Życie :((

22.05.05, 20:48
Wczoraj moja córka parokrotnie powiedziało tato do męża mojej przyjaciółki.
Przez noc to przemyślałam i zdecydowałam się rano na rozmowę. Kiedyś już z
nią o tym rozmawiał potem pojawił się tatuś więc rozmowy ucichły ale szybko
znikł...
No więc powiedziałam że nie może mówić tato do wujka, każde dziecko dziecko
ma mamę i tatę ale nie zawsze ich zna, że tata z nami z nie mieszka,ze nie
pamięta taty, że czasem dzici mają tylko jedno z rodziców. Moja Coreczka
wykrzywiła buzię w płaczu wrzasnęła że zna tatę, pamieta i że on przyjdzie
, że ja jej nie kocham ertc. Zamknęła się na godzinę u siebie w pokoju i nie
pozowliła mi wejść. Chciałam później do tego nawiązać ale powiedziała że nie
chce rozmawiać.
Jestem gotowa dać jej wszystko, tylko tej jednej najważniejszej rzeczy nie
mogę bo jest niezależna ode mnie. Nie zmuszę jej ojca do ludzkich uczuć do
widywania własnego dziecka i do konsekwencji swoich czynów.
Jestem bardzo pogodna i wyrozumiała ale dziś najchętniej naplułabym mu w
twarz.
Jestem koszmarnie obolała... najgorsze jest to że nie wiem co Ona czuje - nie
ma jescze 3 lat.
    • screen Re: Życie :(( 22.05.05, 21:05
      maminkuuu!
      Co za zbieg okolicznosci. Mój synek oglądając dzisiaj jakiś program o
      zwierzęcych rodzinach nagle powiedzial: mamo a my nie mamy rodziny. Na co ja
      odpowiedziałam, że my jestesmy dla siebie rodziną i ma każde z rodziców osobno i
      mimo wszystko każde z nas go kocha. Ale on sie upierał, ze powinniśmy mieszkac
      wszyscy w jednym domu i wtedy byłaby to rodzina i że tato napewno się zgodzi
      tylko żebym ja sie zgodziła. No i co ja mam mu powiedzieć?? Że tatusiowi byłoby
      bardzo na rączkę, gdybysmy znowu z nim zamieszkali u niego splacali jego długi,
      czekali z obiadkiem aż wróci pijany, zanosili kanapki do pracy a on za to zero
      szacunku. Jak mam wytłumaczyc dziecku, ze ja juz wiecej bym tego nie zniosła?
      Jak mu powiedziałam, że my z tatusiem nie mozemy sie zgodzic to powiedział, że
      on nam pomozesmile Ile w takiej małej 6-cio letniej głowe się kłębi. Musimy sobie
      z tym jakos poradzić. oże potem wspólnymi siłami napiszemy poradnik wink) Całuję
      i pozdrawiam i... przypominam, że kilak dni temu wysłąłam do Ciebie mailika.
      • maminekb Re: Życie :(( 22.05.05, 21:11
        Przepraszam - cierpie na silną niewydolność czasową. Już odpowiadam na mailka smile
        • koralik6 Re: Życie :(( 22.05.05, 22:29
          Serdecznie Ci wspólczuję, ale moim zdaniem postąpiłaś bardzo dobrze rozmawiając
          z córeczką w ten sposób. Ona jest jeszcze malutka i nie potrafi nazwać tego, co
          czuje, ale to dobrze, że pozwoliłaś jej przeżyć te uczucia. Jestem w podobnej
          sytuacji, moja córcia nie ma jeszcze dwóch lat i też z przerażeniem myślę co ją
          i mnie czeka. Niestety musimy pogodzić się z tym, że nasze dzieci będą żyły z
          piętnem odrzucenia. Możemy im pomagać będąc z nimi, rozmawiając i kochając.
          Pozdrawiam Was serdecznie, Ania
    • elaw2 Re: Życie :(( 23.05.05, 08:19
      Kasia ma trzy i pół roczku. Taty nie widziała od maja ubiegłego roku. Byłyśmy u
      niego w szpitalu, gdy kurował się po pobiciu. Jest alkoholikiem. Powiedziałam
      córeczce, że tata jest chory i nie chce się leczyć. Nie mogłam być z facetem,
      który pije, robi awantury i bije. Przeżyłam z nim kilka lat i wiedziałam, że
      nie jestem w stanie zapewnić bezpieczeństwa ani sobie ani dziecku. Gdyby chciał
      się leczyć, ale nie chce. Kiedy były popije wpada w stany telefoniczne i
      wydzwania do mnie godzinami (własnie jesteśmy w trakcie zmieniania numeru
      telefonu). Kilka tygodni temu nie zdażyłam odebrać telefonu i słuchawkę
      podniosła Kasia. Usłyszałam jak moje trzyletnie dziecko dorośle rozmawia z
      tatą. Prosiła go żeby nie dzwonił bo ona chce spać, potem stwierdziła, że mama
      nie jest podła i zła. Podły i zły to jest on. Na koniec zaproponowała, żeby
      przestał pić. A ja siedziałam w kuchni i walczyłam z kulą w gardle, która nagle
      się tam pojawiła. Cóż dodać... We wrześniu mała pójdzie do przedszkola, będzie
      w grupie jedyną dziewczynką z rozbitej rodziny. Na razie nie myślę co będzie...
      • lemonna Re: Życie :(( 24.05.05, 07:33
        "We wrześniu mała pójdzie do przedszkola, będzie
        w grupie jedyną dziewczynką z rozbitej rodziny"

