adgata
28.04.05, 10:09
Wczoraj, po blisko rocznym oczekiwaniu i badaniach w RODK miałam kolejną
sprawę dotyczącą ustalenia kontaktów ojca z 3-letnią córką. Wyglądało to tak:
Po pierwsze dowiedziałam się że po połowie mamy pokryc koszty badania w RODK,
na które skierował nas sąd. Dla mnie było to zaskoczeniem, bo nikt wcześniej
o kosztach nie wspominał. Zaznaczam też że opinia nie została wzięta pod
uwagę, a na to moje stwierdzenie sąd zareagował wybuchem - "przeciez to
zdanie zostało wzięte pod uwagę" (!) - zaznaczam ze opinia składa sie z 4
stron maszynopisu. Genaralnie i w wielkim skrócie sąd powiedział że albo
zgodzę się na ugodę (czyt. żądania taty), albo spotkania ojca z córką będą
sie odbywały w RODK, co jest płatne (30 zł. za godzinę) i partycypujemy
obydwoje w kosztach po połowie. Poczułam sie postawiona pod ścianę - nie
stać mnie na opłacanie tacie spotkań z dzieckiem - podpisałam ugodę. I wiecie
co, czuję się paskudnie. Tym bardziej ze opinia była dla taty bardzo
niekorzystna i szłam na tę sprawę spokojna. RODK wskazał konieczność terapii
w ośrodku dla nas w celu "pomocy w bezurazowym komunikowaniu się w kwestiach
kluczowych dla dziecka". Bardzo na to liczylam. W końcu jeszcze naście lat
tego "komunikowania się" nas czeka, ale sąd nie uznał za konieczne kierowania
nas na terapię. Przepraszam ze tak nieskładnie ale jeszcze wciąż sie trzesę z
nerwów. Sądu nie zaniepokoiła opinia na temat taty - osobowość nieprawidłowa,
kierująca sie impulsami, mało empatyczna, motywowana głównie potrzebą
rywalizacji z matką, nie uwzględniająca potrzeb dziecka, akcentuje przede
wszystkim swoje potrzeby i sprzeciw przeciwko ograniczeniom itd. Moje
stwierdzenia, iż on wioelokrotnie groził uprowadzeniem dziecka zostały
wyśmiane - tak media nagłaśniają takie przypadki ale sądowi się to nie
przytrafiło w jego wieloletniej pracy. A poza tym nawet jak tatuś uprowadzi
dziecko to w końcu odprowadza bo to duża odpowiedzialnośc i niewygoda z czego
porywający dziciaka tatuś nie zdaje sobie sprawy. Więc nie ma sie czym
przejmować i może Rutkowski nie będzie potrzebny (taki żarcik sądu (!) )
Ponadto tato został poinformowany ze przecież może wnosić o opiekę nad
dzieckiem i wtedy mama będzie dziecko odwiedzała ... A jak tato coś dziecku
zrobi to wtedy do prokuratury mam zgłosić sprawę bo na razie nie mam dowodów.
Słuchajcie - ja głupia jestem - nic nie pojmuję... chyba czasu potrzebuję..