czy sa wśród Was takie........

19.05.05, 09:43
............ które rozstały sie z meżem mimo, iż-nie pił, nie bił, kochał
dziecko ponad wszystko, był wspaniałym ojcem, nie zdradzał,pomagał w domu,
zaradny, odpowiedzialny itp, itd?? Jeżeli tak to co było powodem?
Mam koleżankę, która po 5 latach małżeństwa sie rozwiodła. Rozmawiałam z nią
wielokrotnie o planowanym rozwodzie i nie potrafiłam pojać jak mozna się
rozwieść, jeżeli on nie pije, nie bije, nie zdradza itp. Dlaczego tylko te
argumenty wydawały mi sie zasadne by podjąć kroki zmierzające do rozwodu.
Teraz, sama po 5 latach małżeństwa, wiem, ze powodów może być mnóstwo i
niekoniecznie muszą być tak drastyczne, choć bolą podobnie.

Nie, ja nie jestem "samodzielna" i mam nadzeje, ze nie bedę, ale w chwilach
kryzysu jakieś takie myśli mi sie kłębią po głowie......
    • ajmj Re: czy sa wśród Was takie........ 19.05.05, 10:17
      Dziś mam dzień szczerościwink Jestem bardziej hm... winkNi samodzielna, ni Macocha.
      Ok. Jestem napewno Kobietą.
      Ja rozstałam się ze swoim z róznych powodów. Pierwszym znaczącym może byc to...
      Ze sama jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców i sama w swoim związku to
      poprostu powieliłam.
      Drugi powód, iż przestałam go kochać.
      Ale przestałam go kochać, bo miałam ku temu wazne powodywink Moim zdaniem rzecz
      jasna.
      W wielkim skrócie moge powiedziec, że nasz związek był dosyc dobry, bylismy
      nawet Przyjaciółmi. I pod wieloma względami pasowaliśmy do siebie. Tylko co w
      takim razie mi nie pasowało? A w sumie to, ze za bardzo kleił się do innych
      panieniek. Na typowej zdradzie nigdy go nie załapałam, ale to co mi zrobił
      (kilka razy) wielu mogłby spokojnie podciągnąc pod zdradę. Ale wiele osób
      powiedziałby, że poprostu wymyslam. Mi to nie pasowało, wiele innych rzeczy tez
      nie... w efekcie z niby bardzo udanego związku (zdanie naszych wspólnych
      przyjaciół i znajomych) zostało nic.
    • asca25 Re: czy sa wśród Was takie........ 19.05.05, 11:33
      Po 10,5 roku związku rozstałam się z moim chłopako-mężem. 7 lat było wspaniałe,
      potem... miłość się jakoś skończyła, była przyjaźń, seks niezbyt... Potem
      przestaliśmy rozmawiać, byliśmy jak stare małżeństwo. Był opiekuńczy, dobry
      (miał swoje wady oczywiście), ale rozstałam się. Do dziś dzwoni do mnie, pisze
      SMSy, że zniszczyłam mu życie i takie tam, powodując we mnie wyrzuty sumienia,
      bo nie jest miło kogoś krzywdzić...sad((
      Potem poznałam innego faceta, to było czyste SZALEŃSTWO!!! Coś pięknego w moim
      życiu, na co długo czekałamsmile)) Niestety, proza życia dosięgnęła mnie również i
      tu. Teraz jestem w ciąży i On nas nie chce... chyba... zastanawia sięsad(( Mimo
      to, spotykamy się, więc sama już nic nie wiem, zagmatwane to jest jeszcze
      bardziej, ale nie będę o tym pisać.
      Dziś zastanawiam się co mnie skłoniło do tego, że rzuciłam dobrego faceta,
      który by mnie na rękach nosił gdybym dała mu dziecko, a jestem/nie jestem z
      takim, który dziecka nie chce i przez to pokazuje mi, że mnie też nie kocha
      tak, jakbym chciała. Zastanawiam się też co powoduje, że cieszę się, że to
      właśnie Jego dziecko noszę w sobie, że mam część "Jego"...
