azk5
09.04.05, 19:06
Jestem tu piewszy raz i mam nadzieję że to forum pomoże mi przetrwać te
trudne chwile.
Mój mąż odszedł ode mnie dwa miesiące temu. Dwa tygodnie po urodzenie się
naszego synka.
O dzidzię staraliśmy się pół roku, w końcu przy pomocy lekarstw udało się. W
piatym miesiącu ciązy mąż oznajmił mi że juz mnie nie kocha a dziecka to w
zasadzie nie chciał. Walczyłam o naszą rodzinę do porodu. Miałam nadzieję ze
nie bedzie chciał tak szybko przekreslić dziesieciu lat wspólnego życia i
nowego życia z naszym synkiem. Miałam nadzieję że się otrząśnie.
Pomyliłam się odszedł. Tęsknie za nim bardzo i tęsknię za pełna rodziną. Boję
się że juz nigdy nie będę szczęsliwa i boję się tych wszystkich rzeczy o
których zdązyłam juz przeczytać na tym forum. Jak wytłumaczę synkowi ze nie
ma taty przy sobie, jak poradzić sobie z kontaktami z mężem których nie da
się uniknać a które sa dla mnie udręką. Boje sie tez że on wcale nie bedzie
sie starał o te kontakty. Narazie poprosiłam go zeby się nie kontaktował i
słucha się, nawet nie próbuje poprosić o spotkanie z małym.
Synek miał ostatnio operacje, tatus znalazł dla niego tylko godzinę po
zabiego, mimo tego ze nie widział go miesiac. Wszystkim wokól opowiada jak to
on tęskni ale robi to dla mnie bo wie ze potrzebuje troszke spokoju. A w
sytuacji gdy moze być przy małym to poswięca mu tylko godzinę.
Mąż ma przyjaciołkę. To od niej zaczęly się nasze problemy, tzn. od momentu w
którym mi o niej powiedział. Bo on twierdzi ze problemy były wczesniej tylko
on o nich nie mówil (rozmawiał o naszych problemach z przyjaciólką) a ja ich
nie zauważałam. Powiedzcie czy zdarzyła się komus podobna sytuacja? czy
mozliwe jest ze przyjaźn z kobietą może tak bardzo odciągnąc mężczyzna, że
nawet odsunie się od dziecka? jestem strasznie przerazona i załamana i wogóle
nie radze sobie z tesknotą za nim i lękiem że mój synek nie bedzie miał taty,
a juz nigdy nie ułoże sobie zycia...