbiera dziecko ze szkoły i zajmuje
      sie nią podczas gdy mam zajęcia popołudniowe.Gdy go poproszę o zajęcie się
      dzieckiem w weekend robi to.Chetnie bierze ją na noc w weekendy.Chodzi z małą
      do kina, do lekarza,gdy nie moge się zwolnić z pracy.
      Gdy jest problem wychowawczy z małą i mam już dość tłumaczenia proszę go,zeby
      także z nią porozmawiał i zazwyczaj jestesmy zgodni,ze musimy miec to samo
      zdanie aby mała nas nie olała.
      • bsl Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 16:45
        zazdroszczę Ci smile i cieszę sie masz taki dobry kontakt ojcem Waszego dziecka ,
        teżbym tak chciała , może kiedyś ???
      • pelaga Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 20:08
        Dlaczego i komu mialabys sie narazic????
        To budzi nadzieje, ze sa na tym swiecie te wyjatki, faceci gotowi wziac na
        siebie odpowiedzialnosc!!!!!
        Szkoda, ze jest ich tak niewielu...
      • mammaj Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 23:31
        Nie umiem odpowiedzieć na na pytanie czy moge liczyc na męża (nie jesteśmy po
        rozwodzie, mieszkamy osobno od 6 m-cy, ale blisko siebie). Mogę liczyć w miarę
        jego wolnego czasu - pracuje w szpitalu (8 dyzurów w miesiącu)i w przychodni (3
        razy po południu):
        - odwozi starszego syna do przedszkola 4 razy w tygodniu,
        - 1 w tyg. odbiera go z przedszkola i spędza z nim po południe, na basenie,
        czasami u nas w domu;
        - jeden dzień weekendowy, (b. rzadko ma wolną i sobote i niedzielę), wtedy są u
        nas w domu , gdzies wychodza np. do kina, na spacer.
        - jak jest wieczorem w domu (przyjeżdza po pracy ok. 19.30 i zostaje do czasu
        kiedy dzieci zasną) kąpie córeczkę (8 m-cy).
        Na co nie ma czasu:
        - wszystkie szczepienia córeczki, syna (oprócz jednego!), kontrole starszego u
        ortopedy i okulisty załatwiam ja;
        - odbieram z przedszkola i zawożę w pozostałe dni (na macierzyńskim razem z
        malutką córeczką jeździłyśmy do przedszkola)
        - wstaję w nocy do dzieci (starszy dopiero od pól roku przesypia noce)
        - myję, karmię, sprzątam, gotuję
        - pracuję zawodowo - wróciłam do pracy trzy miesiące temu...
        Czy mogę liczyć na ojca moich dzieci? Co powinnam odpowiedzieć?
    • serengetti Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 31.03.05, 16:36
      Ja nie mogę liczyć wcale. On ma PRAWA. Obowiązki ja. Nawet jak byłam bardzo
      chora, a była w szkole córki ważna wywiadówka, to na prośbę, żeby chociaż raz
      poszedł, roześmiał mi się w nos. Nigdy nie był z corką na wakacjach - nie
      spędzili razem dłużej niż 2 dni. Święta ostatnie również olał, bo mieliśmy gości
      i córka nie chciała pojechać do niego na cały dzień (sama, to nie była moja
      sugestia), więc stwierdził, że nie opłaca mu się widzieć dziecka przez pół dnia.
      I nie widzieli się wcale. No comments... Już dawno zapomniałam, że to jest
      ojciec. Nawet jako dawca spermy jest żałosny... A najśmieszniejsze jest to, że
      nie ma drugiej rodziny, która by mu mogła zabierać czas i inwencję. Jest sam jak
      palec - z wyboru.
      • aglesnik Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 01.04.05, 12:44
        mimo ostatnich problemów to moge liczyć w czasie jego czasu, weekendy, ale
        NIGDY nie w ciągu tyg. bo przecież on jest bardzo zajęty, jak możan tak
        rozwalac mu zaplanowany czas?? dziecko ma 40st.goraczki, trzeba drugie odebrać,
        ale jak to przecież on nie będzie jechał 30km. SKANDAL!!!
        macie 200% racje prawa, obowiązki tylko weekendowe, chociaż coś.. ale ostatnio
        jakiś kryzys, bo nowa dama ma wymagania!!
        ale po to jesteśmy matkami. zawsze damy rade i się nie poddamy!!!!ag.
    • alka44 Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 01.04.05, 13:28
      Nigdy nie mogłam liczyć na pomoc mojego byłego męża i ojca dzieci. Szczególnie
      w najtrudniejszych chwilach zycia odwracał sięod nas. Przypominał sobie w
      lepszych momentach, bo zawsze szło cos "uszczknąć"
      Dopiero dorastajace córki skutecznie otworzyły mi oczy i jasno powiedziały
      jakim jest człowiekiem. Dla nich jest czarne lub białe, a ja zawsze widziałam
      szarości. I ciągle łudziłam się, że mi się wydaje, że to nie może być tak, że
      to tylko zbiegi okolicznosci....
      W kazdym razie mam teraz "halt" na kontakty (moze nie dosłownie)
      • dariaa76 Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 10.04.05, 15:24
        Ja tez niestety nie moge liczyc na żadną pomoc, a wręcz przeciwnie tylko nam
        przeszkadza, ostatnio kombinuje jak nas wyrzucic z mieszkania. Jak corka (5
        miesiący) była w szpitalu, nawet do niej nie przyszedł...bo wazniejsza jest
        jego praca i firma..Az trudno uwierzyc ze kiedys rodzina była najwazniejsza, a
        teraz myśli tylko o sobie i o nowej panience, a dzieci nie widział od 3
        tygodni. Tylko ze "biedactwo",skarzy sie ze nie przychodzi do dzieci, bo zależy
        mu na ich psychice, bo podobno ja robię mu straszne awantury...szkoda słów jacy
        ludzie potrafią być okrutni dla najbliższych!!!
    • kini_m Re: czy możecie liczyć na ojców Waszych dzieci ?? 12.04.05, 07:39
      dopisałem kilka słów na twoim poprzednim wątku:
      "juz wysiadam "
Pełna wersja