        dokladnie pamietam to jak ja bylam ta jedyna bez taty w grupie w przedszkolu, w
        szkole, w liceum... to nic przyjemnego. dzieci potrafia byc baaaardzo okrutne,
        zadaja pytania w stylu :
        a dlaczego twoj tata nie mieszka z wami?
        a gdzie jest twoj tata?

        potem mowia rodzicom o takiej jednej co nie ma taty

        czesto takie dzieci sa kozlami ofiarnymi, nawet jak nie na zewnatrz to wewnatrz.
    • skrzyniaa Re: Życie :(( 23.05.05, 09:56
      Nie zazdroszę Ci tego momentu i żadnej z nas nie zazdroszę. Moja córcia teraz
      ma skończone 5 lat, a pierwszą poważną rozmowę o „tatusiu” przeprowadziłyśmy
      jak miała 2,5 roczku. Po tym dniu byłam całkowicie rozbita i ryczałam non stop.
      Ale tego nie da się uniknąć. Musimy mieć w sobie dużo siły dla dobra naszych
      dzieci. Moja mała ma momenty, że bardzo tęskni za swoim tatą – niestety go nie
      zna. Ale rozmawiamy o nim, wtedy kiedy ona tego chce i potrzebuje, pokazuje jej
      zdjęcia. Wie doskonale, że tworzymy rodzinę – ona, mama i babcia. I bardzo
      chce, żeby obecny mój partner został jej tatą. A stanie się tak w momencie jak
      zamieszkamy razem – tak Marysia to widzi i czuje. I wtedy będziemy już
      pełniejszą rodziną. Myślę, że bardzo dobrym rozwiązaniem w przedszkolu jest
      podejście do tego problemu Pani wychowawczyni, u mojej córci w grupie (o czym
      zdała mi pełną relacje) Pani opowiadała i tłumaczyła, że nie wszystkie dzieci
      mają pełne rodziny, nie wszystkie dzieci mają tatusiów. Myślę, że to jej dodało
      pewności siebie, ale to nie zmienia faktu, że bardzo chce mieć przy sobie tatę.
      I już nie musi to być jej biologiczny ojciec.
      Pozdrawiam Was Ciepło.
      A to wątek z przed 3 lat, tak dla przypomnienia, że wszystkie przez to kiedyś
      przeszłyśmy i musimy przejść. Nie wiem czy poprawnie uda mi sie umieścić adres.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=5286079&a=5286079
      Skrzynia
      • dorka_mama_jakubka Re: Życie :(( 23.05.05, 10:41
        Skrzynia
        dokladnie pamietam tego twojego posta i pamietam wsyzstkie o rozmowach o
        tacie/jeden sama popelnilam/ i z rownymi emocjami je odbieram.

