prosze o rade

02.05.05, 12:46
chce odejsc od faceta, z ktorym mam dziecko, ale ktory nie jest moim mezem.
obawiam sie jego agresji i reakcji na moje odejscie.
ale najbardziej obawiam sie, ze bedzie usilowal odebrac mi dziecko.
nie chce utrudniac mu kontaktow, ale chce zeby dziecko mieszkalo razem ze mna.
czy on moze zabrac je np ze spaceru i zawiezc do swojego domu?
i co ja mam wtedy zrobic?
bede wdzieczna za rade jak to wyglada od strony prawnej.
    • aniak04 Re: prosze o rade 02.05.05, 22:22
      na pewno dziecko posiada meldunek przy matce, a więc jeśli prawnie nie
      jesteście związani ślubem wydaje mi się, że możnaby to potraktować jako
      nieprawne przetrzymywanie dziecka i w razie ewentualnej konieczności odebrać
      dziecko z pomocą policji - nie powinno być żadnych problemów.
      • soleil12 Re: prosze o rade 03.05.05, 00:06
        zgadza sie- na szczescie tak sie tylko zastanawiwam czy to wystarczy?
    • nimi Re: prosze o rade 03.05.05, 00:16
      napisałam ci na priva
      • ajmj Re: prosze o rade 03.05.05, 07:30
        Byłam w podobnej sytuacji. Czułam podobnie jak Ty i miałam podobne obawy. Ale
        zawsze z drugiej strony myslałam, że Nasze Kobiece podejście jest takie
        egoistyczne... Przeciez dziecko ma obydwoje rodziców. I ojciec nawet nie mąz ma
        takie same prawa do dziecka jak i My. Jeśli Twój partner zabierze Ci dziecko,
        policja nic nie wskórasz (chyba, ze naopowiadasz niestworzone rzeczywinkto może,
        może... zalezy od policjantów)Twój Partner jest jednak ojcem. Będziesz musiała
        iść do sądu, gdzie tam po przesłuchaniu stron zapadnie wyrok dotyczący
        zamieszkania dziecka i ewentualnych kontaktów Ty-dziecko, bądź Ojciec-dziecko.
        P.S
        Moje dziecko mieszka ze mną. Ale wiem, ze jak będzie starsze i stwierdzi, ze
        chce do taty, nie będe mu broniła. Narazie ma 12 lat. Jest typowym mamim
        synkiem.
    • kini_m Re: prosze o rade 03.05.05, 23:21
      Droga Soleil
      Dobrze napisała Ajmj.
      Policja nie ma tu nic do rzeczy i nie będzie się wtrącała praktycznie w nic.
      Natomiast Aniak jest w całkowitym błędzie.
      Kwestie meldunkowe, jak zarówno kwestie związku formalnego/nieformalnego nie
      mają tu nic do rzeczy.
      To pierwsze to kwestia wyłącznie administracyjna a nie decyzyjna.
      To drugie takze w żaden sposób nie wpływa na prawa rodzicielskie.
      (Swoją drogą Aniak - skąd Ty takie informacje rozpowszechniasz?)

      Czyli na pytanie:
      > czy on moze zabrac je np ze spaceru i zawiezc do swojego domu?
      > i co ja mam wtedy zrobic?
      Odp. brzmi: Do zakończenia postepowania sądowego nic siłą nie możesz (nie masz
      żadnej przewagi).
      Macie równe prawa rodzicielskie, i jeśli w takiej sytuacji bys mu ograniczała
      to może użyć tego przeciw Tobie w sądzie.
      Dopóki nie macie decyzji sądowej jesteście zdani na własne uzgodnienia.

      Czyli czym prędzej proponuję ustalić stan tymczasowej opieki i kontaktów z
      dzieckiem.
      Za wszelką cenę dobrze jest wynegocjować tymczasowy kompromis (tymczasowy - tzn
      do zakończenia postępowania sądowego.)
      (Bo jesli nie to sie zaczniecie kłócić coraz bardziej nad głową dziecka.)
      I nie rób jednej rzeczy - od wynegocjowanego kompromisu nie odstępuj, nie
      szukaj pretekstów aby sie z niego wycofywać, ograniczać - bo po prostu
      zaczniecie ostrą wojnę o dziecko.

      Warto zainwestować w ten kompromis - bo o ile nie ma w tym momencie między wami
      zgody co do przyszłości (opieki nad dzieckiem) - to sprawa potrwa w sądzie
      kilka miesięcy, a jesli bez kompromisu to kilka dłuuugich miesięcy obustronnej
      wojny nad dzieckiem.
      (Chyba że uda Wam się od razu dogadać - to wtedy kwestia jednej rozprawy - może
      ok. 1 miesiąca).

      Jeszcze dwie rady:
      1. Zdecydowanie czego odradzam:
      O swojej decyzji poinformuj ojca dziecka osobiście, a nie odradzam poprzez sąd
      (wyłącznie poprzez sądowe wezwanie na rozprawę.)
      Bo jesli nie, to tylko utrudnisz emocjonalnie sytuację (no trochę to brak
      szacunku - najpierw z kims sie wiązać, a jak złe wiadomości to informować
      wyłącznie za pośrednictwem sądu.)
      Tu aby nie gmatwać emocji - trzeba trochę odwagi i szczerości.
      2. Do sądu od razu złóż dwa całkiem oddzielne wnioski (oddzielne pisma) -
      a) o alimenty
      b) o ustalenie opieki i kontakty z dzieckiem drugiego rodzica
      (bo jeślibyś je napisała na jednym pismie to sąd zajmie się tylko pierwszym
      wnioskiem, a na drugi i tak poprosi złożenie oddzielnegpo wniosku - a to
      przedłuży całą sprawę).

      A tak właściwie to jeszcze raz przemyśl:
      - czy jeszcze masz szansę uratować ten związek?
      - bywają tez rodzice którzy rozchodząc się umieją dogadać się bez sądu (może
      się Wam uda?)
      Pozdrawiam, Unikajcie konfliktów,
      Kini_m
Pełna wersja