screen
18.05.05, 14:20
Po tygodniu zmartwień, żalu, wracania późnym wieczorem do pustego mieszkania,
siedzenia na odziale szpitalnym, wreszcie mam go w domku i wracam do
normalnego życia. No.... może niezupełnie normalnego, bo troszkę rygoru
poszpitalnego wkroczyło ale to nic przy tym wszytskim. Każda z Was napewno
mnie rozumie. Chciałam tylko się pochwalić i podzielić swoją wielką radością.
Pozdrawiam.