        U mnie na razie nie bylo "powaznej rozmowy", byc moze kazde dziecko ma swój
        czas, byc moze zalezy to od plci dziecka itp., byly podejścia z mojej strony
        ale Kuba nie byl "zainteresowany" i dalam spokój.

        Kuba/3 latka/ na razie nie widzi problemu, nie dopytuje sie, owszem w
        ksiazeczkach, rozmowach pojawia sie tata Julki, tata misia itp ale boje sie bo
        wybieramy sie do przedszkola od wrzesnia i wtedy byc moze problem sie pojawi.
        Mam zamiar od razu pogadac z panią prowadzącą grupe Kuby o zwrocenie uwagi na
        ten problem,o mądre podejście, o ewentualne rozmowy...

        bosz jakie to trudne, delikatne i w ogóle ehhh

        maminek 3mam kciuki, tu nic mądrego nie da sie powiedziec, kazda mama ma wlasny
        pomysl plynacy z serca,
        potrzebna jest siła, duzo siły tej wewnetrznej

        dorka

        • aggtt Re: Życie :(( 23.05.05, 17:02
          Maminkuuu,
          wciąż i ja to wszystko na nowo przeżywam... Daria średnio raz na tydzień
          przychodzi do mnie z albumem. Oglądamy TATE. TATA trzyma niemowle - Darię. TATA
          przytula mame. TATA do nas macha z uśmiechem z naszego samochodu... crying. Dziś
          tata spotyka nas na ulicy i nie rozpoznaje - a Daria tak... i nie widział
          dziecka od sierpnia 2003, a mieszka 5 minut drogi od nas. I co zrobić? I gdybym
          była facetem to bym mu tak morde obiła...
          A na razie, wytłumaczyłam Darii, że jego secrce jest zamrożone. Tak jak Kaja
          w "Królowej Śniegu". Może na najbliższe miesiące to wytłumaczenie wystarczy.
          Może ten sk**wysyn sie opamięta???
        • maminekb Re: Życie :(( 23.05.05, 20:38
          Dorko ,
          może wyda Ci się to śmieszne ale jak wybierałam dla Córki przedszkole jednym z
          moich pytań było - jak traktowane są dzieci bez rodzica? Jedno z przedszkoli
          odrzuciłam przez odpowiedź. W tym do którego zapisałam córkę Pani powiedziała,
          ze niestety (bo takie to wredne czasy) w grupie mojej córki będzie jeszcze 2
          dzieci w podobnej sytuacji. Wychowawca ma zwacać uwagę na uczucia dziecka,
          obiecano mi że prowadząc zajęcia nie będzie tekstów typu proszę narysować
          mamusię i tatusia. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu... Też się boję
          przedszkola. Po wczorajszym Córka omija temat. Jak opiekunka zapytała się jak
          spędziła weekend powiedziała, że była w lesie z ciocią z dzidzią (w brzuszku) i
          wujkiem no i ukochanym kubusiem.
          • dorka_mama_jakubka Re: Życie :(( 24.05.05, 10:03
            Maminku
            u mnie zbyt duzego wyboru w przedszkolach nie ma ale w kazdym w ktorym bylam na
            rozmowie podkreslalam ze Kuba jest w specyficznej sytuacji ze zyczylabym sobie
            zwrocenia uwagi na ten problem tylko wiesz tak sie zastanawiam czy lepiej
            wyeliminowac teksty typu narysujcie mame i tate czy chodziloby mi bardziej
            o "mądrzejsze" wyrazanie swojego zdania wzgledem dzieci np narysujcie kochani
            swoja najblizszą rodzine czy jakoś tak.Chodzi mi o to ze chyba nie na tym ma
            polegac ta "ochrona" nad nimi ze nie bedziemy uzywac slow tata itp

            Ja sklaniam sie ku przedszkolu ktore jest male i ewentualne imprezy
            okolicznosciowe typu dzien ojca moze nie beda sie odbywac też glupie nie?

