kara76
09.04.05, 07:33
Mój jeszcze mąż mnie nie bił nigdy.Nie podniósł na mnie ręki.Do
teraz.Wczoraj, w dniu pogrzebu papieża po raz pierwszy chwycił mnie za głowę,
walnął o szafę i powiedział:Mam Ci pie..ąć suko.."Szok...Nier wiem, czy
popłakałam się z bólu, czy bardziej z przerażenia.We wtorek złożyłam pozew do
sądu bez orzekania o winie- sama nie jestem święta.Ale jak do tej pory
przebijały się szczątkowe wyrzuty sumienia, że go zdradziłam, to teraz prysły
zupełnie.Bo to chyba jest prawdziwa natura człowieka...Chyba.Dzisiaj rano
chciałam wejść na internet- okazało się, że nawet do kompa nie mogę się
dostać , bo pozakładał jakieś hasła i blokady.Zaczęło się.Od słowa do słowa
i...Najbardziej zabolało, kiedy kopnął mnie w krzyż, w sumie wcelował w sam
kręgosłup..Dziwnie mi teraz. Wiem, że powinnam uważać, bo jestem w ciąży, o
której on nic nie wie.I mu jednak nie powiem, bo chyba mnie zakatuje.
Jeszcze jedno- umawia się z koleżanką z pracy...Jego rozmowę podejrzałam na
gg.Blokada miała być karą za to.Ucieszyłam się, że się umawia, bo przecież
będzie szybciej rozwód- nie będzie walczył.Ale zaczął walczyć
inaczej...POzdrawiam i życzę spokojniejszego życia