      Odpowiadając więc na pytanie - rozumiem jak można się z kimś rozstać, pozornie
      nie mając powodów. Bardzo to rozumiem. Ja dodam, że mimo, że jestem teraz ze
      wszystkim zupałnie sama i przerażona, nie wiem jak dam radę z dzieckiem i
      pracą, nie żałuję niczego. Tak miało byćsmile)) I może jestem naiwna lub głupia,
      bo On zranił mnie tyle razy, cierpiałam strasznie, gdy okazało się że nie chce
      dziecka (to był dla mnie SZOK...) ale ja nadal za Nim tesknię... Brzmi to wręcz
      śmiesznie, ale tak jestsmile
      Teraz czekam na moje maleństwo, żyję jeszcze nadzieją że On zmądrzeje, a
      jednocześnie przygotowuję się do bycia samejsad
      • marjotka Re: czy sa wśród Was takie.......do asca25 24.05.05, 15:45
        dziekuję Ci...
    • sylszu Re: czy sa wśród Was takie........ 19.05.05, 14:40
      Ja jestem taka właśnie, że rozstałam się z mężem mimo, że nie pił, nie bił i
      nie zdradzał....ale nie był moim przyjacielem i nie był moim partnerem. Po
      kilku latach małżeństwa nasze drogi się totalnie rozeszły, zaczęliśmy inaczej
      postrzegać świat, chcieliśmy inaczej spędzać wolny czas, mieliśmy inne
      zainteresowania. A mój były (trzytygodniowy) nie chciał pójść na żaden
      kompromis. Nadal go kocham, ale wolę to robić z odległości niż dzień w dzień
      się wykłócać i wysłuchiwać...
      • kini_m Re: czy sa wśród Was takie........ 26.05.05, 04:33
        Dziękuję za Wasze opisy na tym wątku (za tych facetów którzy tu zaglądają).
        Myślę że to bardzo edukacyjne dla mężczyzn to co tu piszecie.
        Jak dla mnie wynika z tego że w życiu z trzeba rozdzielić wartości i potrzeby.
        I choćby realizować najlepszy system wartości, to bez realizowania potrzeb,
        związek napotka kryzys.
        Więc czy życie wg tylko wspólnego systemu wartości wystarczy?
        (W ten sposób czytam to co napisałyście i staram się zrozumieć.)
        (m)
    • nangaparbat3 Re: czy sa wśród Was takie........ 28.05.05, 01:55
      A mysmy zawsze mieli - i wciąż mamy - wspólny system wartości. I na jakiś
      miesiąc-dwa przed rozstaniem on powiedział: Nawet jak sie rozwiedziemy,
      bedziemy przyjaciołmi. I prawie tak jest. Prawie, bo dla niego nie do znesienia
      jest jakikolwiek sprzeciw z mojej strony. Czuje sie wtedy odrzucony, bo jest
      odrzuconym dzieckiem. Wychowanym w pelnej, porządnej, zgodnej rodzinie.
      I chyba to jest prawdziwy powod naszego rozstania. Nie pil, nie bił, kochał - i
      kocha corkę, zawsze ją chronił i opiekowal się nią. Nie urządzał awantur. Tylko
      w pewnym momencie, 7 lat po ślubie, nie moglismy już zamienić z soba dwóch
      zdań, a napiecie, jakie powstalo, niszczylo nas wszystkich. Przez rok bardzo
      sie starałam, zeby to zmienic, po roku sama poprosiłam, żeby sie wyprowadził,
      raz a dobrze, jesli wciąż chce.
      Odżyłam. On chyba też. Dziecko na pewno.
      Ale złego slowa o nim nie powiem. To dobry, wrażliwy, odpowiedzialny człowiek.
      Choc lepiej nam osobno.
Pełna wersja