            Mnie osobiscie wpitolila reakcja pani dyrektor w jednym z przedszkoli ktora
            stwierdzila ze niedlugo to wsyzscy beda samotnymi matkami i ojcami bo wtedy
            latwiej dostac sie do przedszkola uncertain

            Ja nawet nie tak bardzo sie boje podejscia wychowawczyn co samych dzieci bo jak
            wiadomo one szczere sa do bolu i wala to co poprostu mysla a w tym potrafia byc
            czasem okrutne ale przeciez nie przewidzimy wszystkich sytuacji i nie ochronimy
            naszych dzieci przed wszystkimi sytuacjami ktore moga im sprawic przykrosc.

            no nic musimy sie z tym zmierzyc ufajac gleboko ze nasze dzieci madre sa i na
            pewno dadza sobie z tym rade z nasza pomoca.

            buziaki
            dorka
            • maminekb Re: Życie :(( 24.05.05, 10:21
              No oczywiście że nie kierowałam się brakiem imprez żeby uniknąć dnia ojca wink -
              a wręcz odrwotnie szukałam przedszkola które maksymalnie rozwija, ale z
              indywidualnym traktowaniem każdego dziecka oraz uczuć takiego małego człowieka -
              i wszystko czas edukacji, czas zabaw i odpoczynku.
              Wybrałam anglojęzyczne z dużą ilością zajęć, "stare" i z kadrą robiącą dobre
              wrażenie. Ale ocenić będę mogła dopiero za rok.
              Ponadto moja koleżanka nie zna swojego ojca. Słychać w jej głosie nutkę
              zawziętości, nie chcę , może sobie zdechnąć mnie nie obchodzi. Ale jest
              normalną fantastyczną osobą. Chyba jednak wiele zależy od nas smile)
              • dorka_mama_jakubka Re: Życie :(( 24.05.05, 10:48
                hehe a tak apropo to dzien ojca obchodzony jest w przedszkolachwink?sie najwyzej
                przebiore a co?wink

                ja tez mam bliska znajoma ktora nie zna ojca, probowala sie z nim kontaktowac
                ale ten koles malo zainteresowany byl byciem ojcem i tez ogolnie równa z niej
                babka tylko jakos facety maja problem z dotarciem do Niej ale mysle ze nie
                trafila na tego wlasciwego i stad to wszystkosmile

                i pamietam jeszcze ze kiedys gdy bylam mlodasmile))zwracalam uwage na facetow
                ktorzy wychowali sie bez ojcow, jacys tacy wrazliwsi byli i bardziej
                poukladani, samodzielni i w ogóle

                i zgadzam sie w 100%ze wiele zalezy od nas mam, od naszego zdrowego podejscia
                do sprawy itp

                dorka

            • skrzyniaa Re: Życie :(( 24.05.05, 11:00
              Dorciu myślę, że i dzisiejsze dzieci się zmieniają. Ja jeszcze do tej pory nie
              spotkałam się z taką złośliwością ze strony kolegów czy koleżanek Marysi.
              Narzeczony mojej córci tylko jeden raz i to swoim rodzicom zadał pytanie "A
              gdzie jest tato Marysi?". W jej grupie przedszkolnej jest jeszcze jedna
              dziewczynka "bez taty" no i wychowawczyni samotnie wychowuje dziecko. Myślę, że
              dzieci teraz są mądrzejsze od nas i do pewnych spraw podchodzą naturalnie. Nie
              wiem, może w szkole będzie inaczej. Miejmy nadzieje, że nie smile. Ja zbytnio nie
              informowałam, ani wychowawczyni, ani dyrektorki o naszej sytuacji. I tak
              właściwie dyrektorka dopiero teraz po prawie dwóch latach dowiedziała się, że
              Marysia jest wychowywana bez ojca. Miałam niezły ubaw jaka była zakłopotana i
              jak mnie przepraszała, że o nic o tym problemie do tej pory nie wiedziała. Rok
              temu był zorganizowany dzień Matki i Ojca , kameralnie w grupach , Marysia
              zrobiła prezenty dla mamy i dla taty - nie był to dla niej stres czy problem -
              prezenty otrzymała mama. Myślę, że trzeba dużo rozmawiać z dzieckiem,
              oczywiście jak ono tego potrzebuje, na temat rodziny i braku "taty". Moje
              dziecko nie krępuje się używać często słowo tata, pytać o ojca, rozmawiać o
              przyszłości i o naszej rodzinie. Tylko, że ja czasami te rozmowy prowokuje wink.
              A tak z przymrużeniem oka to pewnie chciałaby mieć tatę , który na wszystko
              pozwalam, daje ciągle prezenty i jest zawsze do jej dyspozycji wink. Wyobraźnia
              działa.
              Ale powiem Wam, że gdyby teraz nie męska stanowczość i konsekwencja (której
              często mi brakuje) to pewnie poniosłabym wychowawczą klęskę – sama nie
              widziałam jak moja córcia staje się straszenie rozpieszczonym, egocentrycznym i
              niesamodzielnym dzieckiem, przy czym bardzo słodkim i kochanym.
              Pozdrawiam Was wszystkich i Ciebie Maminku ciepło i serdecznie.
              Skrzynia, której po prostu nie chce się pisać, a obecna jest smile od zawsze.
      • maminekb Re: Życie :(( 23.05.05, 20:40
        Tak Skrzyniu (brak nam tu Ciebie - ale cieszę się z przyczyny tego brau jak
        mniemam - wink) to chyba jeden z najgorszych momentów w naszym życiu
        samodzielnych mam sad jestem strzępkiem po wczorajszym a to dopiero początek sad
    • beza_123 Re: Życie :(( 23.05.05, 10:21
      Mnie to dopiero czeka. Moja córka jeszcze nie zrozumiała co to znaczy, że tatuś
      się wyprowadził. Nie ma go na razie, ale kiedyś wróci, prawda? Nie wróci i ona
      nie będzie już miała pełnej rodziny.
      Pytam sama siebie, czy miałam prawo tak zdecydować? A może powinnam schować
      ambicję i własne uczucia do kieszeni??? Własne uczucia czyli godność, nie
      uczucia do innego faceta.
      U mnie nie było bicia. Było totalne olewanie. I poszukiwanie kochanki zamiast
      szukania pracy. Nie wytrzymałam. A teraz patrzę na małą i mam wyrzuty sumienia.
      Może można było jeszcze próbować? Ale czy to miało sens???
    • tata_malolata Re: Życie :(( 23.05.05, 17:36
      Smutno się robi gdy się to czyta ....

      A natury oszukać się nie da - dziecko poszukuje "dopełnienia" swojego świata.

      Widzę to tak samo tylko z drugiej strony.
      Widzę u swojego dziecka tęsknotę do wspólnego domu i pełnej rodziny
      mimo iż mój syn:
      - nie pamięta już chyba czasów gdy mieszkaliśmy razem
      - nie pamięta i nie rozumiał (mam nadzieję) "akcji" izolowania go ode mnie
      - ma tatę niemal na codzień bo ten ma hopla smile na punkcje swojego malca ( a
      słowo "niemal" nie oznacza bynajmniej braku chęci i czasu ze strony tatusia,
      wszystkie ograniczenia wynikają z braku zgody "właścicielki dziecka")

      Mimo to mój syn dość dopytuje się "dlaczego jutro nie przyjdziesz" - muszę
      wtedy "łżeć", że mam dodatkowy dyżur w pracy bo przecież nie powiem mu prawdy,
      że mama nie pozwala......
      Gdy musimy wracać wieczorem po dobranocce i mówi "chcę zostać u ciebie" muszę
      także wymyślać sposoby by odwrócić jego uwagę.
      Bywa i tak, że próbuje iśc ze mną i z mamą za ręce.... niestety mamie to nie
      pasuje i puszcza rękę dziecka. Serce pęka....

      Wyobrażam sobie dobrze co czujecie gdy dziecko dopytuje się o tatę w sytuacji
      gdy ten wogóle nie pojawia się lub robi to od święta...




      • lemonna Re: Życie :(( 24.05.05, 07:28

        musze was zmartwić: ja wychowalam sie tylko z mama, ojca nigdy nie widzialam i
        dokladnie pamietam te straszne uczucia w wieku 2, 3, 10, 15, 18 lat.

        dopiero teraz, mam 21 jakos nie robie wyrzutow mojej mamie.
        mysle ze jeszcze duzo bedziecie musialy przejsc, to co teraz jest to tylko
        preludium do awantur jakie czekaja was w wieku dojrzewania ( wiekszosc z was).
        wiem ze was tez to boli was, ale najbardziej boli to dziecko.
        nie wiem co wam poradzic, ale nic nie zastapi taty.
        najlepiej mowcie duzo o tacie, ale slowa w sumie tylko poglebiaja ciekawosc i
        bol ze go nie ma zostaje.

        to jest straszne jezeli dzieco nigdy nie widzialo swojego ojca, krzywdzi to jego
        psychike na cale zycie. oczywiscie jest cala masa sytuacji ktore krzywdza
        dziecko jeszcze bardziej, ale mowie tu o swoim doswiadczeniu.

        pozdrawiam.
        • beza_123 Re: Życie :(( 24.05.05, 08:36
          Nie strasz mnie. Moja córka zna tatusia. Może nie jest z nim przesadnie mozno
          związana, bo tatuś zawsze wolał tv albo komputer, ale... Ale go kocha. I już mi
          powiedziała, że gdyby nie ja, to tatuś dalej by z nami mieszkał. To prawda. Ale
          ja nie mogłam dalej mieszkać z facetem, który zamiast pracy dramatycznie
          szukał... kochanki. Tylko że tego jej przecież nie powiemsad
          • lemonna Re: Życie :(( 24.05.05, 16:30

            jasne, moja mama tez mi mowila ze lepiej nie miec ojca niz miec ojca alkoholika,
            ojca szukajacego kocanki i tak dalej.( ale te slowa dopiero teraz do mnie
            docieraja, kiedy sama juz moge zalozyc rodzine i wiem jak to wszystko wyglada od
            srodka)
            mowie tylko ze ciezko jest dziecku i to bardzo, a szczegolnie ta swiadomosc w
            dziecinstwie i w wieku dojrzewania, frustracja, ktora z reguly wyladowuje sie na
            rodzocach.

            zycze wam wszystkim madrej milosci do dzieci.
    • nimi Re: Życie :(( 24.05.05, 17:26
      Hej

      Mi wydaje się, że zachowanie dziecka to w dużej mierze odbicie uczuć mamy. Moja
      córcia od dwóch miesięcy nie widuje się ze swoim tatą - szarpał mnie na
      spotkaniach, wyzywał, mała bardzo przeżywała wtedy te widzenia, była nerwowa,
      wymiotowała później.
      Ja tłumaczę jej zawsze, że mimo to tata ją kocha, tęskni, że kiedy minie trochę
      czasu, to uda się poukładać sprawy między mamą a tatą. Sama jej pokazuje album
      ze zdjęciami, pytam ją, czy tęskni, rozmawiamy o nim, wspominamy fajne chwile.
      Nie płaczę przy niej po kątach, nie snuję się cierpiętniczo - jeśli ja miałabym
      podejście "o, jaka ty biedna bez taty", wczuwałabym się zbytnio w nastrije
      dziecka bez ojca, mała by pewnie też sobie nie radziła z tą sytuacją.
      Nadia nigdy nie reagowała płaczem, histerią czy wrzaskiem na to, że nie ma taty.
      Dużo z nią rozmawiam, bez żalu, obwiniania, zdenerwowania na to, że jej ojciec
      jest nieodpowiedzialny.

      Nie mówię, że mi z tym lekko, że nie może się spotykać z ojcem, ale jeśli ja
      będę widzieć w tym tragedię jej życia, to na pewno ona się z tym utożsami

      Pozdrawiam wiosennie

      Asia
      • dana44 Re: Życie :(( 24.05.05, 23:20
        Witajcie.
        Czytając Wasze wypowiedzi, przypominałam sobie swoje wątpliwości i lęki sprzed
        roku i wczesniej.
        Ale moze od poczatku. Moja córeczka ma 5,5 roku, nie zna ojca a od 2 lat chodzi
        do przedszkola.
        Zanim mała zaczęła mówić, poszłam po radę do psychologa. Zadalam wtedy
        pytanie "jak wytłumaczyć dziecku brak ojca i jak rozmawiać o ojcu którego nie
        ma". Musze się przyznać że po rozmowie z psychologiem nie byłam zadowolona i
        stwierdziłam że wiecej tam nie pójdę bo nie znalazłam odpowiedzi na swoje
        pytania i wątpliwoci. A jednak... Psycholog odpowiedział w ten sposób:
        - nie należy wyprzedzać pytań dziecka
        - nie należy dziecka przygotowywać
        - jak dziecko zacznie zadawać pytania, odpowiadać krótko, zwięźle i na temat,
        zawsze zgodnie z prawdą
        Wiecie co? U mnie się to sprawdziło (jak na razie przynajmiej)
        Pierwszy raz zimny pot nnie oblał ok 2 lata temu. Byłyśmy u znajomych (2+2) i w
        chwili gdy się żegnaliśmy, jedno z dzieci znajomych zapytało "kim jest Twój
        tata"?. Wszystkich (dorosłych) zatkało, a moja córka jak gdyby nigdy nic
        odpowiedziala ze nie ma taty. Nie komentowałam tego ani wtedy ani później.
        W przedszkolu nikogo nie uczulałam na to że sama wychowuję dziecko. Jedyną
        rzecza ktora zrobiłam było dostarczenie wraz z wnioskiem do przedzskola, ksera
        pozbawienia władzy rodzicielskiej.
        Przez rok nie było problemu. Ok. roku temu zaczęły się rozmowy i pytania
        dlaczego mój tata nie żyje (pomyliła swojego ojca z moim czyli swoim
        dziadkiem). Postanowiłam wytłumaczyć że dziadek to nie ojciec. Przy okazji tej
        rozmowy, Maja zapytała czy mam zdjęcia taty(pokazałam bez komentarza), pytała
        kim jest ojciec, gdzie mieszka i co robi (w odpowiedzi podałam zawód a dalej
        powiedziałam że nie wiem). Po chwili zastanowienia, powiedziała ze chce do taty
        zadzwonić i zeby podać Jej numer telefonu (odpowiedż - nie znam numeru)
        Na drugi dzień została sama z Babcią, pokazała zdjęcia z komentarzem "to jest
        mój tata" i zapytała o numer telefonu. Od roku dziecko nie zadaje pytań na
        temat ojca.
        Dzisiaj w przedszkolu była uroczystość z okazji dnia mamy i taty. Moja córeczka
        cały czas uśmiechała się promiennie, śpiewala wszystkie piosenki (te o tacie
        rownież). Kazde dziecko dostało 2 kwiatki (dla mamy i taty) zrobione przez
        siebie. Maja dała mi oba a później 1 zabrała z komentarzem "ten miał być dla
        taty ale ja nie mam taty więc wezmę go dla siebie"
        Kilka dni temu dzieci miały za zadanie narysować portrety mamy i taty. Prace sa
        wywieszone na tablicy w szatni. Na większości obrazków widać oboje rodziców ale
        są też same, uśmiechnięte mamy.
        • maminekb Re: Życie :(( 25.05.05, 12:33
          No tak mój były posiada pełne prawa rodzicielskie więc uznałam iż ważna jest
          rozmowa z przedszkolem. Zresztą sama nie wiem.
          • kini_m Re: Życie :(( 25.05.05, 14:23
            Maminku, z braku czasu nz czytanie odnoisę tylko do początkowego problemu.
            Najpierw 3 sytuacje, potem synteza:
            1. Pamiętam kiedyś artykuł:
            Dwoje dzieci w przedszkolu: ona i on. I się zakochali. Po prostu. Chodzili za
            rękę, buzi dawali, mówili że są żoną i mężem. Rodzice zaczęli
            próbować "prostować" te sytuację rozmowami, itp, a jak to nie dało to
            rozdzielili dzieci do innych przedszkoli. A dzieci za soba płakały.
            Komentarz psychologa - rodzice zrobili coś najgorszego. "Prostując" sytuacje
            brutalnie rozprwaili sie z uczuciami dzieci. Podczas gdy te uczucia same by z
            czasem wróciły do normy, ta ich jak najbardziej poważna zabawa w małżeństwo z
            czasem by się i tak za niedługo wypaliła. Rodzice wystawili sobie negatywną
            ocenę, ich lękowi, zamiast dać dzieciom swobodę kształtowania uczuć.
            2. Ja sam mówię do rodziców moich bliskich przyjaciół: mamo, tato. Jest to być
            może także wyraz jakiegoś niedopełnienia prawidłowego funkcji moich własnych
            rodziców, jakies patologi rodzinnej. Ale czy komuś to istotnie przeszkadza,
            jesli są to bardzo bliskie mi osoby? Czy ktoś to prostuje? Po co?
            3. Sam byłem w sytuacji - gdy ktoś poprosił mnie abym troche "poojcował"
            podczas wycieczki jednemu dziecku właśnie ze zdezintegrowanej rodzinie, bo
            rzadko miał kontakt ze swym prawdziwym ojcem. Nie miałem z tym żadnego
            problemu. To dla mnie było nawet jakis rodzaj nobilitacji, a nie dyskomfort.

            Synteza:
            - wpierw może zaryzykuj rozmowę z mężem przyjaciółki (mogą być kolejne podobne
            sytuacje, przy innych kolegach, panach, mężach przyjaciółek) czy nie mógłby
            czasem pozwolić mówić do siebie "tato", choć na chwilę zastapić dziecku ten
            brak. On dorosły człowiek na pewno lepiej zrozumie tą sytuację niż malutkie
            dziecko. Mnie taka sytuacja wcale nie przeraziła, to nic strasznego.
            - nie rozprawiajmy się tak szybko z odruchami, okazywaniem uczuć przez dziecko
            o ile są inne alternatywy. (Tym bardziej że może na siebie wziąć ktos dorosły-
            odpowiedzialny, a nie obciązy malutkie dziecko koniecznościa zrozumienia
            niezrozumiałej niesprawiedliwości.)
            Bo wtedy uczymy dziecko że nie warto w życiu okazywać uczucia.

            Najprawdopodobniej to samo z czasem wygaśnie. Myślę że dziecko w gruncie rzeczy
            wie - że tylko wyobraża sobie w tej osobie tatę, i wie że to nie jest prawdziwy
            tata. (Dokładnie tak samo jak ja, gdy do mamy swojego przyjaciela mówię "mamo".)
            Pozdrawiam, Kini_m
            • kini_m Re: Życie :(( 26.05.05, 04:50
              Screen
              Pokazałaś sytuację w której dzicko bierze na siebie konflikt rodziców.
              Myslę że tak długo jak nie doprowadzicie stosunków do spokojnego poziomu, tak
              długo dziecko będzie czuło że ten lepszy stan (alternatywny, spokojny) niesie
              ze sobą bardziej nadziejową możliwość, powrotu do pełnej rodziny.
              Dopiero gdy będą spokojne warunki dziecko zobaczy że jest to ostateczność.
              Spokój oznacza zwiększoną akceptacje i zdolność pogodzenoia dziecka z sytuacją.
              Może się mylę, ale to właśnie przebija przez reakcje Twojego synka.
Pełna wersja